Witam ciepło
Piszę o bardzo dziwnej i krępującej sytuacji która mnie dotknęła.Mam przyjaciela,którego bardzo lubię,niestety nic do niego nie czuję.Natomiast moja mama gdy tylko dowiedziała się o jego sytuacji materialnej (bardzo dobrze zarabia,ma duże mieszkanie na własność,ładne auto),zakręciła się na jego punkcie,że na moim miejscu to już dawno by się zakręciła wokół niego itp.W tym roku skończę 25lat i niestety zdaje sobie sprawę z faktu,że nie mam w ogóle powodzenia wśród mężczyzn,byłam tylko w jednej relacji w życiu i to niestety toksycznej i bardzo przemocowej po której bardzo ciężko mi zaufać innym.Czuję,że już nikogo nie spotkam,tindery randkowanie nie są dla mnie.Natomiast wiem,że mój przyjaciel mnie kocha i dużo by dla mnie zrobił.Ja niestety nie czuje do niego tego samego,ale ponieważ on jest o10lat starszy i także ma małe szanse na znalezienie drugiej połówki jak to sam stwierdził,zaczynam się zastanawiać czy nie lepiej było by chociaż częściowo go uszczęśliwić.. Moja mama pewnie również była by szczęśliwa i przestała narzekać że latka lecą oraz sypać aluzjami..zaznaczam od razu że nie jestem materialistka jego stan portfela zupełnie mi wisi ponieważ jestem niezależna finansowo Nie wiem co robić..
2 2021-01-03 23:02:26 Ostatnio edytowany przez Bullinka (2021-01-03 23:04:56)
Nie rob nic.
Mamie jak pan finansowo odpowiada to niech za niego sie sama bierze.
Wyjdziesz za niego a za jakis czas...buch...piorun trzasnie i milosc sie napatoczy..
Co wtedy? Moze juz dzieci beda i dom i powiazania itd
Co to jest 25 lat? Toz to nie sredniowiecze, ze trzeba szybko wyjsc za maz i to najlepiej za kasiastego ksiecia.
A co bedzie jesli cos sie stanie i kasa przepadnie, dom i majatek zniknie... Wtedy wezmiesz dzieci i tobolki na plecy i go zostawisz? Mamusia cie/was przyjmie?
Daj spokoj. Masz czas na zycie z kims, wiec poczekaj na wlasciwa osobe. To, ze bylas tylko w 1 relacji nie znaczy, ze kolejna bedzie lub musi byc ostatnia.
Na ogol spotyka sie kogos przypadkiem, cos zawiruje w przestrzeni i trach-gotowe.
Po co wiazac sie z kims, by unieszczesliwic jego ( bo z czasem bedzie nieszczesliwy w tym "szczesciu" ), siebie i jeszcze wiecej osob ( dzieci )?
Mamusi kup waleriane albo melise na uspokojenie albo zaproponuj aby sama zakrecila sie wokol twojego przyjaciela, skoro ze wzgledu na posiadanie zwyczajnych rzeczy jest dla niej taki wyjatkowy.
Pani da się wykazać przyjacielowi, zrobi coś obecny stan zmieni.
Twoja mama pewnie ma koło 50 lat jestem niemiło zaskoczona bo myślałam, że to pokolenie Już nie zachowuje się jak ich rodzice. Którzy siłą swatali ludzi. Jakie latka? Zobacz jak to pięknie widać na przykładzie twojej mamy, jej latka lecą ona czuje, z tego powodu jakąś presję, ty jesteś młodziutka.
Dlaczego masz od razu wychodzić za mąż? Czy nie możecie spróbować pobyć w związku jakiś czas, zobaczyć czy cos z tego wyjdzie?
(...) Nie wiem co robić..
Wyznaj mu "Nie kocham Cię, ale masz już 35 lat i małe szanse na znalezienie partnerki, dlatego chcąc Cię choć częściowo uszczęśliwić wyjdę za Ciebie."
