Hej dziewczyny.
Mój mąż(Jesteśmy 2 lata po ślubie,znamy się 4 lata,on ma 37 lat,ja 28) stwierdził już któryś raz-szczególnie jak wychleje,że do niczego się nie nadaję.Przede mną był w 3 związkach które się rozpadały po roku czy dwóch dlatego w złości mu powiedziałam,że chyba on się nie nadawał skoro z żadną kobietą nie udawało mu się być dłużej na co odpowiada,że dzisiejsze kobiety to się na ch## nadają i nie miał zamiaru tracić czasu z matołami.Zrobiło mi się strasznie przykro,ale powiedział,że to nie o mnie tylko o tamtych.
On pracuje,ja mam nową pracę od kilku miesięcy,z poprzedniej zostałam zwolniona bo była redukcja etatów.Oczywiście w kłótni mi to wtedy wypomniał,że akurat ja musiałam być w tej grupie zwolnionych i pewnie to z powodu tego,że się nie sprawdziłam i mu wstyd przynoszę przed znajomymi.Obojętnym tonem powiedział,że mam nawet nie szukać nowej pracy bo kto mnie zatrudni.Znalazłam pracę ale przez kilka ostatnich tygodni nie zapytał o nic co związane z nią,ja go pytam co u niego to zawsze słyszę,że mam się nie interesować i nie ma zamiaru gadać o pracy po pracy w domu.Jak przychodzi po pracy to zje obiad,otworzy sobie piwko i siedzi przed telewizorem do wieczora albo idzie do kumpla.Zero zainteresowania moją osobą.Pyta tylko tym swoim obojętnym tonem czy chcę coś oglądać bo jak coś to idzie do kumpla pogadać.
Jak wypije to tak jak pisałam zaczynają się różne żale i krytyka.Potrafi wtedy sobie przypomnieć różne szczegóły nawet sprzed kilku miesięcy i zaczyna się wypominanie.Ostatnio wypomniał nawet imprezę sylwestrową,że mu to spierdzieliłam bo musieliśmy i 1 wracać do domu.Jak mu powiedziałam,że źle się czułam to stwierdził,że celowo to zrobiłam bo nie chciałam tam siedzieć.Ubzdura sobie czasem takie rzeczy,że nie idzie tego słuchać.Czepia się dosłownie o pierdoły.Potrafi też być opryskliwy nie tylko do mnie ale również do mojej mamy czy siostry.Jak przychodzą to często odburknie cześć i zamiast posiedzieć to lezie i siedzi przed telewizorem.Raz mnie zapytał czy te wizyty by nie mogły się odbywać jak on jest w pracy bo spokoju nie ma we własnym mieszkaniu.
Netkobietki poradźcie mi coś albo chociaż pogadajcie ze mną bo już nie mam siły tego znosić.Jak jest poprawa to na jakiś czas a potem znowu to samo.Rozmawiałam z nim i pytam jaki to ma sens to twierdzi,że mam nie przesadzać i wszystko jest okej.