Rodzice żony - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 32 ]

Temat: Rodzice żony

Witam,
piszę tu pierwszy raz więc proszę o wyrozumiałość.
Zastanawiam się czy to zachowanie jest normalne, otóż po kolei.
Jesteśmy z żoną po ślubie ponad 2 lata, mamy dwu letnią córeczkę i żyje nam się całkiem dobrze. Jest tylko jedno ale. Moi teściowie są niesamowicie nadgorliwi, szczególnie względem naszej córeczki. Za każdym razem jak mamy jechać do teściów jestem wkurzony. Przyzwyczaiłem się już do tego, że mają trochę inne podejście do świata niż ja i nie przeszkadza mi to, ale denerwuje mnie ich podejście do mojej córeczki. Otóż czasami mam wrażenie, że zachowują się jakby chcieli Jej zastąpić rodziców. Ale od początku. Od samego urodzenia najlepiej nie odstępowali by Jej na krok. Kiedy ja miałem Ją na rękach zabierali mi Ją mówiąc np. no chodź do dziadka/babci, porównując tę sytuację do zachowania moich rodziców, moi rodzice nigdy tak nie zrobili ani kiedy ja Ją miałem na rękach ani żona. Kiedy np jesteśmy u nich w domu i mała biega po podwórku czy po domu, oni ciągle są gdzieś za nią. Niby ok opiekują się, pomagają. Ale jak ja mam się czuć kiedy muszę z nimi rywalizować, bo nie mogę się do małej dostać bo albo babunia, dziadek albo uwaga szwagier kawaler latają za nią tak jakby oni byli jej rodzicami, ja momentami nie mogę podejść do Małej bo nie mam jak się do Niej dobić przez to towarzystwo. Czy to jest normalne. Kiedy przyjeżdżamy, my praktycznie nie jesteśmy istotni (no może żona trochę bo jednak jest ich córką) ale liczy sie tylko mała dla nich i tak jak mówię to w sumie nic złego, że jest dla nich ważna, ba dobrze, że nie ignorują wnuczki, ale to zachowanie jest mocno irytujące. Ostatnio szwagier zaczął latać za małą, wydaje mi się że to właśnie teściowa jest architektem jego zachowania. Szwagier np biega z nią po podwórku, oczywiście ojciec czyli ja nie może podejść bo przecież wujo jest ważniejszy i ciągle zdrabnia Jej imię w sposób co najmniej irytujący. Wychowałem się w rodzinie gdzie takie sytuacje w ogóle nie miały miejsca. Może to ja jestem dziwny/inny? U mnie w rodzinie jak jechaliśmy do dziadków, ciotek itd. wiadomo interesowali się nami, ale raczej towarzystwo dorosłych trzymało się między sobą a dzieci między sobą, nawet jeśli było tylko jedno dziecko to też nikt z dorosłych nie latał za nim i za przeproszeniem nie patrzył jak któreś z dzieci nie kichnie żeby mu wytrzeć nosa, niestety u teściów się tak właśnie dzieje, nie mam pomysłu co z tym zrobić, irytuje mnie to, ba jest to strasznie męczące bo nawet nie można z nimi normalnie pogadać bo non stop są przy małej. Zdarzają sie sytuacje, że mała nie może siedzieć sama w krzesełku i jeść bo musi jeść i siedzieć na kolanach u babci. Ktoś ma podobnie, da się z tym coś zrobić, czy tylko czekać, aż mała dorośnie i samo im przejdzie? Boję się, że zbytnio Ją rozpieszczą i odczujemy to z żoną w przyszłości. Kiedy mała miała roczek robiliśmy imprezę w restauracji, oczywiście pierwsi przyjechali teściowie przed czasem, potem moi rodzice. Moi rodzice złożyli życzenia i usiedli, a teściowa chodziła z małą na rękach, a gdy przyjechała reszta gości to stała obok nas kiedy goście składali życzenia małej. Czy nie powinna usiąść razem z teściem i szwagrem no i moimi rodzicami?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Rodzice żony

Ja trochę nie rozumiem problemu. Nie mieszkacie z nimi, jesteście u nich raz na czas, to co Ci przeszkadza, że się zajmą dzieckiem? Czemu masz poczucie, że musisz z nimi rywalizować? Ja bym się cieszyła, że po pierwsze, mogę odpocząć, a po drugie, są faktycznie w dziecku zakochani. A niech rozpieszczają, po to Mała ma dziadków. Na spokojnie, jak będzie Cię potrzebować, to do Ciebie przyjdzie

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

Nie rozmawiam z idiotami.

3 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-08-08 22:05:16)

Odp: Rodzice żony

Trochę przesadzasz, widocznie nie mogą nacieszyć się dzieckiem.
Przecież masz je na co dzień, to jak od święta jesteście u teściów, nic się nie stanie jak oni będą zajmować się małą.

Tak wygląda jakbyś był zazdrosny o każdy czas dziecka spędzony z rodziną żony, trudno to zrozumieć, bo to jest ważne, żeby dziecko miało kontakt nie tylko z mamą i tatą.

Ale zawsze możecie odwiedzać teściów rzadziej i nie siedzieć godzinami.

4

Odp: Rodzice żony

Nie napisałeś czy z nimi o tym rozmawiałeś, ani jak na to reaguje twoja żona.
No i jak często jesteście u nich w odwiedzinach.

"Moi rodzice złożyli życzenia i usiedli, a teściowa chodziła z małą na rękach, a gdy przyjechała reszta gości to stała obok nas kiedy goście składali życzenia małej. Czy nie powinna usiąść razem z teściem i szwagrem no i moimi rodzicami?"

Powinna jak najbardziej.
Jest gościem a nie 3 rodzicem waszej córki, już w tedy powinniście wskazać jej miejsce w szeregu

Moim zdaniem granica jest cienka.
niby nic takiego nie robią, niby tylko bawią się z wnuczka i ją rozpieszczają.
skoro sami rwą sie do opieki nad nią podczas imprez rodzinnych, to niech sie zajmują, wy w tym czasie spokojnie sie bawcie z resztą towarzystwa.
Ale w raz z żona trzymajcie rękę na pulsie,  żeby to dziadkowanie nie przeistoczyło sie potem wy próbę wychowywania waszej córki, bo od wychowywania jesteście wy.
Nie zdziwił bym sie jak by za jakis czas próbowali we wszystko sie wtrącać/pouczać was.
Bo to mzoe przeistoczyć sie  w toksyczna miłość do waszej córki i przeświadczenie ze to oni ja lepiej wychowają niz wy.
Póki co jest ok ale jak mówię wraz z żona uważajcie, a w przypadku gdy pojawi sie jakąś forma zaborczości od razu uciąć kontakty córki z dziadkami.
A na razie korzystajcie z darmowej opieki na imprezach.

