Podobne problemy być może były tu poruszane, ale mimo wszystko chciałabym dostać od Was jakąś poradę, bo nie wiem co robić, a powoli kończy mi się czas. Po kolei. W październiku zaczęłam studia, na początku byliśmy przydzielani do jednej, dwudziestoosobowej grupy, szybko się wszyscy ze sobą poznaliśmy, ja zakumplowałam z paroma osobami bardziej. Spodobał mi się chłopak z naszej grupy, choć nie odczułam tego na początku, dopiero później zdałam sobie z tego sprawę, ze chyba zaczyna mi zależeć na nim coraz bardziej. Przegrzebałam kilkanaście wątków z forum szukając podobnych problemów i stwierdziłam, ze muszę jakoś działać. Zaczęłam więc do niego zagadywać między zajęciami (przyznam, że to było nie lada wyzwanie dla mnie, gdyż z natury jestem nieśmiałą osobą). Czasami pisałam do niego na Facebooku, choć bardziej to było na zasadzie jakiegoś pytania odnośnie zajęć, a nie taka ogólna rozmowa. Oto kilka moich spostrzeżeń: kiedy rozmawiamy ze sobą sami na uczelni, to jest ok, nawet czasami gdy zapada dłuższa chwila milczenia to on zaczyna jakiś nowy temat, kiedy piszę na Facebooku to rozmowy są bardzo krótkie i rzeczowe, tak jakby się zawsze spieszył, nigdy on jako pierwszy nie napisał do mnie, trudno mi cokolwiek wnioskować po jego zachowaniu, bo to nie jest raczej typ który okazuje swoje uczucia w taki oczywisty sposób, myślę, że gdyby np. coś go bardzo gryzło on i tak by się uśmiechał i nie dawał po sobie nic poznać. Na wstępie napisałam, ze kończy mi się czas. O co chodzi. Od następnego semestru mieszają nam się grupy. Problem jest w tym, ze nie będziemy się praktycznie w ogóle widzieć, bo zajęcia mamy w rożnych miejscach, a mając inny plan to szansa na spotkanie się jest bardzo nikła. Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć, czy jest choć cień szansy, że ja mu się podobam? Co powinnam zrobić w tej sytuacji żeby nie utracić tej znajomości. Czy powinnam walczyć o to dalej czy dać sobie spokój?
To, że ci przez fb odpisuje lakonicznie jeszcze nic nie znaczy - ja też tak robię, bo po prostu nie lubię tej formy komunikacji.
Ale jeśli znacie się już od kilku miesięcy, dobrze wam się rozmawia i do tej pory żadne z was nie zainicjowało spotkania poza uczelnią - choćby jakiejś niezobowiązującej kawy po zajęciach - to ja ten romans słabo widzę, niestety. Jakby była między wami chemia, to oboje dążylibyście do przeniesienia tej relacji z uczelni do życia prywatnego. Rozumiem, że możesz być nieśmiała - pytanie, czy ten twój chłopak też taki jest?
Z opisu wynika, że chłopak traktuje cię jak powietrze. Może mu się poprostu nie podobasz z wyglądu. Na uczelni nie ma wyboru i stara się jakoś ciągnąć rozmowę a przez neta - na fejsie stara się nie wchodzić za bardzo "w gadki" a przy tym nie wyjść na jakiegoś buca który nawet krótko nie odpisze znajomej ze studiów.
Troszkę nie sprecyzowałam, znamy sie od początku, ale taka bliższą relację z nim buduję dopiero od jakiś kilku tygodni. Co do spotkania poza uczelnia, bardzo chcialam juz nawet kombinowałam jakby tu podpytać, ale za długo czekałam na jakiś dobry pretekst i nic nie wymyśliłam. Teraz sesja sie zbliza i nie za bardzo mamy czas. Myslalam żeby cos po sesji zaproponować, choć z drugiej strony to nie wiem czy to nie będzie zbyt nachalne z mojej strony, to ze dziewczyna proponuje spotkanie.
Dziewczyny powinny się raz na zawsze wyzbyć tego głupiego przekonania, że to facet musi inicjować relację.
Nie mówię, że masz się na niego rzucić na korytarzu, ale niezobowiązującą kawę w celu omówienia ostatnich wykładów czy wspólną naukę do egzaminu możesz mu zaproponować bez wychodzenia na desperatkę. A wtedy po prostu pogadaj z nim też o sprawach bardziej osobistych niż nauka, poflirtuj trochę, złap za ramię - jak będzie odwzajemniał, to pewnie z propozycją drugiego spotkania sam wyjdzie. A jak nie zareaguje na zaloty albo w ogóle odmówi spotkania (i nie zaproponuje alternatywnego terminu), to będziesz miała pewność, że jesteś dla niego wyłącznie koleżanką z uczelni.
