Hej,
jestem Monika (nie Kowalska) lat 30, silna niezależna Zosia-Samosia, tak jakoś wyszło. 4 lata byłam sama aż poznałam JEGO na Tinderze i od około roku jesteśmy parą chociaż na odległość, widujemy się moim zdaniem rzadko bo na weekendy co 2-3 tygodnie. Na samym początku było oczywiście super, motylki w brzuchu itd. Jednak teraz zaczynam dostrzegać coraz więcej jego wad i rozważam zakończenie związku bo jestem NIESZCZĘŚLIWA:(
- nie mamy żadnych wspólnych tematów i o czym rozmawiać
- mam wrażenie że dzieli nas dosłownie wszystko od zainteresowań, po tryb życia, ambicje dotyczące kariery
- tylko je, śpi, pracuje, powtórz
- facet jest tak uległy, że niedługo zacznie mnie przepraszać za to że oddycha, przez co tracę do niego szacunek
- jest tak miły, romantyczny że jego ulubiona forma spędzania czasu to leżenie i patrzenie sobie głęboko w oczy + wyznawanie sobie miłości
- nie mam ochoty na seks i pieszczoty mimo że wcześniej mnie nie zawodził
- tak na prawdę zaczyna denerwować mnie w nim wszystko, czasem myślę sobie "o Boże niech już sobie jedzie"
- facet jest bardzo nieśmiały i niepewny siebie
- jego zaletami niewątpliwie jest to że jest dla mnie dobry, wiem że nigdy mnie nie skrzywdzi i że nasze długoterminowe cele czyli dom, rodzina i dzieci się
pokrywają
Kompletnie nie wiem co robić, teoretycznie podjęłam decyzję w głowie ale boję się jej podjąć bo nie chcę znowu być sama itd ale z drugiej strony chcę być szczęśliwa i nie być w związku na siłę.
Czy ktoś z Was miał podobną sytuację? I jest mi w stanie cokolwiek napisać? Czy to może chwilowy kryzys czy już w zasadzie koniec związku.