Ludzie , pomóżcie.. Ja już nie wiem sama co ja mam myśleć, co robić.
Mam super faceta z czego zdaje sobie sprawę , mamy super poukładane życie , mamy dziecko, za dwa lata chcemy brać ślub.
Długo przed tym zanim poznałam mojego miałam "COŚ" z jednym facetem , który bardzo długo mi siedział w głowie. Więź uznawałam za "SZCZEGÓLNĄ" , wyjątkową. Seksu między nami nie było. Kontakt był milion razy urywany- z wyjaśnieniem albo i nie. Potem po kilku miesiącach albo latach był ponawiany. By go móc widzieć zdradzałam swojego ówczesnego faceta, a on swoją dziewczynę. Końca nie było widać.
Potem poznałam mojego narzeczonego. Zakochałam się na zabój, jako para tworzyliśmy dobry team, dogadywalismy się zawsze. Nawet jeśli mieliśmy inne poglądy, akceptowalismy to albo jedno było mądrzejsze i dawało za wygraną. Zostaliśmy rodzicami , tu też wszystko grało.
Po trzech latach ten z przeszłości się zameldował, ja zareagowałam. Też byłam ciekawa co u niego, ale między nami znowu wrzało, poleciały jakieś wyznania. Zaczęłam znowu o nim myśleć, on nalega na spotkanie. Ja się znowu wycofuję... Czuję się strasznie. Że mimo mojego poukładanego , szczęśliwego życia ten facet dalej robi na mnie wrażenie i na mnie w ten sposób działa. Jak ja mam to rozumieć, co to do cholery ma być? Ja nie zapomniałam o nim przez te lata ? Że mój ukochany był tylko "zapchajdziurą" bo z tamtym nigdy nic nie mogłam stworzyć? Mój narzeczony jest naprawdę super facetem, nie tylko jako partner i ojciec , on jest seksowny dla mnie, ja bym mogła go.. zawsze i wszędzie wiecie.. Więc czemu teraz myślę o innym ![]()