Ja, bezbożnica - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 111 ]

1

Temat: Ja, bezbożnica

Byłam w kościele na pogrzebie koleżanki z liceum.
Po zakończonym obrzędzie spotkałam się na kawie z kilkoma koleżankami z którymi kiedyś tworzyłyśmy zgraną paczkę.
Jedna z nich zganiła mnie, że jako jedyna z nich nie przyjęłam komunii, nie przystąpiłam do spowiedzi mimo, że ksiądz był dostępny w konfesjonale.
Wytłumaczyłam, że od dawna już tego nie robię bo nie wierzę w Boga.
Nie mam wprawdzie dowodów na jego nieistnienie tak samo jak nie ma dowodów na jego istnienie.
A nawet gdyby takowe były to nie byłabym w stanie go pokochać, wielbić tak jak on wedle wiary katolickiej sobie życzy.
Zaczęła się dyskusja, z której  dla mnie w skrócie wynikło, że :
- na wszelki wypadek aby uzyskać zbawienie powinnam odmawiać modlitwy, różaniec
-chodzić do kościoła regularnie i przystępować do spowiedzi i komunii mimo, ze byłaby to spowiedź i komunia świętokradzka
- dzięki dwóm powyższym mam szanse nie znaleźć się w piekle a może nawet spłynie na mnie łaska i uwierzę

Czy warto tracić czas i asekuracyjnie, na wszelki wypadek gdyby Bóg jednak istniał praktykować religijnie?
Padło jeszcze zdanie, że z powodu mojego stanu zdrowia wiele czasu na nawrócenie nie zostało.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

2

Odp: Ja, bezbożnica
Kleoma napisał/a:

Byłam w kościele na pogrzebie koleżanki z liceum.
Po zakończonym obrzędzie spotkałam się na kawie z kilkoma koleżankami z którymi kiedyś tworzyłyśmy zgraną paczkę.
Jedna z nich zganiła mnie, że jako jedyna z nich nie przyjęłam komunii, nie przystąpiłam do spowiedzi mimo, że ksiądz był dostępny w konfesjonale.
Wytłumaczyłam, że od dawna już tego nie robię bo nie wierzę w Boga.
Nie mam wprawdzie dowodów na jego nieistnienie tak samo jak nie ma dowodów na jego istnienie.
A nawet gdyby takowe były to nie byłabym w stanie go pokochać, wielbić tak jak on wedle wiary katolickiej sobie życzy.
Zaczęła się dyskusja, z której  dla mnie w skrócie wynikło, że :
- na wszelki wypadek aby uzyskać zbawienie powinnam odmawiać modlitwy, różaniec
-chodzić do kościoła regularnie i przystępować do spowiedzi i komunii mimo, ze byłaby to spowiedź i komunia świętokradzka
- dzięki dwóm powyższym mam szanse nie znaleźć się w piekle a może nawet spłynie na mnie łaska i uwierzę

Czy warto tracić czas i asekuracyjnie, na wszelki wypadek gdyby Bóg jednak istniał praktykować religijnie?
Padło jeszcze zdanie, że z powodu mojego stanu zdrowia wiele czasu na nawrócenie nie zostało.

Moim zdaniem nie warto, to hipokryzja.
Najważniejsze, to wierzyć w siebie i żyć w zgodzie ze sobą.

P.S. Odpuść sobie takie ''koleżanki''.

3

Odp: Ja, bezbożnica

No, kościół asekuracyjnie wymyślił, by baranki trzymać pod butem, że nawet jeśli nie wierzysz, to lepiej uczestnicz w ich sekcie, na wszelki wypadek. Tym sposobem, rozszerzył sobie wachlarz działania, projektując lęk również na niewierzących. Sprytna manipulacja.

4

Odp: Ja, bezbożnica

To już było myślenie z czasów św. Franciszka z Asyżu i jest przedstawiane dosyć rozlegle na wszelkiego rodzaju studiach wink
są 4 możliwe opcje:
- wierzę, a Bóg istnieje, zyskuję
- wierzę, a Bóg nie istnieje, nie zyskuję, nie tracę
- nie wierzę, a Bóg istnieje, tracę
- nie wierzę, a Bóg nie istnieje, nie zyskuję, nie tracę

Trzeba wybrać sobie odpowiednią dla siebie opcję smile
Moim zdaniem sprawa wiary jest sprawą osobistą i w życiu nie robiłabym komuś personalnych wycieczek za to, że nie poszedł do Komunii czy do spowiedzi.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

5 Ostatnio edytowany przez Witek7 (2019-11-24 16:06:51)

Odp: Ja, bezbożnica

Kleoma napisala: Czy warto tracić czas i asekuracyjnie, na wszelki wypadek gdyby Bóg jednak istniał praktykować religijnie?

Jest to klasyczny przykład syndromu Pascala, ktory niezbyt wierzący, ale założył wlaśnie taką tezę.  Praktykował z założeniem, że jeśli nie ma boga, to nic nie zaszkodzi gdy będzie klepał paciorki. Ale gdyby jednak był ten bóg, to przynajmniej nie znajdzie się w piekle.
No właśnie "piekło i niebo" Straszyć i nagradzać metodą kija i marchewki. Notabene piekło wymyślił kościół, bo nigdzie w biblii nie ma mowy o tym. A niebo? 2-3 tys. lat temu ludzie nie wiedzieli nic o kosmosie. Niebo to bylo to coś niebieskiego tam na górze. W nocy gwiazdy to dziurki do nieba i z tych dziurek bóg spoglądał z góry. Takie tam bajeczki.
Poza tym w jakiego boga wierzyć. tyle się napodróżowałem, tyle tych bogów "widziałem" i nie wiadomo w którego wierzyć. Każdy według ich wyznawców to ten jedyny i prawdziwy.
Na dole u mnie jest Nullius in verba - Nie wierz na słowo. Żaden bóg by nie istniał, gdyby ludzie tak podchodzili.

Nullius in verba - Nie wierz na słowo. (Motto akademii naukowych)

6

Odp: Ja, bezbożnica

Głupotą by było ślepo podążać za innymi nawet gdy tego nie czujesz. Ja osobiście nie cierpię gdy ktoś próbuje namówić mnie do swoich przekonań, dając mi do zrozumienia że nie wiem co czynie big_smile Żyje według własnych morali i wcale nie musze chodzić do kościoła aby być dobrym człowiekiem..

7

Odp: Ja, bezbożnica

Nie powinno się nigdy wywierać presji, żeby ktoś uczestniczył w rzeczach, do których nie ma przekonania. A już osoba wierząca, która naciska na niewierzącą, żeby przystępowała do sakramentów to jest kuriozum, bo takie postępowanie rzeczywiście jest świętokradzkie. Jak widać, czasem niewierzący ma w tej sprawie większe wyczucie od wierzącego i praktykującego.
Ale wiesz, pomimo niewiary zachowaj otwartość na to, że mogłabyś uwierzyć. Nie każde wyobrażenie Boga, które ktoś Ci próbuje przekazać, będzie oddawało faktyczne przekonania chrześcijaństwa, nie mówiąc już o faktycznym obrazie Boga. Bo w pewnym sensie każdy ten obraz wykrzywia na miarę własnego rozumu, przeżyć i własnych skrzywień. Ja myślę, że Bogu otwartość może wystarczyć, żeby kogoś 'przekonać', ale jeśli założy się, że nie i już, to nie zrobi tego na siłę. Piszę oczywiście z punktu widzenia wierzącej osoby.
Co do sposobu życia, to nawet gdyby zasady chrześcijaństwa zostały tylko stworzone przez ludzi, to i tak bym uważała, że nie wymyślono nic lepszego i warto je stosować. Bo to chyba są zasady, zgodnie z którymi każdy chciałby być traktowany.

"[...]po raz kolejny upewniłem się w od dawna nurtującej mnie idei, iż życie składać się też może z kilku zdań. Kilka zdań może krążyć wokół ciebie przez całe życie. Od czasu do czasu będą ci je przypominali najzupełniej przypadkowi rozmówcy. Przeczytasz je w codziennej gazecie, w przypadkowo otwartej powieści. Reszta zaś - wszystko, co powiesz i usłyszysz - będą to wariacje na ich temat."

8 Ostatnio edytowany przez Okonek56 (2019-11-25 11:12:31)

Odp: Ja, bezbożnica

Niech modelem Boga będą nasi rodzice, którzy nas urodzili i wyznaczyli pewne zasady postępowania. Żyjąc niezależnie jako dorośli ludzie postępujemy poswojemu, nie zawsze lub wcale nie respektując zasad postępowania swoich rodziców, które jednak dla rodziców miały na celu ochronę nas przed niebezpieczeństwami życia lub wynikały z ich doświadczenia, przyjętego systemu wartości...

Powyższy krótki wywód pokazuje, że istnienie rodziców nie ma za wiele wspólnego z naszym postępowaniem, chyba ze przyjmiemy ich system wartości, lub odrzucimy jako nasz wybór ale jako wymówkę najczęściej powiemy coś o rodzicach, co "usprawiedliwi" nasz wybór. Nie mówimy, że rodzice nie istnieją, bo wiemy, że ciało podchodzi od nich, a dusza? Skąd pochodzi nasza dusza?

Bóg jest o wiele Kimś większym niż nasi rodzice i Jego istnienie, podobnie jak istnienie rodziców, nie ma wpływu na nasze postępowanie, w tym sensie ze mamy wolna wole, chyba że przyjmiemy Jego system wartości, zostaliśmy wychowani w chrześcijaństwie i tego nie odrzuciliśmy, dążymy do bliskiej relacji z Nim i chcemy te więź utrzymać co jest trudne jeśli siebie samych negujemy w Jego oczach grzesząc. Bóg jest naszym Ojcem duchowym, naszej duszy, namacalną rzeczywistością, której doświadczamy już po śmierci ciała fizycznego. Do tego momentu zawsze mamy wybór i wiele osób, które osobiście znam, byli np. zatwardziałymi ateistami i komunistami, nawraca się u schyłku życia przed śmiercią, kiedy materialne wartości życia, plany, rozrywki i przyjemności stają się bezwartościowe.

Zasady chrześcijaństwa są proste. Miłuj bliźniego swego jak siebie samego a Boga ponad wszystko bo On Jest Wszystkim. I dziś kiedy odchodzi się od chrześcijaństwa wybierając w zamian materializm, egoizm, itd (bo nie ma próżni w człowieku) to dzieje się na świecie coraz gorzej (materializm może nam to przesłaniać). Coraz mniejsze poczucie bezpieczeństwa, coraz większe zagrożenia różnego rodzaju, coraz większa kontrola i ograniczania wolności. Bóg daje nam prawdy uniwersalne, poszanowanie życia, miłość do bliźniego i do Niego, ogromne bogactwo i możliwości wykorzystania i czerpania z tego co nas otacza. I co z tym robimy? Niszczymy siebie i nasze otoczenie, nasze relacje z ludźmi, tak samo jak i nasze środowisko, zdrowie. To chyba nie trudno zauważyć, i to, że to wynika tylko z naszego postępowania, że sami to sprawiamy. Odrzucamy prawdy uniwersalne, przez co siebie samych niszczymy. A one są dane dla naszego dobra, co więcej ich istnienie implikuje istnienie Wielkiej Inteligencji, inaczej dawno byłby chaos.

