Witam.opiszę po krótce moja historie.pierwszy slub wzięłam e wieku 20 lat.mlodziencza miłość szybko slub (koscielny) po 3 latach mąż znalazł sobie kogoś innego i odszedł.chorowalam później na depresję ,zaburzenia odżywiania i Stany lękowe.jednak podnioslam się.2 lata temu poznałam cudownego faceta .jest nam ze sobą bardzo dobrze ,szybko też zamieszalismy razem.niedawno oświadczył mi się i postanowiliśmy się pobrać.W grę wchodzi slub cywilny (prawdopodobnie w plenerze).problem jednak tkwi w tym iż z jego rodziny tylko niewielka liczba osób wie że jestem rozwodka.jego mama ma mu za źle ze związał się z rozwodka i może wziąść "tylko"slub cywilny.babcia narzeczonego z kolei nie wie ze jestem po rozwodzie ,zadko ją widujemu..jednak w momencie gdy dowiedziała się o naszych planach cały czas krytykuje nas dlaczego nie bierzemy slubu koscielnego (rozmowy były tylko telefoniczne).źle się z tym wszystkim czuję.mam poczucie winy ze zawiodłam mojego narzeczonego.on cały czas mi powtarza ze dla niego moja przeszłość się nie liczy.z drugiej strony mimo tego że teraz jestem już dojrzała i inaczej patrzę na życie (mam 30 lat )boję się kolejnego rozwodu.nie chciałabym przechodzić po raz kolejny przez to samo .czy ktoś był kiedyś kiedyś takiej sytuacji ?jak sobie z tym poradzić ?
Babci powiedzieć prawdę.Matce by się nie wtrącała (chociaż i tak będzie
)
Robić swoje i przygotowywać się do ślub.
A tak dla pocieszenia...ja nie miałam wcześniej ślubu kościelnego.A teściowa i tak gadała
jak Twoja do tego by się nie przyczepiła, to znalazła by co innego.
Niektóre teściowe zawsze sobie znajdą temat.
Babci powiedzieć prawdę.Matce by się nie wtrącała (chociaż i tak będzie
)
Robić swoje i przygotowywać się do ślub.
A tak dla pocieszenia...ja nie miałam wcześniej ślubu kościelnego.A teściowa i tak gadałajak Twoja do tego by się nie przyczepiła, to znalazła by co innego.
Niektóre teściowe zawsze sobie znajdą temat.
Zgadzam sie w 200%
Tez jestem po rozwodzie, tez mam drugiego męża. Nie jestesmy gorsze, umiemy stworzyć szczęśliwą rodzinę. Głowa do góry.
Autorko nie sugeruj sie tym co mysli przyszła teściowa i babcia Twojego mężczyzny. Słuchaj tego co mówi on i swojej intuicji. Jesli ona Ci podpowiada ze to właściwy wybór a partner staje za Toba murem w kwestii ślubu i Twojej "przeszłości" to działaj i niczego sie nie bój. Wkoncu to z tym mężczyzna będziesz dzielić życie a nie z jego familią. Niemniej jednak uważam ze powinnaś powiedzieć prawdę jego babci dla jasności sytuacji ale i dlatego ze nie masz sie czego wstydzić kobieto ! Owszem byłas już mężatka ale już nie jestes bo exmaz złamał przysięgę i odszedł. Teraz poznałaś kogoś wartościowego i dlaczego miałabyś nie rozpocząć życia na nowo
Jesli to mądra kobieta to zrozumie a jesli przemawia przez nią tylko" dulszczyzna" lub dewotyzm to trudno jej problem.
5 2016-07-30 18:50:40 Ostatnio edytowany przez AgniesiaD (2016-07-30 18:52:16)
Witam.opiszę po krótce moja historie.pierwszy slub wzięłam e wieku 20 lat.mlodziencza miłość szybko slub (koscielny) po 3 latach mąż znalazł sobie kogoś innego i odszedł.chorowalam później na depresję ,zaburzenia odżywiania i Stany lękowe.jednak podnioslam się.2 lata temu poznałam cudownego faceta .jest nam ze sobą bardzo dobrze ,szybko też zamieszalismy razem.niedawno oświadczył mi się i postanowiliśmy się pobrać.W grę wchodzi slub cywilny (prawdopodobnie w plenerze).problem jednak tkwi w tym iż z jego rodziny tylko niewielka liczba osób wie że jestem rozwodka.jego mama ma mu za źle ze związał się z rozwodka i może wziąść "tylko"slub cywilny.babcia narzeczonego z kolei nie wie ze jestem po rozwodzie ,zadko ją widujemu..jednak w momencie gdy dowiedziała się o naszych planach cały czas krytykuje nas dlaczego nie bierzemy slubu koscielnego (rozmowy były tylko telefoniczne).źle się z tym wszystkim czuję.mam poczucie winy ze zawiodłam mojego narzeczonego.on cały czas mi powtarza ze dla niego moja przeszłość się nie liczy.z drugiej strony mimo tego że teraz jestem już dojrzała i inaczej patrzę na życie (mam 30 lat )boję się kolejnego rozwodu.nie chciałabym przechodzić po raz kolejny przez to samo .czy ktoś był kiedyś kiedyś takiej sytuacji ?jak sobie z tym poradzić ?
Proponuję unieważnić sakrament małżeństwa... jeśli da radę.
Niech Twój Mężczyzna porozmawia z mamusią i jej wytłumaczy że to jego życie i jego sprawa a innym nic do tego .Niech przytoczy kilka argumentów które przyhamują mamusię Stanowczo i ostro a na koniec niech zaznaczy ze jesli to problem z kim On jest i kogo kocha to niech mu to powie .Tylko On może to rozegrać jeśli tego nie zrobi mamusia będzie się pastwić .