TRZEBA rozmawiać - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » TRZEBA rozmawiać

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 45 ]

1

Temat: TRZEBA rozmawiać

Większość rad na tym forum sprowadza się do prostej formułki "trzeba rozmawiać". Ona jest do bólu prawdziwa, ale jak rozmawiać? jak rozmawiać, gdy jest się w impasie? gdy rozmowy do niczego pozytywnego nie prowadzą?

Myślałam, że tak tylko ja mam, taką zwariowaną sytuację, ale przeczytałam w innym temacie "Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć" wypowiedź:

Roxann napisał/a:

/.../problem w związku o którym najpierw się rozmawiało a potem, jak już wiedziało, że poruszanie tego tematu to pierwszy i pewny krok do kłótni, to się go zaczęło unikać na zasadzie: nie mam już ochoty 10 raz wałkować tego samego./.../ W tamtym momencie byłam przekonana, że tak, bo zależało mi na nim, dbałam o nas, o nasza codzienną relację, on też się starał jak mógł, co doceniałam, ale do frustracji doprowadzało mnie to, że widząc, wiedząc o dość ważnym problemie, o którym sobie jasno powiedzieliśmy, nic z tym nie robił a potem nawet się od razu denerwował jak do tego wracałam. W konsekwencji on się irytował i ja i ogólnie nie było sensu poruszać tematu dla świętego spokoju… jednak przez to zaczęliśmy się oddalać od siebie.

Też tak macie? Dam najprostszy przykład mój M. uważa, że ma depresję, ale wszelka sugestia, by coś zrobił z tym, kończy się konkluzją, że chcę z niego zrobić czubka, że nie toleruję jego samego, przy tym wszystkim nie ma w nim, żadnej refleksji, że nie jest łatwo żyć z kim kto jest nieobecny, kto tylko fizycznie jest obok, ale tak na dobrą sprawę to jego nie ma, nie jest fajnie słuchać, że dobre intencję, są odbierane zupełnie odwrotnie. Każda rozmowa jest taka sama, więc po iluś próbach już się nie chce rozmawiać, chociaż towarzyszy myśl, że inaczej nie da się rozwiązać problemu, że trzeba rozmawiać sad

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: TRZEBA rozmawiać
Averyl napisał/a:

(...) jak rozmawiać? jak rozmawiać, gdy jest się w impasie? gdy rozmowy do niczego pozytywnego nie prowadzą?

dobre intencję, są odbierane zupełnie odwrotnie. Każda rozmowa jest taka sama, więc po iluś próbach już się nie chce rozmawiać, chociaż towarzyszy myśl, że inaczej nie da się rozwiązać problemu, że trzeba rozmawiać sad

Zacznę od cytatu:

Antoine de Saint-Exupéry  napisał/a:

Mowa jest źródłem nieporozumień.

i jednego porzekadła:

Diabeł tkwi w szczegółach

Czytając przytaczane na forum rozmowy nie dziwię się, że najczęściej niczego pozytywnego nie przynoszą (szkody za to co niemiara). Bo najczęściej nie jest to rozmowa prowadzona przez dwoje dorosłych (i to nie jest zależne od płci), a przykład zachowania srogiego/nadopiekuńczego rodzica wobec dziecka. Co robi, oczywiście często w dobrej wierze, ów "rodzic"? Poucza, daje wskazówki, moralizuje, ironizuje, krytykuje (często nie wprost), obraża, obwinia, manipuluje, porównuje, doradza, rozkazuje, straszy. Jakie często uczucia budzi takie zachowanie "rodzica"? Złość, wściekłość, upokorzenie, lęk, poczucie winy, zażenowanie, niechęć, it.p..

Co robić zatem?
Traktować drugą osobę (niezależnie od jej wieku)... z szacunkiem; zauważyć rzeczywistość, czyli to, że mamy do czynienia z autonomicznym, wolnym człowiekiem, myślącym, i czującym.
Gdy rozmowa spełza na manowce, wspólnie stwierdzić, z jakiego powodu się tak dzieje (i przyjrzeć się z uwagą własnej osobie oraz własnym zachowaniom, nie intencjom).
Umieć słuchać i słuchać tego, co druga osoba mówi.
Pamiętać o kolejnym porzekadle:

Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane.

3 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-09-18 21:34:28)

Odp: TRZEBA rozmawiać

Wszystko pięknie smile podzielam w pełni wykładnie postu wyżej

Co do "źródła nieporozumień"
Omijanie rozmowy jest też źródłem, chodź w wielu przypadkach wydaje sie slusznym rozwiązaniem

Tylko chyba właśnie dla tych autonomicznych jednostek, ktore nie akceptuja autonomii a może nieświadomości, ułomności, innej emocjonalności drugiej strony

Czesto jest to jedynym wyuczonym sposobem na rozwiazywanie problemów własnych,

W madrych książkach piszą o stanach ego, nigdy prawdziwej doroslej relacji nie bedzie jesli jedno nadaje z "góry" na "dół" jak i odwrotnie, relacje krzyżowe daja wlasnie możliwość do tego całego brudu w związku, swiadcza tez o braku dorosłości emocjonalnej

Bo zawsze ktos bedzie sie czul lepszy a ktoś gorszy

Sadze ze cala sztuka rozmowy polega na tym żeby, nadawac na jednych falach,
Takim sposobem można isc do przodu, nawet jesli jedno "spada w dół, drugie ciagnie ku górze"

4

Odp: TRZEBA rozmawiać

U mnie to wygląda tak że z niektórymi ludźmi nie potrafię się porozumieć, za nic w świecie... nawet gdy oboje bardzo się staraliśmy, rozmawialiśmy, nic z tego, nigdy nie udało się wspiąć na wyższy poziom komunikacji.

