Hej, jak poradzić sobie z wiecznym rozpamiętywaniem o przeszlości? O byłej dziewczynie mojego obecnego chłopaka, o życiu jakie mieli, o ich relacji. Później myśli kierują się w moim kierunku, co zrobić aby tworzyć udany związek, jak stworzyć więź z jego rodziną. Jestem miłą, silną, sympatyczną, normalną dziewczyną z zasadami i szacunkiem do siebie - tak to wygląda z zewnątrz, wewnątrz mnie jest ciągla chora walka z myślami. Przez to.patrzenie wstecz zupełnie nie widze teraźniejszości, zabiera mi to cały wolny czas i egergie. Potrafie marnować wolny czas na leżenie i oglądanie filmów i rozmyślaniiu, a kiedy próbuje się opamiętać brakuje mi już siły na rozwijanie siebie i własne życie. Nie umiem sie pogodzić z przeszlością, która nawet mnie nie dotyczyła. Rozpamiętuje bolesne dla mnie sytuacje i zastanawiam sie dlaczego, po co... Boje się już tego stanu, stanu depresjii, doła. Boję się, że to rozpamiętywanie i sprawianue sobie bólu podoba mi się, skoro marnuję na to wolny czas. Ten mój problem kwalifikuje się do zgiagnozowania u specjalisty? Ktoś już tak miał? Pomógł jakoś sobie ulżyć? Czy jestem już z natury myślicielką i powinnam się z tym pogodzić? Pozdrawiam
Miałam podobnie, minęło mi z czasem a tak szczerze - to z taką ilością pracy, że zapomniałam się martwić.
Siłownia, dodatkowy etat - pomagają.
Ja również tak miałam i chyba nadal mam, ale daję rade, aktualnie jestem w ciąży no i mam dużo wolnego czasu na "myślenie" i czasem są takie momenty, że wszytsko wraca i przypominam sobie przeszłość swojego faceta, ale przecież ja też ja miałam, kochałam innego facetaaa... myślę, że gdyby nie te przebyte wydarzenia, relaacje z kimś innym dziś być może nas by nie było. Należy zapomnieć o przeszłości, bo to już było, teraz jest Twój, skup się na przyszłości, bo ona tylko przed wami stoi otworem
Rozmawiałaś o tym z chłopakiem ?
Nie rozmawiałam z nim
według mnie to mój głupi problem i sama musze sobie z nim poradzić... Może faktycznie, gdy zajmę się czymś, samo minie..