Mąż zostawił mnie , nie daję już rady ... Mamy syna 19 lat i córkę 9 lat,
Gdy powiedział , że jutro się spakuje, doznałam szoku. Były ciche dni i czułam, ze jest źle, ale to nie pierwszy raz. Dodał, że nic się nie zmieni , że będzie pomagał i przychodził, chce na razie "udawać"- tak to ujął
Żeby nikt nie wiedział o tym rozstaniu, szczególnie 9 letnia córka. Ja sobie tego nie wyobrażam, jak mam udawać, ze się nic nie dzieje? Jak mam się uśmiechać i żyć normalnie?
2 2022-03-07 13:23:31 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-03-07 14:52:04)
Jak on chce udawać, to nie znaczy, że masz się temu podporządkować i robić dobra minę do złej gry...
A jaka jest przyczyna, wyprowadza się do kochanki? W czymś się nie dogadywaliście?
Wyprowadza się bo chce się bawić, ma 42 lata i jedno życie- powiedział. Nigdy mu niczego nie zabraniałam i też razem potrafiliśmy się bawić.
Powodem jest moja waga, że jestem za gruba i nie potrafię schudnąć- oj teraz schudnę na pewno, ale juz nie dla niego. Szkoda mi córki, bo nie chcę żeby cierpiała, ze ojca w domu nie ma. Ostatnio dużo takich sytuacji że tata odchodzi,dzieje się w naszym towarzystwie- u corki w klasie i widzę jak te jej koleżanki to przeżywają. To on zaproponował żebyśmy udawali aby córka jak najdłużej żyła w poczuciu bezpieczeństwa. Jest tylko taka róznica, ze on wychodzi, a ja zostaje ztym wszystkim i nie mam żadnego ruchu" ani rozmowy z kimś dorosłym
Mąż zostawił mnie , nie daję już rady ... Mamy syna 19 lat i córkę 9 lat,
Gdy powiedział , że jutro się spakuje, doznałam szoku. Były ciche dni i czułam, ze jest źle, ale to nie pierwszy raz. Dodał, że nic się nie zmieni , że będzie pomagał i przychodził, chce na razie "udawać"- tak to ująłŻeby nikt nie wiedział o tym rozstaniu, szczególnie 9 letnia córka. Ja sobie tego nie wyobrażam, jak mam udawać, ze się nic nie dzieje? Jak mam się uśmiechać i żyć normalnie?
Czyli zostawił sobie furtkę.
Gdy już się zabawi do woli to wróci jakby nigdy nic, bez konsekwencji tych czynów, czysty.
Odpocznie i znowu może zacząć szukać zabaw.
Zgodzisz się na coś takiego?
Wyprowadza się bo chce się bawić, ma 42 lata i jedno życie- powiedział. Nigdy mu niczego nie zabraniałam i też razem potrafiliśmy się bawić.
Powodem jest moja waga, że jestem za gruba i nie potrafię schudnąć- oj teraz schudnę na pewno, ale juz nie dla niego. Szkoda mi córki, bo nie chcę żeby cierpiała, ze ojca w domu nie ma. Ostatnio dużo takich sytuacji że tata odchodzi,dzieje się w naszym towarzystwie- u corki w klasie i widzę jak te jej koleżanki to przeżywają. To on zaproponował żebyśmy udawali aby córka jak najdłużej żyła w poczuciu bezpieczeństwa. Jest tylko taka róznica, ze on wychodzi, a ja zostaje ztym wszystkim i nie mam żadnego ruchu" ani rozmowy z kimś dorosłym
Waga, choroba czy inna zmiana ciała kobiety nie upoważnia do tego co twój mąż robi, nie usprawiedliwia go.
On chce w oczach innych nadal być wzorowym mężem i ojcem.
No właśnie, na pewno w oczach córki. A ja naiwna mam czekać że może wróci. Z rozwodem mówi że mu sie nie spieszy. Nie wiem co mam robić...Wcześniej tzn 10 lat temu odszedł do innej i go przyjełam po 2 latach rozłąki, urodziła nam się córka i do teraz byliśmy razem, ale mu się znowu ! znudziło. Wiem, ze trzeci raz go nie przyjmę..chyba..:/
To chyba... i po raz trzeci przyjmiesz...więc nie ma się co dziwić, że tak sobie pozwala...