Naukę dla naszego dobra mamy dana, jest wiele ostrzeżeń, nawet naszych własnych obserwacji. Widzimy chyba w jakim kierunku to idzie, braku stabilności oszczędności w różnych postaciach, a wiec tak ważnej dla nas stabilności ekonomicznej w dłuższej perspektywie nie wiemy co się zdarzy, widzimy fiasko socjomulti eksperymentu, widzimy antywartości, antyludzkie i antyspołeczne reprezentowane przez neoliberalizm (a wcześniej przez komunizm), antyhumanizm, również w stosunkach międzyludzkich. Coś się widocznie dzieje kiedy odrzucamy wartości, które Ktoś nam dał. Widzimy, że tak jest ale brak nam jest opamiętania.

Czasami ktoś na siłę, nieumiejętnie próbuje nam coś narzucić, może swoje własne myślenie a my chociaż wiemy, że to postawa jedna pośród tysięcy postaw tysięcy różnych ludzi, przyjmujemy to jako narzędzie odrzucenia podstawowych wartości. Mimo ze to jest bez sensu ale w taki właśnie sposób jest to takie łatwe dla nas do zaurgumentowania. Czy odrzucamy np. konieczność stawania na czerwonym bo ktoś nie staje albo przesadnie staje? A w zasadach postępowania tu teraz tak właśnie robimy. Zasady się nie zmieniają ale szukamy łatwych, absurdalnych wymówek. Czyjaś postawa jest dla nas argumentem naszego antypostępowania. Nielogiczne i absurdalne a jednak.

I tak jak nasze ciało ma swoich rodziców (nie może się samo zrodzić, stworzyć), tak samo nasza dusza ma swojego Rodzica (nie może się sama zrodzić, czy stworzyć). Mogę tu zrozumieć (ale nie usprawiedliwić) zatwardziałych materialistów nie wierzących w świat duchowy. Ale takich ludzi jest mało. Większość raczej widzi różne zjawiska, możliwość wpływu na wyniki eksperymentu, zjawiska para, przeczucia, intuicja a więc sfery w których "porusza się" dusza. Jednocześnie negują to jako całkowity i komplementarny obszar rzeczywistości, ze swoimi prawami, zasadami i konsekwencjami bo inaczej wymagaloby to zastanowienia się, podjęcia wysiłku, pracy nas sobą, itp. Co ciekawe doskonale wiedziało o tym nasze zaprzeszłe wojenne pokolenie, kiedy nie było jeszcze odkryć najnowszej fizyki, kiedy młodzi ludzie (Kamienie rzucone na szaniec) mówili o pracy nad sobą.

9 Ostatnio edytowany przez Witek7 (2019-11-25 13:21:29)

Odp: Ja, bezbożnica

Okonek napisał: Coś się widocznie dzieje kiedy odrzucamy wartości, które Ktoś nam dał.

Kto i co nam dał? Jakie wartości? Jeśli mówisz o dekalogu, to parsknę śmiechem.
Zasady dekalogu siedzą w nas od zarania dziejów ludzkości w duszy. Hinduizm jest starszy od chrześcijaństwa o 1500 lat, buddyzm o 500 lat, a mimo to owe wytyczne zawierają. Mają zapisane - żyj tak, aby nikt nie płakał przez ciebie. Nawet to chrześcijaństwo sobie zauzurpowało.
OK, macie katolicy swoje zasady "dane" przez kogoś tam. I co zrobiliście z tym? Na świecie było, są i będą  wojny z róznych powodów. Ale wojen religijnych w zasadzie nie bylo ...aż katolicy nastali. Wpoiliście nam ludziom zacofanie umysłowe, kołtuństwo i sprytną demagogię - w myśl Martina Lutra - rozum jest niebezpieczny dla wiary.
Trudno. I tacy muszą być, co potrzebują osoby transcendentnej, muszą mieć kogoś, kto się nimi zaopiekuje, komu zawierzą się, gdy mają doła.
Z Twoich postów wywnioskowałem, że wywyższacie się, jacy to nie jesteście. Że macie życie duchowe, a my niewierzący - nie.  Oj tak... macie najwspanialsze życie duchowe, jesteście świątynią duchowości, która nie przeszkodziła w zdradzie, kiedy moja żona praktykująca katoliczka rozłożyła się pod świątobliwym katolikiem (któremu ponoć Jezus się nieraz ukazywał). Zrobili to na łóżku, na którym 2 dni później po przyjeżdzie ja spałem.  Co ich duchowość na to?! Gdzie ich katolicka co najmniej przyzwoitość, że mogli  patrzeć jak śpię w pościeli, która jeszcze nie wystygła po ich parzeniu się?!
Co zrobiliście z Jego nauką?  Jakoś w więzieniach  procentowo nie różnicie się jeśli chodzi o ilość skazanych. To samo ze zdradami małżeńskimi, choć u was gorzej, bo przysięgaliście nie tylko małżonkowi, ale i JEMU - temu  Wszystkowidzącemu. ...Dobre sobie.
"Błogosławiony, który nie widział, a uwierzył"...  a jak nie to do piekła. Prostacka metoda kija i marchewki. Zasiać mętlik w głowie.

Nullius in verba - Nie wierz na słowo. (Motto akademii naukowych)

10

Odp: Ja, bezbożnica
Witek7 napisał/a:

Kto i co nam dał? Jakie wartości? Jeśli mówisz o dekalogu, to parsknę śmiechem.
Zasady dekalogu siedzą w nas od zarania dziejów ludzkości w duszy. Hinduizm jest starszy od chrześcijaństwa o 1500 lat, buddyzm o 500 lat, a mimo to owe wytyczne zawierają. Mają zapisane - żyj tak, aby nikt nie płakał przez ciebie.

Słyszał kiedyś kolega o przyzwoleniu na gwałty na kobietach np. w Indiach?

11 Ostatnio edytowany przez Olinka (2019-11-26 01:39:36)

Odp: Ja, bezbożnica

Nie słyszałem.
A kolega słyszał o karze śmierci za gwałt w Indiach?

[nieregulaminowy link]

Edit.  A słyszał kolega o wyrokach w zawiasach za gwałty w Polsce?
A slyszał kolega arcykapłana Michalika, który mówił, że biedni kapłani molestujący dzieci, bo to dzieci wszystkiemu winne,  gdyż to one... prowokują?

Nullius in verba - Nie wierz na słowo. (Motto akademii naukowych)

12

Odp: Ja, bezbożnica

Uuu, od razu antyreligjna łajnoburza. Kleomo, twoje stare znajome, to zwykłe dewotki i bigotki. Dość częste zjawisko. Uczestnictwo w obrzędach, które  nic dla nas nie znaczą jest chore.
Ja chodzę do kościoła, bo nawet lubię. Do komunii nie przystępuje, bo nie uznaję spowiedzi ale szanuję zasady kk. Modlitwa to jest tak indywidualna  kwestia, ze przymuszanie kogoś do jakiejś jej formy typu różaniec jest zwyczajnie prostackie.

To już jest koniec, Piękna przyjaciółko To już jest koniec Moja jedyna przyjaciółko, koniec
Koniec naszych rachub niespełnionych Koniec tego, co trwa nieporuszone Nie umkniesz, ani nie zdziwisz się, to koniec Już nigdy nie spojrzę w oczy twoje...ponownie
Podszedł do drzwi Zajrzał do środka "Ojcze?" "Tak synu?" "Chcę cię zabić" "Mamo...chcę cię...przelecieć"

13

Odp: Ja, bezbożnica
Kleoma napisał/a:

Byłam w kościele na pogrzebie koleżanki z liceum.
Po zakończonym obrzędzie spotkałam się na kawie z kilkoma koleżankami z którymi kiedyś tworzyłyśmy zgraną paczkę.
Jedna z nich zganiła mnie, że jako jedyna z nich nie przyjęłam komunii, nie przystąpiłam do spowiedzi mimo, że ksiądz był dostępny w konfesjonale.
Wytłumaczyłam, że od dawna już tego nie robię bo nie wierzę w Boga.
Nie mam wprawdzie dowodów na jego nieistnienie tak samo jak nie ma dowodów na jego istnienie.
A nawet gdyby takowe były to nie byłabym w stanie go pokochać, wielbić tak jak on wedle wiary katolickiej sobie życzy.
Zaczęła się dyskusja, z której  dla mnie w skrócie wynikło, że :
- na wszelki wypadek aby uzyskać zbawienie powinnam odmawiać modlitwy, różaniec
-chodzić do kościoła regularnie i przystępować do spowiedzi i komunii mimo, ze byłaby to spowiedź i komunia świętokradzka
- dzięki dwóm powyższym mam szanse nie znaleźć się w piekle a może nawet spłynie na mnie łaska i uwierzę

Czy warto tracić czas i asekuracyjnie, na wszelki wypadek gdyby Bóg jednak istniał praktykować religijnie?
Padło jeszcze zdanie, że z powodu mojego stanu zdrowia wiele czasu na nawrócenie nie zostało.

A wiesz przynajmniej kim jest ta 'biała postać' którą sobie narysowałaś? Ta, którą zrobiłaś swoim avatarem.

Socjopata, w dyskusję z takim nie wchodź. Zapędza innych w kozi róg, zmuszając innych do refleksji nad jego postrzeganiem świata.

14

Odp: Ja, bezbożnica

adda-m

Nie narysowałam tego, jest to skopiowane z okładki zeszytu. Nawet nie zauważyłam, że jest tam 'biała postać'. Widzę dziewczynę w stylu emo i kota na tle wzorków/ornamentów. Nie wiem co autor miał na myśli rysując takie tło obok tych dwóch postaci. Może ciało astralne?
Chętnie przeczytam co to jest jeśli zechcesz się podzielić wiedzą.


A na temat wątku to chciałam napisać, że majestat śmierci sprawił, że zakiełkowało we mnie ziarenko wątpliwości.
Mam nadzieję, ze to chwilowe.
Z koleżankami nie mam styczności, mieszkamy w różnych miastach, daleko od siebie. Widujemy się raz na kilka lat na pogrzebach osób z naszej klasy o ile ktoś o śmierci powiadomi.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

15

Odp: Ja, bezbożnica

Dla mnie sprawa jest prosta. Po pierwsze, brak jakichkolwiek dowodow na istnienie jakiegokolwiek boga. Dalej - na istnienie akurat katolickiego - pisze tak z premedytacja, bo jego wymogi sa inne od wymogow np. boga anglikanskiego. Podobna sytuacja jak np. z homeopatia - brak dowodow na skutecznosc. Czy skutecznosc na poziomie placebo. Co bylo eksperymentalnie udowodnione - wielki eksperyment modlitewny. Wiec szanse wygranej bardzo marne.
Za to - koszty ponoszone wielkie. Ja swoje zycie jako osoby wierzacej wspominam zle - jako wegetacje. Bycie zaleznym od kogos, ciagla obserwacja, ciagle zdawanie egzaminu. Zaleznosc oczywiscie od duchownych, bo boga zadnego nie spotkalam. Przeczytalam sobie Pismo Sw. - no i ocenilam ze nawet jezeli jakis bog istnieje to jest skonczona szuja. I uczciwosc nie pozwala sie przed nim plaszczyc.
Ogladalam kiedeys wyklady prof. Opary. Powiedzial ze najcenniejsza rzecza jaka posiadamy jest swiatopoglad. I to jest prawda.Jak mozna byc szczesliwym, zyc normalnie gdy trzeba ciagle ten swiatopoglad lamac? Na nieszczescie dla siebie KK wypowiada sie nie tylko na temat wiary i moralnosci. Choc i tu widze duze bledy logiczne. Wypowiada sie na temat takich rzeczy jak polityka, medycyna, gospodarka. I ja mam wierzyc np. ze antykoncepja jest zla, a nawet ze jest szkodliwa? Na przekor badaniom naukowym?
Jezeli ktos chce - te bledy w wierze moge przedstawic. Dyskutowalam juz z teologami i ksiezmi, w internecie oczywiscie. Zapedzeni w kozi rog kwitowali -to tajemnica.

