Kolega żyje 
Wyjazd minął, po wyjeździe przeprowadziliśmy ze sobą normalną rozmowę, wyjaśniliśmy pewne rzeczy...
Na wyjeździe żona bez humoru, ale starała się normalnie z innymi rozmawiać, ale było widać że jest coś nie tak. (Po części moja rodzina była na to gotowa, ponieważ ją uświadomiłem wcześniej nieco). Wszyscy byli dla mojej żony uprzejmi i mili, ona też się wobec nich starała być aczkolwiek nie było w niej energii, była zamknięta w sobie, ja podejmowałem kilka razy próby komunikacji z nią, później się wycofałem i nie odzywałem się za wiele. Kilka razy pokazała mojej rodzinie jaki to ja niby jestem - w delikatny sposób, ale posługiwała się w większości wypadków kłamstwem. Ja milczałem w takich wypadkach i nie prowokowałem żadnych kłótni.
Dopiero po powrocie porozmawiałem z żoną na ten temat.
Rozmowa była konstruktywna i sensowna. Jej krótkie podsumowanie to
- brak odpowiedniej komunikacji w naszym związku - kumulujemy w sobie jakieś emocje i nie rozmawiamy ze sobą na ten temat (ja zamiast wcześniej porozmawiać z żoną na temat pracy, w nerwach jej to wytknąłem np.)
- brak czułości od jakiegoś czasu
- brak u mnie do końca przeciętej pępowiny z matką
- żona nie ma nic przeciwko żebym zaczął się kontaktować ze znajomym z którym kiedyś zerwałem kontakt
- żona nie ma nic przeciwko mojemu wychodzeniu na rower - oczywiście wszystko w granicach rozsądku i żeby to odpowiednio zakomunikować. Gdybym w tamtej sytuacji zamiast powiedzieć "ide na rower, za godzinę wracam" powiedział "wiesz co, jest jak jest teraz między nami, muszę sobie parę spraw poukładać w głowie, chciałbym wyjść sam na rower, potrzebuję teraz być sam by przemyśleć wszystko" - gdybym po prostu lepiej się skomunikował to nie byłoby problemu - a samo powiedzenie "ide na rower, za godzinę będę" - brzmiało jakbym uciekał od problemów, miał w tyłku wszystko - po prostu lepsza komunikacja by się przydała
Stwierdziliśmy, że musimy coś z tym zrobić, wspomniałem o terapii dla par, rozejrzałem się za terapią na nfz ale ciężko gdzieś znaleźć terapie dla par na nfz.
Póki co uświadomiłem sobie kilka rzeczy i chyba skończy się narazie na pracy nad sobą we własnym zakresie.
Żona nie ma problemów obecnie z gotowaniem obiadów, dużo robi w domu, widzę chęć pracy nad naszym związkiem.
Zapoznaliśmy się wspólnie z dwoma bardzo fajnymi artykułami, które trochę otworzyły nam oczy:
[nieregulaminowy link - usunięte przez moderację]
[nieregulaminowy link - usunięte przez moderację]