Zauroczona narzeczona.... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zauroczona narzeczona....

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 56 ]

Temat: Zauroczona narzeczona....

Ludzie , pomóżcie.. Ja już nie wiem sama co ja mam myśleć, co robić.
Mam super faceta z czego zdaje sobie sprawę , mamy super poukładane życie , mamy dziecko, za dwa lata chcemy brać ślub.

Długo przed tym zanim poznałam mojego miałam "COŚ" z jednym facetem , który bardzo długo mi siedział w głowie. Więź uznawałam za "SZCZEGÓLNĄ" , wyjątkową. Seksu między nami nie było. Kontakt był milion razy urywany- z wyjaśnieniem albo i nie. Potem po kilku miesiącach albo latach był ponawiany. By go móc widzieć zdradzałam swojego ówczesnego faceta, a on swoją dziewczynę. Końca nie było widać.

Potem poznałam mojego narzeczonego. Zakochałam się na zabój, jako para tworzyliśmy dobry team, dogadywalismy się zawsze. Nawet jeśli mieliśmy inne poglądy, akceptowalismy to albo jedno było mądrzejsze i dawało za wygraną. Zostaliśmy rodzicami , tu też wszystko grało.

Po trzech latach ten z przeszłości się zameldował, ja zareagowałam. Też byłam ciekawa co u niego, ale między nami znowu wrzało, poleciały jakieś wyznania. Zaczęłam znowu o nim myśleć, on nalega na spotkanie. Ja się znowu wycofuję... Czuję się strasznie. Że mimo mojego poukładanego , szczęśliwego życia ten facet dalej robi na mnie wrażenie i na mnie w ten sposób działa. Jak ja mam to rozumieć, co to do cholery ma być? Ja nie zapomniałam o nim przez te lata ? Że mój ukochany był tylko "zapchajdziurą" bo z tamtym nigdy nic nie mogłam stworzyć? Mój narzeczony jest naprawdę super facetem, nie tylko jako partner i ojciec , on jest seksowny dla mnie, ja bym mogła go.. zawsze i wszędzie wiecie.. Więc czemu teraz myślę o innym sad

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Zauroczona narzeczona....

Powinnaś go olac. On znowu zamiesza i zniknie, a ty zostaniesz z wyrzutami sumienia i zdradzonym swoim facetem, który nie zasłużył na to na pewno.

3

Odp: Zauroczona narzeczona....
meggiq napisał/a:

Powinnaś go olac. On znowu zamiesza i zniknie, a ty zostaniesz z wyrzutami sumienia i zdradzonym swoim facetem, który nie zasłużył na to na pewno.

Takie to rozsądne.
Nie chcę mojemu narzeczonemu, mojej rodzinie robić świństwa.
Kocham ich. Ale emocje targają mną strasznie.
Chodzi o to co się we mnie odgrywa. Ja nie chcę tylko dobrze i rozsądnie wybrać. Ja nie chcę tylko olać , a i tak dalej o nim myśleć. Ja chcę przestać o nim myśleć , ja nie chcę żeby on miał taki wpływ na moje uczucia.
Chcę by kiedy następnym razem się odezwie albo jak go zobaczę bym nie miała walącego jak młot serca , spoconych rąk i nieprzespanych nocy,milion myśli. Jestem załamana

4 Ostatnio edytowany przez meggiq (2017-11-12 15:33:38)

Odp: Zauroczona narzeczona....

Gdybyś go kochała to nie miałabys takich dylematów. Ktoś kto kocha naprawdę, nie jest w stanie zdradzić nawet psychicznie.

5

Odp: Zauroczona narzeczona....

magdalena122, piszesz o swoich emocjach wobec tamtego, ale zastanów się co nim kieruje, że nagle po długich przerwach przypomina sobie o Tobie i bez pardonu wkracza w Twoje życie?
To Ty dla niego jesteś "zapchajdziurą", gdy w jego życiu wieje nudą, pojawia się w Twoim i miesza, bo wie, jak na Ciebie działa.
Ten facet, to fantasmagoria i uwierz, nie jesteś dla niego ważna, jesteś zabawką, więc zastanów się, czy dla takiej ułudy, chcesz zniszczyć swoje, dziecka i swojego narzeczonego życie?

