To chyba skończy się rozstaniem... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » To chyba skończy się rozstaniem...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27 ]

1 Ostatnio edytowany przez MonikaKowalska87 (2017-12-04 21:15:18)

Temat: To chyba skończy się rozstaniem...

Hej,

jestem Monika (nie Kowalska) lat 30, silna niezależna Zosia-Samosia, tak jakoś wyszło. 4 lata byłam sama aż poznałam JEGO na Tinderze i od około roku jesteśmy parą chociaż na odległość, widujemy się moim zdaniem rzadko bo na weekendy co 2-3 tygodnie. Na samym początku było oczywiście super, motylki w brzuchu itd. Jednak teraz zaczynam dostrzegać coraz więcej jego wad i rozważam zakończenie związku bo jestem NIESZCZĘŚLIWA:(

- nie mamy żadnych wspólnych tematów i o czym rozmawiać
- mam wrażenie że dzieli nas dosłownie wszystko od zainteresowań, po tryb życia, ambicje dotyczące kariery
- tylko je, śpi, pracuje, powtórz
- facet jest tak uległy, że niedługo zacznie mnie przepraszać za to że oddycha, przez co tracę do niego szacunek
- jest tak miły, romantyczny że jego ulubiona forma spędzania czasu to leżenie i patrzenie sobie głęboko w oczy + wyznawanie sobie miłości
- nie mam ochoty na seks i pieszczoty mimo że wcześniej mnie nie zawodził
- tak na prawdę zaczyna denerwować mnie w nim wszystko, czasem myślę sobie "o Boże niech już sobie jedzie"
- facet jest bardzo nieśmiały i niepewny siebie
- jego zaletami niewątpliwie jest to że jest dla mnie dobry, wiem że nigdy mnie nie skrzywdzi i że nasze długoterminowe cele czyli dom, rodzina i dzieci się   
  pokrywają

Kompletnie nie wiem co robić, teoretycznie podjęłam decyzję w głowie ale boję się jej podjąć bo nie chcę znowu być sama itd ale z drugiej strony chcę być szczęśliwa i nie być w związku na siłę.

Czy ktoś z Was miał podobną sytuację? I jest mi w stanie cokolwiek napisać? Czy to może chwilowy kryzys czy już w zasadzie koniec związku.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: To chyba skończy się rozstaniem...

W czym problem.Jak jest dla Ciebie za dobry to go zostaw.Inna sie ucieszy.

3

Odp: To chyba skończy się rozstaniem...

A co Tinder już Ci nie działa? big_smile
Swipe left big_smile i next

4

Odp: To chyba skończy się rozstaniem...

A no w tym, że nie wiem czy to chwilowy kryzys i się dogadamy czy nie ma już co ratować.  I nie mam nic do tego że jest dla mnie dobry, tylko brakuje mi w nim tzw jaj, może ja źle postrzegam związek dorosłych ludzi, może to ze mną jest coś nie tak? Chciałam się dowiedzieć czy ktoś ma lub miał podobną sytuację.

I nie chcę czytać komentarzy w stylu "czy jak zacznie Cię bić to będzie dla Ciebie ok?".

5

Odp: To chyba skończy się rozstaniem...

Jesli naliczylas wiecej minusow niz plusow to o czyms swiadczy. Sama piszesz ze nie jestes szczesliwa wiec po co to ciagniesz?
Widocznie jestes kobieta ktora potrzebuje faceta dominujacego,nie tylko w lozku ale i w zyciu. A on Cie nudzi bo jest zbyt "miekki".

6 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2017-12-04 21:48:19)

Odp: To chyba skończy się rozstaniem...
Szary80 napisał/a:

W czym problem.Jak jest dla Ciebie za dobry to go zostaw.Inna sie ucieszy.

Dokładnie.

Nie kochasz go, daj mu spokój.

7

Odp: To chyba skończy się rozstaniem...
MonikaKowalska87 napisał/a:

A no w tym, że nie wiem czy to chwilowy kryzys i się dogadamy czy nie ma już co ratować.  I nie mam nic do tego że jest dla mnie dobry, tylko brakuje mi w nim tzw jaj, może ja źle postrzegam związek dorosłych ludzi, może to ze mną jest coś nie tak? Chciałam się dowiedzieć czy ktoś ma lub miał podobną sytuację.

I nie chcę czytać komentarzy w stylu "czy jak zacznie Cię bić to będzie dla Ciebie ok?".


