Cześć wam. Przychodzę z pytaniem które mnie poniekąd męczy od jakiegoś czasu. Jestem w związku od 2 lat z dziewczyną ja 28 lat ona 23 oboje pracujemy i mieszkamy razem. Ja staram się ten raz w tygodniu kupić jej kwiaty czy coś podobnego bo chce aby jej było miło, natomiast tak bezinteresownie nie dostałem od niej nigdy nic..nie licząc oczywiście urodzin czy świąt. Za to gdy idzie do sklepu a ja poproszę o dosłownie jedną czy dwie rzeczy to po powrocie każe mi robić blika za te właśnie rzeczy...na początku spoko, ale teraz mnie to zaczyna trochę irytować gdy mówi że mam np odesłać jej 10 zł
Chciał bym wiedzieć jak to u was w związku wygląda? Czy ja przesadzam?
Może z nią o tym porozmawiaj zamiast pisać na forum?
Cześć wam. Przychodzę z pytaniem które mnie poniekąd męczy od jakiegoś czasu. Jestem w związku od 2 lat z dziewczyną ja 28 lat ona 23 oboje pracujemy i mieszkamy razem. Ja staram się ten raz w tygodniu kupić jej kwiaty czy coś podobnego bo chce aby jej było miło, natomiast tak bezinteresownie nie dostałem od niej nigdy nic..nie licząc oczywiście urodzin czy świąt. Za to gdy idzie do sklepu a ja poproszę o dosłownie jedną czy dwie rzeczy to po powrocie każe mi robić blika za te właśnie rzeczy...na początku spoko, ale teraz mnie to zaczyna trochę irytować gdy mówi że mam np odesłać jej 10 zł
Chciał bym wiedzieć jak to u was w związku wygląda? Czy ja przesadzam?
Czyli ona co tydzień dostaje kwiaty od Ciebie, a sam nie dostajesz od niej nic - dziwne. Brak jej wyczucia.
Temat do rozmowy z nią koniecznie. Pytanie z czego to wynika. Jest dosyć młoda i pewnie na wczesnym etapie kariery zawodowej. W oczywisty sposób przekłada się to na finanse. Może to być powodem oczekiwania zwrotu kasy a może to być roszczeniowość, czyli "jej się należy". Zauważ jeszcze jedną rzecz, Ty kupujesz kwiaty kiedy chcesz i podejmujesz decyzję czy Cię stać na nie. Jeśli chcesz aby Ci coś kupiła to nie ona podejmuje decyzję. Dziwne natomiast dla mnie jest, że dostaje co tydzień kwiaty a nie chce się zrewanżować w jakiś sposób. Na przykład kupując Ci piwo (jeśli lubisz) czy coś drobnego co dla Ciebie będzie fajne.
Cześć wam. Przychodzę z pytaniem które mnie poniekąd męczy od jakiegoś czasu. Jestem w związku od 2 lat z dziewczyną ja 28 lat ona 23 oboje pracujemy i mieszkamy razem. Ja staram się ten raz w tygodniu kupić jej kwiaty czy coś podobnego bo chce aby jej było miło, natomiast tak bezinteresownie nie dostałem od niej nigdy nic..nie licząc oczywiście urodzin czy świąt. Za to gdy idzie do sklepu a ja poproszę o dosłownie jedną czy dwie rzeczy to po powrocie każe mi robić blika za te właśnie rzeczy...na początku spoko, ale teraz mnie to zaczyna trochę irytować gdy mówi że mam np odesłać jej 10 zł
Chciał bym wiedzieć jak to u was w związku wygląda? Czy ja przesadzam?
Twoje miłe uczynki w postaci kwiatuszków czy coś podobnego (1x w tygodniu) nie są bezinteresowne. Mnie zapaliłaby się czerwona lampa co chcesz przykryć tymi kwiatuszkami. Oczekujesz płacenia za Twoje drobne zakupy (na początek) . Twoje kwiatuszki są manipulacją będzie zwracała Ci kasę za kwiatuszki w postaci zakupów i a może tak powoli powoli wejdzie w fazę utrzymywania Ciebie w rewanżu. Dziewczyna młoda może tego nie zauważa, ale Ty dobrze wiesz co robisz i dlatego masz oczekiwania. TO NIE JEST BEZINTERESOWNE - czujesz się pokrzywdzony nie kupuj kwiatów co tydzień.
