Nudziara - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 ]

Temat: Nudziara

Cześć smile
Czy są tu osoby, którym nic się nie chce, których każdy dzień wygląda tak samo? Od 10 miesięcy pracuję zdalnie i mam wrażenie, że jestem największą nudziarą świata. Mam 26 lat, nie mam męża, dzieci, nawet prawa jazdy... Nie jestem kandydatką na żonę. Niedawno zakończyłam 6 letni związek. Nie chcę wchodzić w kolejny, ale też powoli wiek robi swoje i wiem, że czas raczej nie działa na moją korzyść. Zastanawiam się czy to początki depresji, czy mogę sobie jakoś z tym poradzić. Może ktoś przeżywał coś podobnego? Jak z tego wyszliście?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nudziara

Będąc  w związku miałam podobnie,  właśnie przez pracę  zdalną...  Nuda,  dzień jak co dzień,  pomogło  codzienne wychodzenie  do ludzi i praca stacjonarna,  naprawdę smile 
Wychodzenie do ludzi jest naprawdę ważne  by utrzymać  zdrowie psychiczne.

Nie ma rewolucji, jeśli nie ma buntu.

3

Odp: Nudziara
Istotka6 napisał/a:

Będąc  w związku miałam podobnie,  właśnie przez pracę  zdalną...  Nuda,  dzień jak co dzień,  pomogło  codzienne wychodzenie  do ludzi i praca stacjonarna,  naprawdę smile 
Wychodzenie do ludzi jest naprawdę ważne  by utrzymać  zdrowie psychiczne.

Zgadzam się z Tobą, dopiero teraz to doceniam. Każdy mówi, że mi zazdrości i wszystko by oddał żeby siedzieć sobie w domu przed laptopem 8 godzin i brać za to porządną wypłatę. Ale pewnie jak zawsze trawa za płotem jest bardziej zielona wink

4 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2021-01-31 18:13:44)

Odp: Nudziara

Ewela, ale teraz praktycznie wszyscy są w takiej samej sytuacji. Jedyną opcją jest wyjście do ludzi, pogadanie ze znajomymi, spacer po mieście, kawa na wynos, cokolwiek, byle w domu nie siedzieć.

Uwierz mi, że siedzenie w dwupokojowym mieszkaniu z partnerem i pracowanie razem zdalnie to też nie jest najlepsza na świecie perspektywa tongue ja staram się codziennie wyjść zrobić 4km spaceru dla własnego zdrowia psychicznego, ale też mam wrażenie, że ciągle robię to samo, no bo do kina nie pójdziemy, kawa to tylko na spacerze, nigdzie specjalnie się nie da wyjść, a jeszcze na dodatek zimno big_smile
plus jest taki, że mi tydzień temu otworzyli siłownię, więc sobie chodzę sama na siłownię i mam chwilę oddechu.

A co do facet i dzieci to masz jeszcze trochę czasu, ja bym nie panikowała na Twoim miejscu. Prawda jest też taka, że to słaby czas i na wesela i na zachodzenie w ciążę.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

5

Odp: Nudziara
ewelaprywatnie napisał/a:
Istotka6 napisał/a:

Będąc  w związku miałam podobnie,  właśnie przez pracę  zdalną...  Nuda,  dzień jak co dzień,  pomogło  codzienne wychodzenie  do ludzi i praca stacjonarna,  naprawdę smile 
Wychodzenie do ludzi jest naprawdę ważne  by utrzymać  zdrowie psychiczne.

Zgadzam się z Tobą, dopiero teraz to doceniam. Każdy mówi, że mi zazdrości i wszystko by oddał żeby siedzieć sobie w domu przed laptopem 8 godzin i brać za to porządną wypłatę. Ale pewnie jak zawsze trawa za płotem jest bardziej zielona wink

Umiejętność pracy w domu wymaga pewnej samodyscypliny. Jeśli to ogarniasz to najwyraźniej potrafisz się w jakimś stopniu zdyscyplinować. Więc teraz się zdyscyplinuj i zadbaj też o to, żeby wyjść do ludzi, poznać kogoś. Jeśli nie masz do kogo, to na przykład za pośrednictwem tego forum można znaleźć kogoś do pogadania, spacerów, wypadów za miasto itd. Możliwości są obecnie ograniczone, ale nie tak, że ich całkiem nie ma.

Przed użyciem wstrząsnąć.

