Podwożenie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

Temat: Podwożenie

Cześć,

Mam problem z jedną z moich przyjaciółek.
Mianowicie po każdym naszym spotkaniu muszę ją odwozić do domu. Jej argumentem na to jest to, że ja mam auto i zarabiam więcej, a jej na auto nie stać. Latem nie ma problemu żeby wróciła komunikacją, natomiast jesień / zima / wiosna zawsze smutnym słodkim głosikiem prosi czy ją odwiozę, bo jest ciemno i zimno. Nie ukrywam, że nie jest mi to na rękę, bo po pierwsze to zawsze ja przyjeżdżam na spotkanie do jej miasta (mam 22km) plus jej mieszkanie jest mi kompletnie nie po drodze. Co mogłabym jej powiedzieć żeby jej więcej nie odwozić, ale jednocześnie jej nie urazić? Nie chcę wymyślać jakiś wymówek typu boli mnie głowa / jestem zmęczona, bo to pomoże tylko na chwilę a ja chciałabym to uciąć zupełnie.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Podwożenie
qazaq93 napisał/a:

Cześć,

Mam problem z jedną z moich przyjaciółek.
Mianowicie po każdym naszym spotkaniu muszę ją odwozić do domu. Jej argumentem na to jest to, że ja mam auto i zarabiam więcej, a jej na auto nie stać. Latem nie ma problemu żeby wróciła komunikacją, natomiast jesień / zima / wiosna zawsze smutnym słodkim głosikiem prosi czy ją odwiozę, bo jest ciemno i zimno. Nie ukrywam, że nie jest mi to na rękę, bo po pierwsze to zawsze ja przyjeżdżam na spotkanie do jej miasta (mam 22km) plus jej mieszkanie jest mi kompletnie nie po drodze. Co mogłabym jej powiedzieć żeby jej więcej nie odwozić, ale jednocześnie jej nie urazić? Nie chcę wymyślać jakiś wymówek typu boli mnie głowa / jestem zmęczona, bo to pomoże tylko na chwilę a ja chciałabym to uciąć zupełnie.

Powiedzieć prawdę w sposób najbardziej delikatny, jak tylko potrafisz.
Prawdopodobnie i tak się obrazi.

3

Odp: Podwożenie

Ja bym po prostu powiedziała w momencie kiedy umawiacie się coś w stylu "chętnie się spotkam, mam czas wtedy i wtedy , ale od razu Cię uprzedzę że dziś niestety nie podwiozę Cię do domu" nie musisz się tłumaczyć. A jeśli chcesz wystarczy, że powiesz że to kompletnie nie po drodze. Pewnie się obrazi tak jak Cyngli mówi, ale jeśli jest szczerą przyjaciółką i zależy jej na Tobie to zrozumie jak sobie spokojnie przemyśli sprawę.

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

4

Odp: Podwożenie

A ja tu czegoś nie rozumiem.
To na pewno jest twoja przyjaciółka?
Zadajesz sobie trud aby pojechać na spotkanie z nią ponad 20 km a ciężko ci ją odwieźć i nadrobić załóżmy kilka km?
To może spotykajcie się bliżej jej mieszkania, wcześniej kończcie spotkanie abyś odjeżdżała o zwykłej porze.
Gdyby to była moja przyjaciółka to martwiłabym się o nią czy dotrze bezpiecznie do domu, czy jej ktoś nie napadnie po ciemku jeśli musi iść nieciekawą okolicą z przystanku do mieszkania itd. Dlatego wolałabym ją podwieźć.
Poza tym są jeszcze chyba taksówki. Na auto może jej nie stać lub nie ma potrzeby mieszkając w mieście ale na taksówkę od czasu do czasu to chyba ją stać? Czy też nie?

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

5

Odp: Podwożenie

Rzadziej się z nią spotykaj, jesienią i zimą wcale nie, a głównie latem. I nie mów  o niej że to przyjaciółka, bo to żadna przyjaźń nie jest, skoro trudno ci zrobić dla niej tak niewiele cię kosztujący miły gest w jej stronę.

6

Odp: Podwożenie
Salomonka napisał/a:

. I nie mów  o niej że to przyjaciółka, bo to żadna przyjaźń nie jest, skoro trudno ci zrobić dla niej tak niewiele cię kosztujący miły gest w jej stronę.

dokładnie.

