Myśliwi - pasjonaci czy mordercy? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

1 Ostatnio edytowany przez katarine93 (2019-02-11 22:19:56)

Temat: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?

Witajcie.

Jak postrzegacie myślistwo? W obecnych czasach według was jest to już bardzej forma rozrywki czy wciąż konieczność ze względu na "zachowanie równowagi w przyrodzie"?
Czy potrafilibyście zaakceptować, gdyby wasz partner/partnerka byli myśliwymi?

Wgłębiam się w ten temat i twierdzę, że myśliwi czerpią przyjemność z zabijania zasłaniając się sztucznie stworzoną etyką. Chwalenie się trofeami, zdjęcia dumnych myśłiwych przy zastrzelonej zwierzynie... Same polowania - huczna impreza przy alkoholu, niejednokrotnie od samego początku do końca. Niestety, prawo zezwala na te praktyki, zresztą sami ci, którzy je tworzą polują, więc dziwne gdyby było inaczej. Trafiłam na artukuł nt. polujących księży. Okazuje się, że nie jest ich tak mało. Na pytanie jak polowania odnieść do piątego przykazania, odpowiadają, że przecież dekalog tyczy się ludzi, nie zwierząt.
Krótko mówiąc, jak dla mnie są to po prostu zakompleksieni ludzie, którzy w lesie czują się panami życia i śmierci - lubią zabijać i mogą to robić legalnie.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?

Jak dla mnie mordercy i basta.

"Księża będą zawsze wykorzystywać ciemnotę i przesądy ludu. Będą posługiwać się religią jak maską, pod którą kryje się obłuda i zbrodniczość ich poczynań"
Tadeusz Kościuszko
"Religia jest dla ludzi bez rozumu"
Józef Piłsudski

3

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?

Wędkarze z tej samej bajki się wywodzą.

A dla równowagi, jeśli myśliwych nazwać mordercami, to jak nazwać pracowników ubojni, oraz jak nazwać jedzących mięso?

4

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?

Przy poprzednim prezydencie nikt takich wàtpliwości nie miał. Mysliwstwo bylo sportem elitarnym, po zmianie w pałacu prezydenckim, nagle zyskało negatywne konotacje.

5

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?

Nadal konieczne jest utrzymywanie populacji poszczególnych gatunków na odpowiednim poziomie i tyle. To się nie zmieni, wszak nie zabroni nikt zwierzętom się rozmnażać. Zresztą to tak samo jak z lasami zaatakowanymi przez różne szkodniki...aby w Polsce mamy problem zrobić z tym porządek.

Zaś epitety Autorko mogłabyś zachować jednak dla siebie.

6

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?
misiando napisał/a:

Wędkarze z tej samej bajki się wywodzą.

A dla równowagi, jeśli myśliwych nazwać mordercami, to jak nazwać pracowników ubojni, oraz jak nazwać jedzących mięso?

Najgłupszy argument świata. I najczęściej powtarzany.
Tu nie chodzi o zabijanie, tylko czerpanie z tego przyjemności. Sądzisz, że (zdrowy na umyśle) pracownik ubojni dochodzi, ilekroć ogłusza prosiaka?

7

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?

