Tak, było pewnie podobnych wątków dziesiątki. Ja chcę, on nie bardzo. Tak, wiem, że powinnam odpuścić. Trzepnijcie mnie może w głowę. A może wspólnie rozpracujmy płeć wcale nie brzydką. Ja - 19 lat. Nie taka znowu grzeczna, ale dość poukładana oazowa dziewczyna. On - 18, ministrant. Nie znam człowieka madrzejszego, bardziej dojrzałego (nawet wśród dorosłych - tata, wujki itp.). Kocham się w nim od 2 lat. On rozważa pójście do seminarium, ciągle się uczy, pracuje. Jest dla mnie dobry, sporo piszemy, ale raczej o pierdołach. Wie, jak wielkim uczuciem go darzę. On przeciśnięty twierdzi, że mnie bardzo lubi i nie chce zrywać znajomości. A mi to tak trudno zaakceptować. Wie jak się męczę, wie, że nie jestem w stanie uciąć kontaktu. Jak próbuję coś o tym wspomnieć , to twierdzi że zależy mu na tej znajomości. Ostatnio jak się żegnalismy długo patrzył mi w oczy (nie wymyśliłam tego) i długo przytulał. Gdybym ja widziała, że ktoś tak tęskni, cierpi, chyba bym się odcięła. Czemu taki dobry chłopak, nie da mi kopa w dupę?
Na chłopski rozum - skoro chłopak ma mysli w kierunku zostania ksiedzem, to tu nie chodzi o Ciebie. U niego żadna dziewczyna nie będzie miała szans, do czasu aż on głębsze decyzje w sobie podejmie czy iśc w życiu w lewo i prawo. Musisz to uszanować. Twoja decyzja, czy chcesz tak czekać w zawieszeniu przez rok czy dwa, aż on się zdecyduje.
A nawet jak do tego seminarium nie pójdzie, to nie znaczy, że bedzie chciał od razu z Tobą związek tworzyć. Znałam kiedyś takiego, co chodził do seminarium, ale zrezygnował po roku, po tym czego się tam naogladał i wtedy nagle chciał nadrobić kilka straconych lat - imprezy, picie, kobiety i żadne związki mu w głowie na tamten czas nie były, bo wczesniej tylko Kościół, pielgrzymki, oazy, itd.
Tak. Pewnie niepotrzebnie mam do niego żal, że daje mi nadzieję. Pewnie nie jest tego nawet świadomy, że żyję teraz wspomnieniem jego spojrzenia i przytulenie.
Wygląda na to, że wybrał już zdecydowanie swoją drogę a Ciebie traktuje wyłącznie jak dobrego przyjaciela. Co masz do zrobienia? chyba nic poza tym, jak zaakceptować to.
Ja rozumiem, że wybrał bądź wybiera. Tylko powiedzcie mi dlaczego mężczyźni to robią? Dlaczego wysyłają niewerbalne sygnały, od których bije czułość, nie mając w planach nic więcej? Wykluczam to, że się bawi moimi uczuciami, wykluczam, że się mną dowartosciowuje. Wie, że boli mnie serce z miłości. Jest oszczędny w słowach, a mimo to gdy się widzimy, patrzymy na siebie jak zakochani. Nauczcie mnie czegoś na przyszłość. Napiszcie, że to nie musi nic znaczyć. Nie chcę już nigdy tak cierpieć.
To nic nie znaczy. jest miły jak na dobrze ułożonego przystało. Lubi Cię jako przyjaciółkę. Kocha bliźniego jak siebie samego.
Może to Tobie się wydaje, że patrzycie na siebie jak zakochani. Nadinterpretujesz. Też miałam takiego znajomego
też mówił, że myśli o seminarium. A potem poznał swoją przyszłą żonę. Po prostu nie Ty będziesz grała taką rolę w jego życiu. Możesz albo się odciąć albo to w sobie przepracować i zbudować fundament do fajnej przyjaźni. To od Ciebie zależy.
Przyjaciółkom też tak patrzy się w oczy. Ja się tak nie bawię
Przyjaciółkom też tak patrzy się w oczy. Ja się tak nie bawię
Jasne. Facet patrzy na wszystkie jak zakochany
jasno Ci powiedział, że nie będziesz miała nic poza przyjaźnią. Więc wybór jest po Twojej stronie. Albo jesteś w stanie się przyjaźnić albo się odcinasz. To nie jest trudne.
A i nie ma, że nie umiem się odciąć. Umiesz. Tylko nie chcesz.
Przyjaciółkom też tak patrzy się w oczy. Ja się tak nie bawię
I nie wódź go na pokuszenie...
Nie chcę, to prawda. Chciałabym umieć utrzymać tę przyjaźń. Tylko czy będę potrafiła? Na pewno będę ponosić ogromne koszty, ale chyba spróbuję...