7

Odp: Podwożenie
Kleoma napisał/a:

Zadajesz sobie trud aby pojechać na spotkanie z nią ponad 20 km a ciężko ci ją odwieźć i nadrobić załóżmy kilka km?
To może spotykajcie się bliżej jej mieszkania, wcześniej kończcie spotkanie abyś odjeżdżała o zwykłej porze.

Skoro ktoś przyjeżdża taki kawałek nie oznacza, że powinien dalej robić za szofera. Bez przesady, taksówki, autobusy... jak się tak boi to gaz pieprzowy w kieszeń.
Jak dla mnie to zwykła, wygodnicka paniusia. Po co się tłuc komunikacją, skoro można w samochodziku?
I skoro dziewczyna przyjeżdża te 20 kilometrów, to powinno to zostać docenione i nie oczekiwać nic więcej.

A koleżance powiedz prosto z mostu "nie" i tyle. Obrazi się? Trudno. Jeśli taka głupota zniszczy waszą relację, widać mało warta była.

8

Odp: Podwożenie
Cyngli napisał/a:
qazaq93 napisał/a:

Cześć,

Mam problem z jedną z moich przyjaciółek.
Mianowicie po każdym naszym spotkaniu muszę ją odwozić do domu. Jej argumentem na to jest to, że ja mam auto i zarabiam więcej, a jej na auto nie stać. Latem nie ma problemu żeby wróciła komunikacją, natomiast jesień / zima / wiosna zawsze smutnym słodkim głosikiem prosi czy ją odwiozę, bo jest ciemno i zimno. Nie ukrywam, że nie jest mi to na rękę, bo po pierwsze to zawsze ja przyjeżdżam na spotkanie do jej miasta (mam 22km) plus jej mieszkanie jest mi kompletnie nie po drodze. Co mogłabym jej powiedzieć żeby jej więcej nie odwozić, ale jednocześnie jej nie urazić? Nie chcę wymyślać jakiś wymówek typu boli mnie głowa / jestem zmęczona, bo to pomoże tylko na chwilę a ja chciałabym to uciąć zupełnie.

Powiedzieć prawdę w sposób najbardziej delikatny, jak tylko potrafisz.
Prawdopodobnie i tak się obrazi.

Autorko, moja rada: bez owijania w bawełnę powiedz przyjaciółce, że samochód jeździ na benzynę,  a nie na wodę, więc każdy dodatkowy km, to twoja dodatkowo wydana złotówka.
Przyjaźń zobowiązuje do powiedzenia prawdy jak najbardziej. Skoro ona argumentuje, że  mniej od ciebie zarabia, czyli "zagląda ci w kieszeń", to uświadom jej, że twoja kieszeń, nie jest bez dna.

Zresztą, w jakiejkolwiek formie powiesz, to i tak pewnie się obrazi.

Tak myślę, że mogłaby, w drodze rewanżu np. zapłacić za kawę na spotkaniu i wtedy sytuacja byłaby klarowna. Bo przecież nie mówimy tutaj o pojedynczym zdarzeniu, tylko powtarzającym się cyklicznie.
Mnie, po prostu zraża jej argumentacja.

"Ludzi poznajemy w momencie, kiedy sytuacja jest dla nich trudna, wtedy pokazują prawdziwą twarz" - przeczytane na forum

9

Odp: Podwożenie
żyworódka napisał/a:
Cyngli napisał/a:
qazaq93 napisał/a:

Cześć,

ej argumentem na to jest to, że ja mam auto i zarabiam więcej, a jej na auto nie stać.

Powiedzieć prawdę w sposób najbardziej delikatny, jak tylko potrafisz.
Prawdopodobnie i tak się obrazi.

Mnie, po prostu zraża jej argumentacja.

Mnie też.

To, że więcej zarabiasz nie znaczy, że masz obowiązek ją wozić. Albo ją poproś, by się dokładała do paliwa, albo spotykajcie się gdzieś indziej/rzadziej, etc. Ona chyba nie mieszka w jakiejś mordowni, gdzie strach po zmierzchu wyjść, żeby nie mogła wrócić komunikacją miejską? I ja i niejedna z nas tak wracala i jakoś wszystkie żyjemy, więc nie trafia do mnie argument o rzekomym braku troski autorki o przyjaciółkę, to nie jest małe dziecko, którym trzeba się zająć. Zwyczajnie cudzym samochodem i za darmo jest wygodnie i oszczędnie i szybko.