W dzieciństwie jedną z atrakcji wakacji lub ferii był wyjazd do stryja, do lasu. Tam zaś nocleg w jego gabinecie, gdzie dwie ściany były obwieszone trofeami tj. czaszkami, porożami i szablami. Kłóciliśmy się o to kto może spać w tym pokoju. Zdarzały się i polowania ale nas nikt, nigdy nie zabrał choć paliliśmy się do tego bardzo. W rodzinie nadal są osoby, które są myśliwymi. Starsi tj. w wieku emerytalnym i młodsi. Mam znajomych myśliwych. Nie zauważyłem u żadnej z tych osób jakichś niepokojących cech tzn. nie zaczynają dnia od wychylenia kubka parującej krwi. Sam przez jakiś czas się zastanawiałem czy nie ubiegać się o zostanie myśliwym ale ostatecznie wygrało moje lenistwo. Bycie myśliwym wymaga jednak łażenia po lasach, nieraz siedzi się godzinami na ambonie w mrozie. Na dodatek trzeba się udzielać w kole łowieckim tj. jeździć na dokarmianie zwierzyny i inne takie prace. No i ogólnie nie jest to znów taka tania pasja. Sztucer, broń śrutowa, to od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy złotych plus reszta ekwipunku. Koszty amunicji, która też tania nie jest, a w miarę upowszechniania amunicji bezołowiowej raczej droższa. Za prawo do odstrzału się płaci tylko nie pamiętam czy każdej zwierzyny czy tylko tej grubszej. Za mięso upolowanej przez siebie zwierzyny też trzeba zapłacić. I tu przechodzimy do sedna. W populacjach zwierzyny dzikiej trzeba prowadzić selekcję i odstrzał, bo w obecnych warunkach po prostu się ona rozmnaża ponad miarę. Wcale nie dlatego, że myśliwi dokarmiają zwierzynę tylko dlatego, że dużo zwierza ma mnóstwo żarcia u człowieka. Cała zwierzyna dzika jest własnością państwa więc kiedy np. dziki niszczą ludziom pola uprawne, to ci udają się z pretensjami do państwa. To państwo obecnie częściowo w sprawie rekompensat odsyła rolników do kół łowieckich, które mają takie rekompensaty w imię państwa im wypłacać. Samych dzików w Polsce odstrzeliwuje się co roku prawie ćwierć miliona, a w żaden sposób nie zagraża to ich populacji, bo obecnie locha może być ciężarna 2-3 razy w roku, a nie raz jak kiedyś. Zmierzam do tego, że ktoś musi zwierzynę odstrzeliwać i ogólnie co roku idzie to w miliony sztuk różnych gatunków. Nadleśnictwa przy obecnych kadrach nie są w stanie tego robić, bo mają też inne zadania. Trzeba by zatrudnić dodatkowo 2-3 razy więcej pracowników leśnych tylko z zadaniem odstrzału zwierząt. No i płacić im z budżetu państwa. A po co skoro są ludzie, którzy nie tylko zrobią to za darmo ale jeszcze państwu zapłacą niemałe pieniądze za prawo do odstrzału? Bo liczyć trzeba umieć! :P

Pewna samotna kobieta znalazła rannego węża. Ulitowała się, wzięła do siebie, pielęgnowała i pokochała. Wąż wracał do sił. Kiedyś jednak, gdy go głaskała, wąż ją ukąsił. Gdy zwijała się w śmiertelnych męczarniach, zapytała go: Wężu, dlaczego to zrobiłeś? Wiesz, że cię kocham, no i uratowałam ci życie!? Sama jesteś sobie winna, kobieto - odpowiedział. Przecież wiedziałaś, że jestem wężem..

8

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?
Snake napisał/a:

