Poczucie straty pomimo ... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Poczucie straty pomimo ...

Strony 1 2 3 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 299 ]

Temat: Poczucie straty pomimo ...

Machiavelli powiedział żaden wiatr nie jest pomyślny temu, kto nie wie, do którego portu płynie i tak też ja się czuję. Spotkałem dziś dziewczynę z którą zacząłem spotykać się w końcowej fazie rozwodu. Na początku było cudownie, szybko zorientowałem się, że dziewczyna jest jeśli chodzi o słowa - doskonała, ale nie daje mi niczego uczuciowo poza słowami. Szybko się ogarnąłem, nie miałem ochoty brnąć w związek z kimś kto był jeszcze bardziej niefajny niż kobieta z którą brałem rozwód. Przechodząc do sedna spotykając ją przypomniałem sobie jak dużo bólu kosztowało mnie to rozstanie. Wiedziałem, że nie dostaję tego oczekuję i że muszę odejść, działałem jak na auto pilocie rozstałem się, ale brakowało mi jej.

Zupełnie nie rozumiem tych wiatrów... dlaczego poczucie straty choć to ja odchodziłem wiedząc, że to nie miało przyszłości.

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Poczucie straty pomimo ...

Ja też miałam chłopaka,którego poznałam w okresie jego rozstania z żoną. Widziałam w nim to o czym Ty mówisz - brak zecydowania, ciągle " boczne wiatry ", brak  planów na przyszłość..a kiedy już się zdecydował na wspólne zamieszkanie ze mną i dzieck o  to sobie nagle przypomniał ,że kocha żonę.
Moim zdaniem w złym momencie poznałeś tą dziewczynę, ale w dobrym zakończyłeś ten związek .  Żeby zacząć coś na 100% wypada zamknąć rozdział małżeństwa i przerobić to wszystko co było w nim dobre i złe.
Ja po tym jak mnie rzucił ex pół roku dochodziłam do siebie na psychotropach a mogło się inaczej skończyć.

3

Odp: Poczucie straty pomimo ...
Anulka1987 napisał/a:

Ja też miałam chłopaka,którego poznałam w okresie jego rozstania z żoną. Widziałam w nim to o czym Ty mówisz - brak zecydowania, ciągle " boczne wiatry ", brak  planów na przyszłość..a kiedy już się zdecydował na wspólne zamieszkanie ze mną i dzieck o  to sobie nagle przypomniał ,że kocha żonę.
Moim zdaniem w złym momencie poznałeś tą dziewczynę, ale w dobrym zakończyłeś ten związek .  Żeby zacząć coś na 100% wypada zamknąć rozdział małżeństwa i przerobić to wszystko co było w nim dobre i złe.
Ja po tym jak mnie rzucił ex pół roku dochodziłam do siebie na psychotropach a mogło się inaczej skończyć.

Ja miałem na myśli inną sytuację, ja nie wahałem się, wiedziałem dlaczego się rozwodzę i do teraz tego nie żałuję. Chodziło mi o to, że ta dziewczyna okazała się zupełnie pozbawiona ciepła w życiu codziennym, w trakcie spotkań, na messengerze była idealna. Odszedłem bo szukałem tego ciepła na żywo, odchodziłem od kobiety która właśnie była zimna. Ciekawe było to, że cierpiałem i długo musiałem sobie powtarzać że to co przypomina mi głowa to teksty które były pisane, a na co dzień była zimną kobietą skoncentrowaną na sobie. Logicznie prosta sprawa ale i tak było mi przykro.

Potem doszedłem do tego, że jestem typem gościa którego łatwo złowić na wizję ciepłej rodziny. Płynę przez życie szukając portu "normalna ciepła rodzina" i rzuca mną po portach. Chciałbym być pewien tego portu, ale moje serce chyba samo nie wie co to za port, a co gorsza cierpi z powodu sytuacji które samo sobie wyimaginowało.

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

4

Odp: Poczucie straty pomimo ...
john.doe80 napisał/a:

Potem doszedłem do tego, że jestem typem gościa którego łatwo złowić na wizję ciepłej rodziny. Płynę przez życie szukając portu "normalna ciepła rodzina" i rzuca mną po portach.

Mnie się wydaje, że większość ludzi chce zawinąć do tego portu. Na takim podstawowym poziomie każdy chciałby znaleźć i dawać troskę i oparcie, ale w praktyce nie wszyscy potrafią. Bo może to wcale nie jest proste.

5

Odp: Poczucie straty pomimo ...
MagdaLena1111 napisał/a:
john.doe80 napisał/a:

Potem doszedłem do tego, że jestem typem gościa którego łatwo złowić na wizję ciepłej rodziny. Płynę przez życie szukając portu "normalna ciepła rodzina" i rzuca mną po portach.

Mnie się wydaje, że większość ludzi chce zawinąć do tego portu. Na takim podstawowym poziomie każdy chciałby znaleźć i dawać troskę i oparcie, ale w praktyce nie wszyscy potrafią. Bo może to wcale nie jest proste.

Tylko kobiety z którymi byłem chciały tworzyć ten port w teorii.

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

6

Odp: Poczucie straty pomimo ...
john.doe80 napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:
john.doe80 napisał/a:

Potem doszedłem do tego, że jestem typem gościa którego łatwo złowić na wizję ciepłej rodziny. Płynę przez życie szukając portu "normalna ciepła rodzina" i rzuca mną po portach.

Mnie się wydaje, że większość ludzi chce zawinąć do tego portu. Na takim podstawowym poziomie każdy chciałby znaleźć i dawać troskę i oparcie, ale w praktyce nie wszyscy potrafią. Bo może to wcale nie jest proste.

Tylko kobiety z którymi byłem chciały tworzyć ten port w teorii.

Albo pragnienia były prawdziwe, ale w praktyce im czy też Wam nie wychodziło

7

Odp: Poczucie straty pomimo ...
MagdaLena1111 napisał/a:
john.doe80 napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Mnie się wydaje, że większość ludzi chce zawinąć do tego portu. Na takim podstawowym poziomie każdy chciałby znaleźć i dawać troskę i oparcie, ale w praktyce nie wszyscy potrafią. Bo może to wcale nie jest proste.

Tylko kobiety z którymi byłem chciały tworzyć ten port w teorii.

Albo pragnienia były prawdziwe, ale w praktyce im czy też Wam nie wychodziło

Akurat w przypadku tej dziewczyny była gra na dwie strony, dużo mówienia płomiennych słów i zero odzwierciedlenia w czynach, dużo wykorzystywania i egocentryzmu. Kiedy otwarcie jej to mówiłem doszło do tego zimno. W przypadku tej dziewczyny dziwiło mnie, że sam odszedłem z tych wszystkich powodów, ale i tak za nią tęskniłem. Głupie jest serce bo tęskni za fatamorganą zbudowaną ze słów.

Gdzieś we mnie jest potrzeba żeby ktoś stracił dla mnie głowę i nawet jeśli to tylko słowa to głowa odchodzi, a serce tęskni. Bezsensu.

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

8 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-02-08 19:10:52)

Odp: Poczucie straty pomimo ...
john.doe80 napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:
john.doe80 napisał/a:

Tylko kobiety z którymi byłem chciały tworzyć ten port w teorii.

Albo pragnienia były prawdziwe, ale w praktyce im czy też Wam nie wychodziło

Akurat w przypadku tej dziewczyny była gra na dwie strony, dużo mówienia płomiennych słów i zero odzwierciedlenia w czynach, dużo wykorzystywania i egocentryzmu. Kiedy otwarcie jej to mówiłem doszło do tego zimno. W przypadku tej dziewczyny dziwiło mnie, że sam odszedłem z tych wszystkich powodów, ale i tak za nią tęskniłem. Głupie jest serce bo tęskni za fatamorganą zbudowaną ze słów.

Gdzieś we mnie jest potrzeba żeby ktoś stracił dla mnie głowę i nawet jeśli to tylko słowa to głowa odchodzi, a serce tęskni. Bezsensu.

Czy zdajesz sobie sprawę, że Twoje pragnienie brzmi jak wołanie o miłość bezwarunkową taką, którą moźe dać chyba tylko matka dziecku? Jak się nie dostało w dzieciństwie wyposażenia w postaci miłości rodziców, to później chodzi się po świecie w jej poszukiwaniu, albo szuka portu, w którym się ją otrzyma. Nie wiem, czy jakakolwiek kobieta poza matką jest w stanie zapełnić Twoje puste miejsce, które chcesz wypełnić. Ludzie sobie dają i biorą od siebie nawzajem, ale obawiam się, że  u Ciebie może nie być dna i wszystko dane wpada w otchłań bezdenna, albo może tylko szukasz i chcesz brać a dawać nie możesz wiele, bo wciąż zbierasz to, w co Ciebie nie wyposażono, więc nie masz czym się dzielić.

9

Odp: Poczucie straty pomimo ...
MagdaLena1111 napisał/a:

Czy zdajesz sobie sprawę, że Twoje pragnienie brzmi jak wołanie o miłość bezwarunkową taką, którą moźe dać chyba tylko matka dziecku? Jak się nie dostało w dzieciństwie wyposażenia w postaci miłości rodziców, to później chodzi się po świecie w jej poszukiwaniu, albo szuka portu, w którym się ją otrzyma. Nie wiem, czy jakakolwiek kobieta poza matką jest w stanie zapełnić Twoje puste miejsce, które chcesz wypełnić. Ludzie sobie dają i biorą od siebie nawzajem, ale obawiam się, że  u Ciebie może nie być dna i wszystko dane wpada w otchłań bezdenna, albo może tylko szukasz i chcesz brać a dawać nie możesz wiele, bo wciąż zbierasz to, w co Ciebie nie wyposażono, więc nie masz czym się dzielić.