5

Odp: Rodzice żony

Przesadzasz i to grubo.
O jakiej rywalizacji Ty wogole mówisz? Ty widzisz swoje dziecko codziennie i ono Ciebie kocha. Oni widują mała okazjonalnie więc jak to większość zakochanych we wnukach dziadków latają za nią, całują, przytulają, rozpieszczają i pewnie uważają ( może trochę nadgorliwie) zeby się nie przewróciła. Poprostu są stesknieni i wykorzystują każdą chwilę by się nią nacieszyć. Może to zabieranie Ci jej z rąk nie jest mega przyjemne ale to nie jest wymierzone w Ciebie typu chodz do babci bo tata zle Cie trzyma tylko chodź do babci bo się bardzo stęskniła za Tobą wnusiu. Tak reaguje większość dziadków i to jest uważam ok. A czesc uważa że swoje dzieci już odchowali i wnuki traktuje dość chłodno na zasadzie buzi na dzien dobry i do widzenia, prezencik i parę chwil z wnukiem. Tez mają takie prawo ale mnie osobiście bliżej jest do tego pierwszego podejścia gdzie babcia traktuje wnuczkę z ogromną miłością. Ja tam bym się cieszyła, szczególnie ze to są pojedyncze dni a nie codzienna sytuacja. Ty natomiast masz jakieś kompleksy jako ojciec skoro uważasz że z dziadkami MUSISZ rywalizować. Jakbyś nie był świadomy że jacy dziadkowie by nie byli to mama i tata są zawsze najważniejsi dla dziecka. Pomijam oczywiście jakieś patologie. Ale nawet w patologii potrzeba akceptacji i miłości rodzica jest często podstawowym pragnieniem dziecka mimo ze rodzice zaniedbują.

6

Odp: Rodzice żony
rysioooo napisał/a:

Witam,
piszę tu pierwszy raz więc proszę o wyrozumiałość.
Zastanawiam się czy to zachowanie jest normalne, otóż po kolei.
Jesteśmy z żoną po ślubie ponad 2 lata, mamy dwu letnią córeczkę i żyje nam się całkiem dobrze. Jest tylko jedno ale. Moi teściowie są niesamowicie nadgorliwi, szczególnie względem naszej córeczki. Za każdym razem jak mamy jechać do teściów jestem wkurzony. Przyzwyczaiłem się już do tego, że mają trochę inne podejście do świata niż ja i nie przeszkadza mi to, ale denerwuje mnie ich podejście do mojej córeczki. Otóż czasami mam wrażenie, że zachowują się jakby chcieli Jej zastąpić rodziców. Ale od początku. Od samego urodzenia najlepiej nie odstępowali by Jej na krok. Kiedy ja miałem Ją na rękach zabierali mi Ją mówiąc np. no chodź do dziadka/babci, porównując tę sytuację do zachowania moich rodziców, moi rodzice nigdy tak nie zrobili ani kiedy ja Ją miałem na rękach ani żona. Kiedy np jesteśmy u nich w domu i mała biega po podwórku czy po domu, oni ciągle są gdzieś za nią. Niby ok opiekują się, pomagają. Ale jak ja mam się czuć kiedy muszę z nimi rywalizować, bo nie mogę się do małej dostać bo albo babunia, dziadek albo uwaga szwagier kawaler latają za nią tak jakby oni byli jej rodzicami, ja momentami nie mogę podejść do Małej bo nie mam jak się do Niej dobić przez to towarzystwo. Czy to jest normalne. Kiedy przyjeżdżamy, my praktycznie nie jesteśmy istotni (no może żona trochę bo jednak jest ich córką) ale liczy sie tylko mała dla nich i tak jak mówię to w sumie nic złego, że jest dla nich ważna, ba dobrze, że nie ignorują wnuczki, ale to zachowanie jest mocno irytujące. Ostatnio szwagier zaczął latać za małą, wydaje mi się że to właśnie teściowa jest architektem jego zachowania. Szwagier np biega z nią po podwórku, oczywiście ojciec czyli ja nie może podejść bo przecież wujo jest ważniejszy i ciągle zdrabnia Jej imię w sposób co najmniej irytujący. Wychowałem się w rodzinie gdzie takie sytuacje w ogóle nie miały miejsca. Może to ja jestem dziwny/inny? U mnie w rodzinie jak jechaliśmy do dziadków, ciotek itd. wiadomo interesowali się nami, ale raczej towarzystwo dorosłych trzymało się między sobą a dzieci między sobą, nawet jeśli było tylko jedno dziecko to też nikt z dorosłych nie latał za nim i za przeproszeniem nie patrzył jak któreś z dzieci nie kichnie żeby mu wytrzeć nosa, niestety u teściów się tak właśnie dzieje, nie mam pomysłu co z tym zrobić, irytuje mnie to, ba jest to strasznie męczące bo nawet nie można z nimi normalnie pogadać bo non stop są przy małej. Zdarzają sie sytuacje, że mała nie może siedzieć sama w krzesełku i jeść bo musi jeść i siedzieć na kolanach u babci. Ktoś ma podobnie, da się z tym coś zrobić, czy tylko czekać, aż mała dorośnie i samo im przejdzie? Boję się, że zbytnio Ją rozpieszczą i odczujemy to z żoną w przyszłości. Kiedy mała miała roczek robiliśmy imprezę w restauracji, oczywiście pierwsi przyjechali teściowie przed czasem, potem moi rodzice. Moi rodzice złożyli życzenia i usiedli, a teściowa chodziła z małą na rękach, a gdy przyjechała reszta gości to stała obok nas kiedy goście składali życzenia małej. Czy nie powinna usiąść razem z teściem i szwagrem no i moimi rodzicami?

Wyłapałam takie zdanie" jest to strasznie męczące bo nawet nie można z nimi normalnie pogadać bo non stop są przy małej".
To brzmi jakbyś był zazdrosny, ze nie zajmują się tobą tylko wnuczką. Biedulek.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

7

Odp: Rodzice żony

Jestem zdziwiona że taki temat założył facet. Takie dramy zazwyczaj robią kobiety, które nie lubią swoich teściów.

rysioooo napisał/a:

Może to ja jestem dziwny/inny?

Tak. Jesteś.

8

Odp: Rodzice żony

"Oni widują mała okazjonalnie więc jak to większość zakochanych we wnukach dziadków latają za nią, całują, przytulają, rozpieszczają i pewnie uważają ( może trochę nadgorliwie) zeby się nie przewróciła.."

Tak, tylko problemem jest właśnie zakochanie, zarówno ojca jaki dziadków, a to dziecku nie służy.
A dziecko trzeba kochać, nie zakochać się w nim, żeby zostało prawidłowo ukształtowane.
Już widzę jak wyrasta córeczka tatusia który pewnie też rywalizuje z żoną o jej względy...

9

Odp: Rodzice żony

Moim zdaniem jest cos na rzeczy, nie podobaloby mi sie zwlaszcza to branie na kolana podczas jedzenia (a gdzie nauka samodzielnosci?),
oraz troche 'wychodzenie przed orkiestre" na imprezie urodzinowej.
Taka troche nadgorliwosc, - tez mialam podobnie z moimi tesciami.. i moge powiedziec z doswiadczenia, ze im dalej, tym trudniej o jakąs zmianę we wzajemnych relacjach.

