Myśliwi - pasjonaci czy mordercy? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 44 ]

1 Ostatnio edytowany przez katarine93 (2019-02-11 23:19:56)

Temat: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?

Witajcie.

Jak postrzegacie myślistwo? W obecnych czasach według was jest to już bardzej forma rozrywki czy wciąż konieczność ze względu na "zachowanie równowagi w przyrodzie"?
Czy potrafilibyście zaakceptować, gdyby wasz partner/partnerka byli myśliwymi?

Wgłębiam się w ten temat i twierdzę, że myśliwi czerpią przyjemność z zabijania zasłaniając się sztucznie stworzoną etyką. Chwalenie się trofeami, zdjęcia dumnych myśłiwych przy zastrzelonej zwierzynie... Same polowania - huczna impreza przy alkoholu, niejednokrotnie od samego początku do końca. Niestety, prawo zezwala na te praktyki, zresztą sami ci, którzy je tworzą polują, więc dziwne gdyby było inaczej. Trafiłam na artukuł nt. polujących księży. Okazuje się, że nie jest ich tak mało. Na pytanie jak polowania odnieść do piątego przykazania, odpowiadają, że przecież dekalog tyczy się ludzi, nie zwierząt.
Krótko mówiąc, jak dla mnie są to po prostu zakompleksieni ludzie, którzy w lesie czują się panami życia i śmierci - lubią zabijać i mogą to robić legalnie.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?

Jak dla mnie mordercy i basta.

"Księża będą zawsze wykorzystywać ciemnotę i przesądy ludu. Będą posługiwać się religią jak maską, pod którą kryje się obłuda i zbrodniczość ich poczynań"
Tadeusz Kościuszko
"Religia jest dla ludzi bez rozumu"
Józef Piłsudski

3

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?

Wędkarze z tej samej bajki się wywodzą.

A dla równowagi, jeśli myśliwych nazwać mordercami, to jak nazwać pracowników ubojni, oraz jak nazwać jedzących mięso?

4

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?

Przy poprzednim prezydencie nikt takich wàtpliwości nie miał. Mysliwstwo bylo sportem elitarnym, po zmianie w pałacu prezydenckim, nagle zyskało negatywne konotacje.

5

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?

Nadal konieczne jest utrzymywanie populacji poszczególnych gatunków na odpowiednim poziomie i tyle. To się nie zmieni, wszak nie zabroni nikt zwierzętom się rozmnażać. Zresztą to tak samo jak z lasami zaatakowanymi przez różne szkodniki...aby w Polsce mamy problem zrobić z tym porządek.

Zaś epitety Autorko mogłabyś zachować jednak dla siebie.

6

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?
misiando napisał/a:

Wędkarze z tej samej bajki się wywodzą.

A dla równowagi, jeśli myśliwych nazwać mordercami, to jak nazwać pracowników ubojni, oraz jak nazwać jedzących mięso?

Najgłupszy argument świata. I najczęściej powtarzany.
Tu nie chodzi o zabijanie, tylko czerpanie z tego przyjemności. Sądzisz, że (zdrowy na umyśle) pracownik ubojni dochodzi, ilekroć ogłusza prosiaka?

7

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?

W dzieciństwie jedną z atrakcji wakacji lub ferii był wyjazd do stryja, do lasu. Tam zaś nocleg w jego gabinecie, gdzie dwie ściany były obwieszone trofeami tj. czaszkami, porożami i szablami. Kłóciliśmy się o to kto może spać w tym pokoju. Zdarzały się i polowania ale nas nikt, nigdy nie zabrał choć paliliśmy się do tego bardzo. W rodzinie nadal są osoby, które są myśliwymi. Starsi tj. w wieku emerytalnym i młodsi. Mam znajomych myśliwych. Nie zauważyłem u żadnej z tych osób jakichś niepokojących cech tzn. nie zaczynają dnia od wychylenia kubka parującej krwi. Sam przez jakiś czas się zastanawiałem czy nie ubiegać się o zostanie myśliwym ale ostatecznie wygrało moje lenistwo. Bycie myśliwym wymaga jednak łażenia po lasach, nieraz siedzi się godzinami na ambonie w mrozie. Na dodatek trzeba się udzielać w kole łowieckim tj. jeździć na dokarmianie zwierzyny i inne takie prace. No i ogólnie nie jest to znów taka tania pasja. Sztucer, broń śrutowa, to od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy złotych plus reszta ekwipunku. Koszty amunicji, która też tania nie jest, a w miarę upowszechniania amunicji bezołowiowej raczej droższa. Za prawo do odstrzału się płaci tylko nie pamiętam czy każdej zwierzyny czy tylko tej grubszej. Za mięso upolowanej przez siebie zwierzyny też trzeba zapłacić. I tu przechodzimy do sedna. W populacjach zwierzyny dzikiej trzeba prowadzić selekcję i odstrzał, bo w obecnych warunkach po prostu się ona rozmnaża ponad miarę. Wcale nie dlatego, że myśliwi dokarmiają zwierzynę tylko dlatego, że dużo zwierza ma mnóstwo żarcia u człowieka. Cała zwierzyna dzika jest własnością państwa więc kiedy np. dziki niszczą ludziom pola uprawne, to ci udają się z pretensjami do państwa. To państwo obecnie częściowo w sprawie rekompensat odsyła rolników do kół łowieckich, które mają takie rekompensaty w imię państwa im wypłacać. Samych dzików w Polsce odstrzeliwuje się co roku prawie ćwierć miliona, a w żaden sposób nie zagraża to ich populacji, bo obecnie locha może być ciężarna 2-3 razy w roku, a nie raz jak kiedyś. Zmierzam do tego, że ktoś musi zwierzynę odstrzeliwać i ogólnie co roku idzie to w miliony sztuk różnych gatunków. Nadleśnictwa przy obecnych kadrach nie są w stanie tego robić, bo mają też inne zadania. Trzeba by zatrudnić dodatkowo 2-3 razy więcej pracowników leśnych tylko z zadaniem odstrzału zwierząt. No i płacić im z budżetu państwa. A po co skoro są ludzie, którzy nie tylko zrobią to za darmo ale jeszcze państwu zapłacą niemałe pieniądze za prawo do odstrzału? Bo liczyć trzeba umieć! tongue

Kacie, kacie widzę uśmiech na twej twarzy, proszę powiedz, że mogę odjechać, Jechać wiele mil, mil, mil. O tak, masz wspaniałą siostrę, rozgrzała moją krew, doprowadziła ją do stanu wrzenia aby uratować cię od szubienicy, szubienicy, szubienicy, tak. Twój brat przywiózł mi srebro, twoja siostra ogrzała mą duszę, ale ja śmieję się teraz i ciągnę mocno
I widzę cię dyndającego na szubienicy.

