Złamane serce - przyjaźń, miłość . . . - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Złamane serce - przyjaźń, miłość . . .

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2019-03-02 16:44:39)

Temat: Złamane serce - przyjaźń, miłość . . .

Witam.
Wiem, że to forum dla kobiet, ale kobiety rozumieją więcej ...

Nie mam komu wyznać, nie mam kogo się poradzić, ani nie wiem jak sobie radzić. Jestem mężczyzną który zawsze się źle zakochuje, kończy się tym że mam złamane serce i nie radze sobie z tym. To miało mnie nauczyć czegoś, wzmacniać a nie osłabiać.
Parę lat temu poznałem dziewczynę w pracy sympatyczną, miłą i piękną. Bardzo się zaprzyjaźniliśmy, a nasze towarzystwo sprawiało nam dużą przyjemność … może chyba nawet za dużą. Pewnego dnia dostałem od niej wiadomość “ proszę Cię tylko mi obiecaj, że się we mnie nie zakochasz”, miała chłopaka więc pomimo tego że to miało sens coś we mnie pękło i dotarło, że jest za późno i zadłużyłem się w niej po uszy. Nic jej nie powiedziałem o tym, a tylko uszanowałem decyzje i postanowiłem trochę ukrócić nasze relacje. Mniej rozmów, mniej patrzenia na siebie, mniej bliskości … podziałało odwrotnie. Chęć przytulenia się, bliskości i przyjaźni którą stworzyliśmy doprowadziła, że serce tego nie chciało tolerować, a granica którą chciałem postawić  codziennie była naruszana, a rozum chciał się temu sprzeciwiać i tak się to ciągnęło. Pewnego dnia wyznała mi, ze rzuciła chłopaka jakiś czas temu. Ja tymczasem zdążyłem sobie wmówić, że nie jestem odpowiedni dla niej… przecierpię wszystko a Ona powinna być szczęśliwa ze swoim chłopakiem “bo tak powinno być”. Tak trwałam przy swoim, a Ona dawała mi szansę której nie widziałem - tak, faceci nie są domyślni. Czas mijał, aż któregoś dnia mi powiedziała “ jeśli będziesz tak robił, całe życie zostaniesz sam” - to chyba była klątwa i cała prawda o mnie. Kiedy zwalniała się z pracy w ostatni dzień dostałem wiadomość “ Chyba się w Tobie zakochałam”, a Ja nie byłem szczęśliwy ale wściekły… Czemu mi to powiedziała, nie chciałem tego wiedzieć… zmarnowałem wszystko, po co tak cierpiałem, po co wmawiałam sobie że nie jestem dla niej i Ona mnie nie wybierze “nie zakochuj się we mnie” Ona to zrobiła.. to był ostatni dzień kiedy Ją spotkałem. Nigdy więcej takiej przyjaźni, nigdy… Okropny czas, facet który rozmyśla i płacze wieczorami jak to możliwe, że coś takiego mnie spotkało.