W dzieciństwie jedną z atrakcji wakacji lub ferii był wyjazd do stryja, do lasu. Tam zaś nocleg w jego gabinecie, gdzie dwie ściany były obwieszone trofeami tj. czaszkami, porożami i szablami. Kłóciliśmy się o to kto może spać w tym pokoju. Zdarzały się i polowania ale nas nikt, nigdy nie zabrał choć paliliśmy się do tego bardzo. W rodzinie nadal są osoby, które są myśliwymi. Starsi tj. w wieku emerytalnym i młodsi. Mam znajomych myśliwych. Nie zauważyłem u żadnej z tych osób jakichś niepokojących cech tzn. nie zaczynają dnia od wychylenia kubka parującej krwi. Sam przez jakiś czas się zastanawiałem czy nie ubiegać się o zostanie myśliwym ale ostatecznie wygrało moje lenistwo. Bycie myśliwym wymaga jednak łażenia po lasach, nieraz siedzi się godzinami na ambonie w mrozie. Na dodatek trzeba się udzielać w kole łowieckim tj. jeździć na dokarmianie zwierzyny i inne takie prace. No i ogólnie nie jest to znów taka tania pasja. Sztucer, broń śrutowa, to od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy złotych plus reszta ekwipunku. Koszty amunicji, która też tania nie jest, a w miarę upowszechniania amunicji bezołowiowej raczej droższa. Za prawo do odstrzału się płaci tylko nie pamiętam czy każdej zwierzyny czy tylko tej grubszej. Za mięso upolowanej przez siebie zwierzyny też trzeba zapłacić. I tu przechodzimy do sedna. W populacjach zwierzyny dzikiej trzeba prowadzić selekcję i odstrzał, bo w obecnych warunkach po prostu się ona rozmnaża ponad miarę. Wcale nie dlatego, że myśliwi dokarmiają zwierzynę tylko dlatego, że dużo zwierza ma mnóstwo żarcia u człowieka. Cała zwierzyna dzika jest własnością państwa więc kiedy np. dziki niszczą ludziom pola uprawne, to ci udają się z pretensjami do państwa. To państwo obecnie częściowo w sprawie rekompensat odsyła rolników do kół łowieckich, które mają takie rekompensaty w imię państwa im wypłacać. Samych dzików w Polsce odstrzeliwuje się co roku prawie ćwierć miliona, a w żaden sposób nie zagraża to ich populacji, bo obecnie locha może być ciężarna 2-3 razy w roku, a nie raz jak kiedyś. Zmierzam do tego, że ktoś musi zwierzynę odstrzeliwać i ogólnie co roku idzie to w miliony sztuk różnych gatunków. Nadleśnictwa przy obecnych kadrach nie są w stanie tego robić, bo mają też inne zadania. Trzeba by zatrudnić dodatkowo 2-3 razy więcej pracowników leśnych tylko z zadaniem odstrzału zwierząt. No i płacić im z budżetu państwa. A po co skoro są ludzie, którzy nie tylko zrobią to za darmo ale jeszcze państwu zapłacą niemałe pieniądze za prawo do odstrzału? Bo liczyć trzeba umieć! :P

No w sumie jest to jakaś argumentacja. Pewnie masz rację, że tak czy siak ktoś te dziki i tak musiałby odstrzelić.
Ale tak całkiem subiektywnie to kompletnie nie czuję co może być fajnego w strzelaniu do zwierząt. Ale to tylko moje odczucie.

9

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?
prudencja napisał/a:

Najgłupszy argument świata. I najczęściej powtarzany.
Tu nie chodzi o zabijanie, tylko czerpanie z tego przyjemności. Sądzisz, że (zdrowy na umyśle) pracownik ubojni dochodzi, ilekroć ogłusza prosiaka?

Zluzuj zwieracz w toalecie, nie na forum, tak na początek. Tu nie sejm.

Ja nie wiem, czy myśliwy dochodzi podczas strzału. Pewnie niektórzy miewają dreszcze. Ale czy bycie przemysłowym katem w ubojni (skoro mordercy, to czemu nie kaci) ma być lepsze?

Wędkarze też zabijają. I też dla przyjemności. I też przy tym okazjonalnie piją :)

10 Ostatnio edytowany przez Misinx (2019-02-12 09:48:40)

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?
misiando napisał/a:
prudencja napisał/a:

Najgłupszy argument świata. I najczęściej powtarzany.
Tu nie chodzi o zabijanie, tylko czerpanie z tego przyjemności. Sądzisz, że (zdrowy na umyśle) pracownik ubojni dochodzi, ilekroć ogłusza prosiaka?

Zluzuj zwieracz w toalecie, nie na forum, tak na początek. Tu nie sejm.

Ja nie wiem, czy myśliwy dochodzi podczas strzału. Pewnie niektórzy miewają dreszcze. Ale czy bycie przemysłowym katem w ubojni (skoro mordercy, to czemu nie kaci) ma być lepsze?