Jest jedna rzecz którą jeszcze zauważyłam, a zapomniałam dodać. Kiedy rozmawiamy sami to wszystko jest ok, wydaje się być lekko zdenerwowany, ale ja mam to samo w jego obecności, czuję się trochę "nieswojo". Kiedy jesteśmy grupą, to nie ma opcji, żebyśmy tylko my dyskutowali, on zawsze stara się włączyć jeszcze kogoś do rozmowy, ale wtedy widać, że jest w 100% wyluzowany. Co do tego spotkania to muszę czekać do zakończenia sesji, bo teraz wiem, ze na pewno mi odmówi, gdyż on nie ma czasu. (Ja też z resztą teraz staram się nie wychodzić.) Zastanawiam się co mogę jeszcze zrobić w te ostatnie dni na uczelni kiedy będziemy się jeszcze widzieć, jak to lepiej wybadać. Macie może jakieś pomysły? Czy lepiej poczekać do czasu aż zaproponuję mu spotkanie i wtedy się okaże?
Dziewczyny, PILNE! Okazało się, że tak na prawdę jutro po raz ostatni widzę się z moim kolegą, gdyż później ma kilkudniowy wyjazd z koła naukowego. Wiem, że w jeden dzień nic nie załatwię, ale chciałabym mu przynajmniej w jakiś sposób pokazać, że mi na nim zależy. Przez to, że jest tak mało czasu mam totalną pustkę w głowie i nie wiem co robić. Pomocy!
Eeej, spokojnie! Dopiero tak naprawdę zaczęłaś studia
To, że będziecie w innych grupach nie będzie żadnym problemem, a nawet czasem okaże się pomocne, jeśli np. on będzie pierwszy miał koło (będziesz mogła zgapiać pytania). Co do zawierania z nim bliższych relacji to może poczekaj jakiś czas, skoro nie widzisz zbytniego zainteresowania. Umówcie się z grupą na jakąś imprezę po zakończeniu sesji i tańcz koło niego, albo (jeśli to domówka) to usiądź blisko. Może uda się Tobie i Twoim koleżankom stworzyć fajną grupkę z nim i jego kolegami?
Jeśli jesteś pewna, że nie jest nikim zainteresowany to spokojnie, wszystko w swoim czasie, będzie dobrze ![]()
Moja grupa raczej nie będzie dążyła do tego abyśmy utrzymywali razem kontakt, także jakaś wspólna impreza czy coś podobnego nie wchodzą w grę. Ja nie mam numeru telefonu do tego kolegi, więc jedyny kontakt jaki mi zostanie to ten nieszczęsny Facebook.
Hmm, a macie utworzoną grupę roku na Facebooku? Bo u mnie jest coś takiego i zawsze znajdzie się jakiś prowodyr imprez. Jak nie to może sama zaproponuj? Jakaś integracja całego roku w klubie? Albo zagadaj z kimś o jakiejś domówce, że fajnie by było zorganizować coś takiego. Może ktoś się skusi ![]()
A na jakie koło naukowe uczęszcza ten chłopak? Może ma zainteresowania takie, jak Ty i np. chciałabyś, żeby podzielił się z Tobą wiedzą? No mnóstwo rzeczy można wymyślić. Tylko nic pochopnie i w emocjach.
On uczęszcza do takiego koła dla najlepszych studentów, ja jakoś tam siebie nie widzę.
Co do nauki to nie chce z nim tylko o tym rozmawiać. Jak zaczynałam z nim dyskutować tylko i wyłącznie na temat np. danych zajęć to rozmawialiśmy tylko o tym, jak o poza uczelnianych sprawach to rożne tematy poruszaliśmy niekoniecznie związane z nauka. Co do grupy na Facebooku to takowa posiadamy, ale tak jak wcześniej wspomniałam moja grupa nie bardzo utrzymuje ze sobą taki prywatny kontakt.