A jak sobie wyobrażacie zachowanie tajemnicy, skoro córka będzie widziała, że tata nie nocuje w domu, okłamywanie dziecka jest gorsze...
Trzeba ponosić konsekwencje swoich zachowań, on się boi, że córka go znienawidzi, dlatego tak kombinuje.
Nie zatrzymasz go na siłę, ale nie daj się wciagnąć w zabawę w kotka i myszkę...
Nie wiem czy spieszyć się z rozwodem, czy czekać na rozwój sytuacji, mam mętlik w głowie
(
Sama musisz zdecydować, ale nie wiem na co chesz czekać...
Facet sobie jaja robi z ciebie, z dziecka, z małżeństwa.
I jeszcze ciebie zobowiązuje abyś pilnowała aby się przed dzieckiem nie wydała jego nikczemność.
Będziesz kłamać córce, że tata w delegacji, w pracy na nocną zmianę itd aby chronić jego dobre imię?
Paranoja jak dla mnie.
Masz rację, ze on się tego boi, ze go córka znienawidzi. Już do niej pisze że kocha ją najbardziej na świecie, itd . On pracuje dwuzmianowo, na nocki też, więc tutaj nie ma problemu bo go często w domu nie ma. Nie chcę się z nim kłócić, ciężka to jest dla mnie sytuacja, wszystko jest dziwne, człowiek jest przyzwyczajony, nagła zmiana którą on pewnie planował juz od jakiegoś czasu po nim to spływa a mnie dołuje i to jeszcze ja muszę się martwic dziećmi. Chyba faktycznie nie ma na co czekać i trzeba papiery załatwiać, nie chcę żeby myślał że ma jakąś szansę na kolejny powrót- to juz z siebie bym wtedy zrobiła...ale wszystkie plany całe życie legło mi w gruzach, kolejny raz przez niego. Masakra, przyznać się przed rodziną że się wyprowadził że chce udawać i że bierzemy rozwód-takie to wszystko dziwne, płakać się chce
Gdyby mnie coś takiego spotkało to powiedziałabym wprost mężowi, że nie chcę uczestniczyć w takim cyrku.
Niech bierze na klatę swoje uczynki.
Zobacz w jakiej sytuacji on cię stawia.
On ma możliwości i szansę się bawić bezkarnie a ty masz strzec domowego ogniska, chronić dziecko przed stresem, którego on jest przyczyną.
A tobie to już nic się od życia nie należy?
Nie masz prawa być szanowana, kochana, czuć się bezpiecznie?
Wiecie o co chodzi, to ja się boję zostać sama, zawsze jest taka obawa, że samotność , najgorsze są wieczory, nie ma z kim pogadać, boję się, że sobie nie poradzę, bez niego, chociaż doskonale radziłam sobie nawet będac z nim wszystko sama
Gdyby mnie coś takiego spotkało to powiedziałabym wprost mężowi, że nie chcę uczestniczyć w takim cyrku.
Niech bierze na klatę swoje uczynki.
Zobacz w jakiej sytuacji on cię stawia.
On ma możliwości i szansę się bawić bezkarnie a ty masz strzec domowego ogniska, chronić dziecko przed stresem, którego on jest przyczyną.
A tobie to już nic się od życia nie należy?
Nie masz prawa być szanowana, kochana, czuć się bezpiecznie?
Dokładnie, dogadajcie się co do opieki naprzemiennej, czyli tydzień córka mieszka u Ciebie, tydzień u niego, niech tak samo bierze odpowiedzialnośc za wychowanie córki, a nie udawanie głupka, balowanie i uchylanie się od obowiązków.
Tak mu zapowiedz i nie zgadzaj się na jego gierki.
Wiecie o co chodzi, to ja się boję zostać sama, zawsze jest taka obawa, że samotność , najgorsze są wieczory, nie m
a z kim pogadać, boję się, że sobie nie poradzę, bez niego, chociaż doskonale radziłam sobie nawet będac z nim wszystko sama
A czego się boisz, przecież i tak zostaniesz sama... Przeorganizujesz sobie życie, zadbasz wreszcie o siebie i swoje potrzeby.