6 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-11-12 16:22:27)

Odp: Zauroczona narzeczona....

Te emocje są tak wielkie, bo hodujesz je w swojej głowie.. Jakbyś z nim była chociażby krótko, prawdopodobnie miałabyś go z głowy. A tak to tam wyrosło drzewo, które podlewałaś- bomba, która uruchamia się co jakiś czas.
Musisz ją rozbroić lub pozwolić wybuchnąć. Bo zawsze będzie tam tykać...
Jesli zdecydujesz się na zdetonowanie jej, to z daleka od narzeczonego.
Może jednak da się rozbroić, w końcu sama zakładałaś ładunek, więc wiesz które kabelki przeciąć.

7

Odp: Zauroczona narzeczona....

Jest jedna zasada.Masz jedno zycie i to z kim je spedzisz do konca zycia bedzie twoim wyborem.Po drodze pokus bedzie pelno i zawsze ty bedziesz musiala podjac decyzje.Ja bedac w zwiazku z kobieta potrafilem odmowic glupich zaproszen na kawe bo wiedzialem jak to sie moze skonczyc.Moje zycie jest moim wyborem i ja decyduje z kim chce je spedzic.Musisz sama zadecydowac co i kto jest dla Ciebie najwazniejszy.Sa decyzje dzieki ktorym jestesmy szczesliwi ale sa tez takie ktorych zalujemy.To nie jest zabawa tylko zycie.

8

Odp: Zauroczona narzeczona....

Wszyscy macie rację. Ewentualny romans nie jest tego warty żebym ewentualnie mogła ich stracić albo żeby oni stracili mnie. I to raczej nie jest to czego bym się podjęła mimo pokusy.  Nie jestem pewna czy bym się nawet na ewentualny związek z tamtym zgodziła te parę lat wcześniej czy nawet teraz będąc sama. To nie jest facet na życie , tu by nie zrujnowała mojego zauroczenia codzienność tylko mi by nie pasował jego sposób na życie.
Mimo tego kiedy tylko pojawia się na horyzoncie myślę o nim, wspominam, wyobrażam. Przez te lata z narzeczonym, bez kontaktu z tamtym byłam serio szczęśliwa i póki się nie odezwał nie uwierzyłabym, że się znowu głupia na to złapie, nie zmieniły się przecież tylko okoliczności, ale wydawało mi się , że też wydoroślałam.
Josz masz rację, on wraca kiedy potrzebuje czegoś.. albo jak mu nudno.. podsumowując te wszystkie razy , wiem że masz rację. Ale ta wiedza, czy ona może mi pomóc z wyrzuceniem go ze swojego umysłu ?

9

Odp: Zauroczona narzeczona....

Jesli nie umiesz sobie go racjonalnie wybić z głowy, lepsze będzie całkowite odcięcie go.
Nie chcę Cię straszyć, ale przyjaciółka miała takiego bumeranga.. Pojawił sie nieproszony na jej ślubie czekał przed kościołem z kwiatami..
Przyszedł do domu, gdy dowiedział się o ciąży od znajomych. W końcu jej mąż załatwił to po męsku.. Ale może dasz radę bez narzeczonego uporać się z tym.

10

Odp: Zauroczona narzeczona....

Doskonały przykład tego jak tylko jedna strona może zniszczyć lub niszczyć związek a niektóre kobietki tak sie klocily ze to zawsze wina obu stron.

Brak słów

11

Odp: Zauroczona narzeczona....

Też uważam, że to on się Tobą bawi jak mu się przypomni, gdy mu nudno, więc szkoda życia dla takiej chwili, czy nawet takiego kontaktu, który nic nie wniesie do Twojego życia, a może je tylko zniszczyć.

12

Odp: Zauroczona narzeczona....

Myślicie , że jest sens porozmawiać o tym z narzeczonym ? Co mu powiedzieć ? sad

13

Odp: Zauroczona narzeczona....
magdalena122 napisał/a:

Myślicie , że jest sens porozmawiać o tym z narzeczonym ? Co mu powiedzieć ? sad


I co mu powiesz? Że chętnie byś się z tamtym przespała? Że co prawda kochasz go, ale jak tamten tylko się odezwie, masz ochotę do niego pobiec?