6 2024-04-30 07:39:19 Ostatnio edytowany przez madoja (2024-04-30 07:40:01)
Mega dziwne.
Tzn. ja w tym wieku też się rozliczałam co do grosza, ale ze znajomymi (bieda była
), ale z chłopakiem? Nie wyobrażam sobie. Jeszcze do tego razem mieszkacie...
A czy odwrotnie nie prosisz jej o zwrot? Gdy Ty jej coś kupisz w sklepie?
7 2024-04-30 08:19:09 Ostatnio edytowany przez Anewe (2024-04-30 08:23:44)
To może sam chodź na zakupy, skoro tak cię boli oddawanie jej kasy za twoje zachcianki? Dla mnie to normalne, że oddaję kasę osobie, która robi mi przysługę i zawszę oddaję 'z górką', czyli np. dychę zamiast 8,19. No chyba że ty to robisz specjalnie, tzn. zamiast samemu zrobić sobie zapas piwa/czekolady/papierosów/chipsów itd. i po prostu wyciągać z szafki jak najdzie cię ochota, to prosisz ją o coś, gdy ona idzie do sklepu, żeby niejako 'spłaciła' rachunek za te kwiatki co jej kupujesz?
Mamy za mało danych żeby ocenić jej zachowanie, nic nie napisałeś jak wygląda wasz związek. Może dla ciebie sposobem wyrażania uczuć jest kupienie kwiatków z biedry za 10 zł raz na tydzień, a dla niej to codzienne gotowanie obiadu dla was obojga? Wtedy to ona więcej by dawała od siebie i trudno żeby jeszcze sponsorowała ci piwo i chipsy na mecz.
To co mogę ci poradzić, to nie dawać dziewczynie kwiatów z byle okazji (raz na tydzień). To się przejada i jest niedoceniane, a fajnie wygląda tylko w romantycznych komediach.
Na początku każdego związku są ucierane granice i zwyczaje, co wolno, czego nie wolno. Dziewczyna od początku stara się dbać o swoje. Pewnie to wyniosła z domu. Dlatego ty też musisz się tak zachować, żeby utarło się, że w waszym związku może być inaczej, niż było u niej w domu. Żeby zobaczyła, że nie zawsze jest korzystnie, gdy każde sobie rzepkę skrobie.
Dziewczyna jest młodziutka i wiele rzeczy można wypracować z korzyścią dla obu stron. Niestety to wymaga cierpliwości, nie robienia błędów. Czego u ciebie brakuje.
Cześć wam. Przychodzę z pytaniem które mnie poniekąd męczy od jakiegoś czasu. Jestem w związku od 2 lat z dziewczyną ja 28 lat ona 23 oboje pracujemy i mieszkamy razem. Ja staram się ten raz w tygodniu kupić jej kwiaty czy coś podobnego bo chce aby jej było miło, natomiast tak bezinteresownie nie dostałem od niej nigdy nic..nie licząc oczywiście urodzin czy świąt. Za to gdy idzie do sklepu a ja poproszę o dosłownie jedną czy dwie rzeczy to po powrocie każe mi robić blika za te właśnie rzeczy...na początku spoko, ale teraz mnie to zaczyna trochę irytować gdy mówi że mam np odesłać jej 10 zł
Chciał bym wiedzieć jak to u was w związku wygląda? Czy ja przesadzam?
Przesadzasz.
Kupowanie kwiatów kobiecie to miły gest, niezobowiązujący jej do niczego, a ty oczekujesz że ona będzie ci się jakoś odwdzięczać? Słabe to.
Poza tym, jeśli potrzebujesz zakupów, to zrób je sobie sam, a jeśli ją o kupienie czegoś prosisz, to oddaj pieniądze za kupione przez nią rzeczy, albo daj jej pieniądze, żeby miała za co ci to kupić.
I nie kupuj jej kwiatów tak często, bo jeszcze zbankrutujesz od tego.
Z tymi kwiatami co tydzień, to przesadzasz, widać, że jest oszczędna, więc pewnie myśli, że niepotrzebnie wydajesz kasę.
Nie oczekuj, że z tego powodu jest coś Ci winna.