Minęło parę lat normalne życie, praca i koleżanka. Nie pamiętam już swojej nauczki, ale postępuje inaczej.. nie zbliżam się z relacjami jak poprzednio, ale Ona jest sympatyczna i miła. To tylko koleżanka, miłe spędzanie czasu, wyjazdy, rozmowy.. nic więcej. To ja spostrzegłem, że za bardzo chce się do mnie zbliżyć. Wolny czas z nią jest naprawdę przyjemny, po prostu idealna koleżanka do przyjaźni. Widzę, że Ona zaczyna coraz bardziej do mnie się zbliżać. Nie chciałem na to pozwolić, Ja do niej nic nie czuje to kumpela. Zacząłem się odcinać, chyba pomogło bo znalazła sobie chłopaka. Była szczęśliwa, mija rok kiedy mniej się widzimy, a Ona spędza czas ze swoja miłością .. coś nie jest tak, bo mi brakowało Jej, a może to tylko zazdrość, ale coś zaczęło do mnie docierać. Straciłam przyjaciółkę i to fantastyczną, ale czemu tylko przyjaciółkę jak mogła by być kimś więcej i tylko dla mnie.
Stało się, rozstała się z chłopakiem i znowu mogłem Ją odzyskać i tym razem postąpię inaczej. Znowu zaczęliśmy się spotykać, ale wywaliłem tą barierę która mnie ograniczała. Wspólne chwile, znowu wyprawy, uściski i przyjemność której mi brakowało - spędzanie z kimś wolnego czasu, z kimś fantastycznym. Powiedziałem, że dam sobie czas i jej, powoli zdawałem sobie sprawę, że się zakochałem i coś z tym zrobię.
Jak to w życiu nie zawsze było idealnie, nie codziennie byliśmy razem ale mogło być wspaniałym początkiem czegoś pięknego. Wakacje jeszcze nie były tą porą, spędzone osobno. Jest sama, nie ma gdzie jechać, ani z kim. Dostała propozycję wyjazdu nad jezioro, było tylko jedno ale.. w grupie znajomych miał być jej były. Hmmm no i co, powiedziałem, że ma jechać, ma się bawić i nie zwracać na niego uwagi. Nie chciałem by siedziała sama i namawiałem ją na wyjazd aż się zgodziła - nie byłem zazdrosny, chciałem być dobrym kolegą. Wróciła z wakacji i znowu się spotkaliśmy, sama przyjemność mieć taką koleżankę, ale ja już nie chciałem koleżanki tylko Ja cała dla siebie, jeszcze trochę… Kolejne plany tym razem na dłużej i razem, jedziemy razem w góry na parę dni.. była w szoku i chyba szczęśliwa bo się zgodziła - wyjazd za parę tygodni. Piękna kolorowa bańka, delikatna … to było za piękne w moim życiu. Bańka pękła… :(
Nagle przestała się odzywać.. kontakt zerowy.. NIC. Po paru dniach nie wytrzymałem i wysłałem wiadomość co się takiego stało “odezwij się do mnie” -  serce i rozum już wiedziało kiedy dostałem wiadomość od niej “ całe życie wywróciło mi się do góry nogami”. Nie chciałem wiedzieć, było przecież już tak dobrze.
“Zostanę mamą, jestem w ciąży” - trudno opisać moją reakcje - nigdy ze sobą nie spaliśmy, tylko przyjaźń - zareagowałem tak jak powinienem, jak miałem się zachować. “Gratulacje, to coś wspaniałego :) “ - nie ważne były moje uczucia, musiałem sprawić, że się cieszę, że Ona ma się cieszyć! Data pasowała idealnie do jej wakacji, wiedziała że to jej były i Ja też widziałem. Ale nie będę dupkiem tylko najlepszym przyjacielem i mówiłem tylko to co miałam usłyszeć kobieta która zajdzie w ciąże.
Parę dni, miesiąc.. nie wiem tyle wytrzymałem … znowu się rozkleiłem pewnego wieczoru, znowu płacze … wulgaryzm ja znowu cierpię. Byłem w niej zakochany, co jest z moim pieprzonym życiem. Trochę za dużo emocji w ten wieczór, wysłałem jej wiadomość .. po co… zwierzyłem się z wszystkiego, jak to wcześniej do niej czułem, że byłem dupkiem odtrącając Ja na początku “Człowiek nie wie co posiada, dopóki tego nie straci”. Otwarłem się, powiedziałem, że byłem w niej zakochany, a teraz chce jej szczęścia i wszystko będzie dobrze. Odpowiedź była podobna, była we mnie zakochana, to dla mnie rzuciła chłopaka. Były też aluzje “czemu nie powiedziałeś mi wcześniej” … - właśnie, czemu… teraz cierp serduszko, pęknięte dwa serce i okropne dni. Jeszcze się spotkaliśmy raz wieczorem. Wyciskałem jak tylko mogłem, przytulam i rozmawialiśmy… wszystko będzie dobrze, a Ona ma być szczęśliwa jak tylko się da. Te chwile były przykre, były wspaniałe, jedyne ukojenie jakie sobie daliśmy.
Dalej jest moją koleżanką, ma wspaniałego syna, a my dalej rozmawiamy :) Czas leczy rany, ale jest dobrze.

Mija czas, Ja się już nie zakocham. Mam to gdzieś, nie dam się! HEHE
Koleżanki, koledzy wszystko jest dobrze. Ale jedna jest wyjątkowa, mam z nią dobry kontakt. Po rozwodzie z dzieckiem, wcześniej też dobrze nie trafiła. Miała przerąbane w życiu i teraz “mało czasu” wiecznie… Tym razem nie mogę się rozpisać… to się nie skończyło.
Ale już wiem, że źle się zakochałem, znowu do mnie dociera co moje serce robi. Dlaczego mi to życie robi, Ona o niczym nie wie mówi “ nie szukam nikogo”, a Ja wiem że nie jestem dla niej. Czy ktoś mi powie, czemu moje serce niczego się nie nauczyło? Znowu będę cierpiał, znowu się zaczyna… chce to skończyć, jak najszybciej oprzytomnieć.. to się źle skończy.. POMOCY… :(

Zobacz podobne tematy :
Odp: Złamane serce - przyjaźń, miłość . . .