10 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2022-08-09 13:48:32)

Odp: Rodzice żony
wieka napisał/a:

"Oni widują mała okazjonalnie więc jak to większość zakochanych we wnukach dziadków latają za nią, całują, przytulają, rozpieszczają i pewnie uważają ( może trochę nadgorliwie) zeby się nie przewróciła.."

Tak, tylko problemem jest właśnie zakochanie, zarówno ojca jaki dziadków, a to dziecku nie służy.
A dziecko trzeba kochać, nie zakochać się w nim, żeby zostało prawidłowo ukształtowane.
Już widzę jak wyrasta córeczka tatusia który pewnie też rywalizuje z żoną o jej względy...

Wieka jak świat światem większość dziadków jest zakochanych we wnukach i jakoś nie wyrastają z nich demony. Przez zakochanie nie mam na myśli sypanie dziecku złotem pod nogi i spełnianie wszelkich zachcianek ale spędzanie czasu w atrakcyjny sposób, cierpliwe pokazywanie świata bez pośpiechu, okazywanie dużo czułości i miłości. Moja babcia tak robila. Gotowała mi ulubione potrawy, zabierała po 3 razy dziennie na huśtawki żebym się wyszala, miziala po plecach do snu bo to uwielbiałam i pokazywała ciekawe rzeczy typu szydelkowanie. Moja mama ktora tez mnie oczywiście kochała nie zawsze miała na to wszystko czas i cierpliwość bo miała inne obowiązki przy mnie i pracę zawodowa więc taka babcia to był skarb. Jakoś nie wyrósł ze mnie przez to skrzywiony psychicznie samolub a pamięć i miłość do babci niosę ze sobą mimo jej śmierci przez lata. Wdzięczna jej jestem za to zakochanie we mnie. Moja mama zresztą też.
Jedyne z czym się zgodzę to ta nauka samodzielności. Bo jeśli corka jest uczona ze siedzi na swoim krzesełku i je sama to takie branie jej na kolana w trakcie posilku i wyreczanie jej  daje jej sprzeczne informacje. Wtedy powiedziałabym poprostu: niech ja mama posadzi na jej miejscu bo mała już zaczyna jeść sama i nie chcemy stracić tego postępu. Po posiłku wyprzytulac ja może mama do woli.
Co do tego ze rozmowa kręci się tylko wokół wnusi to też jest często norma, której sama nie lubię ale cóż zostaje albo nie włączać się do rozmowy albo samemu inicjować inne tematy. U moich teściów było i jest to samo. Ja wtedy się poprostu wyłączam z dyskusji. Pytana o moje dziecko odpowiem ale nie daje się zwariować w dokładne relacjonowanie jaka kupkę zrobila i co jadła. Z wiekiem dziecka to trochę się uspokoi ale taka 2 latka to wdzięczny temat do rozczulania się nad nią non stop w rozmowie. Ważne że nie jest tak że tylko wnuczka i jej mama istnieją dla dziadków. Oni "sprawiedliwie" olewają i córkę i zięcia bo to w ich mniemaniu dorośli a wnusia to taka mała slodka itp. No tak wiele osób ma. Nie demonizowalabum tego.

11 Ostatnio edytowany przez blueangel (2022-08-09 14:59:16)

Odp: Rodzice żony

Dziadkowie SA po to, zeby rozpieszczac. Nie maja jej na codzien.
Wykorzystaj ten czas dla siebie i zony. Moze gdzies ja zabierz? Spedzccie wiecej czasu razem, sami? Skoro juz macie taka okazje, ze tesciowie tak dobrze zajmuja sie wnuczka. Chcialabym takich miec smile)

Co do jedzenia i krzeselka: rodzice wychowuja, dziadkowie rozpieszczaja. Gdy odwiedzilam babcie z mlodym to doslownie mial wszystko, ciasteczka jakie i kiedy chcial. Przknelam na to oko, bo zadko sie widuja. No i babcia to jednak babcia. Moja mama tez byla surowa, a babcia najkochansza na swiecie. Nie dla mojej mamy, ale wlasnie dla mnie. I tak zostalo do dzis smile natomiast mojej mamy nie poznaje po tym, jaka jest do mojego malego. Do mnie taka mila nie byla. Ciagle go broni i wgle. Tak to juz jest.
I lepiej tak, niz gdy dziadkowie maja swoje wnuki gdzies, bo i tacy sie zdarzaja. sad

12

Odp: Rodzice żony

Widzę że na tym forum rozumie mnie tylko facet, no nic skoro tak dziewczyny uważacie to ok, tylko dlaczego jeśli chodzi o Wasze teściowe to zawsze macie do nich jakiś problem i to jest ok ale jak facetowi się coś nie podoba tzn że ma problem ze sobą?
Ps: z nikim nie rywalizuję, już na pewno nie z żoną a corki nie wychowuję na córeczkę tatusia.


Pozdrowienia dla wszystkich niewiast które we facetach widzą ten problem który u nich nie istnieje.

13

Odp: Rodzice żony

Jak często i na jak długo przyjeżdżacie do teściów?

14

Odp: Rodzice żony

A ja uważam autorze ze masz rację.
Dziecko powinno mieć swoją przestrzeń, do biegania, zabawy, jedzenia itd
Nie powinno być ciągle w centrum/ czyjejkolwiek uwagi/
Chodzenie za nim, pilnowanie, ściskanie przez cały pobyt u rodziny....Nawet kota można zagłaskać.
Może to miłość, może tęsknota ,ale nie da się nadrobić czasu i zawłaszczyć człowieka. A emocje dziadków i wujka to nie problem dzieciaczka
Gdyby dorosły był tak,, osaczany" zareagowałby stawiając granice, pies by zawarczał, dziecko dopiero przy zmęczeniu zapłacze

15

Odp: Rodzice żony

Ale ja to wodze wlasnie podobnie do Szeptucha, czyli faceta- jako darmowa forme opieki smile  wlasnie dlatego moze zazdroszcze, bo ja zadnego wsparcia z zadnej strony nie mialam, wiec ja akurat bym sie cieszyla. kilka lat po 24 ha 7dni w tyg z dzieckiem, nawet z goraczka 40 stopni musialam byc na nogach, w2iec ja moze mam inne podejscie i wykorzystalabym na siebie a na twoim miejscu dodatkowo zone, zeby zadbac o relacje.

16

Odp: Rodzice żony
blueangel napisał/a:

Ale ja to wodze wlasnie podobnie do Szeptucha, czyli faceta- jako darmowa forme opieki smile

Czasem lepiej zatrudnic opiekunkę, albo poprosic o pomoc przyjaciółke, znajomą, niz pozwalac, zeby dziadkowie przekabacali dziecko na swoją stronę.
Dzieje sie tak, kiedy rodzice maja jakies zasady, a dziadkowie ich nie przestrzegaja, tylko w drugą mańkę.
Mama np ogranicza słodycze, a babcia jako 'ta dobra' karmi dziecko slodkosciami, kiedy tylko dziecko jest pod jej opieką.
Kto potem jest tym lepszym dla dziecka?
Generuje to niepotrzebne kłopoty.
Mama wrazenie, ze u autora mozliwy jest wlasnie taki scenariusz.