16

Odp: Ja, bezbożnica

Kleoma:  Chcesz coś poczytać, polecam "Fundację" - Isaaca Asimova. (no, - pierwsze trzy części)

femte: No i po takiej reklamie kto chciałby z Tobą dyskutować?

Dalej nie poprawiłaś mojego stwierdzenia że potrafimy zaobserwować tylko upływ czasu, nasza pamięć buduje się z jego upływem a zatem i nasze poznanie zależne jest od czasu. A kto jest ponad czasem? Dlaczego czas i grawitacja są razem splątane kwantowo?
Tylko ładuj własnymi słowami.

I co, to niema powiązania z religią? No zgadza się nie ze wszystkimi. Tylko z jedną.
Tak tak, w ogólnym zarysie wszystkim religiom można przypisać ponad czasowość ale żadna nie przedstawia tego tak jak wiara katolicka. Może to wytłumaczy Ci ktoś mądrzejszy. Ale, przecież nie piszesz tu dla wiedzy.
Więc z jakimi wielkimi teologami rozmawiałaś?

Socjopata, w dyskusję z takim nie wchodź. Zapędza innych w kozi róg, zmuszając innych do refleksji nad jego postrzeganiem świata.

17 Ostatnio edytowany przez Witek7 (2019-11-28 18:38:34)

Odp: Ja, bezbożnica

adda Uważaj na problem powiązania kwantów z grawitacją, bo możesz się przejechać w dyskusji ze mną. Ale tu nie chodzi o fizykę i jej teorię
             wielkiej unifikacji.
               
Z teologami w zasadzie nie rozmawiam, chyba że o ostatnich trendach w motoryzacji.
Teologia to nie nauka. To nie moja opinia, tylko świata nauki. (Oczywiście kościół rozdziera szaty, że to najświętsza nauka). Czym bowiem jest nauka? To coś uniwersalnego. Fizyka, matematyka, chemia, biologia itp - dziedziny sprawdzające się niezależnie od granic państwowych, planet aż po kosmos.
A teologia? Nawet nie trzyma się kupy w jednym państwie. Niech no zasiądą za stołem do dyskusji teolog żydowski, katolicki, prawosławny i protestancki.... Byłby to ubaw.
Nauka nie może opierać się na dogmatach, na wierze "bo tak jest", manipulacji i domysłach.

Nullius in verba - Nie wierz na słowo. (Motto akademii naukowych)

18 Ostatnio edytowany przez balin (2019-11-28 08:36:58)

Odp: Ja, bezbożnica
Witek7 napisał/a:

Czym bowiem jest nauka? To coś uniwersalnego. Fizyka, matematyka, chemia, biologia itp - dziedziny sprawdzające niezależnie od granic państwowych, planet aż po kosmos.
A teologia? Nawet nie trzyma się kupy w jednym państwie.

Wiem, że będzie z Twojej strony fanatyczny atak. Ale wiesz ile jest teorii naukowych odnośnie powstania np. księżyca? Japończycy mają swoją teorię, amerykanie swoją, a jeszcze inni swoją. Dlaczego u Ciebie jednym wolno więcej, bo ich lubisz, a innym mniej tylko dlatego, że jesteś do nich uprzedzony?

19

Odp: Ja, bezbożnica

Teoria nie udowodniona pozostaje tylko hipotezą. Powstanie Księżyca raczej jest udowodnione, że powstał w wyniku impaktu i tworzy go część  Ziemi, na co wskazuje sygnatura skał. Nie jest przechwyconą planetoidą, bo miałby inną orbitę.
A nawet coś, o czym naukowcy nie wiedzą, to nie przejmują się, tylko badają i szukają chcąc dociec prawdy. Nie ma tu aksjomatów, jak w teologii są dogmaty, z ktorymi się nie dyskutuje, gdzie wierzy się na słowo. Teologia nie zajmuje się dociekaniem prawdy. Tu  "prawda" jest i już. Jest dogmat, z którym się nie dyskutuje. A jeśli się dyskutuje, to jest się opluwanym heretykiem, spotka go klątwa albo stos.
Nie wiem czy znasz matematyczną hipotezę Riemanna, ktora to empirycznie ma słusznych tryliardy rozwiązań, i która to jeszcze nie ma matematycznego dowodu. Stąd nie jest teorią, tylko hipotezą. W nauce nie ma tak, jak piszesz - Jednym wolno więcej, a drugim nie.
Wyobraźmy sobie, że w 100 przypadkach modlitw, ktore dały efekt. Toż to byłaby rewolucja w teologii! W nauce nie. Pomimo tryliardów pozytywnych rozwiązań myśl Riemanna jest tylko hipotezą.
Czy ktoś jest katolikiem, islamistą, buddystą itd. - to tylko funkcja położenia geograficznego. Gdyby tak Cię przenieść w dzieciństwie do kraju islamskiego, to byłbyś islamistą. i na odwrót. Gdyby rodzina katolicka zaadaptowała dziecko arabskie, to byłby katolikiem.
Dlaczego? Bo dziecko ssie nie tylko mleko matki, ale i słowa. Słowa dziadków, rodzicow, otoczenia, wsiąka w tradycję. Bo uwierzyło na słowo.

Nullius in verba - Nie wierz na słowo. (Motto akademii naukowych)

20

Odp: Ja, bezbożnica
Kleoma napisał/a:

Byłam w kościele na pogrzebie koleżanki z liceum.
Po zakończonym obrzędzie spotkałam się na kawie z kilkoma koleżankami z którymi kiedyś tworzyłyśmy zgraną paczkę.
Jedna z nich zganiła mnie, że jako jedyna z nich nie przyjęłam komunii, nie przystąpiłam do spowiedzi mimo, że ksiądz był dostępny w konfesjonale.
Wytłumaczyłam, że od dawna już tego nie robię bo nie wierzę w Boga.
Nie mam wprawdzie dowodów na jego nieistnienie tak samo jak nie ma dowodów na jego istnienie.
A nawet gdyby takowe były to nie byłabym w stanie go pokochać, wielbić tak jak on wedle wiary katolickiej sobie życzy.
Zaczęła się dyskusja, z której  dla mnie w skrócie wynikło, że :
- na wszelki wypadek aby uzyskać zbawienie powinnam odmawiać modlitwy, różaniec
-chodzić do kościoła regularnie i przystępować do spowiedzi i komunii mimo, ze byłaby to spowiedź i komunia świętokradzka
- dzięki dwóm powyższym mam szanse nie znaleźć się w piekle a może nawet spłynie na mnie łaska i uwierzę

Czy warto tracić czas i asekuracyjnie, na wszelki wypadek gdyby Bóg jednak istniał praktykować religijnie?
Padło jeszcze zdanie, że z powodu mojego stanu zdrowia wiele czasu na nawrócenie nie zostało.

Niezły obrazek katolików dały twoje koleżanki big_smile. Kłam, oszukuj, tłumacz się, czuj się winna, jesteś nikim, jesteś kimś jak grasz pozory, oszukujesz, gardź, stwórz innym piekło na ziemi, bój się, nic nie wiesz, nie rozumiesz tylko wybrańcy dostępują wiedzy, a wszystko w imię dobroci, miłości, nagrody, zbawienia, uniknięcia piekła. W sumie pewnie ktoś bardziej wtajemniczony je tego nauczył, by one mogły nauczać innych big_smile.

21

Odp: Ja, bezbożnica

Samo chodzenie do kościoła, przyjmowanie komunii, spowiedź i klepanie paciorków nie sprawi, że się będzie zbawionym, bo bez autentycznej WIARY, to czysty faryzeizm. Nie wiem dlaczego Twoje koleżanki są tak, po prostu, niedouczone. Chociaż wcale mnie to nie dziwi, bo w Polsce jest horrendalna znajomość Biblii i jeszcze gorsza znajomość dogmatów wiary. Niby każdy na religię chodzi, a ignorancja jest tak piorunująca jakby katechety na oczy nie widzieli.

22 Ostatnio edytowany przez balin (2019-11-28 15:00:18)

Odp: Ja, bezbożnica

Jak wynika nawet z wypowiedzi w tym wątku. Ludzie bez większego wstydu, czy zażenowania, nie mając kompletnie wiedzy w materii nauki kościoła, czy wiedzy biblijnej. Weszli na drogę misji nauczania i mówienia czym katolicyzm jest i czego wymaga. I nie ma tu większego znaczenia, czy chodzą do kościoła, czy z tego kościoła odeszli.
W Polsce w tej materii, jest tak jak np. z piłką nożną. Wszyscy uważają, że się znają, zwłaszcza z boku jako kibic. Gorzej to wygląda już w praktyce. Kryje się za tym najczęściej, albo chodzenie do kościoła, bo trzeba chodzić, albo ogromne uprzedzenie do kościoła.

Beyondblackie napisał/a:

Samo chodzenie do kościoła, przyjmowanie komunii, spowiedź i klepanie paciorków nie sprawi, że się będzie zbawionym, bo bez autentycznej WIARY,

Wiary tak wielkiej jak ziarnko gorczycy. smile

23

Odp: Ja, bezbożnica

He, he każdy się w końcu sam przekona jak jest i o co ta dyskusja? Pogadamy albo i nie za jakiś czas wink

To już jest koniec, Piękna przyjaciółko To już jest koniec Moja jedyna przyjaciółko, koniec
Koniec naszych rachub niespełnionych Koniec tego, co trwa nieporuszone Nie umkniesz, ani nie zdziwisz się, to koniec Już nigdy nie spojrzę w oczy twoje...ponownie
Podszedł do drzwi Zajrzał do środka "Ojcze?" "Tak synu?" "Chcę cię zabić" "Mamo...chcę cię...przelecieć"

24

Odp: Ja, bezbożnica

Jest i było tylu niewierzących księży to i zwykli parafianie mogą być praktykujący a niewierzący. smile

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

25 Ostatnio edytowany przez balin (2019-11-28 16:36:38)

Odp: Ja, bezbożnica
Kleoma napisał/a:

Jest i było tylu niewierzących księży to i zwykli parafianie mogą być praktykujący a niewierzący. smile

Jeżeli Bóg istnieje, to w tamtym zdarzeniu (spotkanie po pogrzebie), nie chodziło o księży, czy te koleżanki. Chodziło o Ciebie.