Ale są też tacy z którymi potrafię się świetnie porozumieć. Najczęściej, zaznaczam, najczęściej bo nie zawsze, są to osoby "kompatybilne" według MBTI, czyli jak ja jestem INTJ, no to druga strona najlepiej jak jest ENFP albo ENFJ. Osoby z takim charakterem mają zazwyczaj sporo cierpliwości i wyrozumiałości dla mojej pokrzywionej osobowości smile No i fantastycznie odczytują cały ten mój niewerbalny przekaz którego inni albo nie widzą, albo nie rozumieją.

5 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-09-18 23:37:24)

Odp: TRZEBA rozmawiać

Nie wydaje mi sie że o taka "kompatybilność" chodzi

To że z kims sie nie mogę "dogadać" rownie dobrze może świadczyć o tym ze nie potrafię "słuchać"

Tak więc "nieobecność" użyta tutaj jako wynik braku rozmowy, lub ucieczka od rozkowy, jest dla mnie przynajmniej dwuznaczna wink

Swiadome czy też nieswiadome unikanie dialogu, nie jest zdrowe
Narzedzi do unikania jest wiele, i zarówno jedna i druga strona, w wielu przypadkach zabiera sie do tego "jak pies do jeża"

Po 18 latach w związku dopiero sutuacja w ktorej sie znalazlem, doprowadzila do zrozumienia pewnych oczywistych spraw

I tak jak Averyl pisała, u mnie to notoryczne zachowanie było z racji swojej "glupoty", jednak druga strona też w ten sam sposób działała, wiec kompatybilność była

Chodz świadczyło to o braku zaangazowania w związek w pierwszej kolejności, dla mnie dziś


Ciekawym sa tez sytuacje ze pojawia sie "rozumienie bez słów" takze rozmowa tez nie zawsze potrzebna wink

6

Odp: TRZEBA rozmawiać
Wielokropek napisał/a:

Czytając przytaczane na forum rozmowy nie dziwię się, że najczęściej niczego pozytywnego nie przynoszą (szkody za to co niemiara). Bo najczęściej nie jest to rozmowa prowadzona przez dwoje dorosłych (i to nie jest zależne od płci)

Tak byłoby najprościej, gdyby oboje byli dojrzali, nastawieni nie tylko na mówienie, ale uważne słuchanie, na chęć rozwiązania problemu. Przy takiej postawie - problemy byłyby rozwiązywane.

Większość związków jest nierówna w tej sferze. Trochę rozmowa o problemach jest taką wersją srogi nauczyciel - krnąbrny uczeń, jedna strona próbuję, coś zmienić w życiu, coś ulepszyć, poprawić, a druga udaje, że problemu nie ma, każda ze stron przyjmuję jakąś postawę, oczywiście ważny jest przekaz, tak jak napisałaś można z szacunkiem, z empatią, a można jak rodzic - moralizować, krytykować, .... efekt?

W związkach problemy, poza obiektywnym stanem, są związane z dużą dawkę emocji. Czasem nie da się tak na chłodno, z dystansem. Np. sytuacja, w której partner bezpodstawnie jest zazdrosny - udowodnisz, że nie ma powodów do zazdrości?, czy na spokojnie wytłumaczysz, że ma problem z niską samooceną? Czy logiczne argumenty, wypowiedziane na spokojnie rozwiążą problem?

Czasem burzliwe rozmowy też są OK, oboje nakrzyczą na siebie, wyrzucą z siebie złość, niepokój, czy inne złe emocję, a potem na zgodę - namiętny seks i przez chwilę znowu jest dobrze, chociaż problem dalej jest.

Rozmowy na spokojnie, z szacunkiem - OK, ale bez chęci rozwiązania problemu, wyniki nie zmienia się. Ostatnio mój M. chciał, by dzieciak coś zrobił, a ten zaczął argumentować, dlaczego nie może, po którymś argumencie M. wkurzony stwierdził, że jest ignorowany. Powiedziałam, że ja tak samo się czuję, gdy on mnie przekonuję, że problemu nie da się rozwiązać. Filozofia Kaliego, ale skuteczna, dzieciakowi można powiedzieć, by nie dyskutował, tylko wykonał polecenie, a partnerowi? Nie, dlatego odbijesz się po raz kolejny od ściany, aż w pewnym momencie ci się to znudzi i przestaniesz podejmować temat.

Amethis napisał/a:

  Swiadome czy też nieswiadome unikanie dialogu, nie jest zdrowe
Narzedzi do unikania jest wiele, i zarówno jedna i druga strona, w wielu przypadkach zabiera sie do tego "jak pies do jeża"
Po 18 latach w związku dopiero sutuacja w ktorej sie znalazlem, doprowadzila do zrozumienia pewnych oczywistych spraw
I tak jak Averyl pisała, u mnie to notoryczne zachowanie było z racji swojej "glupoty", jednak druga strona też w ten sam sposób działała, wiec kompatybilność była

A co się stało, że spojrzałeś inaczej na problem, co było tym impulsem do zmiany?

7 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-09-19 13:00:32)

Odp: TRZEBA rozmawiać
Averyl napisał/a:

A co się stało, że spojrzałeś inaczej na problem, co było tym impulsem do zmiany?