17

Odp: Rodzice żony
rysioooo napisał/a:

Widzę że na tym forum rozumie mnie tylko facet, no nic skoro tak dziewczyny uważacie to ok, tylko dlaczego jeśli chodzi o Wasze teściowe to zawsze macie do nich jakiś problem i to jest ok ale jak facetowi się coś nie podoba tzn że ma problem ze sobą?
Ps: z nikim nie rywalizuję, już na pewno nie z żoną a corki nie wychowuję na córeczkę tatusia.


Pozdrowienia dla wszystkich niewiast które we facetach widzą ten problem który u nich nie istnieje.

To nie tak.
Ale widać Twoje przewrażliwienie... Na tę chwilę co jesteście u teściów, przymknij oko, trochę wyluzuj i daj im się nacieszyć wnuczką, choć też widzę zbytnią nadgorliwość ze strony teściowej, bo dziecko to nie lalka do zabawki.

18

Odp: Rodzice żony
rysioooo napisał/a:

Widzę że na tym forum rozumie mnie tylko facet, no nic skoro tak dziewczyny uważacie to ok, tylko dlaczego jeśli chodzi o Wasze teściowe to zawsze macie do nich jakiś problem i to jest ok ale jak facetowi się coś nie podoba tzn że ma problem ze sobą?
Ps: z nikim nie rywalizuję, już na pewno nie z żoną a corki nie wychowuję na córeczkę tatusia.


Pozdrowienia dla wszystkich niewiast które we facetach widzą ten problem który u nich nie istnieje.

Napisałeś tu, żeby uzyskać porady, czy żeby Cię po główce głaskali i mówili, że oczywiście masz rację? wink
Jak dla mnie to ostro przesadzasz i zgadzam się z poprzednikami, że wyłażą tu z Ciebie jakieś kompleksy. Nie widzę nic dziwnego w zachowaniu dziadków, zwłaszcza, że sam piszesz, że w Waszej najbliższej rodzinie nie ma więcej dzieci, jest tylko Wasza córka, więc logiczne, że jest oczkiem w głowie dziadków. Jeśli Twoim/żony zdaniem w jakiś sposób przekraczają granice, jak np. z tym karmieniem na kolanach zamiast w krzesełku, to wystarczy to dziadkom powiedzieć. Ale Twoje żale, że ktoś gania za dzieckiem z chusteczką, żeby wytrzeć mu nos, bo kichnęło, są zwyczajnie śmieszne (ja też przy każdym kichnięciu córki patrzę, czy nie trzeba jej wytrzeć nosa, bo po cholerę ma chodzić obsmarkana?). Że babcia nosiła dziecko na rękach, zamiast siedzieć razem z gośćmi przy stole? Ja to widzę jako zajmowanie czymś dziecka, żeby się nudziło, bo nie oszukujmy się, ale imprezy w restauracji, gdzie ludzie tylko siedzą przy stole i gadają, to nie jest ulubiona rozrywka małych dzieci. Że babcia stała koło Was, jak inni składali życzenia? Ja myślę, że po prostu chciała być w pobliżu i pomóc, gdyby znudzone/przebodźcowane taką ilością ludzi dziecko zaczęło marudzić. To że u Ciebie w rodzinie nikt nie ganiał za małymi dziećmi nie oznacza, że wszyscy muszą tacy być. Bardzo dobrze, że dziadkowie są zapatrzeni we wnuczkę i nie przesadzaj już, że ją tak strasznie rozpieszczą, że Wam potem na głowę wejdzie. To jest właśnie coś, co mógłby powiedzieć ktoś o bardzo staroświeckich poglądach. Poczytaj sobie trochę o rodzicielstwie bliskości i o potrzebach tak małego dziecka. Nikt Ci go nie rozpuści jak dziadowski bicz tylko dlatego, że chce się nim zajmować i jakoś fajnie spędzać czas. Wykorzystajcie to z żoną i cieszcie się chwilą spokoju. Odnoszę wrażenie, jakbyś chciał stosować "zimny chów" wobec swojej córki i bał się, że za dużo miłości może jej zaszkodzić. Nie zaszkodzi, dziecko tego potrzebuje.

19

Odp: Rodzice żony
murhaaja napisał/a:
rysioooo napisał/a:

Widzę że na tym forum rozumie mnie tylko facet, no nic skoro tak dziewczyny uważacie to ok, tylko dlaczego jeśli chodzi o Wasze teściowe to zawsze macie do nich jakiś problem i to jest ok ale jak facetowi się coś nie podoba tzn że ma problem ze sobą?
Ps: z nikim nie rywalizuję, już na pewno nie z żoną a corki nie wychowuję na córeczkę tatusia.


Pozdrowienia dla wszystkich niewiast które we facetach widzą ten problem który u nich nie istnieje.

Napisałeś tu, żeby uzyskać porady, czy żeby Cię po główce głaskali i mówili, że oczywiście masz rację? wink
Jak dla mnie to ostro przesadzasz i zgadzam się z poprzednikami, że wyłażą tu z Ciebie jakieś kompleksy. Nie widzę nic dziwnego w zachowaniu dziadków, zwłaszcza, że sam piszesz, że w Waszej najbliższej rodzinie nie ma więcej dzieci, jest tylko Wasza córka, więc logiczne, że jest oczkiem w głowie dziadków. Jeśli Twoim/żony zdaniem w jakiś sposób przekraczają granice, jak np. z tym karmieniem na kolanach zamiast w krzesełku, to wystarczy to dziadkom powiedzieć. Ale Twoje żale, że ktoś gania za dzieckiem z chusteczką, żeby wytrzeć mu nos, bo kichnęło, są zwyczajnie śmieszne (ja też przy każdym kichnięciu córki patrzę, czy nie trzeba jej wytrzeć nosa, bo po cholerę ma chodzić obsmarkana?). Że babcia nosiła dziecko na rękach, zamiast siedzieć razem z gośćmi przy stole? Ja to widzę jako zajmowanie czymś dziecka, żeby się nudziło, bo nie oszukujmy się, ale imprezy w restauracji, gdzie ludzie tylko siedzą przy stole i gadają, to nie jest ulubiona rozrywka małych dzieci. Że babcia stała koło Was, jak inni składali życzenia? Ja myślę, że po prostu chciała być w pobliżu i pomóc, gdyby znudzone/przebodźcowane taką ilością ludzi dziecko zaczęło marudzić. To że u Ciebie w rodzinie nikt nie ganiał za małymi dziećmi nie oznacza, że wszyscy muszą tacy być. Bardzo dobrze, że dziadkowie są zapatrzeni we wnuczkę i nie przesadzaj już, że ją tak strasznie rozpieszczą, że Wam potem na głowę wejdzie. To jest właśnie coś, co mógłby powiedzieć ktoś o bardzo staroświeckich poglądach. Poczytaj sobie trochę o rodzicielstwie bliskości i o potrzebach tak małego dziecka. Nikt Ci go nie rozpuści jak dziadowski bicz tylko dlatego, że chce się nim zajmować i jakoś fajnie spędzać czas. Wykorzystajcie to z żoną i cieszcie się chwilą spokoju. Odnoszę wrażenie, jakbyś chciał stosować "zimny chów" wobec swojej córki i bał się, że za dużo miłości może jej zaszkodzić. Nie zaszkodzi, dziecko tego potrzebuje.