Na pewno to przekona Twojego narzeczonego o wyjątkowości tego, co Was łączy...
Może Ci się początkowo wydawać, że tak jest, bo narzeczony będzie szalał z zazdrości. Dowartościuje Cię to. Z czasem jednak on zacznie się zastanawiać nad Waszym związkiem, przestanie on być dla niego wyjątkowy, zdystansuje się, i sam przestanie być oporny na pokusy, jakie wokół i Twojego faceta na pewno czyhają.

Zepsujesz wszystko tym wyznaniem. Zwłaszcza spokój swojego faceta.

Naprawdę świadomość, że facet się Tobą bawi, nie daje Ci otrzeźwienia? Jego dopiero teraz jara, że masz już dziecko i poważny związek, a mimo to jak tylko kiwnie palcem Ty już masz dylematy, i wahasz się, czy mu nie ulec. Pomyśl, co myśli o Twoim facecie, jak bardzo czuje się od niego lepszy. A to Ty mu dajesz tę władzę, to poczucie.
Jeśli nigdy wiele między Wami nie było, to raczej widzisz w nim sama przede wszystkim adrenalinę zakazanego owocu. Wystarczy sobie z tego zdać sprawę i nie łudzić się, że ot tylko pogadam, przecież to nic złego, ot tylko się spotkam, przecież to jeszcze nie zdrada. Każdy romans tak się zaczyna. Zresztą już teraz jesteś nie w porządku do swojego faceta i narażasz Wasz związek i szczęśliwe dzieciństwo swojego dziecka.
Idź w to, jeśli to nic dla Ciebie nie znaczy, jeśli jesteś gotowa stracić to wszystko i stać się w niedługim czasie samotną matką (nie przeceniaj swojego faceta, że tak Cię kocha i wszystko Ci wybaczy!). No chyba że roisz sobie że ów pan, który się Tobą najwyraźniej bawi, zechce stać się Twoim partnerem i opiekunem Twojego dziecka... ale... no skoro nie był Twoim partnerem, gdy jeszcze byłaś bez zobowiązań, to chyba teraz tym bardziej nie, prawda?

14

Odp: Zauroczona narzeczona....

Oczywiście, ze powinna powiedzieć narzeczonemu. Powinien wiedzieć z kim się zadaje.

15 Ostatnio edytowany przez Excop (2017-11-13 18:30:40)

Odp: Zauroczona narzeczona....
magdalena122 napisał/a:

Ludzie , pomóżcie.. Ja już nie wiem sama co ja mam myśleć, co robić.
Mam super faceta z czego zdaje sobie sprawę , mamy super poukładane życie , mamy dziecko, za dwa lata chcemy brać ślub.

Długo przed tym zanim poznałam mojego miałam "COŚ" z jednym facetem , który bardzo długo mi siedział w głowie. Więź uznawałam za "SZCZEGÓLNĄ" , wyjątkową. Seksu między nami nie było. Kontakt był milion razy urywany- z wyjaśnieniem albo i nie. Potem po kilku miesiącach albo latach był ponawiany. By go móc widzieć zdradzałam swojego ówczesnego faceta, a on swoją dziewczynę. Końca nie było widać.

Potem poznałam mojego narzeczonego. Zakochałam się na zabój, jako para tworzyliśmy dobry team, dogadywalismy się zawsze. Nawet jeśli mieliśmy inne poglądy, akceptowalismy to albo jedno było mądrzejsze i dawało za wygraną. Zostaliśmy rodzicami , tu też wszystko grało.

Po trzech latach ten z przeszłości się zameldował, ja zareagowałam. Też byłam ciekawa co u niego, ale między nami znowu wrzało, poleciały jakieś wyznania. Zaczęłam znowu o nim myśleć, on nalega na spotkanie. Ja się znowu wycofuję... Czuję się strasznie. Że mimo mojego poukładanego , szczęśliwego życia ten facet dalej robi na mnie wrażenie i na mnie w ten sposób działa. Jak ja mam to rozumieć, co to do cholery ma być? Ja nie zapomniałam o nim przez te lata ? Że mój ukochany był tylko "zapchajdziurą" bo z tamtym nigdy nic nie mogłam stworzyć? Mój narzeczony jest naprawdę super facetem, nie tylko jako partner i ojciec , on jest seksowny dla mnie, ja bym mogła go.. zawsze i wszędzie wiecie.. Więc czemu teraz myślę o innym sad