Jestes kobieta dorosla jak sadze i jak mozesz pytac ludzi czy to chwilowy kryzys czy to czy tamto.Nikt z nas nie zyje miedzy wami.Jak jestes nieszczesliwa to pusc go wolno zamiast byc z kims na sile.Ma taki charakter i tyle.Ty masz taki i on go docenia a on ma taki a Tobie to nie pasuje.Nikt sie nie zmienia z dnia na dzien.Jezeli wolisz dominujacego to w czym problem.Przeciez pelno takich dookola.Pamietaj jedno.Im kobieta starsza tym bardziej szuka spokoju na stare lata zamiast dominatora i kogos kto ma zmienne humory.

8

Odp: To chyba skończy się rozstaniem...

Pamietaj jedno.Im kobieta starsza tym bardziej szuka spokoju na stare lata zamiast dominatora i kogos kto ma zmienne humory.

O to właśnie chodzi, stąd wynika mój dylemat.. jestem już coraz starsza i chciałabym założyć rodzinę, nie mam ochoty już skakać z kwiatka na kwiatek, ale nie chcę też ciągnąć związku z wyrachowania "bo na stare lata to będę miała spokój". Z jednej strony byłoby to zapewne wygodne rozwiązanie, ale z drugiej strony czy nie powinniśmy być czasem szczęśliwi w życiu i w związku, w końcu to miałby być związek na całe życie albo chociaż na jego większą część.. a może coś takiego nie istnieje?

9

Odp: To chyba skończy się rozstaniem...
MonikaKowalska87 napisał/a:

Pamietaj jedno.Im kobieta starsza tym bardziej szuka spokoju na stare lata zamiast dominatora i kogos kto ma zmienne humory.

O to właśnie chodzi, stąd wynika mój dylemat.. jestem już coraz starsza i chciałabym założyć rodzinę, nie mam ochoty już skakać z kwiatka na kwiatek, ale nie chcę też ciągnąć związku z wyrachowania "bo na stare lata to będę miała spokój". Z jednej strony byłoby to zapewne wygodne rozwiązanie, ale z drugiej strony czy nie powinniśmy być czasem szczęśliwi w życiu i w związku, w końcu to miałby być związek na całe życie albo chociaż na jego większą część.. a może coś takiego nie istnieje?



Moja Droga przeczytaj sobie jeszcze raz to co napisalas.Masz spokoj a szukasz huraganu.Piszesz ze jestes juz w wieku dojrzalej kobiety to w czym problem.Czego Ci w koncu brakuje? Emocji to pogadaj o tym z facetem,spontanow to pogadaj rowniez o tym,pikanterii w lozku to powiedz mu o tym a moze czegos nowego to nie mow mu o tym tylko zmien sobie na inny model tylko pamietaj zjedno ze To ze ty bedziesz chciala ten nowy nmodel zatrzymac juz do konca nie bedzie oznaczalo ze on tego chce.Docen ten spokoj bo inne go nie maja wink

10

Odp: To chyba skończy się rozstaniem...
Szary80 napisał/a:
MonikaKowalska87 napisał/a:

A no w tym, że nie wiem czy to chwilowy kryzys i się dogadamy czy nie ma już co ratować.  I nie mam nic do tego że jest dla mnie dobry, tylko brakuje mi w nim tzw jaj, może ja źle postrzegam związek dorosłych ludzi, może to ze mną jest coś nie tak? Chciałam się dowiedzieć czy ktoś ma lub miał podobną sytuację.

I nie chcę czytać komentarzy w stylu "czy jak zacznie Cię bić to będzie dla Ciebie ok?".


Jestes kobieta dorosla jak sadze i jak mozesz pytac ludzi czy to chwilowy kryzys czy to czy tamto.Nikt z nas nie zyje miedzy wami.Jak jestes nieszczesliwa to pusc go wolno zamiast byc z kims na sile.Ma taki charakter i tyle.Ty masz taki i on go docenia a on ma taki a Tobie to nie pasuje.Nikt sie nie zmienia z dnia na dzien.Jezeli wolisz dominujacego to w czym problem.Przeciez pelno takich dookola.Pamietaj jedno.Im kobieta starsza tym bardziej szuka spokoju na stare lata zamiast dominatora i kogos kto ma zmienne humory.

silny charakter i spokój wcale się nie wykluczają, wprost przeciwnie

11

Odp: To chyba skończy się rozstaniem...
mallwusia napisał/a:
Szary80 napisał/a:
MonikaKowalska87 napisał/a:

A no w tym, że nie wiem czy to chwilowy kryzys i się dogadamy czy nie ma już co ratować.  I nie mam nic do tego że jest dla mnie dobry, tylko brakuje mi w nim tzw jaj, może ja źle postrzegam związek dorosłych ludzi, może to ze mną jest coś nie tak? Chciałam się dowiedzieć czy ktoś ma lub miał podobną sytuację.