Wędkarze też zabijają. I też dla przyjemności. I też przy tym okazjonalnie piją :)

Wędkarze nie zawsze zabijają. Mam kolegę wędkarza i z tego co on mówi, to w tym całym wędkarstwie to najmniej chodzi o tą rybę na haczyku. I on akurat ryby wypuszcza, a nie zabija.

11

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?
Misinx napisał/a:

Ale tak całkiem subiektywnie to kompletnie nie czuję co może być fajnego w strzelaniu do zwierząt. Ale to tylko moje odczucie.

Trudno mi powiedzieć. Sam nigdy nie miałem problemu żeby zabić zwierzę, które miałem zamiar zjeść. Stąd nie widziałbym u siebie przeciwskazań żeby polować, bo mam ochotę na dziczyznę z pierwszej ręki. Natomiast tak żeby pójść sobie coś ustrzelić dla ustrzelenia, to mnie nigdy nie pociągało :P

Pewna samotna kobieta znalazła rannego węża. Ulitowała się, wzięła do siebie, pielęgnowała i pokochała. Wąż wracał do sił. Kiedyś jednak, gdy go głaskała, wąż ją ukąsił. Gdy zwijała się w śmiertelnych męczarniach, zapytała go: Wężu, dlaczego to zrobiłeś? Wiesz, że cię kocham, no i uratowałam ci życie!? Sama jesteś sobie winna, kobieto - odpowiedział. Przecież wiedziałaś, że jestem wężem..

12

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?
Snake napisał/a:
Misinx napisał/a:

Ale tak całkiem subiektywnie to kompletnie nie czuję co może być fajnego w strzelaniu do zwierząt. Ale to tylko moje odczucie.

Trudno mi powiedzieć. Sam nigdy nie miałem problemu żeby zabić zwierzę, które miałem zamiar zjeść. Stąd nie widziałbym u siebie przeciwskazań żeby polować, bo mam ochotę na dziczyznę z pierwszej ręki. Natomiast tak żeby pójść sobie coś ustrzelić dla ustrzelenia, to mnie nigdy nie pociągało :P

Sam nie wiem co o tym myśleć. Nie mam problemu z tym, że zwierzęta się zabija po to, żeby je zjeść. Tak jest urządzony ten świat. Jedni zjadają drugich. W dzieciństwie widziałem jak się zabija kurę i patroszy, i nie miałem z tym problemu. Z tym, że wiadomo to są zwierzęta hodowlane przeznaczone na mięso. Natomiast strzelanie do dzikich zwierząt... Wydaje mi się takim zbytkiem. Może to jest hipokryzja z mojej strony. Nie wiem. Tak to jakoś czuję. Ale w sumie faktycznie jeśli chodzi o regulację populacji np. dzików to innego wyjścia chyba nie ma.

13 Ostatnio edytowany przez Snake (2019-02-12 14:14:54)

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?
Misinx napisał/a:

Ale w sumie faktycznie jeśli chodzi o regulację populacji np. dzików to innego wyjścia chyba nie ma.

Tylko wiesz, u nas regulacyjnie odstrzeliwuje się rocznie po 200 tysięcy dzików, a w Niemczech po 800 tysięcy. Były wilcy, to i miał kto dziki regulować. Podobnie dotyczy innej zwierzyny. Co roku odstrzeliwuje się ok. 150 tys. saren, 150 tys. lisów, po ok. 75-90 tys. jeleni, bażantów, kaczek. W żaden sposób nie zagraża to biologicznemu istnieniu tych gatunków w Polsce.
Z tym, że to oczywiście trudno do końca nazwać zwierzyną dziką. Jej populacja rozwija się, bo żeruje na ludzkich siedliskach, polach uprawnych, a naturalnych wrogów - drapieżników najczęściej brak. Ponieważ jest to zwierzyna państwowa, to za straty w prywatnych majątkach musi płacić państwo, a ono się wycwaniło. Za prawo do działalności łowieckiej to koła łowieckie wypłacają odszkodowania za straty wyrządzone przez zwierzynę dziką. Więc państwo jest do przodu raz. Drugi raz, że nie musi płacić za normalną regulację populacji zwierzyny.

