Mam poważny problem. Planujemy ślub z moim chłopakiem, którego kocham, uważam za super człowieka, jesteśmy 4 lata razem.
Wygląda na to, że zbagatelizowałam poważny problem
chodzi o to że oboje pracujemy , ale On wszystko wydaje, ba nawet długi ma. Nie pije , nie pali, ciężko pracuje a kasa idzie, a to na popsuty samochód , pożarł sporo, a to mandat a to coś.
Ostatnio sam widzi co jest grane, rzucił tekstem"Może znajdz innego faceta bo przy moim pechu będziemy klepać biedę " , jest mi mega przykro, martwię się na maxa. Czy mamy szansę na normalne życie w takiej sytuacji ?? Nie zarabia mało, potrafi wyciągnąć 4 tysiące ;/ ja mam połowę mniej i nie narzekam na brak kasy , żyję normalnie , nie od do, potrafię odłożyć. Ja naprawdę nie wiem co myśleć, robić.
Jestem zła na niego , z 2 str się martwię , odchodze od zmysłów, za rok ślub a On nie wie skąd kasę skołować. Zaznaczam że nie jestem materialistką, nie byłabym z Nim, bo pochodzi z ubogiej rodziny , na dodatek pijackiej. Oni mu nie pomogą. Ale finanse są też ważne,. no i ceniłam Go za pracowitość, zaradność, tylko jak widać nie ma efektów.... co ja mam robić??
Czy taki zwiazek, przyszłość jest skazana na porazkę/
Mandat, czy zepsute auto to są rzeczy losowe, mandat może mniej ale w pewnym sensie też. Zepsute auto potrafi zrujnować roczny budżet normalnie prosperującej rodziny. Za mało informacji na co przepuszcza tę kasę, ciężko stwierdzić czy to niegospodarność czy nieszczęśliwy zbieg wydarzeń. Wbrew temu co napisałaś, mam wrażenie, że wyczuwam twoje materialistyczne podejście, to na ślub ma tylko on załatwić kasę?
Mandat, czy zepsute auto to są rzeczy losowe, mandat może mniej ale w pewnym sensie też. Zepsute auto potrafi zrujnować roczny budżet normalnie prosperującej rodziny. Za mało informacji na co przepuszcza tę kasę, ciężko stwierdzić czy to niegospodarność czy nieszczęśliwy zbieg wydarzeń. Wbrew temu co napisałaś, mam wrażenie, że wyczuwam twoje materialistyczne podejście, to na ślub ma tylko on załatwić kasę?
Kurcze nie wiem,cały czas Mu się coś dzieje z tą kasą,zresztą od początku tak było.Jejku nie wiem jak udowodnic ze to nie materializm,zresztą jako anonimowa osoba nie muszę ściemniać,na ślub rowniez ponosze koszta,tylko ja mam 10 osob a on 100 zaprasza,tak wyszlo,nie kryje jego rodziny i znajomych ale pokrywam inne koszty np wystroj kosciola,zespol po czesci itd,strasznie mnie niepokoi że nic nie ma i tak będzie a ja sama nic nie zdziałam.
W ogóle tracę nadzieje że sobie poradzimy w takim układzie,nawet z planow sylwestrowych musieliśmy zrezygnować bo on nie da rady zapłacić za siebie,szok,nie mam pojęcia co robić,co wy byście w takiej sytuacji zrobiły,pomyślały?nie wierzę w oazę spokoju,pytam osoby które coś takiego przeżyły ...
Nieprecyzyjnie napisałaś, skoro zrzuta na ślub jest wspólna to nie posądzam ciebie o materialistyczne podejście
Jesteś z facetem 4 lat i nie wiesz co jest przyczyną permanentnego braku kasy mimo w miarę spoko zarobków? Najwyższy czas się dowiedzieć, bez tej informacji ślub będzie obarczony sporym ryzykiem.
A on nie wydaje kasy na prostytutki? Hazard? Gry online? Nie ma długów?
Powiem Ci, Natalia, że masz potężny problem. Jeśli już musi być ten ślub, to przynajmniej zrób rozdzielność majątkową od początku i wszystko co kupujecie to niech będzie na Ciebie. Lepiej te sprawy już teraz obgadaj z nim. W przeciwnym wypadku skończysz jako żona gościa, który przepieprzy każdą kasę jaką będzie miał w kieszeni, zadłuży Ciebie (!!! tak Ciebie) do końca zycia, i będziesz miała na utrzymaniu jego, siebie, dzieci i jeszcze kredyty.