Zdaję i w okresie dojrzewania było tak jak napisałaś, z powodu odrzucenia przez matkę szukałem czegoś czego nie mogłem znaleźć. Teraz jestem bardziej świadomy i potrafię dawać i otrzymywać i do czasu kiedy nie zostanę zraniony to działa potem zaczynam być zimny, ale to na marginesie.

Mnie brakuje kobiety która wybrała by Mnie, nie to co na około mnie.

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

10 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-02-08 23:47:43)

Odp: Poczucie straty pomimo ...
john.doe80 napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Czy zdajesz sobie sprawę, że Twoje pragnienie brzmi jak wołanie o miłość bezwarunkową taką, którą moźe dać chyba tylko matka dziecku? Jak się nie dostało w dzieciństwie wyposażenia w postaci miłości rodziców, to później chodzi się po świecie w jej poszukiwaniu, albo szuka portu, w którym się ją otrzyma. Nie wiem, czy jakakolwiek kobieta poza matką jest w stanie zapełnić Twoje puste miejsce, które chcesz wypełnić. Ludzie sobie dają i biorą od siebie nawzajem, ale obawiam się, że  u Ciebie może nie być dna i wszystko dane wpada w otchłań bezdenna, albo może tylko szukasz i chcesz brać a dawać nie możesz wiele, bo wciąż zbierasz to, w co Ciebie nie wyposażono, więc nie masz czym się dzielić.

Zdaję i w okresie dojrzewania było tak jak napisałaś, z powodu odrzucenia przez matkę szukałem czegoś czego nie mogłem znaleźć. Teraz jestem bardziej świadomy i potrafię dawać i otrzymywać i do czasu kiedy nie zostanę zraniony to działa potem zaczynam być zimny, ale to na marginesie.

Mnie brakuje kobiety która wybrała by Mnie, nie to co na około mnie.

A co Ciebie raniło tak bardzo, że stawałeś się zimny?
Bo jak sobie to złożę razem z tytułem wątku, to mi wychodzą utracone złudzenia. Wygląda na to, że nie zakochiwałeś się w kobiecie, ale w swoim wybobrażeniu o niej.

Pragniesz abyś to TY był wybrany, ale czy sam wybrałeś daną osobę za to, jaka ona jest, czy za (niezrealizowaną) obietnicę, że zaleje Cię morzem miłości?

11

Odp: Poczucie straty pomimo ...
MagdaLena1111 napisał/a:

A co Ciebie raniło tak bardzo, że stawałeś się zimny?
Bo jak sobie to złożę razem z tytułem wątku, to mi wychodzą utracone złudzenia. Wygląda na to, że nie zakochiwałeś się w kobiecie, ale w swoim wybobrażeniu o niej.

Pragniesz abyś to TY był wybrany, ale czy sam wybrałeś daną osobę za to, jaka ona jest, czy za (niezrealizowaną) obietnicę, że zaleje Cię morzem miłości?

Zakochiwałem się w tym co mówiły (w obrazie jaki tworzyły), im bardziej widziałem że za słowami nie ma czynów, a słowa i to co robią to czysta manipulacja tym bardziej robiłem się zimny. 
Co do dziewczyny o której założyłem ten temat, była spełnieniem moich marzeń (tak myślałem jak się poznaliśmy) pod każdym względem, później okazało się, że była świetnym kameleonem. Pod każdym względem była idealna, poza tym że była skrajną egoistką którą nie interesowało nic poza nią samą i matką i jedynym z kim się liczyła to jej matka.

Po pewnym czasie okazało się, że jest zimną mocno zdystansowaną kobietą. Nie rozmawialiśmy, nie było fizyczności, przytulania, ciepła, ale Ona dalej deklarowała, że bardzo mnie kocha. Widziałem jak włącza swoją radość życia przy obcych i udaje tak samo jak przy mnie na początku. Najpierw myślałem że to kwestia znudzenia mną, ale ona była taka sama wobec ludzi ze swojej rodziny którzy ją znali. Ja usychałem za ciepłem, a ona potrafiła go tylko wytworzyć do obcych ludzi.

Odszedłem, ale było mi ciężko.

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

12

Odp: Poczucie straty pomimo ...

A czy Ty potrafiłeś dawać ciepło swoim kobietom? Pragniesz bliskości i ciepła ale w związku to zawsze jest wzajemna wymiana takich relacji i zachowań. Jak było z Tobą?

13

Odp: Poczucie straty pomimo ...
john.doe80 napisał/a:

Zakochiwałem się w tym co mówiły (w obrazie jaki tworzyły), im bardziej widziałem że za słowami nie ma czynów, a słowa i to co robią to czysta manipulacja tym bardziej robiłem się zimny.
Co do dziewczyny o której założyłem ten temat, była spełnieniem moich marzeń (tak myślałem jak się poznaliśmy) pod każdym względem, później okazało się, że była świetnym kameleonem.

Zakochiwałeś się w swoim wyobrażeniu o kobiecie zamiast w realnym człowieku. Słyszałeś w jej słowach to, co chciałeś usłyszeć, widziałeś to, co chciałeś zobaczyć. Tamto już było, minęło, lecz w przyszłości nie rób w swojej głowie założeń, nie kupuj obietnic, ale obserwuj zachowania, patrz na czyny.
Brakuje mi u Ciebie ciekawości kobiety, z która postanawiasz się związać. Wiążesz się ze swoim własnym wyobrażeniem o niej.
A tak na marginesie, działasz na moje lęki, bo obawiam się, że ktoś znów będzie chciał mnie zawłaszczyć, dopasować do swojego wyobrażenia zamiast mnie z ciekawością poznawać oraz przyjmować taką, jaka jestem.


Odszedłem, ale było mi ciężko.

Współczuję :-(
Niestety, też to przerabiałam, wciąź jeszcze przerabiam.

14 Ostatnio edytowany przez john.doe80 (2019-02-10 11:08:53)

Odp: Poczucie straty pomimo ...
CudownaInaczej napisał/a:

A czy Ty potrafiłeś dawać ciepło swoim kobietom? Pragniesz bliskości i ciepła ale w związku to zawsze jest wzajemna wymiana takich relacji i zachowań. Jak było z Tobą?

Wydaje mi się że tak. Nie jestem też kimś kto oczekuje nie wiadomo czego. Mieliśmy taki rytuał, że zawsze miała świeżą różę ode mnie, jak zamieszkaliśmy razem podchodziła do dostawania tej róży jak do uzupełnienia papieru toaletowego, ambiwalentnie. A jedyne czego ja chciałem to jej uśmiechu.


MagdaLena1111 napisał/a:

Zakochiwałeś się w swoim wyobrażeniu o kobiecie zamiast w realnym człowieku. Słyszałeś w jej słowach to, co chciałeś usłyszeć, widziałeś to, co chciałeś zobaczyć. Tamto już było, minęło, lecz w przyszłości nie rób w swojej głowie założeń, nie kupuj obietnic, ale obserwuj zachowania, patrz na czyny.
Brakuje mi u Ciebie ciekawości kobiety, z która postanawiasz się związać. Wiążesz się ze swoim własnym wyobrażeniem o niej.
A tak na marginesie, działasz na moje lęki, bo obawiam się, że ktoś znów będzie chciał mnie zawłaszczyć, dopasować do swojego wyobrażenia zamiast mnie z ciekawością poznawać oraz przyjmować taką, jaka jestem..

Analizowałem to na wiele sposobów i nie zgodzę się z Tobą, to ja pasowałem tym kobietą i dlatego one mówiły o cechach które wiedziały że działają na mnie, a tylko dlatego że chciałem je poznać orientowałem się, że to jest tylko gadanie. Co więcej nigdy nie zmieniałem kobiet z którymi byłem, w kilku przypadkach delikatnie starałem się żeby zrobiły trochę miejsca w swoim życiu na mnie... bo ciężko zacząć z kimś żyć jeśli on nie może wygospodarować miejsca w łazience na 5 twoich kosmetyków.

Jedynym moim wyobrażeniem była miłość, z ciepłem, przytulaniem, uśmiechami, drobnym okazywaniem miłości i każda z nich w opowieściach była.

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

15 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-02-10 20:54:46)

Odp: Poczucie straty pomimo ...

OK, john. Rozumiem, że czujesz się wprowadzony w błąd, zmanipulowany i oszukany. Nie rozumiem takiego postępowania ze strony Twojej partnerki czy partnerek, bo kłamstwo ma krótkie nogi i już na wstępie można było przewidzieć konsekwencje i skutek, ale załóżmy, że tak właśnie było.
W takim razie masz do zrobienia kilka rzeczy, tj. zastanowić się dlaczego czułymi słówkami i obietnicami bez pokrycia dałeś się złowić. Ponadto zrozumieć, że jak nic z tym nie zrobisz, to historia się powtórzy. Kolejny krok to puścić tamto, co było a jeśli nie potrafisz, to przyjąć, że coś z Tobą nie tak ;-) A na koniec dopuścić do siebie myśl, że masz swój udział w nieudanym związku i on nie tylko polega na wyborze nieodpowiedniej partnerki, ale także Twojej nieskuteczności w jakiejś części.
Wszystko to oznacza, że powinieneś nad sobą popracować, np. postarać się zrozumieć, czemu lokujesz swoje uczucia w takim a nie innym typie kobiet oraz co powinieneś umieć i wiedzieć, żeby związek pozostawał atrakcyjny dla obojga. Bo chociaż piszesz, że nie chciałeś zmieniać kobiety, z którą się wiązałeś, to przecież wspólnym działaniem mogliście stworzyć to, czego tak szukasz, czyli czułe gesty i dotyk, przytulanie, uśmiechy i wszelkie przejawy wzajemnej życzliwości i troski.
Czas leczy rany i za jakiś czas będziesz gotowy na coś nowego, ale wypełnij ten czas sensownie, żeby już nie powielać błędów, bo czas sam w sobie nie zmieni niczego.