Mężczyzna w wieku 35 lat ma spokojnie czas, żeby znaleźć miłość, o Tobie Autorko już nie wspomnę. Dajcie oboje sobie szansę na miłość. Pośpiech nie jest dobrym doradcą. Nie uszczęśliwisz mężczyzny, któego nie kochasz, taka relacja .. z 'przymusu' nie przejdzie. Dramat gotowy
7 2021-01-04 00:00:46 Ostatnio edytowany przez adiafora (2021-01-04 00:05:53)
to zależy czego oczekujesz od małżeństwa. Są udane małżeństwa z rozsądku, gdzie ludzie świadomie dobrali się w parę, uwzględniając swoje charaktery i cele życiowe, oraz podobając sie sobie w stopniu, który pozwala na udany seks. Bo seks z kimś, kto fizycznie nie pociąga to męka, i nie zbuduje się zgodnej relacji, nawet z najlepszym przyjacielem. Są ludzie, którzy nie wierzą w miłość i mimo tego uważają, że można być w szczęśliwym związku. Kwestia podejścia, przekonań i charakteru...
Jednak Ty nie wydajesz się być jedną z nich. Brzmisz dość rozpaczliwie a ślub z rozsądku po pierwsze ma głównie zadowolić innych a nie Ciebie, a po drugie wynika z przekonania, że nikt inny Cię nie zechce, więc jesteś skazana na przyjaciela. Bo on Cię kocha i chce.
Pomijając fakt, ze masz zaledwie, nie aż, 25 lat czyli jesteś młoda i dopiero zaczynasz przygodę z życiem (a brzmisz jak sterana czterdziestka) to takie myślenie jest ograniczające. Tak naprawdę nie wiesz, kto, gdzie i kiedy... Sama zamykasz się na możliwości, oceniając siebie tak surowo. Brak powodzenia może wynikać z Twojego negatywnego myślenia o sobie. Sama napisałaś, że czujesz, iż już nikogo nie spotkasz. Tu może tkwić przyczyna. Twoje przekonanie na swój temat, w które uwierzyłaś. Twoje 'czucie' wynikać może z falszywych przekonań. Polecam książki w temacie. Pomogą spojrzeć z innej perspektywy i wytłumaczyć, jak działa nasz umysł.
Dziękuję wszystkim serdecznie za odpowiedzi,jestem miło zaskoczona ponieważ spodziewałam się lekko mówiąc brutalnych odpowiedzi ludzi którzy zjada mnie z góry na dół,a ten tekst by moja mama sama się zakręciła wokół przyjaciela chyba jej zapodam:D
Niestety właśnie jest w tym wieku(okolo 50l.),i powiedziała mi że jej rodzice też dawniej mówili żeby patrzeć praktycznie na przyszłość a ona wierzyła w wielką miłość i została z niczym.mysle że nie chce żebym została z niczym i dlatego jej odbija.Dziekuje jeszcze raz i pozdrawiam wszystkich
Dziękuję wszystkim serdecznie za odpowiedzi,jestem miło zaskoczona ponieważ spodziewałam się lekko mówiąc brutalnych odpowiedzi ludzi którzy zjada mnie z góry na dół,a ten tekst by moja mama sama się zakręciła wokół przyjaciela chyba jej zapodam:D
Niestety właśnie jest w tym wieku(okolo 50l.),i powiedziała mi że jej rodzice też dawniej mówili żeby patrzeć praktycznie na przyszłość a ona wierzyła w wielką miłość i została z niczym.mysle że nie chce żebym została z niczym i dlatego jej odbija.Dziekuje jeszcze raz i pozdrawiam wszystkich
''jej rodzice też dawniej mówili żeby patrzeć praktycznie na przyszłość a ona wierzyła w wielką miłość i została z niczym''
