Witam.
Przejdę od razu do sedna sprawy. Mam 21 lat, i jestem w związku z dziewczyną w moim wieku od 2 lat. Wiadomo jak to w związkach kłótnie się zdarzają, jednak od pewnego czasu czuję się jakbym umierał wewnętrznie. Myśleliśmy już coś nie coś o ślubie, i różnica polega na tym że moja dziewczyna chce huczne wesele ja natomiast wolałbym coś skromnego, żeby się nie potrzebnie nie zadłużać, tym bardziej że nie chce prosić swoich rodziców o sponsorowanie uroczystości ponieważ uważam że przez całe moje dotychczasowe życie mi bardzo pomagali, dlatego chciałbym zorganizować pieniądze sam. Moja ukochana stwierdziła że od tego są rodzice żeby opłacić ślub itp. Następną sprawą jest fakt że pracuje fizycznie często nadgodziny żeby zarobić więcej to moja pierwsza praca. Ostatnio udało mi się wypracować 2500 zł, podzieliłem się tym faktem z dziewczyną, która od razu odpowiedziała że cytuje: A wiesz że chłopak mojej koleżanki zarabia ponad 3000 przy skręcaniu wózków dziecięcych ?.
Trochę mnie to przygasiło, w końcu staram się żeby coś odłożyć i zapewnić nam rozrywkę. Kolejną kwestią jest fakt, że jej koleżanka jeździ z chłopakiem na zagraniczne wakacje co najmniej 2 razy w roku. Opowiadając mi o tym czuję że to jest aluzja że też by chciała, ale nie jestem w stanie, zorganizować tego sam tzn. opłacić 2 osób bo mam również inne wydatki. Rozumiem że ona studiuje ale jeśli chce podróżować to nie widzę problemu żeby poszła do pracy na weekend zawsze by to jakoś pomogło. Ostatnio przewijało mi się przez myśl czy nie spróbować pracy za granicą, a później może otworzyć jakiś interes, spełnić jakieś marzenia. Ale ten pomysł zadziałał na nią jak płachta na byka, mówiła że pewnie ją zostawię, że ktoś z jej rodziny pojechał do Anglii i wraca bo nie ma pracy. Najgorsze jest to że kiedy wychodzę dajmy na to do kuchni, ona przegląda mój komputer i telefon. Nie mam nic do ukrycia ale uważam że to trochę idiotyczne, bo dobrze wie że gdybym miał coś na sumieniu nie ukrywałbym tego po prostu taki jestem. Ostatecznie nasuwa się temat rodziców, mój tata cięzko pracuje i lubi wypić przyznaje, ale jej rodzice też nie są święci i nie raz widziałem jak się przewracają po pokojach. I problem jest że mojego Ojca nazywa alkoholikiem a jej rodzice są nietykalni, nie mogę o nich powiedzieć nic złego, co mi się w nich nie podoba. Czyżbym był postacią drugoplanową w jej życiu ? Czy macie jakieś rady jak załagodzić sytuacje ? Czy może już jest za późno i jedynym ratunkiem jest odejście ? Proszę o rady.
No to sobie wybrałeś dziewuchę. Chciało by się powiedzieć widziały gały co brały. Magdalena Ogórek bądź Iwanka Trump.
Jak dla mnie trafiłeś na bardzo rozpieszczoną dziewuchę. Co ona takiego dla Ciebie robi, że Ty czujesz w obowiązku fundować jej wakacje i wysłuchiwać obelg na Twój temat jak i Twoich rodziców? Ta panna sama nie zarabia a pozwala sobie krytykować Twoje zarobki. Poglądy na temat finansowania wesela są mocno subiektywne. Jeżeli w tym momencie dajesz się tak traktować to jak będzie później?
Jednym z najważniejszych filarów związku opartego na zdrowych zasadach jest wzajemna akceptacja i szacunek, czego tutaj niestety nie widzę. Rozumiałabym krytykę ze strony Twojej dziewczyny, gdybyś był leniem i pasożytem, a tak przecież nie jest. Mało tego, to co napisałeś wyraźnie wskazuje, że się starasz, myślisz rozsądnie, że chcesz dobrze, a mimo to nie znajdujesz u niej zrozumienia i wsparcia. Jej postawa jest wyraźnie roszczeniowa, dosyć egoistyczna, a to nie wróży dobrze na przyszłość. Zresztą tych kilka przykładów, które podałeś w swojej wypowiedzi, to wszystko są czynniki konfliktogenne, które mogą w sposób znaczący wpływać na relacje w związku, a nie wiemy czy nie jest ich przypadkiem znacznie więcej.