8

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?
Snake napisał/a:

W dzieciństwie jedną z atrakcji wakacji lub ferii był wyjazd do stryja, do lasu. Tam zaś nocleg w jego gabinecie, gdzie dwie ściany były obwieszone trofeami tj. czaszkami, porożami i szablami. Kłóciliśmy się o to kto może spać w tym pokoju. Zdarzały się i polowania ale nas nikt, nigdy nie zabrał choć paliliśmy się do tego bardzo. W rodzinie nadal są osoby, które są myśliwymi. Starsi tj. w wieku emerytalnym i młodsi. Mam znajomych myśliwych. Nie zauważyłem u żadnej z tych osób jakichś niepokojących cech tzn. nie zaczynają dnia od wychylenia kubka parującej krwi. Sam przez jakiś czas się zastanawiałem czy nie ubiegać się o zostanie myśliwym ale ostatecznie wygrało moje lenistwo. Bycie myśliwym wymaga jednak łażenia po lasach, nieraz siedzi się godzinami na ambonie w mrozie. Na dodatek trzeba się udzielać w kole łowieckim tj. jeździć na dokarmianie zwierzyny i inne takie prace. No i ogólnie nie jest to znów taka tania pasja. Sztucer, broń śrutowa, to od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy złotych plus reszta ekwipunku. Koszty amunicji, która też tania nie jest, a w miarę upowszechniania amunicji bezołowiowej raczej droższa. Za prawo do odstrzału się płaci tylko nie pamiętam czy każdej zwierzyny czy tylko tej grubszej. Za mięso upolowanej przez siebie zwierzyny też trzeba zapłacić. I tu przechodzimy do sedna. W populacjach zwierzyny dzikiej trzeba prowadzić selekcję i odstrzał, bo w obecnych warunkach po prostu się ona rozmnaża ponad miarę. Wcale nie dlatego, że myśliwi dokarmiają zwierzynę tylko dlatego, że dużo zwierza ma mnóstwo żarcia u człowieka. Cała zwierzyna dzika jest własnością państwa więc kiedy np. dziki niszczą ludziom pola uprawne, to ci udają się z pretensjami do państwa. To państwo obecnie częściowo w sprawie rekompensat odsyła rolników do kół łowieckich, które mają takie rekompensaty w imię państwa im wypłacać. Samych dzików w Polsce odstrzeliwuje się co roku prawie ćwierć miliona, a w żaden sposób nie zagraża to ich populacji, bo obecnie locha może być ciężarna 2-3 razy w roku, a nie raz jak kiedyś. Zmierzam do tego, że ktoś musi zwierzynę odstrzeliwać i ogólnie co roku idzie to w miliony sztuk różnych gatunków. Nadleśnictwa przy obecnych kadrach nie są w stanie tego robić, bo mają też inne zadania. Trzeba by zatrudnić dodatkowo 2-3 razy więcej pracowników leśnych tylko z zadaniem odstrzału zwierząt. No i płacić im z budżetu państwa. A po co skoro są ludzie, którzy nie tylko zrobią to za darmo ale jeszcze państwu zapłacą niemałe pieniądze za prawo do odstrzału? Bo liczyć trzeba umieć! tongue

No w sumie jest to jakaś argumentacja. Pewnie masz rację, że tak czy siak ktoś te dziki i tak musiałby odstrzelić.
Ale tak całkiem subiektywnie to kompletnie nie czuję co może być fajnego w strzelaniu do zwierząt. Ale to tylko moje odczucie.

9

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?
prudencja napisał/a:

Najgłupszy argument świata. I najczęściej powtarzany.
Tu nie chodzi o zabijanie, tylko czerpanie z tego przyjemności. Sądzisz, że (zdrowy na umyśle) pracownik ubojni dochodzi, ilekroć ogłusza prosiaka?

Zluzuj zwieracz w toalecie, nie na forum, tak na początek. Tu nie sejm.

Ja nie wiem, czy myśliwy dochodzi podczas strzału. Pewnie niektórzy miewają dreszcze. Ale czy bycie przemysłowym katem w ubojni (skoro mordercy, to czemu nie kaci) ma być lepsze?

Wędkarze też zabijają. I też dla przyjemności. I też przy tym okazjonalnie piją smile

10 Ostatnio edytowany przez Misinx (2019-02-12 10:48:40)

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?
misiando napisał/a:
prudencja napisał/a:

Najgłupszy argument świata. I najczęściej powtarzany.
Tu nie chodzi o zabijanie, tylko czerpanie z tego przyjemności. Sądzisz, że (zdrowy na umyśle) pracownik ubojni dochodzi, ilekroć ogłusza prosiaka?

Zluzuj zwieracz w toalecie, nie na forum, tak na początek. Tu nie sejm.

Ja nie wiem, czy myśliwy dochodzi podczas strzału. Pewnie niektórzy miewają dreszcze. Ale czy bycie przemysłowym katem w ubojni (skoro mordercy, to czemu nie kaci) ma być lepsze?

Wędkarze też zabijają. I też dla przyjemności. I też przy tym okazjonalnie piją smile

Wędkarze nie zawsze zabijają. Mam kolegę wędkarza i z tego co on mówi, to w tym całym wędkarstwie to najmniej chodzi o tą rybę na haczyku. I on akurat ryby wypuszcza, a nie zabija.