6

Odp: Nudziara

Pracując  zdalnie wynajdowalam sposoby by wyjść gdziekolwiek,  by ktoś wpadł odwiedzić (chyba nigdy wcześniej  nie byłam taka towarzyska big_smile), ostatnio  musiałam na tydzień powrócić do pracy zdalnej,  niby nie problem w domu pracować ale brakowało mi ludzi,  wychodzenia. Tak jak Loka  pisała,  może warto zacząć chodzić na siłownię? Raz że ruch to zdrowie,  dwa że się pewnie mimo wszystko  zasiedzialas  a trzy,  dla głowy dobrze i zawsze to kontakt z ludźmi. Warto też poświęcić  czas na być może nowe znajomości? Koło zainteresowan i fora  tematyczne? Ja tak swoją pierwszą miłość poznałam ale i naprawdę wiele ciekawych ludzi wink

Nie ma rewolucji, jeśli nie ma buntu.

7

Odp: Nudziara
ewelaprywatnie napisał/a:

Zgadzam się z Tobą, dopiero teraz to doceniam. Każdy mówi, że mi zazdrości i wszystko by oddał żeby siedzieć sobie w domu przed laptopem 8 godzin i brać za to porządną wypłatę. Ale pewnie jak zawsze trawa za płotem jest bardziej zielona wink

Praca zdalna zdecydowanie nie jest dla każdego. Samodyscyplina to jedno, ale funkcjonowanie i uczestnictwo w życiu społecznym to jest coś, bez czego psychicznie siadamy.
U mnie w firmie był wybór i ja w marcu zadowolona poleciałam na zdalną. I już z końcem maja deklarowałam, że wrócę od czerwca do pracy stacjonarnej.
Tak jak już Ci napisali- nie jesteś odosobniona w twoim poczuciu i tym co przeżywasz. Ale opcji do urozmaicania codzienności uważam, że jest wiele- wciąż wiele inicjatyw funkcjonuje, są kawy na wynos, wycieczki za miasto na łono natury, działa wiele siłowni, policja Ci do mieszkania od razu nie zapuka jak zaprosisz znajomych. Idzie się jakoś socjalizować z otoczeniem w dalszym ciągu.

Nie widzimy rzeczy takimi, jakie są. Widzimy je takimi, jakimi my jesteśmy.

8

Odp: Nudziara

I jak tu dogodzić ludziom? Ja nie wiem co bym dała, żeby sobie zdalnie popracować smile A niestety, muszę wstawać o 4.15, żeby dojechać do pracy na 6.00. Do tego jeszcze zima się zrobiła i drogi nieodśnieżone, samochód rano zamarznięty na pień, bo choć mam miejsce postojowe, to jednak garażu nie mam. W pracy też "normalka", ludzie z problemami od których już mi się unosi, zwłaszcza wcześnie rano, gdy kawy jeszcze nie zdążyłam wypić >). Gdy sobie pomyślę, że są szczęśliwcy, którzy w tym czasie mogą sobie spokojnie spać w ciepłym wyrku, to taka mnie zazdrość bierze.... Ale jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził smile

9

Odp: Nudziara
Salomonka napisał/a:

I jak tu dogodzić ludziom? Ja nie wiem co bym dała, żeby sobie zdalnie popracować smile A niestety, muszę wstawać o 4.15, żeby dojechać do pracy na 6.00. Do tego jeszcze zima się zrobiła i drogi nieodśnieżone, samochód rano zamarznięty na pień, bo choć mam miejsce postojowe, to jednak garażu nie mam. W pracy też "normalka", ludzie z problemami od których już mi się unosi, zwłaszcza wcześnie rano, gdy kawy jeszcze nie zdążyłam wypić >). Gdy sobie pomyślę, że są szczęśliwcy, którzy w tym czasie mogą sobie spokojnie spać w ciepłym wyrku, to taka mnie zazdrość bierze.... Ale jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził smile

Mnie bardzo odpowiada praca zdalna i z wielkim żalem przyjdzie mi znów wrócić do pracy stacjonarnej. Nie potrzebny mi do szczęścia kompletnie kontakt osobisty z ludźmi z pracy. Nie jestem z nimi jakoś zintegrowany. A jeśli chodzi o życie towarzyskie to może trzeba będzie coś wymyślić, żeby je troszkę rozruszać, bo jest kiepsko.

Przed użyciem wstrząsnąć.