Z tym wycieraniem nosa to była tylko metafora.
Co do restauracji nie chodziło o zabawianie dziecka w trakcie imprezy, tylko o moment wchodzenia gości na początku i składaniu życzeń. Ja bym się nie pchał do rodziców z dzieckiem, nawet gdybym był jego dziadkiem, no chyba, że zostałbym poproszony przez córkę/zięcia, wtedy to inna sprawa. Jej nikt nie prosił wtedy.
Możliwe, że mam staroświeckie podejście, ale wiem, że przez to podejście i możliwe takie samo podejście w mojej rodzinie nie ma tutaj takich przypadków jak np u żony w rodzinie o których nie będę tutaj mówić.
Jestem też ciekaw szanowna autorko jakbyś się czuła mając nadgorliwych teściów, bo znając kobiety to ich mamusie mogą wszystko z dzieckiem, ale już teściowa to inna inkszość. Naprawdę nie trzeba daleko szukać, starczy pokopać tutaj na forum i znajdziemy co najmniej kilka kobiet którym teściowa nie pasuje.

20

Odp: Rodzice żony

Tu nie chodzi o to, żeby wszystko pasowało, tylko o trochę tolerancji i akceptacji, czyli przymknięcia oka.
Ale być może teściowa generalnie Ci "nie leży",
dlatego tak reagujesz, nieadekwatnie do sytuacji.
Pozostaje ograniczyć wizyty.

21 Ostatnio edytowany przez Ewe131 (2022-08-11 20:38:15)

Odp: Rodzice żony

Haloooo, Rysiooo.
Jak często i na jak długo jeździcie do teściów?
Jeśli Twoje bolączki biorą się ze zbyt częstych wizyt to należy je ograniczyć, a jak i tak są rzadkie, a Tobie takie kwestie nie pasują - to raczej problem jest w Twojej głowie.
Moja teściowa też by "zaciuciala" nasze dzieci, troszkę już się "uspokoiła" po moich prośbach, ale nie narzucamy się z wizytami, więc nawet jak jesteśmy, a ona się  rozpływa nad dziećmi to przymykam oko, jednym uchem wpuszczam, a drugim wypuszczam, no chyba, że grubo przesadzi to ja zastopuje.
Moja mama natomiast jest chłodna w obyciu, w stosunku do moich dzieci również, mimo tego, że wiem, że je kocha to jakoś nie umie tego okazać gestami, więc np u mojej mamy brakuje mi trochę tego ciepła, które mogłaby dać dzieciom.
Tak źle i tak niedobrze:D
Wyluzuj trochę smile
Dziadkowie nigdy nie zastąpią rodziców.
Zastanów się raczej skąd w Tobie takie uczucia i czym są naprawdę powodowane, bo mam wrażenie, że problem leży gdzieś indziej...

22

Odp: Rodzice żony

A ja Cię do pewnego stopnia rozumiem. Tzn. nie widzę nic złego w takiej typowo dziadkowej nadgorliwości typu bieganie za dzieckiem, noszenie na rękach, zabawianie, rozpieszczanie. To jest, moim zdaniem w porządku, bo to są rzeczy w relacji dziecko - dziadkowie; nic z tego nie godzi w Ciebie, zwykłe okazywanie miłości na wszystkie sposoby, jakie im przyjdą do głowy.
Ale. Ale już zabieranie dziecka z Twoich rąk, karmienie na kolanach wbrew waszej woli czy przyjmowanie razem z wami życzeń (!!!) byłoby dla mnie nieakceptowalne i nie dziwię się, że Ci się to nie podoba. Bo to już są elementy relacji Twojej z teściową, a nie dziecka; ona jakby wkracza na Twoje terytorium jako rodzica. I można sobie mówić, że babcia, że kocha, że się cieszy z wnuka itd., ale ojciec też ma prawo cieszyć się z dziecka i wymagać akceptacji tego stanu. A więc: ma prawo wprowadzać swoje zasady, ma prawo nosić dziecko nie tylko u siebie w domu i ma prawo przyjmować życzenia sam z żoną, a od teściowej oczekiwać zachowywania się jak gość, a nie gospodarz; ostatecznie w trójkącie nie żyją.
Więc, wg mnie, to nie jest kwestia wyłącznie rozpieszczania (jest babcią, niech rozpieszcza na zdrowie), ale przede wszystkim tego, że nie zna swojego miejsca. Jest babcią, nie rodzicem, więc powinna zachowywać się jak babcia, a nie stawiać się na równi z rodzicami. I tą kwestię wolałabym z nią wyjaśnić, zanim się do tego przyzwyczai.

23

Odp: Rodzice żony
SaraS napisał/a:

Ale. Ale już zabieranie dziecka z Twoich rąk, karmienie na kolanach wbrew waszej woli czy przyjmowanie razem z wami życzeń (!!!) byłoby dla mnie nieakceptowalne i nie dziwię się, że Ci się to nie podoba. Bo to już są elementy relacji Twojej z teściową, a nie dziecka; ona jakby wkracza na Twoje terytorium jako rodzica. I można sobie mówić, że babcia, że kocha, że się cieszy z wnuka itd., ale ojciec też ma prawo cieszyć się z dziecka i wymagać akceptacji tego stanu. A więc: ma prawo wprowadzać swoje zasady, ma prawo nosić dziecko nie tylko u siebie w domu i ma prawo przyjmować życzenia sam z żoną, a od teściowej oczekiwać zachowywania się jak gość, a nie gospodarz; ostatecznie w trójkącie nie żyją.
Więc, wg mnie, to nie jest kwestia wyłącznie rozpieszczania (jest babcią, niech rozpieszcza na zdrowie), ale przede wszystkim tego, że nie zna swojego miejsca. Jest babcią, nie rodzicem, więc powinna zachowywać się jak babcia, a nie stawiać się na równi z rodzicami. I tą kwestię wolałabym z nią wyjaśnić, zanim się do tego przyzwyczai.

Wreszcie ktoś myśli podobnie do mnie, myślałem że jestem już jakiś dziwny czy coś. Wmawiają mi tutaj na forum, że takie zachowanie jest normalne, a to co było w tej restauracji od początku było dla mnie nienormalne. Masz rację to my byliśmy gospodarzami a ona się zachowywała jakby była na równi z nami.
Teraz pytanie jak z tym walczyć, albo inaczej jak dyplomatycznie nikogo nie urażając postawić na swoim? Czy może to przeczekać?

