Bardzo dziękuję wszystkim za "analizy" i pomoc w ocenie mojej sytuacji. Szczególnie chciałbym podziękować Averyl oraz dżdżownick za posty, które sobie bardzo cenię i które moim zdaniem najbardziej trafiają w sedno.
summerka88
Autorze, może spróbujesz naskrobać parę słów, czego właściwie oczekujesz od związku i swojej żony?
Jakie są twoje marzenia?
Jak chcesz, żeby wyglądał twój "modelowy" związek?
Jak lubisz i chcesz spędzać czas z żona?
Co pragniesz pielęgnować w waszej relacji, bo jest dla ciebie ważne i cenne?
Oczekuję przede wszystkim wzajemnego szacunku, odrobiny troski, wsparcia oraz optymizmu. Żeby nie powstawały ograniczenia i żeby każdy był w związku wolnym człowiekem, ale mając na uwadze również względy drugiej osoby. Oczekuję równowagi...na tej zasadzie, że jeśli ja pracuję a żona siedzi pół dnia przed komputerem, gra w gierki lub ogląda seriale to chciałbym otrzymać od niej pomoc w postaci np. zrobionego obiadu - bez proszenia, tylko ot tak, żeby to wynikało ze świadomości iż chciałabym wspomóc męża - skoro on pracuje a ja nic nie robię w tej chwili bo nie mam pracy to trochę ogarnę w domu, zrobie obiad.
Chciałbym żeby żona znalazła sobie takie zajęcie, które ją uszczęśliwi i które spowoduje, że nie będzie czasu na myślenie o głupotach. Bo co mam widzieć w żonie, która siedzi cały dzień w domu przed komputerem, nie ma jakiejś pochłaniającej jej pasji, ogląda seriale, gra w gierkę, przegląda facebooka, pudelki itp, od czasu do czasu posprząta w domu, zrobi obiad (gdy jej zapytam czy może zrobić dziś obiad bo ja nie mam czasu - to zrobi), żadko sama z siebie zrobi. Oczekuję więcej czułości, a mniej krytyki i słów "To jesteś właśnie ty" taki siaki i owaki.
Bardzo lubię spędzać aktywnie wolny czas..zawsze chciałem mieć związek, w którym przynajmniej raz w roku wyjeżdżamy na wakacje, czasem nawet dwa razy w roku, gdzie wspólnie robimy wycieczki rowerowe, chodzimy po górach, odwiedzamy nowe miejsca, lenimy się na plaży, jeździmy samochodem poza Polskę, robimy to razem z dzieciakami..cieszymy się każdą wspólną chwilą.
Tymczasem rzeczywistość jest zupełnie inna. Chociaż na początku związku żona była aktywna to odnoszę wrażenie, że było to na pokaz by się do mnie dostosować a obecnie NIGDY sama nie powie, że może spędźmy dzisiaj dzień aktywnie. Ja proponuję, a często i tak słyszę, że dziś nie bo...coś tam. Wiele z tłumaczeń odbieram jako wymówki.
Mam momentami pewne poczucie, że się duszę, że jestem stłamszony, że rezygnuję ze zbyt wielu rzeczy, które wcześniej sprawiały mi sporo frajdy i sprawiały, że byłem szczęśliwy.
Z jednej strony czuję się wzbogacony w tym związku, ale z drugiej mam poczucie, że nie jestem po prostu sobą czasem.
np. mam wyżuty, że zrezygnowałem z kontaktów z dobrym znajomym, tylko dlatego że on czymś tam uraził moją żonę dawno temu i kazała mi wybierać albo ona albo kumpel - bo skoro on jej nie szanuje, to dlaczego ja mam się spotykać z kimś kto nie szanuje mojej żony. Miał ją przeprosić...nie zrobił tego (widocznie uważał, że nic złego nie zrobił) no i zerwałem z nim kontakty. Podjąłem decyzję, że nie chcę poświęcać małżeństwa kosztem znajomego. Mam wyżuty...czasem mam ochotę odnowić znajomość.
Nie powiem, że nie lubię z żoną posiedzieć w domu, przy dobrym serialu, filmie i nic nie robić, takie dni też lubię - ale nienawidzę siedzieć w domu przed telewizorem zamiast korzystać z aktywności na świeżym powietrzu gdy są na to warunki.
Ela210
Nie sądzę, byś doczekała się odpowiedzi.
Jak również odpowiedzi na pytanie, z czym żona wysłała go do psychologa, bo nie wierzę, że z powodu że jej nie słucha
Shy zręcznie omija takie pytania... I nie sądzę, by szukal tu pomocy. Mam wrażenie,że szczerzy zęby znad klawiatury big_smile
Po długiej przerwie w braku sexu, powiedziałem, że jak się nic nie zmieni to pójdę sam do psychologa bo myślę, że to moja wina, że mam w sobie jakąś blokadę, że boję się żony i jej reakcji, odmowy sexu, krytyki. Nie byłem u psychologa wcześniej ponieważ wydawało mi się, że to nie jest tylko moja wina, a po drugie chciałem sobie poradzić z tym samemu - myślałem, że uda mi się wyeliminować masturbację i pornografię i że to ona jest przyczyną tego jakie są relacje między nami jeśli chodzi o sex - od psychologa usłyszałem, że nie jestem uzależniony od masturbacji kiedy opisałem moje zachowania.
Proszę bardzo oto odpowiedź.
katerine93
Może inaczej... ShyGuy, co sprawiło, że zdecydowałeś się na małżeństwo z tą kobietą? Pytanie całkiem serio.
Jest to moja pierwsza prawdziwa miłość, wiesz jak to jest na początku związku, wszystko cudownie i wspaniale, później kilka miesięcy przerwy bo się rozstaliśmy, w czasie tych kilku miesięcy poczuliśmy oboje, że jednak brakuje nam siebie nawzajem, powróciliśmy do siebie. Spodobała mi się jej mądrość, oczywiście dobry sex (na początku), poczułem że mamy wspólny język, takie same priorytety w życiu, mniej więcej tak samo widzimy naszą przyszłość. Później zaczynałem nabierać wątpliwości..zwlekałem z oświadczynami, z przeprowadzką do niej, nie byłem do końca przekonany, ale postawiłem wszystko na jedną kartę. Kiedyś sobie tłumaczyłem - "po przeprowadzce będzie lepiej" , "po zaręczynach będzie lepiej", "po ślubie będzie lepiej" ale to chyba guzik prawda.
Nie twierdzę, że źle nam się żyje ale odnoszę wrażenie, że największą harmonię i spokój osiągamy jak jesteśmy sami, jak nie wpuszczamy do siebie nikogo z zewnątrz. Kiedy dochodzi do kontaktów ze znajomymi, rodziną, obcymi to często któryś z tych kontaktów może być takim "zapalnikiem" ku temu by zaczęło dziać się źle. Po prostu odnoszę wrażenie jakbyśmy najszczęśliwsi byli wtedy gdyby wokół nas nikogo nie było, nikt się nie wtrącał - tzn. wtedy między nami byłoby ok.