Ja też będę się dopiero rozwodzić, mam dziecko.  Ale póki co tak samo nie chcę nikogo mieć.. pauza po takich wydarzeniach jest potrzebna, ale lepiej żebyś wrzucił na luz z nią, kumplowac się można. Tyle że Ty to przeżywasz bardzo, więc nie wiem czy dasz radę. Może ona potrzebuje kilku miesięcy, może lat na nowy związek. Ja bym chciała najpierw się zaprzyjaźnić z kimś nowym po tym co mnie spotkało. Może nawet od razu by mnie coś trafiło, ale wolałabym mimo to poznać tą osobę lepiej.

Co do pozostałych.. jesteś bardzo wyrozumiały,  ale pozostajesz w takiej strefie friendzone.. niejeden by się wkurzył jakby usłyszał o tej dziewczynie, ze zaszła w ciążę na wyjeździe gdzie był były.. myślę że te dziewczyny same nie wiedziały czego chciały, a Ty zawsze obok, czekasz..

Trochę może zdrowego egoizmu by się przydało. Dlaczego musisz czekać aż dana kobieta się zakocha? A potem jak już jest na dobrej drodze wmawiasz sobie ze nie może tak być jak czujesz? Chcesz być sobą, kiedy ktoś jest niedostępny,  nie umiesz być sobą , gdy ta osoba jest wolna.. moze warto poczekać na kogoś, przy kim poczujesz ze działa chemia od razu z obu stron? I zająć się sobą, nie tylko myśleniem, bo zwariujesz. Wiem co mówię.

3

Odp: Złamane serce - przyjaźń, miłość . . .
kobietka taka 123 napisał/a:

Trochę może zdrowego egoizmu by się przydało. Dlaczego musisz czekać aż dana kobieta się zakocha? A potem jak już jest na dobrej drodze wmawiasz sobie ze nie może tak być jak czujesz? Chcesz być sobą, kiedy ktoś jest niedostępny,  nie umiesz być sobą , gdy ta osoba jest wolna.. moze warto poczekać na kogoś, przy kim poczujesz ze działa chemia od razu z obu stron? I zająć się sobą, nie tylko myśleniem, bo zwariujesz. Wiem co mówię.

Jestem przeciwieństwem egoisty, zawsze staram się jak najlepiej pomagać - nawet swoim kosztem.
Jestem chyba staromodny co do miłości. Jeśli zaczynam darzyć kobietę jakimś uczuciem, chciałbym by Ona też to poczuła do mnie. Lubie przyjaźnić się z kobietami, słuchać ich i rozmawiać na rożne tematy. Kiedy znajduje taką osobę, zaczyna mi na niej zależeć - Ona jest wspaniała, milo spędzam z nią czas, a może to jest Ta - tu się włącza myślenie.. co mam zrobić by mnie mnie bardziej polubiła - podejmuje wtedy same błędne decyzje, to nie miało być tak - masz racje, nie umiem być wtedy sobą. Widzę, że tylko się pogrążam. Staje się przyjacielem i staje z boku ze swoim problemem.

Odp: Złamane serce - przyjaźń, miłość . . .

No i to jest coś u nas wspólnego - jesteśmy zbyt dobrzy. Trzeba czasem inaczej się zachować. Ja też miałam tak, że chciałam czegoś więcej, a powinno się poznawać ludzi, nie skupiać tylko na jednej osobie. Przez to że tak robiłam, przeszło mi kolo nosa kilku fajnych facetów.

Najlepiej wyluzować, może więcej czasu z kolegami spędzać, nie myśleć tyle o kobietach. Zmienić nastawienie,  bo nie musimy być wiecznymi meczennikami.

5 Ostatnio edytowany przez niepodobna (2019-03-03 17:41:09)

Odp: Złamane serce - przyjaźń, miłość . . .