26

Odp: Ja, bezbożnica
Witek7 napisał/a:

adda Uważaj na problem powiązania kwantów z grawitacją, bo możesz się przejechać w dyskusji ze mną. Ale tu nie chodzi o fizykę i jej teorię
             wielkiej unifikacji.
               
Z teologami w zasadzie nie rozmawiam, chyba że o ostatnich trendach w motoryzacji.
Teologia to nie nauka. To nie moja opinia, tylko świata nauki. (Oczywiście kościół rozdziera szaty, że to najświętsza nauka). Czym bowiem jest nauka? To coś uniwersalnego. Fizyka, matematyka, chemia, biologia itp - dziedziny sprawdzające niezależnie od granic państwowych, planet aż po kosmos.
A teologia? Nawet nie trzyma się kupy w jednym państwie. Niech no zasiądą za stołem do dyskusji teolog żydowski, katolicki, prawosławny i protestancki.... Byłby to ubaw.
Nauka nie może opierać się na dogmatach, na wierze "bo tak jest", manipulacji i domysłach.

Grawitacyjna dylatacja czasu to zjawisko nie teoria.

Z dobrymi fizykami nigdy nie rozmawiam, bo żadnego nie znam. Wątpię żeby takowy istniał. Nawet gdyby stu takowych 'asów' przy stole dyskutowało, to później po dyskusji czekali by na wynik eksperymentu który potwierdził by ich teorie. Ale za to każdy z nich by się zgodził, że do przeprowadzenia niektórych eksperymentów porostu brakło by im czasu, życie nie jest tak długie jak się wydaje.

Socjopata, w dyskusję z takim nie wchodź. Zapędza innych w kozi róg, zmuszając innych do refleksji nad jego postrzeganiem świata.

27

Odp: Ja, bezbożnica
Witek7 napisał/a:

No właśnie "piekło i niebo" Straszyć i nagradzać metodą kija i marchewki. Notabene piekło wymyślił kościół, bo nigdzie w biblii nie ma mowy o tym.

Ewangelia Mateusza 25
41 Potem powie i do tych, którzy będą po lewej stronie: Idźcie ode mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany dla diabła i jego aniołów.
42 Byłem bowiem głodny, a nie daliście mi jeść, byłem spragniony, a nie daliście mi pić;
43 Byłem obcym, a nie przyjęliście mnie, byłem nagi, a nie ubraliście mnie, byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście mnie.
44 Wtedy i oni mu odpowiedzą: Panie, kiedy widzieliśmy cię głodnym albo spragnionym, albo obcym, albo nagim, albo chorym, albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy tobie?
45 Wówczas im odpowie: Zaprawdę powiadam wam, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, nie uczyniliście i mnie.
46 I pójdą ci na męki wieczne, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego.

Socjopata, w dyskusję z takim nie wchodź. Zapędza innych w kozi róg, zmuszając innych do refleksji nad jego postrzeganiem świata.

28 Ostatnio edytowany przez femte (2019-11-28 19:31:11)

Odp: Ja, bezbożnica

adda-m
a moze najpierw udowodnisz ze bog (celowo z malej litery - jakikolwiek ) istnieje? A potem ze jest "poza czasem"?
Oczywiscie ze nasza pamiec powstaje w czasie - i w materii jezeli o tym mowa. Jak moze byc inaczej, skoro jest calkowicie materialna?
Wlasciwie nie rozumiem, matasz tak celowo, zeby nie odpowiedziec na moje pytania? Co ma splatanie (ja bym tu mowila o innym splataniu) do istnienia boga?
Ja przedstawilam wersje zakladu Pascala - szanse na wygrana minimalne, a cena duza, i stuprocentowo pewna. Zaprzeczysz?
Mam pare pytan odnoszacych sie do nielogicznosci wiary katolickiej -masz ochote? Zaznaczam, ze teolodzy na tym polegli.

29 Ostatnio edytowany przez Witek7 (2019-11-28 20:15:30)

Odp: Ja, bezbożnica

Femte napisała: "a moze najpierw udowodnisz ze bóg (celowo z malej litery - jakikolwiek )
           Błędu nie zrobiłaś, albowiem.... 

Słownik Języka Polskiego (PWN):

Analiza rozstrzygnięć słownikowych prowadzi do wniosku, że zapis małą literą należy uznać za podstawowy.
           dalej:
Piszmy małą literą, użycie wielkiej litery jest nacechowane, a więc nie należy go rozszerzać.

Nullius in verba - Nie wierz na słowo. (Motto akademii naukowych)

30 Ostatnio edytowany przez adda-m (2019-11-28 20:56:11)

Odp: Ja, bezbożnica
femte napisał/a:

adda-m
a moze najpierw udowodnisz ze bog (celowo z malej litery - jakikolwiek ) istnieje? A potem ze jest "poza czasem"?
Oczywiscie ze nasza pamiec powstaje w czasie - i w materii jezeli o tym mowa. Jak moze byc inaczej, skoro jest calkowicie materialna?
Wlasciwie nie rozumiem, matasz tak celowo, zeby nie odpowiedziec na moje pytania? Co ma splatanie (ja bym tu mowila o innym splataniu) do istnienia boga?
Ja przedstawilam wersje zakladu Pascala - szanse na wygrana minimalne, a cena duza, i stuprocentowo pewna. Zaprzeczysz?
Mam pare pytan odnoszacych sie do nielogicznosci wiary katolickiej -masz ochote? Zaznaczam, ze teolodzy na tym polegli.

Tak, ale trzeba się zakładać; to nie jest rzecz dobrowolna, zmuszony jesteś. Cóż wybierzesz? Zastanów się. Skoro trzeba wybierać, zobaczmy, w czym mniej ryzykujesz. Masz dwie rzeczy do stracenia: prawdę i dobro; i dwie do stawienia na kartę: swój rozum i swoją wolę, swoją wiedzę i swoją szczęśliwość, twoja zaś natura ma dwie rzeczy, przed którymi umyka: błąd i niedolę. Skoro trzeba koniecznie wybierać, jeden wybór nie jest z większym uszczerbkiem dla twego rozumu niż drugi. To punkt osądzony. A twoje szczęście? Zważmy zysk i stratę, zakładając się, że Bóg jest. Rozpatrzmy te dwa wypadki: jeśli wygrasz, zyskujesz wszystko, jeśli przegrasz, nie tracisz nic. Zakładaj się tedy, że "jest", bez wahania

To są pytania do kogoś, komu dobrze się żyje. I ma za dużo czasu. Ma wybór. Pogadaj se z Kleoma ona ci wytłumaczy jaki mają niektórzy "wybór". Jeżeli takimi tezami masz się tu popisywać to kończę. Szkoda mi czasu. Ale spróbuj jak mnie zaskoczysz to się odezwę.

Socjopata, w dyskusję z takim nie wchodź. Zapędza innych w kozi róg, zmuszając innych do refleksji nad jego postrzeganiem świata.

31

Odp: Ja, bezbożnica

Z wiarą to jest podobnie jak z miłością czy sympatią.
Nie można się czasem zmusić do pokochania czy polubienia kogoś mimo, że ta osoba jest dobra, ładna, wartościowa, ma cechy które nam odpowiadają itd.
I jest kochana i lubiana przez wielu ludzi.
Nie ma się jej nic do zarzucenia a jednak nie pragniemy z nią obcować.

W moim  przypadku dochodzi jeszcze to, że ja widzę okrucieństwo i niesprawiedliwość ze strony Boga do ludzi.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

32

Odp: Ja, bezbożnica

Nie wiem jaka to straszna niesprawiedliwość, że Bóg dzięki Jezusowi nas wykupił z niewoli grzechu.

Zło, które dzieje się na świecie nie jest spowodowane przez Boga, a przez ludzi, więc raczej miej pretensje do marnych wyborów bliźnich.

33

Odp: Ja, bezbożnica
Beyondblackie napisał/a:

Nie wiem jaka to straszna niesprawiedliwość, że Bóg dzięki Jezusowi nas wykupił z niewoli grzechu.

Zło, które dzieje się na świecie nie jest spowodowane przez Boga, a przez ludzi, więc raczej miej pretensje do marnych wyborów bliźnich.

Bóg, skoro jest wszechmogący to  mógłby przecież zapobiec złu wyrządzanemu przez ludzi.
Choćby dając chorobę osobie wyrządzającej zło.
Ale nie, Bóg woli aby chorowały, cierpiały i umierały niewinne dzieci.
Gdy takie szczerze wierzące w niego dziecko, tuż po I komunii zaczyna ciężko chorować lub ginie w wypadku to to czy to nie jest okrucieństwo ze strony Boga?

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

34

Odp: Ja, bezbożnica
Kleoma napisał/a:

Bóg, skoro jest wszechmogący to  mógłby przecież zapobiec złu wyrządzanemu przez ludzi.
Choćby dając chorobę osobie wyrządzającej zło.
Ale nie, Bóg woli aby chorowały, cierpiały i umierały niewinne dzieci.
Gdy takie szczerze wierzące w niego dziecko, tuż po I komunii zaczyna ciężko chorować lub ginie w wypadku to to czy to nie jest okrucieństwo ze strony Boga?

Gdyby Bóg uniemożliwiał ludziom robienie zła, to odebrałby im wolną wolę. Nie wiem jak Ty, ale ja nie mam ochoty na bycie kukiełką. Zresztą, co to za zasługa bycia dobrym, jak inaczej zrobić nie możesz?

Natomiast fakt, że dochodzi do wypadków czy kataklizmów czy też przypadkowej choroby nie jest bezmyślnym okrucieństwem wymierzonym w ludzi, ale daje im szansę rozwoju i duchowego wzrostu, a nawet nawrócenia. Człowiek, który nigdy w życiu nie musiałby się mierzyć z trudnościami, byłby moralnie niedorozwinięty. Wyobraź sobie dziecko, za które rodzice wszystko robią, nie pociągają do żadnej odpowiedzialności za własne czyny ani niczego od niego nie wymagają- czy z takiego dziecka wyrośnie dojrzały, radzący sobie w życiu dorosły?

35

Odp: Ja, bezbożnica
Kleoma napisał/a:

Czy warto tracić czas i asekuracyjnie, na wszelki wypadek gdyby Bóg jednak istniał praktykować religijnie?

W takich sprawach zawsze zastanawia mnie to, że mówiący takie rzeczy, zawsze zakładają istnienie własnego boga. Dlaczego niby ma istnieć rzymskokatolicki Bóg? I rozpatrywać "zasługi" według swojego kanonu wiary. Ani on pierwszy, ani ostatni.
Już prędzej jacyś animalni bogowie pierwszych ludzi wink. No wiecie, tacy do których modlili się nasi przodkowie w jaskiniach. A do krainy wiecznych łowów idzie się za zasługi w polowaniu, a nie klepaniu pacierzy i przyjmowaniu komunii.
To by była dopiero siurpryza tongue

36

Odp: Ja, bezbożnica
Beyondblackie napisał/a:

Gdyby Bóg uniemożliwiał ludziom robienie zła, to odebrałby im wolną wolę. Nie wiem jak Ty, ale ja nie mam ochoty na bycie kukiełką. Zresztą, co to za zasługa bycia dobrym, jak inaczej zrobić nie możesz?

