Anegdota z pizzerii - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Anegdota z pizzerii

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

Temat: Anegdota z pizzerii

Byłam w pizzerii świadkiem takiej sceny:

Przy sąsiednim stoliku siedzą sobie cztery kobiety, chyba koleżanki ze wspólnej pracy i plotkują. Objadły się pizzą, opiły się piwem, po czym zaczęły obgadywać jakąś piątą (nieobecną) że -uwaga, uwaga- ostatnio strasznie przytyła! Na szyi! Na bokach! Źle wygląda w sukience itp.

Chyba nie dostrzegały ironii smile Wszystkie były dosyć puszyste.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Anegdota z pizzerii

No cóż, jak widać podwójne standardy u niektórych mają się świetnie wink
Generalnie chroń nas losie od takich koleżanek, co to na spotkaniu towarzyskim nie mają lepszych tematów, jak zajmowanie się tuszą nieobecnej, której zresztą wprost prawdopodobnie nigdy tego nie powiedzą.

3

Odp: Anegdota z pizzerii

Już mówiłem tę anegdotę. Rzecz toczy się na pogrzebie. Obie panie stały obok mnie, dlatego słyszałem ich dialog,
- ty widzisz tą z dużymi cyckami?
- którą?
- no tą, która ma spękane pięty
smile

4

Odp: Anegdota z pizzerii

Aż się zastanawiałam, czy przy innych okazjach w innej konfiguracji jest: piąta + 3/4 tych z pizzerii obgadują czwartą. I tak na zmianę.

Lol, Legat, masz wesołą rodzinę big_smile Ja z pogrzebów znam tylko smętne anegdoty w stylu "no to teraz nasza kolej".

5 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2026-03-14 03:33:50)

Odp: Anegdota z pizzerii

W temacie pogrzebów, choć już nie w temacie obsmarowywania innych ludzi, ale nie mniej żenujące, o ile nie barddziej.
Mój wujek na pogrzebie naprawdę bliskiej mi osoby wypalił, że on lubi pogrzeby, bo (uwaga!) za darmo może się najeść. I to nie był żart.
Wujka nigdy specjalnie nie lubiłam, ale po tym tekście do dziś pozostał mi niesmak.

6

Odp: Anegdota z pizzerii
KSandraK napisał/a:

Aż się zastanawiałam, czy przy innych okazjach w innej konfiguracji jest: piąta + 3/4 tych z pizzerii obgadują czwartą. I tak na zmianę.


Bardzo wielu ludzi tak ma niestety. Moja żona zerwała kontakt z większością z swoich przyjaciółeczek/koleżaneczek z tego powodu - każde spotkanie to był festiwal obrania dupy komuś nieobecnemu z kółeczka adoracji na zmianę z wiecznymi narzekaniami na mężów/partnerów/dzieci/pracę/brak pracy.

I spoko jak takie zachowania/tematy pojawiają się od czasu do czasu. Ale nie jak dominuje to w rozmowie i zajmuje 80-90% całego czasu spotkania.

7

Odp: Anegdota z pizzerii

Odnośnie pogrzebów jeszcze inna anegdota. Był to jakiś luty, zimno na maxa, do tego leciał śnieg z deszczem - bardzo nieprzyjemna pogoda.
Nad trumną stoi ksiądz otoczony wianuszkiem babek. To był pogrzeb ich koleżanki, już nie pamiętam z jakiegoś chóru, czy kołka różańcowego. Pogrzeb się zakończył i babki zaczęły śpiewać jakąś nabożną pieśń. Skończyły ją śpiewać i ksiądz chciał podziękować tradycyjnie za przybycie i szybko zwiać z nieprzyjemnej pogody.
Ale babki były szybkie i zaraz zaczęły śpiewanie kolejnej pieśni. Widać było zdenerwowanie księdza coraz większe, bo babki pociągnęły tak jakieś 5 pieśni.
W końcu udało się księdzu je złapać w przerwie, bo zdaje się wyczerpał im się repertuar i na chwile zamilkły. Szybko podziękował za przybycie i zwiał pierwszy od trumny. smile

8

Odp: Anegdota z pizzerii
Priscilla napisał/a:

W temacie pogrzebów, choć już nie w temacie obsmarowywania innych ludzi, ale nie mniej żenujące, o ile nie barddziej.
Mój wujek na pogrzebie naprawdę bliskiej mi osoby wypalił, że on lubi pogrzeby, bo (uwaga!) za darmo może się najeść. I to nie był żart.
Wujka nigdy specjalnie nie lubiłam, ale po tym tekście do dziś pozostał mi niesmak.

