Witam was Kochane
Potrafiłam tutaj się zwierzyć ponieważ czasami jest tak łatwiej,niż mówić do ludzi,którzy nas otaczają a później sieją ferment za plecami.
Od roku jestem mężatką (14.02) , mężatką już po raz drugi... Pierwszy mąż z którym mam dzieci postanowił zacząć życie u boku innej kobiety poza granicami Kraju- trudno już dawno się z tym uporałam.
Obecnego męża poznałam w 2013r zaimponował mi tym,że był taki pomocny w chwilach dla mnie ciężkich jak choroba i śmierć mojej mamy.Później były wspólne wakacje,czasy,zaręczyny no i ślub... po ślubie zaczęło się wszystko psuć...Mój mąż po alkoholu dostaje białej gorączki ciągle się awanturuje,potrafi mną nawet poszarpać,zwyzywać mnie nawet od dziwki,miał to zakończyć niestety to ciągle trwa....Świadkami tego są nie raz moje dzieci, które płaczą jak jest taka sytuacja,jakiś czas temu powiedziały,że wolałyby zeby go z nami nie było. Nie działają na niego moje słowa, prośby a nwet groźby o rozwodzie totalnie nic jak twierdzi lubi się napić piwa i tyle,ale to,że po nim głupieje to chyba go mało obchodzi.
Drugą kwestią jest jego podejście chęci trzymania mnie na smyczy. Najlepiej żebym nigdzie nie wychodziła jak już uda mi się wyjść z koleżankami na piwo słyszę oskarżenia,że mam kochanka,teksty ilu już obciągnęłam,niech mi inny zrobi dobrze,on też sobie znajdzie inną itp itd - wariuje już dziewczyny jestem tak strasznie tym zmęczona...
Kolejną kwestią są jego długi - gdy zamieszkaliśmy razem nie dokładał mi się ani do wyżywienia ani do opłat bo chciałam aby spłacił swoje długi żeby zacząć wspólne życie na czysto i co.... pozbył się długów po to aby brać kolejne i to jeszcze kłamiąc... co chwile znikają jakieś pieniądze gdy pytam gdzie unika tematu,wścieka się krzyczy a pozniej dowiaduje się np o pożyczce w Vivusie - ileż można ... przez te problemy zyjemy praktycznie za moje,ledwo wiążąc koniec z końcem bo wiadomo opłaty,jeść trzeba a facet potrafi zjeść,kawy pije mega dużo do tego dochodzą jego piwka i papierosy (ja nie palę)...
Jestem już u kresu wytrzymałości nie jedna osoba mnie pyta po co z nim nadal jestem... pomimo nie jedej afery to ja za nim lece zeby się pogodzić... pomimo tylu rzeczy tylu krzywd jestem z nim.... pomijam fakty o braku wsparcia,zaufania i ciepła .... nie raz zadaje sobie pytanie co robić dalej? Jak ja sobie dalej ewentualnie sama poradzę ? Czy warto jeszcze walczyć o coś takiego ?
A może jestem z nim ze strachu bycia samej i jakiejś bezradności ? Nie wiem juz co robić co myśleć , jestem już wykończona ![]()
Pozdrawiam
To jest toksyczny związek i wiesz o tym bardzo dobrze. Zostajesz z nim ze strachu przed życiem samodzielnym, przed odpowiedzialnością za swoje i dzieci życie. Tymczasem... żyjesz samodzielnie, Twój jeszczemąż, jak napisałaś nie jest Twym partnerem a bardzo uciążliwym, agresywnym współlokatorem.
Walczyć o coś takiego? Walczyć o to, by przemocowiec przejrzał na oczy? Jakim kosztem?
Dzieci powiedziały Ci wprost na czym im zależy. Póki co skazujesz ich na życie w domu, w którym ani miłości, ani szacunku, ani Twej godności, ani warunków dla ich rozwoju.
Moze nie jestem odpowiednia osoba do radzienia ci. Ja przezylem to co teraz przezywaja twoje dzieci dokladnie to samo, naprawde ten facet jest toksyczny. Moim zdaniem to najmniejszy problem bo najbardziej dostanie sie dziecia ja po wychowaniu w takiej "rodzinie" mam taki metlik w glowie ze az strach jestem DDA. Ratuj sie bo on cie tylko sciagnie na dno.
