Cześć, potrzebuję porady. Jestem w związku od 2 lat, to mój pierwszy chłopak, mam 26 lat. Ja skończyłam studia magisterskie, on skończył szkołę zawodową, ale bez egzaminu zawodowego, poznaliśmy się w moim mieście studenckim, on przyjechał tu do pracy, wynajmuje pokój. Mówiłam mu od początku, że w tym mieście ciężko będzie znaleźć mi pracę i wracam w swoje rodzinne strony, bo tam znalazłam super płatną pracę. Niestety on nie ma stałej pracy, w jednej jest maksymalnie 2 tygodnie i tak co chwila zmienia, ja mam pewny zawód... W trakcie związku zdarzały się nam kłótnie, ale to ja zawsze musiałam wyciągać rękę, bo on zawsze się obrażał i nie odzywał się. Jest bardzo zazdrosny, przeglądał mój telefon, a swojego zabrania mi ruszać, choć wiem, że pisze z innymi dziewczynami... Teraz jest problem, bo jest zły, że szukam pracy gdzie indziej, a on też nie ma tu pewnej pracy, tylko nie chce za mną pójść i mamy straszny kryzys. Co mam robić?
2 2021-03-01 15:33:42 Ostatnio edytowany przez jjbp (2021-03-01 16:16:17)
Szczerze jak dla mnie skoro on nie ma stałej pracy to nie rozumiem czemu jest zły że Ty chcesz sie przenieść gdzieś gdzie będziesz miała pewna sytuację (o czym zresztą od początku mówiłaś). Jaki jest jego argument? Ma tu rodzinę, znajomych czy coś? Jak daleko są te dwa miasta od siebie?
W trakcie związku zdarzały się nam kłótnie, ale to ja zawsze musiałam wyciągać rękę, bo on zawsze się obrażał i nie odzywał się. Jest bardzo zazdrosny, przeglądał mój telefon, a swojego zabrania mi ruszać, choć wiem, że pisze z innymi dziewczynami
Widzisz z nim przyszłość pomijając kwestie pracy? Radzę podjąć taką decyzję jaka będzie najlepsza dla Ciebie zawodowo.
Szczerze jak dla mnie skoro on nie ma stałej pracy to nie rozumiem czemu jest zły że Ty chcesz sie przenieść gdzieś gdzie będziesz miała pewna sytuację (o czym zresztą od początku mówiłaś). Jaki jest jego argument? Ma tu rodzinę, znajomych czy coś? Jak daleko są te dwa miasta od siebie?
Nie ma ani rodziny ani znajomych, ma tu tylko mnie, po prostu mieszka tu 2 lata i się przyzwyczaił, bo niby mu tu łatwiej o pracę. A tak naprawdę to lata z jednej pracy do drugiej i nie ma żadnych ambicji i planów na przyszłość. Kocham go i ciężko mi go zostawić, ale on mi stawia ultimatum: albo praca albo on...
W trakcie związku zdarzały się nam kłótnie, ale to ja zawsze musiałam wyciągać rękę, bo on zawsze się obrażał i nie odzywał się. Jest bardzo zazdrosny, przeglądał mój telefon, a swojego zabrania mi ruszać, choć wiem, że pisze z innymi dziewczynami
Widzisz z nim przyszłość pomijając kwestie pracy? Radzę podjąć taką decyzję jaka będzie najlepsza dla Ciebie zawodowo.
To prawda, ale szkoda mi tych 2 lat... Myślałam, że wszystko nam się ułoży i on będzie miał stałą pracę, a on mówi, że brak mu chęci do pracy... Jest z rozbitej rodziny, wychowała go tylko mama, która też nie pracuje.
6 2021-03-01 16:37:02 Ostatnio edytowany przez jjbp (2021-03-01 16:38:26)
To prawda, ale szkoda mi tych 2 lat...
No, to jak tak dalej pójdzie to będzie Ci szkoda kolejnych dwóch, a potem 10, 15 i tak dalej i tak dalej.
Szczerze to Twój związek nie brzmi jakoś super - kłótnie, on aktywnie rozgląda się za innymi laskami, stawia Ci ultimatum, nie ma stałej pracy. Ja widze tu szereg rzeczy które Ci nie pasują. Jesteś młoda, warto jednak przemyśleć czy to ma sens
To prawda, ale szkoda mi tych 2 lat...