Sam jej przelewaj kasę, jak chcesz, żeby coś Ci kupiła, a najlepiej się nie wyręczaj i kupuj sam.
Moim zdaniem nie jest romantyczka, tak jak ty romantykiem. Byc moze jest za mloda, by doceniac pewne rzeczy w zwiazku.
Porozmawiajcie, bo to, ze ty kupujesz jej kwiaty, to jest twoj gest, a to, ze poprosisz ja o zakupy to jest cos innego, skad ona ma wiedziec, ze oczekujesz tych zakupow jako prezent?
Z reszta to nie logiczne.
Czy jak ty jej cos kupisz, to pokazujesz jej rachunek? Zadasz zwrotu pieniedzy? Chyba takich sytuacji nie bylo, bo gdydys darowal jej jakies zakupy, ktore jej zrobiles, to chyba by tez tak postapila od czasu do czasu.
Cześć wam. Przychodzę z pytaniem które mnie poniekąd męczy od jakiegoś czasu. Jestem w związku od 2 lat z dziewczyną ja 28 lat ona 23 oboje pracujemy i mieszkamy razem. Ja staram się ten raz w tygodniu kupić jej kwiaty czy coś podobnego bo chce aby jej było miło, natomiast tak bezinteresownie nie dostałem od niej nigdy nic..nie licząc oczywiście urodzin czy świąt. Za to gdy idzie do sklepu a ja poproszę o dosłownie jedną czy dwie rzeczy to po powrocie każe mi robić blika za te właśnie rzeczy...na początku spoko, ale teraz mnie to zaczyna trochę irytować gdy mówi że mam np odesłać jej 10 zł
Chciał bym wiedzieć jak to u was w związku wygląda? Czy ja przesadzam?
Daj se spokój. Nie wydałabym na taką laskę ani grosza więcej. Znajdź sobie taką co cię doceni przynajmniej raz na jakiś czas i doceni to, że ty jej coś dajesz.
Ale rady w sumie dobre. Autorze, daj sobie spokój z tymi kwiatami, koniec. I zwracajcie sobie wzajemnie za wszystko. Może za jakiś czas laskę najdą refleksje, to wtedy możecie zmienić taktykę.
14 2024-05-01 08:19:25 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2024-05-01 10:20:38)
Cześć wam. Przychodzę z pytaniem które mnie poniekąd męczy od jakiegoś czasu. Jestem w związku od 2 lat z dziewczyną ja 28 lat ona 23 oboje pracujemy i mieszkamy razem. Ja staram się ten raz w tygodniu kupić jej kwiaty czy coś podobnego bo chce aby jej było miło, natomiast tak bezinteresownie nie dostałem od niej nigdy nic..nie licząc oczywiście urodzin czy świąt. Za to gdy idzie do sklepu a ja poproszę o dosłownie jedną czy dwie rzeczy to po powrocie każe mi robić blika za te właśnie rzeczy...na początku spoko, ale teraz mnie to zaczyna trochę irytować gdy mówi że mam np odesłać jej 10 zł
Chciał bym wiedzieć jak to u was w związku wygląda? Czy ja przesadzam?
Z powodu niedostępności serwisu napiszę jeszcze raz. Porozmawiajcie ze sobą na ten temat, ponieważ, ogólnie, podarowanie kwiatów uważa się za niezobowiązujące. Jeśli oczekujesz rewanżu za kwiaty, to jej to oznajmij, bo dziewczyna tkwi w błędnym przekonaniu, że oferujesz jej roślinki bezinteresownie.
Wybrales sobie mlodsza dziewczyne w wieku studenckim, ktora ma mniejsze mozliwosci zarobku od Ciebie i oczekujesz, ze bedziecie placic po rowno? xD
Ty masz problem ze soba.
Ona nie powinna prosic o te 10zl (gdybys mial odrobine empatii to bys rozumial jak ponizajace to jest dla niej) ale robi to bo nie czuje, ze Ty o nia finansowo zadbasz - i jej sluszna obawe potwierdza ten post.
Ogarnij sie bo poki co to mezczyzna jestes tylko biologicznym.
Wybrales sobie mlodsza dziewczyne w wieku studenckim, ktora ma mniejsze mozliwosci zarobku od Ciebie i oczekujesz, ze bedziecie placic po rowno? xD
Ty masz problem ze soba.
