Nijakość? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nijakość?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

Temat: Nijakość?

Witajcie. Założyłam ten temat, bo bardzo chciałabym dowiedzieć się jak mój problem postrzegają osoby z zewnątrz. Zacznę od tego, że nie jestem ani super hiper ekstra przebojowa, ani zakompleksiona, plasuje się gdzieś po środku. Mam świadomość swoich wad i braków, ale uważam, że mam też swoje mocne strony i zalety. Kilka razy w  życiu (a lat mam 27) usłyszałam od różnych, nie znających się wzajemnie, facetów (potencjalnych partnerów), że jestem fajna i świetnie spędza się ze mną czas, ale gdy się rozstajemy to oni za mną nie tęsknią, nie brakuje im mnie, nie myślą o mnie. Zauważyłam też, że w kontaktach koleżeńskich to ja niemal zawsze jestem tą stroną, która pierwsza się odzywa, proponuje spotkanie. I mimo że na tych spotkaniach towarzyskich jest świetnie (nie wydaje mi się, żeby to były tylko moje odczucia, bo chyba aż tak bardzo udawać się nie da) to prawie nigdy nikt nie odzywa się do mnie pierwszy. Od ponad pół roku mam faceta, który jest naprawdę wspaniałym człowiekiem. Ale cały czas mam jakiś podskórny lęk, że on stwierdzi nagle, że to jednak chyba nie to, bo nie potrafi się ze mną zżyć, zatęsknić za mną, więc to chyba nie może być prawdziwe uczucie. Zupełnie nie daje mi żadnych sygnałów, żeby tak miało być (ja sama zresztą też nie okazuje swojej niepewności co do jego uczuć), ale cały czas noszę w sobie ten lęk. Przez wiele lat byłam takim trochę samotnikiem, tzn. spotykałam się z ludźmi, ale potrzebowałam też sporo przestrzeni dla własnej samotności, indywidualności i własnych spraw. Ale teraz jak o tym myślę to sama już nie wiem, czy zostałam tym samotnikiem w pewnym sensie z konieczności, bo ludzie się do mnie po prostu nie garnęli czy to ludzie się do mnie nie garnęli, bo wyczuwali, że nie jestem duszą towarzystwa i potrzebuję zachować dystans. Jak pozbyć się lęku o to, że mój facet się ze mną rozstanie, bo uzna, że budzę tylko takie letnie uczucia? Jak jestem to jest fajnie, ale jak mnie nie ma to w sumie też ok. To jest niby w mojej głowie, ale negatywne doświadczenia ustawiają nam jednak myślenie i postrzeganie różnych spraw. Wiem, że ludzie mają większe problemy, ja też je mam, ale to jest chyba jedyny, z którym totalnie nie umiem sobie poradzić. Może rzeczywiście jestem już taka, że po prostu nie budzę silnych, intensywnych emocji i nie da się do mnie zapałać wielkim uczuciem? Może można mnie "tylko" lubić? Choć to też nie jest tak, że jestem nudna, bo nie mam żadnych zainteresowań. Mam swoje pasje (dość hermetyczne chyba), lubię czytać, myśleć, rozmawiać (nawet jeśli nie zgadzam się ze swoim interlokutorem), jestem ciekawa świata, lubię ruch i sport, koncerty, astronomię. A jednak obawiam się, że w oczach wielu ludzi chyba nie mam "tego czegoś".
Pozdrawiam i z góry dziękuję za każdą odpowiedź.

2

Odp: Nijakość?

Być może chodzi o wygląd. Piszesz o tym, że byłaś takim samotnikiem, indywidualistką. W tej samotności mogłaś przestać dbać o to jak Cię widzą inni i teraz nie masz nawyku żeby ładnie się ubrać, uczesać, umalować, ale także uśmiechać, po prostu nabrać kobiecego magnetyzmu.

3

Odp: Nijakość?

A ja myslę, że Twój 'problem' tkwi w braku pewnosci siebie. Nie ma brzydkich osób, więc tu akurat nie zgadzam się z moją przedmówczynią. Nie wierzę też, że się zaniedbałaś. masz wszystko, czego potrzeba. Umiesz porozmawiać na interesujace tematy, masz pasje, niewazne jak bardzo hermetyczne. Jesteś w związku i, jak rozumiem, chłopak sie nie skarży, bo inaczej związek by sie rozpadł. Powinnaś tylko uwierzyć w siebie i zgłębić temat pewnosci siebie. Moze zwyczajnie jesteś nieśmiała? Introwertyczna? Nie rób nic na siłę. Doradziłabym Ci, żebyś wychodziła częsciej do ludzi, próbowała ich zagadać, ale nie krytykuj siebie za bardzo i nie mysl co oni mogą sobie pomyśleć. Szkoda życia na myslenie o sobie negatywnie. Spróbuj poszukać znajomych, przyjaciół wśród pasjonatów Twojego hobby. Na facebooku czy tu na forum może ktoś się znajdzie. W ten sposób znalazłam ludzi, którzy dzielą moją pasję w mojej okolicy, choć też z natury jestem introwertyczką smile wszystko jest do zrobienia. Wierzę, że dasz radę smile