24

Odp: Rodzice żony

Nie wchodziliśmy w szczegóły, ale głównie skupiliśmy się na tym lataniu za dzieckiem.
Nikt nie pochwalił zachowania teściowej w restauracji.
Ale to była jednostkowa sytuacja, jeśli się powtórzy, to powiedz żonie niech sama zwróci uwagę mamie, Ty co byś nie powiedział, zostanie źle odebrane, dlatego wszelkie uwagi kieruj do żony.

25

Odp: Rodzice żony

Nie czytasz nas dokładnie.
Nikt nie napisał, że zachowanie w restauracji było normalne.
Ale Twoje zachowanie też nie w kazdej sytuacji jest normalne.
Jeśli dziadkowie latają za wnuczka jak u nich jesteście to wykorzystaj czas i psychicznie odpocznij big_smile i się wyluzuj trochę.
Jeśli teściowie wchodzą ewidentnie w Twoje "buty" to według mnie należy od razu grzecznie o tym mówić. I stawiać granicę - gdzie dziadkowie, a gdzie rodzice.
Nie raz miałam takie sytuacje z teściową, że grzecznie prosiłam o niewchodzenie w rolę mamy, gdyż całkiem dobrze sobie w niej radzę, i muszę przyznać, że dużo się zmieniła. Ma jeszcze czasem zaborcze zachowania, ale mniej niż kiedyś.
Skąd ona ma wiedzieć, że robi źle jak jej o tym nie powiecie? Ma inne od Was wyobrażenia, nie powinna się domyślać, co wg Was jest ok, a co nie jest ok. O pewnych rzeczach trzeba mówić, a nie kazać się domyślać, a w srodku skręcać się ze zdenerwowania.

26

Odp: Rodzice żony
Ewe131 napisał/a:

Nie czytasz nas dokładnie.
Nikt nie napisał, że zachowanie w restauracji było normalne.
Ale Twoje zachowanie też nie w kazdej sytuacji jest normalne.

Wskaż mi proszę w którym miejscu pisałem o swoim zachowaniu i proszę uzasadnij dlaczego jest ono nienormalne?

27

Odp: Rodzice żony
rysioooo napisał/a:
Ewe131 napisał/a:

Nie czytasz nas dokładnie.
Nikt nie napisał, że zachowanie w restauracji było normalne.
Ale Twoje zachowanie też nie w kazdej sytuacji jest normalne.

Wskaż mi proszę w którym miejscu pisałem o swoim zachowaniu i proszę uzasadnij dlaczego jest ono nienormalne?

W tym: "Kiedy np jesteśmy u nich w domu i mała biega po podwórku czy po domu, oni ciągle są gdzieś za nią. Niby ok opiekują się, pomagają. Ale jak ja mam się czuć kiedy muszę z nimi rywalizować, bo nie mogę się do małej dostać bo albo babunia, dziadek albo uwaga szwagier kawaler latają za nią tak jakby oni byli jej rodzicami, ja momentami nie mogę podejść do Małej bo nie mam jak się do Niej dobić przez to towarzystwo."

Twoje zachowanie wskazuje na jakąś dziwną zazdrość o córkę,kompleksy?? Niech sobie latają,na zdrowie! A Ty z żoną wykorzystaj ten czas, wypijcie kawę i się psychicznie odstresujcie. Niech się dziadki trochę wnuczka zajmą. Wasza jest cała codzienność, mnóstwo czasu, aby z córką być i się Nią zajmować. Jak raz na 2, 3 tyg zajmą się godzinę czy dwie dziadkowie to nawet nie chce mi się liczyc jaki to % z życia waszej córki.

28

Odp: Rodzice żony
Ewe131 napisał/a:
rysioooo napisał/a:
Ewe131 napisał/a:

Nie czytasz nas dokładnie.
Nikt nie napisał, że zachowanie w restauracji było normalne.
Ale Twoje zachowanie też nie w kazdej sytuacji jest normalne.

Wskaż mi proszę w którym miejscu pisałem o swoim zachowaniu i proszę uzasadnij dlaczego jest ono nienormalne?

W tym: "Kiedy np jesteśmy u nich w domu i mała biega po podwórku czy po domu, oni ciągle są gdzieś za nią. Niby ok opiekują się, pomagają. Ale jak ja mam się czuć kiedy muszę z nimi rywalizować, bo nie mogę się do małej dostać bo albo babunia, dziadek albo uwaga szwagier kawaler latają za nią tak jakby oni byli jej rodzicami, ja momentami nie mogę podejść do Małej bo nie mam jak się do Niej dobić przez to towarzystwo."

Twoje zachowanie wskazuje na jakąś dziwną zazdrość o córkę,kompleksy?? Niech sobie latają,na zdrowie! A Ty z żoną wykorzystaj ten czas, wypijcie kawę i się psychicznie odstresujcie. Niech się dziadki trochę wnuczka zajmą. Wasza jest cała codzienność, mnóstwo czasu, aby z córką być i się Nią zajmować. Jak raz na 2, 3 tyg zajmą się godzinę czy dwie dziadkowie to nawet nie chce mi się liczyc jaki to % z życia waszej córki.

Nie ma tutaj ani słowa o moim zachowaniu, tylko o moich odczuciach, nie czytasz ze zrozumieniem.

29 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2022-08-14 10:46:18)

Odp: Rodzice żony

Słowa "kiedy muszę z nimi rywalizować "odnoszą się do zachowania a  nie do odczuć.  Sugerują ze jednak robisz coś by w oczach córki być bardziej atrakcyjny i ciekawy  niż dziadkowie.
Także  sugeruje pisać ze zrozumieniem bo Twój post zrozumiała dokładnie tak jak osoba wyżej.  Odnosił się w większości do Twoich odczuc ale również sugerował zachowania - rywalizację z dziadkami.
A to przyjmowanie życzeń z dzieckiem na ręku trzymanym przez dziadków a nie rodzicow. Mi osobiście to pachnie traktowaniem dziecka jako trofeum i walką kto to trofeum będzie trzymał. Przecież każdy gosc wie ze to wasze dziecko, Wasza duma owoc waszego związku i wychowania. Nikt nie powie jedynie  gratuluję wspaniałej wnusi  a mam wrażenie że tego się właśnie boisz. Ze to teściowa przyjmie cały "splendor " tego jaka fajna jest wasza corcia. Ja bym się cieszyła ze ktos trzyma na rękach dziecko a ja mogę wyściskać na spokojnie cala rodzinę i znajomych ktorzy przyszli na imprezę co z dzieckiem na ręku nie jest łatwe. Oni i tak wiedzą że to Wasze dziecko a nie teściowej.

30

Odp: Rodzice żony
rysioooo napisał/a:
Ewe131 napisał/a:
rysioooo napisał/a:

Wskaż mi proszę w którym miejscu pisałem o swoim zachowaniu i proszę uzasadnij dlaczego jest ono nienormalne?

W tym: "Kiedy np jesteśmy u nich w domu i mała biega po podwórku czy po domu, oni ciągle są gdzieś za nią. Niby ok opiekują się, pomagają. Ale jak ja mam się czuć kiedy muszę z nimi rywalizować, bo nie mogę się do małej dostać bo albo babunia, dziadek albo uwaga szwagier kawaler latają za nią tak jakby oni byli jej rodzicami, ja momentami nie mogę podejść do Małej bo nie mam jak się do Niej dobić przez to towarzystwo."