Ona nie powinna prosic o te 10zl (gdybys mial odrobine empatii to bys rozumial jak ponizajace to jest dla niej) ale robi to bo nie czuje, ze Ty o nia finansowo zadbasz - i jej sluszna obawe potwierdza ten post.Ogarnij sie bo poki co to mezczyzna jestes tylko biologicznym.
Autor chyba nie napisal, ze ona studiuje, ani kto ile zarabia? Ale fakt, lepiej było wybrać kogoś w zbliżonym wieku i ze zbliżonym budżetem.
"Z powodu niedostępności serwisu napiszę jeszcze raz."
Właśnie dziwi mnie ostatnio ta częsta niedostępność!?
"Z powodu niedostępności serwisu napiszę jeszcze raz."
Właśnie dziwi mnie ostatnio ta częsta niedostępność!?
Mnie tylko trochę. Może ktoś mądrzejszy napisze, o co chodzi.
Jestem pewna, że zarabia dużo mniej od ciebie.
Rachunki pewnie po połowie, więc jej mało zostaje na własne potrzeby.
Dla niej 10 zł to czasem obiad, podpaski lub kosmetyk dla ciebie nic.
Ona o te kwiaty cię nie prosi, a ty non stop prosisz o drobne zakupy? Na jej miejscu przestałabym przyjmować te kwiaty, bo widzę interesowany jesteś.
Wystarczyłoby z nią pogadać. Ty wiesz jak jej finanse w ogóle wypadają? Czy poleciałeś za młodą dupą i wymagasz od niej tyle, co od rówieśniczki?
To znów ja. Nie macie racji, szkoda że tak się wypowiadacie nie znając sytuacji. Mieszkamy w moim mieszkaniu i ja opłacam wszystkie, podkreślam wszystkie rachunki
Ona czasem kupi coś na obiad co zrobi ( czasem 2/3 razy w tygodniu ) i tyle z jej wydatkami, za to na ubrania wydaje mnóstwo co chwilę kurier z paczką. Zarabia niewiele mniej ode mnie i nie jest to wcale najniższa krajowa.
To znów ja. Nie macie racji, szkoda że tak się wypowiadacie nie znając sytuacji. Mieszkamy w moim mieszkaniu i ja opłacam wszystkie, podkreślam wszystkie rachunki
Ona czasem kupi coś na obiad co zrobi ( czasem 2/3 razy w tygodniu ) i tyle z jej wydatkami, za to na ubrania wydaje mnóstwo co chwilę kurier z paczką. Zarabia niewiele mniej ode mnie i nie jest to wcale najniższa krajowa.
No, i wcale nie chodzi o kwiaty. Porozmawiaj z nią.
To znów ja. Nie macie racji, szkoda że tak się wypowiadacie nie znając sytuacji. Mieszkamy w moim mieszkaniu i ja opłacam wszystkie, podkreślam wszystkie rachunki
Ona czasem kupi coś na obiad co zrobi ( czasem 2/3 razy w tygodniu ) i tyle z jej wydatkami, za to na ubrania wydaje mnóstwo co chwilę kurier z paczką. Zarabia niewiele mniej ode mnie i nie jest to wcale najniższa krajowa.
Trzeba było od razu tak napisać, wchodzisz jej w ....od początku, to tak masz.
Popełniłeś błąd biorąc dziewczynę praktycznie na utrzymanie, więc wykorzystuje Cię na maxa.
Ma sposób na odłożenie sobie kasy. Naiwny jesteś.
Czas najwyższy na poważną rozmowę i podzielenie się kosztami. Wtedy zobaczysz czy jej zależy na Tobie czy na darmowym utrzymaniu.