4 Ostatnio edytowany przez spiritbouleau (2016-09-18 19:36:42)

Odp: Nijakość?

Dziękuję za Wasze głosy smile

Do takiwiatr - zeczywiście maluję się rzadko, z włosami niewiele mogę zrobić, bo są cienkie i słabe sad (długi temat, leczę się hormonalnie) Ale wg mojej osobistej opinii dbam o siebie;') Ćwiczę, uprawiam sport, uwielbiam chodzić w sukienkach, dopasowanych bluzkach i spodniach. Często właściwie słyszę, że ładnie wyglądam, zarówno od faceta jak i znajomych, a nawet od obcych panów na ulicy (głupio mi jak to piszę, nie pomyślcie tylko, że jestem jakimś narcyzem). Często też słyszę, że nie wyglądam na swoje 27 lat, tzn. że wyglądam młodziej. Ale może w tym "problem"? Jestem zdecydowanie bardziej dziewczęca niż kobieca, nie tylko w wyglądzie, ale i w zachowaniu. Tylko czy ja mogę cokolwiek w tej kwestii zmienić i czy to w ogóle będzie miało sens? Czy to nie będzie sztuczne, wymuszone, nienaturalne? "Kobiecość" to chyba nie jest zestaw wkutych, wyuczonych zachowań, ale jakaś naturalna dyspozycja...

5

Odp: Nijakość?

Nawiązując do Twojej odpowiedzi, Autre, może to jest właśnie przyczyną mojego braku wiary w siebie? Przez to, że jestem dziewczynką, a nie kobietą, czuję się w pewien sposób gorsza, pozbawiona czegoś...

6

Odp: Nijakość?

Nie. Nie jesteś dziewczynką. Jesteś, czy tego chcesz czy nie, dwudziestosiedmioletnią kobietą.

To, że czujesz się gorsza, pozbawiona czegoś, to tylko Twe myślenie o sobie. Myślenie, które możesz (ale nie musisz) zmienić. Możesz też zacząć doceniać swe zalety i przestać odcinać kupony od 'jestem dziewczynką'.

7

Odp: Nijakość?

W takim razie może jesteś odbierana jako dziecinna, infantylna, osoba, z którą można pożartować, poflirtować, ale nie można porozmawiać na poważne tematy, nawiązać głębszych więzi. Sama sobie musisz odpowiedzieć na pytanie jak jest naprawdę.

8

Odp: Nijakość?

Nie raz słyszałam, że jestem słabo osadzona w teraźniejszości, w życiu, które dzieje się tu i teraz na rzecz swoich antypraktycznych zainteresowań. Godzinami można ze mną rozmawiać o filozofii i literaturze, ale trochę boję się zwykłego życia i codzienności, mam wrażenie, że trochę mnie ono przerasta. Może to jakoś odsuwa ludzi ode mnie.

9

Odp: Nijakość?

Boisz się zwykłego życia i codzienności? A tak dokładniej, to czego? I co zwykłe życie i codzienność mogą Ci zrobić?

10

Odp: Nijakość?

Np. boję się poszukać nowej pracy (ta, którą mam jest niesatysfakcjonująca i mało płatna, na pracę w wymarzonym zawodzie muszę jeszcze trochę poczekać). Paraliżuje mnie myśl, że się nie sprawdzę, w dodatku nie mam zbyt dużego doświadczenia, więc moje lęki są poniekąd uzasadnione, choć wiem, że takie myślenie to błędne koło. W ogóle boję się nowych sytuacji w życiu. Nie umiem zmobilizować się i to moje gadanie przekłuć w konkretne działanie, np. mogę godzinami rozmawiać o francuskich filozofach, ale nie umiem się zebrać, żeby napisać jakiś tekst na ten temat i wysłać go na portal literacki albo zgłosić na konferencję i móc sobie to wpisać do CV (za rok chce startować na studia doktoranckie, więc już teraz powinnam zacząć gromadzić jakiś dorobek naukowy). Chyba najbardziej chciałabym w tym momencie znaleźć nową pracę, bo jest tyle fajnych rzeczy, które można robić, a które niestety kosztują. Frustruje mnie, że nie mogę sobie na nie pozwolić. A jednocześnie nie umiem się zmobilizować do działania. Dziwnym bytem jestem. A najlepsze jest to, że wiem jak zaradzić temu problemowi - muszę po prostu zacząć. Sama muszę znaleźć w sobie tę siłę, bo nikt za mnie tego nie zrobi. Może dobrym pomysłem będzie robienie sobie na każdy dzień listy rzeczy do zrobienia, a jednym z jej punktów będzie "wysyłanie CV"?