Natomiast fakt, że dochodzi do wypadków czy kataklizmów czy też przypadkowej choroby nie jest bezmyślnym okrucieństwem wymierzonym w ludzi, ale daje im szansę rozwoju i duchowego wzrostu, a nawet nawrócenia. Człowiek, który nigdy w życiu nie musiałby się mierzyć z trudnościami, byłby moralnie niedorozwinięty. Wyobraź sobie dziecko, za które rodzice wszystko robią, nie pociągają do żadnej odpowiedzialności za własne czyny ani niczego od niego nie wymagają- czy z takiego dziecka wyrośnie dojrzały, radzący sobie w życiu dorosły?

Ej no weźcie, ostatni raz to ćwiczyłem jak miałem jakieś 20 lat i obraziłem się na Boga, bo tak mocno go prosiłem, a on nie uratował bliskiej mi osoby. Potem dorosłem na tyle, że zrozumiałem, że Bóg to nie niańka.
A tak w ogóle gówno się zdarza wink

To już jest koniec, Piękna przyjaciółko To już jest koniec Moja jedyna przyjaciółko, koniec
Koniec naszych rachub niespełnionych Koniec tego, co trwa nieporuszone Nie umkniesz, ani nie zdziwisz się, to koniec Już nigdy nie spojrzę w oczy twoje...ponownie
Podszedł do drzwi Zajrzał do środka "Ojcze?" "Tak synu?" "Chcę cię zabić" "Mamo...chcę cię...przelecieć"

37 Ostatnio edytowany przez balin (2019-11-30 10:34:09)

Odp: Ja, bezbożnica

Sprawa z pewnej perspektywy, może wyglądać dość zabawnie. My przed którymi aniołowie mieli się uniżać i nam służyć. Zostaliśmy przez nasze słabości wsadzeni do świata próby. Przy przyciśnięciu trochę do ziemi, płaczemy, obrażamy się na wszystko, a przede wszystkim na Boga.
Z drugiej strony trzymamy się tego kruchego świata, uważając go za raj. Oddajemy się pełnej konsumpcji - niszczymy świat bezmyślnie. Zapewne winą za to też przypiszemy Bogu. Taka już nasz natura zdaje się. Z uczeniem się u nas kiepsko. Z pokorą jeszcze gorzej.

38

Odp: Ja, bezbożnica

adda-m
alez ja wybieram. Wybieram prawde- tak jak wybieram inne prawdy w zyciu. Nie ma dowodow na skutecznosc akupunktury - nie wierze w nie. Wiec moze ja wybralam prawde.
Dobro? Czy dobra mozesz nazwac istote ktora za nieudany eksperyment unicestwia swoje twory - ze zwierzetami wlacznie? Czy tworzac Kowalskiego i wiedzac, ze ten spedzi wiecznosc w piekle, i nie "poprawiajac" go, nie jest winny znecaniu sie? Powinien moze lepiej go nie tworzyc, lub nie tworzyc takiego zlego.
Skad mozesz wiedziec ze akurat sie nie zneca szczegolnie nad swoimi wyznawcami? Podobno nie musi sie kierowac nasza logika i moralnoscia. A z Pisma Sw. wiemy ze jest msciwy i bezlitosny.
A szczescie? Bylam moze nie nieszczesliwa bedac wierzaca, bylam w koncu dzieckiem. Mialam dobre dziecinstwo, kochajaca rodzine, lubilam szkole. Tylko ile razy szlam na religie albo przypominalam sobie o ciaglej kontroli to mi jakos niewesolo bylo. Odrzucenie wiary to bylo wyzwolenie. Moge sama oceniac rozne rzeczy, wedlug swojej wiedzy i sumienia. Nie musze sie plaszczyc. Zreszta bog nie lubi kobiet, wiec mnie tez.  Bycie ciagle pod kuratela- kto tego potrzebuje? Chyba ktos niedojrzaly. Wymyslanie sobie jakiejs opieki, rekompensaty za trudnosci zyciowe- przeciez to dziecinne.
A jakie rzeczy wole oceniac wedlug wlasnej wiedzy? Sprawa traktowania zwierzat. Ich mozgi sa dokladnie takie jak nasze- nie ma struktury ktorej by nie mialy. Zachodza dokladnie te same procesy. Do tego stopnia ze ocene dzialania lekow psychotropowych uwaza sie za miarodajna. Wiec twierdzenie KK ze to ruszajace sie mieso moge wyrzucic do kosza. Tzn. to opieraja na rzekomym braku duszy, czy obecnosci tylko duszy animalnej (cokolwiek to znaczy). A czlowiek ma dusze swiadoma - czyli zwierzeta swiadome nie sa.
Cala teoria duszy - smieszne. Polecam "Po pierwsze nie szkodzic. Henry Marsh. Neurochirurg. Na codzien grzebie w mozgu i widzi jakie skutki maja te dzialania. Czy niesmiertelna, niematerialna dusza moze byc zalezna od obecnosci jakiegos guzka? Przeciecia jakiejs struktury? Poziomu wapnia czy glukozy?
Przypominam ze poczatkowo dusze utozsamiano z oddychaniem - od "dyszec". Czy lacinskie spiro. Stad spiritus (np. sanctus). Potem dusza niby miala byc odpowiedzialna za swiadomosc. Wiec bajki o duszy swiadomej - i animalnej oraz roslinnej. Teraz stala sie jakas taka niezauwazalna, nic na nia nie mozna zrzucic. No bo co niby? Ze nerwy wzrokowe sa czesciowo skrzyzowane? Tylko po cholere byly te wczesniejsze bajki? Za moich czasow byla to dusza swiadoma. Czasow kiedy chodzilam na religie. W tych czasach dzieci nieochrzczone ladowaly w otchlani - limbus. Samobojcy w piekle.  I co, nagle zmiana zasad? Przeciez istotnych w tej grze? 
Wolnosc od tych bzdur daje mi mozliwosc normalnej oceny, rozwoju moralnego i umyslowego. A nie najpierw slepo wierz, a tu nagle to co bylo prawda przestaje nia byc.

39

Odp: Ja, bezbożnica

No to od początku.
Bóg stworzył świat i parę ludzi.
Zapewniał im rajskie życie pod jednym warunkiem.
Warunku nie spełnili, jabłko zjedli i zostali z raju wygnani.
Ich występek miał konsekwencje także dla następnych pokoleń- różne cierpienia i problemy.
Jednak po jakimś czasie Bóg okazał ludziom wspaniałomyślność i zesłał im Jezusa, który miał grzechy odkupić.
Jezus cierpiał, został zamordowany.
A u ludzi nic się nie zmieniło, nadal trapią ich cierpienia.
Gdzie to odkupienie i po co była ta śmierć?

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

40

Odp: Ja, bezbożnica

Kleoma w sąsiednim wątku o 1 listopada, zacytowałem jeden z mądrzejszych fragmentów z Biblii.
Cytat:

Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim jaki jest.
Każdy zaś, kto pokłada w Nim nadzieję, uświęca się, podobnie jak On jest święty

Ocena naszej sytuacji jest utrudniona, ze względu przede wszystkim na kiepską perspektywę w jakiej się znajdujemy. Wiemy tylko, że zostaliśmy wybrani do bycia kimś podobnym do Boga. Powinniśmy mieć ufność w tym co z nami się dzieje, nawet jeżeli to wygląda tak jak wygląda.
To mniej więcej można obrazowo przedstawić tak, że obecnie jesteśmy w kokonie i czekamy na przeobrażenie się w pięknego motyla. Jest nam ciasno i niewygodnie. Co nie znaczy, że tak będzie wiecznie.

41 Ostatnio edytowany przez adda-m (2019-12-01 16:13:56)

Odp: Ja, bezbożnica
femte napisał/a:

adda-m
alez ja wybieram. Wybieram prawde- tak jak wybieram inne prawdy w zyciu. Nie ma dowodow na skutecznosc akupunktury - nie wierze w nie. Wiec moze ja wybralam prawde.
Dobro? Czy dobra mozesz nazwac istote ktora za nieudany eksperyment unicestwia swoje twory - ze zwierzetami wlacznie? Czy tworzac Kowalskiego i wiedzac, ze ten spedzi wiecznosc w piekle, i nie "poprawiajac" go, nie jest winny znecaniu sie? Powinien moze lepiej go nie tworzyc, lub nie tworzyc takiego zlego.
Skad mozesz wiedziec ze akurat sie nie zneca szczegolnie nad swoimi wyznawcami? Podobno nie musi sie kierowac nasza logika i moralnoscia. A z Pisma Sw. wiemy ze jest msciwy i bezlitosny.
A szczescie? Bylam moze nie nieszczesliwa bedac wierzaca, bylam w koncu dzieckiem. Mialam dobre dziecinstwo, kochajaca rodzine, lubilam szkole. Tylko ile razy szlam na religie albo przypominalam sobie o ciaglej kontroli to mi jakos niewesolo bylo. Odrzucenie wiary to bylo wyzwolenie. Moge sama oceniac rozne rzeczy, wedlug swojej wiedzy i sumienia. Nie musze sie plaszczyc. Zreszta bog nie lubi kobiet, wiec mnie tez.  Bycie ciagle pod kuratela- kto tego potrzebuje? Chyba ktos niedojrzaly. Wymyslanie sobie jakiejs opieki, rekompensaty za trudnosci zyciowe- przeciez to dziecinne.
A jakie rzeczy wole oceniac wedlug wlasnej wiedzy? Sprawa traktowania zwierzat. Ich mozgi sa dokladnie takie jak nasze- nie ma struktury ktorej by nie mialy. Zachodza dokladnie te same procesy. Do tego stopnia ze ocene dzialania lekow psychotropowych uwaza sie za miarodajna. Wiec twierdzenie KK ze to ruszajace sie mieso moge wyrzucic do kosza. Tzn. to opieraja na rzekomym braku duszy, czy obecnosci tylko duszy animalnej (cokolwiek to znaczy). A czlowiek ma dusze swiadoma - czyli zwierzeta swiadome nie sa.
Cala teoria duszy - smieszne. Polecam "Po pierwsze nie szkodzic. Henry Marsh. Neurochirurg. Na codzien grzebie w mozgu i widzi jakie skutki maja te dzialania. Czy niesmiertelna, niematerialna dusza moze byc zalezna od obecnosci jakiegos guzka? Przeciecia jakiejs struktury? Poziomu wapnia czy glukozy?
Przypominam ze poczatkowo dusze utozsamiano z oddychaniem - od "dyszec". Czy lacinskie spiro. Stad spiritus (np. sanctus). Potem dusza niby miala byc odpowiedzialna za swiadomosc. Wiec bajki o duszy swiadomej - i animalnej oraz roslinnej. Teraz stala sie jakas taka niezauwazalna, nic na nia nie mozna zrzucic. No bo co niby? Ze nerwy wzrokowe sa czesciowo skrzyzowane? Tylko po cholere byly te wczesniejsze bajki? Za moich czasow byla to dusza swiadoma. Czasow kiedy chodzilam na religie. W tych czasach dzieci nieochrzczone ladowaly w otchlani - limbus. Samobojcy w piekle.  I co, nagle zmiana zasad? Przeciez istotnych w tej grze? 
Wolnosc od tych bzdur daje mi mozliwosc normalnej oceny, rozwoju moralnego i umyslowego. A nie najpierw slepo wierz, a tu nagle to co bylo prawda przestaje nia byc.

