Cześć dziewczyny,
pracuje w punkcie ksero na jednej z uczelni. Praca jest totalnie lajtowa, szef tak samo. Mogę sobie robić co mi się podoba, czytać książki, siedzieć na fejsie cały dzień itp. Jeśli chodzi o zarobki to nie są szałowe bo zarabiam 1700/ miesiąc. Studiuję zaocznie więc po zapłaceniu wszystkiego co miesiąc wychodzę praktycznie na zero. Raczej nie mogę sobie pozwolić na jakieś szaleństwo zakupowe, czy wyjazdy bo mnie nie stać.
Dostałam ofertę pracy w kawiarni, gdzie zarobiłabym 2400 zł/ miesiąc. Praca 9h : pon-pt. Jutro mam iść na dzień próbny i się zdecydować. Wiadomo, że ta praca jest bardziej angażująca, cały dzień na nogach i pełne ręce roboty. Żal mi trochę opuszczać tej pracy, ale z drugiej strony kuszą mnie te pieniądze. A tutaj więcej nie zarobię...
Co zrobiłybyście na moim miejscu?
Będę wdzięczna za rady.