10

Odp: Nudziara
Salomonka napisał/a:

I jak tu dogodzić ludziom? Ja nie wiem co bym dała, żeby sobie zdalnie popracować smile A niestety, muszę wstawać o 4.15, żeby dojechać do pracy na 6.00. Do tego jeszcze zima się zrobiła i drogi nieodśnieżone, samochód rano zamarznięty na pień, bo choć mam miejsce postojowe, to jednak garażu nie mam. W pracy też "normalka", ludzie z problemami od których już mi się unosi, zwłaszcza wcześnie rano, gdy kawy jeszcze nie zdążyłam wypić >). Gdy sobie pomyślę, że są szczęśliwcy, którzy w tym czasie mogą sobie spokojnie spać w ciepłym wyrku, to taka mnie zazdrość bierze.... Ale jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził smile

Też tak myślałam jak jeździłam do biura, wstawałam o 5:40, 7:20 w autobusie i od 8 praca smile
a potem cieszyłam się bardzo tym, że mam zdalną i nie mogę wychodzić. Ale teraz kisnę w mieszkaniu i mnie trafia big_smile
ale to nie jest kwestia samej zdalnej, bo w poprzednim miejscu pracy też mogłam sobie 2x w tygodniu pracować z domu. To kwestia całokształtu. Że nie wyjdziesz do kina, do teatru, do muzeum (no dobra, teraz już tak ;D), że jak chcesz iść na spacer to użerasz się z maseczką, po której masz cieknący nos i całe włosy nad czołem mokre, bo paruje od oddechu, że nie siądziesz sobie w kawiarni z komputerem, żeby nawet tak popracować, nie pójdziesz do przestrzeni coworkingowej, nie pójdziesz na siłownię (dalej większość nie działa, a te, które działają to i tak co chwilę się na zmianę zamykają i otwierają). Więc to jest bardziej przytłaczające od samego faktu pracy z domu.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

11

Odp: Nudziara
Lady Loka napisał/a:
Salomonka napisał/a:

I jak tu dogodzić ludziom? Ja nie wiem co bym dała, żeby sobie zdalnie popracować smile A niestety, muszę wstawać o 4.15, żeby dojechać do pracy na 6.00. Do tego jeszcze zima się zrobiła i drogi nieodśnieżone, samochód rano zamarznięty na pień, bo choć mam miejsce postojowe, to jednak garażu nie mam. W pracy też "normalka", ludzie z problemami od których już mi się unosi, zwłaszcza wcześnie rano, gdy kawy jeszcze nie zdążyłam wypić >). Gdy sobie pomyślę, że są szczęśliwcy, którzy w tym czasie mogą sobie spokojnie spać w ciepłym wyrku, to taka mnie zazdrość bierze.... Ale jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził smile

Też tak myślałam jak jeździłam do biura, wstawałam o 5:40, 7:20 w autobusie i od 8 praca smile
a potem cieszyłam się bardzo tym, że mam zdalną i nie mogę wychodzić. Ale teraz kisnę w mieszkaniu i mnie trafia big_smile
ale to nie jest kwestia samej zdalnej, bo w poprzednim miejscu pracy też mogłam sobie 2x w tygodniu pracować z domu. To kwestia całokształtu. Że nie wyjdziesz do kina, do teatru, do muzeum (no dobra, teraz już tak ;D), że jak chcesz iść na spacer to użerasz się z maseczką, po której masz cieknący nos i całe włosy nad czołem mokre, bo paruje od oddechu, że nie siądziesz sobie w kawiarni z komputerem, żeby nawet tak popracować, nie pójdziesz do przestrzeni coworkingowej, nie pójdziesz na siłownię (dalej większość nie działa, a te, które działają to i tak co chwilę się na zmianę zamykają i otwierają). Więc to jest bardziej przytłaczające od samego faktu pracy z domu.

Loka.. Ja muszę pracować w maseczce, bez przerwy.  Do tego codziennie mam robiony Coronatest, czyli grzebią mi w gardle zanim dopuszczą mnie do pracy. Reszta jak napisałaś.