10

Odp: Podwożenie

paradoksem w tego typu sytuacjach jest to, ze takie osoby jak Ty (ja jestem podobna) maja tak wiele obaw, ze uraza druga strone (nie robiac nic zlego - tak naprawde tylko chcesz zadbac w koncu ! o siebie) ... a druga strona w moim odczuciu ani razu nie pomysli o tym, ze mogla nas urazic / mozemy czuc sie wykorzystywani poprzez jej powtarzajace sie zachowanie.

Nie jest to jednorazowa przysluga, ale cos co trwa juz dlugi czas. Cokolwiek nie zrobisz tak czy inaczej uwazam, ze nie zostanie docenione to, ze tak wiele czasu dbalas o nia.

Mysle, ze jakbys dostawala wyrazy wdziecznosci (nawet sporadycznie) bys nie szukala pomocy tutaj.

Wielu ludzi mysli tylko o korzysciach dla siebie - moze Twoja przyjaciolka tez jest w gronie tych osob ?

Ja nie interesujesz Ty i to, ze placisz, ze masz tyle kilometrow do przejechania, ze tez mozesz byc zmeczona lecz to, ze jest z powrotem w domu (szybko, wygodnie, cieplo) plus ma kilka zlotych w kieszeni ...

niestety, ale tak to widze.

11 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2019-11-09 14:21:57)

Odp: Podwożenie
Maga1984 napisał/a:

Mysle, ze jakbys dostawala wyrazy wdziecznosci (nawet sporadycznie) bys nie szukala pomocy tutaj.

Wielu ludzi mysli tylko o korzysciach dla siebie - moze Twoja przyjaciolka tez jest w gronie tych osob ?

Przyjażń chyba nie polega na tym, aby oczekiwać wdzięczności? Zaraz, natychmiast i w jakiej niby formie miałoby to być? Przyjażń, to przede wszystkim troska o drugą osobę. To powoduje, że ja np. nie traktowałabym odwiezienia koleżanki do domu jako przykrego obowiązku, ale przedłużenie naszego spotkania, po którym ja z dbałości o nią (aby nie zmarzła, nie zmokła, nie była narażona na długie wyczekiwanie na przystanku po nocy) odwiozłabym ją do domu, nawet gdyby mnie o to nie prosiła. Jeśli ktoś jest moim przyjacielem, to dbam nie tylko o siebie i swoją wygodę, ale  też w miarę możliwości chcę podzielić się tym  czego mam więcej, a czego przyjacielowi jeszcze nie jest dane posiadać.

Tutaj koleżanka nie wykorzystuje autorki, nie dzwoni do niej o różnych porach dnia i nocy i nie prosi o podwiezienie. Jest to tylko kwestia ich spotkań i to tylko w zimniejszych porach roku.

Dlatego napisałam wyżej, że jeśli autorka ma z tym problem, to niech się z nią umawia głównie latem, sprawa sama się rozwiąże a ich "przyjażń" na pewno na tym nie ucierpi, bo to żadna przyjaźń nie jest. Przyjaźń nigdy nie jest ciężarem, a powstaje  z czystej sympatii do drugiej osoby i zaakceptowania jej taką, jaka jest, nawet jesli ta osoba nie ma samochodu i trzeba ja czasem gdzieś zawieźć.
W życiu bywa naprawdę rożnie i trudno oczekiwać, że jeśli autorka dzisiaj  ma samochód i wiedzie jej się dobrze, to tak będzie zawsze. Może kiedyś ona będzie potrzebowała od kolezanki"przyslowiowego" podwiezienia  i co wtedy? Ma oczekiwać, że koleżanka jej odpowie; No wiesz, było miło z tobą wypić kawę, ale teraz każdy się martwi o siebie?

To chyba nie jest przyjaźń?

Wystarczy nie nadużywać tego słowa i można czuć się do kości wykorzystywanym oraz oczekiwać wdzięcznosci za każdy drobiazg uczyniony wobec innych. Tylko nie dziwmy się potem, że w chwili gdy jest nam ciężko i życie daje nam w kość, nie ma obok nas nikogo, kto chciałby bodaj nas wysłuchać, o tym żeby bezinteresownie pomóc nie wspominając.

12 Ostatnio edytowany przez Maga1984 (2019-11-09 16:06:00)

Odp: Podwożenie

Przyjażń, to przede wszystkim troska o drugą osobę.

Jak autorka napisala ta 'pomoc' ma miejsce jesienia / zima / wiosna.