To znów ja. Nie macie racji, szkoda że tak się wypowiadacie nie znając sytuacji. Mieszkamy w moim mieszkaniu i ja opłacam wszystkie, podkreślam wszystkie rachunki
Ona czasem kupi coś na obiad co zrobi ( czasem 2/3 razy w tygodniu ) i tyle z jej wydatkami, za to na ubrania wydaje mnóstwo co chwilę kurier z paczką. Zarabia niewiele mniej ode mnie i nie jest to wcale najniższa krajowa.
jesteś betabankomatem
utrzymanka taniej wychodzi
To znów ja. Nie macie racji, szkoda że tak się wypowiadacie nie znając sytuacji. Mieszkamy w moim mieszkaniu i ja opłacam wszystkie, podkreślam wszystkie rachunki
Ona czasem kupi coś na obiad co zrobi ( czasem 2/3 razy w tygodniu ) i tyle z jej wydatkami, za to na ubrania wydaje mnóstwo co chwilę kurier z paczką. Zarabia niewiele mniej ode mnie i nie jest to wcale najniższa krajowa.
Tutaj na forum zawsze od razu usprawiedliwia się zachowania wszelkiej maści skrzywione. Laska ma cię w dupie - twoja wina, bo ona na bank jest pokrzywdzona, biedna studentka. Na bank te 10 zł to na podpaski a nie kolejna szmatę z chińskich stronek. Nie może być tak, że to utrzymanka wykorzystująca faceta do granic. Frajerzysz, że praktycznie ją utrzymujesz, dajesz się wykorzystywać i na dokładkę skomlesz jak pies o jakieś ochłapy w postaci docenienia kwiatków.
Szanuj się. Ona ma inne priorytety, bycie nieromantycznym nie usprawiedliwia traktowania partnera jako coś oczywistego. Ja nie jestem romantyczna w ogóle ale dbam o to, żeby mąż czuł się doceniony i żeby wiedział, że doceniam jego gesty. Nie ma to też nic wspólnego z pieniędzmi, za kwiatki może być uśmiech, komplementy, werbalnie można wyrazić wdzięcznośc. Mozna np przy okazji wizyty w sklepie kupić coś co partner lubi, albo zrobić mu coś ulubionego na kolację. Mozna komuś kapiel z bąbelkami naszykować albo domowe spa albo zrobić masaż. Jest tyle różnych rzeczy którymi można partnera docenić a które nie muszą wziąć się z nakładem materialnym, że nie zliczysz. Ale jak ktoś nie ma chęci lub po prostu ma to gdzieś, no to nic nie poradzisz.
Szkoda mi takich ludzi co mają związki długie lata gdzie nawet miłego słowa nie usłyszą a tylko wiecznie narzekania, gburstwo albo rozliczanie. Związek nie musi tak wyglądać.
To znów ja. Nie macie racji, szkoda że tak się wypowiadacie nie znając sytuacji. Mieszkamy w moim mieszkaniu i ja opłacam wszystkie, podkreślam wszystkie rachunki
Ona czasem kupi coś na obiad co zrobi ( czasem 2/3 razy w tygodniu ) i tyle z jej wydatkami, za to na ubrania wydaje mnóstwo co chwilę kurier z paczką. Zarabia niewiele mniej ode mnie i nie jest to wcale najniższa krajowa.
Nikt nie jest Harrym Potterem i nie czyta w twoich myślach. Chcesz być dobrze zrozumiany to wyrażaj się jaśniej i konkretniej.
W sumie to dziwi mnie, że pozwoliłeś na takie wykorzystywanie siebie, masz jakieś kompleksy i fakt, że dziewczyna cię zechciala odebrał ci rozum?
Tak naprawdę to schrzaniłeś ten związek i teraz niczego już nie naprawisz, choćbyś pękł. Jeśli teraz zaczniesz stawiać granice albo zechcesz odebrać strefy które straciłeś, to pójdziesz w odstawkę i cześć jak czapka.
Obym była złym prorokiem.
Ech, ta ludzka naiwność.
Robert95 napisał/a:To znów ja. Nie macie racji, szkoda że tak się wypowiadacie nie znając sytuacji. Mieszkamy w moim mieszkaniu i ja opłacam wszystkie, podkreślam wszystkie rachunki
Ona czasem kupi coś na obiad co zrobi ( czasem 2/3 razy w tygodniu ) i tyle z jej wydatkami, za to na ubrania wydaje mnóstwo co chwilę kurier z paczką. Zarabia niewiele mniej ode mnie i nie jest to wcale najniższa krajowa.
