Nie znoszę jej - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nie znoszę jej

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

1 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2019-04-13 17:31:37)

Temat: Nie znoszę jej

Mój problem jest natury emocjonalnej, moralnej.
Chodzi o moją babcię. Jest to osoba wredna, egoistyczna, niesprawiedliwa. Cała rodzina wypięła się na nią już jakiś czas temu. Przyjeżdżają na święta i tyle. Nikt nie chce z nią przebywać. I naprostuje, to nie starość - z opowieści zawsze taka była. Wyzywała moją mamę i ciotkę. Oczywiście wg niej ona wszystko robi z miłości.
Mieszkam z nią, więc logiczne było, że pomagam. Drażniła mnie, strzelałam fochy, bo było mi zwyczajnie przykro. Sprzątam jej, robię zakupy ( odkurzam, myje okna itp), niby jest zadowolona. Przychodzi ktoś obcy i przy mnie mówi że jej nie pomagam, że jak już się naprosi o sprzątanie to byle jak.

Pękłam jakoś w zimie. Nakłamała i próbowała zgonić winę na mnie! Ośmieszyć mnie przed rodziną, chociaż mnie przy tej sytuacji nie było. Nikt jej nie uwierzył, ale liczy się, że próbowała. Nabrałam do niej obrzydzenia.

Wyjechałam na studia. Rzuciłam studia. Wróciłam do domu - nie zapytała się nic. Każdy się mnie pytał jak było, dlaczego zrezygnowałam. Od niej dostałam listę zadań. Nie zapytała się nic. Ma to w dupie. Służba wróciła.
Ogólnie niby jest chora. Pisze niby, bo to tak zakłamany człowiek, że sama nie wiem. Już niejednokrotnie próbowała wmówić, że ma różne choroby, których nie miała. Wzywała bezpodstawnie pogotowie, gdy nikogo nie było.
Mówi, że nie może się ruszać. Przynieś to, zanieś to, nawet jajko wbij, bo nie ma siły.

I ja nie daje rady. Psychicznie nie daje rady. Z jednej strony, nie potrafię olać, gdy ktoś płacze bo boli, a z drugiej - dlaczego ja to muszę robić. Dlaczego każdy umywa ręce, ma w dupie, a ja mam robić za służącą. Chociaż służąca ma zysk- pieniądze, ja nie mam nic. Rozpisała testament, więc nawet nie wiadomo co będzie z domem. Męczy mnie to strasznie moralnie, że jej nie lubię. Bo przecież babcia, powinno się kochać. bo pomagam z przymusu, nie chęci.
Zatrudnić opiekę? Chyba sama musiałabym za nią zapłacić.  A logiczne, nie stać mnie na to.
Rady się przydadzą, ale chyba chciałam się wygadać.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-04-13 15:55:39)

Odp: Nie znoszę jej

Moim zdaniem za mało wyrozumiałości, mam podobnie i da się zrobić tak żeby relacje były bardziej udane. Ludzie są różni, i określone postępowanie w różnych sytuacjach mogłoby sprawdzić się lub nie. Jeśli patrzeć tylko w kategoriach zysku, to możliwość mieszkania z kimś wiąże się z brakiem kosztów wynajmu, a to jest dużo.

"Poznacie ich po ich owocach":D

3

Odp: Nie znoszę jej
miesnypulpecik napisał/a:

Mój problem jest natury emocjonalnej, moralnej.
Chodzi o moją babcię. Jest to osoba wredna, egoistyczna, niesprawiedliwa. Cała rodzina wypięła się na nią już jakiś czas temu. Przyjeżdżają na święta i tyle. Nikt nie chce z nią przebywać. I naprostuje, to nie starość - z opowieści zawsze taka była. Wyzywała moją mamę i ciotkę. Oczywiście wg niej ona wszystko robi z miłości.
Mieszkam z nią, więc logiczne było, że pomagam. Drażniła mnie, strzelałam fochy, bo było mi zwyczajnie przykro. Sprzątam jej, robię zakupy ( odkurzam, myje okna itp), niby jest zadowolona. Przychodzi ktoś obcy i przy mnie mówi że jej nie pomagam, że jak już się naprosi o sprzątanie to byle jak.

