Witam. Jestem tutaj nowa ale mój wątek nie będzie czymś nowym. Chodzi o zdradę.
Z mężem przed ślubem znaliśmy się i byliśmy ze sobą ponad 10 lat. Wiadomo jak to w związku były dobre i złe chwile. Ale nie chce wracać do tej przeszłości.
Pobraliśmy się w 2015 roku. Po ślubie było dobrze około pół roku, potem coś między nami zaczęło się psuć.
Mąż miał stresującą pracę, Nerwy z pracy przynosił do domu i wyładowywał je na mnie. Kiedy pytałam o jego dzień bądź opowiadałam o swoim dniu potrafił wyjść w połowie zdania z jakąś wymówką na odczep się.
Między nami było coraz mniej rozmów. Bo kiedy zaczynaliśmy konwersację to były to raczej tylko krzyki.
Próbowałam się dowiedzieć o co chodzi ale mąż traktował mnie jak wroga. Było coraz gorzej...
Nie mogąc się z nim normalnie porozumieć napisałam do niego list. Napisałam że nie żyjemy razem tylko osobno, że każde z nas żyje swoim życiem, że między nami jest coraz gorzej.
Po liście nie było żadnego odzewu z jego strony. Pomyślałam ile może zdziałać jedna strona? Ja chociaż próbowałam a on?... Odpuściłam...
Wkrótce okazało się co tak naprawdę jest ważne dla mojego męża.... KOLEGA i jego problemy małżeńskie. Mąż stwierdził, że nie może zostawić kolegi w potrzebie , że kolega sobie sam z problemami nie poradzi... Codziennie jak tylko wchodził do domu z pracy odbierał telefon od kolegi żeby się u niego zjawił...Kończył obiad i wybywał z domu na kilka godzin wracając do domu około 22 - i tak codziennie przez kilkanaście tygodni. Nie miałam już ani męża ani żadnego wsparcia, zostałam ze swoimi problemami sama.
Mówiłam mężowi żeby nie przepłacił tej pomocy własnym małżeństwem ale on mnie nie słuchał robił nadal co chciał.
było coraz gorzej, ja zostawiona sama sobie zajęłam się sobą , swoim życiem, zaczęłam chodzić na aerobik, wieczorami nie mając co robić przeglądałam Facebooka.
Po jakimś czasie mój mąż zaczął jeździć do pracy naszym nowym mercedesem - na moje pytanie czemu nie jeździ starym autem też szybko znalazł wymówkę.
Wkrótce dowiedziałam się, że ma kogoś na boku. Że trwa to od czerwca a raczej maja 2017r. Zdradził mnie 1,5 roku po ślubie.
Znalazłam ich konwersacje na jego telefonie - jak to pięknie nazywał ją Skarbem , jak wyznawał jej miłość. A kiedy poszłam z nim to wyjaśnić to z głupim uśmiechem na twarzy odpowiedział mi : a jednak coś znalazłaś na telefonie?
Jeszcze w ten sam wieczór pojechał do kochanki z prezentem - złotą bransoletką- na imprezę , na której jego kochanka bawiła się ze swoim mężem.
Nie wiem czemu ale dałam sobie wmówić, że to wszystko moja wina. Pojawił się u mnie etap obwiniania.... Obiecałam mu, że się zmienię, że zrobię wszystko żeby było dobrze... Ale on i tak nadal się z nią spotykał, dzwonił do niej , pisał a na telefonie założył sobie blokadę pinem.
Chciał swoją kochankę zabrać do swojej siostry na kawę, wśród znajomych i rodziny pokazywał jej zdjęcia i mówił że będzie się rozwodził...
Pewnego dnia kiedy ja byłam w domu on wymknął się i pojechał do niej...dzwoniłam do niego nie odbierał więc zadzwoniłam do niej... odebrała i powiedziała że on jest z nią. Tego samego dnia się wyprowadziłam robiłam to przy nim ale on nic nie reagował... było mu to na rękę...
Nie wiem czemu może dlatego że powiedział że był z nią skończyć znajomość zdecydowałam się na zgodę ale on i tak zdradzał mnie nadal... No i złapałam go na gorącym uczynku... Złapałam ich kiedy kochanka odwoziła go do auta które on zostawił w innym miejscu, zobaczyłam ich obściskiwali się i całowali... Podeszłam zapukałam w szybę samochodu... Był w szoku... Ale potrafił mi tylko powiedzieć , żebym nie robiła popeliny krzycząc i że wszyscy znajomi odradzali mu powrót do mnie... Pomyślałam dość ...koniec... zniszczył resztki mojego uczucia ... powiedziałam mu to, nie kazałam dzwonić ani pisać , poprostu nie chciałam go znać. Na drugi dzień dostałam od niego sms z przeprosinami. A raptem tydzień po pisał, że chce wszystko naprawić, ratować nasz związek....