Pewna samotna kobieta znalazła rannego węża. Ulitowała się, wzięła do siebie, pielęgnowała i pokochała. Wąż wracał do sił. Kiedyś jednak, gdy go głaskała, wąż ją ukąsił. Gdy zwijała się w śmiertelnych męczarniach, zapytała go: Wężu, dlaczego to zrobiłeś? Wiesz, że cię kocham, no i uratowałam ci życie!? Sama jesteś sobie winna, kobieto - odpowiedział. Przecież wiedziałaś, że jestem wężem..

14

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?
Snake napisał/a:

Tylko wiesz, u nas regulacyjnie odstrzeliwuje się rocznie po 200 tysięcy dzików, a w Niemczech po 800 tysięcy. Były wilcy, to i miał kto dziki regulować. Podobnie dotyczy innej zwierzyny. Co roku odstrzeliwuje się ok. 150 tys. saren, 150 tys. lisów, po ok. 75-90 tys. jeleni, bażantów, kaczek. W żaden sposób nie zagraża to biologicznemu istnieniu tych gatunków w Polsce.

To o co była ta styczniowa histeria z odstrzałem 700 dzików?

15 Ostatnio edytowany przez assassin (2019-02-12 18:37:29)

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?
foggy napisał/a:
Snake napisał/a:

Tylko wiesz, u nas regulacyjnie odstrzeliwuje się rocznie po 200 tysięcy dzików, a w Niemczech po 800 tysięcy. Były wilcy, to i miał kto dziki regulować. Podobnie dotyczy innej zwierzyny. Co roku odstrzeliwuje się ok. 150 tys. saren, 150 tys. lisów, po ok. 75-90 tys. jeleni, bażantów, kaczek. W żaden sposób nie zagraża to biologicznemu istnieniu tych gatunków w Polsce.

To o co była ta styczniowa histeria z odstrzałem 700 dzików?

To była klasyczna gównoburza, wcześniej była podobna przy okazji Puszczy Białowieskiej....a nakręcają to wiadome środowiska.

16

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?

Rozumie, że posiadasz moralne prawo do wypowiada się w takim tonie?
Czyli:
- nie jesz mięsa bądź innych rzeczy z martwych myślących/czujących organizmów żywych,
- nie używasz rzeczy z naturalnej skóry i innych produktów pochodzących z martwych zwierząt.

hmm?

17

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?
foggy napisał/a:

To o co była ta styczniowa histeria z odstrzałem 700 dzików?

Bo w sumie nie chodziło o 700 dzików tylko o to, że z głupawych komunikatów ministerstwa wynikało, że w krótkim terminie interwencyjnie ma być odstrzelone dodatkowo setki tys. dzików. Poza normalną ilością, która w trakcie sezonu jest odstrzeliwana. Potem oczywiście zaczęło się odkręcanie, że to źle zrozumiano, że w całym sezonie ma tyle być odstrzelone, a sezon zaraz się kończy. Niemniej nawet kilkadziesiąt tysięcy w tak krótkim terminie wymagałoby pospolitego ruszenia wszystkich myśliwych i niemalże katorżniczej pracy. Nawet wielu myśliwych było tym zdegustowanych, bo to już trudno nazwać polowaniem, a bardziej eksterminacją. Mimo, że ministerstwo ustaliło zapłatę za każdego zabitego dzika. Coś musiało być na rzeczy skoro szef PZŁ podał się do dymisji. Może nie chciał sobie brudzić rąk farbą...

Pewna samotna kobieta znalazła rannego węża. Ulitowała się, wzięła do siebie, pielęgnowała i pokochała. Wąż wracał do sił. Kiedyś jednak, gdy go głaskała, wąż ją ukąsił. Gdy zwijała się w śmiertelnych męczarniach, zapytała go: Wężu, dlaczego to zrobiłeś? Wiesz, że cię kocham, no i uratowałam ci życie!? Sama jesteś sobie winna, kobieto - odpowiedział. Przecież wiedziałaś, że jestem wężem..