życie smile

poważnie mówiąc, wiele nie przyjemnych zdarzeń, które były już "za głośne" dla mnie, bez sens tego w czym trwałem, spadanie na "łeb na szyje" w życiu, związku, brak spokoju wewnętrznego
kolejne ciche miesiące przeplatane kłótniami, nie umiejętność spełnienia oczekiwań wobec partnerki, dzieci, wizja powtarzającej się historii z dzieciństwa

moje życie chodź pełne wrażeń, nie cieszyło mnie było puste, kolejne studia już nie podnosiły samooceny, kolejne wyzwania również

kluczowym momentem było uświadomienie sobie uzależnienia, i refleksja "no w tak czarnej dupie w życiu nie byłeś"

dziś jestem świadomy że brak "zdrowej miłości" do samego siebie, ciągły lęk, zamęt w związku z tym w każdej dziedzinie życia

bo bez tego byłem bezużyteczny dla innych, chodź na swój ograniczony umysł bardzo się starałem

jest tego wiele, nie wiem na ile na tamten czas to był zwykły egoizm i lęk przed odrzuceniem, że znalazłem info w necie, skorzystałem z tej drogi, wciąż idę do przodu

problem pewnie trochę głębszy niż standardowe nie zrozumienie w związku, brak akceptacji, szczerości, wolności
jednak wiele tych historii tutaj jest tym samym, na różnych etapach "upodlenia"
bo inaczej tego dziś nie nazwę

wink

Averyl napisał/a:

Tak byłoby najprościej, gdyby oboje byli dojrzali, nastawieni nie tylko na mówienie, ale uważne słuchanie, na chęć rozwiązania problemu. Przy takiej postawie - problemy byłyby rozwiązywane.

tak jest najprościej,
tylko jeśli nauczyliśmy się to komplikować, grzebać przy tym, już proste to nie jest big_smile

ego, egoizm, egocentryzm, egotyzm, i cała masa zaburzeń w związku z tym
nie wszystkie problemy daje się rozwiązać, jednak bez szczerości dokłada się nowe

także pojęcie wolnej woli, w zasadzie uważam za fikcję big_smile dziś
droga do dojrzałości prowadzi przez niedojrzałość wink

chodź wiele osób, w tym ja z tej piaskownicy nie chce wyjść, bo przecież wieje nudą smile

8 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2016-09-19 13:00:47)

Odp: TRZEBA rozmawiać

Powtórzę, diabeł tkwi w szczególe. smile

Czym innym jest rozmowa o czymś, czym innym rozwiązanie problemu. Zwykle jest tak, że to jedna osoba ma problem, a jeśli tak, to drugą osobę ma poprosić o pomoc w jego rozwiązaniu. Prośba, jak to prośba, zakłada dwie odpowiedzi: „tak” lub ‘nie’. Przysłuchując się "prośbom" niektórych osób wiem, że słowo ‘proszę’ jest słownym parawanem używanym tylko po to, by osłonić rozkaz. Bo osoba, ową ‘prośbę’ wypowiadająca, nie ma żadnych wątpliwości, że ta druga ma jej ‘prośbę’ spełnić. I zrobić to już, natychmiast, od razu i to w sposób, w jaki osoba ‘prosząca’ sobie wymyśliła.

Rozwiązaniu problemów służy otwarta głowa, gotowa na rozważenie także innych od własnych pomysłów. Rozwiązywanie problemów to sztuka, na jej temat oraz prowadzenia negocjacji napisano (często w bardzo przystępny sposób) sporo mądrych książek. To kilka z nich:
M. Ghazal , Zjedz zupkę i bądź cicho
E. Faber, A. Mazlish, Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły (w niej rozdział o rozwiązywaniu problemów, ale warto całą ją przeczytać, bo tylko pozornie poświęcona jest relacjom dorosły-dziecko)
S. Chełpa, T. Witkowski, Psychologia konfliktów
M. B. Rosenberg, Porozumienie bez przemocy

Nie da się chłodno i z dystansem? Da się. smile Inaczej rozmowa, podkreślam, rozmowa, nie ma sensu, bo gdy dopuszczamy do głosu silne emocje, to rozum idzie na spacer i żadne argumenty do żadnej z osób nie docierają, gdyż osoby zamiast wymianą poglądów zajmują się obroną własnych stanowisk, do tego daje o sobie znać powszechny, niestety, uraz bycia lekceważonym i awantura (lub jej bardziej perfidna odmiana - ciche dni) gotowa. Nikt nikogo nie słucha, nikt nikogo nie szanuje, każdy się zaperza; przykładów, choćby w mediach, jest na pęczki.

Jeśli partner jest bezpodstawnie zazdrosny, to… nie zajmuję się ani udowadnianiem mu czegokolwiek, ani tłumaczeniem rzeczywistości, ani stawianiem diagnoz na temat jego samooceny. Powiem mu o tym, że (on) ma z tym problem i zapytam, czy coś z nim zrobi, a jeśli tak, to co. Jeśli poprosi o pomoc, to gotowa jestem zastanowić się nad sposobami rozwiązania (przez niego) jego problemu. Nie pozwolę jednak na przerzucenie odpowiedzialności na siebie.

9

Odp: TRZEBA rozmawiać

Amethis smile też chciałabym, abym mój M. dotarł do takiego punktu, gdy poczuje potrzebę zmiany, innego spojrzenia na świat.

10 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-09-19 13:09:28)

Odp: TRZEBA rozmawiać
Wielokropek napisał/a:

Powtórzę, diabeł tkwi w szczególe. smile

Czym innym jest rozmowa o czymś, czym innym rozwiązanie problemu. Zwykle jest tak, że to jedna osoba ma problem, a jeśli tak, to drugą osobę ma poprosić o pomoc w jego rozwiązaniu. Prośba, jak to prośba, zakłada dwie odpowiedzi: „tak” lub ‘nie’. Przysłuchując się "prośbom" niektórych osób wiem, że słowo ‘proszę’ jest słownym parawanem używanym tylko po to, by osłonić rozkaz. Bo osoba, ową ‘prośbę’ wypowiadająca, nie ma żadnych wątpliwości, że ta druga ma jej ‘prośbę’ spełnić. I zrobić to już, natychmiast, od razu i to w sposób, w jaki osoba ‘prosząca’ sobie wymyśliła.
.

