załamana... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

Temat: załamana...

Witam wszystkich, będę wdzięczna jeśli komuś zechce się przeczytać moją historię i może doradzić coś od siebie.
Jesteśmy razem ponad 4 lata. Po roku związku ON miał kilka wątpliwości, ze dwa razy chciał przerwy (które trwały tydzień lub dwa) bo niby musiał sobie to wszystko przemyśleć, ale potem wracał, mówił, że życie beze mnie nie ma dla niego sensu. Często spędzaliśmy czas i dobrze się z sobą czuliśmy ale lubił też wyskoczyć z kolegami na imprezę, pobawić się, nakryłam go kilka razy, na flirtowaniu z kimś na fb, robiłam awantury, płakałam. Byłam podejrzliwa, bo wiedziałam, że przede mną miał kilka partnerek i bałam się, że mnie zdradzi. Zastanawiałam się wtedy czy tego nie zakończyć. Cały czas go kochałam ale w końcu powiedziałam, że nie wyobrażam sobie takiego życia, że widzę, że mnie nie szanuje i skoro nie widzi w tym zachowaniu nic złego to trudno, ale ja już dłużej tego nie będę tolerować.

Myślę, że wtedy coś do niego dotarło, stopniowo, ale widziałam, że się zmienił. Starał się, nie tylko na pokaz, tylko tak po prostu. Jestem pewna,że już z żadną się nie kontaktuje. Zamiast z kumplami, wolał wieczór spędzić ze mną, albo razem się z nimi spotkać. Nie ograniczamy się, mamy wspólnych znajomych, ale spędzamy też czas osobno. Nie zawsze się między nami wszystko układało, ale spędziliśmy z sobą wiele wspaniałych chwil, mogłam na niego liczyć w każdej sytuacji, miałam problem - nigdy nie zostawił mnie z tym samej, że nie ma czasu czy coś. Zdarzają się oczywiście też kłótnie - on ma dość wybuchowy charakter, ja za to jestem uparta i też nie lepsza, ale wyrzucamy to z siebie i się godzimy. Kocham go, on mówi to samo - zresztą tak też czuję.

Zaczęliśmy powoli snuć plany na przyszłość... w święta bożego narodzenia oświadczył mi się:) byłam bardzo szczęśliwa. Jednak kiedy zaczęliśmy planować termin ślubu, szukać sali weselnej, zaczął trochę mniej się z tego wszystkiego się cieszyć, był nawet przybity. Gdy pytałam o co chodzi, czy tego na pewno chce mówił, że tak, że mnie kocha, wie że chce ze mną być, ale tak po prostu chyba się boi jak to będzie i tyle. Potem mu trochę przeszło, sam wybrał zespół i mieliśmy już podpisywać umowę wynajmu sali, gdy na parę dni wcześniej powiedział, że już dłużej nie może mnie oszukiwać, bo to mu strasznie ciąży i że muszę o tym wiedzieć....... przyznał się,że mnie zdradzał w tym czasie, kiedy miał takie wątpliwości i to nie raz. Były to jednorazowe wyskoki, ale było ich kilka, że wtedy nie myślał, był głupi, że mnie nie doceniał i nie może darować tego, że tak mnie skrzywdził. Powiedział wiele i szczerze. Mówił, że na prawdę chce ze mną być i już by mi czegoś takiego nigdy nie zrobił, że którymś momencie zrozumiał co on wyprawia, że to ne zabawa i że dłużej tak nie można i że przecież mnie kocha i chce mieć ze mną dzieci i stworzyć prawdziwą rodzinę, że wtedy był bardzo niedojrzały i podchodził do wszystkiego strasznie lekceważąco.

Zostałam w szoku. Nie wiem co teraz myśleć. Dobrze, że nie mamy jeszcze nic ustalone, nie trzeba niczego odwoływać, gości odmawiać, jednak co teraz? Z jednaj strony bardzo go kocham i chcę z nim być, ale czy da się coś takiego wybaczyć i czy w ogóle powinnam? i czy wierzyć w te zapewnienia, że to się już nie powtórzy? myśleć, że to było kiedyś tam, ale wiele się zmieniło i teraz będzie dobrze?

Proszę Was o pomoc...

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez lukas25 (2017-03-05 15:01:09)

Odp: załamana...

Ze ślubem i planami zawsze można się jeszcze wstrzymać na jakiś czas i przełożyć to. Nie ma sensu nic planować, kiedy dręczą Cię myśli o tym co robił podczas Waszej przerwy. Na Waszym miejscu, dałbym sobie z tym na wstrzymanie, póki oboje nie będziecie pewni. Teraz jest w Tobie trochę negatywnych emocji, więc nie ma sensu nic planować na ten moment.

Rozumiem, że nie zdradził Cię wtedy, kiedy mieliście przerwy w kontaktach, a nie wtedy kiedy mieliście regularny kontakt? Może on te przerwy traktował jakie Wasze rozstania, stwierdzając, że podczas nich może robić co mu się podoba, a już na pewno pocieszać się w każdy możliwy sposób.
Na pewno, przy tym wszystkich doceniłbym jego szczerość. Może to, że robił takie rzeczy nie świadczy o nim dobrze, ale to że się do tego przyznał, wręcz przeciwnie.