I nie chcę czytać komentarzy w stylu "czy jak zacznie Cię bić to będzie dla Ciebie ok?".


Jestes kobieta dorosla jak sadze i jak mozesz pytac ludzi czy to chwilowy kryzys czy to czy tamto.Nikt z nas nie zyje miedzy wami.Jak jestes nieszczesliwa to pusc go wolno zamiast byc z kims na sile.Ma taki charakter i tyle.Ty masz taki i on go docenia a on ma taki a Tobie to nie pasuje.Nikt sie nie zmienia z dnia na dzien.Jezeli wolisz dominujacego to w czym problem.Przeciez pelno takich dookola.Pamietaj jedno.Im kobieta starsza tym bardziej szuka spokoju na stare lata zamiast dominatora i kogos kto ma zmienne humory.

silny charakter i spokój wcale się nie wykluczają, wprost przeciwnie


To tez prawda.

12

Odp: To chyba skończy się rozstaniem...
MonikaKowalska87 napisał/a:

Na samym początku było oczywiście super, motylki w brzuchu itd. Jednak teraz zaczynam dostrzegać coraz więcej jego wad i rozważam zakończenie związku bo jestem NIESZCZĘŚLIWA:(

Jak miną motylki w brzuchu, to każdy średnio rozgarnięty zaczyna dostrzegać wady swojego partnera, bo nie ma ludzi idealnych, więc bardzo możliwe, że jak znajdziesz sobie innego, to po jakimś czasie znowu poczujesz się nieszczęśliwa, bo on też będzie miał zestaw wad, tylko inny.

13 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-12-05 10:54:01)

Odp: To chyba skończy się rozstaniem...
MonikaKowalska87 napisał/a:

nie chcę też ciągnąć związku z wyrachowania "bo na stare lata to będę miała spokój". Z jednej strony byłoby to zapewne wygodne rozwiązanie, ale z drugiej strony czy nie powinniśmy być czasem szczęśliwi w życiu i w związku, w końcu to miałby być związek na całe życie albo chociaż na jego większą część.. a może coś takiego nie istnieje?

Monika, nie wiem ile masz lat, ale i tak nie sądzę, że twój wiek metrykalny znacząco odbiega od +/- 30 lat. A to oznacza, że przed tobą jeszcze jakieś 50 lat życia. Dobrze kombinujesz niechcąc się wiązać z osoba, która nie jest dla ciebie atrakcyjna, bo gdyby twój partner był dla ciebie NAPRAWDĘ atrakcyjny, nie miałabyś wątpliwości, czy chcesz z nim spędzić resztę życia. Pisząc o atrakcyjności nie mam na myśli tylko atrakcyjności w sensie wizualnym, ale takźe temperament i osobowość człowieka, która czyni go dla nas atrakcyjnym na poziomie emocji, intelektu i ducha.
Pewnie niektórym wystarcza, że ten partner jest obok, spełnia pewną liczbę pragmatycznych wymagań, ale sądząc po twoich wpisach nie dotyczy to ciebie i jesteś osobą, która bardziej niż pewne cechy ułatwiające wzajemną koegzystencję, ceni sobie to, czego doświadcza się w bliskiej relacji z drugą osobą.
Szczerze powiedziawszy, nie wyobrażam sobie związku z osobą, która nie pobudza mnie w żaden sposób intelektualnie z uwagi na jej brak pasji i zainteresowań. Patrzenie sobie w oczka i szeptanie czułych słówek ma swój urok, ale to za mało, dla kogoś kto do szczęścia potrzebuje CZEGOŚ więcej niż świadomości, że komuś na mnie zależy. Potrzebuję też tego, żeby mnie na tej osobie zależało, na jej szczęściu i realizacji jej pragnień i marzeń. W pierwszym przypadku wystarczy, że jesteś kochana - to wariant dla niedokochanych „dzieci”, które nigdy do kochania innych nie dorosły. W drugim jest równowaga, kochasz i jesteś kochana (jest jeszcze trzeci, w którym miłość jest wtedy, gdy się jej nie otrzymuje, ale ten przypadek możemy tutaj wykluczyć). Myślę, że aby miłość trwała latami, dekadami, trzeba trafić na osobę, która jest zdolna do rozwoju, a ten rozwój niejako gwarantuje, że partner wciąż będzie dla nas interesującą osobą, którą pragnie się odkrywać. Żeby znaleźć taką osobę, to trzeba szukać, nie zadawałać się pierwszą opcją, tylko dlatego, że w perspektywie długofalowej ma w planie założenie rodziny, bo taki plan na życie ma zdecydowana większość ludzi. I oczywiście samemu też trzeba być istotą zdolną do rozwoju. Serdecznie pozdrawiam smile

14 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-12-05 11:47:01)

Odp: To chyba skończy się rozstaniem...