18

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?
Znerx napisał/a:

Rozumie, że posiadasz moralne prawo do wypowiada się w takim tonie?
Czyli:
- nie jesz mięsa bądź innych rzeczy z martwych myślących/czujących organizmów żywych,
- nie używasz rzeczy z naturalnej skóry i innych produktów pochodzących z martwych zwierząt.

spełniam 2 powyższe ale prawo moralne to chyba względne pojęcie:) ktoś inny mógłby np. dodać: nie jeść produktów pochodzenia zwierzęcego (masło, mleko, jaja itp) :) tak samo względne chyba jest odczucie czy myślistwo można porównać z wędkarstwem, ubojem. Mogę napisać tyle, że osobiście nie mógłbym, nie chciałbym przyczyniać się do śmierci żadnego zwierzęcia, ale nie będąc psychoanalitykiem trudno byłoby mi formułować takie pojęcia jak niektóre z powyższych, o grupie ludzi z którymi nigdy nie rozmawiałem. Ideę albo teorię naukową często da się stworzyć, tutaj pojawiają się argumenty o liczebności, kontroli populacji dzików które znam na pamięć i które mają dla mnie takie samo znaczenie jak np. populacja lamy na Madagaskarze, chętnie przekazałbym takie stanowisko związkom łowieckim, później obserwując ich ciekawe reakcje i na tym kończąc dyskusję z mojej strony.

19 Ostatnio edytowany przez Excop (2019-02-13 11:21:09)

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?
misiando napisał/a:

Wędkarze z tej samej bajki się wywodzą.

A dla równowagi, jeśli myśliwych nazwać mordercami, to jak nazwać pracowników ubojni, oraz jak nazwać jedzących mięso?

Demagogią nazwałbym to. Powyższy wpis.
Wegetarianizm albo inne, pokrewne im ekstremalne "oddawanie czci wszelkiemu życiu", to czym jest, tak  konkretnie i rzeczowo?
Bo bajdurzenie o wyższości roślinożerców nad drapieżnikami, to bajdurzenie tylko. Dla dzieci, oglądających animowane filmy o zgodnym współżyciu gatunków wrogich sobie przez ich różne przystosowanie w rzeczywistości.
Tam, Natura robi swoje, gdy lwica dusi śliczne, młode "antylopiątko", niewybredne hieny gonią sępy od im należnej padliny, a inteligentne i przez to skuteczne, likaony zaganiają na śmierć z wyczerpania upatrzoną ofiarę?
Tak, myśliwi, nie są zabójcami. Są, rzeczywiście,  mordercami. Korzystającymi z przewagi nad zwierzętami. Do tego, zdając sobie z tego sprawę. I to, największą frajdę im sprawia.
Zabójstwa postaci wiele jest. Morderstwo zaś, to zabójstwo zaplanowane i z zimną krwią, zrealizowane.

Pracownicy ubojni?
Ktoś to musi robić. Jak kat, w niektórych stanach, mających nas gdzieś od zawsze, USA.
Wędkarstwo sportowe ponoć modne jest.
Sprawiają wędkarze ból nie do usłyszenia, ale wypuszczają złowione ryby na wolność.
Dla zysku lub wypchania zdobyczy nad biurkiem, ci osobnicy, myśliwym podobni są.
Ja osobiście, nie lubię surówek polewanych majonezem.
Wstrętne to jest. Mojej partnerce odpowiada to z kolei.
Jesteśmy razem. Lubimy mięso, lubimy jeść rośliny (chwasty niektóre, także). Dziczyzny nie jadamy, ale gdzieś to, spożywane jest.
Człowiek, jako najbardziej krwiożerczy drapieżnik w historii świata ożywionego, bez mięsa nie wzbudziłby w mózgu zmian, co do nastawienia wobec zwierząt zamieszkujących dziko (rzadkość) lub hodowanych do uboju lub rozrywki.
Myślenie jest darem. Z białka zwierzęcego pochodzącym w większości. :)

facet po przejściach

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018