Dałam mu drugą szansę ...
Ale chciałabym poznać Wasze zdanie czy jego zmiana według Was była szczera?
NIe zapomnę mu tego do końca życia , nie zapomnę upokorzeń i krzywd.... Jesteśmy teraz ze sobą ale wypominam mu to dość często ... Nie wiem czy ma to wszystko sens.... Proszę o Wasze opinie....
2 2018-04-04 22:18:19 Ostatnio edytowany przez Screwdriver (2018-04-04 22:19:49)
Powiem tylko jedno... CHYBA ZWARIOWAŁAŚ!!! Wiej póki dzieci nie ma!! Zdrady i to jeszcze tak bezczelnej nie wybaczaj, niech Cię ręka Boska broni!
Rozumiem jak bardzo było, jest i będzie ciężko. To nie życie. Będziesz żyła ze strachem czy on znów cię nie zdradza, itp. Jak myslisz czemu chciał wrócić? Bo ja sądzę, żę temu, że było mu z tobą wygodnie, macie już jakoś na pewno ułożone życie. I być może tamta go kopnęła w d... gdy się dowiedziala, że się z tobą rozstał, bo ona pewnie się ze swoim mężem rozwodzić nie chciała. Dla niej pewnie to był romans nic więcej.
Wiem, że lepiej (z czasem) by było dla ciebie gdybyś odeszła.Ale skoro dałaś mu drugą szansę, to na prawdę niech się teraz stara i to bardzo odzyskac twoje zaufanie. Może terapia ?
Trudno radzić....po prostu bardzo go kochasz....a on na to nie zasługuje...w pełni Ciebie rozumiem, choc z innej strony. Ja ze zdradami nie miałam doczynienia, nie poważam tego, dla mnie to świństwo jakich mało. Musisz chyba na terapię iść. A dzieci nie macie?
Powiem tylko jedno... CHYBA ZWARIOWAŁAŚ!!! Wiej póki dzieci nie ma!! Zdrady i to jeszcze tak bezczelnej nie wybaczaj, niech Cię ręka Boska broni!
Ja bym również nie dała rady wybaczyć.
Proponuję traktować go teraz tak samo bezczelnie jak on Ciebie, zadbaj o siebie przede wszystkim i nie mowie tu o fizyczności (choć nowa fryzura, figura i ubrania dodają pewnosci siebie) ale też o psychikę.Poczuj swoją wartość. I gdy będziesz już gotowa odejdz, ale tak, żeby go bolało tak samo jak ciebie.
Rozumiem jak bardzo było, jest i będzie ciężko. To nie życie. Będziesz żyła ze strachem czy on znów cię nie zdradza, itp. Jak myslisz czemu chciał wrócić? Bo ja sądzę, żę temu, że było mu z tobą wygodnie, macie już jakoś na pewno ułożone życie. I być może tamta go kopnęła w d... gdy się dowiedziala, że się z tobą rozstał, bo ona pewnie się ze swoim mężem rozwodzić nie chciała. Dla niej pewnie to był romans nic więcej.
Wiem, że lepiej (z czasem) by było dla ciebie gdybyś odeszła.Ale skoro dałaś mu drugą szansę, to na prawdę niech się teraz stara i to bardzo odzyskac twoje zaufanie. Może terapia ?
Ty jestes dobra dziewczyna Marta
Ale zlituj sie, autorka już przechodzi piekło... Skoro juz tu jestesmy, robmy wszystko by ja od tego piekła odciągnąć.
On robi Cię w balona jak mu się podoba, a Ty na to pozwalasz tylko dlatego, bo jesteś do niego przyzwyczajona. Nie szkoda Ci własnego życia na każdy kolejny dzień zmarnowany na niego?
Witam. Jestem tutaj nowa ale mój wątek nie będzie czymś nowym. Chodzi o zdradę.
Z mężem przed ślubem znaliśmy się i byliśmy ze sobą ponad 10 lat. Wiadomo jak to w związku były dobre i złe chwile. Ale nie chce wracać do tej przeszłości.
Pobraliśmy się w 2015 roku. Po ślubie było dobrze około pół roku, potem coś między nami zaczęło się psuć.
