Witam. Jestem facetem. Od pewnego czasu mój związek wygląda jak kalejdoskop. Są w nim chwile gdzie jest ok, zwłaszcza w nocy tulimy się do siebie jak para zakochanych gołąbków - głównie gdy któreś wstanie w nocy do toalety i wróci do łóżka. Wtedy moja partnerka jest idealna. Zawsze jak wracam do łóżka to sie do mnie przytula, czasem jeszcze daje buziaczka i idziemy spać dalej. Problem pojawia sie za dnia. Czasem bywa fajnie, a czasem są sytuacje, gdzie moja partnerka mówi mi wprost, że już nie możemy ze sobą być i że to nie ma sensu. Ja jestem bardzo zakochany i te słowa mają na mnie bardzo duzy wplyw i na moją psychikę, ponieważ ona jest moim oczkiem w glowie i jeszcze nigdy tak nikogo nie kochalem (Jesteśmy prawie rok ze sobą). I tu pojawia się pytanie, a raczej chcialbym poznać zdanie innych osób. Sytuacja wygląda tak: Rozmawiamy wieczorem o naszym związku. Moja partnerka, zaczyna mi mowic o tym, że odczuwa potrzebe sexualna, ale ja to chyba bardziej jestem do tulenia, a sex by chciala uprawiac z kimś innym. Po chwili mówi mi wprost, że nie pociągam jej sexualnie i że chcialaby uprawiac sex ale nie ze mną. Mówi mi, że moj penis jej sie nie podoba, że już tego w ogóle nie czuję i leżąc ze mną w łóżku i mówiąc te słowa dodaje po chwili, że może umówi się z kimś innym na ostre ruchanie takie jakie lubi. Jeśli chodzi o nasze upodobania to obydwoje lubimy to samo, czyli jakieś tam podduszania, związania, jakies zniewolenia, uległość, dominacja. Jednym slowem wyrafinowany ostet sex pelene pasji, ale też czasem lubimy sie pokochać w dosłownym tego słowa znaczeniu, czyli sie kochać bez rżnięcia. Rozmawialiśmy na te tematy co kto lubi wcześniej i na początku związku tak chwile bylo, że mogliśmy ze sobą robic więcej. Od pewnego czasu jak i wczoraj przed stosunkiem mówiła mi o tych potrzebach. Ja na to, że mi właśnie też brakuje takiego sexu. Ona na to, że ja już jej w ten sposób nie jaram i to co pisalem wyżej czyli mówi mi leżąc ze mną, że może się z kimś umowi na sex i zaczyna mnie porównywać do swoich wczesniejszych partnerów i mojego fiuta też. So tego po chwili dodaje, że może odezwie sie do jakiegoś swojego bylego. ostatnie 2 razy jak kochalismy sie na łyżeczkę to nie doszedlem. Z czego ten drugi raz był taki, że była zmeczona i chciala tylko chwilę, to po chwili bzykania wyszedlem z niej, żeby nie przedłużać, tylko po chwili sexu isc spac. Na łyżeczkę najrzadziej sie kochalismy i jeszcze nie doszedłem w tej pozycji. Wczesniej zawsze kończyłem w niej. 2 razy zdarzylo mi sie nie skończyć i od razu najeżdżała na mnie nawiązując też do tego, że jestem beznadziejny, bo w niej nie skończyłem. Cały wieczór wjeżdżała mi na ambicje, że woli z kims innym, że na moj widok jej sie nie chce, że jej nie pociągam, że moj fiut jej sie nie podoba itd. Dosłownie łzy mi poleciały jak to slyszalem i nie moglem pozbierać się w sobie. Krotko po tych słowach chcialem jej udowodnic, że sie myli i zainicjować sex, ale nie potrafiłem już stanąć na wysokości zadania. To znaczy stanął mi, ale jak już mielismy sie bzykać to opadł i nie moglem złapać vibe, bo ciągle myślałem o tym co mi mowila na moj temat i to, że chce sie umówić z kimś innym na sex. I tu pojawia się pytanie. Czy to normalne, że po takich slowach facetowi może nie stanąć? Ja uważam, że tak. I próbuje jej powiedzieć, że po takich slowach to normalne, że facetowi może nie stanąć, pomimo tego, że przez chwile coś mi drgnęło. Ale ona tego nie przyjmuje do wiadomości. W jej przypadku czasami wystarczy jedno słowo nie tak i traci ochotę na sex. Ale mam wrażenie, że nie do końca rozumie, że to dziala w dwie strony, że tak jak i ona czasami pomimo, że mówiła mi, że chce się jej bzykac, to za chwilę juz jej sie odechciewało, gdy już chcialem coś robić i gdy już łapałem vibe. Ja natomiast jak mam taki dzień po takich slowach jak te co opisalem wcześniej z jej strony muszę byc gotowy do sexu i nie powinien mi opadać pomimo ublizania chwile wcześniej, porownywania do innych i mówienia, że z kims innym miala lepszy sex. Także kończąc temat. Chce się zapytać was, czy to normalne, że pomimo, że próbowałem, mógł mi nie stanąć?