4 2016-02-22 18:35:14 Ostatnio edytowany przez oliwia9195 (2016-02-22 18:37:16)
Boisz się samotności? Przecież i tak jesteś samotna (wiem, że samotna nie będziesz nigdy, bo masz dzieci, ale w sensie damsko-męskim jesteś przeciez samotna), więc chyba pod tym względem raczej sobie nie pogorszysz. Ja zawsze mówie, że człowiek po to chce być z kimś w związku, bo chce polepszyć sobie jakość swojego życia, chociaż troszkę, ale jednak, żeby sobie polepszyć. Mało kto chce być z kimś, by sobie pogorszyć.
Fatalnie trafiłaś i najgorsze jest to, że na wszystko patrzą twoje dzieci, które chcą nie chcąc zmuszone są znosić obcego chama w domu i niestety ucza się też tego, że w zyciu nalezy godzić się na pomiatanie soba byle kmiotowi. Trzymając pasozyta w domu przekazujesz własnym dzieciom informację "oto, jesteście nikim, tak jak ja wasza matka i dlatego macie godzić się na to, by inni wami pomiatali, by przyszedł byle łachmytai rozstawiał was po kątach, a wy macie siedziec cicho i trzymać mordę w kuble i jeszcze żywić chama na własnej piersi. Taką informację przekazujesz własnym dzieciom, a one wręcz bronią się przed takimi wytycznymi na dalsze swoje życie i mówią ci "mamo, zostaw chama, wywal go z naszego domu, bo lepiej nam będzie bez niego". Weź za priorytet dobro swoich dzieci, własne dobro i pogoń pasożyta, bo zeżre was ten człowiek i okaleczy ci psychicznie twoje dzieci. Z jaką mądrością życiową puścisz dzieci w szeroki świat? Nie dasz im pieniędzy, bo wałkoń przecież kosztuje, więc daj im chociaz poczucie własnej wartości i naucz je życiowej mądrości.
Kochani dziękuję czekam włąsnie na takie kopniaki które nie powiem,że dodatkowo otwierają mi oczy oraz dają siłę i wsparcie na walkę
Dziękuję,za każde słowo
Wczoraj przeczytałam mądre zdanie, pasujące do Twej sytuacji:
Człowiek niepotrafiący zadbać o własne granice jest jak ogród bez ogrodzenia, z którego każdy może korzystać, kiedy tylko mu się podoba.
Determinacji życzę. ![]()
Kochani dziękuję czekam włąsnie na takie kopniaki które nie powiem,że dodatkowo otwierają mi oczy oraz dają siłę i wsparcie na walkę
Dziękuję,za każde słowo
czy naprawdę mało masz tych kopniaków?
8 2016-02-23 15:01:31 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2016-02-23 15:04:16)
zamiast utrzymywać obcego pasozyta ktory wami pomiata zaloz dzieciom konta i wpłacaj im pieniądze na przyszłość choc 20 zl na miesiąc
byly mąż płaci alimenty na dzieci? pewnie bylby zadowolony gdyby wiedział ze splacasz pozyczki męża a dzieci patrzą na to jak on ciebie pijany szarpie
...Świadkami tego są nie raz moje dzieci, które płaczą jak jest taka sytuacja,jakiś czas temu powiedziały,że wolałyby zeby go z nami nie było.
m
skoro dzieci nie sluchasz to tym bardziej my nie powinnysmy tu pisac bo tez pewnie nie posłuchasz tego
dzieciom brakuje a ty dajesz na piwo i papierosy jemu
naprawdę cudowna mama
10 2016-02-23 15:33:30 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-02-23 15:34:31)
Witaj,
tak czytam Twój post, i przychodzi mi do głowy jedno pytanie
kiedy Ty coś postanowisz??
Twój wcześniejszy mąż, postanowił- zrealizował
Drugi mąż postanowił, spełnia swoje zachcianki, i chore wizje- realizacja idzie mu perfekcyjnie
Tobie jest źle, ale boisz się tak naprawdę wyobrażeń jak to będzie, godzisz się na coś znane, w lęku przed czymś, czego nawet nie doświadczyłaś ![]()
spróbuj odpowiedzieć sobie samej
kiedy postanowisz i zajmiesz się realizacją tego co Ty potrzebujesz do normalnego życia??![]()
Ja też wzięłam ślub w Walentynki. ![]()
To że toksyczny związek, pisac nie będę, bo wszyscy już napisali.
Mnie zastanawia - po co brałaś z nim ślub? Nie pisz, bo nie uwierzę, że przed ślubem tego nie wiedziałaś. Bo nie wierzę że przez 2 lata ani razu nie wypił (a skoro wypił to na pewno był słownie agresywny) i nie próbował Cię trzymać na smyczy. Nie wierzę że nagle jak za dotknięciem różdżki zmienił się 14 lutego 2015.