Twoja mama dokonała wyboru, nie została z niczym bo ma Ciebie, przyjaciel jak jest dobrym facetem to mu tego nie rób, będzie na pewnym etapie relacji drążyć deklaracji miłości również od Ciebie, a skoro do tej pory nic nie poczułaś to nic się tutaj nie zmieni, młodziutka jesteś, spokojnie masz czas jeszcze, a co do podobania lub jego braku to w 90% przypadku kwestia ilości interakcji z ludźmi, zapisz się na rożne zajęcia i sytuacja ulegnie zmianie, czasem trzeba wyjść poza swoje aktualne środowisko
MalutkaMi96 napisał/a:Dziękuję wszystkim serdecznie za odpowiedzi,jestem miło zaskoczona ponieważ spodziewałam się lekko mówiąc brutalnych odpowiedzi ludzi którzy zjada mnie z góry na dół,a ten tekst by moja mama sama się zakręciła wokół przyjaciela chyba jej zapodam:D
Niestety właśnie jest w tym wieku(okolo 50l.),i powiedziała mi że jej rodzice też dawniej mówili żeby patrzeć praktycznie na przyszłość a ona wierzyła w wielką miłość i została z niczym.mysle że nie chce żebym została z niczym i dlatego jej odbija.Dziekuje jeszcze raz i pozdrawiam wszystkich''jej rodzice też dawniej mówili żeby patrzeć praktycznie na przyszłość a ona wierzyła w wielką miłość i została z niczym''
Twoja mama dokonała wyboru, nie została z niczym bo ma Ciebie, przyjaciel jak jest dobrym facetem to mu tego nie rób, będzie na pewnym etapie relacji drążyć deklaracji miłości również od Ciebie, a skoro do tej pory nic nie poczułaś to nic się tutaj nie zmieni, młodziutka jesteś, spokojnie masz czas jeszcze, a co do podobania lub jego braku to w 90% przypadku kwestia ilości interakcji z ludźmi, zapisz się na rożne zajęcia i sytuacja ulegnie zmianie, czasem trzeba wyjść poza swoje aktualne środowisko
Oj niestety z tym podobaniem to niestety widzę jak moja przyjaciółka nie narzeka na adoracje ze strony mężczyzn,ma mnóstwo wiadomości,zaczepiają ja obcy faceci,na imprezach dyskotekach zawsze ktoś ją bierze do tańca a ja zostaję sama.ale dziękuję za rady muszę się wziąć za siebie
Wychodząc za mąż za przyjaciela być może uszczęśliwisz swoją mamę, ale ani Ty, ani przyjaciel nie będziecie szczęśliwi, bo raczej nie da się zbudować opartego na zdrowych zasadach związku, jeśli nie ma w nim dwustronnego uczucia i co najmniej jedna ze stron na chłodno kalkuluje. No chyba, że oboje potraktujecie to jak zwykły układ, czyli Ty w desperacji wyjdziesz za niego za mąż, a on świadomie się na to zgodzi. Tylko czy aby na pewno właśnie tak wyobrażasz sobie swoją przyszłość?
Przede wszystkim jednak naprawdę pozwolisz na to, żeby mama pod pretekstem "ochrony przed łatką starej panny" układała Ci życie?
12 2021-01-04 13:10:50 Ostatnio edytowany przez Bullinka (2021-01-04 13:11:42)
mama pod pretekstem "ochrony przed łatką starej panny" układała Ci życie?
To tekst sprzed, sadze lekko, 30 lat. Wtedy mialo sie 16-18 i rodzilo pierwsze dziecko. A gdy, jak ja, rodzilas je majac 20 lat to twierdzili, ze to straaasznie pozno... heheheheh gdy rodzilam 2 majac 31, to juz byl nie tragicznie pozny czas tylko...zwyczajny, normalny
![]()
Teraz mowi sie, ze jest sie singielka. Bardzo czesto z wyboru. Nie ma nakazu posiadania dzieci choc tu jakos politycznie troche ciagna do tego.