Wiecie o co chodzi, to ja się boję zostać sama, zawsze jest taka obawa, że samotność , najgorsze są wieczory, nie ma z kim pogadać, boję się, że sobie nie poradzę, bez niego, chociaż doskonale radziłam sobie nawet będac z nim wszystko sama
A teraz spędzacie razem wieczory? Rozmawiacie, przytulacie się? Okazujecie sobie miłość, czułość?
Może zabrzmi to brutalnie (choć absolutnie, nie taki jest mój zamysł), ale masz już doświadczenie w radzeniu sobie z samotnością, bo przecież 10 lat temu, mąż zostawił Cię na dwa lata. Skoro wtedy dałaś radę, to i teraz sobie poradzisz.
Mąż gra na Twoich emocjach, wciągając Cię w swoją kłamliwą gierkę, w udawaniu normalności. (Nie wspomnę już o tym, że chyba musielibyście w tę „zabawę” wciągnąć dorosłego syna). Na szali kładzie spokój córki i udaje troskliwego tatusia, manipulując Tobą. Nie chce stracić w oczach córki, ale pewnie też w oczach znajomych i rodziny, bo przecież wszyscy doskonale pamiętają jego wyczyny sprzed lat. Dlatego zależy mu na zachowaniu pozorów.
O Twoje emocje w ogóle nie dba. Nie liczy się dla niego, co Ty czujesz i jaki ból Ci zadaje.
Nie gódź się na jego grę pozorów. Córka nie jest już malutka, wcześniej, niż Ci się wydaje, rozezna się w sytuacji a wtedy, nie tylko ojciec ale i Ty, w jej oczach, będziecie kłamcami. Wtedy naprawdę, cały świat jej się zawali.
18 2022-03-07 23:37:09 Ostatnio edytowany przez PainIsFinite (2022-03-07 23:51:33)
Mąż zostawił mnie , nie daję już rady ... Mamy syna 19 lat i córkę 9 lat,
Gdy powiedział , że jutro się spakuje, doznałam szoku. Były ciche dni i czułam, ze jest źle, ale to nie pierwszy raz. Dodał, że nic się nie zmieni , że będzie pomagał i przychodził, chce na razie "udawać"- tak to ująłŻeby nikt nie wiedział o tym rozstaniu, szczególnie 9 letnia córka. Ja sobie tego nie wyobrażam, jak mam udawać, ze się nic nie dzieje? Jak mam się uśmiechać i żyć normalnie?
Musisz zacząć zbierać dowody zdrady żeby mieć potem na niego dźwignie. Zaufaj mi
Wiecie o co chodzi, to ja się boję zostać sama, zawsze jest taka obawa, że samotność , najgorsze są wieczory, nie ma z kim pogadać, boję się, że sobie nie poradzę, bez niego, chociaż doskonale radziłam sobie nawet będac z nim wszystko sama
O mamuniu...Dużo pracy nad sobą przed Tobą. Z doświadczenia wiem że DUZO lepiej być samej niż mieć obok zdrajcę i faceta który sobie z Ciebie jakieś kpiny urządza. Twój mąż Cię nie szanuje i nie kocha. Solo będzie Ci 10000 razy lepiej
Dziękuję za wszystko, a jak z rozwodem? chciałabym mieć zapisane i opiekę i alimenty za jednym zamachem. Jak myslicie?
Jak to załatwić żebym do rozprawy była zabezpieczona z opieką i alimentami? ile się czeka, jak rozpocząć procedurę?
21 2022-03-08 11:06:00 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-03-08 11:18:51)
Wszystko musisz załatwiać z adwokatem, on Ci wszystko powie, jak dogadasz się z mężem, to będzie wszystko szybciej.
Przed rozprawą musicie sami się dogadać, jak ma wyglądać opieka nad córką i ile ma Ci płacić.
Zacznij więc od adwokata, ale powiedz mężowi o swoich krokach, niech w swoich planach bierze rozwód i opiekę nad córką pod uwagę, musisz być twarda i nie zgadzać się na jego poronione pomysły.
Już zaczynają się wyzwiska i szantaże, że wyjedzie, że mi wszystko weźmie z domu. Ma klucz.