Pękłam jakoś w zimie. Nakłamała i próbowała zgonić winę na mnie! Ośmieszyć mnie przed rodziną, chociaż mnie przy tej sytuacji nie było. Nikt jej nie uwierzył, ale liczy się, że próbowała. Nabrałam do niej obrzydzenia.

Wyjechałam na studia. Rzuciłam studia. Wróciłam do domu - nie zapytała się nic. Każdy się mnie pytał jak było, dlaczego zrezygnowałam. Od niej dostałam listę zadań. Nie zapytała się nic. Ma to w dupie. Służba wróciła.
Ogólnie niby jest chora. Pisze niby, bo to tak zakłamany człowiek, że sama nie wiem. Już niejednokrotnie próbowała wmówić, że ma różne choroby, których nie miała. Wzywała bezpodstawnie pogotowie, gdy nikogo nie było.
Mówi, że nie może się ruszać. Przynieś to, zanieś to, nawet jajko wbij, bo nie ma siły.

I ja nie daje rady. Psychicznie nie daje rady. Z jednej strony, nie potrafię olać, gdy ktoś płacze bo boli, a z drugiej - dlaczego ja to muszę robić. Dlaczego każdy umywa ręce, ma w dupie, a ja mam robić za służącą. Chociaż służąca ma zysk- pieniądze, ja nie mam nic. Rozpisała testament, więc nawet nie wiadomo co będzie z domem. Męczy mnie to strasznie moralnie, że jej nie lubię. Bo przecież babcia, powinno się kochać. bo pomagam z przymusu, nie chęci.
Zatrudnić opiekę? Chyba sama musiałabym za nią zapłacić.  A logiczne, nie stać mnie na to.
Rady się przydadzą, ale chyba chciałam się wygadać.

Dlaczego Ty uważasz, ze musisz to robić? PRzecież jest mama, jest ciotka - to jest ich matka, tak? To przede wszystkim one mają wobec niej obowiązki, nie Ty, jako wnuczka. Opiekę lub koszty fachowej opieki można podzielić. Czy babcia faktycznie potrzebuje opieki, czy tylko gra schorowaną? Jakoś sobie dawała radę jak byłaś na studiach.

Rzuciłaś studia i co teraz robisz ? PRacujesz? To się wyprowadź.

4

Odp: Nie znoszę jej
miesnypulpecik napisał/a:

(...)dlaczego ja to muszę robić. (...)

Dlatego, że mieszkasz pod jej dachem.
Zrezygnuj z profitów, to "zwolniona" będziesz z obowiązków.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

5

Odp: Nie znoszę jej
nudny.trudny napisał/a:

Moim zdaniem za mało wyrozumiałości, mam podobnie i da się zrobić tak żeby relacje były bardziej udane. Ludzie są różni, i określone postępowanie w różnych sytuacjach mogłoby sprawdzić się lub nie. Jeśli patrzeć tylko w kategoriach zysku, to możliwość mieszkania z kimś wiąże się z brakiem kosztów wynajmu, a to jest dużo.

Wystarczyłoby, gdyby zyskiem była wdzięczność, nie krytyka.

6

Odp: Nie znoszę jej
miesnypulpecik napisał/a:

Wystarczyłoby, gdyby zyskiem była wdzięczność, nie krytyka.

Zyskiem jest dach nad głową.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

7 Ostatnio edytowany przez miesnypulpecik (2019-04-13 16:08:57)

Odp: Nie znoszę jej
miesnypulpecik napisał/a:
nudny.trudny napisał/a:

Moim zdaniem za mało wyrozumiałości, mam podobnie i da się zrobić tak żeby relacje były bardziej udane. Ludzie są różni, i określone postępowanie w różnych sytuacjach mogłoby sprawdzić się lub nie. Jeśli patrzeć tylko w kategoriach zysku, to możliwość mieszkania z kimś wiąże się z brakiem kosztów wynajmu, a to jest dużo.