Jesli chcesz miec dziecko, bedac sama ( co za tragedia 30 lat temu
) to poszukaj sobie faceta ktory nie chce tradycyjnej rodziny, ale chce miec dziecko.
Ja tak zrobilam majac 30 lat i wszystko przez 15 lat ukladalo sie super. Potem on poprzeginal na maxa i nasza corka nie chce go znac do dzis.
Jesli chcesz miec tradycyjna rodzine to poczekaj na tego wlasciwego i nie blokuj sobie zycia owym przyjacielem, bo potem bedzie tylko pelno bolu i zalu.
A ten przyjaciel coś ma do powiedzenia? Może przez ciebie chce podbijać do mamy?
No właśnie. Sam fakt, że przyjaciel jest zakochany, mógłby nie wystarczyć, aby chciał wiązać się z kimś, kto chce go głównie dlatego, że dobrze rokuje materialnie.
Jesli chcesz miec tradycyjna rodzine to poczekaj na tego wlasciwego i nie blokuj sobie zycia owym przyjacielem, bo potem bedzie tylko pelno bolu i zalu.
Może się nigdy nie doczekać i co wtedy?
Ale rzeczywiście to za mało w jej przypadku wyjśc tylko za przyjaciela. Wiem, bo próbowałam wiele razy i nigdy nie wychodziło.
to zależy czego oczekujesz od małżeństwa. Są udane małżeństwa z rozsądku, gdzie ludzie świadomie dobrali się w parę, uwzględniając swoje charaktery i cele życiowe, oraz podobając sie sobie w stopniu, który pozwala na udany seks. Bo seks z kimś, kto fizycznie nie pociąga to męka, i nie zbuduje się zgodnej relacji, nawet z najlepszym przyjacielem. Są ludzie, którzy nie wierzą w miłość i mimo tego uważają, że można być w szczęśliwym związku. Kwestia podejścia, przekonań i charakteru...
Zgadzam się. Z drugiej strony po tysiącach lat aranżowanych małżeństw, układów bez miłości a dla majątku... to jeśli już mamy te 5 minut w świecie, by móc się kochać i wychodzić za mąż z miłości- to szkoda, żeby z tej fantastycznej opcji nie skorzystać. A że miłość nie dana każdemu... Autorka zdecydowanie tej miłości chce... czy się mylę autorko? Jeśli chcesz kochać to puszczaj mimo uszu teorie swojej mamy. Jej może i z miłości nie wyszło... i równie dobrze można powiedzieć, że drugiej nie wyszło z praktyczności. I co na to mama?
Nie próbuj zadowalać innych- rób tak jak ty czujesz.
A ten przyjaciel coś ma do powiedzenia? Może przez ciebie chce podbijać do mamy?
Albo mamuśka do niego:) niech się pobiorą jak tak się lubią.
Bullinka napisał/a:Jesli chcesz miec tradycyjna rodzine to poczekaj na tego wlasciwego i nie blokuj sobie zycia owym przyjacielem, bo potem bedzie tylko pelno bolu i zalu.
Może się nigdy nie doczekać i co wtedy?
Jak co wtedy-nic zupelnie nic. Czy to nasze kobiece zycie musi sie ukladac tylko wtedy gdy wyjdziemy za maz i urodzimy dzieci? Jest mnostwo innych drog. Zycie jest tylko jedno i uwazasz, ze nalezy na sile wychodzic za maz? W jakim celu? Dlaczego i po co to robic? Czy tylko slub daje kobiecie tego czego ona potrzebuje od zycia aby byc szczesliwa i spelniona?
Jak co wtedy-nic zupelnie nic. Czy to nasze kobiece zycie musi sie ukladac tylko wtedy gdy wyjdziemy za maz i urodzimy dzieci? Jest mnostwo innych drog. Zycie jest tylko jedno i uwazasz, ze nalezy na sile wychodzic za maz? W jakim celu? Dlaczego i po co to robic? Czy tylko slub daje kobiecie tego czego ona potrzebuje od zycia aby byc szczesliwa i spelniona?