Miało być wszystko ugodowo, a się zaczyna, bo zamiast 500 chcę 650 alimentów i tu juz jest problem, ze tylko na kase lecę. Jak on tak może...:/
I myślisz że to spełni? Przestań się go bać. To nie mężczyzna. Miej plan i się go trzymaj. On zaczął uderzać bo widzi że tym razem może mu się już nie upiecze
No on atakuje a ja głupia myslę że może to wszystko żart i zaraz powie że wraca...ehhh
Już zaczynają się wyzwiska i szantaże, że wyjedzie, że mi wszystko weźmie z domu. Ma klucz.
Miało być wszystko ugodowo, a się zaczyna, bo zamiast 500 chcę 650 alimentów i tu juz jest problem, ze tylko na kase lecę. Jak on tak może...:/
On liczy, że się wystraszysz. Nie licz, że się zmieni. Mówię to z doświadczenia. Umów się na spotkaniem z prawnikiem. On Ci powie, jak zabezpieczyć alimenty. Nie wiem, ile zarabia Twój mąż i jaki będzie jego udział w opiece nad córką, ale niech nie będzie śmieszny z tym 500 zł...
Autorko - wiesz, że w tle jest inna kobieta, prawda?
Odejście (poza sytuacjami patologicznymi - alkohol, przemoc itd.) prawie zawsze spowodowane jest pojawieniem się kogoś na boku. A niewiele osób ma na tyle dużo klasy, żeby najpierw odejść, a potem rozwijać nowy związek.
Dałaś mu kiedyś szanse, to wystarczy. Nie uszanował. Znowu to zrobił.
Teraz daj szansę sobię i dziecku, szansę na życie bez fałszu i bez kłamstwa. Żeby Twoja córka w przyszłości nie żyła ze zdrajca i nie udawała przed Tobą i światem, że jest kochana i szczęśliwa, myśle, ze nie chciałabys tego dla niej. Więc pokaż jej, co jest ważne w życiu i pokochaj siebie i szanuj siebie
A on ojcem może być dobrym nadal. Nie daj sie wpędzić w żadne poczucie winy. Dobry ojciec nie wyniesie rzeczy z domu i wie, ze 500zl na dziecko to niewiele.
Nie wiem jak porozmawiać z dziećmi, nie wiem jak powiedzieć rodzinie, wszystko na mojej głowie, boję się tego. Syna ma teraz maturę - jest teraz szczególnie ciężko- a ja mam udawać
Wiem, że się nic nie zmieni na lepsze między mna i mężem-juz nawet o tym nie myślę, teraz myslę o alimentach - czas leci a pieniędzy nie mam- jak je wyegzekwować?
Najpierw umów się z adwokatem, on najlepiej Cię pokieruje.
A Ty nie pracujsz?
Miałam podobną sytuacje już prawie 2 lata temu . Co mogę powiedzieć Ci po takim czasie z mojej perspektywy. Próbowałam przemówić mu do rozsądku 2 miesiące .. prosiłam , krzyczałam . W końcu odpuściłam .. nie było sensu podjął decyzje .. wzięłam się za siebie .. co znaczy nie patrzyłam na to co on chce .. patrzyłam co w tej sytuacji jest najlepsze dla mnie .. rozdzielczość od razu ..psycholog … przyjaciele … Ale najlepsze co zeobiłam to totalna izolacja od niego … zero spotkań .. tel tylko niezbędne . Córce nie broniłam spotkań oczywiście , nie wtrącała się . Na jedno tylko uważaj , będzie próbował zrobić z siebie ofiarę , córka zaczęła mnie winić to był najtrudniejszy czas , ale mija .. już zaczyna dostrzegać kto kat ….Co so wyglądu .. daj spokój to nie ma żadnego znaczenia … żadnego … to nie w Tobie tkwi problem jak to zrozumiesz to głowę podniesiesz bardzo wysoko . Wszystko co piszesz to sa niemalże schematy jakie oni robią gdy odchodzą .. Poczytaj moje wpisy … Ściskam .. Ja mam się dobrze :-)