No, to jak tak dalej pójdzie to będzie Ci szkoda kolejnych dwóch, a potem 10, 15 i tak dalej i tak dalej.Szczerze to Twój związek nie brzmi jakoś super - kłótnie, on aktywnie rozgląda się za innymi laskami, stawia Ci ultimatum, nie ma stałej pracy. Ja widze tu szereg rzeczy które Ci nie pasują. Jesteś młoda, warto jednak przemyśleć czy to ma sens
To prawda, ale nigdy nie byłam w długim związku i nie miałam porównania jak to ma wyglądać... Boję się, że nie będzie mógł znaleźć stałej pracy, bo tylko pracuje na czarno, a po pracy leży i nie ma żadnych zainteresowań...
8 2021-03-01 16:42:23 Ostatnio edytowany przez jjbp (2021-03-01 16:43:29)
Ja w swoim pierwszym związku też nie wiedziałam jak to ma wyglądać. I powtarzałam sobie ze trzeba iść na ustępstwa, akceptować wady, że przesadzam, że wcale nie jest tak źle, że przecież nie bije i nie zdradza to nie mam powodów żeby być niezadowolona, że to dobry chłopak a mi odbiła palma, że może nikogo lepszego nie znajdę i tak dalej i tak dalej.
Nie było warto w tym tkwić kilka lat a zerwania nigdy nie żałowałam. Jeśli ktoś Ci ewidentnie nie pasuje i nie możesz się z nim dogadać to nie warto
Ja w swoim pierwszym związku też nie wiedziałam jak to ma wyglądać. I powtarzałam sobie ze trzeba iść na ustępstwa, akceptować wady, że przesadzam, że wcale nie jest tak źle, że przecież nie bije i nie zdradza to nie mam powodów żeby być niezadowolona, że to dobry chłopak a mi odbiła palma, że może nikogo lepszego nie znajdę i tak dalej i tak dalej.
Nie było warto w tym tkwić kilka lat a zerwania nigdy nie żałowałam.
Naprawdę wielkie dzięki, bo może byłam zaślepiona... Często grał na moich uczuciach, nawet obraził się gdy zwróciłam mu uwagę żeby nie przeglądał moich wiadomości, a potem musiałam go przepraszać... On ma niskie poczucie wartości, bo mówi, że jestem atrakcyjna i mogę go zdradzać... To chore...
Im więcej mówisz tym bardziej wychodzi ze się w tym związku męczysz. I odpowiedz sama sobie w imieniu czego?
Co w takim razie jest w tym związku aż tak dobrego że dalej w nim jesteś pomimo rzeczy które Ci nie pasują?
Im więcej mówisz tym bardziej wychodzi ze się w tym związku męczysz. I odpowiedz sama sobie w imieniu czego?
Co w takim razie jest w tym związku aż tak dobrego że dalej w nim jesteś pomimo rzeczy które Ci nie pasują?
Podobało mi się, że nie pije, nie pali, potrafi sobie ugotować, dobrze nam się rozmawia jak jesteśmy pogodzeni i na początku znajomości bardzo się starał o mnie, a teraz już dostrzegam w nim więcej wad niż zalet, ale zostało przywiązanie...
12 2021-03-01 17:06:17 Ostatnio edytowany przez jjbp (2021-03-01 17:08:00)
No cóż akurat to że dorosły umie dla siebie ugotować i nie przegina z alkoholem to są dość standardowe cechy a nie jakieś cuda które mi będą w stanie wynagrodzić szereg wad. Ale wiadomo, jeśli dla Ciebie to priorytet to rozumiem.
Może być tak że z czasem się zmieniło, na początku oboje mieliście różowe okulary na nosie ale one z czasem spadają. Dlatego zaczynasz zauważać teraz te wady.
Jakąkolwiek decyzję podejmiesz uważam że głównym motorem nie powinno być "szkoda mi dwóch lat". Bez sensu jest zostawać z kimś z braku laku, a bo już jestem to zostanę. Jeśli już kontynuować i naprawiać relację to powinna to być świadoma DECYZJA a nie coś na zasadzie "no, tak wyszło"
jjbp napisał/a:Szczerze jak dla mnie skoro on nie ma stałej pracy to nie rozumiem czemu jest zły że Ty chcesz sie przenieść gdzieś gdzie będziesz miała pewna sytuację (o czym zresztą od początku mówiłaś). Jaki jest jego argument? Ma tu rodzinę, znajomych czy coś? Jak daleko są te dwa miasta od siebie?
