Mam potrzebę wygadania się... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Mam potrzebę wygadania się...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 23 ]

Temat: Mam potrzebę wygadania się...

Hej dziewczyny.

Mój mąż(Jesteśmy 2 lata po ślubie,znamy się 4 lata,on ma 37 lat,ja 28)  stwierdził już któryś raz-szczególnie jak wychleje,że do niczego się nie nadaję.Przede mną był w 3 związkach które się rozpadały po roku czy dwóch dlatego w złości mu powiedziałam,że chyba on się nie nadawał skoro  z żadną kobietą nie udawało mu się być dłużej na co odpowiada,że dzisiejsze kobiety to się na ch## nadają i nie miał zamiaru tracić czasu z matołami.Zrobiło mi się strasznie przykro,ale powiedział,że to nie o mnie tylko o tamtych.
On pracuje,ja mam nową pracę od kilku miesięcy,z poprzedniej zostałam zwolniona bo była redukcja etatów.Oczywiście w kłótni mi to wtedy wypomniał,że akurat ja musiałam być w tej grupie zwolnionych i pewnie to z powodu tego,że się nie sprawdziłam i mu wstyd przynoszę przed znajomymi.Obojętnym tonem powiedział,że mam nawet nie szukać nowej pracy bo kto mnie zatrudni.Znalazłam pracę ale przez kilka ostatnich tygodni nie zapytał o nic co związane z nią,ja go pytam co u niego to zawsze słyszę,że mam się nie interesować i nie ma zamiaru gadać o pracy po pracy w domu.Jak przychodzi po pracy to zje obiad,otworzy sobie piwko i siedzi przed telewizorem do wieczora albo idzie do kumpla.Zero zainteresowania moją osobą.Pyta tylko tym swoim obojętnym tonem czy chcę coś oglądać bo jak coś to idzie do kumpla pogadać.
Jak wypije to tak jak pisałam zaczynają się różne żale i krytyka.Potrafi wtedy sobie przypomnieć różne szczegóły nawet sprzed kilku miesięcy i zaczyna się wypominanie.Ostatnio wypomniał nawet imprezę sylwestrową,że mu to spierdzieliłam bo musieliśmy i 1 wracać do domu.Jak mu powiedziałam,że źle się czułam to stwierdził,że celowo to zrobiłam bo nie chciałam tam siedzieć.Ubzdura sobie czasem takie rzeczy,że nie idzie tego słuchać.Czepia się dosłownie o pierdoły.Potrafi też być opryskliwy nie tylko do mnie ale również do mojej mamy czy siostry.Jak przychodzą to często odburknie cześć i zamiast posiedzieć to lezie i siedzi przed telewizorem.Raz mnie zapytał czy te wizyty by nie mogły się odbywać jak on jest w pracy bo spokoju nie ma we własnym mieszkaniu.

Netkobietki poradźcie mi coś albo chociaż pogadajcie ze mną bo już nie mam siły tego znosić.Jak jest poprawa to na jakiś czas a potem znowu to samo.Rozmawiałam z nim i pytam jaki to ma sens to twierdzi,że mam nie przesadzać i wszystko jest okej.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Mam potrzebę wygadania się...

A są jakieś pozytywne strony tego związku? Potrafisz wyjaśnić dlaczego w tym tkwisz?

3

Odp: Mam potrzebę wygadania się...

Pozytywne były,a teraz to czasem są jakieś ochłapy z jego strony.Czasem jest w świetnym humorze to jest okej,ale tak to tak jak opisuję odbija się na mnie i jest obojętny.
Cały czas chyba mam nadzieję,że coś się zmieni i znowu będzie okej przecież jesteśmy dopiero 2 lata po ślubie.Odejść nawet za bardzo na ten moment nie mam gdzie zresztą on by do tego nawet nie dopuścił.

4

Odp: Mam potrzebę wygadania się...

Macie dzieci? 
Przeczytaj co napisałaś. Co byś poradziła siostrze gdyby Ci opisała tak swoje małżeństwo?  Ja wiem, że łatwo się mówi ale ja bym porządnie przemyślała sens takiego związku. Po co Ci taki mąż?  Co takiego Ci daje?