Mąż miał stresującą pracę, Nerwy z pracy przynosił do domu i wyładowywał je na mnie. Kiedy pytałam o jego dzień bądź opowiadałam o swoim dniu potrafił wyjść w połowie zdania z jakąś wymówką na odczep się.
Między nami było coraz mniej rozmów. Bo kiedy zaczynaliśmy konwersację to były to raczej tylko krzyki.
Próbowałam się dowiedzieć o co chodzi ale mąż traktował mnie jak wroga. Było coraz gorzej...
Nie mogąc się z nim normalnie porozumieć napisałam do niego list. Napisałam że nie żyjemy razem tylko osobno, że każde z nas żyje swoim życiem, że między nami jest coraz gorzej.
Po liście nie było żadnego odzewu z jego strony. Pomyślałam ile może zdziałać jedna strona? Ja chociaż próbowałam a on?... Odpuściłam...
Wkrótce okazało się co tak naprawdę jest ważne dla mojego męża.... KOLEGA i jego problemy małżeńskie. Mąż stwierdził, że nie może zostawić kolegi w potrzebie , że kolega sobie sam z problemami nie poradzi... Codziennie jak tylko wchodził do domu z pracy odbierał telefon od kolegi żeby się u niego zjawił...Kończył obiad i wybywał z domu na kilka godzin wracając do domu około 22 - i tak codziennie przez kilkanaście tygodni. Nie miałam już ani męża ani żadnego wsparcia, zostałam ze swoimi problemami sama.
Mówiłam mężowi żeby nie przepłacił tej pomocy własnym małżeństwem ale on mnie nie słuchał robił nadal co chciał.
było coraz gorzej, ja zostawiona sama sobie zajęłam się sobą , swoim życiem, zaczęłam chodzić na aerobik, wieczorami nie mając co robić przeglądałam Facebooka.
Po jakimś czasie mój mąż zaczął jeździć do pracy naszym nowym mercedesem - na moje pytanie czemu nie jeździ starym autem też szybko znalazł wymówkę.
Wkrótce dowiedziałam się, że ma kogoś na boku. Że trwa to od czerwca a raczej maja 2017r. Zdradził mnie 1,5 roku po ślubie.
Znalazłam ich konwersacje na jego telefonie - jak to pięknie nazywał ją Skarbem , jak wyznawał jej miłość. A kiedy poszłam z nim to wyjaśnić to z głupim uśmiechem na twarzy odpowiedział mi : a jednak coś znalazłaś na telefonie?
Jeszcze w ten sam wieczór pojechał do kochanki z prezentem - złotą bransoletką- na imprezę , na której jego kochanka bawiła się ze swoim mężem.
Nie wiem czemu ale dałam sobie wmówić, że to wszystko moja wina. Pojawił się u mnie etap obwiniania.... Obiecałam mu, że się zmienię, że zrobię wszystko żeby było dobrze... Ale on i tak nadal się z nią spotykał, dzwonił do niej , pisał a na telefonie założył sobie blokadę pinem.
Chciał swoją kochankę zabrać do swojej siostry na kawę, wśród znajomych i rodziny pokazywał jej zdjęcia i mówił że będzie się rozwodził...
Pewnego dnia kiedy ja byłam w domu on wymknął się i pojechał do niej...dzwoniłam do niego nie odbierał więc zadzwoniłam do niej... odebrała i powiedziała że on jest z nią. Tego samego dnia się wyprowadziłam robiłam to przy nim ale on nic nie reagował... było mu to na rękę...
Nie wiem czemu może dlatego że powiedział że był z nią skończyć znajomość zdecydowałam się na zgodę ale on i tak zdradzał mnie nadal... No i złapałam go na gorącym uczynku... Złapałam ich kiedy kochanka odwoziła go do auta które on zostawił w innym miejscu, zobaczyłam ich obściskiwali się i całowali... Podeszłam zapukałam w szybę samochodu... Był w szoku... Ale potrafił mi tylko powiedzieć , żebym nie robiła popeliny krzycząc i że wszyscy znajomi odradzali mu powrót do mnie... Pomyślałam dość ...koniec... zniszczył resztki mojego uczucia ... powiedziałam mu to, nie kazałam dzwonić ani pisać , poprostu nie chciałam go znać. Na drugi dzień dostałam od niego sms z przeprosinami. A raptem tydzień po pisał, że chce wszystko naprawić, ratować nasz związek....
Dałam mu drugą szansę ...
Ale chciałabym poznać Wasze zdanie czy jego zmiana według Was była szczera?