Nie ma ani rodziny ani znajomych, ma tu tylko mnie, po prostu mieszka tu 2 lata i się przyzwyczaił, bo niby mu tu łatwiej o pracę. A tak naprawdę to lata z jednej pracy do drugiej i nie ma żadnych ambicji i planów na przyszłość. Kocham go i ciężko mi go zostawić, ale on mi stawia ultimatum: albo praca albo on...
Jak ktoś stawia ultimatum "on albo cos innego", nigdy nie jest to czlowiek wart tego, zeby go w tym ultimatum wybierac.
14 2021-03-01 17:09:56 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-03-01 17:15:46)
No cóż akurat to że dorosły umie dla siebie ugotować i nie przegina z alkoholem to są dość standardowe cechy, w pewnym sensie absolutne minimum. Ale wiadomo, jeśli dla Ciebie to priorytet to rozumiem.
Może być tak że z czasem się zmieniło, na początku oboje mieliście różowe okulary na nosie ale one z czasem spadają. Dlatego zaczynasz zauważać teraz te wady.
Jakąkolwiek decyzję podejmiesz uważam że głównym motorem nie powinno być "szkoda mi dwóch lat". Bez sensu jest zostawać z kimś z braku laku, a bo już jestem to zostanę. Jeśli już kontynuować i naprawiać relację to powinna to być świadoma DECYZJA a nie coś na zasadzie "no, tak wyszło"
Bardzo Ci dziękuję za wszystkie rady. Po prostu mój tata nadużywał alkoholu i mało pomagał w domu, więc może błędnie na to patrzyłam u mojego chłopaka, że taki nie jest, a na inne rzeczy przymykałam oko. Tylko mój tata jest bardzo pracowity, a chłopak leniwy i tu jest większy problem. Chciałam naprawić to co między nami się psuje, ale on nie wykazuje żadnych chęci i woli ciche dni, co mnie doprowadza do łez.
Jak ktoś stawia ultimatum "on albo cos innego", nigdy nie jest to czlowiek wart tego, zeby go w tym ultimatum wybierac.
Masz rację, coraz bardziej jestem tego świadoma. Długo się uczyłam, by zyskać pracę w zawodzie, natomiast mu było wszystko jedno i teraz pracy nie ma i nie ma nic swojego, widzę, że mi bardzo zazdrości, a on tylko narzeka. Teraz widzę w nim Ferdka Kiepskiego, co najlepsze.
Nie wykazuje chęci, nie stara się tak jak się starał, wypisuje do obcych dziewczyn, ucina rozmowę ultimatum. Nie wygląda mi on na osobę chętna do naprawiania czegokolwiek. Szkoda Twojego czasu według mnie.
16 2021-03-01 17:23:09 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-03-01 17:37:08)
aniuu1 napisał/a:W trakcie związku zdarzały się nam kłótnie, ale to ja zawsze musiałam wyciągać rękę, bo on zawsze się obrażał i nie odzywał się. Jest bardzo zazdrosny, przeglądał mój telefon, a swojego zabrania mi ruszać, choć wiem, że pisze z innymi dziewczynami
Widzisz z nim przyszłość pomijając kwestie pracy? Radzę podjąć taką decyzję jaka będzie najlepsza dla Ciebie zawodowo.
To prawda, ale szkoda mi tych 2 lat... Myślałam, że wszystko nam się ułoży i on będzie miał stałą pracę, a on mówi, że brak mu chęci do pracy... Jest z rozbitej rodziny, wychowała go tylko mama, która też nie pracuje.
Nie rozczulaj się nad nim, nie tłumacz go, bo źle wyjdziesz na tym. Jego problemy z przeszłości są tym z czym on musi sobie poradzić. Uważaj czy nie mydli Ci tym oczu. Koleżanka rozstała się w zeszłym roku z chłopakiem, z którym planowali ślub, była z nim 3 lata. Dużo bardziej ogarnięty zawodowo niż twój, ale chodzi o to, że on jej właśnie mydlił oczy jaki biedny, bo bez ojca się wychował, matka mu zmarła w czasie związku. Finalnie okazało się, że cały czas był bardzo nie wporządku, oszukiwał i zdradzał.
Co to znaczy, że szkoda Ci 2 lat? Patrz na to jak to realnie wygląda, jak rokuje. Inaczej masz szanse stracić dużo więcej, nie tylko czasu.
Przeczytałam resztę wpisów.. No nie wygląda ten związek ciekawie moim zdaniem. Naprawdę radzę Ci nie poświęcać swoich perspektyw, bo za jakiś czas moim zdaniem żałowałabyś tego.