Wystarczyłoby, gdyby zyskiem była wdzięczność, nie krytyka.


Aktualnie szukam pracy. Wróciłam do domu niecały tydzień temu.

Wyprowadzę się, gdy uzyskam stabilność, jasne. Tylko co wtedy? Oni naprawdę mają ją w dupie. Nie powiem, zasłużyła.

Wielokropek napisał/a:
miesnypulpecik napisał/a:

Wystarczyłoby, gdyby zyskiem była wdzięczność, nie krytyka.

Zyskiem jest dach nad głową.

W połowie dom jest moich rodziców, więc to też nie taka łaska.

8

Odp: Nie znoszę jej
miesnypulpecik napisał/a:

(...) Wyprowadzę się, gdy uzyskam stabilność, jasne. Tylko co wtedy? Oni naprawdę mają ją w dupie. Nie powiem, zasłużyła. (...)

Nic. Przecież wedle Twych słów jest zdrową.


(...) W połowie dom jest moich rodziców, więc to też nie taka łaska.

Bez komentarza.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

9

Odp: Nie znoszę jej

Czy nie da się podejść do tego z większą empatią, akceptując pewne zachowania? Nie wierzę żeby przez cały dzień nie dało się jakoś ciekawie spędzić wspólnie czasu. Oglądanie telewizji, czytanie gazet, wspólne porządki? Nie wiem, nie znam tej osoby, ale tak mi się wydaje. Jeśli chodzi o własność domu czy mieszkania, to też nie powiedziałbym że z tego tytułu na pewno przysługują jakieś roszczenia, nie znam prawa w takim stopniu, ale to raczej jest przedmiot umowy pomiędzy współwłaścicielami.

"Poznacie ich po ich owocach":D

10

Odp: Nie znoszę jej
nudny.trudny napisał/a:

Czy nie da się podejść do tego z większą empatią, akceptując pewne zachowania? Nie wierzę żeby przez cały dzień nie dało się jakoś ciekawie spędzić wspólnie czasu. Oglądanie telewizji, czytanie gazet, wspólne porządki? Nie wiem, nie znam tej osoby, ale tak mi się wydaje. Jeśli chodzi o własność domu czy mieszkania, to też nie powiedziałbym że z tego tytułu na pewno przysługują jakieś roszczenia, nie znam prawa w takim stopniu, ale to raczej jest przedmiot umowy pomiędzy współwłaścicielami.

Ja od lat próbuję podejść z empatią. Spędzam z nią święta, pomagam. Co mam w zamian? Próbę zgonienia na mnie winy za jej kłamstwa, próbę ośmieszenia przed innymi. Tu nie chodzi o ciekawe spędzanie czasu, a szacunek do mnie i za moją pracę. Tyle wystarczyłoby.
I ja po prostu nie radzę sobie z niechęcią do niej. Wiem, że niby tak nie powinno się robić, ale jednak nie potrafię zmusić się aby ją polubić. Nie po tym co zrobiła. Gdyby chociaż przeprosiła.

11

Odp: Nie znoszę jej

Gdyby ona to, gdyby ona tamto... Ona jest jaka jest.

Jak Ci źle, to się wyprowadź, proste. Nie rób z siebie męczennicy.

12

Odp: Nie znoszę jej
CatLady napisał/a:

Gdyby ona to, gdyby ona tamto... Ona jest jaka jest.

Jak Ci źle, to się wyprowadź, proste. Nie rób z siebie męczennicy.

Ale wy czytacie co ja piszę? TAK, wyprowadzę się. Chodzi mi o MORALNE podejście. Ile chorób udaje, ma 80 lat, w tym wieku nie naniesiesz węgla i nie rozpalisz w piecu, nie pójdziesz kilometr do sklepu. Moim problemem jest, że nie umiem poradzić sobie z tą WEWNĘTRZNĄ niechęcią. Wyprowadzę się i będę miała wyrzuty sumienia, że zostawiłam ją samą. Nie było mnie trzy tygodnie w domu i ile się nasłuchałam, że już nie ma co jeść.