Kobiety praktycznie zawsze otrzymują sygnały ostrzegawcze, wiele razy zapala im się lampka, ale bagatelizują to, myślą "jakoś to będzie, pewnie po ślubie się zmieni".
Ja też wzięłam ślub w Walentynki.
To że toksyczny związek, pisac nie będę, bo wszyscy już napisali.
Mnie zastanawia - po co brałaś z nim ślub? Nie pisz, bo nie uwierzę, że przed ślubem tego nie wiedziałaś. Bo nie wierzę że przez 2 lata ani razu nie wypił (a skoro wypił to na pewno był słownie agresywny) i nie próbował Cię trzymać na smyczy. Nie wierzę że nagle jak za dotknięciem różdżki zmienił się 14 lutego 2015.
Kobiety praktycznie zawsze otrzymują sygnały ostrzegawcze, wiele razy zapala im się lampka, ale bagatelizują to, myślą "jakoś to będzie, pewnie po ślubie się zmieni".
Zgadzam się. Wątpię, żeby udawał do dnia ślubu, alkoholu nie brał do ust, a dla dzieci był cudownym wujkiem. Czułas się samotna, to zrozumiałe, że chciałaś znów czuć się kochana i warta miłości. Ale teraz widzisz, że to nie miłość, a ciągle upokarzenie. Cierpisz Ty i dzieci.
Myślę, że wiesz, co trzeba zrobić. Zatem do dzieła!!
13 2016-02-23 19:43:40 Ostatnio edytowany przez oliwia9195 (2016-02-23 19:45:49)
Pytasz się, jak sobie poradzisz bez tego cuda- to ja ciebie pytam- a w czym to niby on tak bardzo ci pomaga, że zginiesz bez niego marnie? Póki co wydajesz tylko kasę na obcego pasozyta- on lubi wychlać sobie, pali fajki, zerże tyle, ile ty razem z dziećmi, spłacasz jego długi, no walisz w tego złoba jak w jakis wór bez dna- nie widzisz tego czy co? I ty pytasz jak sobie dasz bez niego radę? Nie żartuj. Co miesiąc bedziesz miała więcej w portfelu, bo nie bedziesz wywalała kasy na fajki, piwsko i nie będziesz spłacała długów jakiegoś faceta. Związałaś się naprawdę z jakąś łajzą, ktorej trafiłas, się, jak ślepej kurze ziarno. Wykop to coś ze swojego domu, a ty odetchniesz i odetchną przede wszystkim twoje dzieci. Do czego to podobne, by po twoim domu szarogęsił się jakis żłób, który drze japę na ciebie i na dzieci, bo alko uderzyło mu do łba.
Ja wiem, co bedzie z tobą dalej- ponieważ minął zaledwie rok od ślubu, to ty wielce zakochana przeciez jesteś i na pewno pomyślisz sobie, że ty będziesz wielce walczyć o to małżeństwo. I się zacznie- bedziesz prowadziła rozmowy z nim, bo przeciez ty bedziesz wierzyła, że starego degenerata da się wyprowadzić na ludzi. Potem zaczną się terapie, srapie i tak bedziesz cackała się z pasozytem. Tymczasem dzieci będą ci rosły i coraz bardziej bedą ci się psuły, ale to nic. Wszystko to tylko chwilowe niedogodności, ktore ty pokonasz przeciez, by za jakieś dwie dekady doczekać się troszkę spokoju we własnym domu. Zatrważające jest to ile potrafi znieść zdesperowana kobieta, ktora za wszelką cenę potrzebuje mieć faceta w domu. I zatrważające jest też to, że byle miernotom tak się w życiu farci- nic niewarty żłób, darmozjad i zwykły pasożyt zawsze znajdzie wygodne gniazdko i zawsze znajdzie kobitkę, która nie pozwoli na to, by on zdechł z głodu- niektórzy to mają szczęście. Nawet kosztem własnych dzieci, ale przeciez wiele kobiet jest w stanie poświęcić się dla jakiejś przybłędy.
Ja też wzięłam ślub w Walentynki.
To że toksyczny związek, pisac nie będę, bo wszyscy już napisali.
Mnie zastanawia - po co brałaś z nim ślub? Nie pisz, bo nie uwierzę, że przed ślubem tego nie wiedziałaś. Bo nie wierzę że przez 2 lata ani razu nie wypił (a skoro wypił to na pewno był słownie agresywny) i nie próbował Cię trzymać na smyczy. Nie wierzę że nagle jak za dotknięciem różdżki zmienił się 14 lutego 2015.