Twoje zachowanie wskazuje na jakąś dziwną zazdrość o córkę,kompleksy?? Niech sobie latają,na zdrowie! A Ty z żoną wykorzystaj ten czas, wypijcie kawę i się psychicznie odstresujcie. Niech się dziadki trochę wnuczka zajmą. Wasza jest cała codzienność, mnóstwo czasu, aby z córką być i się Nią zajmować. Jak raz na 2, 3 tyg zajmą się godzinę czy dwie dziadkowie to nawet nie chce mi się liczyc jaki to % z życia waszej córki.

Nie ma tutaj ani słowa o moim zachowaniu, tylko o moich odczuciach, nie czytasz ze zrozumieniem.

Piszesz ,że nie możesz się dostać, dobić do dziecka "przez towarzystwo", było coś o odbieraniu dziecka z rąk - to są zachowania, a nie odczucia.
Zresztą nie wiem co Ty chciałbyś robić z 2-latka będąc w gościach? Nosić je na rękach, trzymać kurczowo, żeby do nikogo nie poszło? Po co? Nie chowaj odludka... Jak dziecko będzie chciało iść do rodzica to samo pójdzie, 2-latek już ma na tyle oleju w główce. A jak nie będzie chciała być u babci czy dziadka to zapewni zrobi wrzask, że sami ja oddadzą do rąk rodzica.
Mam dwójkę przedszkolnych dzieci i jak jesteśmy u dziadków - jednych czy drugich - to mam pod kontrolą, żeby dziadkowie nie robili jakichś dziwnych rzeczy, a reszta - niech się pobawią z wnukami, a my z mężem korzystamy z chwili spokoju, którego nie ma w życiu codziennym. Nie biegam za dzieckiem, babcia czy dziadkiem jak jakaś wariatka. Wychowali swoje dzieci, jedni - mojego męża, drudzy - mnie, coś tam wiedzą o dzieciach big_smile:D

Odp: Rodzice żony
rysioooo napisał/a:

Witam,
piszę tu pierwszy raz więc proszę o wyrozumiałość.
Zastanawiam się czy to zachowanie jest normalne, otóż po kolei.
Jesteśmy z żoną po ślubie ponad 2 lata, mamy dwu letnią córeczkę i żyje nam się całkiem dobrze. Jest tylko jedno ale. Moi teściowie są niesamowicie nadgorliwi, szczególnie względem naszej córeczki. Za każdym razem jak mamy jechać do teściów jestem wkurzony. Przyzwyczaiłem się już do tego, że mają trochę inne podejście do świata niż ja i nie przeszkadza mi to, ale denerwuje mnie ich podejście do mojej córeczki. Otóż czasami mam wrażenie, że zachowują się jakby chcieli Jej zastąpić rodziców. Ale od początku. Od samego urodzenia najlepiej nie odstępowali by Jej na krok. Kiedy ja miałem Ją na rękach zabierali mi Ją mówiąc np. no chodź do dziadka/babci, porównując tę sytuację do zachowania moich rodziców, moi rodzice nigdy tak nie zrobili ani kiedy ja Ją miałem na rękach ani żona. Kiedy np jesteśmy u nich w domu i mała biega po podwórku czy po domu, oni ciągle są gdzieś za nią. Niby ok opiekują się, pomagają. Ale jak ja mam się czuć kiedy muszę z nimi rywalizować, bo nie mogę się do małej dostać bo albo babunia, dziadek albo uwaga szwagier kawaler latają za nią tak jakby oni byli jej rodzicami, ja momentami nie mogę podejść do Małej bo nie mam jak się do Niej dobić przez to towarzystwo. Czy to jest normalne. Kiedy przyjeżdżamy, my praktycznie nie jesteśmy istotni (no może żona trochę bo jednak jest ich córką) ale liczy sie tylko mała dla nich i tak jak mówię to w sumie nic złego, że jest dla nich ważna, ba dobrze, że nie ignorują wnuczki, ale to zachowanie jest mocno irytujące. Ostatnio szwagier zaczął latać za małą, wydaje mi się że to właśnie teściowa jest architektem jego zachowania. Szwagier np biega z nią po podwórku, oczywiście ojciec czyli ja nie może podejść bo przecież wujo jest ważniejszy i ciągle zdrabnia Jej imię w sposób co najmniej irytujący. Wychowałem się w rodzinie gdzie takie sytuacje w ogóle nie miały miejsca. Może to ja jestem dziwny/inny? U mnie w rodzinie jak jechaliśmy do dziadków, ciotek itd. wiadomo interesowali się nami, ale raczej towarzystwo dorosłych trzymało się między sobą a dzieci między sobą, nawet jeśli było tylko jedno dziecko to też nikt z dorosłych nie latał za nim i za przeproszeniem nie patrzył jak któreś z dzieci nie kichnie żeby mu wytrzeć nosa, niestety u teściów się tak właśnie dzieje, nie mam pomysłu co z tym zrobić, irytuje mnie to, ba jest to strasznie męczące bo nawet nie można z nimi normalnie pogadać bo non stop są przy małej. Zdarzają sie sytuacje, że mała nie może siedzieć sama w krzesełku i jeść bo musi jeść i siedzieć na kolanach u babci. Ktoś ma podobnie, da się z tym coś zrobić, czy tylko czekać, aż mała dorośnie i samo im przejdzie? Boję się, że zbytnio Ją rozpieszczą i odczujemy to z żoną w przyszłości. Kiedy mała miała roczek robiliśmy imprezę w restauracji, oczywiście pierwsi przyjechali teściowie przed czasem, potem moi rodzice. Moi rodzice złożyli życzenia i usiedli, a teściowa chodziła z małą na rękach, a gdy przyjechała reszta gości to stała obok nas kiedy goście składali życzenia małej. Czy nie powinna usiąść razem z teściem i szwagrem no i moimi rodzicami?

Witam,
Zacznę od tego, że Twój post jest głównym powodem założenia przeze mnie konta na tym forum.
Jestem ekspertem w dziedzinie o której piszesz, przerabiam to od 9 lat (tyle ma obecnie moja córka); w tym 3 lata wspólnego mieszkania.
Identyczny problem mam z moimi rodzicami. Kiedy czytam Twojej opisy widzę dokładnie te same zachowania, spostrzeżenia i reakcje.
Teraz wnioski:
1. Denerwują Cię NIEnormalne zachowania teściów, a to znaczy, że JESTEŚ NORMALNY. Twoi teściowie to typowy przykład toksycznej, niezdrowej, zaborczej, osaczającej miłości dziadków. Cóż zdarza się. Twoje reakcje emocjonalne są zupełnie naturalne. To, co czujesz to nie jest zazdrość o córkę, tylko reakcja na niepokojące (nienormalne) zachowanie dziadków wobec Twojego dziecka
2. Jeśli nie lubisz kotletów mielonych, nie zamawiasz ich w restauracji. Jeśli denerwuje cię, powiedzmy, bułgarski rap - nie słuchasz go i tyle. Jeśli coś sprawia Ci dyskomfort, unikasz tego - to proste; naturalna reakcja na negatywny bodziec. Jeżeli wkurzają Cię wizyty u teściów, ogranicz je do niezbędnego minimum. Może odczytają to jako sygnał i zmienią odrobinę swoje zachowanie (na wiele bym nie liczył, ale może przestaną Was traktować jak powietrze).