5

Odp: Mam potrzebę wygadania się...
Paulina.K napisał/a:

Pozytywne były,a teraz to czasem są jakieś ochłapy z jego strony.Czasem jest w świetnym humorze to jest okej,ale tak to tak jak opisuję odbija się na mnie i jest obojętny.
Cały czas chyba mam nadzieję,że coś się zmieni i znowu będzie okej przecież jesteśmy dopiero 2 lata po ślubie.Odejść nawet za bardzo na ten moment nie mam gdzie zresztą on by do tego nawet nie dopuścił.

Miłość/Zauroczenie "było" - zwróć uwagę na czas przeszły...
Nadzieja jest matką głupich, więc skończ z nią. Albo obydwoje zrobicie coś konkretnego, albo zostanie Ci tylko nadzieja. Ale nie uważam, że w tym przypadku wizyta w poradni przyniosłaby pozytywne rezultaty...
Jedyne co Ciebie trzyma to brak alternatywnego zameldowania....
Właściwie to nie ma co zbierać.

6

Odp: Mam potrzebę wygadania się...
troublemaker napisał/a:

Macie dzieci? 
Przeczytaj co napisałaś. Co byś poradziła siostrze gdyby Ci opisała tak swoje małżeństwo?  Ja wiem, że łatwo się mówi ale ja bym porządnie przemyślała sens takiego związku. Po co Ci taki mąż?  Co takiego Ci daje?

Nie mamy dzieci.Raz chce potem nie chce i tak to wygląda.

Ale wytłumacz mi jak można się tak zmienić?To był inny człowiek,owszem czasami jak każdy miał złe dni ale ogólnie było ok zawsze.

7

Odp: Mam potrzebę wygadania się...
Paulina.K napisał/a:

Ale wytłumacz mi jak można się tak zmienić?To był inny człowiek,owszem czasami jak każdy miał złe dni ale ogólnie było ok zawsze.

Nie zmienił się. Tobie opadły klapki, a on przestał się kryć.

8

Odp: Mam potrzebę wygadania się...
Klio napisał/a:
Paulina.K napisał/a:

Pozytywne były,a teraz to czasem są jakieś ochłapy z jego strony.Czasem jest w świetnym humorze to jest okej,ale tak to tak jak opisuję odbija się na mnie i jest obojętny.
Cały czas chyba mam nadzieję,że coś się zmieni i znowu będzie okej przecież jesteśmy dopiero 2 lata po ślubie.Odejść nawet za bardzo na ten moment nie mam gdzie zresztą on by do tego nawet nie dopuścił.

Miłość/Zauroczenie "było" - zwróć uwagę na czas przeszły...
Nadzieja jest matką głupich, więc skończ z nią. Albo obydwoje zrobicie coś konkretnego, albo zostanie Ci tylko nadzieja. Ale nie uważam, że w tym przypadku wizyta w poradni przyniosłaby pozytywne rezultaty...
Jedyne co Ciebie trzyma to brak alternatywnego zameldowania....
Właściwie to nie ma co zbierać.

Ja się staram,żeby było dobrze to dlaczego to zbija?Wiem,że to nie powinno być do Was pytanie ale może macie jakieś wytłumaczenie bo on twierdzi,że jest ok i po prostu mam zrozumieć,że czasem jest zmęczony.

9

Odp: Mam potrzebę wygadania się...
Paulina.K napisał/a:

Ja się staram,żeby było dobrze to dlaczego to zbija?Wiem,że to nie powinno być do Was pytanie ale może macie jakieś wytłumaczenie bo on twierdzi,że jest ok i po prostu mam zrozumieć,że czasem jest zmęczony.

Zbyt zmęczony, żeby okazać zwykły szacunek i uczucie? Nie wydaje mi się, aby zmęczenie miało taki wpływ...

10 Ostatnio edytowany przez Paulina.K (2016-03-17 23:30:53)

Odp: Mam potrzebę wygadania się...

Czasem jak chcę pogadać to wogóle się nie odzywa i potrafi tak siedzieć bez słowa godzinę a odezwie się dopiero pytając co na kolację przygotowane.
Nie wiem może w pracy mu się nie układa i dlatego taki jest i dlatego nie chce rozmawiać o pracy.Nie wiem ale różne scenariusze biorę pod uwagę.

11 Ostatnio edytowany przez Klio (2016-03-17 23:43:06)

Odp: Mam potrzebę wygadania się...