3

Odp: załamana...

Oczywiście na razie się wstrzymamy z wszelkimi planami. Teraz sobie tego nie wyobrażam.

Niestety przyznał się, że zdradził mnie wtedy, gdy mieliśmy kontakt. Te przerwy były podobno po tych zdarzeniach, kiedy musiał się zastanowić nad przyszłością naszego związku, miał wątpliwości;/

Niby teraz wie, że źle robił, ale skąd mam mieć pewność, że to się nie powtórzy?

I niby się przyznał, ok, może i dobrze bo chciał być szczery przed ślubem, ale czemu dopiero teraz? Mógł to zrobić wcześniej. Teraz czuję, że przez cały ten czas mnie okłamywał - od razu nie powiedział prawdy.

4

Odp: załamana...

No... szczery... Tylko po co mówił? Co chciał osiągnąć? Wyspowiadać się? U Ciebie? Dostać rozgrzeszenie? Bo zmądrzał. To niech Ciebie też boli, aha! sad
Wiesz, w takiej sytuacji nie ma dobrej rady. Bo może być tak, że on to już będzie super partner. Albo że jeszcze mu się przydaży?
Też siebie pewna nie możesz być w 100%. Nikt dobrze nie poradzi, aby było i bezpiecznie i dobrze.
Jednak spory wydatek emocjonalny Ciebie czeka. To jednak Twoja przyszłość... Widać bardzo kochasz, skoro jeszcze go nie pogoniłaś. smile
To musi być Twoja decyzja, bo to zbyt duży krok dla Ciebie, więc lepiej nawet jesli miałby być to błąd, to jednak Twój. Stąd słuchaj głównie siebie.
Nie omijaj sytuacji, nie okłamuj siebie. Jak masz wybaczyć, to wybaczyć (zasada ograniczonego zaufania - zawsze bezcenna smile).
Pytanie czy możesz? Dużo zainwestujesz, ale co Twoje... U mnie w rodzinie też była zdrada. Nie moja, nie mojej żony, ale bliskich. Ona wybaczyła.... i było dobrze.
Z drugiej strony... kilka razy? Więc moja rada żadna. Jednak współczuję...

5

Odp: załamana...

Dziękuję Wam za odpowiedzi.
Mam teraz taki mętlik w głowie, nie wiem zupełnie co robic:/
Nie wiem, czy potrafię to wybaczyć
Czy robiąc coś takiego można w ogóle tłumaczyć takiego człowieka?
Faktycznie najgorsze jest to ze tak bardzo to kocham.
Myślicie ze na początku związku mógł być niedojrzały i stąd to zachowanie, a potem zmądrzał, ogarnął się? Może ktoś zna takie przypadki?

6 Ostatnio edytowany przez rh72 (2017-03-06 13:22:51)

Odp: załamana...

No cóż... Kobieta potrafi wybaczyć, ale nie zapomnieć smile Biorąc pod uwagę rozsądek i uczucie... to może jednak warto z nim być.
Uwierzyć, że będzie już dobrze. Tylko zawsze może być źle. Nawet tam, gdzie nie było zdrady. Powiedział, więc Ty możesz postawić swoje warunki.
Że teraz granica jest bliżej i on musi się bardziej postarać. Niech pokaże na co go stać. Niech trochę zainwestuje w Wasz związek.
Nie wiem... romantycznością, poświęceniem czegoś, co nie jest dla niego naprawdę ważne, ale jednak przyjemne a Tobie np. wadzi. Nie znam Was.
Chodzi o to aby nie ględził, że dorósł, że zrozumiał ale coś zrobił, aby Ciebie odzyskać. Żebyś znów się w nim zakochała, albo bardziej zakochała.
Wtedy zobaczysz. Gadać każdy potrafi.... Jak ja tongue
To oznacza 2 rzeczy:
1. niech pokaże, że coś potrafi zrobić aby odzyskać Twoje zaufanie; coś zrobi; jego inwencja; Ty ocenisz... Kwiaty przyniesie, zaprosi gdzieś, pójdzie z Tobą na zakupy 4 godziny tongue
2. powinien 'zapłacić' przesunięciem Twojej granicy w aspektach pewnych swoich zachowań - wyznacz te nowe granice (oczywiście rozsądnie, ale wypowiedz je i pilnuj), aż znowu będziesz gotowa je przesunąć np. mocno pić może tylko przy Tobie (niech nie wymyślam, bo nie znam aż tak dobrze Was)...

7

Odp: załamana...

Trudno cokolwiek poradzić w tej historii. Trochę nie rozumiem, po co mówił o tych zdradach. Jeśli naprawdę przejrzał na oczy i tego więcej nie zamierza robić, to dlaczego jeszcze tobie dowalić i sprawić ból tym wyznaniem? Powinien sam ze swoimi wyrzutami sumienia i tym ciężarem zmagać.