Na pocieszenie dodam, że to można kontrolować, a z czasem (bardzo powoli) powinno przechodzić.

Nie słuchaj popularnej w naszym kraju prodziadkowej propagandy mówiącej, że dziadkowie są po to, żeby rozpieszczać i w ogóle wszystko im w związku z tym wolno. Mądrzy dziadkowie są po to, żeby pomagać rodzicom wychowywać dzieci bez wtrącania się w prywatną przestrzeń rodziny.

A co na to wszystko Twoja żona? Czy jej takie relacje nie przeszkadzają?

Pozdrawiam

32 Ostatnio edytowany przez ulle (2022-08-21 07:38:07)

Odp: Rodzice żony

Autorze, ja chyba rozumiem o czym Ty piszesz.
Tacy mocno przesłodzeni ludzie mogą działać na nerwy. 
Twoich teściów chyba dobrze sobie wyobrażam, ponieważ opisałeś ich dość obrazowo, plastycznie.
Teściowa to taka typowa mamuśka, która jedyne co ma w głowie, to tylko jakby tu dogodzić rodzince, głównie kulinarnie, założę się że gdy wyjeżdżacie od nich, to zawsze z wałówką dla wnusi. Potem Twoja żona czy też może i Ty na jakiś czas macie spokój z gotowaniem.
Teściowa słodka, bardzo kobieca i bardzo nadskakujaca innym. To kobieta, która w miejscu nie usiedzi, bo ciągle woła ja zew rodzinny.
A teść, to pewnie taki miły starszy pan mocno zaopiekowany przez żonę, który lubi sobie smacznie podjesc i bez kobiety nie wiedziałby, jak obrócić się w życiu, nawet skarpet nie potrafiłby sobie dobrać albo które portki dzisiaj ubrać.
A także dorosły syn singiel - może maminsynek?
Od razu napiszę Ci - nie zmienisz tych ludzi.
Co najwyżej możesz ich zrazić porządnie do Ciebie i nauczyć, żeby w Twojej obecności nie byli tacy opiekunczy w stosunku do Twojej córki. Oni szybko zrozumieja o co Ci chodzi, o co masz pretensje, troszkę więc wystopuja, ale przestaną Cię lubić i uznają za dziwaka.
Jak już napisałam z zachowaniem  rzeczywiście troszkę przystopuja, ale tylko w Twojej obecności, jednak gdy Ciebie nie będzie w pobliżu  będą zachowywać się po swojemu. Nie jesteś bowiem żadnym autorytetem dla nich, żebyś mówił im, jak mają odzywać się do dziecka, do dziecka własnej córki, do ich wnuczki.
Zmieni się tylko to, że żal im będzie ich córki, który musi żyć na co dzień z takim sztywniakiem i małej, której ojciec we wszystko się wtrąca, nawet w takie typowe babskie sprawy i żałuje miłości dziadków.

I cóż napisać Ci o tym wszystkim?
Autorze z jednej strony rozumiem o co Ci chodzi, ale z drugiej strony średnio Cię popieram. Robisz bowiem z igły widły i czepiasz się rzeczy, które w niczym nie szkodzą Twojej małej córce, a nawet wprost przeciwnie, gdyż dziecko potrzebuje okazywania mu miłości przez bliskich.

Po przeczytaniu Twojego wątku doszłam też do wniosku, że sprawa ta posiada jeszcze inne dno. Chodzi tu mianowicie o Twoją zaborczość w stosunku do rodziny, która założyłeś. Ty jesteś po prostu zazdrosny o swoją córkę i stawiam, jak to pisze zawsze Paslawek, dolary przeciw orzechom, także i o swoją żonę, jakbyś na to nie patrzył także córkę tych wkurzających teściów.
Gdy teściowie wręczają Ci wałówkę po skończonej wizycie u nich Ty problemu z tym, żeby od nich brać jakiś nie masz. Gdy pomagają Twojej młodej rodzinie, jak tylko mogą też problemu nie masz. To przecież takie oczywiste. Jednak gdy oni troszkę więcej, jak na Twój gust, poprzytulaja małą, to Ty kręcisz nosem.
Myślę, że masz jakieś kompleksy i jesteś mocno niepewny swojej pozycji w świeżo założonej rodzinie, skoro masz problemy tego typu.
Twoja żona wychowała się w takim domu, w domu pełnym ciepła i miłości i podejrzewam, że w związku z tym ona musi być bardzo szczęśliwa widząc, jak jej dziecko jest kochane przez dziadków.
Nie sądzę, by jej przeszkadzało coś takiego, chociaż, być może, Tobie mówi coś innego, ponieważ zna Twoje zdanie i nie chce się z Tobą kłócić.
Dziadkowie wchodzą na głowę Twojej rodzinie - absurd.
To Ty wchodzisz na głowę swojej rodzinie, swojej żonie i dziecku.
Ja znam ten typ młodego zonkosia i tatuśka, jakim Ty jestes.
Dla mnie przykład skrajnej głupoty i braku wiedzy na temat życia.
Prędzej czy później Twoja żona będzie miała Cię serdecznie dosyć, bo Ty dotykasz jej rodziców, których ona kocha i poważa.

Jeśli aż tak bardzo jesteś uczulony na rodzinę swojej żony, to doprowadz do zerwania kontaktów, szczególnie jeśli uważasz, że rodzina żony przyczynia się do psucia Twojego dziecka teraz i w przyszłości.
Sam decyduj o swojej rodzinie, ale rodziców żony nie traktuj, jak instytucji usługowej, czyli wybiórczo, że do roboty i pomocy wszelkiej maści oni się jednak nadają, ale żeby okazywać swojej wnuczce swoją miłość oraz radość z jej posiadania, to już niekoniecznie.
Zrób tak, jak napisałam wyżej, a za kilka lat zobaczysz, jak na czymś takim wyjdziesz. Twoja żona na pewno szybko wyrobi sobie zdanie na Twój temat, córka niczego nie będzie rozumiała, a Ty będziesz żył w samozadowoleniu, jaki to z Ciebie mężczyzna.
Zajmij się lepiej robieniem pieniędzy, znajdź bardziej męskie zainteresowania a nie wtracasz się do babskich spraw.
Chyba za bardzo przejales się swoją rolą i zupełnie bez sensu uprzedziłes się do ludzi, którzy chcą Wam pomóc i okazać akceptację oraz wsparcie.
Sorry, ale ja tak to widzę i nie sądzę, żebym się myliła, gdyż znam życie od podszewki.

Posty [ 32 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021