Mogę się mylić, ale z Twojego opisu wynika, ze baaardzo pobieżnie go oceniasz, a niektóre sformułowania są wręcz naiwne. Po prostu utknęliście na jakimś początkowym etapie i nie zadaliście sobie trudu, by sie bliżej poznać, bo żadne z Was nie ma odwagi na to.
Nie wiem jak On ocenia Ciebie, ale Twój opis Jego jest baardzo powierzchowny.
papierkiem lakmusowym jest dla mnie stwierdzenie: "jego zaletami niewątpliwie jest to że jest dla mnie dobry, wiem że nigdy mnie nie skrzywdzi"
Wzięłaś do ręki metkownicę i szybko oetykietowałaś gościa big_smile Jeszcze cenę trzeba było przylepić, a raczej ocenę.
Nie piszę, by Ci dokuczyć, wiele osób tak robi.Bo tak łatwiej sobie świat uporządkować.
Z kolejna osobą zrobisz prawdopodobnie tak samo..

15 Ostatnio edytowany przez polis (2017-12-05 19:51:19)

Odp: To chyba skończy się rozstaniem...
summerka88 napisał/a:
MonikaKowalska87 napisał/a:

nie chcę też ciągnąć związku z wyrachowania "bo na stare lata to będę miała spokój". Z jednej strony byłoby to zapewne wygodne rozwiązanie, ale z drugiej strony czy nie powinniśmy być czasem szczęśliwi w życiu i w związku, w końcu to miałby być związek na całe życie albo chociaż na jego większą część.. a może coś takiego nie istnieje?

Monika, nie wiem ile masz lat, ale i tak nie sądzę, że twój wiek metrykalny znacząco odbiega od +/- 30 lat. A to oznacza, że przed tobą jeszcze jakieś 50 lat życia. Dobrze kombinujesz niechcąc się wiązać z osoba, która nie jest dla ciebie atrakcyjna, bo gdyby twój partner był dla ciebie NAPRAWDĘ atrakcyjny, nie miałabyś wątpliwości, czy chcesz z nim spędzić resztę życia. Pisząc o atrakcyjności nie mam na myśli tylko atrakcyjności w sensie wizualnym, ale takźe temperament i osobowość człowieka, która czyni go dla nas atrakcyjnym na poziomie emocji, intelektu i ducha.
Pewnie niektórym wystarcza, że ten partner jest obok, spełnia pewną liczbę pragmatycznych wymagań, ale sądząc po twoich wpisach nie dotyczy to ciebie i jesteś osobą, która bardziej niż pewne cechy ułatwiające wzajemną koegzystencję, ceni sobie to, czego doświadcza się w bliskiej relacji z drugą osobą.

Mam wrażenie, że autorka przede wszystkim nie ma pojęcia czego chce od związku i jakiego chce partnera. Jak nie chciała spokojnego, to po co pakowała się w związek z obecnym? Wątpię, że nie było sygnałów znacznie wcześniej, że chłopak do przebojowych nie należy.

Jeśli chce kogoś bardziej przebojowego, to faktycznie niech go zostawi. Są kobiety, które lubią spokojnych facetów, więc inna dziewczyna doceni tego chłopaka i pokocha go mimo jego wad, które zresztą dla niej wcale nie muszą być wadami albo będą nieistotne, a i autorka będzie szczęśliwsza, jeśli uda jej się znaleźć kogoś bardziej przebojowego i z zestawem wad, który jest dla niej akceptowalny.

Zgadzam się, że trzeba szukać, ale trzeba wcześniej dobrze przemyśleć czego się chce i co chce się znaleźć, bo inaczej zmarnuje się tylko mnóstwo czasu na takie szukanie w ciemno i ostatecznie nic z tego szukania może nie wyjść poza pakowaniem się w kolejne nieudane związki.

16 Ostatnio edytowany przez Jac (2017-12-05 21:33:56)

Odp: To chyba skończy się rozstaniem...

Ty już podjęłaś decyzję, tylko jeszcze o tym nie wiesz. Podstawą szczęśliwego związku jest szczerość, zaufanie, szacunek. Bez jednej z tych składowych związek nie ma sensu. Przez jego uległość, brak pewności siebie straciłaś do niego szacunek, to jest absolutny koniec. Trzymasz to tylko ze strachu przed samotnością. Gdyby pojawił się inny ciekawy facet w twoim życiu nie wahała byś się nawet przez chwilę co zrobić.

17

Odp: To chyba skończy się rozstaniem...

