Witam,
Jestem nowym użytkownikiem na forum, to mój pierwszy wątek więc proszę o wyrozumiałość ale do rzeczy. Piszę do Was ponieważ chyba żyję nadzieją, sam nie wiem czy widzę ją tylko ja czy faktycznie jest coś na rzeczy, dlatego piszę i proszę o poradę.
Z Moją byłą już dziewczyną byłem przez 10 ostatnich miesięcy, tak wiem że niezbyt długo ale kocham ją..o tym później. A więc bylismy razem przez 10 miesiecy, wiadomo..bywało różnie ale kochaliśmy się mimo sporej różnicy wieku. Ja 27, Ona 19.. nie przeszkadzało Nam to gdyż nacodzień rozumieliśmy się bez słów. We wrześniu zamieszkaliśmy razem, nie było źle.. Wiadomo bywały sprzeczki ale ogólnie było ok. Problem w tym że kiedyś przez przypadek sięgnąlem po jej telefon. Okazało się że będąc ze mną od 1 stycznia aż do marca, będąc ze mną flirtowała jeszcze z 2 innymi kolesiami, pisząc im że jest wolna i wchodząc na tematy erotyczne. Jednego z Nich znała, drugi napisał tak o, nieznajomy ale załapała z Nim kontakt. W lutym raz była sprzeczka i powiedziala mi ze pisze z jakims nieznajomym gosciem, wytlumaczylem jej ze to nie jest ok, powiedziala ze faktycznie mam racje. Jak sie niedawno okazalo pisala z Nim az do kwietnia, zalac sie mu z kazdej naszej klotni a zaznaczam ze typa nawet nie znala.. wyslala mu nawet zdjecie piersi w staniku!! No nic, to wyszlo na jaw... bylem wsciekly ale wybaczylem bo Ją kocham. W październiku pokłóciliśmy się bo napisalem na instagramie do obcej dziewczyny że ma talie osy bo widać że sporo cwiczy, jak sie okazalo to byla jej znajoma... Nie wrocila do domu na 4 dni chociaz prosilem aby wrocila... Nie odpisywala, nie odbierala telefonow, bylem wsciekly ! Wtedy w zlosci napisalem do kolegi że nikogo już tak nie pokocham jak swojej poprzedniej dziewczyny, wysylajac mu fotke jak mnie caluje.. gdy wrocila do domu, sadzilem ze bedzie ok ale zapomnialem sie ktoeregos razu wylogowac i to ujrzala... Pomieszkala jeszcze tydzien az w koncu stwierdzila ze sie wyprowadza.. bylo to 27 pazdziernika... Ja nie potrzebnie przez miesiac czasu prosilem, blagalem.. Nawet 20 listopada sama napisala do mnie smsa z propozycja wyjscia na pizze. Wydawalo mi sie ze jest spoko, po pizzy pojechalismy upiec do mnie babeczki lecz na drugi dzien napisala mi ze jednak jest tak jak myslala, ze czuje zbyt duzy zal, ze mi nie ufa i wszystko co robie wydaje sie sztuczne... znów prosiłem, błagałem, teraz wiem ze niepotrzebnie gdyz dowiedzialem sie od jej przyjaciolki ze ją to przytłoczyło... 6 grudnia spotkalem sie z Nia po raz ostatni, wreczylem jej prezent na mikolaja.. Byla zaskoczona ale jednoczesnie szczesliwa lecz nie rozmawialem z Nia, wsiadlem do auta i pojechalem. Po chwili napisala ze bardzo dziekuje, przeprasza ze nic nie miala i nagle wiadomosc tego typu
" Zróbmy tak że Ty żyj swoim życiem, ja swoim, nie kontaktujmy sie i jesli sama uznam ze dalam sobie tyle czasu ile powinnam i uda mi sie to wszystko przetrawic to sama sie odezwe i jesli w Twoim sercu nadal bedzie dla mnie miejsce to sprobujemy ostatni raz, ale nie zostawiaj tego miejsca specjalnie dla mnie bo ja nie wiem jak bedzie, nie wiem co zycie przyniesie ale wiem ze jak bedziesz co chwila wydzwanial i pisal to na pewno nic nie przetrawie bo nie dajesz mi na to nawet szansy"
Lecz od 6 grudnia, czyli 2 tyg cisza... kompletna cisza... Wcześniej jeszcze stwierdziła że Ona próbowała ale nie potrafci ze mną rozmawiać, że ma zbyt duży żal. Jak sądzicie, czy to faktycznie już koniec?