16 Ostatnio edytowany przez john.doe80 (2019-02-11 14:01:26)

Odp: Poczucie straty pomimo ...
MagdaLena1111 napisał/a:

OK, john. Rozumiem, że czujesz się wprowadzony w błąd, zmanipulowany i oszukany. Nie rozumiem takiego postępowania ze strony Twojej partnerki czy partnerek, bo kłamstwo ma krótkie nogi i już na wstępie można było przewidzieć konsekwencje i skutek, ale załóżmy, że tak właśnie było.
W takim razie masz do zrobienia kilka rzeczy, tj. zastanowić się dlaczego czułymi słówkami i obietnicami bez pokrycia dałeś się złowić. Ponadto zrozumieć, że jak nic z tym nie zrobisz, to historia się powtórzy. Kolejny krok to puścić tamto, co było a jeśli nie potrafisz, to przyjąć, że coś z Tobą nie tak ;-) A na koniec dopuścić do siebie myśl, że masz swój udział w nieudanym związku i on nie tylko polega na wyborze nieodpowiedniej partnerki, ale także Twojej nieskuteczności w jakiejś części.
Wszystko to oznacza, że powinieneś nad sobą popracować, np. postarać się zrozumieć, czemu lokujesz swoje uczucia w takim a nie innym typie kobiet oraz co powinieneś umieć i wiedzieć, żeby związek pozostawał atrakcyjny dla obojga. Bo chociaż piszesz, że nie chciałeś zmieniać kobiety, z którą się wiązałeś, to przecież wspólnym działaniem mogliście stworzyć to, czego tak szukasz, czyli czułe gesty i dotyk, przytulanie, uśmiechy i wszelkie przejawy wzajemnej życzliwości i troski.
Czas leczy rany i za jakiś czas będziesz gotowy na coś nowego, ale wypełnij ten czas sensownie, żeby już nie powielać błędów, bo czas sam w sobie nie zmieni niczego.

To wszystko co piszesz rozumiem, ze wszystkim się zgadzam i dlatego nie rozumiem swojej głowy. Dlaczego jest mi smutno z powodu straty nawet po dłuższym czasie. Pamiętam jak bardzo chciałem odejść od tej dziewczyny, a w końcu jak odszedłem wiedziałem, że to była najlepsza decyzja dla mnie, a i tak przeżywałem rozstanie. Przeżywałem to tak jakby ona mnie zostawiła. Tego nie rozumiem. Czy to kwestia utraconych marzeń? Czy żal za utratą tak pięknej kobiety... Dziewczyna była spektakularnie piękna, przyjemność sprawiało mi patrzenie na nią. Nie chcę o sobie myśleć jak o kimś kto tęsknił za nią jak za dziełem sztuki stojącym w gablotce.

Dziwię się swojej głowie.

P.S.
Gdyby Ona chciała coś ze mną stworzyć, poza zrobieniem ze mnie jej gosposia to pewnie bylibyśmy razem.

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

17 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-02-11 17:22:15)

Odp: Poczucie straty pomimo ...
john.doe80 napisał/a:

Dlaczego jest mi smutno z powodu straty nawet po dłuższym czasie. Pamiętam jak bardzo chciałem odejść od tej dziewczyny, a w końcu jak odszedłem wiedziałem, że to była najlepsza decyzja dla mnie, a i tak przeżywałem rozstanie. Przeżywałem to tak jakby ona mnie zostawiła. Tego nie rozumiem. Czy to kwestia utraconych marzeń? Czy żal za utratą tak pięknej kobiety... Dziewczyna była spektakularnie piękna, przyjemność sprawiało mi patrzenie na nią. Nie chcę o sobie myśleć jak o kimś kto tęsknił za nią jak za dziełem sztuki stojącym w gablotce.

Dziwię się swojej głowie.

Chyba wiem, co masz na myśli.Mam wrażenie, że im więcej czasu upływa od rozstania, tym bardziej idealizuję związek, z którego się przecież...ewakuowałam. Zacierają się złe rzeczy, które przeszkadzały i ciążyły. Do tego dochodzi samotność. Dopiero co wróciłam z wyjazdu a tu pusty dom, a dom mam nowiutki, jeszcze się urządzam, daje mi to radość, ale fajniej byłoby ją z kimś bliskim dzielić. Albo poszłam wczoraj w południe na spacer po plaży, piękna pogoda, więc ludzi niemal tyle co w sezonie, w tym pełno par i rodzin, poczułam się jeszcze bardziej osamotniona. Może to więc tęsknota za związkiem, za możliwością dzielenia codziennych spraw z bliską osoba, a nie za „spektakularnie piękną” przeszłością :-)


P.S.
Gdyby Ona chciała coś ze mną stworzyć, poza zrobieniem ze mnie jej gosposia to pewnie bylibyśmy razem.

Wiem, wiem. Ona też ma swoją wizję związku i problem w tym, że Waszym wizjom nie było po drodze ;-)

18

Odp: Poczucie straty pomimo ...
MagdaLena1111 napisał/a:

Chyba wiem, co masz na myśli.Mam wrażenie, że im więcej czasu upływa od rozstania, tym bardziej idealizuję związek, z którego się przecież...ewakuowałam. Zacierają się złe rzeczy, które przeszkadzały i ciążyły. Do tego dochodzi samotność. Dopiero co wróciłam z wyjazdu a tu pusty dom, a dom mam nowiutki, jeszcze się urządzam, daje mi to radość, ale fajniej byłoby ją z kimś bliskim dzielić. Albo poszłam wczoraj w południe na spacer po plaży, piękna pogoda, więc ludzi niemal tyle co w sezonie, w tym pełno par i rodzin, poczułam się jeszcze bardziej osamotniona. Może to więc tęsknota za związkiem, za możliwością dzielenia codziennych spraw z bliską osoba, a nie za „spektakularnie piękną” przeszłością :-)

https://www.youtube.com/watch?v=2Z5mzqQrA9w

A koledzy mówią: - Ten ma dobrze...
I z niesmakiem patrzą na swe żony.
I dosłownie nie ma prawie dnia.
...
Lew się dziwi, zazdrości im rodzin,
Chętnie z dziećmi by się bawił jak psisko,
...
I odpływa w samotność wieczoru...
Nie jest dobrze samotnym lwom,
Legowiskom wbrew i wbrew pozorom.

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

19

Odp: Poczucie straty pomimo ...

Mogę się podpiąć pod temat? Bo widzę, że tu podobne przeżycia.
Jak to jest, że idealizujemy poprzedni związek? Albo jak przestać to robić? Myślałem, że z miesiąca na miesiąc będzie coraz lepiej a poziom bólu i smutku pozostaje na tym samym poziomie a czasem powraca ze zdwojoną siłą.

20 Ostatnio edytowany przez john.doe80 (2019-02-12 10:29:31)

Odp: Poczucie straty pomimo ...
pkamiski98 napisał/a:

Jak to jest, że idealizujemy poprzedni związek? Albo jak przestać to robić? Myślałem, że z miesiąca na miesiąc będzie coraz lepiej a poziom bólu i smutku pozostaje na tym samym poziomie a czasem powraca ze zdwojoną siłą.

Ja idealizuje ze względu na wiele drobnych szczegółów( kropek) które czyniły ten związek wyjątkowy. Jak byłem blisko tego związku widziałem, że obraz z tych kropek to tylko pojedyncze kropki, nic je nie łączy... z czasem oddalając się widzę tylko obrazek ale w związku z tym że kropki świecą jeszcze mocniej to z daleka widać jakby były połączenia między kropkami... ale ja wiem że ich tam nie ma. Dla mnie odpowiedzią jest przypominać sobie, że choć z daleka zlewa się to piękny obraz to z bliska to były punkty.

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

21 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-02-12 12:27:46)

Odp: Poczucie straty pomimo ...
john.doe80 napisał/a:
pkamiski98 napisał/a:

Jak to jest, że idealizujemy poprzedni związek? Albo jak przestać to robić? Myślałem, że z miesiąca na miesiąc będzie coraz lepiej a poziom bólu i smutku pozostaje na tym samym poziomie a czasem powraca ze zdwojoną siłą.

Ja idealizuje ze względu na wiele drobnych szczegółów( kropek) które czyniły ten związek wyjątkowy. Jak byłem blisko tego związku widziałem, że obraz z tych kropek to tylko pojedyncze kropki, nic je nie łączy... z czasem oddalając się widzę tylko obrazek ale w związku z tym że kropki świecą jeszcze mocniej to z daleka widać jakby były połączenia między kropkami... ale ja wiem że ich tam nie ma. Dla mnie odpowiedzią jest przypominać sobie, że choć z daleka zlewa się to piękny obraz to z bliska to były punkty.

A ja to widzę tak, że tęskni się za dobrymi elementami i momentami w minionym związku, tracąc z oczu to, co tam nie grało. Przecież jakby w tamtych związkach było nam tylko źle, to byśmy w nich nie byli, zakładając, że nikt z nas nie jest masochistą :-D. Ale jestem pewna, że wolę być sama niż jeszcze raz wejść w coś podobnego.
Jesteśmy tak skonstruowani, że dobieramy się w pary, tylko nie tak łatwo, z różnych powodów, trafić na kogoś, przy kim łatwo być sobą i się rozwijać.

22

Odp: Poczucie straty pomimo ...

Mózg lubi wypierac to co negatywne, taki jego sposób na obronę. Dlatego po czasie kojarzymy raczej te dobre wspomnienia.

-

23

Odp: Poczucie straty pomimo ...
MagdaLena1111 napisał/a:

... tylko nie tak łatwo, z różnych powodów, trafić na kogoś, przy kim łatwo być sobą i się rozwijać.