Tutaj na forum zawsze od razu usprawiedliwia się zachowania wszelkiej maści skrzywione. Laska ma cię w dupie - twoja wina, bo ona na bank jest pokrzywdzona, biedna studentka. Na bank te 10 zł to na podpaski a nie kolejna szmatę z chińskich stronek. Nie może być tak, że to utrzymanka wykorzystująca faceta do granic. Frajerzysz, że praktycznie ją utrzymujesz, dajesz się wykorzystywać i na dokładkę skomlesz jak pies o jakieś ochłapy w postaci docenienia kwiatków.
Szanuj się. Ona ma inne priorytety, bycie nieromantycznym nie usprawiedliwia traktowania partnera jako coś oczywistego. Ja nie jestem romantyczna w ogóle ale dbam o to, żeby mąż czuł się doceniony i żeby wiedział, że doceniam jego gesty. Nie ma to też nic wspólnego z pieniędzmi, za kwiatki może być uśmiech, komplementy, werbalnie można wyrazić wdzięcznośc. Mozna np przy okazji wizyty w sklepie kupić coś co partner lubi, albo zrobić mu coś ulubionego na kolację. Mozna komuś kapiel z bąbelkami naszykować albo domowe spa albo zrobić masaż. Jest tyle różnych rzeczy którymi można partnera docenić a które nie muszą wziąć się z nakładem materialnym, że nie zliczysz. Ale jak ktoś nie ma chęci lub po prostu ma to gdzieś, no to nic nie poradzisz.
Szkoda mi takich ludzi co mają związki długie lata gdzie nawet miłego słowa nie usłyszą a tylko wiecznie narzekania, gburstwo albo rozliczanie. Związek nie musi tak wyglądać.
Dawniej to się mówiło: jak chce się mieć panią to trzeba zapierdalać na nią.
Laska ma go w dupie, ale to on sam omamiony jej wyglądem wybrał kogo do domu wprowadza. Teraz się wielce obudził, że laska to pasożyt? Nie wydaje mi się, takie lachony pasożytujące na facetach dają jasne sygnały już na pierwszych randkach, przykro mi.
Więc niech nie skomle o uwagę tylko weźmie ją za barchany i z nią porozmawia oraz postawi ultimatum. Kto ma większe jaja w tym związku: ona czy on? Wygrywa ten do kogo należy mieszkanie, więc niech się nie cyka i bierze od niej swoją dolę na dach nad głową oraz życie. Za chwilę sobie dzieciaka zrobią i tyle z tego będzie, laski z brzuchem nie wygoni i będzie bulił jeszcze więcej.
Halina3.1 napisał/a:Robert95 napisał/a:To znów ja. Nie macie racji, szkoda że tak się wypowiadacie nie znając sytuacji. Mieszkamy w moim mieszkaniu i ja opłacam wszystkie, podkreślam wszystkie rachunki
Ona czasem kupi coś na obiad co zrobi ( czasem 2/3 razy w tygodniu ) i tyle z jej wydatkami, za to na ubrania wydaje mnóstwo co chwilę kurier z paczką. Zarabia niewiele mniej ode mnie i nie jest to wcale najniższa krajowa.
Tutaj na forum zawsze od razu usprawiedliwia się zachowania wszelkiej maści skrzywione. Laska ma cię w dupie - twoja wina, bo ona na bank jest pokrzywdzona, biedna studentka. Na bank te 10 zł to na podpaski a nie kolejna szmatę z chińskich stronek. Nie może być tak, że to utrzymanka wykorzystująca faceta do granic. Frajerzysz, że praktycznie ją utrzymujesz, dajesz się wykorzystywać i na dokładkę skomlesz jak pies o jakieś ochłapy w postaci docenienia kwiatków.
Szanuj się. Ona ma inne priorytety, bycie nieromantycznym nie usprawiedliwia traktowania partnera jako coś oczywistego. Ja nie jestem romantyczna w ogóle ale dbam o to, żeby mąż czuł się doceniony i żeby wiedział, że doceniam jego gesty. Nie ma to też nic wspólnego z pieniędzmi, za kwiatki może być uśmiech, komplementy, werbalnie można wyrazić wdzięcznośc. Mozna np przy okazji wizyty w sklepie kupić coś co partner lubi, albo zrobić mu coś ulubionego na kolację. Mozna komuś kapiel z bąbelkami naszykować albo domowe spa albo zrobić masaż. Jest tyle różnych rzeczy którymi można partnera docenić a które nie muszą wziąć się z nakładem materialnym, że nie zliczysz. Ale jak ktoś nie ma chęci lub po prostu ma to gdzieś, no to nic nie poradzisz.
