Hej. Jestem facetem i mam taki problem.. otóż jestem z moją dziewczyną ponad półtorej roku, mamy po ok. 25 lat i wszystko wydawało się pięknie do pewnego czasu. Dziewczyna mnie kocha, to jest pewne na 100%, mieszkamy razem prawie że od początków i ogólnie charaktery mamy podobne jak i patrzenie na życie, każda wolna chwila razem (wręcz leżenie na sobie, bywanie gdzieś itp.) i nie przeszkadzało to ale coś mnie nie pokoi, moja osoba, moje nastawienie. Zauważyłem, że co jakiś czas w głowie mam myśli, że mi nie zależy jak ona coś opowiada lub jak troszkę się w czymś nie zgadzamy ale to mija wiadomo i jest finalnie ok z tym, że pojawiają się momentami myśli takie jak niechęć czyli, że wolałbym być sam, bez związku i w tym jest problem. Oboje jesteśmy osobami pracującymi i na przykład teraz jest temat, że dziewczyna chce zmienić prace (czyli zmiany) i mnie to nie tyle co irytuje ale coś w mojej głowie się rodzi, że właśnie ta nie chęć taka i nie wiem jak sam mam to odbierać. Czy to jest związane z tym okresem do kilku lat u par czy może coś innego? Najlepiej jak ktoś chłodno z boku na to spojrzy.
Podobne tematy
Innymi słowy, jak jest po Twojemu to jest super, ale jak ona chce coś po swojemu to Ty już chcesz być sam.
To powodzenia, bo w żadnym związku nie będziesz miał zawsze tak jak Ty chcesz. Dziewczyna to osobny byt i ma prawo do swojego zdania.
Hej. Jestem facetem i mam taki problem.. otóż jestem z moją dziewczyną ponad półtorej roku,
/./
każda wolna chwila razem (wręcz leżenie na sobie, bywanie gdzieś itp.) i nie przeszkadzało to ale coś mnie nie pokoi, moja osoba, moje nastawienie. Zauważyłem, że co jakiś czas w głowie mam myśli, że mi nie zależy jak ona coś opowiada lub jak troszkę się w czymś nie zgadzamy ale to mija wiadomo i jest finalnie ok z tym, że pojawiają się momentami myśli takie jak niechęć czyli, że wolałbym być sam, bez związku i w tym jest problem.
/./
Czy to jest związane z tym okresem do kilku lat u par czy może coś innego? Najlepiej jak ktoś chłodno z boku na to spojrzy.
Półtora roku i nadal każda wolna chwila razem? Wręcz leżenie na sobie?
Brzmi niepokojąco.
Oddychacie cały czas tym samym powietrzem, a to szkodliwe.
Można się udusić.
A gdzie jakaś własna przestrzeń, wolny czas, spotkanie z kolegami?
Moim zdaniem u Was jest za ciasno, za duszno i robi się za nudno.
Może czas na zmiany?
Nie, nie dziewczyny, ale zyskania kawałka własnej podłogi.
Może ta praca dziewczyny /na zmiany/ przewietrzy trochę Wasz związek?