Moją uwagę zwraca to, że w Twoim opisie często pojawia się alkohol. Ponadto opisane zmiany decyzji, w sprawie dziecka, to jak odnosi się do Ciebie, pokazuje jak bardzo jest chwiejny emocjonalnie. To jak postępuje z Tobą pokazuje ponadto zamiłowanie do manipulacji, drażliwość, to, że potrafi zdenerwować się właściwie bez powodu. To jak próbuje obniżyć Twoją wartość wskazuje też jak niską samoocenę sam posiada. Nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę, ale pod kątem osobowości jest to idealny materiał na alkoholika.

Paulina.K napisał/a:

Mój mąż(Jesteśmy 2 lata po ślubie,znamy się 4 lata,on ma 37 lat,ja 28)  stwierdził już któryś raz-szczególnie jak wychleje,że do niczego się nie nadaję.Przede mną był w 3 związkach które się rozpadały po roku czy dwóch dlatego w złości mu powiedziałam,że chyba on się nie nadawał skoro  z żadną kobietą nie udawało mu się być dłużej na co odpowiada,że dzisiejsze kobiety to się na ch## nadają i nie miał zamiaru tracić czasu z matołami.Zrobiło mi się strasznie przykro,ale powiedział,że to nie o mnie tylko o tamtych.

Jeszcze ten opis...
Ewidentnie obawia się ponownego porzucenia. Ze względu na doświadczenie można się tego spodziewać, ale sposób w jaki stara się Ciebie zatrzymać nie wiążę się z żadnym realnym, pozytywnym działaniem, ale trąci rozpaczliwością i grą na litość.

Naprawdę jeśliby dodać to wszystko to wychodzi idealny alkoholik.

12

Odp: Mam potrzebę wygadania się...
Klio napisał/a:

Moją uwagę zwraca to, że w Twoim opisie często pojawia się alkohol. Ponadto opisane zmiany decyzji, w sprawie dziecka, to jak odnosi się do Ciebie, pokazuje jak bardzo jest chwiejny emocjonalnie. To jak postępuje z Tobą pokazuje ponadto zamiłowanie do manipulacji, drażliwość, to, że potrafi zdenerwować się właściwie bez powodu. To jak próbuje obniżyć Twoją wartość wskazuje też jak niską samoocenę sam posiada. Nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę, ale pod kątem osobowości jest to idealny materiał na alkoholika.

Nie pije zbyt często ale czasem kilka piw po pracy wypije.Nie powiedziałabym,że ma problem z alkoholem ale właśnie po alkoholu najczęściej mu się włączają gorzkie żale i wypominanie.On nie krzyczy raczej po mnie ale co to za różnica skoro się nasłucham zawsze różnych rzeczy jaka to jestem.
Pytam go o co chodzi czy ma jakś problem,ale wtedy nic nie odpowiada.

13 Ostatnio edytowany przez Klio (2016-03-17 23:49:20)

Odp: Mam potrzebę wygadania się...
Paulina.K napisał/a:

Nie pije zbyt często ale czasem kilka piw po pracy wypije.Nie powiedziałabym,że ma problem z alkoholem ale właśnie po alkoholu najczęściej mu się włączają gorzkie żale i wypominanie.On nie krzyczy raczej po mnie ale co to za różnica skoro się nasłucham zawsze różnych rzeczy jaka to jestem.
Pytam go o co chodzi czy ma jakś problem,ale wtedy nic nie odpowiada.

Nie mówię, że jest. Stwierdzam jedynie, że jego osobowość sprzyja popadnięciu w alkoholizm. Nie radzi sobie ze swoimi emocjami i problemami. Nie potrafi o nich rozmawiać. Jesteś dla niego chłopcem do bicia, na którym może wyładować negatywne emocje.

Nie musi krzyczeć, żeby krzywdzić.

Jeżeli chcesz spróbować naprawić związek potrzebna będzie terapia: wspólna i indywidualna dla niego.

14

Odp: Mam potrzebę wygadania się...
Paulina.K napisał/a:

Mój mąż(Jesteśmy 2 lata po ślubie,znamy się 4 lata,on ma 37 lat,ja 28)  stwierdził już któryś raz-szczególnie jak wychleje,że do niczego się nie nadaję.Przede mną był w 3 związkach które się rozpadały po roku czy dwóch dlatego w złości mu powiedziałam,że chyba on się nie nadawał skoro  z żadną kobietą nie udawało mu się być dłużej na co odpowiada,że dzisiejsze kobiety to się na ch## nadają i nie miał zamiaru tracić czasu z matołami.Zrobiło mi się strasznie przykro,ale powiedział,że to nie o mnie tylko o tamtych.