Chce się zapytać was, czy to normalne, że pomimo, że próbowałem, mógł mi nie stanąć?
Zakładając na moment, że ta historia jest prawdziwa. NAPRAWDĘ? TO jest pytanie, które Ci się nasuwa po tych sytuacjach? xD
3 2026-03-11 14:18:33 Ostatnio edytowany przez Melanie93 (2026-03-11 14:20:22)
Po takiej gadce, to niezależnie czy jest się kobietą czy mężczyzną, to jak tu się kochać by mieć jakąkolwiek satysfakcje? Na siłę? Nie tędy droga. W ten sposób, jak masz ją zaspokoić, jak myślisz o tym że przed chwilą Cię wyzywała, wyśmiewała i porównywała do innych partnerów. Ja bym na Twoim miejscu powiedziała, że Ty wcale też nie jesteś lepsza w łóżku, bo nie potrafisz nawet zaognić partnera, tylko wiesz jak zrobić by mu partnerka kompletnie zbrzydła.
Wiem, że ją kochasz i Ci zależy, ale ile masz zamiar tego wysłuchiwać? Nawet się popłakałeś. Naprawdę masz zamiar być jej jakimś podnóżkiem na zawołanie, który najpierw obrywa gradem skarg, by potem dostać kolejne, jak nie chce Ci stanąć, a tym bardziej nie możesz dojść? Po takim czymś sypialnia jest lodowata, a nie ognista.
Jesteś facetem zagrzmij i nie daj sobą pomiatać. Niezależnie czy jest się kobietą, czy mężczyzną na takie zachowanie nikt nie może sobie pozwalać.
Zresztą jak możesz mieć zaufanie do kobiety, która wprost Ci mówi że chcę Cię zdradzić z jakimkolwiek facetem, a nawet odezwać się do byłych....
Po czymś takim, ja bym nie potrafiła się nawet do partnera przytulić, ani mieć ochoty z nim pogadać. Po takich tekstach, to zastanowiłabym się nad tym by się rozstać. Ta kobieta jest w stanie Ci zrobić piekło z życia, nie przejmując się Twoimi uczuciami. Ona ma to całkowicie gdzieś, bo dla niej liczy się jej własne zaspokojenie i zachcianki. W związku seks polega na zaspokojeniu partnera, a nie głównie siebie. Bo tak to ona dojdzie w parę minut, gdy Tobie potrzeba dłużej, a powie Ci "Dobra doszłam, już możesz przestać." To przepraszam chora relacja.
Z tego co napisałeś, mogę określić że Twoja partnerka to narcyzka i to toksyczna na dodatek. Jak dla mnie nic dobrego ze związku z taką osobą Cię nie czeka. Wy ledwo rok jesteście ze sobą, a ubliża Ci tak jakbyście byli paręnaście lat po małżeństwie... choć i to nigdy nie powinno mieć miejsca nawet w takim przypadku.