Miałam podobną sytuacje już prawie 2 lata temu . Co mogę powiedzieć Ci po takim czasie z mojej perspektywy. Próbowałam przemówić mu do rozsądku 2 miesiące .. prosiłam , krzyczałam . W końcu odpuściłam .. nie było sensu podjął decyzje .. wzięłam się za siebie .. co znaczy nie patrzyłam na to co on chce .. patrzyłam co w tej sytuacji jest najlepsze dla mnie .. rozdzielczość od razu ..psycholog … przyjaciele … Ale najlepsze co zeobiłam to totalna izolacja od niego … zero spotkań .. tel tylko niezbędne . Córce nie broniłam spotkań oczywiście , nie wtrącała się . Na jedno tylko uważaj , będzie próbował zrobić z siebie ofiarę , córka zaczęła mnie winić to był najtrudniejszy czas , ale mija .. już zaczyna dostrzegać kto kat ….Co so wyglądu .. daj spokój to nie ma żadnego znaczenia … żadnego … to nie w Tobie tkwi problem jak to zrozumiesz to głowę podniesiesz bardzo wysoko . Wszystko co piszesz to sa niemalże schematy jakie oni robią gdy odchodzą .. Poczytaj moje wpisy … Ściskam .. Ja mam się dobrze :-)
Tak właśnie sobie to tłumaczę :] dziękuję za odpowiedź.
Koleżanka też mówi mi że miała identycznie- on oskarża, on nie widzi swojej winy ! Tak jest zawsze, więc odpuszczam już przemowy, krzyki, próbuję zachować spokój, wręcz traktuje jego ataki z uśmiechem to jeszcze bardziej chyba go wkurza :]
Co do rozdzielności to mogę martwić się tylko o to co zrobi teraz czy nie narobi długów- bo majątek mamy podzielony
Jak macie rozdzielność majątkową, to nie obchodzą Cię jego długi, czy o jakiś innym podziale majątku piszesz?
Katarynka 43 zapewne sprawa rozwodowa nie będzie ugodowa z uwagi na to, że się odgraża iż za dużo chcesz.
Może mówić , co chce, a Ty zadbaj o to, aby zabezpieczyć dzieci i siebie.
Nie możesz liczyć , że Ci za wiele pomoże , bo jak sam powiedział chce się jeszcze zabawić.
Dzieci już nie są malutkie, więc dasz radę.
Życie przed Tobą i jeszcze wiele radosnych lat zapewne.
Dziękuję
Katarynka 43 zapewne sprawa rozwodowa nie będzie ugodowa z uwagi na to, że się odgraża iż za dużo chcesz.
Może mówić , co chce, a Ty zadbaj o to, aby zabezpieczyć dzieci i siebie.
Nie możesz liczyć , że Ci za wiele pomoże , bo jak sam powiedział chce się jeszcze zabawić.
Dzieci już nie są malutkie, więc dasz radę.
Życie przed Tobą i jeszcze wiele radosnych lat zapewne.
35 2022-03-18 15:21:07 Ostatnio edytowany przez Zraniona81 (2022-03-18 15:31:33)
Katarynko, niestety prawie zawsze schemat wygląda u wszystkich podobnie, mąż w wieku 42 lat i odbija...cierpi druga osoba i niewinne dzieci.
Niestety mój m odszedł w podobnym wieku-myślałam, że to kryzys,chwilowe problemy w związku, problemy ze zdrowiem, w pracy itp.Walczyłam o nasze małżeństwo ale to nic nie dało. Niestety okazało się że jest ktoś trzeci i wszystko się skończyło.
Trzymaj się i przede wszystkim zabezpiecz finansowo (alimenty dla dzieci i rozdzielność majątkowa) teraz siebie i dzieci.
Nie lituj się teraz nad nim, on nie będzie miał teraz skrupułów wobec Ciebie. Nie daj się więcej oszukiwać i poniżać. Nic więcej już nie uzyskasz od tego człowieka.
36 2022-03-18 15:37:29 Ostatnio edytowany przez bullet (2022-03-18 15:40:16)
Nie wiem czy spieszyć się z rozwodem, czy czekać na rozwój sytuacji, mam mętlik w głowie
(
Nie czekać. akcja => Reakcja
szanuj siebie bo on na pewno nie będzie, im bardziej będziesz uległa tym on bardziej bezczelny
Kolejność powinna być taka
Adwokat -> Psycholog -> Pozew rozwodowy (z orzekaniem winy)
innej ścieżki nie ma
niech się bawi, puść go, on postawił swoje warunki, Ty postaw swoje.