No cóż, pozostaje przynajmniej satysfakcja, że na własnej stypie akurat się nie naje. Brzmi znajomo, możliwe że na którymś z wesel ktoś wspomniał coś podobnego. Ale ślub to jednak zupełnie inny kontekst, przy nim nie ma tego hienowatego wydźwięku.

Jack Sparrow napisał/a:
KSandraK napisał/a:

Aż się zastanawiałam, czy przy innych okazjach w innej konfiguracji jest: piąta + 3/4 tych z pizzerii obgadują czwartą. I tak na zmianę.


Bardzo wielu ludzi tak ma niestety. Moja żona zerwała kontakt z większością z swoich przyjaciółeczek/koleżaneczek z tego powodu - każde spotkanie to był festiwal obrania dupy komuś nieobecnemu z kółeczka adoracji na zmianę z wiecznymi narzekaniami na mężów/partnerów/dzieci/pracę/brak pracy.

I spoko jak takie zachowania/tematy pojawiają się od czasu do czasu. Ale nie jak dominuje to w rozmowie i zajmuje 80-90% całego czasu spotkania.

No właśnie łatwo się domyślić, że też jest się obrabianą w razie nieobecności. Antypatyczne.

Czy z tego narzekania przynajmniej wynikały jakieś zmiany na lepsze? Czy bardziej takie tkwienie w starej biedzie?


Legat napisał/a:

Odnośnie pogrzebów jeszcze inna anegdota. Był to jakiś luty, zimno na maxa, do tego leciał śnieg z deszczem - bardzo nieprzyjemna pogoda.
Nad trumną stoi ksiądz otoczony wianuszkiem babek. To był pogrzeb ich koleżanki, już nie pamiętam z jakiegoś chóru, czy kołka różańcowego. Pogrzeb się zakończył i babki zaczęły śpiewać jakąś nabożną pieśń. Skończyły ją śpiewać i ksiądz chciał podziękować tradycyjnie za przybycie i szybko zwiać z nieprzyjemnej pogody.
Ale babki były szybkie i zaraz zaczęły śpiewanie kolejnej pieśni. Widać było zdenerwowanie księdza coraz większe, bo babki pociągnęły tak jakieś 5 pieśni.
W końcu udało się księdzu je złapać w przerwie, bo zdaje się wyczerpał im się repertuar i na chwile zamilkły. Szybko podziękował za przybycie i zwiał pierwszy od trumny. smile

A 'co łaska' z cennika za pogrzeb zainkasował.

Pamiętam, jak na pogrzebie kogoś z rodziny ksiądz dosłownie odwracając się od grobu zaraz witał się z jakimś tam grabarzem czy kimś z wielkim bananem na twarzy. I tyle było z trzymania powagi.

No i nieśmiertelne (to akurat na pogrzebie bez duchownych): 'to proszę teraz powiedzieć parę słów...' '...ale nie tak długo, bo mamy jeszcze kilka pogrzebów do zrobienia, proszę się streszczać', po czym przyklejają krzywo tabliczkę z nazwiskiem.

Ogólnie to dosyć przygnębiające. Z jednej strony - przenadęta pompa, z drugiej kompletna taśmowa fuszerka. Człowiek żyje i umiera, a potem nie ma dla niego nawet kwadransa. Akurat jedna rzecz, która powinna się należeć ludziom, czyli żeby mieli taki pogrzeb jak chcą, też nie działa (ktoś z rodziny chciał mieć rozsypane prochy po śmierci, ale nie wolno, bo przepisy). Strasznie to postawione na głowie.