11

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?
Misinx napisał/a:

Ale tak całkiem subiektywnie to kompletnie nie czuję co może być fajnego w strzelaniu do zwierząt. Ale to tylko moje odczucie.

Trudno mi powiedzieć. Sam nigdy nie miałem problemu żeby zabić zwierzę, które miałem zamiar zjeść. Stąd nie widziałbym u siebie przeciwskazań żeby polować, bo mam ochotę na dziczyznę z pierwszej ręki. Natomiast tak żeby pójść sobie coś ustrzelić dla ustrzelenia, to mnie nigdy nie pociągało tongue

Kacie, kacie widzę uśmiech na twej twarzy, proszę powiedz, że mogę odjechać, Jechać wiele mil, mil, mil. O tak, masz wspaniałą siostrę, rozgrzała moją krew, doprowadziła ją do stanu wrzenia aby uratować cię od szubienicy, szubienicy, szubienicy, tak. Twój brat przywiózł mi srebro, twoja siostra ogrzała mą duszę, ale ja śmieję się teraz i ciągnę mocno
I widzę cię dyndającego na szubienicy.

12

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?
Snake napisał/a:
Misinx napisał/a:

Ale tak całkiem subiektywnie to kompletnie nie czuję co może być fajnego w strzelaniu do zwierząt. Ale to tylko moje odczucie.

Trudno mi powiedzieć. Sam nigdy nie miałem problemu żeby zabić zwierzę, które miałem zamiar zjeść. Stąd nie widziałbym u siebie przeciwskazań żeby polować, bo mam ochotę na dziczyznę z pierwszej ręki. Natomiast tak żeby pójść sobie coś ustrzelić dla ustrzelenia, to mnie nigdy nie pociągało tongue

Sam nie wiem co o tym myśleć. Nie mam problemu z tym, że zwierzęta się zabija po to, żeby je zjeść. Tak jest urządzony ten świat. Jedni zjadają drugich. W dzieciństwie widziałem jak się zabija kurę i patroszy, i nie miałem z tym problemu. Z tym, że wiadomo to są zwierzęta hodowlane przeznaczone na mięso. Natomiast strzelanie do dzikich zwierząt... Wydaje mi się takim zbytkiem. Może to jest hipokryzja z mojej strony. Nie wiem. Tak to jakoś czuję. Ale w sumie faktycznie jeśli chodzi o regulację populacji np. dzików to innego wyjścia chyba nie ma.

13 Ostatnio edytowany przez Snake (2019-02-12 15:14:54)

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?
Misinx napisał/a:

Ale w sumie faktycznie jeśli chodzi o regulację populacji np. dzików to innego wyjścia chyba nie ma.

Tylko wiesz, u nas regulacyjnie odstrzeliwuje się rocznie po 200 tysięcy dzików, a w Niemczech po 800 tysięcy. Były wilcy, to i miał kto dziki regulować. Podobnie dotyczy innej zwierzyny. Co roku odstrzeliwuje się ok. 150 tys. saren, 150 tys. lisów, po ok. 75-90 tys. jeleni, bażantów, kaczek. W żaden sposób nie zagraża to biologicznemu istnieniu tych gatunków w Polsce.
Z tym, że to oczywiście trudno do końca nazwać zwierzyną dziką. Jej populacja rozwija się, bo żeruje na ludzkich siedliskach, polach uprawnych, a naturalnych wrogów - drapieżników najczęściej brak. Ponieważ jest to zwierzyna państwowa, to za straty w prywatnych majątkach musi płacić państwo, a ono się wycwaniło. Za prawo do działalności łowieckiej to koła łowieckie wypłacają odszkodowania za straty wyrządzone przez zwierzynę dziką. Więc państwo jest do przodu raz. Drugi raz, że nie musi płacić za normalną regulację populacji zwierzyny.

Kacie, kacie widzę uśmiech na twej twarzy, proszę powiedz, że mogę odjechać, Jechać wiele mil, mil, mil. O tak, masz wspaniałą siostrę, rozgrzała moją krew, doprowadziła ją do stanu wrzenia aby uratować cię od szubienicy, szubienicy, szubienicy, tak. Twój brat przywiózł mi srebro, twoja siostra ogrzała mą duszę, ale ja śmieję się teraz i ciągnę mocno
I widzę cię dyndającego na szubienicy.

14

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?
Snake napisał/a:

Tylko wiesz, u nas regulacyjnie odstrzeliwuje się rocznie po 200 tysięcy dzików, a w Niemczech po 800 tysięcy. Były wilcy, to i miał kto dziki regulować. Podobnie dotyczy innej zwierzyny. Co roku odstrzeliwuje się ok. 150 tys. saren, 150 tys. lisów, po ok. 75-90 tys. jeleni, bażantów, kaczek. W żaden sposób nie zagraża to biologicznemu istnieniu tych gatunków w Polsce.

To o co była ta styczniowa histeria z odstrzałem 700 dzików?

15 Ostatnio edytowany przez assassin (2019-02-12 19:37:29)

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?
foggy napisał/a:
Snake napisał/a:

Tylko wiesz, u nas regulacyjnie odstrzeliwuje się rocznie po 200 tysięcy dzików, a w Niemczech po 800 tysięcy. Były wilcy, to i miał kto dziki regulować. Podobnie dotyczy innej zwierzyny. Co roku odstrzeliwuje się ok. 150 tys. saren, 150 tys. lisów, po ok. 75-90 tys. jeleni, bażantów, kaczek. W żaden sposób nie zagraża to biologicznemu istnieniu tych gatunków w Polsce.

To o co była ta styczniowa histeria z odstrzałem 700 dzików?

To była klasyczna gównoburza, wcześniej była podobna przy okazji Puszczy Białowieskiej....a nakręcają to wiadome środowiska.

16

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?

Rozumie, że posiadasz moralne prawo do wypowiada się w takim tonie?
Czyli:
- nie jesz mięsa bądź innych rzeczy z martwych myślących/czujących organizmów żywych,
- nie używasz rzeczy z naturalnej skóry i innych produktów pochodzących z martwych zwierząt.

hmm?

