Witam szanowne grono ekspertów:)
Mam nie lada problem. Od jakiś dwóch lat walczę z przebarwieniami na skórze twarzy. Nie są to duże zmiany, ale na tyle uciążliwe,że nie mogę już bezkarnie korzystać z uroków promieni słonecznych, gdyż na czole (środkowa linia) i nad górną wargą pojawiają się ciemne plamy. Latem filtr SPF 50, teraz fluidy SPF 30. Oczywiście maskuję to kosmetykami, choć nie znoszę ciężkiego makijażu, dlatego zastanawiam się nad złuszczeniem naskórka kwasami, typu glikolowy lub migdałowy. Wiem,że można to zrobić w domowych warunkach, a produkty są dostępne i rekomendowane przez wielu dystrybutorów i producentów kosmetycznych. A że od jakiegoś czasu kupuję komponenty do samodzielnego przygotowywania kosmetyków, nie jest mi straszne pokuszenie sie na samodzielny zabieg złuszczania. Czy któraś miała odwagę na takie samodzielne złuszczanie? Czy to zupełny "kwas" i barbarzyństwo masochistyczne? Będę wdzięczna za sugestie.
Podobne tematy
Kiedyś stosowałam kwas glikolowy w domu. Kupowałam go w ampułkach razem z maseczką i kremem. Firmy viviean. Nakładałam to stopniowo na zmiany skórne i stopniowo wydłużałam czas. Ale faktycznie skutki rewelacja! Tylko należy zabezpieczać się przed promieniami. Czyli stosować późną jesienią. Ale bez strachu:)
dzięki za odpowiedź właśnie przeglądam te kosmetyki