Witajcie. Mam wielki problem z wlosami. Bylam dwa tygodnie na umowionej wizycie u fryzjera .. Chcialam zejsc z koloru czarnego do średniego blondu. Pani do, ktorej sie zapisalam obiecała ,że wszystko wyjdzie pięknie,że juz nie raz takie rzeczy robila... wiec rozjasnila mi wlosy ,czekam 45 minut , zmywa mi rozjasniacz i słyszę,że trzeba bedzie jeszcze raz rozjasniach .. Pytam jak to jeszcze raz? A wlosy? Nie zniszczą sie? Stwierdzila ,że nie ... zresztą pani obok też przytaknela. No dobra ,powtarzamy .. Znowu zmywamy rozjasniacz... Fryzjerka coś skwaszona ma mine, strach w oczach,wiec proszę ja o lusterko -odmowila . Poprosilam jeszcze raz -odmowila po raz kolejny. Wiec wstalam, poszlam do lusterka a tam widzę ,ze mam pomaranczowo- czerwone, strasznie zniszczone wlosy ... Chcialam zwrot pieniedzy , nie dostalam ich . Poprosilam wlasciciela salonu - stwierdził,że woda, rozjasniacze i czas jego pracownicy tez kosztuje .. Wyszlam stamtad z mokrymi wlosami . Poszlam do domu , wysuszylam je sobie i wystraszylam sie jak sie zobaczylam. Wlosy spalone, stercza kazdy w inna strone .
Nie wiem co mam teraz zrobic, jak je odbudowac ? Zregenerować , cokolwiek by znow byly lśniące i zdrowe. ? Macie jakies sprawdzone odzywki ? Może same bylyscie w podobnej sytuacji? Wlosy zapuszczalam 5 lat. Mam juz je prawie do pasa. Szkodda ich obciac. Pomóżcie ! :-(