Mam jakieś koleżanki, które mają partnerów bez ambicji zawodowych i bez pieniędzy, ale przynajmniej są pracowici, pomocni, zgodni, wspierający, rodzinni, uczestniczą w opiece nad dziećmi i bez żadnych nałogów.
Cześć, potrzebuję porady. Jestem w związku od 2 lat, to mój pierwszy chłopak, mam 26 lat. Ja skończyłam studia magisterskie, on skończył szkołę zawodową, ale bez egzaminu zawodowego, poznaliśmy się w moim mieście studenckim, on przyjechał tu do pracy, wynajmuje pokój. Mówiłam mu od początku, że w tym mieście ciężko będzie znaleźć mi pracę i wracam w swoje rodzinne strony, bo tam znalazłam super płatną pracę. Niestety on nie ma stałej pracy, w jednej jest maksymalnie 2 tygodnie i tak co chwila zmienia, ja mam pewny zawód... W trakcie związku zdarzały się nam kłótnie, ale to ja zawsze musiałam wyciągać rękę, bo on zawsze się obrażał i nie odzywał się. Jest bardzo zazdrosny, przeglądał mój telefon, a swojego zabrania mi ruszać, choć wiem, że pisze z innymi dziewczynami... Teraz jest problem, bo jest zły, że szukam pracy gdzie indziej, a on też nie ma tu pewnej pracy, tylko nie chce za mną pójść i mamy straszny kryzys. Co mam robić?
Obstawiałabym, że facet po prostu trudno znosi to, że Ty znalazłaś dobrą pracę, a jemu ta sztuka nie bardzo się udaje, ale nie potrafi tego powiedzieć wprost, może nawet nie uświadamia sobie tego. Po prostu w tak niedojrzały sposób odreagowuje swoją frustrację.
18 2021-03-01 17:45:20 Ostatnio edytowany przez Roxann (2021-03-01 17:46:53)
Cześć, potrzebuję porady. Jestem w związku od 2 lat, to mój pierwszy chłopak, mam 26 lat. Ja skończyłam studia magisterskie, on skończył szkołę zawodową, ale bez egzaminu zawodowego, poznaliśmy się w moim mieście studenckim, on przyjechał tu do pracy, wynajmuje pokój. Mówiłam mu od początku, że w tym mieście ciężko będzie znaleźć mi pracę i wracam w swoje rodzinne strony, bo tam znalazłam super płatną pracę. Niestety on nie ma stałej pracy, w jednej jest maksymalnie 2 tygodnie i tak co chwila zmienia, ja mam pewny zawód... W trakcie związku zdarzały się nam kłótnie, ale to ja zawsze musiałam wyciągać rękę, bo on zawsze się obrażał i nie odzywał się. Jest bardzo zazdrosny, przeglądał mój telefon, a swojego zabrania mi ruszać, choć wiem, że pisze z innymi dziewczynami... Teraz jest problem, bo jest zły, że szukam pracy gdzie indziej, a on też nie ma tu pewnej pracy, tylko nie chce za mną pójść i mamy straszny kryzys. Co mam robić?
Z tego co piszesz, najlepszym rozwiązaniem byłoby przeprowadzenie do Ciebie, gdzie masz pracę, tym bardziej że on tu nie może znaleźć stałej. Pytanie, jak Wasze życie po przeprowadzce by wyglądało, gdzie byście mieszkali i za co. Faceci mają często kompleks pod tym względem, że będą na "utrzymaniu", mimo że często prace fizyczne są lepiej płatne niż biurowe.
Przeprowadzka to poważna decyzja.
Skoro Ty tam znalazłaś pracę, podejrzewam, że to miejsce daje większe możliwości też dla niego? Może od tego trzeba zacząć by on TAM poszukał pracy?
redpoison napisał/a:Cześć, potrzebuję porady. Jestem w związku od 2 lat, to mój pierwszy chłopak, mam 26 lat. Ja skończyłam studia magisterskie, on skończył szkołę zawodową, ale bez egzaminu zawodowego, poznaliśmy się w moim mieście studenckim, on przyjechał tu do pracy, wynajmuje pokój. Mówiłam mu od początku, że w tym mieście ciężko będzie znaleźć mi pracę i wracam w swoje rodzinne strony, bo tam znalazłam super płatną pracę. Niestety on nie ma stałej pracy, w jednej jest maksymalnie 2 tygodnie i tak co chwila zmienia, ja mam pewny zawód... W trakcie związku zdarzały się nam kłótnie, ale to ja zawsze musiałam wyciągać rękę, bo on zawsze się obrażał i nie odzywał się. Jest bardzo zazdrosny, przeglądał mój telefon, a swojego zabrania mi ruszać, choć wiem, że pisze z innymi dziewczynami... Teraz jest problem, bo jest zły, że szukam pracy gdzie indziej, a on też nie ma tu pewnej pracy, tylko nie chce za mną pójść i mamy straszny kryzys. Co mam robić?