Ty urodziłaś się, czy zostałaś stworzona?
Dokonałaś wyboru, dobrego? Może ten wybór złą cię czyni. Zakładasz tak?
Z doświadczenia wiem że Stwórca jest łaskawy. Ale pozwalam ci nazwać mnie głupkiem niedoświadczonym.
Wielu powie "będąc dzieckiem dobrym byłem, ale się zmieniłem". Powrót do 'domu', łatwy nie jest.
Twoja ocena jest uwarunkowana. W nowoczesnej psychologi nazywają to "kotwicą". Pozbądź się jej a poczujesz prawdziwą wolność w ocenie i postrzeganiu świata. Bo Bóg stworzył kobietę, więc ją kocha.
Wielu jest niedojrzałych osób, sposób wypowiadania świadczy o nich a nie ich butność.
Mam nowe powiedzenie które wyrobiłem sobie na tym forum, "powiedz co myślisz o aborcji, a powiem ci kim jesteś". I teraz możesz wrócić do obrony praw zwierząt.
Nasza wiara nie głosi że zwierzęta duszy nie mają. Ale sobie na to odpowiedziałaś.
Dusza rodzi się wraz z naszym materialnym ciałem, więc jest od niego zależna. Choć choroby cielesne jej nie nękają jest słaba i niedoskonała. Dlatego przyjmując Eucharystię do własnego krwiobiegu wprowadzasz cząstkę Boga która ciała nie leczy, lecz duszę. Polecam - Cud Eucharystyczny w Sokółce. 
Zmiany w podejściu i ocenie naszej kto gdzie ląduje i kończy, są spowodowane wzrostem i zimną która nas dotyka. Logika dobra i konsekwentna, szczera, niezakłamana, nie egoistyczna, do poszanowana życia/istnienia prowadzi. Kto ma taka w sobie od początku, nikt. Dzieckiem byłaś, teraz dorosłą żeś osobą, i ocena wartości uległa zmianie.
Podejście Boga jest niezmienne.

Socjopata, w dyskusję z takim nie wchodź. Zapędza innych w kozi róg, zmuszając innych do refleksji nad jego postrzeganiem świata.

42 Ostatnio edytowany przez adda-m (2019-12-01 13:20:45)

Odp: Ja, bezbożnica
Kleoma napisał/a:

No to od początku.
Bóg stworzył świat i parę ludzi.
Zapewniał im rajskie życie pod jednym warunkiem.
Warunku nie spełnili, jabłko zjedli i zostali z raju wygnani.
Ich występek miał konsekwencje także dla następnych pokoleń- różne cierpienia i problemy.
Jednak po jakimś czasie Bóg okazał ludziom wspaniałomyślność i zesłał im Jezusa, który miał grzechy odkupić.
Jezus cierpiał, został zamordowany.
A u ludzi nic się nie zmieniło, nadal trapią ich cierpienia.
Gdzie to odkupienie i po co była ta śmierć?

Ciało Jezusa jest Święte. Święte Ciało na krzyżu za nas wisiało. Jedna Kropla Krwi Jego odkupuje całą ludzkość. Odkupuje to kluczowe słowo bo On będzie oceniał i sądził, nas wszystkich żywych i umarłych.
Tylko jedna wiara mówi o tym że Królestwo Boże dopiero nadejdzie.

Socjopata, w dyskusję z takim nie wchodź. Zapędza innych w kozi róg, zmuszając innych do refleksji nad jego postrzeganiem świata.

43 Ostatnio edytowany przez Witek7 (2019-12-01 14:51:04)

Odp: Ja, bezbożnica
adda-m napisał/a:

Jedna Kropla Krwi Jego odkupuje całą ludzkość. Odkupuje to kluczowe słowo bo On będzie oceniał i sądził, nas wszystkich żywych i umarłych.
Tylko jedna wiara mówi o tym że Królestwo Boże dopiero nadejdzie.

Odkupił, ... i co?
Zawisł i co z tym ludzkość zrobiła? Jak żyli przed nim, tak żyją i po.
Będzie sądził?
Jeśli nastanie sąd ostateczny, to na pewno nie przeważy to, czy ktoś pół życia plackiem leżał przed ołtarzem, ile paciorków zmówił, ile razy się spowiadał i jak mocno wielbił boga, bo nie myślę, że bóg jest takim próżnym narcyzem... choć biblia inaczej mówi. Ale ja biblii nie wierzę. Bóg  będzie sądzić wg. "poznacie po czynach jego" i czy ty człecze, skrzywdziłeś drugiego w swym życiu, czy ktoś płakał przez ciebie.

Mówisz - "Tylko jedna wiara mówi..." Takiego zadufania i hipokryzji to tylko widzę u chrześcijan. Moja wiara jest mojszejsza!
A skąd ty o tym wiesz? Kto cię  o tym przekonał? Łyknąłeś tak na słowo?
Ostatnio moją klamkę szarpał świadek jehowy i powiadał, że jego wiara jest jedyna i niepodważalna. Komu mam wierzyć? Tobie czy jemu?

Nie jestem aż tak "mundry", aby  glosić wszem, że żadnego boga nie ma. Być może jest jakaś osoba transcendentna. Ale na pewno nie uwierzę w myśl - błogosławiony, który nie widział, a uwierzył (na słowo, -mój dodatek).
A propos waszej hipokryzji:
Mój sąsiad, zwany przeze mnie "my chrześcijanie", bo w rozmowie często tego używa, mówi, że w niedziele, to on nawet śmieci nie wyrzuca. My chrześcijanie nie oszukujemy.  Kiedyś parkując samochód porysował inny. Szybko wycofał swój i odjechał... tyle tylko, że kamera przemyslowa nagrała wydarzenie. smile

Nullius in verba - Nie wierz na słowo. (Motto akademii naukowych)

44

Odp: Ja, bezbożnica
Witek7 napisał/a:


Mój sąsiad, zwany przeze mnie "my chrześcijanie", bo w rozmowie często tego używa, mówi, że w niedziele, to on nawet śmieci nie wyrzuca. My chrześcijanie nie oszukujemy.  Kiedyś parkując samochód porysował inny. Szybko wycofał swój i odjechał... tyle tylko, że kamera przemyslowa nagrała wydarzenie. smile

Witku a podobno nie wierzysz na słowo. smile Twoje wypowiedzi ciągle krążą wokół schematu: jak coś potwierdza  Twoje uprzedzenia, to święcie w to wierzysz. Sąsiad nazwał się chrześcijaninem, a Ty uwierzyłeś bez mrugnięcia okiem.

45 Ostatnio edytowany przez adda-m (2019-12-01 15:29:57)

Odp: Ja, bezbożnica
femte napisał/a:

No bo co niby? Ze nerwy wzrokowe sa czesciowo skrzyzowane? Tylko po cholere byly te wczesniejsze bajki?

Zakładam że niezrozumienie tego co napisałem, o grawitacji i czasie skłoniło cie pisania o nerwach wzrokowych.
Otóż mamy Biblię i w niej opis dawnych czasów. Mamy wiedzę z wykopalisk, o dinozaurach ich masie i wielkości.
Jest parę teorii o wygięciu dinozaurów. I mamy podejście że czasy Biblijne to jakiś mit bo mówi o ludziach którzy żyli po 700 lat. Są teorie które mówią że na pewnym obszarze(nie na całym globie), ludzie żyli w czasach dinozaurów. Nie są one szeroko znane. Przy wiedzy którą teraz posiadamy, o czasie i grawitacji można wytłumaczyć, wymarcie dinozaurów i skrócenie życia człowieka do 100 lat, przez zmianę grawitacji. Zmiana grawitacji która zabiła stożenia o wielkiej masie, a inne zmusiła do przystosowania życia w nowych warunkach. I wpłynęła na skrócenie długości życia człowieka.

Teraz Ty napisz coś o tych nerwach wzrokowych.

Socjopata, w dyskusję z takim nie wchodź. Zapędza innych w kozi róg, zmuszając innych do refleksji nad jego postrzeganiem świata.

46 Ostatnio edytowany przez adda-m (2019-12-01 16:02:37)

Odp: Ja, bezbożnica
Witek7 napisał/a:
adda-m napisał/a:

Jedna Kropla Krwi Jego odkupuje całą ludzkość. Odkupuje to kluczowe słowo bo On będzie oceniał i sądził, nas wszystkich żywych i umarłych.
Tylko jedna wiara mówi o tym że Królestwo Boże dopiero nadejdzie.

Odkupił, ... i co?
Zawisł i co z tym ludzkość zrobiła? Jak żyli przed nim, tak żyją i po.
Będzie sądził?
Jeśli nastanie sąd ostateczny, to na pewno nie przeważy to, czy ktoś pół życia plackiem leżał przed ołtarzem, ile paciorków zmówił, ile razy się spowiadał i jak mocno wielbił boga, bo nie myślę, że bóg jest takim próżnym narcyzem... choć biblia inaczej mówi. Ale ja biblii nie wierzę. Bóg  będzie sądzić wg. "poznacie po czynach jego" i czy ty człecze, skrzywdziłeś drugiego w swym życiu, czy ktoś płakał przez ciebie.

Mówisz - "Tylko jedna wiara mówi..." Takiego zadufania i hipokryzji to tylko widzę u chrześcijan. Moja wiara jest mojszejsza!
A skąd ty o tym wiesz? Kto cię  o tym przekonał? Łyknąłeś tak na słowo?
Ostatnio moją klamkę szarpał świadek jehowy i powiadał, że jego wiara jest jedyna i niepodważalna. Komu mam wierzyć? Tobie czy jemu?

Nie jestem aż tak "mundry", aby  glosić wszem, że żadnego boga nie ma. Być może jest jakaś osoba transcendentna. Ale na pewno nie uwierzę w myśl - błogosławiony, który nie widział, a uwierzył (na słowo, -mój dodatek).
A propos waszej hipokryzji:
Mój sąsiad, zwany przeze mnie "my chrześcijanie", bo w rozmowie często tego używa, mówi, że w niedziele, to on nawet śmieci nie wyrzuca. My chrześcijanie nie oszukujemy.  Kiedyś parkując samochód porysował inny. Szybko wycofał swój i odjechał... tyle tylko, że kamera przemyslowa nagrała wydarzenie. smile

Gdy cytujesz  -"Tylko jedna wiara mówi..."- to manipulujesz.
Nic nowego. Nudy.

Islam - królestwo jest tam gdzie meczet stoi. (w skrócie)
Buddyzm - Hinduizm, nic innego nie ma, oprócz tego co jest - a jest to iluzja.
Judaizm - mesjasz dopiero nadejdzie.
Sekty - mówią to co chcesz usłyszeć.