12

Odp: Nudziara
Salomonka napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
Salomonka napisał/a:

I jak tu dogodzić ludziom? Ja nie wiem co bym dała, żeby sobie zdalnie popracować smile A niestety, muszę wstawać o 4.15, żeby dojechać do pracy na 6.00. Do tego jeszcze zima się zrobiła i drogi nieodśnieżone, samochód rano zamarznięty na pień, bo choć mam miejsce postojowe, to jednak garażu nie mam. W pracy też "normalka", ludzie z problemami od których już mi się unosi, zwłaszcza wcześnie rano, gdy kawy jeszcze nie zdążyłam wypić >). Gdy sobie pomyślę, że są szczęśliwcy, którzy w tym czasie mogą sobie spokojnie spać w ciepłym wyrku, to taka mnie zazdrość bierze.... Ale jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził smile

Też tak myślałam jak jeździłam do biura, wstawałam o 5:40, 7:20 w autobusie i od 8 praca smile
a potem cieszyłam się bardzo tym, że mam zdalną i nie mogę wychodzić. Ale teraz kisnę w mieszkaniu i mnie trafia big_smile
ale to nie jest kwestia samej zdalnej, bo w poprzednim miejscu pracy też mogłam sobie 2x w tygodniu pracować z domu. To kwestia całokształtu. Że nie wyjdziesz do kina, do teatru, do muzeum (no dobra, teraz już tak ;D), że jak chcesz iść na spacer to użerasz się z maseczką, po której masz cieknący nos i całe włosy nad czołem mokre, bo paruje od oddechu, że nie siądziesz sobie w kawiarni z komputerem, żeby nawet tak popracować, nie pójdziesz do przestrzeni coworkingowej, nie pójdziesz na siłownię (dalej większość nie działa, a te, które działają to i tak co chwilę się na zmianę zamykają i otwierają). Więc to jest bardziej przytłaczające od samego faktu pracy z domu.

Loka.. Ja muszę pracować w maseczce, bez przerwy.  Do tego codziennie mam robiony Coronatest, czyli grzebią mi w gardle zanim dopuszczą mnie do pracy. Reszta jak napisałaś.

współczuję z całego serca, naprawdę! Mnie trafia jak mam w maseczce wyjść na spacer, już momentami nie mogę. W maseczce w dusznym autobusie robi mi się słabo czasami.
Są takie dni, kiedy zmuszam się do wyjścia na spacer, bo wiem, że dla zdrowia powinnam.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

13

Odp: Nudziara
Lady Loka napisał/a:

współczuję z całego serca, naprawdę! Mnie trafia jak mam w maseczce wyjść na spacer, już momentami nie mogę. W maseczce w dusznym autobusie robi mi się słabo czasami.
Są takie dni, kiedy zmuszam się do wyjścia na spacer, bo wiem, że dla zdrowia powinnam.

Mam dokładnie tak samo. Nienawidzę tego chodzenia w masce. Zmuszam się do spacerów, żeby mieć trochę ruchu.

Przed użyciem wstrząsnąć.

14

Odp: Nudziara

kolejna osoba która ma zaledwie 2x lat i mówi o presji wieku, przeraża mnie to, niech w końcu skończy się ten kult młodości bo to zabija ludzi,
co do nudy to ona bywa bardzo twórcza, ale cześć osób nie umie sobie organizować czasu, możesz oglądać filmy, czytać książki, ćwiczyć (jak i co to masa darmowych materiałów na YT), chodzić na spacery,  najgorsze co możesz zrobić to wejść w jakiś patozwiązek żeby się działo, niestety to częsty scenariusz, zamiast tego poznaj samą siebie, pomyśl co lubisz

15 Ostatnio edytowany przez Gosia1962 (2021-02-01 15:24:37)

Odp: Nudziara

A ja powiem tak:
troche to jest marudzenie.
Po pierwsze: czasy, ktore mamy sa nielatwe dla kazdego, chyba bez wyjatku.

Po drugie:  chcialabym pracowac zdalnie, ale moja praca jest taka, ze MUSZE TU BYC. Wstaje o 5.30, jade wprawdzie samochodem, ale po oblodzonej ulicy tak ze 40 minut, potem mam kontakt z ludzmi, ktorzy nie zawsze przestrzegaja obostrzen i higieny itp. Jestem w grupie ryzyka. Szczepionka jeszcze do mnie dlugo nie dotrze, wiec codziennie trzese gaciami. Kazdy kaszel czy bol glowy napawa mnie troche niepokojem. Ciagle grzebia mi w nosie i w gardle patykami, bo jestem ciagle testowana. Pracuje w maseczce, caly dzien.

Ciesz sie z tego, co masz. Naprawde.