Jeśli macie budować ze sobą przyszłość, to powinniście nauczyć się ze sobą otwarcie rozmawiać, dlatego powiedz o tym wszystkim szczerze, wyjaśnijcie sobie te kwestie, bo jeśli czujesz, że coś jest nie tak, to znaczy, że tak jest i wystarczy, że nie czujesz się z tym komfortowo, aby uznać, że macie problem do rozwiązania. Pamiętaj też, że jeśli istnieje taka możliwość, to należy znaleźć jakieś kompromisowe rozwiązanie, ale nie za jakiś czas, a już teraz, zanim podejmiecie jakieś poważne decyzje.
Uciekaj od niej gdzie pieprz rośnie.:) Chyba masz do czynienia z panią pokroju wszystko-mi-wolno-a-tobie-nic-nie-wolno.
Nie przegląda się cudzych telefonów, komputerów, maili... kurczę, nie wpadłabym na to, że to nie jest oczywiste.
Nie brzmi na to, żeby jakaś próba zostania z nią była sensowna. Na wychowanie dziewczyny to późno..
To ma dziewczyna podejście. Nie dość, że sama nie pracuje (nawet w weekendy), to jeszcze od Ciebie najprawdopodobniej wymaga zbijania kokosów, wakacji i hucznego weseliska... W bonusie przegląda Ci kompa i telefon i robi to- jej zdaniem- na legalu.
Pogadaj z nią poważnie.
Ps. Jesteście ze sobą dwa lata i dopiero niedawno wyszły takie kwiatki?
8 2017-12-18 11:25:10 Ostatnio edytowany przez Olinka (2017-12-18 15:37:49)
Z drugiej strony ta dziewczyna też ciężko pracuje (wbrew pozorom dobre studia to nie [wulgaryzm] się, no chyba że prywatna uczelnia lansu i biznesu), inwestuje w swoje umiejętności. Tej uwagi że kolega zarabia więcej też bym nie przeceniała - może chciała poradzić, zmotywować do cięższej pracy?
Natomiast rzeczywiście nie zgodzę się na przeglądanie cudzego telefonu.
Nie żeń się z nią - tyle Ci powiem. Leniwa, roszczeniowa materialistka - to raz. Masz rację mówiąc, że mogłaby sama iść do pracy - albo niech idzie skręcać te wózki, to sobie zarobi. Do tego rozpieszczona księżniczka - jak jej się marzą zagraniczne wakacje 2x/rok,to do pracy. Jak ona w ogóle śmie oczekiwać, ze ktoś - Ty - jej to zafunduje? Ja pracuję w UK i 2 razy na rok nie jeżdżę, bo mnie nie stać na taki luksus. Ona chyba żyje w innym świecie, z dala od rzeczywistości. Może koleżance się powodzi, ale takich ludzi jest mało. Do tego kontroluje Cię i Ci nie ufa. A już to, że obraża Twoich rodziców, jest niedopuszczalne.
Załagodzić? Ja bym to raczej zaostrzyła, mówiąc jej co na ten temat sądzę - patrz wyżej. Dwa - za młodzi jesteście na ślub, nie spieszcie się tak. Masz 21 lat, śmiało możesz czekać jeszcze 4.
Na razie sproboj z nia rozmawiac i wytknac pare rzecz o ile to nie zaogni sytuacji. Zapytaj sie jak ona podchodzi do takich sytuacji na 2 rozne sposoby jak np picie o Twojego ojca i jej ojca
Jednak charaktery ludzkie jest bardzo ciezko zmienic.