Patrząc na swoje życie widzę - pewne związki były i nie postawiały smutku i żalu, ale czasem bywa tak, że związki miały w sobie coś wyjątkowego, miałem wobec nich duże oczekiwania, przez krótką chwilę dawały taki odlot że później trzeba było odchorować... i jak u alkoholika mały kieliszek i człowiek czuje co może się wydarzyć.

Czasem to co najprostsze i najłatwiejsze jest najtrudniejsze do znalezienia. W tym całym świeci ściemy szukanie tych najprostszych wartości jest jak szukanie igły w stogu siana.

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

24 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-02-12 17:01:48)

Odp: Poczucie straty pomimo ...
john.doe80 napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

... tylko nie tak łatwo, z różnych powodów, trafić na kogoś, przy kim łatwo być sobą i się rozwijać.

Patrząc na swoje życie widzę - pewne związki były i nie postawiały smutku i żalu, ale czasem bywa tak, że związki miały w sobie coś wyjątkowego, miałem wobec nich duże oczekiwania, przez krótką chwilę dawały taki odlot że później trzeba było odchorować... i jak u alkoholika mały kieliszek i człowiek czuje co może się wydarzyć.

Masz na myśli zakochanie? Haj, który daje cały zestaw neuroprzekźników, a który trwa mniej więcej tyle, ile trzeba, żeby spłodzić dziecko, urodzić je i chwilę odchować. Bo tak to sobie obmysliła natura. A co potem?

Czasem to co najprostsze i najłatwiejsze jest najtrudniejsze do znalezienia. W tym całym świeci ściemy szukanie tych najprostszych wartości jest jak szukanie igły w stogu siana.

Wydaje mi się, że wartości są, były i będą. Trudno trafić po prostu na kogoś z jednej strony interesującego, rozwijającego się, kogoś, kto w pewnym sensie nie może nam się znudzić, ale z drugiej strony trzeba przy tym być taką samą osobą, czyli interesującą i rozwijającą się.
Brakuje mi słów, żeby opisać to, co chcę przekazać, ale chodzi też o to, żeby związek sam w sobie był wartością, ale nie taką, dla której trzeba się poświęcać, czyli chować siebie, swoją osobowość, swoje marzenia i plany do szafy, ale żeby je można było wspólnie realizować i rozwijać. I żeby to było naturalne, a nie wymuszone.

25

Odp: Poczucie straty pomimo ...

John
Ile trwa u Ciebie już to poczucie straty? Jak długo męczysz się wewnętrznie i ile znosisz już ten ból?

26 Ostatnio edytowany przez john.doe80 (2019-02-13 22:03:44)

Odp: Poczucie straty pomimo ...
MagdaLena1111 napisał/a:

Masz na myśli zakochanie? Haj, który daje cały zestaw neuroprzekźników, a który trwa mniej więcej tyle, ile trzeba, żeby spłodzić dziecko, urodzić je i chwilę odchować. Bo tak to sobie obmysliła natura. A co potem? .

Bardziej tzw. chemię, odurzenie. Większość osób ma to do odcinki tak jak piszesz. Ja na szczęście nigdy aż tak nie popłynąłem. Czasami wychodziłem na pełne morze w bali, ale na szczęście morze było łaskaw (tzn. partnerki nie traciły rozsądku), albo ja miałem za dużo oleju w głowie lub za mało cisnąłem.

MagdaLena1111 napisał/a:

Wydaje mi się, że wartości są, były i będą. Trudno trafić po prostu na kogoś z jednej strony interesującego, rozwijającego się, kogoś, kto w pewnym sensie nie może nam się znudzić, ale z drugiej strony trzeba przy tym być taką samą osobą, czyli interesującą i rozwijającą się.
Brakuje mi słów, żeby opisać to, co chcę przekazać, ale chodzi też o to, żeby związek sam w sobie był wartością, ale nie taką, dla której trzeba się poświęcać, czyli chować siebie, swoją osobowość, swoje marzenia i plany do szafy, ale żeby je można było wspólnie realizować i rozwijać. I żeby to było naturalne, a nie wymuszone.

Rozumem co masz na myśli. Lubiłem patrzeć jak kobiety przy mnie się rozwijały.  Zwykle moje związki zaczynały się od ich zainteresowania moimi pasjami lub mną w kontekście tego co robię. Przychodzi jednak czas, że nie chcę być już przewodnikiem, oddającym swoje doświadczenie, a bardziej partnerem, kimś kto też może wziąć coś od drugiej strony.

pkamiski98 napisał/a:

John
Ile trwa u Ciebie już to poczucie straty? Jak długo męczysz się wewnętrznie i ile znosisz już ten ból?

Zwykle parę miesięcy, ale są kobiety które jak spotkam po latach to serce szybciej zabije.

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

27

Odp: Poczucie straty pomimo ...
john.doe80 napisał/a:

Przychodzi jednak czas, że nie chcę być już przewodnikiem, oddającym swoje doświadczenie, a bardziej partnerem, kimś kto też może wziąć coś od drugiej strony.

Co Ci przeszkadzało zatem, żeby brać od drugiej strony?

28 Ostatnio edytowany przez john.doe80 (2019-02-15 14:23:14)

Odp: Poczucie straty pomimo ...
MagdaLena1111 napisał/a:

Co Ci przeszkadzało zatem, żeby brać od drugiej strony?

Biorąc dosłownie, branie z każdej strony przebiegało bez zastrzeżeń. (Przepraszam musiałem wink )


A na poważnie to różnie, czasem był opór i szok, że ja czegoś chcę, czasem nie było co brać bo Pani okazywała się zupełnie "bez wolna". Wyjątkiem była moja żona, ale Ona też okazała się fajną manipulantką. Poza tym ja też jestem wymagający i nie chcę brać byle czego i byle jak...

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

29

Odp: Poczucie straty pomimo ...
john.doe80 napisał/a:

A na poważnie to różnie, czasem był opór i szok, że ja czegoś chcę, czasem nie było co brać bo Pani okazywała się zupełnie "bez wolna". Wyjątkiem była moja żona, ale Ona też okazała się fajną manipulantką. Poza tym ja też jestem wymagający i nie chcę brać byle czego i byle jak...

To chyba jeszcze raz potwierdza się, że trzeba bardziej popracować na etapie selekcji, żeby nie brać byle czego i byle jak, aby ograniczyć do minimum ryzyko późniejszych rozczarowań.
Tylko ostrzegam, że w tej chwili włącza się tryb „księżniczkowania” lub „księciowania” ;-)

30

Odp: Poczucie straty pomimo ...
MagdaLena1111 napisał/a:

To chyba jeszcze raz potwierdza się, że trzeba bardziej popracować na etapie selekcji, żeby nie brać byle czego i byle jak, aby ograniczyć do minimum ryzyko późniejszych rozczarowań.
Tylko ostrzegam, że w tej chwili włącza się tryb „księżniczkowania” lub „księciowania” ;-)

I tu się koło zamyka. Podążam za chemią, a nie rozsądkiem. Niestety rozsądek nigdy nie obudził chemii, zawsze daje mi przyjaciół.


MagdaLena1111

A jaka jest twoja historia?

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

31

Odp: Poczucie straty pomimo ...
john.doe80 napisał/a:

I tu się koło zamyka. Podążam za chemią, a nie rozsądkiem. Niestety rozsądek nigdy nie obudził chemii, zawsze daje mi przyjaciół.

A czym dla Ciebie jest chemia?
Czego musi mieć w sobie kobieta więcej niż inne, żebyś odleciał? Próbowałeś TO sobie zdefiniować?
I czy koło będzie się tak samo wiecznie zamykało w tym samym miejscu, jeśli przy świadomiści, że Cię pochłania będziesz w stanie obserwować siebie i dostrzec, że obiekt fascynacji ma „defekt”, który za chwilę, za jakiś czas zniszczy związek? Przecież już wiesz, że chemię możesz mieć z wieloma.




A jaka jest twoja historia?

Niezwykle zwyczajna albo zwyczajnie niezwykła, gorąco mroźna, radośnie smutna, bez dramatycznych zwrotów akcji a raczej pełna logicznej konsekwencji i zdarzeń możliwych do przewidzenia.

No i jak to historia - wybrzmiała, przeminęła z wiatrem.
;-)

32

Odp: Poczucie straty pomimo ...
MagdaLena1111 napisał/a:

A czym dla Ciebie jest chemia?
Czego musi mieć w sobie kobieta więcej niż inne, żebyś odleciał? Próbowałeś TO sobie zdefiniować?
I czy koło będzie się tak samo wiecznie zamykało w tym samym miejscu, jeśli przy świadomiści, że Cię pochłania będziesz w stanie obserwować siebie i dostrzec, że obiekt fascynacji ma „defekt”, który za chwilę, za jakiś czas zniszczy związek? Przecież już wiesz, że chemię możesz mieć z wieloma.

Próbowałem, niestety wygląda na to że musi być to kombinacja, wyglądu, inteligencji i tego czegoś. A to coś to mieszanka humoru, tego co sobą reprezentuje ta osoba i magi sytuacji, to na początek. Niestety kobiety które poznaję lubią dodawać sobie.  Potrzeba jednak czasu żeby to zweryfikować.

Chciałbym żeby było prostsze. Chciałbym tak zakochać się stracić głowę dla kogoś i czuć że ta druga osoba straciła głowę dla mnie.

MagdaLena1111 napisał/a:

Niezwykle zwyczajna albo zwyczajnie niezwykła, gorąco mroźna, radośnie smutna, bez dramatycznych zwrotów akcji a raczej pełna logicznej konsekwencji i zdarzeń możliwych do przewidzenia.

No i jak to historia - wybrzmiała, przeminęła z wiatrem.
;-)

A bardziej dosłownie wink możesz na email jak nie chcesz tutaj pisać.