Jestes bardzo mloda, Covid kiedys przeminie. NIE MARUDZ, tylko przeczekaj ten czas, dbajac o cialo i umysl. Cwicz, spaceruj, odzywiaj sie zdrowo, duzo spij, medytuj, wyciszaj sie, dbaj o cere. Ogladaj dobre filmy, czytaj fajne ksiazki.
Wyjdzie ci to na dobre, gdy pandemia minie. Pojawi sie ktos, kto zachwyci sie twoim wycwiczonym cialem, zdrowa cera, i wyciszonym charakterem.

Naprawde, opamietaj sie, ludzie ciezko choruja, umieraja, leza pod respiratorami. Niektorzy potracili firmy, prace, srodki do zycia.

masz prace? masz dochody? masz zdrowie?
TO SIE CIESZ.

Zyj Tu i Teraz.

16

Odp: Nudziara
Gosia1962 napisał/a:

Covid kiedys przeminie.

Singapur, w tym tygodniu, zapowiedział utrzymanie covidowych obostrzeń do 2025. wink
Zresztą, nawet jak was zaszczepią, to nie zwalnia to z dystansu i maseczek.

Osoby, które zostały zaszczepione przeciwko Covid-19, powinny nadal nosić maski i zachowywać dystans od innych - podkreśliła w poniedziałek Światowa Organizacja Zdrowia (WHO).

Do tego osoby zaszczepione ciągle mogą być nosicielami i zarażać innych. Są na to ładne kanadyjskie badania.

Sorry, ale to już się pewnie trzeba będzie przyzwyczaić do nowej rzeczywistości.

ewelaprywatnie napisał/a:

Mam 26 lat, nie mam męża, dzieci, nawet prawa jazdy... Nie jestem kandydatką na żonę

I znalezienie męża oraz urodzenie dziecka da szczęście?
Małżeństwo się już przeżyło, ostatecznie staje się seryjną monogamią i 3 mężem do 40tki. Szkoda zdrowia.

17

Odp: Nudziara

Wiadomo, ze po pandemii zmieni sie nasze zycie. Chyba caly swiat sie zmieni...
Ale narzekanie nic nie pomoze. To jeszcze bardziej nas doluje. Chyba kazdy z nas odczuwa ujemne strony epidemii.
Codzienna praca w maseczce mnie osobiscie wykancza.Duzo podrozuje, to moja pasja- to na razie (jak dlugo nikt nie wie) jest niemozliwe.Mieszkam w Niemczech. Tu sa takie obostrzenia, ze za przeproszeniem pierdnac sie bez pozwolenia nie da.

I co? mam narzekac? To mojej sytuacji nie zmieni, wrecz przeciwnie- po zakonczeniu pandemii bede wrakiem czlowieka.

Nie lubie marudzenia.Uwazam, ze z (prawie) kazdej sytuacji da sie cos dobrego wydusic.

Zyj Tu i Teraz.

18

Odp: Nudziara
kamiloo86 napisał/a:

kolejna osoba która ma zaledwie 2x lat i mówi o presji wieku, przeraża mnie to, niech w końcu skończy się ten kult młodości bo to zabija ludzi,
co do nudy to ona bywa bardzo twórcza, ale cześć osób nie umie sobie organizować czasu, możesz oglądać filmy, czytać książki, ćwiczyć (jak i co to masa darmowych materiałów na YT), chodzić na spacery,  najgorsze co możesz zrobić to wejść w jakiś patozwiązek żeby się działo, niestety to częsty scenariusz, zamiast tego poznaj samą siebie, pomyśl co lubisz

Wiesz, niby 2x lat to młody wiek, ale no spójrzmy prawdzie w oczy- im później tym trudniej znaleźć partnera. Jestem trochę młodsza od autorki i wiem coś o tym. Moi rodzice sami mnie próbują już swatać, bo mówią, że im dalej tym ciężej znaleźć drugą osobę i niestety taka prawda, bo im później tym ludzie są powybierani. Nie mówię, że nie można trafić na nikogo wolnego/singla, ale jest to ciężkie