Generalnie bedziesz mial z nia ciezki zywot na przyszlosc. To rozpuszczona ksiezniczka ktora "nie musi pracowac" i chetnie pojdzie do kogos aby ten zarabial na nia. Widzialem takie wsrod znajomych i niestety w rodzinie. Same do pracy nie pojda ale to mezczyzna ma na nie pracowac, potem tylko z tego sa rozwody
Wcześniej widziałem już ten problem bo zaczynało się od tego że moi znajomi są źli a jej dobrzy, chciałem iść na silownie z kumplem to fajnie, jej się podobało pod warunkiem że będzie chodzić z nami. Ogólnie rzecz biorąc każde wyjście do znajomych musi być z nią. Co do studiów, to jest na kierunku turystyka, ale rozmawiając z nią, sama stwierdziła że ją to nie kręci a poszła na nie bo skończyła technikum o profilu turystycznym. A co do mojej pracy, jak ciężko mam pracować ? Codziennie po 10 godzin ? Każdy chce mieć jednak czas na swoje hobby itp.
Ja powiem z wlasnego doswiadczenia
Jeden bardzo dobry kolega poznal fajna laske kiedys tam, mimo, ze sam podchodzil negatywnie do slubu bo mu sie laski same przewijaly przez lozko, nbagle sie w pare miesiecy zmienil i on bedzie sie zenil. Tylko ze z dziewczyna mimo, ze bardzo ladna i zgrabna to widac bylo ze ona nei nadaje sie do zwiazku i jego matka plakala nad tym, i ja mu odradzalem i inni znajomi ale sie nie sluchal. Dziewczyna nawet pracujaca ale z rodziny gdzie byly zasady ze wqlasnej rodziny sie nie obmawia ale krytykuje wszystkich dokola a jest sie przy tym pazernym na pieniadze i szczegolnie zloto. Dziewczyna miala ojca pijaka i jego braci i tam kiedys sie to rozwalilo, matka rozwiodla sie, wziela drugi slub z kims kogo wziela pod pantofel i to niezle. Bo jej ojczym jezdzil do robot budowlanych za granbice, nielegalnych, przysylal kase jaka zonka pakowala na lokaty do jakich on nie mial dostepu. Zona tego kolegi tak samo sie napatrzyla i probowala go wyrzucic za granice do prac budowlanych no bo widziala u kogos basen w domu, drogie samochody no to niech maz za granice jedzie i zarabia pry ojczymie. Bo ona musi jezdzic na zagranioczne wakacjie po Tunezjach ze 2 razy na rok. On zarabial wtedy 2 razy tyle co ona ale nie dal rady takie cos spelnic, do tego ona musi sie ubierac w zlota bizuterie, co kupowal ile mogl no ale nie dal finansowo rady
Rozwedli sie po roku maleznstwa
Pewna moja kuzynka, pasozyt ma juz 40 lat i ani dnia nie przepracowala, ciagle jedzie na roznych zasilkach i sponsorach. Zalapala na dziecko chlopaka ze wsi dosc pracowitego, ktoremu sie nalezaly podzialy z gospodarki. . Maz ciezko pracowal a ona lezala na kanapie ogladajac "Mode na sukces" a ugotowanie obiadu to byl problem. wygonila meza do pracy na budowach w USA, przez Meksyk, i tam zaczal zarabiac, przysylac pieniadze, sam sobie odmawial bo dzieci w Polsce bo mieszkanie trzeba kupic a zonka przepuszczala na taksowki dzieci wozac do szkoly do jakiej sama kiedys z buta chodzila mniej niz kilometr. No i z kochankami przepuszczanie pieniedzy, az sie jej malzenstwo rozlecialo, rozwod. Dzisiaj zyje z takim jeleniem co pracuje jako robociarz w Londynie, raz na pare miesiecy ja odwiedzi, cos wspomorze finansowo. Tylko ze corke przyucza juz obecnie 20 letnia juz tego nauczona, znalazla sobie jelenia co pracuje w Norwegii, raz ma jakis czas sie pokazuje w Polsce i oczywiscie ochy i achy.
Ksiezniczka nie musi pracowac, opowiada wszystkim jak to zyje "jak w bajce" - autentyczne jej slowa, zyje "jak w bajce"
Ten jej chlopak wrobil sie niezle ale jeszcze nie wie w co.
Pogadaj z dziewczyna jak ona to widzi, dlaczego hipokryzja