NIe zapomnę mu tego do końca życia , nie zapomnę upokorzeń i krzywd.... Jesteśmy teraz ze sobą ale wypominam mu to dość często ... Nie wiem czy ma to wszystko sens.... Proszę o Wasze opinie....
Mam nadzieje, ze masz swiadomosc mimo wszystko, ze to nie druga szansa, a 3 przynajmniej?
I mam nadzieje, ze kolejny raz wybaczajac masz swiadomosc ze z cala pewnością nie bedzie to ostatni raz, ponieważ on do końca zycia bedzie Cie zdradzal?
Masz swiadomosc, ze za pare lat on moze przedstawic nowa pania Waszym dzieciom, tak jak teraz mimo braku Waszego rozwodu?
Jesli tak, to cieszę sie i zycze duzo sily, samozaparcia i nauki nic nie widzenia i nic nie slyszenia.
Natomiast jesli nie mialas, to uswiadom to sobie. Nie zmieni sie nic, a bedzie duzo gorzej. I niestety w przypadku Twojego meza nie mam nawet 1% wątpliwości. Wiec, jak juz to zrozumiesz to wiej, byle dalej!
przykro mi to pisac, ale on sie nie zmieni. Owszem są związki, które dają radę się na nowo budować po zdradzie, ale są to przypadki, gdzie zdradzacz od razu po zdradzie pod wpływem wyrzutów sumienia i świadomości, ze skrzywdził osobę, którą kocha zmienia się i chce nieba uchylić osobie zdradzonej. Ewentualnie po wyjściu zdrady na jaw tak samo od razu zaczyna naprawiać, a nie miotać się między kochanką/ kochankiem, a żoną/ mężem, albo mówi, no ja musze to przemyśleć. No sorry (w tym przypadku) facet jak masz o czymś myśleć to na pewno nie o zwiazku ze mną. I takie trzeba mieć podejście. Twój mąż robi Cię w balona niestety, uciekaj póki nie macie dzieci. Wasze małżeństwo nie jest do uratowania.
Ale potrafił mi tylko powiedzieć , żebym nie robiła popeliny krzycząc i że wszyscy znajomi odradzali mu powrót do mnie... Pomyślałam dość ...koniec... zniszczył resztki mojego uczucia ... powiedziałam mu to, nie kazałam dzwonić ani pisać , poprostu nie chciałam go znać. Na drugi dzień dostałam od niego sms z przeprosinami. A raptem tydzień po pisał, że chce wszystko naprawić, ratować nasz związek....
Dałam mu drugą szansę ...
Ale chciałabym poznać Wasze zdanie czy jego zmiana według Was była szczera?
Ale jaka zmiana? O zmianie będzie można powiedzieć po roku, dwóch, trzech latach, w ciągu których nie zaliczy kolejnej wpadki. Teraz są to tylko puste słowa. W dodatku, jeśli mam być szczera, skumulowanie takiego braku szacunku, perfidii i cynizmu w jednej osobie nie daje nawet odrobiny nadziei, że zasługuje na kolejną szansę. Przykro mi, ale tak to widzę.
Ja Ci powiem co się stało Autorko.
Po tym jak romans wypłynął, a Ty go rzuciłaś (GRATULACJE) to pewnie pewnie goły i wesoły chciał budować związek z kochanką.
Ale zapewne jego kochance się odwidziało, pewnie chciała faceta do romansu, a nie do prania skarpet ![]()
I skruszony wrócił do Ciebie żebyś ty mu te skarpety dalej prała.
Ale dlaczego chcesz z nim być?
Szanuje Cię?
Jestes dla niego ważna?
Dba o Ciebie?
Czujesz się przy nim bezpiecznie?
Rozśmiesza Cię ?
Ufasz mu?
A może poprostu kochanka wybrała męża i z braku laku... do następnej wielkiej miłości na stendbaju- Jestes Ty...?
A Ty jestes z nim bo...? Boisz się być sama? Wyobrażasz sobie, że on to ta sama osoba sprzed okresu zdrady? Twój mąż przekroczył pewną granicę i nic już tego nie zmieni... to tak samo jak z tymi którzy biją kobiety... od pierwszego razu się zaczyna.
Zacznij szanować siebie, poszukaj w sobie, moze skorzystaj z rozmowy z psychologiem?