Łatwo krytykujecie dziewczynę, ale tak naprawdę żadna z Was nie chce być z facetem o niskim poczuciu własnej wartości, z brakiem pewności siebie i wpatrzonym w Was przez 24h na dobę, bez własnej przestrzeni i świata, który sprawia że facet jest atrakcyjny. Ten przestał być, bo jest trokami od kaleson, a nie mężczyzną. Przynajmniej tak wynika z opisu.

Tak to działa, no offence.

18

Odp: To chyba skończy się rozstaniem...
polis napisał/a:
summerka88 napisał/a:
MonikaKowalska87 napisał/a:

nie chcę też ciągnąć związku z wyrachowania "bo na stare lata to będę miała spokój". Z jednej strony byłoby to zapewne wygodne rozwiązanie, ale z drugiej strony czy nie powinniśmy być czasem szczęśliwi w życiu i w związku, w końcu to miałby być związek na całe życie albo chociaż na jego większą część.. a może coś takiego nie istnieje?

Monika, nie wiem ile masz lat, ale i tak nie sądzę, że twój wiek metrykalny znacząco odbiega od +/- 30 lat. A to oznacza, że przed tobą jeszcze jakieś 50 lat życia. Dobrze kombinujesz niechcąc się wiązać z osoba, która nie jest dla ciebie atrakcyjna, bo gdyby twój partner był dla ciebie NAPRAWDĘ atrakcyjny, nie miałabyś wątpliwości, czy chcesz z nim spędzić resztę życia. Pisząc o atrakcyjności nie mam na myśli tylko atrakcyjności w sensie wizualnym, ale takźe temperament i osobowość człowieka, która czyni go dla nas atrakcyjnym na poziomie emocji, intelektu i ducha.
Pewnie niektórym wystarcza, że ten partner jest obok, spełnia pewną liczbę pragmatycznych wymagań, ale sądząc po twoich wpisach nie dotyczy to ciebie i jesteś osobą, która bardziej niż pewne cechy ułatwiające wzajemną koegzystencję, ceni sobie to, czego doświadcza się w bliskiej relacji z drugą osobą.

Mam wrażenie, że autorka przede wszystkim nie ma pojęcia czego chce od związku i jakiego chce partnera. Jak nie chciała spokojnego, to po co pakowała się w związek z obecnym? Wątpię, że nie było sygnałów znacznie wcześniej, że chłopak do przebojowych nie należy.

Jeśli chce kogoś bardziej przebojowego, to faktycznie niech go zostawi. Są kobiety, które lubią spokojnych facetów, więc inna dziewczyna doceni tego chłopaka i pokocha go mimo jego wad, które zresztą dla niej wcale nie muszą być wadami albo będą nieistotne, a i autorka będzie szczęśliwsza, jeśli uda jej się znaleźć kogoś bardziej przebojowego i z zestawem wad, który jest dla niej akceptowalny.

Zgadzam się, że trzeba szukać, ale trzeba wcześniej dobrze przemyśleć czego się chce i co chce się znaleźć, bo inaczej zmarnuje się tylko mnóstwo czasu na takie szukanie w ciemno i ostatecznie nic z tego szukania może nie wyjść poza pakowaniem się w kolejne nieudane związki.

Tak, zgadzam się, że Monice brakuje ugruntowanego przekonania na temat tego, JAK powinien wyglądać jej związek i JAKI partner spełniałby jej niezdefiniowane jeszcze potrzeby. Ale za to Monika ma INTUICJĘ i czuje, że ten facet nie daje i raczej marne są szanse, że jej da to, czego ona brak podświadomie odczuwa. Dlatego postanowiłam jej trochę podpowiedzieć wink Sama kiedyś się plątałem, poszukiwałam, przebierałam i wybrzydzałam, szukając także intuicyjnie zamiast z listą oczekiwanych cech i przydatnych umiejętności przyszłego partnera, co czyniłoby życie z nim poprawne w obliczu społeczno-kulturowych oczekiwań. Szkoda czasu na nudziarzy bez polotu i fantazji, nie ma co marnować czasu na odartych ze spontaniczności, „mentalnych staruszków” bez pasji.

19 Ostatnio edytowany przez polis (2017-12-05 21:50:03)

Odp: To chyba skończy się rozstaniem...

No ja ostrożnie podchodzę do tego co ludzie piszą o innych na Internecie. Autorka pisze, że chłopak nieśmiały, ale pisze też, że pracuje. Jeśli umiał sobie znaleźć pracę, to raczej nie jest taki beznadziejnie nieśmiały. No chyba że to praca w firmie rodzinnej założonej przez jego ojca/matkę i on tam nie wiem, tylko montuje. Możliwe też, że nieśmiały i niepewny siebie jest w relacjach z kobietami, bo nie ma doświadczenia.