Tu nie chodzi o Twoje rozterki, kim był, w chwili związania się z nim, Twój obecny partner.
Chodzi o to, że pozwoliłaś sobie przyprawić mu rogi (na razie, tylko emocjonalnie).
Zalety jego, którymi nas obdarzasz, niczego nie naprawią.
Podjęłaś decyzję, by wznowić kontakt z byłym /nie byłym i utrzymywać, z przerwami na "wycofywanie się".
Slogan, banał w postaci "chciałam się dowiedzieć, co u niego słychać", to tylko wymówka. Śmiesznie brzmiąca, zresztą.
Przyjęłaś propozycję wznowienia kontaktu. To było Twoją decyzją.
Co teraz z tym zrobić, również wymaga podjęcia decyzji.
Partner, może i kochany, zrutyniał. Ogień zniknął i może jakieś resztki żaru pozostały tylko. Czyli normalne, codzienne życie z chwilami dobrymi i tymi gorszymi.
Pamięć tamtego wielkiego ogniska siedzi w Tobie.
I nikt nie może Ci tego odebrać. Wspomnienia mogą pozostać piękne, ale lekkomyślnie podjęte próby ich ożywienia sprowadzają najczęściej zgliszcza. Oraz po niewczesny żal i tęsknotę za utraconym. Tym normalnym, codziennym życiem.

16

Odp: Zauroczona narzeczona....

Nie mówię o zaletach mojego narzeczonego by coś naprawić lub się usprawiedliwić. Mimo rutyny , dni lepszych i gorszych on jest interesujący , pociągający jako facet.
Nigdy nie pomyślałam, że jest on by mi kogoś zastąpić.
Wkurzam się sama na siebie , że dałam się w to znowu wciągnąć. Może gdybym raz , drugi trzeci go olała , nie miałabym takich trudności teraz. Wkurzam się naprawdę sama na siebie , że brakuje mi tej konsekwencji, że on wraca - no bo wie , że u mnie drzwi są zawsze otwarte, wie jak na mnie działa.
By się nie dac w to wciągnąć to jedno,a drugie to by przestało mnie to kuć, że to się skończyło albo nie zaczęło.
On mojemu narzeczonemu nie dorasta nawet do pięt , więc czemu poświęcam czas na myślenie o nim. Dlaczego on jest w stanie tak mną "sterować" ....

17

Odp: Zauroczona narzeczona....
magdalena122 napisał/a:

Nie mówię o zaletach mojego narzeczonego by coś naprawić lub się usprawiedliwić. Mimo rutyny , dni lepszych i gorszych on jest interesujący , pociągający jako facet.
Nigdy nie pomyślałam, że jest on by mi kogoś zastąpić.
Wkurzam się sama na siebie , że dałam się w to znowu wciągnąć. Może gdybym raz , drugi trzeci go olała , nie miałabym takich trudności teraz. Wkurzam się naprawdę sama na siebie , że brakuje mi tej konsekwencji, że on wraca - no bo wie , że u mnie drzwi są zawsze otwarte, wie jak na mnie działa.
By się nie dac w to wciągnąć to jedno,a drugie to by przestało mnie to kuć, że to się skończyło albo nie zaczęło.
On mojemu narzeczonemu nie dorasta nawet do pięt , więc czemu poświęcam czas na myślenie o nim. Dlaczego on jest w stanie tak mną "sterować" ....

Widać jesteś z tych kobiet, które cenią tylko to, czego nie mają, bądź straciły. Spokojnie. Twój jeszcze narzeczony też się tego doczeka. Wtedy będziesz go wielbiła...

5 lat nie masz. Masz rozum. Korzystaj z niego zamiast kierować się jakimś świądem nie wiadomo gdzie. Twoje decyzje, Twoje życie, konsekwencji jesteś świadoma.

Chyba nawet mi nie żal ludzi, którzy mając szczęście szukają dziury w całym, a później rozpaczają, że stracili, że głupi byli. Żal mi za to Twojego narzeczonego. I dziecka.

