Nie wiem, zawsze byłam pewna , że jest zaangażowany, jak opowiadał o przeszłości to widać, słychać było, że na każdej eks Mu zależało . Gdy wybuchła między nami 1 sprzeczka, mówił przez tel płaczącym głosem : "Błagam nie zostawiaj mnie, ukaraj mnie w inny sposób" pogodziliśmy się, byłam zdziwiona że tak dramatyzował. No ale zrozumiałam że przez tel nie ma co wyjaśniać i OK.
Inne sytuacje - mówi mi gdy gdzieś wychodzę z koleżankami a może kogoś ciekawszego poznasz i takie tam
tak jakby Mi kompletnie nie zależało. Kiedyś miałam poważne wątpliwości dot związku , powiedziałam Mu. Wyglądał na przybitego, rzucił tekst że zazdrości tym na cmentarzu, na 2 dzień przyjechał porozmawiać, mówił że do 2 nie spał i widziałam strach w oczach , myślał że ostatni raz się widzimy, przywiózł czekoladki chyba na pożegnanie. I właśnie
co to miało być?? czyli z jednej str widziałam smutek, lęk, nawet jakby łezki w oczach , powiedział coś w stylu nie chcę cię stracić, był zaniepokojony, a z 2 str jakby chciał pokazać, powiedzieć : poradzę sobie, nie chcesz to nie, ja tam kogoś znajdę, nic na siłę
Jemu chyba nie zależy
nie umiem już się cieszyć tym związkiem. No chyba że ja wyolbrzymiam. Gdybym powiedziała mu już cię nie kocham , nie chcę z tobą być, on po prostu by odszedł, nawet by nie próbował ratować tego związku . Czy to nie jest przykre?
Nie wiem. Smutek, lęk, łzy to były jego emocje wynikające z uczuć, których nie potrafił ukryć,
a z drugiej może się tego wstydził (bo nie panował nad tym, a w dzisiejszych czasach przecież
każdy facet ma być twardym macho) więc starał się to zrekompensować postawą, że niby mu
tak bardzo nie zależy.
Moim zdaniem są dwie opcje; albo on ma niską samoocenę i każdą sprzeczkę, lub nawet Twój "krzywy" wyraz twarzy traktuje jak koniec świata i koniec związku, albo Ty sama prowokujesz takie sytuacje, dając mu do zrozumienia, że się wahasz, że jesteś z niego niezadowolona, masz pretensje, może stawiasz warunki trzymając go ciągle w niepewności.
Być może skończyła mu się cierpliwość, albo wreszcie postawił się i ujął honorem.
On DDA ?
Prawdopodobnie za często się z nim kłóciłaś i za często mówiłaś że nie widzisz przyszłości z nim (sama to napisałaś).
Myślałaś że zawsze będzie biegał i płakał, a tu szok.
Po raz kolejny (i chyba już ostatni, bo ile można...) przypominam o obowiązującej na forum zasadzie: "jeden facet = jeden wątek".