9

Odp: Anegdota z pizzerii
KSandraK napisał/a:

Ogólnie to dosyć przygnębiające. Z jednej strony - przenadęta pompa, z drugiej kompletna taśmowa fuszerka. Człowiek żyje i umiera, a potem nie ma dla niego nawet kwadransa. Akurat jedna rzecz, która powinna się należeć ludziom, czyli żeby mieli taki pogrzeb jak chcą, też nie działa (ktoś z rodziny chciał mieć rozsypane prochy po śmierci, ale nie wolno, bo przepisy). Strasznie to postawione na głowie.

Istnieje możliwość rozsypania prochów, ale trzeba znaleźć miejsce, w którym jest tzw. krąg pamięci. Na przykład u mnie znajduje się na cmentarzu komunalnym. Jest też zresztą kolumbarium, co daje w zasadzie nieograniczone możliwości podejmowania decyzji, co stanie się z prochami zmarłej osoby. To, czego nie wolno, to zabrać ich do domu, jak robi się to w niektórych krajach.

10

Odp: Anegdota z pizzerii

W tym konkretnie przypadku chodziło o rozsypanie w konkretnym miejscu (nad morzem, w lesie), co zawęża krąg... kręgów.

11

Odp: Anegdota z pizzerii
KSandraK napisał/a:

Byłam w pizzerii świadkiem takiej sceny:

Przy sąsiednim stoliku siedzą sobie cztery kobiety, chyba koleżanki ze wspólnej pracy i plotkują. Objadły się pizzą, opiły się piwem, po czym zaczęły obgadywać jakąś piątą (nieobecną) że -uwaga, uwaga- ostatnio strasznie przytyła! Na szyi! Na bokach! Źle wygląda w sukience itp.

Żeby był temat do rozmów, zawsze musi jednej brakować;)

https://pbs.twimg.com/media/EOUa_MVXkAENyui.jpg

12 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-03-23 15:56:43)

Odp: Anegdota z pizzerii
Solaris napisał/a:
KSandraK napisał/a:

Byłam w pizzerii świadkiem takiej sceny:

Przy sąsiednim stoliku siedzą sobie cztery kobiety, chyba koleżanki ze wspólnej pracy i plotkują. Objadły się pizzą, opiły się piwem, po czym zaczęły obgadywać jakąś piątą (nieobecną) że -uwaga, uwaga- ostatnio strasznie przytyła! Na szyi! Na bokach! Źle wygląda w sukience itp.

Żeby był temat do rozmów, zawsze musi jednej brakować;)

https://pbs.twimg.com/media/EOUa_MVXkAENyui.jpg

big_smile big_smile no i nie maja kogo obgadywac,  jakie to jest prawdziwe, spotykaja sie dwie i obgaduja trzecia,a potem jedna leci do tej trzeciej, ktora tez obgadywala i opowiada jej co mowila na nia ta pierwsza i obie obgaduja te pierwsza  big_smile big_smile

13 Ostatnio edytowany przez konfy (2026-03-25 00:32:36)

Odp: Anegdota z pizzerii

Mnie pouczła kobieta w pizzeri na temat diety (była moja szefowa z innej pracy) to że była gruba to naprawdę mało powiedziane. Jak kiedys stanęła na wadze do palet to po odjeciu różnicy było 135 kg... ma wzrostu 166... wiek po 40-stce tam gdzie pracowała tam cieszono się gdy wyleciała. W poprzednim zakładzie odeszła po drobnej sprzeczce mówiac odchodze ale liczyła że jest tak potrzebna że będą błagac aby wróciła. A gdy była cisza to przyszła nadal będąc święcie pewną że chcą jej ale np zapomnieli jej telefonu emaila że jest i że pewnie chcecie mego powrotu ale stawiam warunki. Jakie było jej zdziwienie gdy dali jej do zrozumienia że wcale za nią nie tęsknią.

14

Odp: Anegdota z pizzerii

Źdźbło w oku bliźniego widzisz, a belki w swoim nie dostrzegasz...

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Anegdota z pizzerii

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024