Nie ma w tym przypadku środkowej drogi, nie ma niestety co zbierać tym bardziej, ze to nie pierwszy raz.
On nie chce zranić dziecka ? ... nosz qfa .... co za typ. To on podjął decyzje i musi ponieść tego konsekwencje
...Nie lituj się teraz nad nim, on nie będzie miał teraz skrupułów wobec Ciebie. Nie daj się więcej oszukiwać i poniżać. Nic więcej już nie uzyskasz od tego człowieka.
dokładnie tak, myśl wyłącznie o sobie i o zabezpieczeniu dzieci. Dla niego żadnej ŻADNEJ litości.
Dzięki,
Nie, już na nic nie czekam, działam
Napisz co postanowiłaś i jak się sprawy mają.
Informacyjnie - chyba dwa lata po rozdzielności długi nadal można ściągać z majątku sprzed podziału, czy jakoś tak. Tak tłumaczyła nam to notariusz przy rozdzielności i podziale.
Katarynko, niestety prawie zawsze schemat wygląda u wszystkich podobnie, mąż w wieku 42 lat i odbija...cierpi druga osoba i niewinne dzieci.
Niestety mój m odszedł w podobnym wieku-myślałam, że to kryzys,chwilowe problemy w związku, problemy ze zdrowiem, w pracy itp.Walczyłam o nasze małżeństwo ale to nic nie dało. Niestety okazało się że jest ktoś trzeci i wszystko się skończyło.
Trzymaj się i przede wszystkim zabezpiecz finansowo (alimenty dla dzieci i rozdzielność majątkowa) teraz siebie i dzieci.
Nie lituj się teraz nad nim, on nie będzie miał teraz skrupułów wobec Ciebie. Nie daj się więcej oszukiwać i poniżać. Nic więcej już nie uzyskasz od tego człowieka.
Cały czas płaczę po nocach, niestety - człowiek się przyzwyczaił, chociaż nie układało się od miesięcy.
Cały czas się łudzę że może będzie dobrze. Najbardziej żal mi dzieci, że zostają bez ojca w domu
On przychodzi, ale to nie jest to samo
Mnie skręca- bo to ja mam dbać o to żeby nie pokazać że jest źle między nami . To jest chore, udajemy, on idzie a ja zostaje ze wszystkim sama.
Dzisiaj odbieram akt ur i małż. Mam już pozew i oddaję do sądu papiery
On jak się dowiedział że ja już jestem ze wszystkim gotowa, się bardzo zdziwił, ze mi się tak spieszy, a dlaczego ma mi się nie spieszyć? Na co mam czekać?
Sam rozlał wszystko więc ... O czym on myśli? Że mi się tak spieszy? O co mu chodzi?
To jest chyba normalne że chcę to zakończyć tę farsę ?
Chyba przeżywamy to samo Zraniona81?
Na jakim jesteś teraz etapie?
On jak się dowiedział że ja już jestem ze wszystkim gotowa, się bardzo zdziwił, ze mi się tak spieszy, a dlaczego ma mi się nie spieszyć? Na co mam czekać?
Sam rozlał wszystko więc ... O czym on myśli? Że mi się tak spieszy? O co mu chodzi?
To jest chyba normalne że chcę to zakończyć tę farsę ?
Oho, teoria wspólnego podręcznika z kursu dla zdradzających (kto ma wiedzieć o czym piszę, to wie:)) potwierdza się w coraz większej ilości przypadków. U mnie jż kompletnie nie spieszy się z rozwodem, dałem jej plan wychowawczy do obejrzenia i podpisu i.... cisza, ew. "nie miałam czasu przeczytać". Długo zajmuje przyzwyczajenie się do myśli, że dla kogoś, kto był całym Twoim światem jesteś nikim, a za zdradę wyłączną winę podnosi strona zdradzona - tak to niestety działa.