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

33

Odp: Poczucie straty pomimo ...
john.doe80 napisał/a:

Machiavelli powiedział żaden wiatr nie jest pomyślny temu, kto nie wie, do którego portu płynie i tak też ja się czuję. Spotkałem dziś dziewczynę z którą zacząłem spotykać się w końcowej fazie rozwodu. Na początku było cudownie, szybko zorientowałem się, że dziewczyna jest jeśli chodzi o słowa - doskonała, ale nie daje mi niczego uczuciowo poza słowami. Szybko się ogarnąłem, nie miałem ochoty brnąć w związek z kimś kto był jeszcze bardziej niefajny niż kobieta z którą brałem rozwód. Przechodząc do sedna spotykając ją przypomniałem sobie jak dużo bólu kosztowało mnie to rozstanie. Wiedziałem, że nie dostaję tego oczekuję i że muszę odejść, działałem jak na auto pilocie rozstałem się, ale brakowało mi jej.

Zupełnie nie rozumiem tych wiatrów... dlaczego poczucie straty choć to ja odchodziłem wiedząc, że to nie miało przyszłości.


Poczucie straty dlatego że zaangażowałeś się emocjonalnie .. to emocja rządzą naszym życiem dlatego tak często nie rozumiemy czemu cierpimy jesteśmy smutni przybici itp....

A czemu miała Ci dać coś wiecej niż słowa w takiej sytuacji ?? była ostrożna i tyle

Musisz zaakceptować ewentualność, że Bóg nie lubi cię, nigdy cię nie chciał i prawdopodobnie cię nienawidzi.

34

Odp: Poczucie straty pomimo ...
john.doe80 napisał/a:

A bardziej dosłownie wink możesz na email jak nie chcesz tutaj pisać.

Nie mam ochoty rozpisywać się na ten temat ani tutaj, ani na mailu. Ale żeby się nie kreować na kogoś tajemniczego, to niech będzie ;-)
Dwa związki, pierwszy dłuższy - drugi krótszy, w pierwszy weszłam za młodo - w drugi za szybko, więc mam nadzieję, że wyczerpałam przepis na to, co można zrobić, żeby się nie udało :-D. Oba zakończyłam, bo miałam swoje powody, decyzji o rozstaniu nie żałuję, ale to, że nie udało się stworzyć nic trwałego mi ciąży.
Postanowiłam przynajmniej z rok pobyć sama, bo od zawsze byłam w związku, ale mówiąc szczerze, to mam pod górkę, dlatego gdy piszesz


Potrzeba jednak czasu żeby to zweryfikować.

To świetnie Cię rozumiem :-))


Chciałbym żeby było prostsze. Chciałbym tak zakochać się stracić głowę dla kogoś i czuć że ta druga osoba straciła głowę dla mnie.

A tego bardzo nie chcę i się obawiam.

35

Odp: Poczucie straty pomimo ...

@MagdaLena1111

Co to znaczy "coś trwałego"? Dla jednego żona, dzieci i klub sąsiedzki, dla innego pół roku to już związek na stałe.

Dla Ciebie?

36 Ostatnio edytowany przez john.doe80 (2019-02-19 17:10:44)

Odp: Poczucie straty pomimo ...
Saturn napisał/a:

A czemu miała Ci dać coś wiecej niż słowa w takiej sytuacji ?? była ostrożna i tyle

To lepiej nic nie mówić, a coś robić. Jeśli dużo się mówi i nic się nie robi, a wręcz robi się coś co wręcz przeciwnego to zaczynasz czuć się oszukanym. Ona wiedziała, że się rozwodzę, wiedziała że będzie ciężko. Wiedziała że sam rozwód wypala i niszczy, a jej reakcja to wyrzuty że nie jesteś wystarczająco wesoły i gadatliwy.

MagdaLena1111 napisał/a:

Nie mam ochoty rozpisywać się na ten temat ani tutaj, ani na mailu. Ale żeby się nie kreować na kogoś tajemniczego, to niech będzie ;-)
Dwa związki, pierwszy dłuższy - drugi krótszy, w pierwszy weszłam za młodo - w drugi za szybko, więc mam nadzieję, że wyczerpałam przepis na to, co można zrobić, żeby się nie udało :-D. Oba zakończyłam, bo miałam swoje powody, decyzji o rozstaniu nie żałuję, ale to, że nie udało się stworzyć nic trwałego mi ciąży.
Postanowiłam przynajmniej z rok pobyć sama, bo od zawsze byłam w związku, ale mówiąc szczerze, to mam pod górkę

No ja mam trochę więcej za sobą. Z jednej strony cieszę się, że nie mam dzieci które zostawiłem. Strasznie bolało mnie zostawienie mojej żonie psa a co by było zostawić jej dziecko. Psa naszczęscie "odkupiłem" dziecka bym nie odzyskał. Chciałbym stworzyć kiedyś pełną rodzinę.

Dlaczego rok? To brzmi strasznie sztucznie. W mojej "branży" namacalne czuć że czas nie czeka i z każdym rokiem jest inaczej, przez to jak już coś osiągamy to tak to rozczarowuje. 

A tego bardzo nie chcę i się obawiam.

Dlaczego? JA bym tylko chciał, żeby ten stan utrzymał się do końca mojego życia.

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

37 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-02-19 19:21:09)

Odp: Poczucie straty pomimo ...
misiando napisał/a:

Co to znaczy "coś trwałego"? Dla jednego żona, dzieci i klub sąsiedzki, dla innego pół roku to już związek na stałe.

Dla Ciebie?

Moje oba związki trwały jednak dłużej niż pół roku, każdy ;-)
Tak serio, to do końca nie potrafię tego zdefiniować. Wzorzec po rodzicach mam taki, że można z sobą spędzić życie, lubiąc się przy tym i szanując, więc może coś koło tego.
Wiem, że to teraz niepopularne i zaraz mnie tu mogą zjeść obrońcy niwoczesności, ale nie chcę, żeby przez moje życie przewijali się kolejni mężczyźni.




john.doe80 napisał/a:

No ja mam trochę więcej za sobą. Z jednej strony cieszę się, że nie mam dzieci które zostawiłem. Strasznie bolało mnie zostawienie mojej żonie psa a co by było zostawić jej dziecko. Psa naszczęscie "odkupiłem" dziecka bym nie odzyskał. Chciałbym stworzyć kiedyś pełną rodzinę.

Życzę Ci, żeby Twoje marzenia się spełniły. Tak mi wychodzi, że musisz celować w kobiety z silnym instynktem opiekuńczym, które bardziej niż „opakowanie” pokochają to dziecko w Tobie i dadzą Tobie to, co „dziecko” zazwyczaj potrzebuje, czyli troskę, uwagę, zabawę, ale też bezpieczeństwo i spokój.
Szkopuł w tym, że Ty stawiasz na partnerki odpowiedniej dla „opakowania”, choć tak naprawdę chcesz, aby zajęły się wnętrzem.

Dlaczego rok? To brzmi strasznie sztucznie. W mojej "branży" namacalne czuć że czas nie czeka i z każdym rokiem jest inaczej, przez to jak już coś osiągamy to tak to rozczarowuje.

Bo rok to pełen cykl, wszystkie pory roku, pewna skończona całość.

Dlaczego? JA bym tylko chciał, żeby ten stan utrzymał się do końca mojego życia.

Ale to niemożliwe. Kiedyś trzeba odpocząć :-D
Super jeśli tracąc rozum, emocje pokierowały Tobą w dobrą stronę i jesteś w miejscu, w którym chcesz być, z osobą, z którą chcesz być. A co jeśli nie?

38

Odp: Poczucie straty pomimo ...
MagdaLena1111 napisał/a:

Życzę Ci, żeby Twoje marzenia się spełniły. Tak mi wychodzi, że musisz celować w kobiety z silnym instynktem opiekuńczym, które bardziej niż „opakowanie” pokochają to dziecko w Tobie i dadzą Tobie to, co „dziecko” zazwyczaj potrzebuje, czyli troskę, uwagę, zabawę, ale też bezpieczeństwo i spokój.
Szkopuł w tym, że Ty stawiasz na partnerki odpowiedniej dla „opakowania”, choć tak naprawdę chcesz, aby zajęły się wnętrzem.

Masz 100 % racji. I znajdź tu taką. Igła w stogu siana.

Bo rok to pełen cykl, wszystkie pory roku, pewna skończona całość.

Jeden z wielu cykli, ale ok.

Ale to niemożliwe. Kiedyś trzeba odpocząć :-D
Super jeśli tracąc rozum, emocje pokierowały Tobą w dobrą stronę i jesteś w miejscu, w którym chcesz być, z osobą, z którą chcesz być. A co jeśli nie?

Bądź dobrej myśli, bo po co być złej, powiedział kiedyś Stanisław Lem

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

39 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-02-20 00:19:17)

Odp: Poczucie straty pomimo ...
john.doe80 napisał/a:

Chciałbym tak zakochać się stracić głowę dla kogoś i czuć że ta druga osoba straciła głowę dla mnie

mam nieokreślony niepokój przy czytaniu tego zdania (pewnie to nienormalne) i miałbym chęć "uciekać", może się zdarzyć że takim nastawieniem/wizerunkiem/komunikatem odstraszysz potencjalnie zainteresowaną Tobą dziewczynę. Niekoniecznie tak musi być ale może zbyt mocno uzależniasz swoje przyszłe szczęście od zdarzeń związanych z innymi ludźmi, które mogą nastąpić lub nie? zakochanie i "utrata głowy" może mieć różne złe skutki. Jeśli byłbym w związku, też chciałbym bezterminowo więc rozumiem Cię, ale postrzegam to bardziej jako długotrwały proces, a na początku mógłbyś np. postarać się cieszyć z relacji z dziewczyną, bez wyobrażeń o wielkim zakochaniu.