Mysle, ze to normalne pragnienia 90 procent ludzkości, aby żyć w parze, z dziećmi to już różnie bywa, niektórzy nie chcą. 1 procent to księża (ale i wielu z nich ma kobiety na boku, albo odchodzi z zakonu), oraz tacy, decydują się świadomie na spędzenie życia w pojedynke (osobiście ne znam takich przypadków, chyba, że starsi wdowy i wdowy po 70tce).
Jednak ludzie, nie ważne czy mają 17 lat czy 47 szukają sobie partnerów, wchodzą w związki, o czymś to świadczy.
Samemu dobrze jest przez chwilę. Po latach jest to niezdrowe, widzę po sobie. Człowiek nie nadaje się do życia samemu na dłuższą metę.
20 2021-01-05 09:01:18 Ostatnio edytowany przez Badas (2021-01-05 09:01:44)
MalutkaMi
Jeżeli teraz już zadajesz pytanie, czy warto wyjść za tego człowieka, którego nie kochasz, to odpowiedź jest jedna-NIE. Ty chcesz się zakochać, a nie mieć męża. Jeżeli wejdzie w ten układ- tu trudno mówić o małżeństwie, to jest ogromna szansa, że za jakiś czas, wrócisz na forum z pytaniem, co zrobić zakochałam się, mam męża i dzieci. Odejść czy zostać.
Tak więc daj sobie czas na miłość. Małżeństwo z rozsądku jeszcze zdąży nie raz dać ci szansę. Powodzenia.
Witam ciepło
Piszę o bardzo dziwnej i krępującej sytuacji która mnie dotknęła.Mam przyjaciela,którego bardzo lubię,niestety nic do niego nie czuję.Natomiast moja mama gdy tylko dowiedziała się o jego sytuacji materialnej (bardzo dobrze zarabia,ma duże mieszkanie na własność,ładne auto),zakręciła się na jego punkcie,że na moim miejscu to już dawno by się zakręciła wokół niego itp.W tym roku skończę 25lat i niestety zdaje sobie sprawę z faktu,że nie mam w ogóle powodzenia wśród mężczyzn,byłam tylko w jednej relacji w życiu i to niestety toksycznej i bardzo przemocowej po której bardzo ciężko mi zaufać innym.Czuję,że już nikogo nie spotkam,tindery randkowanie nie są dla mnie.Natomiast wiem,że mój przyjaciel mnie kocha i dużo by dla mnie zrobił.Ja niestety nie czuje do niego tego samego,ale ponieważ on jest o10lat starszy i także ma małe szanse na znalezienie drugiej połówki jak to sam stwierdził,zaczynam się zastanawiać czy nie lepiej było by chociaż częściowo go uszczęśliwić.. Moja mama pewnie również była by szczęśliwa i przestała narzekać że latka lecą oraz sypać aluzjami..zaznaczam od razu że nie jestem materialistka jego stan portfela zupełnie mi wisi ponieważ jestem niezależna finansowo Nie wiem co robić..
Odradzam. Zdecydowanie!
Stare, dobre małżeństwo, miałoby rację,bytu, gdyby poza przyjaźnią, coś więcej Was łączyło.
Kojarzone związki modne były. Daleko niegdyś...
22 2021-01-05 21:21:21 Ostatnio edytowany przez Bullinka (2021-01-05 21:21:50)
Mysle, ze to normalne pragnienia 90 procent ludzkości, aby żyć w parze, z dziećmi to już różnie bywa, niektórzy nie chcą. 1 procent to księża (ale i wielu z nich ma kobiety na boku, albo odchodzi z zakonu), oraz tacy, decydują się świadomie na spędzenie życia w pojedynke (osobiście ne znam takich przypadków, chyba, że starsi wdowy i wdowy po 70tce).
Jednak ludzie, nie ważne czy mają 17 lat czy 47 szukają sobie partnerów, wchodzą w związki, o czymś to świadczy.