Katarynka43 napisał/a:On jak się dowiedział że ja już jestem ze wszystkim gotowa, się bardzo zdziwił, ze mi się tak spieszy, a dlaczego ma mi się nie spieszyć? Na co mam czekać?
Sam rozlał wszystko więc ... O czym on myśli? Że mi się tak spieszy? O co mu chodzi?
To jest chyba normalne że chcę to zakończyć tę farsę ?Oho, teoria wspólnego podręcznika z kursu dla zdradzających (kto ma wiedzieć o czym piszę, to wie:)) potwierdza się w coraz większej ilości przypadków. U mnie jż kompletnie nie spieszy się z rozwodem, dałem jej plan wychowawczy do obejrzenia i podpisu i.... cisza, ew. "nie miałam czasu przeczytać". Długo zajmuje przyzwyczajenie się do myśli, że dla kogoś, kto był całym Twoim światem jesteś nikim, a za zdradę wyłączną winę podnosi strona zdradzona - tak to niestety działa.
to jest straszne, szczególnie jak się przeżywa to kolejny raz i to z tą samą osobą
43 2022-04-04 18:31:26 Ostatnio edytowany przez Zraniona81 (2022-04-04 18:36:40)
Katarynko, u mnie bardzo długo już to trwa... Ponieważ mój m nie potrafił uczciwie i z szacunkiem zakończyć naszego malzenstwa zdecydowalam się odp. na jego pozew i wnieslam orzeczenie o jego winie.
Od godziny 0 - odejścia minęło już prawie 3 lata. Teraz czekam na rozprawę-juz nie długo.
W między czasie sprawy jeszcze bardziej się skomplikowały i wiem że nie będzie łatwo...
Napisz jak u Ciebie? Jak sobie radzisz...?
Jak sobie radzą dzieci?
Będzie ciężko ale musisz wziąć się w garść, odszedł, jego strata, wytłumacz córce a nie udawaj przed nią. Dzieci nie są głupie, zauważy, że coś się dzieje.
A ty po prostu nie utrudniaj mu kontaktu z dzieckiem, wypłacz się, weź się w garść i zacznij nowe życie z dzieckiem bez niego.
Daj znać co u Ciebie. Nie jesteś sama !
Będzie ciężko ale musisz wziąć się w garść, odszedł, jego strata, wytłumacz córce a nie udawaj przed nią. Dzieci nie są głupie, zauważy, że coś się dzieje.
A ty po prostu nie utrudniaj mu kontaktu z dzieckiem, wypłacz się, weź się w garść i zacznij nowe życie z dzieckiem bez niego.
Daj znać co u Ciebie. Nie jesteś sama !
chyba już się wypłakałam bo wczoraj nie dałam już rady wycisnąć ani łzy. Najgorzej wieczorami.
Zaczynam myśleć pozytywnie, zaczynam myśleć o zaletach tej sytuacji
Katarynko, u mnie bardzo długo już to trwa... Ponieważ mój m nie potrafił uczciwie i z szacunkiem zakończyć naszego malzenstwa zdecydowalam się odp. na jego pozew i wnieslam orzeczenie o jego winie.
Od godziny 0 - odejścia minęło już prawie 3 lata. Teraz czekam na rozprawę-juz nie długo.
W między czasie sprawy jeszcze bardziej się skomplikowały i wiem że nie będzie łatwo...
Napisz jak u Ciebie? Jak sobie radzisz...?
Jak sobie radzą dzieci?
Hej, 3 lata to bardzo dużo czasu- współczuję, dlaczego to tyle trwa?
U mnie stara bieda, nie wiem za co się chwycić w tym pozwie.
Może napiszę na mail?
47 2022-04-05 20:12:47 Ostatnio edytowany przez Zraniona81 (2022-04-05 20:30:47)
Wszystko zaczęło się na początku pandemii i dlatego m.in się przedłuża.
Napisz do mnie na @ jeśli chcesz, może będę mogła pomoc.
Wszystko zaczęło się na początku pandemii i dlatego m.in się przedłuża.
Napisz do mnie na @ jeśli chcesz, może będę mogła pomoc.
Napisałam wczoraj, dotarł mail?
Tak, dotarł, jutro do południa odpisze Ci na spokojnie.
Wejdź na @