Z tego co piszesz, najlepszym rozwiązaniem byłoby przeprowadzenie do Ciebie, gdzie masz pracę, tym bardziej że on tu nie może znaleźć stałej. Pytanie, jak Wasze życie po przeprowadzce by wyglądało, gdzie byście mieszkali i za co. Faceci mają często kompleks pod tym względem, że będą na "utrzymaniu", mimo że często prace fizyczne są lepiej płatne niż biurowe.
Przeprowadzka to poważna decyzja.
Skoro Ty tam znalazłaś pracę, podejrzewam, że to miejsce daje większe możliwości też dla niego? Może od tego trzeba zacząć by on TAM poszukał pracy?
Tam gdzie zamierzam wrócić oferują mi 5 tys netto, mam tam mieszkanie, bo rodzice wynajmują, a cieszyliby się gdybyśmy mogli we dwójkę na start zamieszkać za darmo we własnym mieszkaniu. Tata mówił, że może chłopakowi znaleźć dobrze płatną pracę, chłopak nie ma samochodu, ale rodzice by nam na pewno pomogli. Kwestia tego, że chłopak nie chce o tym słyszeć, woli żebym została z nim bez pracy, żeby mnie dalej utrzymywali rodzice jak na studiach. On sam mówi, że mi w niczym nie pomoże, bo sam nie ma i musi swojej mamie finansowo pomagać...
redpoison napisał/a:Cześć, potrzebuję porady. Jestem w związku od 2 lat, to mój pierwszy chłopak, mam 26 lat. Ja skończyłam studia magisterskie, on skończył szkołę zawodową, ale bez egzaminu zawodowego, poznaliśmy się w moim mieście studenckim, on przyjechał tu do pracy, wynajmuje pokój. Mówiłam mu od początku, że w tym mieście ciężko będzie znaleźć mi pracę i wracam w swoje rodzinne strony, bo tam znalazłam super płatną pracę. Niestety on nie ma stałej pracy, w jednej jest maksymalnie 2 tygodnie i tak co chwila zmienia, ja mam pewny zawód... W trakcie związku zdarzały się nam kłótnie, ale to ja zawsze musiałam wyciągać rękę, bo on zawsze się obrażał i nie odzywał się. Jest bardzo zazdrosny, przeglądał mój telefon, a swojego zabrania mi ruszać, choć wiem, że pisze z innymi dziewczynami... Teraz jest problem, bo jest zły, że szukam pracy gdzie indziej, a on też nie ma tu pewnej pracy, tylko nie chce za mną pójść i mamy straszny kryzys. Co mam robić?
Obstawiałabym, że facet po prostu trudno znosi to, że Ty znalazłaś dobrą pracę, a jemu ta sztuka nie bardzo się udaje, ale nie potrafi tego powiedzieć wprost, może nawet nie uświadamia sobie tego. Po prostu w tak niedojrzały sposób odreagowuje swoją frustrację.
Też mi się tak zdaje, że mi zazdrości... Był w szoku jak oferowali mi sporą wypłatę i to całość na umowie. Jak mówiłam, że chciałabym się dalej rozwijać i doszkalać to on mi podcina skrzydła i mówi, że nie dam sobie rady...
redpoison napisał/a:aniuu1 napisał/a:Widzisz z nim przyszłość pomijając kwestie pracy? Radzę podjąć taką decyzję jaka będzie najlepsza dla Ciebie zawodowo.
To prawda, ale szkoda mi tych 2 lat... Myślałam, że wszystko nam się ułoży i on będzie miał stałą pracę, a on mówi, że brak mu chęci do pracy... Jest z rozbitej rodziny, wychowała go tylko mama, która też nie pracuje.