Kobiety praktycznie zawsze otrzymują sygnały ostrzegawcze, wiele razy zapala im się lampka, ale bagatelizują to, myślą "jakoś to będzie, pewnie po ślubie się zmieni".
Owszem pił i nie raz były afery jednak nie szarpał mnie po alkoholu, i masz rację tłumaczyłam sobie to tak,że ślub coś zmieni - jakże byłam ślepo i głupio zapatrzona na to ....
Wczoraj przeprowadziłam z NIM poważną rozmowę,powiedziałam wszystko co myślę o jego podejściu do mnie do dzieci o tym co wyprawia itd... Zapytał mnie czy jestem normalna... Bo przecież wymyślam a gdy on chce się napić o jedno piwo więcej to nie powinnam robić z tego afery bo on też chce się "zresetować" jak ja czasami .... powiedziałam mu , że chce się rozstać,żeby zabierał swoje rzeczy,że dłuzej tak nie moge i mam dość ciągłych oskarżeń że kogoś mam i czy naprawdę mam kogoś sobie znaleźć aby w końcu dał mi normalnie żyć? Odpowiedział ,że tak. Ze jesli kogos znajde sobie wtedy on sie wyprowadzi a klucze poki co to on sobie zatrzyma bo sa tu jego rzeczy..... Szczyt szczytów jest tak pewny siebie , że aż żygać się chce..... Byłam tak wczoraj zła że wykrzyczałam mu w ryj iż specjalnie zrobię sobie sweet focie z jakimś facetem żeby się ode mnie wyniósł bynajmniej bedzie rozwód na pierwszej sprawie,że z mojej winy trudno......ale jaka korzyść psychiczna..... Czy to jest normalne ,że ja mam się wykłócać nawet o opuszczenie domu? Chyba nie....
Albo już jestem aż tak słaba psychicznie żeby podjąć inne gorsze kroki tylko jakie?!
powiedziałam wszystko co myślę o jego podejściu do mnie do dzieci o tym co wyprawia itd... Zapytał mnie czy jestem normalna...
problemem jest to że jedynym powodem problemów jakie On widzi, doświadcza, jesteś TY, stajesz się przeszkodą w realizacji jego planów, stąd emocje, agresja, i cały ten syf
czy naprawdę mam kogoś sobie znaleźć aby w końcu dał mi normalnie żyć? Odpowiedział ,że tak. Ze jesli kogos znajde sobie wtedy on sie wyprowadzi a klucze poki co to on sobie zatrzyma bo sa tu jego rzeczy.....
a tutaj zweryfikował Twoją, konsekwencje w działaniu, i wybacz, olał ciepłym moczem, bo nie jesteś wiarygodna
Szczyt szczytów jest tak pewny siebie , że aż żygać się chce.....
i jak widać to działa,
jeśli jesteś pewna tego co czynisz, działaj konsekwentnie, jeśli nie, nie szarp się, bo tracisz na tym Ty i dzieci
16 2016-02-24 16:16:54 Ostatnio edytowany przez rozowa.mamba (2016-02-24 16:24:50)
Jak można nie myśleć w takiej sytuacji o swoich dzieciach? Ja się wychowywałam w patologii i jestem DDA i do tej pory mam do mamy żal, że nie wyrzuciła ojca z domu lub sama nie odeszła tylko pozwoliła na to, żeby ten tyran krzywdził jej dzieci. Nie rozumiem jak takie matki w takiej sytuacji myślą tylko o sobie. Po takim dzieciństwie później psychika nadaje się tylko do kosza.
Ale widzę, że jakiś krok już zrobiłaś to chociaż tyle bo gdybyś postanowiła żyć z takim człowiekiem to Ty i Twoje dzieci byście były skreślone na starcie. Bo moja mama tak samo jak i Ty dawała ojcu na picie i na fajki. Bo tłumaczyła się, że jak nie da to będzie awantura i takie błędne koło.
Ja Ci radzę uciekaj gdzie pieprz rośnie bo alkoholik się nigdy nie zmieni a skrzywdzić może bardzo. Lepiej być samą z dziećmi niż z takim człowiekiem.