11

Odp: Nijakość?
takiwiatr napisał/a:

Być może chodzi o wygląd. Piszesz o tym, że byłaś takim samotnikiem, indywidualistką. W tej samotności mogłaś przestać dbać o to jak Cię widzą inni i teraz nie masz nawyku żeby ładnie się ubrać, uczesać, umalować, ale także uśmiechać, po prostu nabrać kobiecego magnetyzmu.


to nie jest kwestia wyglądu. Magnetyzm zależy od charakteru, a nie od wyglądu. Jedynie jeśli masz charyzmę, i do tego dobry wygląd, możesz robić jeszcze większe wrażenie. Plus inną kwestią jest to, że dbanie o siebie może pomagać w drodze do osiągnięcia większej pewności siebie.

Autorko, Ty masz klasyczny lęk przed bliskością. Ja mam podobny problem, ale jeszcze nie doszłam do jego rozwiązania, jestem na etapie budowania swojej samooceny, co idzie mi dość topornie.

12

Odp: Nijakość?

spiritbouleau, sporządzanie planów dnia jest dobrym pomysłem pod jednym warunkiem: będziesz te zadania realizowała. smile Jeśli zaś masz zamiar wykorzystać tę (lub inną) listę do hodowania swych lęków, to szkoda Twej pracy, i bez tego nieźle swe lęki karmisz.
Proponuję też, byś (Ty, ganilo, także) rozejrzała się wokół i zobaczyła, że nie jesteś samotna. Jest sporo osób, które boją się. Strach jest naturalnym uczuciem, ważne jest jednak to, co z tym uczuciem i pod jego wpływem robimy. Czy zajmujemy się nim, dbamy o niego, rozwijamy go i decydujemy, by on rządził nami, czy też podejmujemy różne działania mimo lęku? W tym drugim przypadku zadajemy sobie jedno pytanie: "Co mogę zrobić, by osiągnąć cel?" (a celem nie jest pozbycie się lęku - to zbyt ambitne zadania i gwarantujące frustrację) i działamy.

Lęk przed odrzuceniem?
Proponuję uświadomić sobie, co leży u jego podłoża. To bardzo kiepskie myślenie o... innych, o tym, że ci 'inni' to gruboskórne potwory, które czyhają na tę lękliwą osobę, dążą do jej krzywdy. A owa lękliwa osoba jest jedyną wrażliwą istotą, na którą należy dmuchać, chuchać i traktować z największym pietyzmem.

Kolejną sprawą są... słowa.
"Powinnam", "trzeba", "muszę", 'chciałabym" demobilizują, proponuję zastąpić je innymi: "decyduję", "chcę", "mogę".
Niby drobna różnica... . Niby.

13 Ostatnio edytowany przez spiritbouleau (2016-09-21 15:09:45)

Odp: Nijakość?

Wielokropku, masz rację... Od kilku dni wdrażam te zmiany, o których napisałaś, przede wszystkim staram się zmienić swoje nastawienie. Wydawało mi się, że szło nie najgorzej, ale wydarzyło się coś, co sprawiło, że cofnęłam się całkowicie do początku. Mój facet wyjechał na trochę ponad tydzień (męski wyjazd na żagle). Wczoraj się nie odzywał, dzisiaj też milczy. Wiem, że to nie jest długo, ale odkąd jesteśmy razem (ponad pół roku) nie było dnia, żeby nie napisał choć jednego smsa. W pewnym momencie zaczęłam się bać, że coś mu się stało. Wczoraj po wielu próbach udało mi się dodzwonić do niego, ucieszył się, że zadzwoniłam, powiedział, że po prostu nie miał czasu, żeby napisać sma, zadzwonić, smsy i to, że do niego zdzwoniłam zobaczył po kilku godzinach. Ale ja i tak się boję, że to milczenie ma inną przyczynę (no bo przecież zawsze, na innych wyjazdach też, odzywał się...). Wkręcam sobie, że kogoś tam poznał albo że uświadomił sobie, że wcale za mną nie tęskni, że jestem mu obojętna, więc taki związek nie ma sensu. Nie mogę jeść, cały czas czuję taki stres jak przed egzaminem czy pierwszym dniu w nowej pracy. Nie wiem jak wyciszyć ten lęk. Czasami mam takie chwile, kiedy jestem już pewna na 100%, że jak wróci to rozstanie się ze mną i właściwie już czuję się jakbyśmy nie byli razem. Pewnie dla niektórych to jest śmieszne, ale ja kompletnie nie potrafię zapanować nad tym, co czuję...