Nie rozczulaj się nad nim, nie tłumacz go, bo źle wyjdziesz na tym. Jego problemy z przeszłości są tym z czym on musi sobie poradzić. Uważaj czy nie mydli Ci tym oczu. Koleżanka rozstała się w zeszłym roku z chłopakiem, z którym planowali ślub, była z nim 3 lata. Dużo bardziej ogarnięty zawodowo niż twój, ale chodzi o to, że on jej właśnie mydlił oczy jaki biedny, bo bez ojca się wychował, matka mu zmarła w czasie związku. Finalnie okazało się, że cały czas był bardzo nie wporządku, oszukiwał i zdradzał.
Co to znaczy, że szkoda Ci 2 lat? Patrz na to jak to realnie wygląda, jak rokuje. Inaczej masz szanse stracić dużo więcej, nie tylko czasu.
Przeczytałam resztę wpisów.. No nie wygląda ten związek ciekawie moim zdaniem. Naprawdę radzę Ci nie poświęcać swoich perspektyw, bo za jakiś czas moim zdaniem żałowałabyś tego.
Mam jakieś koleżanki, które mają partnerów bez ambicji zawodowych i bez pieniędzy, ale przynajmniej są pracowici, pomocni, zgodni, wspierający, rodzinni, uczestniczą w opiece nad dziećmi i bez żadnych nałogów.
Dzięki za te słowa, coraz bardziej widzę, że muszę z tym skończyć i tego na siłę nie utrzymam. Może miałam za małe wymagania i teraz się na tym przejechałam, ale na początku było wręcz idealnie...
Tam gdzie zamierzam wrócić oferują mi 5 tys netto, mam tam mieszkanie, bo rodzice wynajmują, a cieszyliby się gdybyśmy mogli we dwójkę na start zamieszkać za darmo we własnym mieszkaniu. Tata mówił, że może chłopakowi znaleźć dobrze płatną pracę, chłopak nie ma samochodu, ale rodzice by nam na pewno pomogli. Kwestia tego, że chłopak nie chce o tym słyszeć, woli żebym została z nim bez pracy, żeby mnie dalej utrzymywali rodzice jak na studiach. On sam mówi, że mi w niczym nie pomoże, bo sam nie ma i musi swojej mamie finansowo pomagać...
Skoro tak sytuacja stoi to chłopak albo głupi albo mu nie zależy.
Cześć, potrzebuję porady. Jestem w związku od 2 lat, to mój pierwszy chłopak, mam 26 lat. Ja skończyłam studia magisterskie, on skończył szkołę zawodową, ale bez egzaminu zawodowego, poznaliśmy się w moim mieście studenckim, on przyjechał tu do pracy, wynajmuje pokój. Mówiłam mu od początku, że w tym mieście ciężko będzie znaleźć mi pracę i wracam w swoje rodzinne strony, bo tam znalazłam super płatną pracę. Niestety on nie ma stałej pracy, w jednej jest maksymalnie 2 tygodnie i tak co chwila zmienia, ja mam pewny zawód... W trakcie związku zdarzały się nam kłótnie, ale to ja zawsze musiałam wyciągać rękę, bo on zawsze się obrażał i nie odzywał się. Jest bardzo zazdrosny, przeglądał mój telefon, a swojego zabrania mi ruszać, choć wiem, że pisze z innymi dziewczynami... Teraz jest problem, bo jest zły, że szukam pracy gdzie indziej, a on też nie ma tu pewnej pracy, tylko nie chce za mną pójść i mamy straszny kryzys. Co mam robić?
Marnujesz tylko swoj czas. Czas na zmiany.
redpoison napisał/a:Tam gdzie zamierzam wrócić oferują mi 5 tys netto, mam tam mieszkanie, bo rodzice wynajmują, a cieszyliby się gdybyśmy mogli we dwójkę na start zamieszkać za darmo we własnym mieszkaniu. Tata mówił, że może chłopakowi znaleźć dobrze płatną pracę, chłopak nie ma samochodu, ale rodzice by nam na pewno pomogli. Kwestia tego, że chłopak nie chce o tym słyszeć, woli żebym została z nim bez pracy, żeby mnie dalej utrzymywali rodzice jak na studiach. On sam mówi, że mi w niczym nie pomoże, bo sam nie ma i musi swojej mamie finansowo pomagać...
Skoro tak sytuacja stoi to chłopak albo głupi albo mu nie zależy.
Raczej z kompleksami i kolo mezczyzny nawet nie stal. Bedzie sciagal autorke w dol.
redpoison, bardzo Cię proszę abyś nie publikowała kolejnych swoich postów tuż pod poprzednimi, jest to niezgodne z regulaminem naszego forum.