może to nie miejsce, ale co mi big_smile
namawiałem żonę do terapii współuzależnienia, zaraz gdzieś po kilkunastu tygodniach własnej abstynencji, powodowany tym co mi się działo big_smile
taki dziwny przypadek ze mnie, alkoholika wink

i pamiętam po kilku tygodniach tej terapii, w rozmowie pojawiło się słowo "proszę"

najpierw zszokowany, WOW, kurde
po krótkim czasie, załapałem, że właśnie
słowo "proszę" było kamuflażem, do całej plejady, roszczeń, żądań
żeby było śmieszniej, było na końcu zawsze komunikatu
no i jak "Tenniedobry2" mógł odmówić, przecież robił sobie kuku

był albo zły, albo nie dobry big_smile

dziękuję Bogu że to jest za mną, "te szczegóły" wink

zresztą całkiem śmiesznie się obserwuje, osobę władczą, roszczeniową, a na końcu taki cukierek "proszę" a zanim w domyśle !#(**(&!*^* sad

11

Odp: TRZEBA rozmawiać

Jak dobrze Was mieć i poczytać od czasu do czasu wink

12 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-09-19 13:36:09)

Odp: TRZEBA rozmawiać
renesans napisał/a:

Jak dobrze Was mieć i poczytać od czasu do czasu wink

a ja już myślałem że jeden z moich "pierwszych" terapeutów, zaginął w akcji big_smile

pozdr serdecznie

Wielokropek napisał/a:

Nie da się chłodno i z dystansem? Da się. smile Inaczej rozmowa, podkreślam, rozmowa, nie ma sensu, bo gdy dopuszczamy do głosu silne emocje, to rozum idzie na spacer i żadne argumenty do żadnej z osób nie docierają, gdyż osoby zamiast wymianą poglądów zajmują się obroną własnych stanowisk,

jak się człowiek nauczył, kto głośniej, kto dosadniej, kto lepszą "ripostę" ma - co nie którzy odbierają za inteligencje, bo przecież oczekiwania nie spełnione, bo zawiniona sytuacja, itd itp

to nagła zmiana prowadzenia rozmowy, jest ciężka do zaakceptowania,
zawsze można się pobawić z krzywdo-winę, jak nie z tej to z tamtej, ofiarę trzasnąć
tylko potem już nie wiadomo w konsekwencji kto katem, kto ofiarą

Wielokropek napisał/a:

Nie pozwolę jednak na przerzucenie odpowiedzialności na siebie.

to jest ciekawe w nauce, w prowadzaniu w życie, uffff
jednak myślę że nie zginę, bo żona często sprawdza, czy nie zapomniałem o zamknięciu tych drzwi wink

13

Odp: TRZEBA rozmawiać
Amethis napisał/a:
renesans napisał/a:

Jak dobrze Was mieć i poczytać od czasu do czasu wink

a ja już myślałem że jeden z moich "pierwszych" terapeutów, zaginął w akcji big_smile

pozdr serdecznie

Co za spotkanie "po latach".
Jedno jest pewne- rozmowa na tej samej płaszczyźnie pomaga wink

14

Odp: TRZEBA rozmawiać

Wielokropek - to nie ten przypadek.
Problemy mogą dotyczyć dwojga ludzi, w związku chyba nawet częściej problemy dotyczą obojga, niż jednego, bo nawet jeśli dla jednego problemem jest np. nałóg, to okazuje się, że ta druga osoba też ma problem. To nie jest tak, jak napisałaś, że to jest jego problem, nie ponoszę odpowiedzialności. Może odpowiedzialności nie ponoszę, ale odczuwam skutki i to tak długo (albo i dłużej), jak długo mój partner ma problem.

Wielokropek napisał/a:

Czym innym jest rozmowa o czymś, czym innym rozwiązanie problemu. /.../ Przysłuchując się "prośbom" niektórych osób wiem, że słowo ‘proszę’ jest słownym parawanem używanym tylko po to, by osłonić rozkaz. Bo osoba, ową ‘prośbę’ wypowiadająca, nie ma żadnych wątpliwości, że ta druga ma jej ‘prośbę’ spełnić. I zrobić to już, natychmiast, od razu i to w sposób, w jaki osoba ‘prosząca’ sobie wymyśliła.

Chodzi o problemy, gdzie latami odbijasz się od ściany, a ściana jak stała, tak stoi i nie ma znaczenia czy użyjesz grzecznego, czy niemiłego słowa, druga strona jest głucha.

15

Odp: TRZEBA rozmawiać

Skoro moim problemem jest zachowanie partnera, a on nie zdecydował się niczego w zachowaniu swym zmienić, to... szukam sposobów na to, by sobie poradzić, by nie odczuwać skutków jego problemu. Szukam i je znajduję. smile

16

Odp: TRZEBA rozmawiać
Averyl napisał/a:

Chodzi o problemy, gdzie latami odbijasz się od ściany, a ściana jak stała, tak stoi i nie ma znaczenia czy użyjesz grzecznego, czy niemiłego słowa, druga strona jest głucha.

Averyl ze sciana najczesciej jest tak ze albo sa w niej drzwi albo okno. I to nie jest wina sciany ze sie o nia obijamy, najczesciej jest to nasza wina bo widzac ze jest to sciana i ze nic jej nie rusza ciagle i konsekwentnie sie od niej odbijamy, uzywajac tych samych, nieskutecznych narzedzi.
Moze pora znalezc drzwi?

17

Odp: TRZEBA rozmawiać
Jozefina napisał/a:
Averyl napisał/a:

Chodzi o problemy, gdzie latami odbijasz się od ściany, a ściana jak stała, tak stoi i nie ma znaczenia czy użyjesz grzecznego, czy niemiłego słowa, druga strona jest głucha.

Averyl ze sciana najczesciej jest tak ze albo sa w niej drzwi albo okno. I to nie jest wina sciany ze sie o nia obijamy, najczesciej jest to nasza wina bo widzac ze jest to sciana i ze nic jej nie rusza ciagle i konsekwentnie sie od niej odbijamy, uzywajac tych samych, nieskutecznych narzedzi.
Moze pora znalezc drzwi?