Samemu dobrze jest przez chwilę. Po latach jest to niezdrowe, widzę po sobie. Człowiek nie nadaje się do życia samemu na dłuższą metę.
Sa tez tacy, ktorzy po stracie najwazniejszej osoby w zyciu utracili to "cos", ta zdolnosc do odczuwania potrzeby malzenstwa czy zwiazku w ogole. Sa tez tacy, poobijani przez zycie, ktorzy nie chca kolejny raz probowac i ukladaja sobie FWB albo deal-taki zwiazek bez wiekszych zobowiazan.
Znam tez osoby samotne z wyboru. Niewykluczaja one jakiejs relacji, zwiazku itd jednak nic lub niewiele robia, aby ja w ogole znalezc.
Byc samemu a byc samotnym to dwie rozne sprawy. Ty widocznie nie bylas sama tylko samotna, stad po latach stalo sie to dla ciebie niezdrowe czy niewygodne.
rossanka napisał/a:Mysle, ze to normalne pragnienia 90 procent ludzkości, aby żyć w parze, z dziećmi to już różnie bywa, niektórzy nie chcą. 1 procent to księża (ale i wielu z nich ma kobiety na boku, albo odchodzi z zakonu), oraz tacy, decydują się świadomie na spędzenie życia w pojedynke (osobiście ne znam takich przypadków, chyba, że starsi wdowy i wdowy po 70tce).
Jednak ludzie, nie ważne czy mają 17 lat czy 47 szukają sobie partnerów, wchodzą w związki, o czymś to świadczy.
Samemu dobrze jest przez chwilę. Po latach jest to niezdrowe, widzę po sobie. Człowiek nie nadaje się do życia samemu na dłuższą metę.Sa tez tacy, ktorzy po stracie najwazniejszej osoby w zyciu utracili to "cos", ta zdolnosc do odczuwania potrzeby malzenstwa czy zwiazku w ogole. Sa tez tacy, poobijani przez zycie, ktorzy nie chca kolejny raz probowac i ukladaja sobie FWB albo deal-taki zwiazek bez wiekszych zobowiazan.
Znam tez osoby samotne z wyboru. Niewykluczaja one jakiejs relacji, zwiazku itd jednak nic lub niewiele robia, aby ja w ogole znalezc.
Byc samemu a byc samotnym to dwie rozne sprawy. Ty widocznie nie bylas sama tylko samotna, stad po latach stalo sie to dla ciebie niezdrowe czy niewygodne.
Zaraz zaraz, Ci co np owdowiali - tp inna para kaloszy. Oni byli w związku i chcieli i pewnie nadal by byli, gdyby ich śmierć partnera nie rozłączyła. To zaden wybór życia samemu, tylko po prostu brakuje im partnera i nie widzą siebie z kimś innym, przynajmniej teraz bo nie wiadomo co bedzie za pare lat. Poza tym jak jeszcze byli z kimś, mozę zanim z nim byli czuli sie samotni albo ogólnie uważali, ze życie w pojedynkę nie jest dla nich?
Co poobijani przez życie - rozumiem tak, ze np kobieta miała męża alkoholika, który ją bił, rozwiodła się. Potem miała drugiego partnera - ten np też tak się ułożyło, że ją bił. Potem związała się z kolejnym - ten ją zdradzał. To w końcu zraziła się do związków, nie chce być z mężczyzną. Przynajmniej na daną chwilę.
To żadno bycie samemu z wyboru . W pierwszym przypadku ktoś owdowiał i teskni, w drugim miał parę nieudanych związków i na chwilę obecną ma dość.