Szkoda mi takich ludzi co mają związki długie lata gdzie nawet miłego słowa nie usłyszą a tylko wiecznie narzekania, gburstwo albo rozliczanie. Związek nie musi tak wyglądać.Dawniej to się mówiło: jak chce się mieć panią to trzeba zapierdalać na nią.
Laska ma go w dupie, ale to on sam omamiony jej wyglądem wybrał kogo do domu wprowadza. Teraz się wielce obudził, że laska to pasożyt? Nie wydaje mi się, takie lachony pasożytujące na facetach dają jasne sygnały już na pierwszych randkach, przykro mi.Więc niech nie skomle o uwagę tylko weźmie ją za barchany i z nią porozmawia oraz postawi ultimatum. Kto ma większe jaja w tym związku: ona czy on? Wygrywa ten do kogo należy mieszkanie, więc niech się nie cyka i bierze od niej swoją dolę na dach nad głową oraz życie. Za chwilę sobie dzieciaka zrobią i tyle z tego będzie, laski z brzuchem nie wygoni i będzie bulił jeszcze więcej.
Ja jak dostalam zasilek chorobowy to normalnie mowie"ze nie moge pracowac bo mam chorobowe" to nikt z tego powodu nie robil tragedii a z jednym nawet jestem umowiona na sobote. On wie,ze ja nie pracuje,a pasozytowac na zadnym facecie nie bede ,bo mam zasilki, wiec nie potrzebuje ich pieniedzy, bo z zasilkow bez problemu sie utrzymuje,wiec akurat w moim przypadku facetom nie przeszkadza, ze nie pracuje. Nawet mojemu ex to nie przeszkadzalo, bo w 99% wydawalam swoja kase z zasilkow
Jak to się, Autorze, stało, że ona praktycznie jest na Twoim utrzymaniu, pomimo że ma swoje źródło dochodów? Przed jej przeprowadzką do Ciebie nigdy nie porozmawialiście na temat rachunków i ogólnie finansów? A może to była Twoja zachęta, która miała ją przekonać do decyzji? Tutaj znowu mamy za mało informacji.
W każdym razie sytuacja wydaje się dosyć patowa, bo czuję po kościach, że szybciej zakończy się to wielkim fochem i rozstaniem niż dziewczyna ogarnie w czym tkwi problem. Gdyby była choć trochę honorowa, to już dawno usiłowałaby partycypować w kosztach wspólnego życia, a skoro tego nie robi, to swoją postawą pokazuje, że zupełnie się do tego nie poczuwa.
Na Twoim miejscu, zwłaszcza w tych okolicznościach, przystopowałabym z kupowaniem kwiatów, tym bardziej, że to wywołuje u Ciebie niesmak i dysonans. Bez sensu jak dla mnie.
Mimo wszystko chciałabym zwrócić uwagę, że jeśli prosi się kogoś o przysługę w postaci kupienia czegoś dla siebie, to elementarna grzeczność wymaga przynajmniej zaproponować zwrot równowartości zapłaconego rachunku.
Ja jak dostalam zasilek chorobowy to (...)
Ja tylko pozwolę sobie zauważyć, że to NIE jest wątek o Tobie.
Jak to się, Autorze, stało, że ona praktycznie jest na Twoim utrzymaniu, pomimo że ma swoje źródło dochodów? Przed jej przeprowadzką do Ciebie nigdy nie porozmawialiście na temat rachunków i ogólnie finansów? A może to była Twoja zachęta, która miała ją przekonać do decyzji? Tutaj znowu mamy za mało informacji.
W każdym razie sytuacja wydaje się dosyć patowa, bo czuję po kościach, że szybciej zakończy się to wielkim fochem i rozstaniem niż dziewczyna ogarnie w czym tkwi problem. Gdyby była choć trochę honorowa, to już dawno usiłowałaby partycypować w kosztach wspólnego życia, a skoro tego nie robi, to swoją postawą pokazuje, że zupełnie się do tego nie poczuwa.