Zgadzam sie z tym, ze przyjazn to przede wszystkim troska o druga osobe i wlasnie dlatego troszczac sie o te druga osobe nie moglabym tak czesto (gdyby prosba miala miejsce sporadycznie mysle, ze nie byloby dla autorki problemem odwiezienie przyjaciolki) jej prosic o odwiezienie mnie do domu, ktory jest prawdopodobnie w calkiem innym kierunku, wiedzac, ze to ona przejezdza w sumie w ta i z powrotem na spotkanie ok. 45 km.

13

Odp: Podwożenie
Salomonka napisał/a:
Maga1984 napisał/a:

Mysle, ze jakbys dostawala wyrazy wdziecznosci (nawet sporadycznie) bys nie szukala pomocy tutaj.

Wielu ludzi mysli tylko o korzysciach dla siebie - moze Twoja przyjaciolka tez jest w gronie tych osob ?

Przyjażń chyba nie polega na tym, aby oczekiwać wdzięczności? Zaraz, natychmiast i w jakiej niby formie miałoby to być? Przyjażń, to przede wszystkim troska o drugą osobę. To powoduje, że ja np. nie traktowałabym odwiezienia koleżanki do domu jako przykrego obowiązku, ale przedłużenie naszego spotkania, po którym ja z dbałości o nią (aby nie zmarzła, nie zmokła, nie była narażona na długie wyczekiwanie na przystanku po nocy) odwiozłabym ją do domu, nawet gdyby mnie o to nie prosiła. Jeśli ktoś jest moim przyjacielem, to dbam nie tylko o siebie i swoją wygodę, ale  też w miarę możliwości chcę podzielić się tym  czego mam więcej, a czego przyjacielowi jeszcze nie jest dane posiadać.

Tutaj koleżanka nie wykorzystuje autorki, nie dzwoni do niej o różnych porach dnia i nocy i nie prosi o podwiezienie. Jest to tylko kwestia ich spotkań i to tylko w zimniejszych porach roku..

A ja bym tej wdzięczności jednak oczekiwała - bo jeśli tylko ja daję, poświęcam się, a przyjaciółka tylko bierze, to znaczy, że nasza relacja jest jednostronna, że być może jestem wykorzystywana i wcale nie jest to żadna przyjaźń. Koleżanka autorki jakoś się o autorkę nie troszczy - ani o jej czas, wygodę ani o pieniądze, wręcz chętnie sama jej pieniędzmi dysponuje, bo autorka ma, a koleżanka nie ma. To ma być przyjaźń? Jakby autorka sama z własnej woli od czsu do czsu (!), a nie stale ją odwiozła, to jest ok, ale wymaganie przez koleżanke regularnego odwożenia, to jest coś innego.

Racja - ona nie prosi o podwiezienie, ona go wymaga, bo autorka ma pieniądze i ją stać, więc musi.

14 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2019-11-09 16:59:11)

Odp: Podwożenie
CatLady napisał/a:
Salomonka napisał/a:
Maga1984 napisał/a:

Mysle, ze jakbys dostawala wyrazy wdziecznosci (nawet sporadycznie) bys nie szukala pomocy tutaj.

Wielu ludzi mysli tylko o korzysciach dla siebie - moze Twoja przyjaciolka tez jest w gronie tych osob ?

Przyjażń chyba nie polega na tym, aby oczekiwać wdzięczności? Zaraz, natychmiast i w jakiej niby formie miałoby to być? Przyjażń, to przede wszystkim troska o drugą osobę. To powoduje, że ja np. nie traktowałabym odwiezienia koleżanki do domu jako przykrego obowiązku, ale przedłużenie naszego spotkania, po którym ja z dbałości o nią (aby nie zmarzła, nie zmokła, nie była narażona na długie wyczekiwanie na przystanku po nocy) odwiozłabym ją do domu, nawet gdyby mnie o to nie prosiła. Jeśli ktoś jest moim przyjacielem, to dbam nie tylko o siebie i swoją wygodę, ale  też w miarę możliwości chcę podzielić się tym  czego mam więcej, a czego przyjacielowi jeszcze nie jest dane posiadać.

Tutaj koleżanka nie wykorzystuje autorki, nie dzwoni do niej o różnych porach dnia i nocy i nie prosi o podwiezienie. Jest to tylko kwestia ich spotkań i to tylko w zimniejszych porach roku..