... szukam, stąd ten temat na forum, a nuż ktoś okaże się mądrzejszy i bardziej doświadczony

18 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-09-19 13:49:35)

Odp: TRZEBA rozmawiać

unikanie rozmowy, przerzucanie odpowiedzialności

jest jasnym komunikatem, perfekcyjnym w swojej "prostocie"
jeśli Twój facet ma depresje
i jest mu z nią dobrze, może właśnie dlaczego jest mu z nią dobrze ??

to nie wyciągniesz go z niej, jak sam nie zreflektuje

przecież to nie wygodny stan jest wink

19

Odp: TRZEBA rozmawiać

A propos depresji.
Znajdź w internecie hasło 'Skala depresji Becka - test", podsuń mężowi do rozwiązania.

20

Odp: TRZEBA rozmawiać

tylko nie kamufluj "żądania" wink

21

Odp: TRZEBA rozmawiać

U niego - to jest coś pomiędzy depresją, a manipulacją. Amethis - myślę, że wygodnie mu żyć ze mną i z depresją, chociaż gdybym miała pewność, że jest to tylko manipulacja, a nie choroba, to pewnie inaczej podchodziłabym do sprawy.

22 Ostatnio edytowany przez renesans (2016-09-19 14:28:32)

Odp: TRZEBA rozmawiać
Averyl napisał/a:

U niego - to jest coś pomiędzy depresją, a manipulacją. Amethis - myślę, że wygodnie mu żyć ze mną i z depresją, chociaż gdybym miała pewność, że jest to tylko manipulacja, a nie choroba, to pewnie inaczej podchodziłabym do sprawy.

To może lepiej przestać szukać tych drzwi? Może tam nic nie ma?

Straciłam wiele lat by poszukać furtki do "Tajemniczego ogrodu". Wejście tak zarosło bluszczem, akacją i nie wiem czym jeszcze że tylko kaleczyłam się o ogrodzenie. Chyba nigdy mnie tam nie wpuszczono... Czy coś utraciłam? Marzenia, pragnienia spełnienia i raju?

Siedzę w lesie i przez zielone czubki świerków widzę dziś słońce. Nie jest bliżej a jednak dziś myślę, że świeci dla mnie.
Józefina pięknie opisała ten mur. Z tym że samouświadomienie że muru głową nie przebijesz było trudne.
Że ktoś milcząc mówi do mnie NIE! ukrywając przy tym swoje prawdziwe zdanie oczekując, że sama rozbiję się o zaporę.
Czasem wystarczy tylko odwrócić wzrok by zobaczyć co innego.

23

Odp: TRZEBA rozmawiać

Odpowiedź bardzo prosta - trzeba rozmawiać, zanim dojdzie do impasu.

24

Odp: TRZEBA rozmawiać
renesans napisał/a:
Averyl napisał/a:

U niego - to jest coś pomiędzy depresją, a manipulacją. Amethis - myślę, że wygodnie mu żyć ze mną i z depresją, chociaż gdybym miała pewność, że jest to tylko manipulacja, a nie choroba, to pewnie inaczej podchodziłabym do sprawy.

To może lepiej przestać szukać tych drzwi? Może tam nic nie ma?

Może, ale skąd mam to wiedzieć, jeśli tego sama nie przetestuje?

25

Odp: TRZEBA rozmawiać
renesans napisał/a:
Averyl napisał/a:

U niego - to jest coś pomiędzy depresją, a manipulacją. Amethis - myślę, że wygodnie mu żyć ze mną i z depresją, chociaż gdybym miała pewność, że jest to tylko manipulacja, a nie choroba, to pewnie inaczej podchodziłabym do sprawy.

To może lepiej przestać szukać tych drzwi? Może tam nic nie ma?

Jak to nic nie ma? Tam gdzie sa drzwi tam tez jest i wyjscie.
Averyl sam sobie te depresje zdiagnozowal?

26

Odp: TRZEBA rozmawiać

Wyjście- wejście jest zawsze, myślę tylko że nie koniecznie trzeba pukać do jednych drzwi jeśli tam głucha cisza i nikt nie chce ich otworzyć.

A jeśli to depresja to powinni się tym zająć specjaliści.

27

Odp: TRZEBA rozmawiać
renesans napisał/a:

A jeśli to depresja to powinni się tym zająć specjaliści.

Depresja to jego działka, on sam musi podjąć decyzję o ewentualnym leczeniu, natomiast pociąga to za sobą inne komplikację związane z rozmowami, czy może z niemożnością głębszego komunikowania się, na różne tematy, nie tylko o depresji.

28 Ostatnio edytowany przez renesans (2016-09-19 14:57:20)

Odp: TRZEBA rozmawiać
Averyl napisał/a:
renesans napisał/a:

A jeśli to depresja to powinni się tym zająć specjaliści.

Depresja to jego działka, on sam musi podjąć decyzję o ewentualnym leczeniu, natomiast pociąga to za sobą inne komplikację związane z rozmowami, czy może z niemożnością głębszego komunikowania się, na różne tematy, nie tylko o depresji.

Wszystko jasne! Chcesz go usprawiedliwić?
Ja już wiem, że tak to tak, a nie to nie a może...morze jest szerokie i głębokie- można się się utopić.

29 Ostatnio edytowany przez Averyl (2016-09-19 15:07:32)

Odp: TRZEBA rozmawiać

Nie, dlaczego miałabym go usprawiedliwiać? Przed kim miałabym go usprawiedliwiać? 
Chciałabym podjąć rozsądną decyzję, chciałabym zrozumieć jego postawę, a nie tylko domyślać się powodów.
Na tym etapie nie myślę w kategoriach winy, usprawiedliwiania, czy innych tego typu pojęć.
Sama muszę dojrzeć do pewnych decyzji... właśnie dlatego niemożność porozumienia jest dla mnie tak przykra.