Co do całego wątku miałam taki zjazd w lato, ale zrobiłam rachunek sumienia, wypisałam wszystkie pozytywy i inaczej na to patrzę. Zamknęli mi uczelnię, miałam zajęcia online. Stresu odeszła połowa jak nie więcej. Wreszcie zaczęłam normalnie jeść, przestały mi wypadać włosy, przestałam być kłębkiem nerwów. Wreszcie poczułam, jakby spadł ze mnie jakiś ogromny ciężar. W październiku miałam zajęcia hybrydowe, natomiast teraz wróciłam do codzienności, mam znowu zajęcia na uczelni stacjonarnie, codziennie wejściówki, znowu stres...nie podoba mi się to
A same maseczki mi nie przeszkadzają. Prócz tego, że tusz do rzęs się rozmazuje to nie ma tragedii. A mam lekkie kłopoty z oddychaniem, a daję radę, nie przeszkadza mi to szczególnie

Osobiście zaczęłam biegać, taki slow jogging pomieszany z szybkim marszem. Nie, nie poznałam tam nikogo, ale polubiłam to. To mój sposób na odstresowanie i uspokojenie się. Dlatego polecam to każdemu. Od siedzenia na tyłku tylko mnie czarne myśli chwytały, a tak to wkładam sportowe buty, wychodzę 8-10km lub więcej, wracam i czuję wyśmienicie! Odpalam jeszcze muzykę...przyjemne z pożytecznym!
W lato też uprawiałam nordic walking i też mi się podobało, bo fajnie ręce i plecy pracowały, nie tylko nogi i brzuch
Zaczęłam też rysować, nie umiem, ale uczyłam się. Uspokajało mnie to
Może warto o tym pomyśleć?

19

Odp: Nudziara
kamiloo86 napisał/a:

kolejna osoba która ma zaledwie 2x lat i mówi o presji wieku, przeraża mnie to, niech w końcu skończy się ten kult młodości bo to zabija ludzi,
co do nudy to ona bywa bardzo twórcza, ale cześć osób nie umie sobie organizować czasu, możesz oglądać filmy, czytać książki, ćwiczyć (jak i co to masa darmowych materiałów na YT), chodzić na spacery,  najgorsze co możesz zrobić to wejść w jakiś patozwiązek żeby się działo, niestety to częsty scenariusz, zamiast tego poznaj samą siebie, pomyśl co lubisz

To samo mogę powiedzieć..

Ludzie, którzy właściwie dopiero zaczynają dorosłe życie a zachowują się, jakby mieli 90 parę lat..

Czego Wy oczekujecie od życia? Wiecznych przyjemności i "skowronków"?

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

20

Odp: Nudziara

a mi sie to podoba. mozna razem pospedzac czas smile jakby wszystko sie zatrzymalo smile
no wlasnie wyjsc przeciez i tak sie da, wziac cos na wynos, zjesc w jakims milym miejscu (ja zawsze lubilam jesc na zewnatrz). spacer, kawa, w ladna pogode lody.
ja wlasnie podczas pandemii na prawko sie zapisalam wink moze tez wykorzystasz ten czas, autorko na cos, co zawsze chcialas, a nigdy nie mialas czasu? tym bardziej, ze nie masz zobowiazan, typu dzieci

21

Odp: Nudziara

Tez uwazam ze marudzenie - rozumiem monotoniee bo i ja jak za dlugo siedze w domu to nic mi sie nie chce- wiem ze jak jest weekend i rano musze wyskoczyc do sklepu po jakies sniadanie lub cokolwiek to bardziej mi to organizuje dzien niz jak wstane zjem w pozycji siedzaco- lezacej i dalej tak twkie w niej do poludnia smile
Pracy zdalnej wiele nie mialam ale to co mialam to mi sie bardzo podobało bo o 14 mialam koniec i mogłam sobie robic co chcialam smile
Od marca wrocilam normalnie do pracy ale w ramach niezasiedzenia sie statram sie jezdzic rowerem ( ok 11 km w jedna strone po ruchliwych ulicach wiec trzeba mocno uwazac) oraz jak pogoda na to pozwala i widze w tym same pozytywy bo po darmowej porannej silowni na rowerze ( dojazd zajmuje mi ok 45 min) czuje sie na haju i ogarniam duzo rzeczy smile
Plus jest tez taki ze zadne maseczki mi nie potrzebne ( zreszta u mnie nie ma nakazu noszenia maseczek , tylko w supermarketach i komunikacji publicznej) wiec uwazam to za duzy plus. Cokolwiek musze zalawtci na "osiedlu" tez zazwyczaj wybieram rower.
Tez jestem zdania ze najlepej jest znalesc jakies pozytywy w kazdej sytuacji i sie ich trzymac.
A poza tym wszystko inne jest takie samo- witamy w doroslosci smile

Posty [ 21 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021