17

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?
foggy napisał/a:

To o co była ta styczniowa histeria z odstrzałem 700 dzików?

Bo w sumie nie chodziło o 700 dzików tylko o to, że z głupawych komunikatów ministerstwa wynikało, że w krótkim terminie interwencyjnie ma być odstrzelone dodatkowo setki tys. dzików. Poza normalną ilością, która w trakcie sezonu jest odstrzeliwana. Potem oczywiście zaczęło się odkręcanie, że to źle zrozumiano, że w całym sezonie ma tyle być odstrzelone, a sezon zaraz się kończy. Niemniej nawet kilkadziesiąt tysięcy w tak krótkim terminie wymagałoby pospolitego ruszenia wszystkich myśliwych i niemalże katorżniczej pracy. Nawet wielu myśliwych było tym zdegustowanych, bo to już trudno nazwać polowaniem, a bardziej eksterminacją. Mimo, że ministerstwo ustaliło zapłatę za każdego zabitego dzika. Coś musiało być na rzeczy skoro szef PZŁ podał się do dymisji. Może nie chciał sobie brudzić rąk farbą...

Kacie, kacie widzę uśmiech na twej twarzy, proszę powiedz, że mogę odjechać, Jechać wiele mil, mil, mil. O tak, masz wspaniałą siostrę, rozgrzała moją krew, doprowadziła ją do stanu wrzenia aby uratować cię od szubienicy, szubienicy, szubienicy, tak. Twój brat przywiózł mi srebro, twoja siostra ogrzała mą duszę, ale ja śmieję się teraz i ciągnę mocno
I widzę cię dyndającego na szubienicy.

18

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?
Znerx napisał/a:

Rozumie, że posiadasz moralne prawo do wypowiada się w takim tonie?
Czyli:
- nie jesz mięsa bądź innych rzeczy z martwych myślących/czujących organizmów żywych,
- nie używasz rzeczy z naturalnej skóry i innych produktów pochodzących z martwych zwierząt.

spełniam 2 powyższe ale prawo moralne to chyba względne pojęcie:) ktoś inny mógłby np. dodać: nie jeść produktów pochodzenia zwierzęcego (masło, mleko, jaja itp) smile tak samo względne chyba jest odczucie czy myślistwo można porównać z wędkarstwem, ubojem. Mogę napisać tyle, że osobiście nie mógłbym, nie chciałbym przyczyniać się do śmierci żadnego zwierzęcia, ale nie będąc psychoanalitykiem trudno byłoby mi formułować takie pojęcia jak niektóre z powyższych, o grupie ludzi z którymi nigdy nie rozmawiałem. Ideę albo teorię naukową często da się stworzyć, tutaj pojawiają się argumenty o liczebności, kontroli populacji dzików które znam na pamięć i które mają dla mnie takie samo znaczenie jak np. populacja lamy na Madagaskarze, chętnie przekazałbym takie stanowisko związkom łowieckim, później obserwując ich ciekawe reakcje i na tym kończąc dyskusję z mojej strony.

szukam nowego cytatu do podpisu:D

19 Ostatnio edytowany przez Excop (2019-02-13 12:21:09)

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?
misiando napisał/a:

Wędkarze z tej samej bajki się wywodzą.

A dla równowagi, jeśli myśliwych nazwać mordercami, to jak nazwać pracowników ubojni, oraz jak nazwać jedzących mięso?

Demagogią nazwałbym to. Powyższy wpis.
Wegetarianizm albo inne, pokrewne im ekstremalne "oddawanie czci wszelkiemu życiu", to czym jest, tak  konkretnie i rzeczowo?
Bo bajdurzenie o wyższości roślinożerców nad drapieżnikami, to bajdurzenie tylko. Dla dzieci, oglądających animowane filmy o zgodnym współżyciu gatunków wrogich sobie przez ich różne przystosowanie w rzeczywistości.
Tam, Natura robi swoje, gdy lwica dusi śliczne, młode "antylopiątko", niewybredne hieny gonią sępy od im należnej padliny, a inteligentne i przez to skuteczne, likaony zaganiają na śmierć z wyczerpania upatrzoną ofiarę?
Tak, myśliwi, nie są zabójcami. Są, rzeczywiście,  mordercami. Korzystającymi z przewagi nad zwierzętami. Do tego, zdając sobie z tego sprawę. I to, największą frajdę im sprawia.
Zabójstwa postaci wiele jest. Morderstwo zaś, to zabójstwo zaplanowane i z zimną krwią, zrealizowane.

Pracownicy ubojni?
Ktoś to musi robić. Jak kat, w niektórych stanach, mających nas gdzieś od zawsze, USA.
Wędkarstwo sportowe ponoć modne jest.
Sprawiają wędkarze ból nie do usłyszenia, ale wypuszczają złowione ryby na wolność.
Dla zysku lub wypchania zdobyczy nad biurkiem, ci osobnicy, myśliwym podobni są.
Ja osobiście, nie lubię surówek polewanych majonezem.
Wstrętne to jest. Mojej partnerce odpowiada to z kolei.
Jesteśmy razem. Lubimy mięso, lubimy jeść rośliny (chwasty niektóre, także). Dziczyzny nie jadamy, ale gdzieś to, spożywane jest.
Człowiek, jako najbardziej krwiożerczy drapieżnik w historii świata ożywionego, bez mięsa nie wzbudziłby w mózgu zmian, co do nastawienia wobec zwierząt zamieszkujących dziko (rzadkość) lub hodowanych do uboju lub rozrywki.
Myślenie jest darem. Z białka zwierzęcego pochodzącym w większości. :)

facet po przejściach

20

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?