Odejdź od niego dopuki nie jest za późno dasz sobie świetnie sama radę . Nie pozwól na kolejne zdrady które pewnie będą jak ktoś raz zdradzi zdradzi poraz kolejny i kolejny .....a ty się tylko będziesz męczyć i tak wkoncu się rozpadnie ten związek
Dzieci nie mamy, to tylko niektóre przykłady jego bezszczelnego zachowania... Było ich więcej... Mąż pojechał ze mną na zabieg było to w trakcie tej podjętej wcześniej zgody , zamiast wejść ze mną bo była taka możliwość wymawiał się że jest mało miejsca w gabinecie , a kiedy wyszłam .... on wisiał z kochanką na telefonie, chodził i szczerzyl się do telefonu.... masakra... Poczułam się jakby ktoś dał mi w twarz....
Chciałabym poznać jeszcze więcej opinii za dotychczasowe bardzo bardzo dziękuję
Dzieci nie mamy, to tylko niektóre przykłady jego bezszczelnego zachowania... Było ich więcej... Mąż pojechał ze mną na zabieg było to w trakcie tej podjętej wcześniej zgody , zamiast wejść ze mną bo była taka możliwość wymawiał się że jest mało miejsca w gabinecie , a kiedy wyszłam .... on wisiał z kochanką na telefonie, chodził i szczerzyl się do telefonu.... masakra... Poczułam się jakby ktoś dał mi w twarz....
Chciałabym poznać jeszcze więcej opinii za dotychczasowe bardzo bardzo dziękuję
A do czego potrzebujesz więcej opinii? Mało już napisali? Odejdź od niego bo wykończy Ciebie psychicznie i już.
Stwierdził że wrócił bo zrozumiał że mnie kocha ... Bardzo ciężko mi w to uwierzyć...
Stwierdził że wrócił bo zrozumiał że mnie kocha ... Bardzo ciężko mi w to uwierzyć...
nie kocha, osoby które zdradzają kochają tylko siebie
Stwierdził że wrócił bo zrozumiał że mnie kocha ... Bardzo ciężko mi w to uwierzyć...
i słusznie bo on kłamie
Niby się teraz stara... Zmienił swoje zachowanie ... Ale na ile? Czy to nie chwilowe? Na pokaz? A kiedy wracam do tematu to pyta się mnie kiedy zmienię swoje zachowanie...
20 2018-04-05 13:23:20 Ostatnio edytowany przez Screwdriver (2018-04-05 13:24:35)
Stwierdził że wrócił bo zrozumiał że mnie kocha ...
Sratatata. Mloda jestes, zaczynaj zycie od nowa
Zamknij sie na jego wszystkie piekne slowa bo kazde z nich to klamstwo.
Do wszystkich: myslicie, ze walimy glowa w mur?
21 2018-04-05 13:59:30 Ostatnio edytowany przez senszyciax3 (2018-04-05 14:00:59)
Zdradzal nie szanowal... Dalas mu szansę ok, chociaż już głupota z twojej strony bo powinnas odejść.. ale pogodziliscie się już a on nadal mial z nią kontakt ? Szczerzyl się do telefonu kiedy Ty miałaś zabieg i Ty nadal z nim jesteś? Wybacz ale jesteś nawina i trochę glupia nawet bardzo. Przecież widać od razu że On Cię nie kocha jest mu z Tobą wygodnie i tyle. Widać że Go kochasz ale miłość to nie wszystko kiedy druga osoba Cię nie szanuje i ma Cię gdzieś. Uciekaj póki nie macie dzieci bo potem to na pewno nie odejdziesz a on nadal będzie robił Cię w balona i zdradzał na prawo i lewo inaczej tego nie widze. Kawał gnoja i chama z niego. Przepraszam za słownictwo ale taka prawda
A kiedy wracam do tematu to pyta się mnie kiedy zmienię swoje zachowanie...
Jak śmiesz mu jeszcze truć, przecież on przeprosił i na dodatek jeszcze się stara, więc możecie uznać, że sprawa nigdy nie miała miejsca.
Radzę Ci przeczytać swój pierwszy post jeszcze raz. Wiem, że nic to nie da, ale uwierz, że każda trzeźwo myśląca kobieta w twojej sytuacji, nawet w chwili przypomnienia sobie tego wszystkiego co Cię spotkało, nie miała by wątpliwości, że takiego palanta trzeba pogonić ze swojego życia. Musisz mieć naprawdę podkopaną samoocenę, radzę poszukać pomocy u specjalisty. Typ się nie zmieni, nawet jak teraz staje na rzęsach to w kolejne skoki w bok znowu się pojawią. Poza tym swoim znajomym i rodzinie, też już odkręcił, że jednak kochanka nie wchodzi w twoje miejsce?