Witam. Jestem facetem. Od pewnego czasu mój związek wygląda jak kalejdoskop. Są w nim chwile gdzie jest ok, zwłaszcza w nocy tulimy się do siebie jak para zakochanych gołąbków - głównie gdy któreś wstanie w nocy do toalety i wróci do łóżka. Wtedy moja partnerka jest idealna. Zawsze jak wracam do łóżka to sie do mnie przytula, czasem jeszcze daje buziaczka i idziemy spać dalej. Problem pojawia sie za dnia. Czasem bywa fajnie, a czasem są sytuacje, gdzie moja partnerka mówi mi wprost, że już nie możemy ze sobą być i że to nie ma sensu. Ja jestem bardzo zakochany i te słowa mają na mnie bardzo duzy wplyw i na moją psychikę, ponieważ ona jest moim oczkiem w glowie i jeszcze nigdy tak nikogo nie kochalem (Jesteśmy prawie rok ze sobą). I tu pojawia się pytanie, a raczej chcialbym poznać zdanie innych osób. Sytuacja wygląda tak: Rozmawiamy wieczorem o naszym związku. Moja partnerka, zaczyna mi mowic o tym, że odczuwa potrzebe sexualna, ale ja to chyba bardziej jestem do tulenia, a sex by chciala uprawiac z kimś innym. Po chwili mówi mi wprost, że nie pociągam jej sexualnie i że chcialaby uprawiac sex ale nie ze mną. Mówi mi, że moj penis jej sie nie podoba, że już tego w ogóle nie czuję i leżąc ze mną w łóżku i mówiąc te słowa dodaje po chwili, że może umówi się z kimś innym na ostre ruchanie takie jakie lubi. Jeśli chodzi o nasze upodobania to obydwoje lubimy to samo, czyli jakieś tam podduszania, związania, jakies zniewolenia, uległość, dominacja. Jednym slowem wyrafinowany ostet sex pelene pasji, ale też czasem lubimy sie pokochać w dosłownym tego słowa znaczeniu, czyli sie kochać bez rżnięcia. Rozmawialiśmy na te tematy co kto lubi wcześniej i na początku związku tak chwile bylo, że mogliśmy ze sobą robic więcej. Od pewnego czasu jak i wczoraj przed stosunkiem mówiła mi o tych potrzebach. Ja na to, że mi właśnie też brakuje takiego sexu. Ona na to, że ja już jej w ten sposób nie jaram i to co pisalem wyżej czyli mówi mi leżąc ze mną, że może się z kimś umowi na sex i zaczyna mnie porównywać do swoich wczesniejszych partnerów i mojego fiuta też. So tego po chwili dodaje, że może odezwie sie do jakiegoś swojego bylego. ostatnie 2 razy jak kochalismy sie na łyżeczkę to nie doszedlem. Z czego ten drugi raz był taki, że była zmeczona i chciala tylko chwilę, to po chwili bzykania wyszedlem z niej, żeby nie przedłużać, tylko po chwili sexu isc spac. Na łyżeczkę najrzadziej sie kochalismy i jeszcze nie doszedłem w tej pozycji. Wczesniej zawsze kończyłem w niej. 2 razy zdarzylo mi sie nie skończyć i od razu najeżdżała na mnie nawiązując też do tego, że jestem beznadziejny, bo w niej nie skończyłem. Cały wieczór wjeżdżała mi na ambicje, że woli z kims innym, że na moj widok jej sie nie chce, że jej nie pociągam, że moj fiut jej sie nie podoba itd. Dosłownie łzy mi poleciały jak to slyszalem i nie moglem pozbierać się w sobie. Krotko po tych słowach chcialem jej udowodnic, że sie myli i zainicjować sex, ale nie potrafiłem już stanąć na wysokości zadania. To znaczy stanął mi, ale jak już mielismy sie bzykać to opadł i nie moglem złapać vibe, bo ciągle myślałem o tym co mi mowila na moj temat i to, że chce sie umówić z kimś innym na sex. I tu pojawia się pytanie. Czy to normalne, że po takich slowach facetowi może nie stanąć? Ja uważam, że tak. I próbuje jej powiedzieć, że po takich slowach to normalne, że facetowi może nie stanąć, pomimo tego, że przez chwile coś mi drgnęło. Ale ona tego nie przyjmuje do wiadomości. W jej przypadku czasami wystarczy jedno słowo nie tak i traci ochotę na sex. Ale mam wrażenie, że nie do końca rozumie, że to dziala w dwie strony, że tak jak i ona czasami pomimo, że mówiła mi, że chce się jej bzykac, to za chwilę juz jej sie odechciewało, gdy już chcialem coś robić i gdy już łapałem vibe. Ja natomiast jak mam taki dzień po takich slowach jak te co opisalem wcześniej z jej strony muszę byc gotowy do sexu i nie powinien mi opadać pomimo ublizania chwile wcześniej, porownywania do innych i mówienia, że z kims innym miala lepszy sex. Także kończąc temat. Chce się zapytać was, czy to normalne, że pomimo, że próbowałem, mógł mi nie stanąć?
Nie normalne, nawet jak ci obetnie nożyczkami krawieckimi to i tak ma ci stanąć. Przecież ją kochasz, więc musi ci stawać na każde zawołanie.
Ona ciebie nie kocha, więc nie musi być gotowa na twoje zawołanie.
Właściwie tak piszesz, że mam wrażenie że lepiej byś się czuł z drugim mężczyzną. Jeden drugiemu nie będzie tak bezlitośnie krytykował fiuta.
5 2026-03-11 17:28:42 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-03-11 17:30:56)
Normalne nie jest to, że facet tkwi przy kobiecie której nie pociąga i prosto w twarz mu mówi o seksie z innym. Czeka, aż całkiem go wdepce w ziemię…
Nieprawdopodobne.
Tu wystarczy grzecznie otworzyc drzwi i kazac je delikatnie zamknac z tamtej strony.