Osobiście nie umiałabym pociągnąć za spust i zabić zwierzęcia. Znam jednak jednego leśnika, który w zawodzie pracuje już ponad 20 lat, jest bardzo dobrym człowiekiem i robi co w jego mocy, żeby dbać o las i zwierzęta. Także jego zdaniem odstrzał niektórych zwierząt jest konieczny i nie ma się co oszukiwać, że przyroda świetnie sobie radzi bez człowieka, bo wkroczyliśmy w nią już zbyt mocno, żeby teraz pozostawić ją samą sobie. Nigdy jednak nie zrozumiem robienia sobie zdjęć przy martwych zwierzętach i uciechy z polowań.

21 Ostatnio edytowany przez Miłycham (2019-03-03 14:36:11)

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?

Dobrze, że używasz takich zwrotów jak "osobiście" czy "nie rozumiem". Wszakże ludzie są różni i dla każdego coś dobrego.

nudny.trudny napisał/a:

tak samo względne chyba jest odczucie czy myślistwo można porównać z wędkarstwem, ubojem. Mogę napisać tyle, że osobiście nie mógłbym, nie chciałbym przyczyniać się do śmierci żadnego zwierzęcia,

Jeśli nie chciałbyś się przyczyniać, jak to formułujesz to nie mógłbyś spożywać wielu produktów roślinnych, ze względu jak obecnie wygląda pozyskanie terenów pod uprawę czy sposobu uprawy roślin. Oczywiście naciągam pod częste stwierdzenia wobec osób spożywających mięso lub produkty odzwierzęce.

22 Ostatnio edytowany przez authority (2019-03-03 16:48:49)

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?

Mam gdzieś czy lubił to Komorowski czy nie to z resztą nie przesądza o jakości jego prezydentury PS jest z resztą bardziej  ludowym konserwatystą typowym chadekiem niż liberałem jak chociażby Petru czy Balcerowicz . Widać niektórzy tylko o polityce. Myśliwy może przez omyłkę zabić człowieka. Ci co robią to z pobudek tradycyjnych przyjemności to mordercy. Myślistwo powinno być ograniczone do ścisłe określonych obszarów. A decydować powinni o tym tylko okoliczni mieszkańcy ich głos powinien być kluczowy. Mieszka tam dużo myśliwych będzie to obszar myśliwski. Prawo powinno jasno definiować terminy łowów. W ten czas powinny wisieć odpowiednie tablice a teren być odgrodzony by nie upuszczali chociażby turysty grzybiarza. Dalej osoby które nie mają ukończone 18 lat powinny być wykluczone z polowań.
Excop misiałdo co innego ryby co innego ssaki od których się wywodzimy. Co innego dla jedzenia wyżywienia potomstwa reszty ludzi a co innego dla przyjemności.

"Księża będą zawsze wykorzystywać ciemnotę i przesądy ludu. Będą posługiwać się religią jak maską, pod którą kryje się obłuda i zbrodniczość ich poczynań"
Tadeusz Kościuszko
"Religia jest dla ludzi bez rozumu"
Józef Piłsudski

23

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?
authority napisał/a:

Myślistwo powinno być ograniczone do ścisłe określonych obszarów

Jest. Ustawa określa, gdzie myśliwi mogą polować.

authority napisał/a:

A decydować powinni o tym tylko okoliczni mieszkańcy ich głos powinien być kluczowy.

Łaaał, to okoliczni mieszkańcy mają decydować co się może odbywać na terenach skarbu państwa? W jaki sposób? Czy adekwatna grupa mieszkańców nie powinna mieć prawa zakazać zbierania grzybów na terenach skarbu państwa sąsiadujących z ich domami? Albo chodzenia na spacery, szczególnie z psami, bo nic tak nie denerwuje jak jakieś matoły nie wiadomo skąd kręcące się w pobliżu cudzej posesji, nieprawdaż? Jak nie chcesz żeby myśliwi polowali na twoim prywatnym polu, to obecnie po prostu to zgłaszasz do koła łowieckiego. Oczywiście nie przyłaź potem do myśliwych po odszkodowanie za uprawy zeżarte i stratowane przez dziki...

authority napisał/a:

Prawo powinno jasno definiować terminy łowów.

Definiuje.

authority napisał/a:

W ten czas powinny wisieć odpowiednie tablice a teren być odgrodzony by nie upuszczali chociażby turysty grzybiarza.

Jasne! A co potem? Protesty przeciwko tysiącom ciężarówek wożącym setki kilometrów ogrodzeń tu i tam? Są dostępne informacje o planowanych polowaniach, każdy rozsądny grzybiarz czy turysta bez problemu taką informację uzyska.


authority napisał/a:

Dalej osoby które nie mają ukończone 18 lat powinny być wykluczone z polowań.

Są wykluczone.

Kacie, kacie widzę uśmiech na twej twarzy, proszę powiedz, że mogę odjechać, Jechać wiele mil, mil, mil. O tak, masz wspaniałą siostrę, rozgrzała moją krew, doprowadziła ją do stanu wrzenia aby uratować cię od szubienicy, szubienicy, szubienicy, tak. Twój brat przywiózł mi srebro, twoja siostra ogrzała mą duszę, ale ja śmieję się teraz i ciągnę mocno
I widzę cię dyndającego na szubienicy.

24

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?
authority napisał/a:

Mco innego ryby co innego ssaki od których się wywodzimy

Tylko, że ssaki i ryby wywodzą się od wspólnych przodków wink

https://evogeneao.s3.amazonaws.com/images/content/trace-fish-common-ancestor_4098.png

25 Ostatnio edytowany przez Excop (2019-03-04 09:42:05)

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?
Znerx napisał/a:
authority napisał/a:

Mco innego ryby co innego ssaki od których się wywodzimy

Tylko, że ssaki i ryby wywodzą się od wspólnych przodków wink

https://evogeneao.s3.amazonaws.com/images/content/trace-fish-common-ancestor_4098.png

I tak, dotarliśmy w rejony, określane mianem  "historia naturalna" i darwinowskiej teorii ewolucji gatunków. smile

facet po przejściach

26 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2019-03-04 12:42:16)

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?
misiando napisał/a:

Wędkarze z tej samej bajki się wywodzą.