Zgadzam się z rh72, kwestia wybaczenia - wszystko w twoich rękach. Sama musisz ocenić, na ile potrafisz sobie wyobrazić taką chwilę, gdy będziesz mogła powiedzieć "tylko przeszłość" (bo teraz jest to bardzo bolesna teraźniejszość).
Dużo zależy od tego, co on teraz robi, jak pokazuje, że mu zależy, jak stara się odbudować to zaufanie, które zniszczył. I tak, zadbaj o siebie i o swoje granice. Odbudowanie zaufania będzie trwać długo, bardzo długo. Masz wszelkie prawo wymagać od niego innych zachowań. Jeśli postanowisz mu wybaczyć, ja bym naciskała na spędzanie jak najwięcej czasu razem, bez wyjść z kolegami na piwo itd. Tylko teraz dużo czasu na to, by siebie odnaleźć w tej nowej sytuacji.

8

Odp: załamana...

Kochasz go nadal - z dnia na dzień tego nie zmienisz - ale jak o nim myślisz ? - czy to ten sam człowiek któremu ufałaś - czy inny człowiek ? - dasz radę się z tym pogodzić - za czas jakiś - bo teraz musisz przecierpieć i przetrawić niespodziankę.

Wszystko zależy od Ciebie - współczuję - zrewiduj swój pogląd na Jego temat - oceń Go jak najsurowiej - co wyszło ?
Spójrz na siebie : za tydzień, 3 miesiące, rok, 2 lata - widzisz Go koło siebie jak budzisz się rano i myślisz - o czym ? że Ci z Nim dobrze czy wraca myśl - jesteśmy razem ale czy zrobiłam dobrze, że jesteśmy razem ?

Nikt nie wywróży - Twoje życie i jakość Twojego życia zależy teraz od Ciebie.

9

Odp: załamana...
Monoceros napisał/a:

Trudno cokolwiek poradzić w tej historii. Trochę nie rozumiem, po co mówił o tych zdradach. Jeśli naprawdę przejrzał na oczy i tego więcej nie zamierza robić, to dlaczego jeszcze tobie dowalić i sprawić ból tym wyznaniem? Powinien sam ze swoimi wyrzutami sumienia i tym ciężarem zmagać.

Tak na prawdę to sama jestem sobie winna tej jego "szczerości"... spotkaliśmy się ze znajomymi, panowie troszkę wypili i jak wracaliśmy widziałam, że coś go trapi, coś mu się przypomniało... wkurzyłam się, że nie chce mi powiedzieć co i tak długo się upierałam, że musi się ze mną tym podzielić, że w końcu uległ...;/
Na drugi dzień pytał, czy wolałabym nie wiedzieć, bo właściwie to gdyby nie alkohol i mój nacisk to pewnie by mi tego już nie powiedział i uznał za przeszłość.
Więc, jak widzicie, jestem z siebie baaardzo zadowolona, że teraz wiem... chociaż wcześniej myślałam, że to dobrze, że poznałam prawdę przed ślubem i że teraz, jeśli do niego w ogóle dojdzie, to będzie moja świadoma decyzja. A teraz już sama nie wiem, czy może lepiej byłoby nie wiedzieć i żyć w błogiej nieświadomości. Najgorsze jest to, że nigdy sobie tego nie daruję, jeśli za kilka/kilkanaście lat po ślubie sytuacja by się powtórzyła... wtedy plułabym sobie w twarz, że miałam sygnał a mimo to szłam w zaparte i wybaczyłam...

10

Odp: załamana...

Najważniejsze to, czy mu ufasz? Czy przy byle spoznieniu nie będziesz się zastanawiała, czy Cię nie okłamuje. Czy naprawdę musiał zostać w pracy, czy może coś kręci na boku?
Bez zaufania nie da się zbudować nic trwałego.

11

Odp: załamana...

To musi być tylko i wyłącznie Twoja przemyślana decyzja, my nie znamy Ciebie ani jego wiec cięzko nam ocenić ta sytuację.
Gdybym miała oceniać jedynie po tym co napisałaś i znając tylko Twoją wersję - to powiedziałabym odejdź, zaciśnij zęby i odejdź.
miałaś wiele sygnałów że ten związek nie jest dobry najpierw po roku kiedy on się wahał potem 2 raz gdy nie wiedział znowu czego chce (piszesz że dwa razy były takie sytuacje) gdy Cię tracił to nagle zaczynał zabiegać o Ciebie.
nie pomyślałaś że ten pierścionek to troche jego leczenie wyrzutów sumienia ? na zasadzie "mam taką dobra kochającą kobietę a mam tyle za uszami" musze jej to wynagrodzić...
jak dla mnie facet jest niepewny, cięzko z nim cokolwiek budować bo jest nieprzewidywalny ...być może niedojrzały? ale niektórzy nigdy nie dojrzewają.
Niestety ja patrząc po ludziach widze, że jeśli ktoś się raz co czegoś dopuścił zrobi to kolejny raz prędzej lub później - jedni po roku inni po 20 latach ...

zapewne jesteś młoda, całe życie przed Tobą - pamietaj że życie po zdradzie nie jest już takie samo, nic nie jest takie samo.

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024