Kolego masz wolną wolę. Sobie wybierz.

Socjopata, w dyskusję z takim nie wchodź. Zapędza innych w kozi róg, zmuszając innych do refleksji nad jego postrzeganiem świata.

47 Ostatnio edytowany przez Witek7 (2019-12-01 16:18:31)

Odp: Ja, bezbożnica
adda-m napisał/a:

Islam - królestwo jest tam gdzie meczet stoi. (w skrócie)
Buddyzm - Hinduizm, nic innego nie ma, oprócz tego co jest - a jest to iluzja.
Judaizm - mesjasz dopiero nadejdzie.
Sekty - mówią to co chcesz usłyszeć.

Kolego masz wolną wolę. Sobie wybierz.

Tak, mam na szczęście wolną wolę. Na szczęście...

balin : Sąsiad nazwał się chrześcijaninem, a Ty uwierzyłeś bez mrugnięcia okiem.
               
Nie wyczułeś, że to z mojej strony to sarkazm? Zawsze jak chcę coś opowiedzieć o tym człowieku, to mówię do rozmówcy: Słuchajcie, a dzisiaj "my chrześcijanie" powiedział mi.....
Na pewno są prawdziwi chrześcijanie, ale nie spotkałem się. Może mój teść? On był najbliższy tego określenia.

Nullius in verba - Nie wierz na słowo. (Motto akademii naukowych)

48 Ostatnio edytowany przez Witek7 (2019-12-01 16:55:10)

Odp: Ja, bezbożnica
adda-m napisał/a:

, ludzie żyli w czasach dinozaurów.

skrócenie życia człowieka do 100 lat, przez zmianę grawitacji. Zmiana grawitacji która...

Najstarsze, ale to najstarsze dowody od kiedy "ludzie" w postaci hominidów żyli to jakieś 6-7 mln lat temu. Przypominam, że dinozaury wyginęły 65 mln temu. Są dowody na to.  Zaznaczam, że hominidy bardziej przypominały czworonożne małpy niż człowieka.

A ze zmienną grawitacją, to już ... ćpałeś?
Możemy dyskutować na rózne tematy, ale aż oniemiałem. Zawołałem resztę rodziny, aby mogli przeczytać twoje wywody o zmiennej grawitacji Ziemi.
Radzę ci pisać tylko na tematy, na których się znasz, bo w tym momencie straciłeś u mnie wszelką wiarygodność.
I kto tu manipuluje?


Edit. Przepraszam moderatora za podwójny post, jakoś tak wyszło, gdyż  pociemnialo mi w oczach z powodu  ZMIENNEJ GRAWITACJI ZIEMI..!!!

Nullius in verba - Nie wierz na słowo. (Motto akademii naukowych)

49 Ostatnio edytowany przez adda-m (2019-12-01 21:09:08)

Odp: Ja, bezbożnica
Witek7 napisał/a:
adda-m napisał/a:

, ludzie żyli w czasach dinozaurów.

skrócenie życia człowieka do 100 lat, przez zmianę grawitacji. Zmiana grawitacji która...

Najstarsze, ale to najstarsze dowody od kiedy "ludzie" w postaci hominidów żyli to jakieś 6-7 mln lat temu. Przypominam, że dinozaury wyginęły 65 mln temu. Są dowody na to.  Zaznaczam, że hominidy bardziej przypominały czworonożne małpy niż człowieka.

A ze zmienną grawitacją, to już ... ćpałeś?
Możemy dyskutować na rózne tematy, ale aż oniemiałem. Zawołałem resztę rodziny, aby mogli przeczytać twoje wywody o zmiennej grawitacji Ziemi.
Radzę ci pisać tylko na tematy, na których się znasz, bo w tym momencie straciłeś u mnie wszelką wiarygodność.
I kto tu manipuluje?


Edit. Przepraszam moderatora za podwójny post, jakoś tak wyszło, gdyż  pociemnialo mi w oczach z powodu  ZMIENNEJ GRAWITACJI ZIEMI..!!!

Grawitacyjna dylatacja czasu - bo o tym mowa, jest faktem. To o czym mielibyśmy dyskutować? Zawołaj rodzinę niech czegoś się dowiedzą. Gdy piszesz o wiarygodności w ten sposób i czytając Twoje wcześniejsze wypowiedzi, stwierdzam że nigdy jej nie miałeś. Na pewno nie u minie. Znowu zawołaj rodzinę niech poczytają moje wywody, bo w końcu to forum i stwierdziłem że nie takie rzeczy tu czytałem. Manipulacja kolego polega na tym że z teorii o których napisałem zrobiłeś 'moje wywody'.
I 'zmiana grawitacji' a nie "zmienna grawitacja". Trzeba powtarzać?

Więc buziaki i nie ekscytuj się tak bardzo.

Edycja:
Odpowiadać kolego nie musisz bo widzę że rozmowa z tobą schodzi do poziomu w którym najlepiej się czujesz.

Socjopata, w dyskusję z takim nie wchodź. Zapędza innych w kozi róg, zmuszając innych do refleksji nad jego postrzeganiem świata.

50 Ostatnio edytowany przez Witek7 (2019-12-01 21:35:54)

Odp: Ja, bezbożnica
adda-m napisał/a:

I 'zmiana grawitacji' a nie "zmienna grawitacja". Trzeba powtarzać?

Odpowiadać kolego nie musisz bo widzę że rozmowa z tobą schodzi do poziomu w którym najlepiej się czujesz.

Nie widzę różnicy między zmienną grawitacją a zmianą grawitacją, ale niech ci będzie. Zmiana grawitacji.
Otóż nie ma czegoś takiego jak zmiana grawitacji.
Widzisz, ja fizyk nieopatrznie dałem się sprowokować i zostałem sprowadzony do poziomu, do dyskusji o fizyce z człekiem, ktory nawet nie wie co to fizyka.
Spytaj się jakiegoś ucznia nawet przed maturą - czy dane ciało o danej masie może zmienić swą grawitację.
Manipulować też trzeba umieć. Żeby manipulować, to coś trzeba wiedzieć. A ty zanurzony w biblii poczytaj od czasu do czasu dla odmiany cośkolwiek mądrzejszego, to może coś będziesz wiedział.

Nullius in verba - Nie wierz na słowo. (Motto akademii naukowych)

51 Ostatnio edytowany przez adda-m (2019-12-01 22:07:05)

Odp: Ja, bezbożnica
Witek7 napisał/a:
adda-m napisał/a:

I 'zmiana grawitacji' a nie "zmienna grawitacja". Trzeba powtarzać?

Odpowiadać kolego nie musisz bo widzę że rozmowa z tobą schodzi do poziomu w którym najlepiej się czujesz.

Nie widzę różnicy między zmienną grawitacją a zmianą grawitacją, ale niech ci będzie. Zmiana grawitacji.
Otóż nie ma czegoś takiego jak zmiana grawitacji.
Widzisz, ja fizyk nieopatrznie dałem się sprowokować i zostałem sprowadzony do poziomu, do dyskusji o fizyce z człekiem, ktory nawet nie wie co to fizyka.
Spytaj się jakiegoś ucznia nawet przed maturą - czy dane ciało o danej masie może zmienić swą grawitację.
Manipulować też trzeba umieć. Żeby manipulować, to coś trzeba wiedzieć. A ty zanurzony w biblii poczytaj od czasu do czasu dla odmiany cośkolwiek mądrzejszego, to może coś będziesz wiedział.

Fizyki może i uczysz, ale czy to Fizyka z ciebie robi? (żart)
Masa jest stała aż napotka na drodze inne ciało i ją zmieni. Ale faktycznie bliżej mi do kowala niż do fizyka. Lecz rozumiem to, że przy zmianie czasu, które mogło nastąpić przez kontakt z asteroidą, datowanie węglem, może być skuteczne ale tylko do tej zmiany.  Skoro satelita ziemi, księżyc powstał w wyniku takiej kolizji. To masa ziemi się zmieniła, i przez to jej grawitacja.
Nieznane są właściwości i masy wszystkich ciał niebieskich, więc nie wiadomo jakie zmiany mogą spowodować przy kontakcie z ziemią. Katastrofa tunguska pokazuje że wszystko jest możliwe, a przynajmniej bardzo wiele.
Wiec 'zmiana grawitacji' jest możliwa. Dlatego tak napisałem. Więc cytuj poprawnie.
Pytanie 'kowala' do fizyka:
"Otóż nie ma czegoś takiego jak zmiana grawitacji."  Czy to zdanie jest poprawne?

Socjopata, w dyskusję z takim nie wchodź. Zapędza innych w kozi róg, zmuszając innych do refleksji nad jego postrzeganiem świata.

52 Ostatnio edytowany przez femte (2019-12-01 23:11:47)

Odp: Ja, bezbożnica

Napisalam dlugi post i go stracilam. Wiec pisze jeszcze raz.

Najpierw wymieranie kredowe. Interesuje mnie bo znam dobrze Stevns Klint. Jest tam tzw. fiskeleret. O podwyzszonej zawartosci pierwiastkow, m.in. irydu.Przyczyny sa poznane dobrze. Poczytaj sobie, a nie bajki o ludziach zyjacych 700 lat.
Podobno niektore nieptasie dinozaury przezyly ale oczywiscie nie tak dlugo by zyc rownoczesnie z czlowiekiem.
Inne dinozaury zyja do dzis -ptaki. Fascynujace ze wzgledu na odmienna budowe i dzialanie mozgu. Czy wiesz czemu kura kiwa glowa jak idzie?
W kazdym razie swiadomosc ptakow jest fascynujaca.
Mechanika ruchu zwierzat nie zmienila sie od czasow dinozaurow. Spektrum sprawnosci rowniez. Najgrozniejsze byly male, ok. 30 kg dinozaury polujace stadnie. Tak samo dzieje sie dzisiaj - najskuteczniejsze sa likaony. Tez wilki. Gepard, greyhound -najszybsze. Folbluta wyjasnie osobno, jak chcesz. W kazdym razie zwierzeta te waza ok. 30kg. Tylko wilki w okolicach polarnych sa nieco ciezsze, ze wzgledu na mniejsza utrate ciepla. Tyranozaur byl wielkim padlinozerca, niezdolnym do zabicia czegokolwiek. Niezdolnym do biegu czy kluczenia. Jakby sie przewrocil to by nie wstal.
Wyginely tez male dinozaury- tylko w powszechnej swiadomosci to sa tylko olbrzymy. Najwieksze zyjace zwierzeta zyja wlasnie obecnie. Wiem, ze wodne - ale duze dinozaury tez byly wodne, sila ich miesni nie pozwalala na poruszanie sie po ladzie. Ze wodne - wiemy z ukladu beleczek kostnych. Fizyka - powierzchnia (przekroju miesnia, a wiec sila) rosnie do kwadratu. Masa do szescianu. Powyzej pewnej wagi zwierze nie moze sie poruszac. Przynajmniej w tej wersji budowy.
Wiec znajomosc chocby anatomii tych zwierzat pozwala stwierdzic ze zadnej zmiany grawitacji nie bylo.
O tej zmianie grawitacji zignorowalam - bo to plaska ziemia. Podobne stwierdzenia spotkalam przy wyjasnianiu przeleczy Diatlowa. Oczywiscie w zrodlach amerykanskich, bezkrytycznie przepisywanych przez naszych rodakow. Jakby sprawa nie zostala dostatecznie zbadana i wyjasniona.
W kazdym razie - takie jest oficjalne stanowisko - zmiany grawitacji, owszem, wystepuja. Ale sa niewyczuwalne, mozliwe do zmierzenia tylko za pomoca czulych miernikow. Wszelkie rewelacje o dinozaurach czy wysysanych ludziach mozna wlozyc miedzy bajki.