A dla równowagi, jeśli myśliwych nazwać mordercami, to jak nazwać pracowników ubojni, oraz jak nazwać jedzących mięso?

A jaka to równowaga? To próba takiego wartościowania: patrzcie a oni to tez mordują.A pytanie było jasne: jak postrzegacie myślistwo. Bez porównań.

Nie związałabym się z myśliwym,nie mam w rodzinie myśliwych,nie mogłabym mieszkać w domu gdzie na podłogach ścielą się skóry zabitych zwierząt a na ścianach wiszą ich czaszki.
Nie jem mięsa zwierząt żyjących na wolności, a ostatnio nie jem miesa w ogóle dla własnego zdrowia.

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

27

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?

Pytanie czy mówimy o myslistwie na zasadzie lesniczego, kontrolowania populacji zwierząt i tak dalej - w takim wypadku jest to dla mnie smutne ale uzasadnione.
Natomiast myślistwo jako elitarny sport / frajda / sposób spedzania czasu - w życiu nie chciałabym mieć z takim człowiekiem do czynienia. Nie czulabym sie komfortowo wiedzac że dla kogoś kogo znam zabijanie jest hobby

28 Ostatnio edytowany przez Snake (2019-03-04 13:27:26)

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?

Niedaleko od mojego domu urządza się staw dla wędkarzy. Tak mnie chodzi po głowie czy aby się nie skusić i synków zabrać. Co prawda z własnego doświadczenia z dzieciństwa wiem, że to dla dziecka strasznie nudne ale kto wie, może im się spodoba. Odczuwam też żal, że mój pies przybłęda był sobie poszedł, bo póki był, to wprowadził rządy twardej łapy w zwierzęcym światku na mojej działce. Zagryzał krety, ptactwo, koty omijały nas szerokim łukiem (no to akurat źle, bo widziałem, że nieraz polują u mnie na coś). Za te jedne krety byłem mu bardzo wdzięczny, znosił je pod drzwi żeby się pochwalić. Teraz muszę coś znowu wymyślać. I tu zabawna rzecz. Kret jest pod ochroną, zabijać go nie można, a sklepy pełne są pułapek na krety i to niewątpliwie pułapek śmiercionośnych. Na myszy muszę sam polować i sorki ale nie za pomocą różnych takich humanitarnych metod. Mam ordynarne, tradycyjne pułapki i durne myszy nieźle się na nie łapią. Szczury w budynku gospodarczym tępiłem trutką, potem tylko trzeba znaleźć takiego zasuszonego trupka. Jeże i wiewiórki mają wstęp wolny.

jjbp napisał/a:

Pytanie czy mówimy o myslistwie na zasadzie lesniczego, kontrolowania populacji zwierząt i tak dalej - w takim wypadku jest to dla mnie smutne ale uzasadnione.
Natomiast myślistwo jako elitarny sport / frajda / sposób spedzania czasu - w życiu nie chciałabym mieć z takim człowiekiem do czynienia. Nie czulabym sie komfortowo wiedzac że dla kogoś kogo znam zabijanie jest hobby

A po czym się poznaje takich okropnych ludzi? Bo ja u niektórych znajomych, to dopiero po dłuższym czasie się dowiadywałem, że są myśliwymi. Osobiście znam kobiety co same chodzą w las z fuzją i nie widziałem u nich żeby miały kły jak strzyga, a ranek pewnie zaczynają od kawki, a nie szklaneczki świeżej krwi. Jakby nie myśliwi, to z naszej, waszej kasy trzeba by zatrudnić kilka razy więcej leśniczych tylko po to żeby odstrzeliwali nadmiar zwierzyny. I z naszej, waszej kasy trzeba by płacić rolnikom za szkody czynione przez zwierzynę, bo na razie płaci się z pieniędzy uzyskiwanych za pozwolenia na polowanie kupowane przez myśliwych. Ja tam wolę żeby płacił ktoś inny, a nie ja. Jak chcecie to zapłaćcie za mnie wink

Gdybym dostał zaproszenie na polowanie, takie tradycyjne, to pewnie bym skorzystał. Gdyby mi ktoś dał możliwość prawdziwego zapolowania z bronią w ręku, to bym skorzystał. Zapolowania czyli zmierzenia się ze zwierzyną, z jej sprytem, szybkością. Dlatego akurat rozumiem niesmak wielu tradycjonalistów krzywo patrzących na nowoczesny sprzęt typu hiper duper lunety itp. sprzęt, który daje zwierzynie coraz mniej szans. To jest efekt podejścia konsumpcyjnego - wydaję niemało na drogą pasję więc chcę mieć gwarancję, że coś upoluję. Dla mnie sens polowania polega na tym, że raz można upolować, a drugi, trzeci nie. Chodzić na polowanie z gwarancją, że się coś upoluje, to jak przejść się do kurnika z siekierą...

Kacie, kacie widzę uśmiech na twej twarzy, proszę powiedz, że mogę odjechać, Jechać wiele mil, mil, mil. O tak, masz wspaniałą siostrę, rozgrzała moją krew, doprowadziła ją do stanu wrzenia aby uratować cię od szubienicy, szubienicy, szubienicy, tak. Twój brat przywiózł mi srebro, twoja siostra ogrzała mą duszę, ale ja śmieję się teraz i ciągnę mocno
I widzę cię dyndającego na szubienicy.

29

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?
Snake napisał/a:

Niedaleko od mojego domu urządza się staw dla wędkarzy. Tak mnie chodzi po głowie czy aby się nie skusić i synków zabrać. Co prawda z własnego doświadczenia z dzieciństwa wiem, że to dla dziecka strasznie nudne ale kto wie, może im się spodoba. Odczuwam też żal, że mój pies przybłęda był sobie poszedł, bo póki był, to wprowadził rządy twardej łapy w zwierzęcym światku na mojej działce. Zagryzał krety, ptactwo, koty omijały nas szerokim łukiem (no to akurat źle, bo widziałem, że nieraz polują u mnie na coś). Za te jedne krety byłem mu bardzo wdzięczny, znosił je pod drzwi żeby się pochwalić. Teraz muszę coś znowu wymyślać. I tu zabawna rzecz. Kret jest pod ochroną, zabijać go nie można, a sklepy pełne są pułapek na krety i to niewątpliwie pułapek śmiercionośnych. Na myszy muszę sam polować i sorki ale nie za pomocą różnych takich humanitarnych metod. Mam ordynarne, tradycyjne pułapki i durne myszy nieźle się na nie łapią. Szczury w budynku gospodarczym tępiłem trutką, potem tylko trzeba znaleźć takiego zasuszonego trupka. Jeże i wiewiórki mają wstęp wolny.