"Poznacie ich po ich owocach":D https://www.netkobiety.pl/viewtopic.php … 9&p=80 wszystko o randkach i związkach, a także wszystkie pytania do mnie, zapraszam:D

40 Ostatnio edytowany przez john.doe80 (2019-02-20 16:47:21)

Odp: Poczucie straty pomimo ...
nudny.trudny napisał/a:
john.doe80 napisał/a:

Chciałbym tak zakochać się stracić głowę dla kogoś i czuć że ta druga osoba straciła głowę dla mnie

mam nieokreślony niepokój przy czytaniu tego zdania (pewnie to nienormalne) i miałbym chęć "uciekać", może się zdarzyć że takim nastawieniem/wizerunkiem/komunikatem odstraszysz potencjalnie zainteresowaną Tobą dziewczynę. Niekoniecznie tak musi być ale może zbyt mocno uzależniasz swoje przyszłe szczęście od zdarzeń związanych z innymi ludźmi, które mogą nastąpić lub nie? zakochanie i "utrata głowy" może mieć różne złe skutki. Jeśli byłbym w związku, też chciałbym bezterminowo więc rozumiem Cię, ale postrzegam to bardziej jako długotrwały proces, a na początku mógłbyś np. postarać się cieszyć z relacji z dziewczyną, bez wyobrażeń o wielkim zakochaniu.

Oczywiście to co napisałem to duże uproszczenie i nie zrobiłem sobie koszulki z takim tekstem, ani tym bardziej nie mówię tego do wybranki. Moim problemem jest to, że jak wszystko idzie dobrze to mam nadzieję że może tym razem się uda, że może właśnie Ona będzie właśnie Tą dziewczyną. Relacje z kobietami nauczyły mnie, że są bardzo "cwane" i wyrachowane. Okrężną drogą kiedyś usłyszałem co moja dziewczyna (ówczesna) powiedziała do swojej najlepszej koleżanki, że taki ktoś jak ja to nic pewnego, mam za duże powodzenie i jestem w targecie większości kobiet w związku z tym lepiej mieć kogoś w zapasie bo jak ja się znudzę to warto mieć "zapas". Kiedyś zapytałem wprost dlaczego nie może zaufać w moje uczucia, czy ona nie widzi że jest całym moim światem itp itd. w odpowiedzi usłyszałem, że nawet jej rodzice powiedzieli że jestem facetem z poza jej zasięgu i że się nią znudzę i zostanie sama.

Na samo wspomnienie robi mi się piekielnie smutno. Jak teraz analizuje, większość moich związków rozpadła się bo nikt nie chciał na mnie postawić, możecie mi wierzyć lub nie nigdy nie zdradzałem, to one uważały że jest zbyt pięknie więc ze mnie rezygnowały. Chciały kogoś bardziej przeciętnego, nigdy tego nie rozumiałem.

Mam spory bagaż z dzieciństwa, przemoc, bycie niechcianym dzieckiem, tak jak napisała wcześniej MagdaLena1111 "...kobiety z silnym instynktem opiekuńczym, które bardziej niż „opakowanie” pokochają to dziecko w Tobie i dadzą Tobie to, co „dziecko” zazwyczaj potrzebuje, czyli troskę, uwagę, zabawę, ale też bezpieczeństwo i spokój" tylko takie kobiety mnie odrzucają, więc uganiam się za kobietami pokroju mojej matki zimnymi i zdystansowanymi bo gdzieś w głowie mam to wrażenie że nie zasługuję na ciepłą wrażliwą miłość. Do tego jak liczyć na miłość jeśli nawet matka mnie nie kochała.

Ten mechanizm szczególnie boli w momencie wychodzenia ze związku, rozstanie powoduje u mnie chęć walki o związek (bez sensu zupełnie). Pamiętam jak przy rozwodzie byłem pewien że dobrze robię, że nie ma nic pozytywnego w tym związku. Kobieta obok jest zimna do tego stopnia że zmuszałem się do sexu z nią. Zresztą sex był jak robiłem awantury że go nie ma. Służyłem nie towarzyszyłem. Wyprowadziłem się dalej jej pomagałem w końcu znajomi zwrócili mi uwagę, że ona tylko mnie używa, nie zapytała się gdzie mieszkam co robię itp itd. Wiedziałem że robię dobrze a i tak cierpiałem, tęskniłem. Parę miesięcy nie składałem papierów miałem nadzieję, że przemyśli że nam się uda (terapia). Po tym jak złożyłem dokumenty, poznałem dziewczynę która poza tym że była spektakularnie piękna to w krótkim czasie okazała się równie zimna jak moja żona na końcu. Po niej też cierpiałem... i za czym ... spektakularnym pięknem, emocjami które znów były tylko w mojej głowie. Znów z jednej strony wychodziłem ze związku z drugiej moje serce cierpiało i na złość głowie mówiło walcz o związek.

...

O co w tym chodzi, widzę że jest mi źle, odchodzę, a w momencie w którym wszystko się rozpada walczę o to żeby utrzymać związek ??? Czy to kwestia tego że odchodzę na pokaz ?

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

41 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-02-20 20:20:42)

Odp: Poczucie straty pomimo ...
john.doe80 napisał/a:

O co w tym chodzi, widzę że jest mi źle, odchodzę, a w momencie w którym wszystko się rozpada walczę o to żeby utrzymać związek ??? Czy to kwestia tego że odchodzę na pokaz ?

Sam wiesz najlepiej, bo w Tobie są wszystkie odpowiedzi

miałem nadzieję, że przemyśli że nam się uda (terapia)

Nadzieja umiera ostatnia.



Wczoraj zrozumiałam coś dzięki Twojemu wątkowi, Twojemu pragnieniu zatrzymania się na etapie zakochania.
Zakochanie jest nam potrzebne, żeby wejść w relację z drugim człowiekiem, żeby zaufać, żeby mieć ... nadzieję ;-))

42

Odp: Poczucie straty pomimo ...
MagdaLena1111 napisał/a:

Sam wiesz najlepiej, bo w Tobie są wszystkie odpowiedzi

Chciałbym.

Wczoraj zrozumiałam coś dzięki Twojemu wątkowi, Twojemu pragnieniu zatrzymania się na etapie zakochania.
Zakochanie jest nam potrzebne, żeby wejść w relację z drugim człowiekiem, żeby zaufać, żeby mieć ... nadzieję ;-))

Cieszę się smile

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

43

Odp: Poczucie straty pomimo ...

Każdy normalny człowiek dąży do szczęścia. Ty odczuwasz zwyczajnie smutek bo "szansa na szczęście" okazała sie niewypałem.
Poszukiwanie miłości (portu, pozostając w konwencji) jest napewno wspaniałe gdy człowiek ma 20lat, już sam proces jest przygodą, ale im wiecej doświadczeń, porażek, tym bardziej wypatrujesz swojego portu. Ty po prostu chciałbyś już tam być, a nie znowu wyruszać na poszukiwanie.
Najokrutniejsze co czytałam ostatnio to Twoje słowa o matce. Nie wiem jak można tak skrzywdzić swoje dziecko. Wspołczuje. Nie poddawaj sie w poszukiwaniu siebie, miłości, wierzę że nawet nie znając drogi można dojść do wspanialych miejsc.
Sam Kolumb sie nie spodziewał co odkryje..

44

Odp: Poczucie straty pomimo ...
john.doe80 napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Sam wiesz najlepiej, bo w Tobie są wszystkie odpowiedzi

Chciałbym.

Jeśli chcesz to zacznij robić coś w tym kierunku, żeby bardziej zrozumieć siebie i swoje postępowanie.
Pisaeś, że chciałbyś zbudować związek i założyć rodzinę, ale żeby to wyszło musisz zrozumieć pewne mechanizmy, które powielasz i zmienić coś w swoich dotychczasowych wyborach. Przede wszystkim mam na myśli to, że gdy wchodzisz w związek z nadzieją, że druga osoba uzupełni braki, zapełni pustkę, to zamiast związku zaczynasz tworzyć układ emocjonalny. To jest bardzo obciążające dla drugiej strony. Prędzej czy później ona zacznie się wycofywać, chronić siebie albo popadnie w rodzaj zwątpienia wynikający z niewiary, że kiedykolwiek sprosta Twoim potrzebom. I będzie miała rację :-(

45 Ostatnio edytowany przez john.doe80 (2019-02-22 19:15:45)

Odp: Poczucie straty pomimo ...
emilia.ja napisał/a:

Każdy normalny człowiek dąży do szczęścia. Ty odczuwasz zwyczajnie smutek bo "szansa na szczęście" okazała sie niewypałem.
Poszukiwanie miłości (portu, pozostając w konwencji) jest napewno wspaniałe gdy człowiek ma 20lat, już sam proces jest przygodą, ale im wiecej doświadczeń, porażek, tym bardziej wypatrujesz swojego portu. Ty po prostu chciałbyś już tam być, a nie znowu wyruszać na poszukiwanie.

Chyba Monteskiusz powiedział, "...To nieszczęście, że tak mały odstęp dzieli czas, gdy jesteśmy zbyt młodzi, od czasu, gdy jesteśmy zbyt starzy", a ja czuję upływający czas, brak dzieci, brak ciepła, brak miłości.

emilia.ja napisał/a:

Najokrutniejsze co czytałam ostatnio to Twoje słowa o matce. Nie wiem jak można tak skrzywdzić swoje dziecko. Wspołczuje. Nie poddawaj sie w poszukiwaniu siebie, miłości, wierzę że nawet nie znając drogi można dojść do wspanialych miejsc.
Sam Kolumb sie nie spodziewał co odkryje..

Co do mojej Matki to jest to biedna chora osoba. Różnica między mną a Kolumbem jest taka, że ja wiem co jest w tym porcie i brakuje mi tego.