Możesz odpowiedzieć kilku osobom w jednym poście. A zawsze kiedy chcesz coś dodać do wypowiedzi, którą już opublikowałaś, możesz to zrobić używając funkcji "edytuj".
Z góry dziękuję za stosowanie się do naszych zasad.
Redpoison jeżeli po 2 latach facet Cię nie szanuje, szantażuje, nie liczy się z Twoim zdaniem, podcina Ci skrzydła, to zastanów się po co Ci taki związek. Związek ma uskrzydlać, a nie dobijać. Wyobraź sobie, że to Ty ciągle Was utrzymujesz, pracujesz, zarabiasz, potem rodzisz dzieci i nadal wszystko jest na Twojej głowie, a facet jest ciągle niezadowolony i zazdrosny, że Ty zarabiasz. Po co Ci to? Przecież ten człowiek nie zachowuje się jak ktoś, kto kocha.
Pisałaś gdzieś chyba, że Twój ojciec jest alkoholikiem. Pewnie dlatego mylisz współczucie z miłością. Zacznij szanować siebie, zapisz się na psychoterapię dla DDA, a dopiero potem buduj relację z odpowiednim facetem. Jak na razie zmarnowałaś 2 lata swojego życia z nieodpowiednią osobą. Chcesz marnować kolejne 20, 30lat? Wiem, że to trudne, ale myśl o sobie, potem o innych.
Ewakuuj się z tego „związku”. Ja tu widzę tylko problemy i moim zdaniem nie jest to kwestia wykształcenia tylko innych charakterów. Nie dość ze koleś leniwy i nie garnacy się do roboty to jeszcze zazdrośnik który ryje głowę tekstami typu - ty atrakcyjna to bedziesz mnie zdradzać a ja taki biedny bo nie mam ojca (sory ale to żadna wymówka żeby nie iść do pracy) to jeszcze z Tej zazdrości jest w stanie ci podciąć skrzydła i woli żebyś siedziała z nim w domu bez pracy niż rozwijała się zawodowo. Kursy tez ble bo sobie rady nie dasz.
Tak nie wyglada wsparcie w związku! Tak wyglada zazdrość o druga osobę.
Nie zmarnowałaś tych 2 lat bo na pewno mieliście fajne chwile ale na dłuższa metę to nie zagra. Jak się przeprowadzi z tobą do innego miasta to dopiero zaczną się kłótnie ....
Pamietaj twoj rozwój zawodowy jest bardzo ważny dlatego ze jest twoj - to jest twoje zabezpieczenie i twoja przyszłość.
Jeśli ktoś ci stawia takie ultimatum oznacza ze kompletnie się z tobą nie liczy - patrzy tylko na swój własny czubek nosa.
Masz przed sobą całe życie i cała masę wartościowych ludzi do poznania.
Przepraszam jeśli łamałam regulamin, ale nie myślę w tym momencie logicznie. Po prostu gdy zobaczyłam, że chłopak stroni od alkoholu w przeciwieństwie do ojca i jeszcze mu się podobam to momentalnie chciałam z nim być. A prawda jest taka, że muszę iść na terapię i rozwiązać swoje problemy, a z chłopakiem skończyć, bo będę miała jeszcze większe problemy... Niby bliska osoba, świata poza nim nie widziałam, choć wiele osób mnie uprzedzało. Bardzo wam dziękuję za wszystko, bardzo, bardzo tego potrzebowałam, jakby ktoś mnie w końcu obudził!
To są dobre wnioski.
Powinnaś popracować nad poczuciem wartości.
Nie pasujecie do siebie, chcesz chłopa w utrzymywać? daj sobie z nim spokój - wyjazd za pracą to idealna okazja do tego aby zacząć na nowo. Facet bez ambicji Ci odpowiada? i w dodatku zazdrosny, o podwójnych standardach - sam coś ma za uszami skoro nie pozwala Ci zajrzeć w swój telefon - a dlaczego Ty mu w ogóle pozwalasz się kontrolować? ja nie widzę żadnych plusów tej sytuacji dla Ciebie (bo dla niego - owszem).
Są na świece ciekawsze osobniki.
Zerwałam z nim w końcu. Był bardzo zły i jeszcze mnie zwyzywał, ale cieszę się, że mam to za sobą. Dziękuję za wsparcie ![]()
Po tym jak ktoś się rozstaje można się dużo dowiedzieć. Pamiętaj o tym zwyzywaniu jakby Cię naszły myśli czy by się nie zejść spowrotem. Powodzenia!