14

Odp: Nijakość?

Taaaak. Dwa dni bez niego u boku i już kręcisz melodramat ze sobą w roli głównej.
Bo jak to on może nie mieć czasu, by zadzwonić do Ciebie? Jak on może nie mieć ochoty napisać smsa? Jak on może nie tęsknić i usychać z żalu, że między wami tak dużo kilometrów? Przecież oczywistym jest to, że gdyby kochał, to nie rozstawał by się z telefonem ani na moment, odbierał połączenie natychmiast i najrzadziej co 10 minut sprawdzał, czy nie dzwoniłaś. Masz rację. Poznał tam nie jedną, ale kilka cudownych kobiet i nie może zdecydować się, z którą z nich spędzi swe życie. Jasne jest, że przestałaś się liczyć.

Moja rada? Wejdź natychmiast pod lodowaty prysznic, może oprzytomniejesz. Jeśli ta metoda okaże się nieskuteczna, weź długi rozbieg i z całej siły walnij głową w ścianę.

Jesteś na najlepszej drodze do stania się (jeśli już nim nie jesteś) bluszczem.

Andrzej Wiśniewski napisał/a:

Jeżeli nie mam wystarczająco wysokiego poczucia wartości i ważności, to ciągle się boję, że mój partner odkryje, jaki jestem naprawdę, i odejdzie. W związku z tym do czego dążę? Żeby ograniczyć jego wolność. Żeby go przypisać do siebie, mieć nad nim władzę.
Ktoś, kto nie wierzy, że można go kochać takiego, jaki jest, dąży do kontroli.
Władza jest substytutem miłości, ale nie pozwala tak jak ona ludziom rosnąć.



Roma Ligocka napisał/a:

Najtrudniejsze, ale i najpiękniejsze w miłości jest jej współistnienie z wolnością. Dać komuś miłość, partnerowi, dziecku czy przyjaciołom, nie odbierając jednocześnie jego powietrza, jego obszaru wolności. Niczego nie narzucać, nawet samego siebie, to najtrudniejsze zadanie.

15

Odp: Nijakość?

Poprawił mi humor Twój post, dziękuję big_smile Właśnie najlepsze jest to, że jak zdają sobie sprawę z absurdalności swoich uczuć i emocji (co nie zmienia faktu, że nadal tak się czuję). Moja zazdrość zatruwa niemal wyłącznie mnie - bo ja jej nie okazuję mojemu facetowi, wszystko duszę w sobie. Ostatnio przyszło mi do głowy, że ta moja patologiczna zazdrość i zaborczość może być spowodowana tym, że większa cześć rodziny miała mnie gdzieś. Gdy umarł mój tata (a byłam wtedy małym dzieckiem, na tyle małym, że nie mam z nim żadnych wspomnień) to ciotki, siostry, bracia, dziadkowie z jego strony wymazali mnie ze swojego życia, przestałam ich całkowicie obchodzić (a mieszkali w sąsiedztwie). Miałam tylko mamę i babcię. Może stąd to kiepskie myślenie o innych. Skoro nie kochała mnie własna rodzina, o której często mówi się, że jako jedyna kocha bezinteresownie i bez względu na wszystko, to jak mogą mnie pokochać inni, obcy, z którymi nie łączą mnie żadne więzy krwi? To jest pewnie problem do przepracowania na terapii.

Czytałam ostatnio ten wywiad z Andrzejem Wiśniewskim smile

16

Odp: Nijakość?

Dzięki. smile

Trzymaj swój chory rozum (wszyscy go mają, tylko większość nie pozwala mu hulać) na krótkiej smyczy.

17

Odp: Nijakość?

A jednak miałam rację. Rozstał się ze mną. Smsem.

18

Odp: Nijakość?

To pokazał swą klasę. hmm

Odpłacz, odsmarkaj, odzłość się i walcz z samą sobą o siebie.

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nijakość?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024