Nie chcę, to prawda. Chciałabym umieć utrzymać tę przyjaźń. Tylko czy będę potrafiła? Na pewno będę ponosić ogromne koszty, ale chyba spróbuję...
To jest Twoja decyzja. Musisz to sama przepracować w sobie i ze sobą.
Odezwę się jak mi idzie. Na pewno już nie zaufam męskim oczom :-(
14 2019-12-12 00:38:34 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2019-12-12 00:39:30)
Istnieje pewna frakcja ludzi(obojga płci), która uważa chyba, że dwie osoby przeciwnej płci MUSZA patrzeć na siebie zawsze tak, że wywołuje to emocje o chakterze uczuciowym. Tylko takie podejście należy między bajki włożyć, jak mówił poeta
Zapewniam Cię Auytorko, że można na siebie patrzeć z czułością, lub przynajmniej troską, pozostająć JEDYNIE przyjaciółmi lub bliskimi znajomymi. Nie każda relacja między osobami przeciwnych płci zmierza do związku czy uczucia!
Wypiłam 2,lampki wina i na rozkmimy mnie wzięło.(Sorki za.literówki,.ale słabo widzę) Bo wiecie ten.mój ministrant, on jest pod kaŻdym wZględem cool. Słucha uważnie, z empatia, Jest.wyrozumiały wobec wielu ludzi, którym ja bym kopa w.dupę dała, Jest prawdpmowny, rzetelny ma system wartosxi, ktoreog przerstze ga
Poza tym niesamowite poczucie humoru. szalone wypady do teatru, na.narty, realizowanie pasji . Uczył mnie.miłości do Jezusa,.ale.i do samej siebie. I wszystko to z dobrej woli - pewnie nawet ma powołanie
.Tylko te czułości niepotrzebne- te długie przytulanki i patrzaski, które tak potrząsnęly spragnioną uczucia dziewoją, że jescze wiele czasu upłynie zanim przekonam się, że to rzeczywiscie nic nie znaczyło. Może piszę totalne bzdety po tym winie. Dobrej nocy wszystkim. ! .Ministrantom też ::)
Bagiennii - a między sZefem a.pracownikiem albo klient - sprzedawca.w sklepie - też taki rodzaj spojrzenia może się pojawic?
Zaakceptuj. Dopisujesz historie do tego, że jest miły i dobry. Chłopak wybrał swoją drogę. Nie przeszkadzaj mu.
18 2019-12-12 00:47:30 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2019-12-12 00:49:11)
Bliskość, w pewnym sensie czułe gesty, przytulanki zdarzają się tez miedzy serdecznymi przyjaciółmi, odbrymi znajomymi czy członkami rodziny. W sklepie też staram się wymieniać uprzejme i miłę gesty, uśmiecham się do kobiety, czasami coś powiem miłego. Kobieta się uśmiechnie, coś odpowie filuternie i to ma znaczyć, że zaraz rzuci mi się na szyję? Chyba jednak nie...
Wzięłam się w garść. Przyjęłam wszystko z pokorą, przynajmniej próbuję i zaakceptowałam rzeczywistość postanawiajac nie wchodzić mu w.drogę. Wczoraj widzieliśmy się przez chwilę, jak zwykle był ciepły ( zawsze taki jest, taką jego natura). A dziś? Czekałam na koleżankę, on wyszedł ze szkoły, pod szkoła czekali koledzy. Spojrzał na mnie, zagadał do kolegów i zwiał. Jak nie on. Zwariował czy co? Zabolało to strasznie. Nie mam zamiaru tego wyjaśniać , bo jestem na etapie zdrowienia i nie chcę wchodZić z nim w głębsze rozmowy, żeby nie drapać. Ale o co może być kaman? Ludzie i ich zachowania to tajemnica.
A dziś? Czekałam na koleżankę, on wyszedł ze szkoły, pod szkoła czekali koledzy. Spojrzał na mnie, zagadał do kolegów i zwiał. Jak nie on. Zwariował czy co? Zabolało to strasznie. Nie mam zamiaru tego wyjaśniać , bo jestem na etapie zdrowienia i nie chcę wchodZić z nim w głębsze rozmowy, żeby nie drapać. Ale o co może być kaman? Ludzie i ich zachowania to tajemnica.
Może to jest odpowiedź:
Wie jak się męczę, wie, że nie jestem w stanie uciąć kontaktu.
marakujka - przecież zarzekał się , że nie chce zrywać znajomości. Myślę też, że gdyby jednak zmienił zdanie, to delikatnie by mi to powiedział, a nie zachowywały się tak jakby mnie nie znał wcale. Kurczę, ale mnie wkurzył .
marakujka - przecież zarzekał się , że nie chce zrywać znajomości. Myślę też, że gdyby jednak zmienił zdanie, to delikatnie by mi to powiedział, a nie zachowywały się tak jakby mnie nie znał wcale. Kurczę, ale mnie wkurzył .
Jego zachowanie to niekoniecznie zerwanie znajomości.