Klio napisał/a:

Jeszcze ten opis...
Ewidentnie obawia się ponownego porzucenia. Ze względu na doświadczenie można się tego spodziewać, ale sposób w jaki stara się Ciebie zatrzymać nie wiążę się z żadnym realnym, pozytywnym działaniem, ale trąci rozpaczliwością i grą na litość.

Naprawdę jeśliby dodać to wszystko to wychodzi idealny alkoholik.

Ale czemu uważasz,że się obawia?

15 Ostatnio edytowany przez Klio (2016-03-17 23:54:18)

Odp: Mam potrzebę wygadania się...
Paulina.K napisał/a:

Ale czemu uważasz,że się obawia?

Bo wskazuje na to ten opis. Pomimo, że bredził pod wpływem, to jednak zauważył, że przesadził i "powiedział, że to nie o to Tobie, tylko o tamtych":

Paulina.K napisał/a:

Mój mąż(Jesteśmy 2 lata po ślubie,znamy się 4 lata,on ma 37 lat,ja 28)  stwierdził już któryś raz-szczególnie jak wychleje,że do niczego się nie nadaję.Przede mną był w 3 związkach które się rozpadały po roku czy dwóch dlatego w złości mu powiedziałam,że chyba on się nie nadawał skoro  z żadną kobietą nie udawało mu się być dłużej na co odpowiada,że dzisiejsze kobiety to się na ch## nadają i nie miał zamiaru tracić czasu z matołami.Zrobiło mi się strasznie przykro,ale powiedział,że to nie o mnie tylko o tamtych.

Jednocześnie mając Ciebie spełnia swoją potrzebę wyładowania złości na świat i nie wiadomo co. Ma niską samoocenę, ale jakże rośnie, gdy może porównać się do Ciebie i wypomnieć Ci potknięcia. Jest to toksyczna potrzeba, ale potrzeba. Przydajesz się dla jej spełnienia.

Dlatego m.in. jest mu potrzebna indywidualna terapia.

16

Odp: Mam potrzebę wygadania się...

Ale on mówił,że to ja się do niczego nie nadaję bo chyba zrozumiałaś,że to o sobie mówił.

17 Ostatnio edytowany przez Klio (2016-03-17 23:59:13)

Odp: Mam potrzebę wygadania się...
Paulina.K napisał/a:

Ale on mówił,że to ja się do niczego nie nadaję bo chyba zrozumiałaś,że to o sobie mówił.

Zrozumiałam. Najpierw powiedział, że się nie nadajesz. Potem powiedziałaś, że to on się nie nadaje, bo jego związki kończyły się porażką. Potem stwierdził, że to wina kobiet. A na koniec i na to zwróć uwagę: z grona wszystkich złych kobiet wydzielił Ciebie. Ty się różnisz od tych złych.
Swoją drogą bardzo dojrzałe dialogi prowadzicie, ale usprawiedliwiam to alkoholem...

18

Odp: Mam potrzebę wygadania się...
Klio napisał/a:
Paulina.K napisał/a:

Ale on mówił,że to ja się do niczego nie nadaję bo chyba zrozumiałaś,że to o sobie mówił.

Zrozumiałam. Najpierw powiedział, że się nie nadajesz. Potem powiedziałaś, że to on się nie nadaje, bo jego związki kończyły się porażką. Potem stwierdził, że to wina kobiet. A na koniec i na to zwróć uwagę: z grona wszystkich złych kobiet wydzielił Ciebie. Ty się różnisz od tych złych.
Swoją drogą bardzo dojrzałe dialogi prowadzicie, ale usprawiedliwiam to alkoholem...

Powiedziałam mu to w nerwach,bo już nie wytrzymałam tego czepiania się mnie i obrażania mojej osoby.Nie wiem jak mam dotrzeć do niego,bo nie chce rozmawiać.Nie wiem czego jeszcze próbować.

19 Ostatnio edytowany przez Klio (2016-03-18 00:12:22)

Odp: Mam potrzebę wygadania się...
Paulina.K napisał/a:
Klio napisał/a:
Paulina.K napisał/a:

Ale on mówił,że to ja się do niczego nie nadaję bo chyba zrozumiałaś,że to o sobie mówił.