Dalej -ludzie zyjacy 700 lat. Musialo to byc 6 000 lat temu, jezeli wierzyc Biblii. Oczywista bzdura, archeologia nie zna takich cudow. Wtedy ludzie zyli dosyc krotko.

Teraz sensownosc chrzescijanstwa. Po pierwsze- po co ofiara na krzyzu? Kogo bog chcial przekupic - samego siebie? To sie kupy nie trzyma. Albo owszem- trzyma. Idea ofiary jest starsza niz ludzkosc. Lis niosacy krolika puszczal go gdy widzial wilka. Tylko czy taka prymitywna idea moze dziasiaj byc podstawa moralnosci? I do tego nieorginalna - bog dajacy sie zabic wystepowal w innych religiach. Zreszta cale chrzescijanstwo jest plagiatem.
Jezeli grzechy zostaly odkupione na krzyzu - to nikt nie idzie do piekla? Niepotrzebna spowiedz i sakramenty? Co wlasciwie to dalo? No bo albo odkupione, albo pokuta i spowiedz. No i czemu ktos ma byc karany pieklem? I czemu zyjacy przedtem maja byc poszkodowani? Znowu nic sie kupy nie trzyma.
O takich kwiatkach jak nagla zmiana stanowiska KK nie wspominajac. Jak ja chodzilam na religie to nieochrzczone dzieci szly do otchlani - limbus. A samobojcy do piekla. Teraz hokus pokus -zmiana. czy takie stanowisko mozna traktowac powaznie?

O kobietach. Mezczyzna jest obrazem boga, kobieta jest obrazem mezczyzny. Tak to szlo?
Nie ebdziesz pozadal ani wolu, ani osla, ani zony - przykazanie o naruszaniu prawa wlasnosci.
Adam nadajacy imiona zwierzatkom, ale niezadowolony. No bo seks z owieczka mozna uprawiac, ale dzieci nie urodzi ani obiadu nie ugotuje. Bog wiec stwarza (dla Adama, co jest przez Pawla  podniesione) superzwierzatko, ktoremu tez Adam nadaje imie.
Cytuje Pawla "To nie mężczyzna powstał z kobiety, lecz kobieta z mężczyzny. Podobnie też mężczyzna nie został stworzony dla kobiety, lecz kobieta dla mężczyzny" i w wielu miejscach podobnie. O starym testamencie juz nie mowie, bo tam traktowanie kobiet jest przerazajace.

Zapomnialam o skrzyzowaniu nerwow wzrokowych. Otoz nie ma sensu - tak jak nie ma sensu przebieg nerwu blednego i krtaniowego. Zaden konstruktor by tak nie zaplanowal -po prostu sie pokielbasilo. Jak wiele szczegolow anatomii, w tym czlowieka.

53 Ostatnio edytowany przez Witek7 (2019-12-02 08:16:44)

Odp: Ja, bezbożnica

femte
Jak to dobrze mądrego człowieka posluchać, po durnych rewelacjach niedowartościowanego narcyza, który na siłę chce zaistnieć.

Zawsze mnie zastanawiało dlaczego większość wiernych to kobiety. Przecież mizoginia biblijna jest szokująca. Wypowiedzi ojców kościoła co do kobiet jest co najmniej komiczna. Dlaczego kobieta pół życia jest nieczysta? Dlaczego gdy urodzi dziewczynkę, to jest nieczysta 80 dni, a jak chłopczyka to tylko 40? Osobiście zastanawiam się dlaczego Wszechmogący to mężczyzna zwany Ojcem?
No dobra, to zaszłości - powiedziałby ktoś. Ale niestety, to ciągle ma wpływ na nasze obecne życie bowiem do końca XX wieku obowiązywał kodeks kanoniczny KK z roku 1917 zawierający kanony oparte na zabobonie nieczystości rytualnej:  Kobietom nie wolno rozdawać komunii świętej; Dziewczynkom ani kobietom nie wolno jest służyć do mszy; Jedynie mężczyźni mogą otrzymać święcenia kapłańskie. Kobiety powinny mieć zakryte głowy w Kościele; Bielizna ołtarzowa musi być uprana przez mężczyzn zanim jej dotkną kobiety; Kobietom nie wolno jest głosić kazania w kościele; Kobietom nie wolno jest czytać Pisma Świętego w kościele. Nie wolno było im śpiewać w kościele na cześć Pana, stąd były tylko chóry męskie.
Może to syndrom sztokholmski?

femte :  "Zreszta cale chrzescijanstwo jest plagiatem."

                    Połowa biblii to zapożyczona. Na przykład arka Noego. Ciekawostką jest to, że gdyby caaała woda zawarta w chmurach nagle spadała na Ziemię, to poziom wody w oceanach podniósłby sie o ...3 cm! Po co więc arka? Wystarczyłoby ewakuować się z dolin rzecznych.
Życiorys Jezusa to istny plagiat zapożyczony od Krisny. Dosłownie toczka w toczkę. Kiedyś było to na Planete.  Kiedyś stwórcy NT byli pewni, że to będzie nie do sprawdzenia, ale nie przewidzieli, że za jakiś czas komunikacja i obieg informacji będzie taka, że za parę sekund możemy zobaczyć dowolne miejsce na świecie.

Nullius in verba - Nie wierz na słowo. (Motto akademii naukowych)

54

Odp: Ja, bezbożnica
Witek7 napisał/a:

po durnych rewelacjach niedowartościowanego narcyza, który na siłę chce zaistnieć.

Kto jest narcyzem to widać. Teorie nie są moje. I ta wiedza którą się popisujecie, przez was też nie została odkryta.

femte Znowu wyczytałem tylko kupę pytań. I coś o anatomii zwierząt. Gratuluję wiedzy i podejścia.
"Wiec znajomosc chocby anatomii tych zwierzat pozwala stwierdzic ze zadnej zmiany grawitacji nie bylo."
A potem że była by niewyczuwalna.
I ta Twoja wiedza teologiczna, to same pytania i sugestie że "wszystko już było" i my głupki kopiujemy jakieś prymitywne zachowania, bo coś podobnego to poganie robili. No. Nigdy wcześniej tego nie wyczytałem.
Zapamiętaj jedno mieć wiarę w naszej rzeczywistości jest aktem heroizmu. Którego nie nauczysz się, nigdy.
Szczególnie po takich budujących rozmowach. Bo cwaniaczkiem jestem ale nie narcyzem.
Nauka to akceptacja niewiedzy. Wy niczego już się nie nauczycie.

Pobawiłaś się kostką, kolega dołączył. Spać poszedłem zadowolony. Zaistniałem na "Forum kobiet", pisząc o teoriach, hipotezach.
Bo sierdziłem że nie takie bzdury tu czytałem. Lecz te wasze wywody o Arce i o braku sensowności wiary, biją wszystko na głowę.

Socjopata, w dyskusję z takim nie wchodź. Zapędza innych w kozi róg, zmuszając innych do refleksji nad jego postrzeganiem świata.

55

Odp: Ja, bezbożnica

Juz wiem czemu wierzysz w ta dylatacje. Po prostu nie rozumiesz co czytasz. Inaczej sie wytlumaczyc nie da.
Co do wymierania kredowego- podsunelam materialy i dowody. Nie sprawdziles.
Budowa dinozaurow wskazuje ze grawitacja byla taka jak dzisiaj. Czego tu nie rozumiec?
Czy niewyczuwalna zmiana grawitacji to brak zmiany? Niewyczuwalna ludzkimi zmyslami, nie dajaca roznic anatomicznych. Czujesz pole magnetyczne? Ptaki podobno widza- co dowodzi ich unikalnosci. Natomiast na pewno nie bylo zmiany wyczuwalnej, dajacej inna mechanike ruchu. Sa na to dowody paleontologiczne. Nie mowiac o zdaniu fizykow. Na ktorym sie nie znam, zacytowalam tylko opinie w sprawie grupy Diatlowa.
Nie ma zadnych dowodow ze kiedykolwiek ludzie zyli wiecej niz teraz. Wiek mozna dosc dokladnie okreslic, a tereny biblijne sa dobrze poznane. Jak sie tym interesujesz to poszukaj sobie ksiazek o farmie trupiej - jest tam tez o rozpoznwaniu wieku czlowieka. Sa to ksiazki kryminalne, nie boj sie, nie anatomopatologia. Poza tym gdy uzywano kamiennych zaren zeby zuzywaly sie dosc szybko. W mace byly drobinki kamienia. Czlowiek w wieku trzydziestu lat byl prawie bezzebny. Potem by nie mial czym zuc.

Czemu wsrod wierzacych najwiecej jest kobiet? Kobieta musi sie opiekowac potomstwem, wiec musi byc zalezna od spoleczenstwa. Nie stac jej na poze buntownika. Odlaczenie sie od grupy oznacza zaglade potomstwa. Mezczyzna moze zyc jako samotnik. Wiec poniewaz niewiara wymaga sprzeciwienia sie spoleczenstwu, bycia outsiderem to kobiety nie decyduja sie na taki ruch. Teraz to sie zmienia, ale jeszcze w koncowce dwudziestego wieku przyznanie sie do ateizmu bylo ryzykowne. Zreszta teraz tez- dzieci w szkole moga miec problemy.
Reszta - to tylko twoje niczym niepoparte opinie.
Nie musze  odkrywac nowych rzeczy, by miec spora wiedze. Zle trafiles, na poruszaniu zwierzat sie znam - oprocz zawodu jest to moj konik. Wiec powtarzam jeszcze raz - na pewno w okresie gdy zyly dinozaury grawitacja byla taka sama. I ludzie nie zyli w jednym czasie z "klasycznymi" nieptasimi dinozaurami. Wymieranie kredowe to 66 milionow lat temu. Co pieknie widac gdy sie chodzi po klifach w okolicy Store Heddinge.
Masz jeszcze jakies pytania? Bo argumentow zero, tylko jakies bajki o wymarciu dinozaurow i ludziach zyjacych 700 lat. Czekam, gdzie znaleziono kosci okreslane na taki wiek? Kosci dinozaurow razem z ludzkimi? Tylko nie wykrecaj sie koscmi kury.
Bo jestem litosciwa, pomijam milczeniem goloslowne oswiadczenia o atrybutach boga - bo addam tak powiedzial.
A, nauka to sprawdzanie i niedowierzanie. Z tego pochodzi metoda naukowa. Ktorej ani religia ani filozofia nie stosuje. Psychologia zreszta tez, ale to na marginesie.

Posty [ 1 do 55 z 111 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018