Dla mnie bycie samemu z wyboru, to nie szukanie nikogo, a także jak się pojawi osoba, z którą bardzo dobrze się człowiek rozumie, lubi ją, lubi razem spędzać czas, dobrze się czuje w jej towarzystwie, mają podobne poglądy i patrzenie w przyszłość, poza tym podoba się ta osoba fizycznie, czuje się duży pociąg erotyczny, seks jest bardzo udany - ale jedna ze stron mówi: sorry, mimo tych wszystkich zalet ja jednak wolę żyć sam, sama, nie chcę z Tobą wchodzić w związek. Dla mnie to jest samotność z wyboru. A nie dlatego, że ktoś umarł i nie wyobraża sobie wdowiec życia z inną osobą, albo, ze ma się uraz do kobiet czy mężczyzn po swoich poprzednich związkach. ewentualnie ktoś kogoś odrzuca, bo go nie lubi czy go nie pociąga.
Co zaś do tych osób, które są samotne z wyboru, nie szukają nikogo - niech tylko pojawi się odpowiuedni "obiekt" w pobliżu, to migusiem wchodzą w związek. Ostatni przykład u koleżanki. Rok spotkań, on niegotowy, bo się niedawno rozstał, w ogóle nikogo teraz nie szuka, nie czuje potrzeby. Spotkania stawały się coraz rzadsze (z tą koleżanką), aż tu pewnego razu obwieszcza, że nic z tego nie bnędzie bo niedawno właściwie poznał inną, czuje, ze to jest to i ogólnie wskoczył prędko w nowy związek.
24 2021-01-08 00:06:49 Ostatnio edytowany przez Bullinka (2021-01-08 00:09:20)
Widzisz...opowiem ci pewna historie...
Para. Ona lat 18-19 a on 21-22. Kilka lat razem. Dawne czasy-w tym wielu bylo sie dawno po slubie i mialo ze 2-3 dzieci.
Wypadek na motorze. Ona po operacjach dochodzi do siebie, utrata ciazy, o ktorej nie wiedziala ( nie bylo to nawet 2 msce-operacja musiala sie odbyc-ratowanie zycia ), po 2 tyg chlopak, ktory wyszedl niby bez szwanku umiera. Skrotowo...
Dziewczyna nie wiaze sie z nikim przez wiele lat, ma dziecko, bo chciala-oboje zgodzili sie na to. Jeden raz zgadza sie na zmiane statusu na "zwiazek", po czym po kilku latach woli powrot do swojego dawnego wyboru.
Przez lata nic sie nie zmienia, mimo facetow w jej zyciu. Uklady i ukladziki kilkuletnie-glownie chodzi o fajne spedzenie czasu i seks.
Uwierz lub nie to nie jedyny przyklad. W moim otoczeniu mam kilka takich osob i plec nie ma tu znaczenia. I nie sa to emeryci. Nie wszyscy sa tez w srednim wieku ![]()
To mialam na mysli. Po stracie ona cos utracila w sobie, w sercu, duszy czy psychice.
25 2021-01-10 22:17:32 Ostatnio edytowany przez 67Eve (2021-01-10 22:17:45)
W tym wieku już chcesz wychodzić za przyjaciela?
Ja w wieku 45 lat umówiłam się z przyjacielem, że jak do 50-tki nikogo nie znajdę, to wyjdę za niego. Na szczęście znalazłam.
Ty młoda jeszcze jesteś, masz bardzo dużo czasu na znalezienie miłości, nie musisz iść na tak desperacki krok jak małżeństwo z rozsądku z przyjacielem.
Jeżeli go nie kochasz, to nie warto, oboje się zawiedziecie
Pieniądze są bardzo ważne, im będziesz starsza tym coraz bardziej będziesz to rozumieć. Oczywiście, powinnaś kochać, ale patrz też na to czy facet jest ambitny. Bo jeśli to niebieski ptak, albo gołodupiec który nie ma planów by to zmienić - też się ewakuuj.
Strzelam że ten 35-latek nie podoba Ci się z wyglądu? Mogę Ci powiedzieć że mało wykonalne że spotkasz przystojnego i bogatego - tacy uderzają w dziewczyny 10/10, poza tym sami maja powodzenie. Z drugiej strony, być z kimś kto fizycznie odpycha - to mordęga.