Dlatego mam wątpliwości czy dobrze zrobiłam dając mu jak dobrze było zauważone kolejną szansę.... Gryzie mnie to każdego dnia... I tak naprawdę na nurtujące mnie pytania odnośnie zdrady nie dostałam odpowiedzi... Kiedy je zadaje mąż stwierdza że mieliśmy do tego tematu nie wracać i mówi mi że on też ma swoją granicę.....
Monik34 Ty w jakimś amoku jesteś. Czego się spodziewasz od bezczelnego kłamcy? Tak się od niego uzależniłaś, że nie umiesz już sama żyć i sama decyzji podejmować?
Umiem sama podejmować decyzję i nie boje się samotności. Tak naprawdę po przyłapaniu go byłam już gotowa na rozwód.
Tylko wydaje mi się że gdyby była odwrotna sytuacja to raczej bylibyśmy już po rozwodzie...
W żadnym wypadku nie odchodź !!!!
Zbieraj dowody dla sądu .....do rozwodu z orzeczeniem o jego winie ![]()
Ja po tej całej sytuacji przyłapania go nie chciałam mieć z nim żadnego kontaktu. Gdy pisał nie odpisywałam...dopiero 1 listopada 2017 złapał mnie pod cmentarzem chciał porozmawiać... Może mój błąd że się na to zgodziłam...od tamtej pory maz przyrzeka że nie ma z kochanka kontaktu, mówi że jak chce to mogę przeglądać jego telefon...
W listopadzie jeszcze kochanka do niego wydzwaniała ale on nie odbierał od niej telefonu a kiedy ja to zrobiłam i zapytałam się po co dzwoni ? Bo czeka na niego i go kocha ... Tak w ogóle kochanka mojego męża miała trójkę dzieci , które dowiedziałam się również z ich rozmów mój mąż chciał zabrać na wycieczki, poznał je i wiedział o nich wszystko...
i co od listopada wszystko między wami ok? w takim sensie, ze nie widzisz, zeby się z kimś potykał, dzwonił, nie przychodzi później z pracy, nie jest wobec Ciebie chamski?
Czy ok ? Nie wiem... Spotykać się nie spotyka bo wraca prosto z pracy do domu , co do telefonów nie mam 100% pewności bo połączenia nieodebrane można przecież skasować, nie jest wobec mnie csmski wręcz przeciwnie... Ale po tym wszystkim ciężko mi uwierzyć w jego szczerość
.... I nie wierz. Facet mial swoja szanse miec swego Aniola. Wolal innego, wiec wiadomym jest ze w Tobie aniola juz nie powinno dla niego byc. Juz nic nie bedzie tak jak przedtem. Wiesz o tym dobrze.
Czemu wcześniej nie zrozumiał że mnie kocha tyko dopiero jak go złapałam na zdradzie...dziwne
bo Cię nie kochał, jak się zdradza to się nie kocha, jak się kocha, to sie nie krzywdzi, czyli też się nie zdradza.
Przez początkowe dni po całym zajściu był dla mnie obcy... Okazało się że w ogóle go nie znam... Człowieka z którym byłam 10 lat... To przykre.... Tak naprawdę myślę i cały czas się zastanawiam czy mimo tego że wraca normalnie z pracy jest praktycznie cały dzień w domu to i tak nadal nie utrzymuje kontakty z kochanką? Uważa że jak nie ma nic na telefonie to wystarczy ??
Mąż zapytany jeszcze przed złapaniem go na gorącym dlaczego jedzie na dwa fronty odpowiedział że czeka aż ja się zmienię...
Po tym wszystkim już po pewnym czasie okazało się że kasował od niej połączenia nieodebrane i śmigał po necie w trybie incognito...ciekawe prawda? To nie jest raczej staranie się.....
Ile jeszcze osób musi napisac Ci to samo żebyś zrozumiała? Tracisz czas i nerwy,nic z tego noe będzie o czym doskonale wiesz. Najlepsze wyjście z tej sytuacji to rozwód z orzeczeniem o jego winie i odcięcie się od buraka raz na zawsze. No chyba że lubisz się tak męczyć i te emocjonalne huśtawki sprawiają Ci przyjemność?
Dziękuję za wszystkie opinie.
Pozdrawiam
Czemu wcześniej nie zrozumiał że mnie kocha tyko dopiero jak go złapałam na zdradzie...dziwne
Bo to żadna miłość nie jest tylko strach przed radykalnymi zmianami.
Mąż teraz wspomina coś o dzieciach... Teraz po tym wszystkim...