Na Twoim miejscu, zwłaszcza w tych okolicznościach, przystopowałabym z kupowaniem kwiatów, tym bardziej, że to wywołuje u Ciebie niesmak i dysonans. Bez sensu jak dla mnie.
Mimo wszystko chciałabym zwrócić uwagę, że jeśli prosi się kogoś o przysługę w postaci kupienia czegoś dla siebie, to elementarna grzeczność wymaga przynajmniej zaproponować zwrot równowartości zapłaconego rachunku.JuliaUK33 napisał/a:Ja jak dostalam zasilek chorobowy to (...)
Ja tylko pozwolę sobie zauważyć, że to NIE jest wątek o Tobie.
A jakżeby inaczej? Niestety, to pokłosie nie tylko tego że wiele jej rówieśnic praktykuje sponsoring, ale i rad starszych koleżanek (czy czasem i jakiejś kobiety w rodziny) że ładna i młoda dziewczyna może (a nawet według niektórych powinna!) skapitalizować swoją młodość i urodę.
. Ja staram się ten raz w tygodniu kupić jej kwiaty czy coś podobnego bo chce aby jej było miło, natomiast tak bezinteresownie nie dostałem od niej nigdy nic..nie licząc oczywiście urodzin czy świąt. Za to gdy idzie do sklepu a ja poproszę o dosłownie jedną czy dwie rzeczy to po powrocie każe mi robić blika za te właśnie rzeczy...na początku spoko, ale teraz mnie to zaczyna trochę irytować gdy mówi że mam np odesłać jej 10 zł
Chciał bym wiedzieć jak to u was w związku wygląda? Czy ja przesadzam?
Ty robisz błąd, bo kupujesz kwiaty i oczekujesz w zamian cczegoś.
Nie kupuj kwiatów więc.
A co będzie jak trzeba będzie dziecku z zębami robić? Albo okulary kupić? Zrzutka?
I jak rozliczycie zakup szynki na trzy osoby.
31 2024-05-02 21:43:24 Ostatnio edytowany przez Halina3.1 (2024-05-02 21:46:19)
Mimo wszystko chciałabym zwrócić uwagę, że jeśli prosi się kogoś o przysługę w postaci kupienia czegoś dla siebie, to elementarna grzeczność wymaga przynajmniej zaproponować zwrot równowartości zapłaconego rachunku.
Elementarna grzecznośc wymaga też pokrywania kosztów własnego żywota a nie bycia pijawą na facecie.
Po 2 latach związku gdzie razem mieszkacie, ty pokrywasz wszystkie opłaty, zapewniasz mieszkanie i prawie całe wyżywienie serio zwracałabyś z grzeczności facetowi 10 zł za serek, bo tak wypada? To raczej mieszkanie jak współlokatorzy a nie związek. Ale w sumie nawet nie, bo współlokatora nie trzeba utrzymywać. Nie wiadomo co to w takim razie.
32 2024-05-03 00:06:11 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2024-05-03 00:07:07)
Elementarna grzecznośc wymaga też pokrywania kosztów własnego żywota a nie bycia pijawą na facecie.
Nie rozumiemy się. Oczywiście, że tak, co przecież wyraźnie napisałam w tym samym poście.
Nadal to jednak nie zmienia ogólnie obowiązujących zasad, które są właśnie takie
To była po prostu mała dygresja.
Halina3.1 napisał/a:Elementarna grzecznośc wymaga też pokrywania kosztów własnego żywota a nie bycia pijawą na facecie.
Nie rozumiemy się. Oczywiście, że tak, co przecież wyraźnie napisałam w tym samym poście.
Nadal to jednak nie zmienia ogólnie obowiązujących zasad, które są właśnie takieTo była po prostu mała dygresja.
Już sie rozumiemy, co do ogólnych zasad, to się zgadzam.
34 2024-05-03 08:52:09 Ostatnio edytowany przez 5i5kiN (2024-05-03 08:54:30)
Chociaż w seksie full serwis masz? Jejxpodejsciecjskbys był tematem przejciowym. Ja moim partnerkom dawalem sporo i o pieniadzach nie wspominalem, nigdy żadna mi tak nie powiedziala, sam z siebie wysylalem hajs jeśli uważałem to za stosowne a grubsze zakupy razexomqwialismy.