Witam
Jestem w związku z dziewczyną od kilku miesięcy. Kochamy się i układa nam się bardzo dobrze, dogadujemy się, nie kłócimy, typowa dobra para.
Myślałem dotychczas, że wszystko z wyszstkim jest ok. Jeśli chodzi o seks i ogólnie życie erotyczne też... Pieścimy się, jesteśmy już po pierwszym razie. Z mojej strony wszystko jest ok, partnerka bardzo mnie podnieca, nie mam problemu z dojściem. Myślałem, że z moją TŻ też jest ok... Ale wczoraj wyznała mi, że Ona nie czuje podniecenia żadnego... Nigdy go nie czuła, zdała sobie z tego sprawę wcześniej, ale myślała, że potrzebuje trochę czasu, że będzie lepiej no i bała się mojej reakcji na to.
Potem doszło do kolejnego zbliżenia i wtedy wyznała, że Ona nic nie czuje i zawsze udawała, że jest podniecona, żeby nie zrobić mi przykrości.
Zdziwiłem się, bo zawsze jak się pieścimy, dotykamy, całujemy to jest mokra w wiadomych miejscach. Ale podobno oprócz tego, nie dzieje się nic u niej Żadnego podniecenia, mówi, że nigdy nie czuła czegoś takiego jak podniecenie.
Przepłakała całą noc wcześniej z tego powodu tak mi powiedziała. Mówi, że to nie jest tak, że Ona nie ma ochoty... Ona po prostu nic nie czuje. Minetka ją tylko łaskocze, nic więcej, a penetracja to ból, bez podniecenia żadnego i przyjemności.
Nie wiem co zrobić, TŻ ma wizytę u ginekologa za 2 tygodnie i wtedy chce się zapytać lekaża co jest przczyczyną takiego stanu... Ja jestem lekko druzgotany tym, że Moja dziewczyna nigdy nie czuła podniecenia żadnego, chociaż tego chce.
Mój świat troszczkę się zawalił, kiedy się dowiedziałem, że to zawsze udawane było, te pojękiwanie itd. Żeby zrobić mi przyjemność
Boje się, że moja partnerka jest aseksualna... Już nawet sam straciłem ochotę na co kolwiek, nie mam ochoty już nawet się z nią pieścić, kiedy wiem, że to w ogóle na nią nie działa.
Rozmawiałem z nią, pytałem się, czy się czegoś boi, stresuje. Mówi, że nie, że bardzo mnie kocha