Zrozumiałam. Najpierw powiedział, że się nie nadajesz. Potem powiedziałaś, że to on się nie nadaje, bo jego związki kończyły się porażką. Potem stwierdził, że to wina kobiet. A na koniec i na to zwróć uwagę: z grona wszystkich złych kobiet wydzielił Ciebie. Ty się różnisz od tych złych.
Swoją drogą bardzo dojrzałe dialogi prowadzicie, ale usprawiedliwiam to alkoholem...

Powiedziałam mu to w nerwach,bo już nie wytrzymałam tego czepiania się mnie i obrażania mojej osoby.Nie wiem jak mam dotrzeć do niego,bo nie chce rozmawiać.Nie wiem czego jeszcze próbować.

Rozumiem skąd się to wzięło, ale podejrzewam, że to nie jedyna wymiana zdań w takim stylu w waszym związku. Kiedy doda się to wszystko, to naprawdę trudno mówić o związku, a przynajmniej satysfakcjonującym... Pod toksyczny podpadacie bez problemu.
Potrzebna jest terapia, bo obecnie między sobą nie rozwiązujecie problemów, nie potraficie o nich rozmawiać, nie wykształciliście mechanizmów zdrowego radzenia sobie w związku z problemami. Kłótnie mogą się zdarzyć, ale nie powinny być standardem. Może uda wam się stworzyć na nowo więź, ale potrzebne są chęci obu stron i realne działania, a nie nadzieja.

Edycja: Przy czym terapia to optymistyczne podejście do tematu. Osobiście uważam, że nie ma co zbierać.

20

Odp: Mam potrzebę wygadania się...
Paulina.K napisał/a:

Hej dziewczyny.

Mój mąż(Jesteśmy 2 lata po ślubie,znamy się 4 lata,on ma 37 lat,ja 28)  stwierdził już któryś raz-szczególnie jak wychleje,że do niczego się nie nadaję.Przede mną był w 3 związkach które się rozpadały po roku czy dwóch dlatego w złości mu powiedziałam,że chyba on się nie nadawał skoro  z żadną kobietą nie udawało mu się być dłużej na co odpowiada,że dzisiejsze kobiety to się na ch## nadają i nie miał zamiaru tracić czasu z matołami.Zrobiło mi się strasznie przykro,ale powiedział,że to nie o mnie tylko o tamtych.
On pracuje,ja mam nową pracę od kilku miesięcy,z poprzedniej zostałam zwolniona bo była redukcja etatów.Oczywiście w kłótni mi to wtedy wypomniał,że akurat ja musiałam być w tej grupie zwolnionych i pewnie to z powodu tego,że się nie sprawdziłam i mu wstyd przynoszę przed znajomymi.Obojętnym tonem powiedział,że mam nawet nie szukać nowej pracy bo kto mnie zatrudni.Znalazłam pracę ale przez kilka ostatnich tygodni nie zapytał o nic co związane z nią,ja go pytam co u niego to zawsze słyszę,że mam się nie interesować i nie ma zamiaru gadać o pracy po pracy w domu.Jak przychodzi po pracy to zje obiad,otworzy sobie piwko i siedzi przed telewizorem do wieczora albo idzie do kumpla.Zero zainteresowania moją osobą.Pyta tylko tym swoim obojętnym tonem czy chcę coś oglądać bo jak coś to idzie do kumpla pogadać.
Jak wypije to tak jak pisałam zaczynają się różne żale i krytyka.Potrafi wtedy sobie przypomnieć różne szczegóły nawet sprzed kilku miesięcy i zaczyna się wypominanie.Ostatnio wypomniał nawet imprezę sylwestrową,że mu to spierdzieliłam bo musieliśmy i 1 wracać do domu.Jak mu powiedziałam,że źle się czułam to stwierdził,że celowo to zrobiłam bo nie chciałam tam siedzieć.Ubzdura sobie czasem takie rzeczy,że nie idzie tego słuchać.Czepia się dosłownie o pierdoły.Potrafi też być opryskliwy nie tylko do mnie ale również do mojej mamy czy siostry.Jak przychodzą to często odburknie cześć i zamiast posiedzieć to lezie i siedzi przed telewizorem.Raz mnie zapytał czy te wizyty by nie mogły się odbywać jak on jest w pracy bo spokoju nie ma we własnym mieszkaniu.

Netkobietki poradźcie mi coś albo chociaż pogadajcie ze mną bo już nie mam siły tego znosić.Jak jest poprawa to na jakiś czas a potem znowu to samo.Rozmawiałam z nim i pytam jaki to ma sens to twierdzi,że mam nie przesadzać i wszystko jest okej.