Super, gratuluję zerwania ![]()
Super. Bardzo dobra decyzja. Wytrwałości i braku nerwów !
Dzięki dziewczyny. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się poznać fajnego i dobrego chłopaka.
Cześć, potrzebuję porady. Jestem w związku od 2 lat, to mój pierwszy chłopak, mam 26 lat. Ja skończyłam studia magisterskie, on skończył szkołę zawodową, ale bez egzaminu zawodowego, poznaliśmy się w moim mieście studenckim, on przyjechał tu do pracy, wynajmuje pokój. Mówiłam mu od początku, że w tym mieście ciężko będzie znaleźć mi pracę i wracam w swoje rodzinne strony, bo tam znalazłam super płatną pracę. Niestety on nie ma stałej pracy, w jednej jest maksymalnie 2 tygodnie i tak co chwila zmienia, ja mam pewny zawód... W trakcie związku zdarzały się nam kłótnie, ale to ja zawsze musiałam wyciągać rękę, bo on zawsze się obrażał i nie odzywał się. Jest bardzo zazdrosny, przeglądał mój telefon, a swojego zabrania mi ruszać, choć wiem, że pisze z innymi dziewczynami... Teraz jest problem, bo jest zły, że szukam pracy gdzie indziej, a on też nie ma tu pewnej pracy, tylko nie chce za mną pójść i mamy straszny kryzys. Co mam robić?
To przepasc roznica w wyksztalceniu i to zle wrozy
37 2021-03-02 20:24:25 Ostatnio edytowany przez Bbaselle (2021-03-02 20:28:39)
Dzięki dziewczyny. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się poznać fajnego i dobrego chłopaka.
Na pewno !!! Gratulacje ze pogonilas nieroba
nie truje życie jakiejś innej ! A teraz ty zdobywaj świat a fajni i dobrzy faceci sami się pojawia !!:)
Edit: Petra moim zdaniem jest to jednak różnica charakterów. Bo ktoś może być niewykształcony ( w sensie nie ma papierka ze skończył na przykład jakas zawodówkę ) a być super extra pracowitym i fachowcem w tym co robi - do tego z ambicjami żeby na przykład otworzyć swój własny zakład. Nie rozumiem tego bardzo negatywnego nastawienia ze jak nie masz studiów to z cała pewnością jesteś idiota. Znam bardzo wiele wartościowych osób które nie maja wykształcenia i są świetnymi fachowcami w swoich dziedzinach. Znam tez takich co maja wyższe wykształcenie słoma z butów im wystaje i ich życiowym ideałem jest granie na plejaku cały dzien.
Dzięki dziewczyny. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się poznać fajnego i dobrego chłopaka.
Oczywiście, że się uda. Teraz jest to jeszcze bardziej pewne, bo nie tracisz czasu na kogoś, kto jest dla Ciebie nieodpowiedni ![]()
Dobry związek to nie tylko seks ale też pokrewieństwo dusz, ciekawość siebie nawzajem i wzajemne uczenie się od siebie. Jeśli tylko jedna strona będzie dawać a druga nawet nie będzie wiedzieć co i jak brać, to na 100% związek się rozpadnie gdy wyzdychają motylki w brzuchu.
Dobry związek to nie tylko seks ale też pokrewieństwo dusz, ciekawość siebie nawzajem i wzajemne uczenie się od siebie. Jeśli tylko jedna strona będzie dawać a druga nawet nie będzie wiedzieć co i jak brać, to na 100% związek się rozpadnie gdy wyzdychają motylki w brzuchu.
Dokładnie, tak się składa, że u nas seks był idealny, tutaj najbardziej do siebie pasowaliśmy. To był mój pierwszy chłopak, myślałam, że to będzie mój jedyny, że nikt inny już mnie nie będzie dotykał. Niestety z biegiem czasu zaczęło wychodzić jak się różnimy, ale bałam się, że będzie mi brakowało bliskości, której wcześniej nie miałam i chyba dlatego tak długo w tym tkwiłam...
I to prawda, że studia to nie wszystko, bo najważniejsze jaki jest człowiek. To mój były mi tak tłumaczył, że za bardzo się różnimy, że niby on jest kilka poziomów niżej ode mnie i dlatego myślałam, że to kwestia innego wykształcenia, że nam nie wyszło...