30

Odp: TRZEBA rozmawiać

Doskonale Cię rozumiem.
Mogę napisać z czystym sumieniem, że w owym czasie użyłabym wszystkich sił i środków żeby dotrzeć tam gdzie nie miałam wstępu.
Kaleczyłam się tylko. Ot taka moja historia.

Może ktoś napisze Tobie inną...

31

Odp: TRZEBA rozmawiać

Rozmawiac się oczywiście powinno, tylko czasem te rozmowy niewiele daja, bo albo oskarżamy i walimy kogos po głowie, albo nasz partner sluchac nie chce.

Trzeba zdac sobie sprawę, ze jedyna rzecza jaka możemy zakomunikować to nasz wlasny stan: Jest mi smutno bo..., Czuje się..., Jestem zla bo... I poczekać na to co druga strona powie. Jeżeli ciagle nie ma porozumienia, można sprobowac terapii malzenskiej, ale tylko wtedy gdy maz tego faktycznie chce. Jeżeli nie ma ani checi komunikacji ani checi mediacji, nie pozostaje nic innego jak ratować SIEBIE. I czasem to oznacza wyjście z malzenstwa.

32 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-09-19 22:36:43)

Odp: TRZEBA rozmawiać
Averyl napisał/a:

Amethis smile też chciałabym, abym mój M. dotarł do takiego punktu, gdy poczuje potrzebę zmiany, innego spojrzenia na świat.

"“Potrzeba” powstaje wtedy, kiedy wydaje ci się, że istnieje coś na zewnątrz ciebie, czego nie posiadasz, a co twoim zdaniem jest konieczne dla twojego szczęścia" - Neale D. Walsch

interpretacje pozostawiam otwartą wink bo chlasta po całości, i po kątach big_smile

33

Odp: TRZEBA rozmawiać

Trzeba rozmawiać, ale też trzeba UMIEĆ rozmawiać. A jest to sztuka trudna, której trudno nauczyć się gdziekolwiek indziej niż na kursach z psychologii, na terapii czy w trakcie jakichś warsztatów umiejętności społecznych. Chyba trzeba mieć zajebiste szczęście, żeby trafić na rodziców, którzy potrafią ze sobą rozmawiać i od nich się tego nauczyć. Zresztą, nawet gdy ktoś się nauczyć, to jest tak, że w rozmowie pojawiają się czasem takie emocje, że trudno trzymać się zasad UŻYTECZNEJ rozmowy.
Polecam z całym sercem poradnik "jak mówić żeby dzieci nas słuchały" i pozostałe książki z tej serii. Można nie wierzyć w poradniki, zgadzam się, ale większość z rad tam podanych wykorzystuję w pracy z dziećmi i wiem, że działa. Ale trzeba chcieć. I trzeba się pilnować. I powtarzać. I  umieć przyznać się do porażki, błędu etc.

Powiedzenie komuś "trzeba rozmawiać" jest w sumie dobrą radą, ale problem w tym, że pod takim hasłem kryje się dużo ukrytych warunków, które trzeba spełnić, żeby dobrze rozmawiać, czyli:

słuchanie, słuchanie, słuchanie - ale uważne!

sprawdzanie, czy dobrze zrozumiałem, co mówi druga osoba

zadawanie "dobrych" pytań

przerywanie rozmowy i odkładanie na za chwilę, gdy emocje nie pozwalają słuchać drugiej osoby

porzucenie nieskutecznych, ale lubianych metod "wygrywania" w konflikcie (a bo ty zawsze/nigdy...! ohoho, znalazł się znawca! a skąd ty nagle taki mądry? mhm, tylko w 2010 mówiłeś coś innego! mężczyźni tacy są! och te kobiety i ich hormony!)

porzucenie osądu, krytyki, dawania dobrych rad, narzucania swojego rozwiązania, myśli, że nie wolno mi się przyznać do porażki/błędu, że zawsze muszę mieć rację, moje słowo musi być ostatnie, porzucenie oskarżeń, powrotów do historii sprzed 5 lat, obrażania kogoś, odbierania szacunku, porzucenie krzyku, przemocy słownej,

mówienie, co robią mi słowa wypowiadane przez drugą osobę (czuję się atakowana /lekceważony / wyśmiewany gdy tak mówisz)

Opowiadanie o swoich uczuciach, faktach, przemyśleniach, marzeniach, wyobrażeniach,  (a nie żądaniach, oczekiwaniach) i sprawdzanie, co druga osoba o tym myśli.

***

A wszystko to - to zmiana nawyków. A sami wiecie, jak trudno zmienić nawyki. Jak po pierwsze zobaczyć, że coś robię, co nie pomaga w rozmowie (np. mówię "nigdy mnie nie słuchasz!" - a to zamyka partnera rozmowy bardzo skutecznie), a potem to zmienić, znaleźć coś w zamian.

34 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-09-19 23:56:10)

Odp: TRZEBA rozmawiać

ja bym dorzucił, takie przemyślenie

obserwuje jak wiele wnosi rozmowa, mówię o rozmowie, o próbie rozmowy
pomijam, co ona robi w relacji, komunikacja jest konieczna

jednak co Ona robi, dla mnie mówiącego
słowa wypowiedziane usłyszane, kurde mają moc

przecież większość tych terapii, to co nie jak usłyszenie siebie, rozmowa ze sobą samym

nie ma tu na pewno żadnej poprawności, a sens gdzieś głęboko

ważne żeby zrozumieć to "głęboko" wink

pewnie fajnie szlifować to, udoskonalać, pchać w dobrym kierunku, ma to sens

bardziej się skłaniam do słuchania,
mam poligon doświadczalny z dzieciakami, dwie totalnie różne osóbki

zarazem kopalnia wiedzy, i dobrych pomysłów

większość osób z "zaburzoną" komunikacją to co nie jak "skrzywdzone dzieci"

słuchanie i mówienie, to przecież nie sam dźwięk big_smile

najważniejsze dla mnie dziś, to sprawdzenie, zweryfikowanie, czy dobrze zrozumiałem przekaz,
często wydaje się tylko że się coś rozumie, że się dobrze zinterpretowało komunikat, a tutaj robi już nasz "schorowany" umysł

widzimy i słyszymy to co "chcemy" zobaczyć i usłyszeć

35

Odp: TRZEBA rozmawiać
Amethis napisał/a:
Averyl napisał/a:

A co się stało, że spojrzałeś inaczej na problem, co było tym impulsem do zmiany?