Jesteście dopiero 2 lata po ślubie i już takie historie?,to co może być po 20 latach? coś mi się wydaje, że odradzano Ci tę znajomość, ale Ty nie posłuchałaś i wyszłaś nawet na niego za mąż.Znam to z doświadczenia ......jeśli nie zaczniecie normalnie ze sobą rozmawiać,rozwiązywać problemów od ręki i nie dogadacie się w sprawach tak oczywistych jak wzajemny szacunek, czy pomoc w obowiązkach, to nic z tego małżeństwa - niestety - nie będzie. Mąż "zmęczony" po pracy i z piwskiem w łapie - to klasyczny widok - niestety ale albo lenia,albo wygodnickiego,który uważa, że żona powinna skakać koło takiego starego wałkonia. Sama piszesz,że jest arogancki w stosunku do Twojej rodziny,nie interesuje się Twoimi sprawami,pracą jeszcze potrafi Ci ubliżyć i dopiec. A tak po prawdzie to należało dogadać się przed zawarciem małżeństwa co do Waszego pożycia, w tej chwili pozostaje Ci szczera rozmowa i powiedzieć mu co Ci się nie podoba,co chciałabyś zmienić w jego zachowaniu,po prostu wyłuszczenie mu tego co Cię boli.On jest na tyle dorosły ,ostatecznie 37 lat to nie 18  że powinien wiedzieć co jest dobre a co złe i jak należy traktować swoją żoną.Ty też masz swoje sprawy, też masz prawo być zmęczona.Nie jesteś ani niczyją własnością, ani też służącą,on też ma dwie ręce i nie do trzymania piwa,ale do wspólnej pracy w domu.Zrobisz jak będziesz uważać, ale mnie to się absolutnie nie podoba.

21

Odp: Mam potrzebę wygadania się...

coście się tak  dziewczyny uczepiły tego piwa , po to jest i każdemu wolno , nie wyprzedzajcie faktów o alkoholizmie sama lubię czasem  ,tak jak faceci czas spędzać przed tv
wydaje mi się ze macie różne temperamenty  , wkradła się monotonność , rutyna a potem żale ,rozmowy o czymś co facet nie rozumie , u nich to jest tak , albo czarne albo białe ! partner nie może być nudny ,  przestała bym się użalać i wzięła za siebie , więcej spontanu , jakieś wspólne cele do których trzeba dążyć , macie jakieś ?

22

Odp: Mam potrzebę wygadania się...
Kamoa napisał/a:

coście się tak  dziewczyny uczepiły tego piwa , po to jest i każdemu wolno , nie wyprzedzajcie faktów o alkoholizmie sama lubię czasem  ,tak jak faceci czas spędzać przed tv

Pewnie, że każdemu wolno, ale nie oszukujmy się, co do tego, że dla niektórych siedzenie przed telewizorem z piwem w ręku wypełnia treść życia i stanowi podstawowe hobby. W tym przypadku to już jest tylko wisienka na torcie toksycznego związku.

Kamoa napisał/a:

wkradła się monotonność , rutyna a potem żale ,rozmowy o czymś co facet nie rozumie

Trochę za wcześnie na monotonność i żale. Są ze sobą od 4 lat, z czego 2 lata poślubieni. Raczej celowałabym w nieprzemyślaną decyzję, zaślepienie, ogólne niedopasowanie, na które wcześniej starali się nie zwracać uwagi.

Kamoa napisał/a:

u nich to jest tak , albo czarne albo białe ! partner nie może być nudny ,  przestała bym się użalać i wzięła za siebie , więcej spontanu , jakieś wspólne cele do których trzeba dążyć , macie jakieś ?

Wygląda no to, że wspólnych celi brak. Brak podstawowej spójności myśli i działania, bo raz partner decyduje się na dziecko, a następnym razem już nie. Ogólnie jest chwiejny, manipuluje nią, nie szanuje jej i jej rodziny. Ma specyficzny sposób okazywania uczuć, który dla mnie oznaczałby ich brak, ale może się mylę...
Spontaniczność, bądź jej brak nie są z mojego punktu widzenia największym problemem tej pary.

23 Ostatnio edytowany przez kejter (2016-03-20 18:41:54)

Odp: Mam potrzebę wygadania się...

.

Posty [ 23 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Mam potrzebę wygadania się...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024