Druga sprawa jest taka, że może praca chłopaka jest jego pasją.

Trzecia rzecz, to może chłopak ma zainteresowania tylko autorka wyolbrzymia, że tylko je, śpi i pracuje, bo to czym on się interesuje ją nie interesuje. Zresztą widują się tylko na weekendy co 2-3 tygodnie, więc nie ma jej przy nim cały czas.

Co do wpatrywanie się w nią 24h, no skoro się widują rzadko i chłopak jest zakochany to mogę w sumie zrozumieć, że chce się nacieszyć jak już jest. Jakby mieszkali przez ten rok razem i dalej by się chętnie na nią patrzył 24h na dobę, to faktycznie już dziwne.

20

Odp: To chyba skończy się rozstaniem...
polis napisał/a:

No ja ostrożnie podchodzę do tego co ludzie piszą o innych na Internecie. Autorka pisze, że chłopak nieśmiały, ale pisze też, że pracuje. Jeśli umiał sobie znaleźć pracę, to raczej nie jest taki beznadziejnie nieśmiały. No chyba że to praca w firmie rodzinnej założonej przez jego ojca/matkę i on tam nie wiem, tylko montuje. Możliwe też, że nieśmiały i niepewny siebie jest w relacjach z kobietami, bo nie ma doświadczenia.

Druga sprawa jest taka, że może praca chłopaka jest jego pasją.

Trzecia rzecz, to może chłopak ma zainteresowania tylko autorka wyolbrzymia, że tylko je, śpi i pracuje, bo to czym on się interesuje ją nie interesuje. Zresztą widują się tylko na weekendy co 2-3 tygodnie, więc nie ma jej przy nim cały czas.

Co do wpatrywanie się w nią 24h, no skoro się widują rzadko i chłopak jest zakochany to mogę w sumie zrozumieć, że chce się nacieszyć jak już jest. Jakby mieszkali przez ten rok razem i dalej by się chętnie na nią patrzył 24h na dobę, to faktycznie już dziwne.

Wiesz, prawdę mówiąc nie mam powodu, żeby autorce nie wierzyć, więc nie będę jej wkręcała, że facet nie jest taki, jakim ona go odbiera, bo myślę, że Monika widocznie ma podstawy, żeby tak twierdzić.

Jedno jest pewne, BIG LOVE z jej strony tu nie ma i szkoda, żeby ona sobie i jemu zabierała czas i emocje. Podoba mi się to, że ona nie chce się pchać na siłę w związek z wyrachowania, gdzie partner ją nudzi i irytuje. Niech puści go wolno w poszukiwaniu podobnej do niego kobiety, z która on będzie mógł stworzyć związek, gdzie będzie akceptowany i kochany że wszystkim swoimi nudnymi przyzwyczajeniami a jego brak pasji będzie plusem, bo w domu będzie siedział, czy coś w tym stylu wink

21 Ostatnio edytowany przez polis (2017-12-05 22:48:50)

Odp: To chyba skończy się rozstaniem...

Nie neguję tego jak ona go odbiera. Jej wpis wskazuje na to, że na jej standardy on jest faktycznie zbyt nieśmiały i za spokojny. Skoro tak i jest taka nieszczęśliwa w związku, to faktycznie lepiej, żeby zerwała i poszukała sobie kogoś bardziej przebojowego.

Nawet nie chodziło mi o to, żeby mieć całą listę oczekiwań czy tym bardziej zdolności, tylko mniej więcej wiedzieć czego się chce. Wiedza o tym czego się chce i szuka znacznie ułatwia i skraca czas poszukiwań, tak wynika z mojego doświadczenia. wink

22 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-12-05 22:58:26)

Odp: To chyba skończy się rozstaniem...
polis napisał/a:

Nie neguję tego jak ona go odbiera. Jej wpis wskazuje na to, że na jej standardy on jest faktycznie zbyt nieśmiały i za spokojny. Skoro tak i jest taka nieszczęśliwa w związku, to faktycznie lepiej, żeby zerwała i poszukała sobie kogoś bardziej przebojowego.