Ja wlewam wodę z węża do kreciej "dziury" Kret się nie topi ale skutecznie się wynosi gdzie indziej.

jjbp napisał/a:

Pytanie czy mówimy o myslistwie na zasadzie lesniczego, kontrolowania populacji zwierząt i tak dalej - w takim wypadku jest to dla mnie smutne ale uzasadnione.
Natomiast myślistwo jako elitarny sport / frajda / sposób spedzania czasu - w życiu nie chciałabym mieć z takim człowiekiem do czynienia. Nie czulabym sie komfortowo wiedzac że dla kogoś kogo znam zabijanie jest hobby

A po czym się poznaje takich okropnych ludzi? Bo ja u niektórych znajomych, to dopiero po dłuższym czasie się dowiadywałem, że są myśliwymi. Osobiście znam kobiety co same chodzą w las z fuzją i nie widziałem u nich żeby miały kły jak strzyga, a ranek pewnie zaczynają od kawki, a nie szklaneczki świeżej krwi. Jakby nie myśliwi, to z naszej, waszej kasy trzeba by zatrudnić kilka razy więcej leśniczych tylko po to żeby odstrzeliwali nadmiar zwierzyny. I z naszej, waszej kasy trzeba by płacić rolnikom za szkody czynione przez zwierzynę, bo na razie płaci się z pieniędzy uzyskiwanych za pozwolenia na polowanie kupowane przez myśliwych. Ja tam wolę żeby płacił ktoś inny, a nie ja. Jak chcecie to zapłaćcie za mnie wink

Snake napisał/a:

Gdybym dostał zaproszenie na polowanie, takie tradycyjne, to pewnie bym skorzystał. Gdyby mi ktoś dał możliwość prawdziwego zapolowania z bronią w ręku, to bym skorzystał. Zapolowania czyli zmierzenia się ze zwierzyną, z jej sprytem, szybkością. Dlatego akurat rozumiem niesmak wielu tradycjonalistów krzywo patrzących na nowoczesny sprzęt typu hiper duper lunety itp. sprzęt, który daje zwierzynie coraz mniej szans. To jest efekt podejścia konsumpcyjnego - wydaję niemało na drogą pasję więc chcę mieć gwarancję, że coś upoluję. Dla mnie sens polowania polega na tym, że raz można upolować, a drugi, trzeci nie. Chodzić na polowanie z gwarancją, że się coś upoluje, to jak przejść się do kurnika z siekierą...

Zmierzenie się ze zwierzyną? Co Ty pierdzielisz chłopaku? Ty się nie mierzysz z tygrysem,lwem tylko z lisem,sarną czy zającem,mając strzelbę,stojąc na ambonie,bedąc dla zwierzaka niewidocznym.Więc jak Ty się chcesz "mierzyć" z takim zwierzakiem? No,bez jaj.Zmierzyć to się możesz z samica dzika-bez strzelby.

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

30 Ostatnio edytowany przez jjbp (2019-03-04 16:58:43)

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?

Gojka a czy ja powiedziałam że to okropni ludzie i od razu wyniucham takiego jak tylko się znajdzie w promieniu kilometra ode mnie? Jakaś soczysta nadinterpretacja z Twojej strony. Oczywiście że nie wiem od razu po poznaniu kto poluje a kto nie ale mam prawo nieakceptowac takiej formy rozrywki i nie chciec mieć takich znajomych. Tak samo jak nie wiem z marszu czy nowopoznana osoba jest rasista natomiast gdy już się o tym dowiem to mogę nie mieć ochoty na dalsze kontakty z takim człowiekiem. Nie wiem co Cie w tym tak dziwi.
O kwestiach finansowych się nie wypowiadam, jedynie o moralnych a więc co ja osobiście uważam o myslistwie jako "hobby". Opinie o kwestii finansowej całego zagadnienia zostawię dla siebie bo niezbyt mam ochotę na pyskówkę

31

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?
jjbp napisał/a:

Gojka a czy ja powiedziałam że to okropni ludzie i od razu wyniucham takiego jak tylko się znajdzie w promieniu kilometra ode mnie? Jakaś soczysta nadinterpretacja z Twojej strony. Oczywiście że nie wiem od razu po poznaniu kto poluje a kto nie ale mam prawo nieakceptowac takiej formy rozrywki i nie chciec mieć takich znajomych. Tak samo jak nie wiem z marszu czy nowopoznana osoba jest rasista natomiast gdy już się o tym dowiem to mogę nie mieć ochoty na dalsze kontakty z takim człowiekiem. Nie wiem co Cie w tym tak dziwi.
O kwestiach finansowych się nie wypowiadam, jedynie o moralnych a więc co ja osobiście uważam o myslistwie jako "hobby". Opinie o kwestii finansowej całego zagadnienia zostawię dla siebie bo niezbyt mam ochotę na pyskówkę

Ale o czym Ty do mnie rozmawiasz? Ja nic takiego,co próbujesz mi wmawiać nie napisałam big_smile

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

32 Ostatnio edytowany przez jjbp (2019-03-04 17:11:19)

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?

big_smile
Okej zakończmy zatem tą piękna wymianę zdań.
Chetnie zobaczę jak wątek dalej się rozwinie.

33

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?