Pewne rzeczy dzieją się nie w porę, za szybko, za późno, nie na wszystko mamy wpływ, ale myślę sobie, że w tych powtarzalnych sytuacjach może jednak tkwić jakiś twój błąd.
Możliwe, że za długo czekasz na określenie się tych dziewczyn, a z drugiej strony sam mało w siebie wierzysz (nie wierzyłeś, że mogła się w Tobie zakochać) i może dlatego w porę nie przejmujesz inicjatywy?. Koncentrujesz się kobietach, które swojej uwagi nie potrafią skupić na jednej osobie i czekasz pokornie, niejako na cud, zamykając się przy okazji na inne ciekawe kontakty, być może z większym potencjałem. Jasne, że uczucia to nie grom z jasnego nieba, nie każdy szybko się zakochuje, znajomości rozwijają się w różnym tempie, ale to, że tę przestrzeń od początku dzielisz się z innymi facetami, którymi one są zainteresowane, powinno Cię przynajmniej niepokoić i dawać do myślenia - bo nie jest wykluczone, że w tych swoich znajomościach byłeś traktowany jak opcja awaryjna. Wiem, że przykro się coś takiego czyta, ale trzeba brać taką możliwość pod uwagę, żeby nie cierpieć kolejny raz.
Teraz spotkałeś kobietę, która mówi, że nikogo nie szuka (tak się najczęściej mówi, kiedy brak emocji w stosunku do tej konkretnej osoby), sam uważasz, że "nie jesteś dla niej" (a może ona dla Ciebie, bo przeczuwasz, co dalej będzie?), a jednak już do niej przylgnąłeś. Coś Cię ciągnie do nieszczęśliwych relacji i osób, które nie rokują na dobre partnerki...
Może na jakiś czas postaraj się odciąć, i od niej, i nie szukaj kolejnych związków/przyjaźni. Może w tym czasie odkryjesz, gdzie jest problem. I złapiesz dystans, żeby następny raz się nie wpakować.

/Każdy może na ciebie spojrzeć, lecz spotkanie kogoś, kto widzi ten sam świat co ty, jest zjawiskiem dość rzadkim./

6

Odp: Złamane serce - przyjaźń, miłość . . .

Po prostu wychodzi, że ze mną jest coś nie tak :)
Szukam chyba na siłe kogoś bliskiego, przekraczam granice koleżeństwa gdy tylko poczuje, że jest przyjemniej niż z inną - porostu nie mogę mieć przyjaciółki heh
Dalej nie dostrzegam, w którym momencie postępuje źle. Jestem facetem, który chce być zawsze fer. Nie chce się uganiać za milionem dziewczyn, nie patrze powierzchownie, nie mam syndromu zdobywania dziewczyn na chwile. Nie tylko kobiety, ale faceci
też potrzebują się wygadać. Koledze nie powiem wszystkiego, łatwiej takie rozmowy przychodzą z kobietą - brakuje mi kogoś takiego.
Opcja awaryjna, dobrze powiedziane i całkiem możliwe. Nie jest mi przykro bo krytyka jest potrzebna, można wtedy coś w sobie zmieniać :)
Trudno będzie się odciąć, to jest jak nałóg. Palacz nie rzuci nałogu bo ktoś mu powie, że robi źle i niszczy sobie życie. Odciąć się od wszystkiego, to tak jak by popaść od razu w depresje. Nie mogę uciekać od swoich problemów tylko je jakoś rozwiązywać. Wychodzę z domu, myślę tylko o jednym, czytam książkę a po dwóch kartkach orientuje się ze nie wiem co czytałem i myślę o czymś innym - o tym jak to wszystko naprawić i co mam robić.
I tak dziękuje za wszystkie rady, bardzo je cenie.

7

Odp: Złamane serce - przyjaźń, miłość . . .

Nie obraź się, ale z tego co piszesz, wychodzi na to, że kreujesz się na bardzo bezpłciowego misia. Po prostu nie owijajmy w bawełnę, pewna bezpośredniość męska mimo wszystko jest w cenie, a ty za bardzo się skradasz. Nie warto przeginać w żadną stronę, nie warto przytłaczać drugiej osoby, ale jednak więcej inicjatywy w odpowiedzi na wyraźne sygnały kobiece byłyby wskazane. Ty się powstrzymujesz nawet, gdy kobieta wprost wali ci po oczach zielonym światłem...

Odp: Złamane serce - przyjaźń, miłość . . .

A czy masz jakąkolwiek koleżankę,  do której nic nie czujesz? Wiesz na pewno , że się a niej nie zakochasz? Nie wierzę, że w każdej napotkanej się zakochasz. A jeśli nie masz takich,  to faktycznie,  za bardzo chcesz. Każdy z nas chce miłości, ale na siłę to wiesz.. wychodzi przeważnie na opak.

9

Odp: Złamane serce - przyjaźń, miłość . . .

No tak, w moich wypowiedziach za bardzo się użalam. Mam pełno koleżanek, relacje z tymi trzeba dziewczynami nie trwały tydzień tylko rok, dwa i nie zakochuje się we wszystkich - spotkać takie 3 osoby w ciągu 6-7 lat to tak często?
Może się nie zakochuje tylko zadłużam, czytam to co napisałem - wstyd, że gdzieś to napisałem.
Można zamknąć temat.

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Złamane serce - przyjaźń, miłość . . .

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018