A ja bym tej wdzięczności jednak oczekiwała - bo jeśli tylko ja daję, poświęcam się, a przyjaciółka tylko bierze, to znaczy, że nasza relacja jest jednostronna, że być może jestem wykorzystywana i wcale nie jest to żadna przyjaźń. Koleżanka autorki jakoś się o autorkę nie troszczy - ani o jej czas, wygodę ani o pieniądze, wręcz chętnie sama jej pieniędzmi dysponuje, bo autorka ma, a koleżanka nie ma. To ma być przyjaźń? Jakby autorka sama z własnej woli od czsu do czsu (!), a nie stale ją odwiozła, to jest ok, ale wymaganie przez koleżanke regularnego odwożenia, to jest coś innego.

Racja - ona nie prosi o podwiezienie, ona go wymaga, bo autorka ma pieniądze i ją stać, więc musi.

A jakież to poświęcenie ze strony autorki tu widzisz?  Jedzie na spotkanie bo chce, jak nie chce to niech nie jeździ i wszystko na temat. Niech się spotykają w połowie drogi, w jej mieście  albo wcale. Nikt jej nie zmusza chyba do przyjaźni z kimś, kto nie ma samochodu. Reszte napisałam wyżej i nie bedę się powtarzać.

15

Odp: Podwożenie

z postu autorki nie wynika, że jej koleżanka tego wymaga, ale prosi i to tylko pewnie przy złej pogodzie/ciemnosciach.

" jesień / zima / wiosna zawsze smutnym słodkim głosikiem prosi".

sama byłam tak podwożona przez różne osoby kiedy nie miałam swojego auta i doceniałam to bardzo.
teraz ja tak innych podwożę (nie tylko tych którzy podwozili mnie) bo wiem, że można tak naprawdę komuś ułatwić życie, a mnie to nic nie kosztuje, bo od tej dychy na paliwo nie zbiednieję.

16

Odp: Podwożenie
qazaq93 napisał/a:

Cześć,

Mam problem z jedną z moich przyjaciółek.
Mianowicie po każdym naszym spotkaniu muszę ją odwozić do domu. Jej argumentem na to jest to, że ja mam auto i zarabiam więcej, a jej na auto nie stać. Latem nie ma problemu żeby wróciła komunikacją, natomiast jesień / zima / wiosna zawsze smutnym słodkim głosikiem prosi czy ją odwiozę, bo jest ciemno i zimno. Nie ukrywam, że nie jest mi to na rękę, bo po pierwsze to zawsze ja przyjeżdżam na spotkanie do jej miasta (mam 22km) plus jej mieszkanie jest mi kompletnie nie po drodze. Co mogłabym jej powiedzieć żeby jej więcej nie odwozić, ale jednocześnie jej nie urazić? Nie chcę wymyślać jakiś wymówek typu boli mnie głowa / jestem zmęczona, bo to pomoże tylko na chwilę a ja chciałabym to uciąć zupełnie.

OK, a co jest Ci tak bardzo nie na rękę? chodzi o czas, kasę, o zaangażowanie? po co się z nią spotykasz? Co zyskujesz dzięki przyjaźni z nią?
Ja też mam koleżankę, która mniej zarabia i staram się, by nie obciążały jej nasze spotkania - albo się wybieramy na jakieś darmowe wydarzenia, a jak idziemy do knajpki i ona płaci (naprzemiennie płacimy), to staram się zamówić coś taniego. Jest to osoba, która znam  od dzieciństwa i ważniejszy jest dla mnie kontakt, niż kasa.

Podzielam opinie poniżej - możesz jej delikatnie zakomunikować, że spotykacie się, ale nie będziesz mogła jej odwieźć (może ona się przyzwyczaiła do takiego układu i nie wie, że jest to jakieś obciążenie dla ciebie), możesz spotykać się rzadziej z nią, albo wymyślić jakieś rozwiązanie pośrednie, że spotykacie się w większym gronie znajomych, z kimś kto mieszka niedaleko przyjaciółki i będzie mógł ją odwieźć.

"Myślę, że każdy inteligentny człowiek jeśli mówi, że nie jest feministą, to się kompromituje, bo feminizm jest za równouprawnieniem. Prawa kobiet to prawa człowieka, po prostu" Maja Ostaszewska

17

Odp: Podwożenie

To spotykajcie siębliżej jej domu,tak aby nie miała daleko i po  sprawie;)

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018