Nawet nie chodziło mi o to, żeby mieć całą listę oczekiwań czy tym bardziej zdolności, tylko mniej więcej wiedzieć czego się chce. Wiedza o tym czego się chce i szuka znacznie ułatwia i skraca czas poszukiwań, tak wynika z mojego doświadczenia. smile

To mądre, co piszesz. Z pewnością masz rację smile
Tylko to nie jest takie proste jak by się mogło wydawać.
Nie wiem, jakie wzorce wyniosłaś z własnego domu, bo przecież w życiu najczęściej powielamy to, do czego przywykliśmy, co nasz umysł podpowiada jako właściwe. Do tego dochodzi społeczno-kulturowa nakładka, wystarczy poczytać to forum - jak nie zdradza, nie pije i nie bije to już jest ok wink
A jak się czuje, że to, co było w domu, mimo braku patologii, to jednak nie jest TO, że czegoś brakuje, że ciś umyka, ale nie potrafisz tego zdefiniować, a nie potrafisz, bo tak naprawdę nie doświadczyłaś nigdy wcześniej bliskości na poziomie emocjonalno-mentalnym. Czujesz, że te słodkie słówka i czułości to za mało, tym bardziej, gdy masz odrobinę wiedzy i wiesz, że te kilkanaście, kilkadziesiąt miesięcy, podczas których mózg upaja się chemicznym koktajlem neuroprzekaźników i hormonów, minie.
To, co wtedy?
Przywyknąć do nudy, trwać obok siebie, bo tak się dzieje od pokoleń?
Czy może lepiej znaleźć kogoś, przy kim nie dość, że samemu się chcesz rozwijać, to wiesz, że ta osoba ma w sobie potencjał, który spowoduje, że wasze wspólne życie będzie pasjonującą i fascynującą podróżą. Niektórzy mają szczęście spotkać kogoś, kto miał szczęście wynieść tę wiedzę z domu i pokazuje ci bliskość. Ale jak nie spotykasz takiej osoby, to szukasz trochę po omacku i masz problem z definiowaniem własnych oczekiwań. Świetnie jest, gdy przynajmniej jesteś w stanie oddzielić ziarno od plew i wyjść ze związku, w którym czujesz, że więdniesz, zanim uschniesz całkowicie. Może właśnie w tym miejscu jest Monika?

23

Odp: To chyba skończy się rozstaniem...
summerka88 napisał/a:
polis napisał/a:

Nie neguję tego jak ona go odbiera. Jej wpis wskazuje na to, że na jej standardy on jest faktycznie zbyt nieśmiały i za spokojny. Skoro tak i jest taka nieszczęśliwa w związku, to faktycznie lepiej, żeby zerwała i poszukała sobie kogoś bardziej przebojowego.

Nawet nie chodziło mi o to, żeby mieć całą listę oczekiwań czy tym bardziej zdolności, tylko mniej więcej wiedzieć czego się chce. Wiedza o tym czego się chce i szuka znacznie ułatwia i skraca czas poszukiwań, tak wynika z mojego doświadczenia. smile

To mądre, co piszesz. Z pewnością masz rację smile
Tylko to nie jest takie proste jak by się mogło wydawać.
Nie wiem, jakie wzorce wyniosłaś z własnego domu, bo przecież w życiu najczęściej powielamy to, do czego przywykliśmy, co nasz umysł podpowiada jako właściwe. Do tego dochodzi społeczno-kulturowa nakładka, wystarczy poczytać to forum - jak nie zdradza, nie pije i nie bije to już jest ok wink
A jak się czuje, że to, co było w domu, mimo braku patologii, to jednak nie jest TO, że czegoś brakuje, że ciś umyka, ale nie potrafisz tego zdefiniować, a nie potrafisz, bo tak naprawdę nie doświadczyłaś nigdy wcześniej bliskości na poziomie emocjonalno-mentalnym. Czujesz, że te słodkie słówka i czułości to za mało, tym bardziej, gdy masz odrobinę wiedzy i wiesz, że te kilkanaście, kilkadziesiąt miesięcy, podczas których mózg upaja się chemicznym koktajlem neuroprzekaźników i hormonów, minie.
To, co wtedy?
Przywyknąć do nudy, trwać obok siebie, bo tak się dzieje od pokoleń?
Czy może lepiej znaleźć kogoś, przy kim nie dość, że samemu się chcesz rozwijać, to wiesz, że ta osoba ma w sobie potencjał, który spowoduje, że wasze wspólne życie będzie pasjonującą i fascynującą podróżą. Niektórzy mają szczęście spotkać kogoś, kto miał szczęście wynieść tę wiedzę z domu i pokazuje ci bliskość. Ale jak nie spotykasz takiej osoby, to szukasz trochę po omacku i masz problem z definiowaniem własnych oczekiwań. Świetnie jest, gdy przynajmniej jesteś w stanie oddzielić ziarno od plew i wyjść ze związku, w którym czujesz, że więdniesz, zanim uschniesz całkowicie. Może właśnie w tym miejscu jest Monika?

Dzięki Wam, za wszystkie wpisy na pewno wyciągnę z każdego z nich jakieś wnioski.