Nie ma juz niczego do zbierania z tej kupy bylejakosci.
To proste. Pomyliłeś role. W zabawie w uległość i dominację ona powinna Cie smagać bacikiem. Tak jak teraz słowami. Moze Ci się spodoba?
Troling, no ludzie:))
Troling, no ludzie:))
Wiadomo ![]()
Trollować to jeszcze trzeba umić ![]()
Witam. Jestem facetem. Od pewnego czasu mój związek wygląda jak kalejdoskop. (...) Czasem bywa fajnie, a czasem są sytuacje, gdzie moja partnerka mówi mi wprost, że już nie możemy ze sobą być i że to nie ma sensu. Ja jestem bardzo zakochany i te słowa mają na mnie bardzo duzy wplyw i na moją psychikę, ponieważ ona jest moim oczkiem w glowie i jeszcze nigdy tak nikogo nie kochalem (Jesteśmy prawie rok ze sobą).
W sumie co w niej takiego widzisz? Dlaczego jest oczkiem w głowie?
Ogólnie źle postawiłeś pytanie. Tu sednem nie jest to, czy Ci staje czy nie ani czy okoliczności były odpowiednio usprawiedliwione. Tu chodzi o to, że jeśli (już) jej nie kręcisz i ona nie jest tak zaangażowana, żeby z tym (wokół tego, nad tym) pracować, tylko jasno stawia sprawę że wasz związek nie ma sensu - ja bym jej posłuchała. Nie wiem jak się wam układa poza łóżkiem, trudno ocenić na ile to była luźna rozkmina jak by to było przespać się z kimś innym, a na ile definitywne stawianie kreski na związku, a na ile badanie gruntu pod opcje zaspokajania się z kimś na boku (wtedy na plus, że omawia temat zamiast zacząć od zdrady). Ale jeśli faktycznie ona mówi, że to nie ma sensu, to chyba wie co mówi.
Aha, i odradzam podduszanie. Można w ten sposób kogoś zabić, to nie jest bezpieczne.
To, że po takich słowach nie byłeś w stanie odbyć stosunku, jest całkowicie normalne. Seks u większości ludzi bardzo silnie zależy od psychiki. Jeśli partnerka w tym samym czasie mówi, że jej nie pociągasz, krytykuje twoje ciało, porównuje cię do byłych partnerów i sugeruje seks z kimś innym, to naturalną reakcją jest stres, smutek i/lub złość oraz spadek pobudzenia. W takiej sytuacji wiele osób miałoby dokładnie taki sam problem.
Natomiast ważniejsza jest tu inna rzecz: sposób, w jaki twoja partnerka się do ciebie odnosi. Mówienie partnerowi, że jest beznadziejny w łóżku, że jego ciało jej się nie podoba i że woli się uprawiać seks z kimś innym, jest zwyczajnie raniące i poniżające. W zdrowym związku nawet trudne tematy dotyczące seksu rozmawia się z szacunkiem, a nie przez upokarzanie drugiej osoby.
Z tego, co opisujesz, wygląda to na bardzo nierówną i emocjonalnie niszczącą relację. Jednego dnia czułość i bliskość, a drugiego dnia komunikaty o rozstaniu, porównania i podważanie twojej wartości. Taki rollercoaster potrafi bardzo mocno wpływać na psychikę i poczucie własnej wartości. Nie ma też NIC wspólnego ze zdrową relacją,
Dlatego twoja reakcja fizyczna nie jest problemem ani powodem do wstydu. To raczej sygnał, że jesteś w sytuacji dużego napięcia emocjonalnego. Warto się zastanowić nie nad tym, czy "powinien Ci stanąć”, tylko nad tym, czy w takiej relacji jesteś traktowany z szacunkiem i czy ona jest dla Ciebie dobra na dłuższą metę. Nie wiem jak Ty, ale ja nie mam żadnych wątpliwości, że nie jest
To, co opisujesz, brzmi jak bardzo toksyczna i raniąca relacja. Seks i bliskość nie mają sensu, jeśli są budowane na wyśmiewaniu, presji i braku szacunku.
W takiej sytuacji ważniejsze jest nie „jak to naprawić w łóżku”, tylko czy ta relacja w ogóle daje Ci poczucie bezpieczeństwa i godności. Jeśli nie, to warto postawić granice i zadbać o siebie, nawet jeśli to trudne.
Stary, twoja dziewczyna niszczy cię emocjonalnie. Żaden facet nie stanie po takich słowach. To nie problem z erekcją – to psychiczna obrona. Ona cię poniża, porównuje i grozi zdradą. To nie jest miłość. Odejdź, zanim całkiem się rozpadniesz.