życie smile

poważnie mówiąc, wiele nie przyjemnych zdarzeń, które były już "za głośne" dla mnie, bez sens tego w czym trwałem, spadanie na "łeb na szyje" w życiu, związku, brak spokoju wewnętrznego
kolejne ciche miesiące przeplatane kłótniami, nie umiejętność spełnienia oczekiwań wobec partnerki, dzieci, wizja powtarzającej się historii z dzieciństwa

moje życie chodź pełne wrażeń, nie cieszyło mnie było puste, kolejne studia już nie podnosiły samooceny, kolejne wyzwania również

kluczowym momentem było uświadomienie sobie uzależnienia, i refleksja "no w tak czarnej dupie w życiu nie byłeś"

dziś jestem świadomy że brak "zdrowej miłości" do samego siebie, ciągły lęk, zamęt w związku z tym w każdej dziedzinie życia

bo bez tego byłem bezużyteczny dla innych, chodź na swój ograniczony umysł bardzo się starałem

Dlaczego ty zmieniłeś podejście do życi, już wiem, a co sprawiło, że żona czekała tyle lat, aż zaczniesz z nią rozmawiać? Jak sobie radziła z życie, z tobą, z twoim "głośnym" życiem, z dzieciakami? Co sprawiało, że nie odeszła od ciebie w ciągu tych 18 lat?

36 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-09-20 09:56:07)

Odp: TRZEBA rozmawiać
Averyl napisał/a:

Dlaczego ty zmieniłeś podejście do życi, już wiem, a co sprawiło, że żona czekała tyle lat, aż zaczniesz z nią rozmawiać? Jak sobie radziła z życie, z tobą, z twoim "głośnym" życiem, z dzieciakami? Co sprawiało, że nie odeszła od ciebie w ciągu tych 18 lat?

hmmm, to skomplikowane jest big_smile, żoną jest 11 lat to tak apropos

więc pierwsze 7 lat to inna bajka, na tym forum jest setki podobnych historii, góra-dół
pierwsze lata to studia w różnych miastach, więc euforia spotkań raz na jakiś czas, pisania listów co drugi dzień, przyćmiewała wszystko o czym jeszcze świadomości nie miałem

potem parcie na dzieciaki, dzieciaki, jej ucieczka (tak to bym dziś nazwał), moja ucieczka w alkohol, klasyka poczucia odstawienia od "piersi matczynej"
potem ucieczka na jedne studia, drugie, więc w ramach walki płci w tym związku, Ona też big_smile

nie wiem dziś, co tak naprawdę sprawiło, że nie odeszła, był czas że robiłem wszystko żeby do tego doprowadzić, poza jednym nigdy żony nie zdradziłem

zastanawiało mnie to przez jakiś czas, jak to możliwe, piękna kobieta, zaradna, inteligentna, wciąż chce być ze mną :

także to taki miks chyba będzie, w temacie co sprawiało :
- na pewnych etapach moje obietnice, czyli jej naiwność poniekąd
- czasem udowadnianie ze jednak potrafię wziąść się w garść, u mnie głównym problemem jaki dziś widzę było to że ja emocjonalnie nie byłem przygotowany do związku(dysfunkcja wyniesiona z domu), bo całą resztę dość dobrze i szybko łapałem, od wykopania krzaków, po prace fizyczne, zorganizowanie czego kolwiek,
- etapy że naprawdę było fajnie
- myślę że po obydwu stronach, strach przed nieznanym
- później wbrew pozorom, lenistwo wink
- być może napór rodziny, w pewnym etapie
- w całym tym około uzależnieniowym manipulatorstwie, przecież świadomość że sam sobie nie dam rady, - wygodnictwo
- wiem też, że to że byłem też manipulowany,(byłem potrzebny) w poczuciu winy za wyrządzoną krzywdę, często przebarwioną robiłem różne rzeczy, często naprawdę ogromnym kosztem
- może też to że sama nie potrafiła rozmawiać?? big_smile
- może to że chciała separacji, nawet do złożenia wniosku doszło, czyli nie przekreśliła mnie do końca, co pewnie by było kropką nad i, do pójścia w długą, prostą, w dół
- mam świadomość, że w pewnym sensie zysk bycia ze mną, przecież przy takim draniu, łatwo się wybielić, dowartościować u innych, dostać współczucie, same korzyści wbrew pozorom, za darmo

generalnie temat rzeka, w zasadzie mógłbym wymieniać co było a nie jest, i odwracać, patrzeć pod spód, na intencje kiedyś a teraz

dziś nie rozumiem, chodź mam świadomość dlaczego, dwie osoby dorosłe, mogą tak żyć
jak wiele energii jest zmarnowanej, na stawianie murów, na obrzucanie się z tych okopów, i jak bardzo boli samotność, im bardziej chcemy miłości tym bardziej jesteśmy samotni wink

nie wiem u nas wszystko się zapowiada, że misja kamikaze zakończona została

chodź jak dziewczyny pisały, jeszcze czasem któreś lubi się o te krzaki, poocierać, podrapać, jakby w utęsknieniu
ważne że właśnie o tym jest rozmowa, i jedna zasada

możesz wszystko, tylko bądź szczery przynajmniej wobec siebie, potem nie ma żali/przerzucania na drugą stronę

jakoś tak mi się to zamknęło, chodź chyba nie po osi poszło Twojego pytania big_smile

no i zapomniałem dodać, usuwając to całe błoto spod nóg w swoim życiu, jestem pewien że to to jedyna właściwa osoba jest, chodź dziś nie traktuje już jako drugiej uzupełniającej "połówki"
bo razem można tworzyć nową całość wink

37

Odp: TRZEBA rozmawiać

Fajną masz żonę Amethis, (ty też, skoro wiedziałeś, że trzeba się opamiętać i to zrobiłeś, jesteś OK.)
Ja chyba taka fajna nie jestem i mi się co raz bardziej nie chce rozmawiać. Ktoś ma mądrą radę, co zrobić, by się chciało?