Ja mniej więcej wiem czego chcę, myślę że nawet więcej niż mniej.. natomiast nie zawsze to jest takie łatwe spotkać taką osobę. W związku z tym, że wcześniej wybrzydzałam i przebierałam, mam na koncie 2 poważne związki i kilka przelotnych, a kończyły się z bardzo różnych powodów. Najbardziej lubiłam ten ostatni, facet miał właśnie ten zestaw cech które mi odpowiadały, natomiast miał też pewną wadę na którą już nie mogłam przymknąć oka - nie chciał zakładać rodziny, brać ślubu i mieć dzieci. W związku z tym że naciski z zewnątrz były już mocne, zegar biologiczny tykał.. może się to komuś wydać okropne, ale postanowiłam pójść na pewien kompromis uznając, że może jestem zbyt wybredna, że ja sama też nie jestem idealna więc dam szansę komuś kto odbiega od mojego stereotypowego ideału. Na początku czułam się bezpiecznie, że mogę na nim polegać, że mnie nie zawiedzie, nie zdradzi, że nasze cele się pokrywają, gdy się poznawaliśmy było więcej tematów do rozmów. Natomiast teraz widzę to tak jak w pierwszym poście. Ostatnio podjęłam próbę rozmowy na temat tego co się złego dzieje w naszym związku i czy jest w nim szczęśliwy, on jakby nie chciał dopuszczać do siebie tych słów i jeszcze bardziej osacza mnie swoją "miłością" i wyznaniami. Wg mnie boi się mnie stracić, więc czego bym nie zrobiła i nie powiedziała, on mnie za wszystko przeprasza i mówi że mnie kocha myśląc, że to jest odpowiedź na wszystko.

Wiem, że nie ma związków idealnych i ludzi idealnych, ale myślę sobie.. może to trochę naiwne ale kiedy motylki w brzuchu wylatują przyjemnie by było spędzać czas z kimś kogo się do cholery lubi! Niestety wzorców z domu nie mam zbyt dobrych więc bardzo mocno nie chcę popełnić tych samych błędów co moja mama czy babcie, a już na pewno nie chcę być z kimś z rozsądku.

I tak, zdaję sobie sprawę z tego, że podjęłam już decyzję w głowie, chciałam tylko się dowiedzieć jak inni widzą tą sytuację z innej, trochę bardziej obiektywnej perspektywy.

24

Odp: To chyba skończy się rozstaniem...

Skoro tak czujesz, to nie przeciągaj. Z drugiej strony szukając partnera na  życie nie można spotykać się z nim raz na 3 tygodnie. Najlepiej zamieszkać razem szybko, wtedy wychodzą wszystkie wady i zalety układu. Więc kierować się intuicją warto, ale nadal twierdzę, że nie znacie się. A że związek trochę z rozsądku, to moment docierania się, jest bardzo trudny, bo brak różowych klapek znieczulających błedy smile

25

Odp: To chyba skończy się rozstaniem...
Ela210 napisał/a:

Skoro tak czujesz, to nie przeciągaj. Z drugiej strony szukając partnera na  życie nie można spotykać się z nim raz na 3 tygodnie. Najlepiej zamieszkać razem szybko, wtedy wychodzą wszystkie wady i zalety układu. Więc kierować się intuicją warto, ale nadal twierdzę, że nie znacie się. A że związek trochę z rozsądku, to moment docierania się, jest bardzo trudny, bo brak różowych klapek znieczulających błedy smile

Ogólnie to takie było założenie, że zamieszkamy razem i wtedy wszystko będzie jasne. W teorii on ma się przenieść do mnie po nowym roku, natomiast w związku z moimi wątpliwościami nie jestem pewna czy to dobry pomysł i czy mogę mu zrobić takie świństwo, że on rzuca wszystko w swoim mieście pracę, mieszkanie, znajomych i przenosi się do mnie a ja po 2 tygodniach stwierdzę "eeee wiesz to jednak nie to".

26

Odp: To chyba skończy się rozstaniem...

Bez urazy, ale Ty chyba potrzebujesz, żeby Cię jakiś facet porządnie kopnął w dupę, a wcześniej mocno "wytarmosił". Może wtedy zmieni Ci się trochę optyka i priorytety. Ale póki co daj temu gościowi spokój. Z Twoim nastawieniem na pewno nic z tego nie będzie.

27

Odp: To chyba skończy się rozstaniem...
wilczysko napisał/a:

Bez urazy, ale Ty chyba potrzebujesz, żeby Cię jakiś facet porządnie kopnął w dupę, a wcześniej mocno "wytarmosił". Może wtedy zmieni Ci się trochę optyka i priorytety. Ale póki co daj temu gościowi spokój. Z Twoim nastawieniem na pewno nic z tego nie będzie.

Bez komentarza. Bez urazy.

Posty [ 27 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » To chyba skończy się rozstaniem...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024