Mąż teraz wspomina coś o dzieciach... Teraz po tym wszystkim...
no chyba byś musiała na głowę upaść, żeby się zgodzić. Typowe złapanie na dziecko, wtedy nigdy się od niego nie uwolnisz
Nie wiem co robić... Jestem rozdarta ... Ratunku..
Może lepiej by było jak by to wszystko wcześniej się skończyło rozwodem...
Nigdy nie myślałam że coś takiego mnie spotka w życiu... A na pewno nie od jego strony... ![]()
Wiesz co, jeśli Ty nie jesteś trollem, to ja jestem księżniczką duńską
.
44 2018-04-06 21:07:35 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-04-06 21:08:05)
Wiesz co, jeśli Ty nie jesteś trollem, to ja jestem księżniczką duńską
.
10/10, Priscillo, zwykła dziołszko ![]()
Albo wiesz co? Weź się z nim pogódź. Będzie można zamknąć temat, a my nie będziemy musieli tego czytać.
Proszę o zamknięcie tematu, widocznie człowiek nie może mieć rozsterek.
Proszę o zamknięcie tematu, widocznie człowiek nie może mieć rozsterek.
Ale Ty akuratnie nie powinnaś mieć rozterek. Sprawa jest prosta jak drut. Żyjesz z obrzydliwym kłamcą i manipulantem. Zamiast się od niego odciąć i zacząć normalnie żyć. Dajesz się wplątywać w kolejne manipulacje nie dostrzegając, że Twoja sytuacja życiowa staje się coraz trudniejsza. Pomyśl co będzie, gdy nakryjesz go na miłosnych uniesieniach z inną kochanką, mając w domu 2 małych dzieci? Co wtedy poczniesz? Oddanie się wielkiej rozpaczy nie wystarczy. Będziesz odpowiedzialna za 2 niewinnych dzieci.
Weź odpowiedzialność za swoje życie w swoje ręce. A nie tylko szukanie winnych, a to zdradzacz, a to teraz forumowicze, mówiący Ci jak to wygląda z boku.
Jeśli wplączesz się w dzieci z tym człowiekiem, to głównym winowajcą takiego stanu będziesz Ty!!!
Chyba faceci specjalnie biorą sobie naiwne kobiety za żony , bo mogą dosłownie robić co tylko chcą. Szanująca się kobieta, stąpająca twardo po ziemie już dawno by go kopła w dupę a Ty jeszcze zastanawiasz się nad dzieckiem z nim...
Nie wierzę.
Kobieto ogarnij się w końcu bo za przeproszeniem jesteś albo głupia albo niespełna rozumu.
Facet jest takim kłamcą, zdrajcą bez skrupułów. Nakryłaś go już tyle razy na zdradzie KOBIETO.
Teraz mu się grunt pali bo boi się, że zostanie sam, że rozwalił rodzinę i alimenty go będą czekać i w ogóle jedno wielkie gówno. A po co mu to ? jak on może mieć wyprane w domu , ugotowane i inne lalki bzykać ?
O jakiej miłości Ty mówisz ? Rozum straciłaś? Ty jesteś jego sprzątaczką i matką dzieci. On swoje potrzeby zaspokaja gdzie indziej a Twoje uczucia ma w dupie.
Ale ok , możesz mu wybaczyć, urodzić mu drugie dziecko i za 5 lat ryczeć nad swoim losem jak on będzie zabawiał się z innymi a Ty będziesz niańczyć dzieci bez perspektyw na pracę, i inne rzeczy.
Ludzka głupota i naiwność nigdy nie przestanie mnie zadziwiać.
wiem, że łatwo się pisze. Doskonale wiem. Ale musisz powiedzieć sobie prosto w lustro..
TAK jestem zdradzana, okłamywana , oszukiwana..Mój mąż mnie zdradza , nie szanuje a po wszystkim mówi o wielkiej miłości.
Naprawdę nie zasługujesz na kogoś innego ?? Aż tak nisko upadłaś ?
Powiedz swojemu mężowi , że teraz w odwecie pospotykasz się z innymi , może seks a pózniej przemyślisz..hahaha
Witam. Nie szukam winny wśród forumowiczów, nie po to tutaj pisałam... Chciałam przeczytać opinie na temat swojego problemu...
Żywiec Zdrój gdy zaproponowałam mężowi że teraz ja się pospotykam z innymi może na seks też a potem będę mówiła o wielkiej miłości to nic się nie odezwał...
