Mamy z moim partnerem w sumie od samego początku takie dość dziwne (dla mnie krępujące i chyba dla niego też) zachowanie, że tuż po seksie praktycznie się do siebie nie odzywamy nawet jeśli po wszystkim jesteśmy w siebie wtuleni. Nie jest to spowodowane wycieńczeniem, tylko tak jakby pojawiała się jakaś pustka w głowie i nie wiem... dystans? Potrafimy nawet sobie żartować w trakcie seksu, poza łóżkiem też jest nam wspaniale, a ten jeden moment jest jakiś "dziwny". Po seksie i po chwili przytulenia w ciszy zazwyczaj pierwsze co pada z jednej lub drugiej strony to coś przyziemnego w stylu że trzeba tu ogarnąć lub inne rzeczy życiowe w stylu że trzeba jechać na zakupy itp. Głupie to strasznie. ![]()
Też coś takiego macie?