Ostatnio dużo o tym wszystkim myślałam i stwierdziłam, że jak nic kompletnie nie zrobię to zaprzepaszczę szansę na zawsze i ciągle będę myślała co by było gdyby... Wpadłam na pomysł, aby kupić dwa bilety do kina i w przeddzień seansu powiedzieć koledze, że osoba z którą miałam iść nagle zmieniła plany i że teraz nie mam z kim pójść, a nie chcę, by bilet się zmarnował. Co sądzicie? Czy bardzo głupi pomysł? Serio już nie wiem co robić. ![]()
13 2016-01-24 15:23:21 Ostatnio edytowany przez Xavi (2016-01-24 15:29:35)
Moim zdaniem kiepski pomysł - rozumiem, że Ci się podoba ale taki sygnał jest bardziej aktem desperacji, może to zbyt źle odebrać. Tak jak ktoś wyżej wspomniał, kobieta też może zainicjować kontakt, aczkolwiek lepiej jak zostanie to zachowane w formie propozycji a nie jakiegoś faktu dokonanego. No i sprawa z kinem to kiepski pomysł. Ktoś już na tym forum wspominał, że kino to dobre miejsce dla ludzi w związku bo spotykając się w pierwszych fazach chodzi o zainteresowanie sobą drugiej osoby, rozmowy, jakiś delikatny kontakt cielesny i utrzymywanie kontaktu wzrokowego. Miejsce, gdzie wpatrujesz się w film i w**rwia Cię gadanie innych to dwie odległe od siebie rzeczy.
Jeśli nie zainicjujesz propozycji wspólnej imprezy (u mnie też ludzie byli różnie nastawieni, wyciąganie pojedynczych jednostek zacementowało wspólne wypady w studenckie czwartki) to też się nie uda. Ja jak chciałem wyciągnąć koleżankę z grupy na kluby, napisałem tylko, że bawimy się kierunkiem i czy nie ma ochoty wpaść? Przyszła po godzince i zacząłem niewinny flirt, może spróbuj podobnego sposobu?
PS. Rozmawianie o studiach i zadaniach to też nie jest sygnał. Sam mam koleżankę, która nigdy nie napisała "Hej, co słychać?" tylko zawsze chodziło o coś na uczelnie. Wiadomo, wywiązywała się rozmowa np. w sprawie głupich rysunków inżynierskich, projektów z chemii itp. itd. - ale ja nadal do dziś nie wiem czy liczyła na zainteresowanie swoją osobą i kontakt, czy po prostu odzywała się tylko jak coś potrzebowała. Może być też tak, że nie boi się zacząć flirt bo nie wie jakie masz "intencje" w stosunku do niego i bije się z myślą "A co, jeśli odrzuci moje zaloty? Będzie głupia sytuacja, bo będę ją codziennie widział na zajęciach".
W pojedynkę nic nie zdziałasz, a chłopak nie wydaje się być specjalnie zainteresowany.
To widać, gdy chłopakowi podoba się dziewczyna; przede wszystkim szuka z nią kontaktu, wykazuje zainteresowanie, już dawno zaproponowałby Ci jakieś wspólne wyjście.
Odpuść, skoncentruj się na sesji i poczekaj na jego ruch, jeśli takowy nie nastąpi, daj sobie a nim spokój.
W tym największy jest ambaras...
15 2016-01-24 18:11:26 Ostatnio edytowany przez KateM (2016-01-24 18:12:59)
Trzeba spróbować byc sobą
i zając sie sobą nie ważne jak to jest trudne
gdybyś mu się podobala i byłby zainteresowany glebszą znajomością z Tobą, sam by Cie gdzieś zaprosił
Chyba że jest totalną cipą i nie wie jak zaprosić dziewczyne na wyjście.
Po waszych odpowiedziach nie zaprosiłam go, ale wciąż nie daje mi to spokoju. Teraz skupiłam się wyłącznie na egzaminach. Pomyślałam sobie, ze może po sesji któregoś dnia tak po prostu, bez wcześniejszego umawiania się napiszę do niego i zapytam się czy nie chciałby gdzieś wyskoczyć. Czy według Was to już jest narzucanie się? Dziewczyny, wychodziłyście kiedyś jako pierwsze z inicjatywą? Czy jesteście tradycjonalistkami i uważacie, że lepiej czeka aż facet wykona pierwszy krok, a jeśli nie to dać sobie spokój?
kiedy rozmawiamy ze sobą sami na uczelni, to jest ok, nawet czasami gdy zapada dłuższa chwila milczenia to on zaczyna jakiś nowy temat, kiedy piszę na Facebooku to rozmowy są bardzo krótkie i rzeczowe, tak jakby się zawsze spieszył, nigdy on jako pierwszy nie napisał do mnie
W ciągu 4 m-cy nie wykonał żadnego kroku w Twoją stronę, jak myślisz, dlaczego?
Dziewczyny, wychodziłyście kiedyś jako pierwsze z inicjatywą? Czy jesteście tradycjonalistkami i uważacie, że lepiej czeka aż facet wykona pierwszy krok, a jeśli nie to dać sobie spokój?
Myślę, że Ty już ten pierwszy krok wykonałaś, zagadując, do niego na uczelni, wysyłając wiadomości....
Próbuj nadal, jeśli tak bardzo Ci na nim zależy, ale do jak dobijanie się do zamkniętych drzwi.