Mój mąż stwierdził że dusił się w naszym związku , a kiedy powiedziałam mu że nigdy nie dorównam jego zachowaniu to stwierdził że ja zachowywałam się gorzej kłócąc się na każdej imprezie zarówno poza domem jak i w domu... Ciekawe porównanie...
Nie wiem co robić... Jestem rozdarta ... Ratunku..
Może lepiej by było jak by to wszystko wcześniej się skończyło rozwodem...
Na rozwod NIGDY nie jest za pozno.
52 2018-04-18 22:30:06 Ostatnio edytowany przez sarita853 (2018-04-18 23:00:09)
![]()
Mój mąż stwierdził że dusił się w naszym związku , a kiedy powiedziałam mu że nigdy nie dorównam jego zachowaniu to stwierdził że ja zachowywałam się gorzej kłócąc się na każdej imprezie zarówno poza domem jak i w domu... Ciekawe porównanie...
Typowe postępowanie zdradzacza - próba zrzucenia winy na partnera, jeśli partner uwierzy w zarzuty to zdradaczowi sie upiecze.
Dusił się w związku? a jeśli upadniesz(bez urazy) na głowę i zgodzisz się na dziecko, to czy w tedy gdy przybędzie obowiązków nie będzie się dusił? Czy z racji braku tlenu nie poszuka sobie ratowniczki do reanimacji? wiesz usta usta.
Uważam, że mąż niczego niczego nie zrozumiał. Przeleciał sobie kobietę z 3 dzieci - niestety kolejna naiwna która chyba uwierzyła, że poznała faceta który ją weźmie z dziećmi - pobawił się i wrócił na Twoje łono(mylę się?) i wmawia Tobie że tylko Ty. A ja myślę że tylko Ty -do następnego razu.
To takie przykre, że tylu ludzi to dotyka. Zdrada, kłamstwo, manipulacja, naiwność.
Co jest nie tak z tymi ludźmi z tym światem ?
Dziecko na ratowanie związku to najgorszy z możliwych sposobów, gdybym dała się namówić teraz została bym samotną matka z długami ..
Jeżeli macie być razem musicie to przerobić na spokojnie zaufać sobie na nowo, a to jest trudne.
Sama się zastanawiam czy byłabym w stanie wybaczyć zdradę, zawsze mówiłam NIE. Ale teraz gdy zostawił pewnie TAK, ale nie chce wracać więc nie zastawiam się za bardzo nad tym.
Też się kłóciłam, ale oni nie widzą, że my próbujemy zwrócić w ten sposób ich uwagę.
maku2 dobrze postawione pytanie czy przy dodatkowych obowiązkach nie będzie się dusił.. nie przytłoczy go to wszystko...
maku2 ja nie wierzę w jego Tylko Ty...
Wydajemisię ja też uważam, że dziecko to nie jest najlepszy pomysł... Moje zaufanie będzie bardzo ciężko odzyskać... Tak naprawdę narazie do tej pory chyba w ogóle nawet w najmniejszym stopniu go nie odzyskał...
Wiecie jak to jest jak się kogoś zna tyle czasu i darzy się uczuciem drugą osobę trudno jest podjąć decyzję choćby o rozstaniu...
Chociaż od mojego męża dostałam szkołę zycia
Czy uważacie że znalezienie sobie teraz kogoś innego jest rozwiązaniem?
Czy uważacie że znalezienie sobie teraz kogoś innego jest rozwiązaniem?
Uważam że dalsze trollowanie w tym temacie jest żenujące nawet jeśli jesteś dzieckiem z podstawówki.
Dziękuję za dotychczasowe normalne odpowiedzi.
Chamskich odpowiedzi nie potrzebuje i nie chce.
Opinie już znam.
Reszta to mój wybór.
monik34 napisał/a:Czy uważacie że znalezienie sobie teraz kogoś innego jest rozwiązaniem?
Uważam że dalsze trollowanie w tym temacie jest żenujące nawet jeśli jesteś dzieckiem z podstawówki.
Bez komentarza
Zostaw gnoja możesz zabawić się spotykać się z innymi ale wpierw musisz mieć dowody bo on może odwrócić kota ogonem i zbierać przeciw tobie dowody.
Racja...mój mąż się niczego nie nauczył...byliśmy w restauracji ze znajomymi... A mój mąż wraz z kolegą gapił się na kelnerkę uśmiechał się i kiwał głową pokazując na nią z uśmiechem na twarzy gdy wróciliśmy do domu powiedziałam mu co mysle...
Ale on stwierdził że nic złego nie zrobił...
No i ?