MagdaLena1111 napisał/a:

Jeśli chcesz to zacznij robić coś w tym kierunku, żeby bardziej zrozumieć siebie i swoje postępowanie.
Pisaeś, że chciałbyś zbudować związek i założyć rodzinę, ale żeby to wyszło musisz zrozumieć pewne mechanizmy, które powielasz i zmienić coś w swoich dotychczasowych wyborach. Przede wszystkim mam na myśli to, że gdy wchodzisz w związek z nadzieją, że druga osoba uzupełni braki, zapełni pustkę, to zamiast związku zaczynasz tworzyć układ emocjonalny. To jest bardzo obciążające dla drugiej strony. Prędzej czy później ona zacznie się wycofywać, chronić siebie albo popadnie w rodzaj zwątpienia wynikający z niewiary, że kiedykolwiek sprosta Twoim potrzebom. I będzie miała rację :-(

Staram się zrozumieć siebie, chodzę na terapię, pomagam innym, staram się doceniać wszystko. Tak jak napisałem wcześniej mając powodzenie wśród kobiet, każda z którą jestem uważa że wszystkie inne chcą mnie im odebrać, niezależnie od tego czy jestem z dziewczyną parę lat czy dwie dekady młodszą. Pytając czy one nie widzą że są dla mnie wszystkim... mówią że widzą, ale dodają że to teraz a jak się znudzę to ... nie jestem typem faceta który skacze z kwiatka na kwiatek, mam za sobą 15 lat małżeństwa z młodszą o jedenaście lat kobietą (druga żona), z pierwszą 5 lat.

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

46 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-02-22 21:59:39)

Odp: Poczucie straty pomimo ...
john.doe80 napisał/a:

Pytając czy one nie widzą że są dla mnie wszystkim...

w teorii takie stwierdzenie mogłoby rozwiewać wątpliwości których doświadczały Twoje partnerki, w praktyce czułbym się dziwnie słysząc takie coś, i tym bardziej zacząłbym zastanawiać się nad przyszłością, ale każdy reaguje inaczej na dane słowa i czyny.

"Poznacie ich po ich owocach":D https://www.netkobiety.pl/viewtopic.php … 9&p=80 wszystko o randkach i związkach, a także wszystkie pytania do mnie, zapraszam:D

47 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-02-22 22:45:21)

Odp: Poczucie straty pomimo ...
john.doe80 napisał/a:

Tak jak napisałem wcześniej mając powodzenie wśród kobiet, każda z którą jestem uważa że wszystkie inne chcą mnie im odebrać, niezależnie od tego czy jestem z dziewczyną parę lat czy dwie dekady młodszą. Pytając czy one nie widzą że są dla mnie wszystkim... mówią że widzą, ale dodają że to teraz a jak się znudzę to ... nie jestem typem faceta który skacze z kwiatka na kwiatek, mam za sobą 15 lat małżeństwa z młodszą o jedenaście lat kobietą (druga żona), z pierwszą 5 lat.

Tok rozumowania i zachowanie, które opisujesz u swoich poprzednich partnerek mają osoby z niskim poczuciem własnej wartości. Nigdy nie czują się wystarczające, aby je po prostu kochać takimi, jakie są. Wiecznie czują się zagrożone, bo przecież wokół tyle innych piękniejszych, inteligentniejszych, ...szych niż ona. Takie osoby muszą sobie poprawiać samooceną w każdy możliwy sposób, więc partnerem jak najbardziej też. Jeśli więc jesteś „ciachem”, to jak ćmy do światła mogą lecieć na Ciebie kobiety potrzebujące dowartościowania.
Hm..to teraz może dla odmiany ustaw celownik w jakąś fajną babkę, tak jak już wcześniej ustaliliśmy - opiekuńczą - i przede wszystkim nie potrzebującą dowartościować się Tobą. Taką, która nie będzie chciała być z Tobą dla „opakowania”, ale którą zainteresuje to, co jest wewnątrz. Tylko, że to oznacza, że wnętrze powinieneś mieć zadbane, wypilęgnowane i interesujące.

48

Odp: Poczucie straty pomimo ...
MagdaLena1111 napisał/a:

Hm..to teraz może dla odmiany ustaw celownik w jakąś fajną babkę, tak jak już wcześniej ustaliliśmy - opiekuńczą - i przede wszystkim nie potrzebującą dowartościować się Tobą. Taką, która nie będzie chciała być z Tobą dla „opakowania”, ale którą zainteresuje to, co jest wewnątrz.

Powiedz tylko jak dać sobie radę z głową, jak spowodować całą chemię. Moja głowa nie da się racjonalnie oszukać że "ta" dziewczyna da mu szczęście.


MagdaLena1111 napisał/a:

Tylko, że to oznacza, że wnętrze powinieneś mieć zadbane, wypilęgnowane i interesujące.

Jestem jak stary żaglowiec, dla odpowiedniej osoby pewnie interesujący z masą doświadczeń i historii... a co do reszty to pojęcie względne.

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

49 Ostatnio edytowany przez john.doe80 (2019-02-22 23:20:41)

Odp: Poczucie straty pomimo ...
nudny.trudny napisał/a:

w teorii takie stwierdzenie mogłoby rozwiewać wątpliwości których doświadczały Twoje partnerki, w praktyce czułbym się dziwnie słysząc takie coś, i tym bardziej zacząłbym zastanawiać się nad przyszłością, ale każdy reaguje inaczej na dane słowa i czyny.

To stwierdzenie to skrót myślowy, mówiący o dbaniu zaangażowaniu, braku sekretów, gierek nastawionych na zazdrość itp. itd. Myślę, że jestem człowiekiem renesansu, żeby opisać moje podejście do kobiet użyje tekstu z "sex misji" W naszym świecie byłyście na piedestale. Wszyscy zabiegali o wasze względy. Kochali was, obsypywali kwiatami. Byłyście natchnieniem poetów, symbolem wyższych idei, piękna." - Albert "Seksmisja. To miałem na myśli mówić że były wszystkim.


MagdaLena1111 napisał/a:

Hm..to teraz może dla odmiany ustaw celownik w jakąś fajną babkę, tak jak już wcześniej ustaliliśmy - opiekuńczą - i przede wszystkim nie potrzebującą dowartościować się Tobą. Taką, która nie będzie chciała być z Tobą dla „opakowania”, ale którą zainteresuje to, co jest wewnątrz.

Powiedz tylko jak dać sobie radę z głową, jak spowodować całą chemię. Moja głowa nie da się racjonalnie oszukać że "ta" dziewczyna da mu szczęście.


MagdaLena1111 napisał/a:

Tylko, że to oznacza, że wnętrze powinieneś mieć zadbane, wypilęgnowane i interesujące.

Jestem jak stary żaglowiec, dla odpowiedniej osoby pewnie interesujący z masą doświadczeń i historii... a co do reszty to pojęcie względne.

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

50 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-02-22 23:24:46)

Odp: Poczucie straty pomimo ...
john.doe80 napisał/a:

Powiedz tylko jak dać sobie radę z głową, jak spowodować całą chemię. Moja głowa nie da się racjonalnie oszukać że "ta" dziewczyna da mu szczęście.

skoro tamte nie dawały szczęścia, czy to nie jest wystarczające?:) i nie wiem czy ktoś oprócz Ciebie, albo dobrego psychoanalityka, odpowiedziałby na to o co pytasz. Uzależniać własne szczęście od czegoś zewnętrznego, to może się nie udać:(

john.doe80 napisał/a:

Jestem jak stary żaglowiec, dla odpowiedniej osoby pewnie interesujący z masą doświadczeń i historii... a co do reszty to pojęcie względne.

HMS Duke of Kent?

"Poznacie ich po ich owocach":D https://www.netkobiety.pl/viewtopic.php … 9&p=80 wszystko o randkach i związkach, a także wszystkie pytania do mnie, zapraszam:D

51 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-02-23 00:16:11)

Odp: Poczucie straty pomimo ...
john.doe80 napisał/a:

Powiedz tylko jak dać sobie radę z głową, jak spowodować całą chemię. Moja głowa nie da się racjonalnie oszukać że "ta" dziewczyna da mu szczęście.

A czym jest chemia, jak nie wyobrażeniami i oczekiwaniami?
Piszesz tak, jakby nie było szans, że zauroczysz się w kobiecie, która jest ciepła i opiekuńcza, a to oznacza, że ciągnie Ciebie do zimnych i zdystansowanych. Z tego wynika, że Twoje wyobrażenia i oczekiwania dotyczą tego, żeby osoba zimna i zdystansowana straciła dla Ciebie głowę, zmieniła się dla Ciebie w kogoś kim nie jest. No way.


Jestem jak stary żaglowiec, dla odpowiedniej osoby pewnie interesujący z masą doświadczeń i historii... a co do reszty to pojęcie względne.

To nie chodzi o to, żebyś miał bogactwo doświadczeń, chociaż to zawsze fajnie :-)
Chodzi o to, żeby wiedziec, czego się szuka i co samemu można zaoferować i żeby to zgrać w kimś w duecie. Większość związków to przypadki oparte na chemii, czyli wyobrażeniach i oczekiwaniach bez żadnego pokrycia w rzeczywistości, które rozpadają się, gdy opadnie kurz poczatkowej namiętności.

No dobra, może nie większość, ale i tak za duźo ;-)

52 Ostatnio edytowany przez john.doe80 (2019-02-23 13:41:04)

Odp: Poczucie straty pomimo ...
nudny.trudny napisał/a:

skoro tamte nie dawały szczęścia, czy to nie jest wystarczające?:) i nie wiem czy ktoś oprócz Ciebie, albo dobrego psychoanalityka, odpowiedziałby na to o co pytasz. Uzależniać własne szczęście od czegoś zewnętrznego, to może się nie udać:(

Bardziej popadam w melancholie, patrząc na ludzi którym pomagam którzy będą mieli czwartego bobasa.

nudny.trudny napisał/a:

HMS Duke of Kent?

Może kiedyś.