Gojka, Łowcę jeleni sobie obejrzyj, to zobaczysz o co chodzi z tym mierzeniem się ze zwierzyną wink

Kacie, kacie widzę uśmiech na twej twarzy, proszę powiedz, że mogę odjechać, Jechać wiele mil, mil, mil. O tak, masz wspaniałą siostrę, rozgrzała moją krew, doprowadziła ją do stanu wrzenia aby uratować cię od szubienicy, szubienicy, szubienicy, tak. Twój brat przywiózł mi srebro, twoja siostra ogrzała mą duszę, ale ja śmieję się teraz i ciągnę mocno
I widzę cię dyndającego na szubienicy.

34

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?
Snake napisał/a:

Gojka, Łowcę jeleni sobie obejrzyj, to zobaczysz o co chodzi z tym mierzeniem się ze zwierzyną wink

Jestem fanką De Niro więc film oczywiście oglądałam.Scena polowania jest epizodyczna i niespecjalnie ma wpływ na fabułę.
Już sobie wyobrażam jak idziesz w góry polować na jelenia-weź nie fantazjuj big_smile

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

35

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?
gojka102 napisał/a:

Jestem fanką De Niro więc film oczywiście oglądałam.Scena polowania jest epizodyczna i niespecjalnie ma wpływ na fabułę.
Już sobie wyobrażam jak idziesz w góry polować na jelenia-weź nie fantazjuj big_smile

Sceny z polowaniem są dwie i spinają film w klamrę odnoszącą się do ewolucji bohatera. Drugie polowanie po powrocie z Wietnamu, kiedy De Niro wygrywa z jeleniem wychodząc po pogoni na czystą pozycję strzelecką i... rezygnuje z oddania strzału. I to jest wg mnie sedno polowania tj. wytropić zwierzę, nie dać się zauważyć, podejść na czysty strzał. Stąd akurat nie rozumiem za bardzo frajdy z siedzenia godzinami na ambonie aż zwierzę wyjdzie pod lufę. Szczególnie w powiązaniu z niedozwolonymi chyba praktykami wcześniejszego podkarmiania zwierzyny w okolicy ambony. Emocje jak pójść uciąć łeb kurze z kurnika na niedzielny rosół...

Kacie, kacie widzę uśmiech na twej twarzy, proszę powiedz, że mogę odjechać, Jechać wiele mil, mil, mil. O tak, masz wspaniałą siostrę, rozgrzała moją krew, doprowadziła ją do stanu wrzenia aby uratować cię od szubienicy, szubienicy, szubienicy, tak. Twój brat przywiózł mi srebro, twoja siostra ogrzała mą duszę, ale ja śmieję się teraz i ciągnę mocno
I widzę cię dyndającego na szubienicy.

36

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?

Można znaleźć wiele sposobów polowania które będą fajne. Kolega co weekend rusza na łowy z aparatem. Niektóre z jego zdjęć mogłyby spokojnie trafić na łamy jakiego National Geographic czy innego Poznaj Świat.

W samym zabijaniu też nie ma nic złego. Człowiek musi jeść, więc część jedzenia ma z upraw, część z hodowli, część z łowiectwa. Ohydne w łowiectwie jest to posunięcie zabijania do rangi sztuki, sportu, elitarnego zajęcia. A to tylko zabijanie. Póki to jest dla jedzenia albo wręcz z głodu, to jest ok. Zabijanie dla przyjemności jest chore. A tak a propos kontroli liczebności, to były kolega pływał na morze żeby łowić dorsze. Ryby które są tak przetrzebione, że aby populacja się odrodziła musielibyśmy przez kilka lat nie łowić ani rybki.
A argumenty ekonomiczne, sorry ale w tym kierunku poszli Holendrzy i starsi ludzie boją się iść do szpitala, bo rodzina może uznać że dziadek jest za drogi w utrzymaniu.

37 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2019-03-05 09:10:58)

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?
Lagrange napisał/a:

Można znaleźć wiele sposobów polowania które będą fajne. Kolega co weekend rusza na łowy z aparatem. Niektóre z jego zdjęć mogłyby spokojnie trafić na łamy jakiego National Geographic czy innego Poznaj Świat.

W samym zabijaniu też nie ma nic złego. Człowiek musi jeść, więc część jedzenia ma z upraw, część z hodowli, część z łowiectwa. Ohydne w łowiectwie jest to posunięcie zabijania do rangi sztuki, sportu, elitarnego zajęcia. A to tylko zabijanie. Póki to jest dla jedzenia albo wręcz z głodu, to jest ok. Zabijanie dla przyjemności jest chore. A tak a propos kontroli liczebności, to były kolega pływał na morze żeby łowić dorsze. Ryby które są tak przetrzebione, że aby populacja się odrodziła musielibyśmy przez kilka lat nie łowić ani rybki.
A argumenty ekonomiczne, sorry ale w tym kierunku poszli Holendrzy i starsi ludzie boją się iść do szpitala, bo rodzina może uznać że dziadek jest za drogi w utrzymaniu.

Chyba nieco odleciałeś  big_smile  big_smile
Tłumaczysz polowanie potrzebą zdobywania jedzenia? Aha
Właśnie łowiectwo jest ohydne bo sprowadza się do tego co napisałeś.
Kto w Polsce poluje bo musi zaspokoić głód?  big_smile

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

38

Odp: Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?
gojka102 napisał/a:

Chyba nieco odleciałeś  big_smile  big_smile
Tłumaczysz polowanie potrzebą zdobywania jedzenia? Aha
Właśnie łowiectwo jest ohydne bo sprowadza się do tego co napisałeś.
Kto w Polsce poluje bo musi zaspokoić głód?  big_smile

Pewnie nie wszyscy, ale niektórzy kłusownicy. Ci których nie stać na sztucery, ale polują wnykami i innymi sidlami. Jest tez, oprócz Polski, kilka innych miejsc na świecie i nie wszedzie żyje się tak słodko jak tu, a autorka nie zaznaczyła (albo ja tego nie zauważyłem) że chodzi tylko o polskich myśliwych.

Posty [ 1 do 38 z 44 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Myśliwi - pasjonaci czy mordercy?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018