Witam wszystkich Forumowiczów ![]()
W skrócie moja historia:
Tydzień temu wróciłam z 2tygodniowego wypadu w górach ze znajomymi i znajomymi znajomych. Poznałam tam faceta, na którego początkowo w ogóle nie zwracałam uwagi, a wręcz zaczełam go unikać, kiedy zauważyłam, ze zaczyna ze mną flirtowac. Stwierdziłam, że to nie "mój typ faceta" pod zadnym względem. Jednak on się nie poddawał, a ja zauważyłam, ze też ukradkowo na niego patrzę i ciagnie mnie do niego. Dużo rozmawialiśmy, mieliśmy zupełnie rózne poglądy na życie, ale własnie to nas zbliżyło, to argumentowanie się ze sobą. W drugim tygodniu wyjazdu połączył nas romans. Ja byłam jednak trochę wycofana, bałąm się, ze on bedzie chciał czegoś więcej, zwlaszcza, ze duzo pytał o moje plany na przyszłość, był bardzo czuły, troskliwy itd. Ja natomiast absolutnie niczego więcej nie oczekiwałam po tym wyjeździe i dałam mu to do zrozumienia. Jednak bardzo podobało mi się co między nami było i bardzo go polubiłam. W tym krótkim czasie sporo rozmawialismy, poznawalismy się, była między nami chemia, bardzo wiele czułości i zainteresowania sobą nawzajem. Niestety on po powrocie zaczął mnie totalnie ignorować. Jak już wspomniałam, nie oczekiwałam niczego więcej, jednak myślałam, że pozostaniemy na dobrej stopie koleżeńskiej, bo mieliśmy wiele wspólnych tematów do rozmów i miło spędzało nam się razem czas. Kiedy do niego napisałam wiadomość, on odpowiadał ale nie podtrzymywał tematu albo w ogóle nie odpisywał. Szczerze mówiąc, nie tego się spodziewałam.
Czuję się potraktowana bardzo przedmiotowo. Za jakiś czas mamy spotkanie z ekipą z wyjazdu. Zupełnie nie wiem jak powinnam się wobec niego zachować. Czuję wobec niego żal i rozczarowanie. Z jednej strony wiem, ze układ był dla dwóch stron jasny, niezobowiązujący, ale z drugiej strony, odbieram jego zachowanie jako brak szacunku i boli mnie takie traktowanie, zwłaszcza po tym co między nami było.
Czy może uważacie, że przesadzam i to normalna kolej rzeczy po takim przelotnym romansie? Przyznam, ze po raz pierwszy jestem w takiej sytuacji i nie mogę się w tym odnaleźć.