MagdaLena1111 napisał/a:

A czym jest chemia, jak nie wyobrażeniami i oczekiwaniami?
Piszesz tak, jakby nie było szans, że zauroczysz się w kobiecie, która jest ciepła i opiekuńcza, a to oznacza, że ciągnie Ciebie do zimnych i zdystansowanych. Z tego wynika, że Twoje wyobrażenia i oczekiwania dotyczą tego, żeby osoba zimna i zdystansowana straciła dla Ciebie głowę, zmieniła się dla Ciebie w kogoś kim nie jest. No way.

Nie spotkałem ciepłej i opiekuńczej kobiety w opakowaniu które na mnie zadziałało. Nie wątpię, że takie istnieją, ale nigdy nie miałem okazji spróbować bycia z takimi. Chyba za dużą rolę w moim życiu odgrywa to jak opakowanie wygląda, pachnie, mówi. Kobiety zwykle na początku dobrze się maskują, dopiero z czasem wychodzi ich prawdziwa natura, więc na początku wydaje się że udało się osiągnąć sukces. Jak w dowcipie te kobiety są jak tornado, najpierw ciepłe i wilgotne a potem zabierają domy i samochody. Tutaj na początku są rewelacyjne, ale jak już uznają że związały mnie ze sobą mocno to nie muszą się starać, zmieniają się.

Podsumowując daje się zwodzić opakowaniu, ale jeśli opakowanie mnie nie pociąga to nic z tego nie będzie sad. Pozostaje liczyć, że kiedyś wygram w "totka" i trafię na taką.
Oczywiście opakowanie to nie tylko uroda, ale też inteligencja, to co sobą reprezentuje.


MagdaLena1111 napisał/a:

To nie chodzi o to, żebyś miał bogactwo doświadczeń, chociaż to zawsze fajnie :-)
Chodzi o to, żeby wiedziec, czego się szuka i co samemu można zaoferować i żeby to zgrać w kimś w duecie. Większość związków to przypadki oparte na chemii, czyli wyobrażeniach i oczekiwaniach bez żadnego pokrycia w rzeczywistości, które rozpadają się, gdy opadnie kurz poczatkowej namiętności.
No dobra, może nie większość, ale i tak za duźo ;-)

Już kiedyś o tym pisałem, że dziwię się jak ludzie konfabulują na temat siebie, to wszystko wyjdzie... pozostaje po tym nie smak i poczucie bycia oszukanym. Oczywiście biorę pod uwagę oddziaływanie na siebie, zdarzenia losowe... jasne że mając rwę kulszową nie pojadę chodzić po górach i będę siedział w domu... ale wiadomym jest że jak tylko wyzdrowieję to jeśli moją pasją są góry to tam wrócę. Powiedziałem kiedyś swojej żonie, po co mnie zwodziłaś z dzieckiem, wiedziałaś że bardzo chcę mieć dzieci, najpierw nie bo szkoła, potem po ślubie, po ślubie jak będziemy mieli większy dom, potem jak coś osiągnę, a potem powiedziała że nigdy nie chciała mieć dzieci, a podczas rozwodu że jeśli wycofam pozew to ona mi dziecko urodzi...

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

53 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-02-23 16:20:19)

Odp: Poczucie straty pomimo ...
john.doe80 napisał/a:

Nie spotkałem ciepłej i opiekuńczej kobiety w opakowaniu które na mnie zadziałało. Nie wątpię, że takie istnieją, ale nigdy nie miałem okazji spróbować bycia z takimi.

Nie sądzę, że cechy osobowości przypisane są do typu urody i nteligencji, więc może to nie uroda i inteligencja gra kluczową rolę w Twoich zauroczeniach. Pomyśl sobie o tym. Poza tym jest dużo mądrych, pięknych i zmysłowych kobiet a jednak z całych ich zastępów wybrałeś hmmm....”zimne ryby”.


Powiedziałem kiedyś swojej żonie, po co mnie zwodziłaś z dzieckiem, wiedziałaś że bardzo chcę mieć dzieci, najpierw nie bo szkoła, potem po ślubie, po ślubie jak będziemy mieli większy dom, potem jak coś osiągnę, a potem powiedziała że nigdy nie chciała mieć dzieci, a podczas rozwodu że jeśli wycofam pozew to ona mi dziecko urodzi...

Strasznie to brzmi. Ale z drugiej strony jest to inny wymiar czegoś, co funkcjonuje w przestrzeni jako „łapanie faceta na dziecko”, co samo w sobie już brzmi durnie, bo jakby on nie brał w tym udziału :-D
Ale wracając do meritum, to poraża mnie, że byłbyś gotów na dziecko z kobietą, która byłaby tak daleko emocjonalnie od Ciebie, żeby wykorzystywać taki argument. Dorzucanie dziecka do takiej relacji wydaje mi się bardzo ryzykowne, bo przecież dziecko nie tylko radość, ale jak wynika z mojej bieżącej obserwacji bliskiej pary z małym dzieckiem, to też ogromna inwestycja czasowa i emocjonalna, bo o finansach nie wspomnę. Nie wolabyś zdecydować się na dziecko z kimś, o kim wiesz, że podoła temu zadaniu, bo miałeś okazję upewnić się o tym w jakimś czasie wspólnego życia i obserwacji, gdy zjadaliście wspólnie beczkę soli?

PS poprawiłam kilka literówek, ale jak coś zostało, to sorki, bo piszę z tel w kiepskich warunkach.

54

Odp: Poczucie straty pomimo ...

john.doe80

john.doe80 napisał/a:

Nie spotkałem ciepłej i opiekuńczej kobiety w opakowaniu które na mnie zadziałało. Nie wątpię, że takie istnieją, ale nigdy nie miałem okazji spróbować bycia z takimi. Chyba za dużą rolę w moim życiu odgrywa to jak opakowanie wygląda, pachnie, mówi

spróbuj zwrócić uwagę na takie dziewczyny, które dotychczas były Ci obojętne, może znajdziesz osobę której szukasz.

john.doe80 napisał/a:

Powiedziałem kiedyś swojej żonie, po co mnie zwodziłaś z dzieckiem, wiedziałaś że bardzo chcę mieć dzieci, najpierw nie bo szkoła, potem po ślubie, po ślubie jak będziemy mieli większy dom, potem jak coś osiągnę, a potem powiedziała że nigdy nie chciała mieć dzieci, a podczas rozwodu że jeśli wycofam pozew to ona mi dziecko urodzi...

Rozumiem Twoją żonę bo też nie chcę dzieci, ale tego typu rzeczy stwierdzam na początku znajomości, żeby nie było potem sytuacji że partnerka liczyła na coś innego i będzie rozczarowana. To złapanie na dziecko;) to w kontekście rozwodu ciekawe sformułowanie, bardziej można by mówić o nie wypuszczeniu:)
Hmm nigdy nie widziałem soli beczkowanej, może ta niejadalna przemysłowa:) ale nie znam się:) największe opakowania kuchennej widziałem w Selgrosie 25 kg

"Poznacie ich po ich owocach":D https://www.netkobiety.pl/viewtopic.php … 9&p=80 wszystko o randkach i związkach, a także wszystkie pytania do mnie, zapraszam:D

55

Odp: Poczucie straty pomimo ...
MagdaLena1111 napisał/a:

Nie sądzę, że cechy osobowości przypisane są do typu urody i nteligencji, więc może to nie uroda i inteligencja gra kluczową rolę w Twoich zauroczeniach. Pomyśl sobie o tym. Poza tym jest dużo mądrych, pięknych i zmysłowych kobiet a jednak z całych ich zastępów wybrałeś hmmm....”zimne ryby”.

To nie tak, pamiętajmy że są sytuacje które mnie odpychają i skreślają "panią". Poza tym nie idę na masówkę, ten etap mam za sobą będąc małolatem (20+) zanim poznałem pierwszą żonę miałem akcje że w jednym dniu spałem z 4 rożnymi kobietami, ale to gówniarskie zachowanie, w większości dlatego że mogłem, chciałem się sobie podnieść Ego. Tak że małolatem byłem zwyczajnym.
Pamiętam że skreśliłem dziewczynę bo miała burdel w domu, albo że wydała mi się za tłusta, miała nie taki zapach i smak... mogę tak wymieniać... z głową nie wygrasz. Czasami za to jest tak, że hamuje swoją głowę bo po chwili bym z kobietą wylądował ... Moja głowa dziwnie działa.

MagdaLena1111 napisał/a:

Strasznie to brzmi. Ale z drugiej strony jest to inny wymiar czegoś, co funkcjonuje w przestrzeni jako „łapanie faceta na dziecko”, co samo w sobie już brzmi durnie, bo jakby on nie brał w tym udziału :-D
Ale wracając do meritum, to poraża mnie, że byłbyś gotów na dziecko z kobietą, która byłaby tak daleko emocjonalnie od Ciebie, żeby wykorzystywać taki argument. Dorzucanie dziecka do takiej relacji wydaje mi się bardzo ryzykowne, bo przecież dziecko nie tylko radość, ale jak wynika z mojej bieżącej obserwacji bliskiej pary z małym dzieckiem, to też ogromna inwestycja czasowa i emocjonalna, bo o finansach nie wspomnę. Nie wolabyś zdecydować się na dziecko z kimś, o kim wiesz, że podoła temu zadaniu, bo miałeś okazję upewnić się o tym w jakimś czasie wspólnego życia i obserwacji, gdy zjadaliście wspólnie beczkę soli?

Nigdy bym się nie zdecydował, inaczej dalej miałbym żonę i pewnie małego bobasa. Chcę dziecko z kimś kto będzie równie mocno pragnął jak ja. Nie chcę dać komuś dzieciństwa jakie ja miałem.

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

Posty [ 1 do 55 z 299 ]

Strony 1 2 3 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Poczucie straty pomimo ...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018