38

Odp: TRZEBA rozmawiać
Averyl napisał/a:

Fajną masz żonę Amethis, (ty też, skoro wiedziałeś, że trzeba się opamiętać i to zrobiłeś, jesteś OK.)
Ja chyba taka fajna nie jestem i mi się co raz bardziej nie chce rozmawiać. Ktoś ma mądrą radę, co zrobić, by się chciało?

jak nie wiesz co zrobić i jak, zrób odwrotnie jak "zwykle" wink

39

Odp: TRZEBA rozmawiać
Averyl napisał/a:

(...) mi się co raz bardziej nie chce rozmawiać. Ktoś ma mądrą radę, co zrobić, by się chciało?

Po co ta chęć? Rozmawiaj bez niej, rozmawiaj, bo tak zdecydowałaś. smile A zdecydowałaś, bo wiesz jakie konsekwencje niesie brak rozmowy.

40

Odp: TRZEBA rozmawiać
Wielokropek napisał/a:
Averyl napisał/a:

(...) mi się co raz bardziej nie chce rozmawiać. Ktoś ma mądrą radę, co zrobić, by się chciało?

Po co ta chęć? Rozmawiaj bez niej, rozmawiaj, bo tak zdecydowałaś. smile A zdecydowałaś, bo wiesz jakie konsekwencje niesie brak rozmowy.

Jakie konsekwencję? że się rozstaniemy? przecież kilka osób doradzało, by ratować siebie, skoro on nie chce, wiele osób cieszy się nowym życiem.

41

Odp: TRZEBA rozmawiać

Ja nie doradzałam. smile I pisząc o konsekwencjach nie myślałam o rozstaniu, przynajmniej fizycznym. Myślałam o rozstaniu psychicznym i życiu w światach równoległych, czyli byciu współlokatorami. Myślałam o nałożeniu skorupy i zamknięciu się w niej. Myślałam o wystawieniu długich kolcy (kolców? hmm). Myślałam o zgorzknieniu.

42

Odp: TRZEBA rozmawiać
Wielokropek napisał/a:

Ja nie doradzałam. smile I pisząc o konsekwencjach nie myślałam o rozstaniu, przynajmniej fizycznym. Myślałam o rozstaniu psychicznym i życiu w światach równoległych, czyli byciu współlokatorami. Myślałam o nałożeniu skorupy i zamknięciu się w niej. Myślałam o wystawieniu długich kolcy (kolców? hmm). Myślałam o zgorzknieniu.

Za późno, przecież pisałam, że czuję się samotna w związku.

43 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2016-09-20 11:07:13)

Odp: TRZEBA rozmawiać

Wiem, ale nie przeczytałam, nawet między wierszami (może to daje o sobie znać wada wzroku hmm), o skorupie, zgorzknieniu, kolcach. Może jesteś zgorzkniała, może masz kolce, może przywdziałaś skorupę. Jeśli tak, to rozmowa/rozmowy z mężem nie pomogą.
Szczęścia szukaj (i znajdź) w sobie - nie, to nie truizm.

44

Odp: TRZEBA rozmawiać
Averyl napisał/a:

przecież kilka osób doradzało, by ratować siebie, skoro on nie chce, wiele osób cieszy się nowym życiem.

kwestia co i kto jako "ratowanie siebie" rozumie, co mu tam w duszy, głowie hula pod tym pojęciem, odrzucając okoliczności

z drugiej strony czym tych "wiele osób" cieszy się tak naprawdę, czy na dłuższą metę tego chcemy, czy tylko plaster na ranę zalepiamy

to już tak abstrahując, od tematu

45

Odp: TRZEBA rozmawiać
Wielokropek napisał/a:

Wiem, ale nie przeczytałam, nawet między wierszami (może to daje o sobie znać wada wzroku hmm), o skorupie, zgorzknieniu, kolcach. Może jesteś zgorzkniała, może masz kolce, może przywdziałaś skorupę. Jeśli tak, to rozmowa/rozmowy z mężem nie pomogą.
Szczęścia szukaj (i znajdź) w sobie - nie, to nie truizm.


zgorzkniała? - chyba nie, ludzie tzw. inteligentni bywają cyniczni, ale żeby zaraz zgorznkniała??? naprawdę jestem wg was zgorzkniała???
kolce? raczej rogi jak przystało u koziorca
skorupa? no pewnie, być tą od rozwiązywania problemów, być zawsze twardą i silną, nieustannie dającą radę, to chyba trzeba jakiś ładnie skrojony pancerzyk przywdziać, takie trendy w dzisiejszej modzie wink

OK, jak widać jestem jędzą, ale to on upiera się, by trwać, a jednocześnie świetnie "wije się" w rozmowach - jeśli rozmawiamy o tym, co teraz, to wyjeżdża, z jakimiś "archologicznymi" tematami, jak próbujemy rozmawiać o starych problemach, to słyszę, czemu nie możemy cieszyć się tym, co teraz... itd

Posty [ 45 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » TRZEBA rozmawiać

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024