17 2016-02-24 16:37:40 Ostatnio edytowany przez oliwia9195 (2016-02-24 16:41:13)
Dokładnie Amethis jest tak, jak napisałaś : "a tutaj zweryfikował Twoją, konsekwencje w działaniu, i wybacz, olał ciepłym moczem, bo nie jesteś wiarygodna"
tak własnie jest- on doskonale wie, że ty sobie tylko pogadasz, ale ja przyjdzie, co do czego, to przecież i tak wymiękniesz. On natomiast idzie w zaparte i jest bardzo w tej swojej zapartości konsekwentny- mamy w sobie coś takiego, że jak ktos z wielką pasją, z wielkim uporem i konsekswentnie powtarza nam, że ma rację, to tracimy troszkę na własnej pewności siebie, jakby ktos swoją pewnościa siebie wyrwał nam oręż z ręki. Dlatego czasem łykamy takie bzdury, że aż wstyd jest przyznac się czegos takiego. Facet rozszarogęsił się pod twoim dachem i łatwo raczej się go nie pozbedziesz. Jemu było u ciebie bardzo wygodnie, bo spłacałaś jego długi (kto robi takie rzeczy? no niech by trafiło coś takiego na mnie, w zyciu nie spłacałabym długów jakiegos faceta), nie pracował, a miał przecież kasę na papierochy, na piwsko i miał co żreć oraz czyste łachy w szafie. Sam będąc na własnym utrzymaniu w zyciu nnie miałby tego wszystkiego. dlatego łatwo go nie wykurzysz- to gnida, która czepiła się ciebie i traktuje jako swoją wybawczynię i zywicielkę. Szkoda, że dzieciom odejmujesz od ust na korzyść tego chama. Jesli chodzi o jego oskarżenia, jak to niby się puszczasz, to olej takie gadki- on stosuje wobec ciebie manipulację, bo chce żebyś poczuła się jak smieć i przestała mieć wobec niego jakies wymagania.
Co masz zrobić? No jak to co? Rozumiem, że mieszkanie jest twoje- on wprowadził się pod twój dach, do domu twoich dzieci, bo swojego lokum raczej się nie dorobił. A skoro on siedzi u ciebie, to wywal go po prostu, spakuj jego rzeczy i wywal go, bo bedzie ci żłób siedział na karku, ile tylko sie da i bedzie doił cię na rozne sposoby i jeszcze będzie kąsał rękę, która go karmi. Niech on idzie i znajdzie sobie inną frajerke, która zgodzi się na to, by pasozyt szarogęsił się pod jej dachem i pasł się na jej cięzkiej pracy. Niech twoje dzieci nie patrzą na to wszystko, bo będzie tak, jak napisałam ci w pierwszym poście- cytuję:"
Trzymając pasozyta w domu przekazujesz własnym dzieciom informację "oto, jesteście nikim, tak jak ja wasza matka i dlatego macie godzić się na to, by inni wami pomiatali, by przyszedł byle łachmytai rozstawiał was po kątach, a wy macie siedziec cicho i trzymać mordę w kuble i jeszcze żywić chama na własnej piersi. Taką informację przekazujesz własnym dzieciom, a one wręcz bronią się przed takimi wytycznymi na dalsze swoje życie i mówią ci "mamo, zostaw chama, wywal go z naszego domu, bo lepiej nam będzie bez niego".
A jego buta i chamska bezczelność z powietrza się nie wzieły- to efekt tego, jak ty go traktujesz. Mało ktora kobieta wzięłaby pod swój dach faceta, który stroni od roboty i nie ma problemu z tym, by utrzymywała go kobieta, który nie ma na tyle honoru, że pozwala na to, by kobieta odejmowała własnym dzieciom od ust, by spłacać jego długi. Każda inna kobieta wywaliłaby takiego zaraz, jak tylko by się zorientowała co to za gatunek człowieka. On ma więc ciebie za z lekka przygłupawą, taką stłamszoną i zakompleksioną kobitkę, z którą mozna robić idiotkę i dojną krowę.
Dokładnie Amethis jest tak, jak napisałaś
Napisałeś ![]()
Amethis=tenniedobry2 w woli ścisłości, pozdr
Jakie ty masz właściwie korzyści z tego, że z nim jesteś? Boisz się drugiego rozwodu w młodym wieku? Weź rozwód tylko nie bierz zaraz 3-go ślubu. Pomyśl o dzieciach i o tym, że pieniądze, które powinnaś na nie i na siebie przeznaczyć wydajesz na pasożyta. I jeszcze o tym, że jeśli nie masz rozdzielności majątkowej, to możesz wylądować z jego długami a jakie naprawdę są, to tego nie wiesz.
jeszcze żeby to byl ojciec twoich dzieci to mozna byloby zrozumieć ale obcy facet?
tylko nie zachodz z nim w ciążę bo juz utkniesz na amen w ta biedę