13

Odp: Nie znoszę jej

Jesteś dorosła to tak, mieszkanie od rodziców / z rodzicami to jest "łaska". Serio, nikt Ci nie każe się nią zajmować, sprzątać, gotować. Może zamiast tego umów się z babcią, że będziesz płaciła czynsz jak na stancji, to ona będzie miała kasę na opiekunkę a ty spokój sumienia.

people make mistakes
fathers mothers
people make mistakes
you are not alone

14 Ostatnio edytowany przez miesnypulpecik (2019-04-13 16:32:48)

Odp: Nie znoszę jej
Monoceros napisał/a:

Jesteś dorosła to tak, mieszkanie od rodziców / z rodzicami to jest "łaska". Serio, nikt Ci nie każe się nią zajmować, sprzątać, gotować. Może zamiast tego umów się z babcią, że będziesz płaciła czynsz jak na stancji, to ona będzie miała kasę na opiekunkę a ty spokój sumienia.

Bo za 600 zł ( takie są ceny za pokój ) z pewnością ktoś jej przyjdzie na etat.\

15

Odp: Nie znoszę jej

Umiem czytać, także ze zrozumieniem.

miesnypulpecik napisał/a:

(...) Męczy mnie to strasznie moralnie, że jej nie lubię. Bo przecież babcia, powinno się kochać. bo pomagam z przymusu, nie chęci. (...)

dalej mi chodzi o problem moralny....

A gdybyś tak zrezygnowała z bycia kryształową?


A gdybyś tak uznała, że i Twoim udziałem są uczucia "niezbyt sympatyczne" i poprawne?


A gdybyś tak popatrzyła na rzeczywistość i zrezygnowała z różnych "powinno się"?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

16

Odp: Nie znoszę jej

Po prostu się wyprowadź i odetnij. I tyle.
Albo przełknij pewne sprawy, nie oczekuj wdzięczności i rób swoje.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

17

Odp: Nie znoszę jej

No i autorka się obraziła, usunęła post.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

18

Odp: Nie znoszę jej

Dlatego dobrym zwyczajem jest cytowanie pierwszego posta, tu zrobiła to CatLady.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

19

Odp: Nie znoszę jej
miesnypulpecik napisał/a:
CatLady napisał/a:

Gdyby ona to, gdyby ona tamto... Ona jest jaka jest.

Jak Ci źle, to się wyprowadź, proste. Nie rób z siebie męczennicy.

Ale wy czytacie co ja piszę? TAK, wyprowadzę się. Chodzi mi o MORALNE podejście. Ile chorób udaje, ma 80 lat, w tym wieku nie naniesiesz węgla i nie rozpalisz w piecu, nie pójdziesz kilometr do sklepu. Moim problemem jest, że nie umiem poradzić sobie z tą WEWNĘTRZNĄ niechęcią. Wyprowadzę się i będę miała wyrzuty sumienia, że zostawiłam ją samą. Nie było mnie trzy tygodnie w domu i ile się nasłuchałam, że już nie ma co jeść.

Czytam - i moim zdaniem robisz z siebie męczennicę - czemu ja muszę... czemu nikt nie pomoże... Jak napisałam w moim pierwszym poście tutaj, na któy nie odpisałaś: jest mama, jest ciotka, to ich matka, one mają obowiązek się nią zająć. Tobie nikt nie każe. Sama na siebie nałozyłaś obowiązek, a teraz jęczysz.

Nie chcesz dostrzegać korzyści z tej sytuacji, ale one są: mieszkasz taniej, za wynajem musiałabyś sporo więcej zapłacić. Jak babcia kopnie w kalendarz, to zostaniesz na swoim i/albo będziesz miała prawo wykupu po zaniżonej cenie (nie jestem pewna czyje jest mieszkanie - chyba w połowie rodziców?). Nie graj tutaj, że się boisz że babcia opiekunki za 600zł nie znajdzie. Może i nie, ale Ty mieszkania za 6 stów też nie wynajmiesz smile

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nie znoszę jej

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018