18 Ostatnio edytowany przez Excop (2017-11-14 15:43:42)

Odp: Zauroczona narzeczona....
magdalena122 napisał/a:

Nie mówię o zaletach mojego narzeczonego by coś naprawić lub się usprawiedliwić. Mimo rutyny , dni lepszych i gorszych on jest interesujący , pociągający jako facet.
Nigdy nie pomyślałam, że jest on by mi kogoś zastąpić.
Wkurzam się sama na siebie , że dałam się w to znowu wciągnąć. Może gdybym raz , drugi trzeci go olała , nie miałabym takich trudności teraz. Wkurzam się naprawdę sama na siebie , że brakuje mi tej konsekwencji, że on wraca - no bo wie , że u mnie drzwi są zawsze otwarte, wie jak na mnie działa.
By się nie dac w to wciągnąć to jedno,a drugie to by przestało mnie to kuć, że to się skończyło albo nie zaczęło.
On mojemu narzeczonemu nie dorasta nawet do pięt , więc czemu poświęcam czas na myślenie o nim. Dlaczego on jest w stanie tak mną "sterować" ....

Nigdy nie pomyślałaś, że narzeczony jest "zapchajdziurą", ale sobie i nam, takie pytanie zadałaś przecież?
Ktoś z kimś zerwał wówczas, nieprawdaż?
Wprost powiedz, co było przyczyną, bo omijasz tę kwestię szerokim łukiem, chodząc opłotkami.
Jeśli on, a na to stawiam, gadki, że"popełniłem największy błąd mojego życia", to lep, ku któremu odleciałaś i wciąż lecisz.
Stary numer, jak widać - wciąż skutecznie działający.
Ponoć, na partnera się nie nadaje i narzeczonemu do pięt nie dorasta.
O czym więc myślałaś, gdy poszłaś emocjonalnie, jak w dym za "wyznaniami", które się pojawiły, jak pisałaś na wstępie. Tylko z jego strony były? Nie wierzę w cuda.
Byłaś zakochana, czy zauroczona, ale nie doszło do trwalszej relacji.
Tęsknisz za czymś, co może zniszczyć Twoje dotychczasowe życie.
Powtarzam, Twoją decyzją było, by odpowiedzieć na propozycję wznowienia kontaktów i owe "wyznania"
To, że nie umiesz z tym skończyć, to tylko konsekwencja beztroskiej lekkomyślności lub zdania sobie sprawy, że narzeczony był jednak tym, który zapełnił - na trzy lata, pustkę po tamtym.
Co z tego, że obecny partner przystojny jest i seksowny, w sumie dobrze Wam się żyje, skoro z tamtym chciałabyś spróbować, ale się boisz, by nie było powtórki sprzed lat?
Przyznaj się przed sobą, czemu ponownie wpuściłaś do swojego życia kogoś, dla którego raz już poświęciłaś związek, w którym wtedy byłaś?

Edit:
Pytałaś, czy powiedzieć o tym powrocie zauroczenia partnerowi?
Moim zdaniem, jeśli tak, to tylko po to, by poprosić go o pomoc w przezwyciężeniu tego.
Szczerze i bez ogródek, które nam serwujesz.
Z pewnością, poczuje się zraniony, ale doceni szczerość w tzw. "ostatniej chwili", czyli przed kontaktem fizycznym, w tym intymnym znaczeniu. Dla wielu mężczyzn fakt, że nie doszło do zdrady fizycznej jest wykładnią jakości zaangażowania w "boczny epizod" partnerki.
Dla mnie, emocjonalne odejście, to koniec związku.
Gorsze od jednorazowego wylądowania z innym w łóżku.
Ale, to moje zdanie.
Jednak, gdyby mnie to spotkało, a partnerka poprosiła o wsparcie z uporaniem się z tym, prawdopodobnie zawalczyłbym o nas. smile

19 Ostatnio edytowany przez Gosia1962 (2017-11-14 10:07:20)

Odp: Zauroczona narzeczona....

Zacznij myslec rozsadnie i dojrzale. Badz odpowiedzialna!
Pomysl:
gdyby KAZDY, kto sie tam kiedys zauroczyl, bedac w zwiazku i taki romans ciagnal, bylyby na swiecie same zdrady, rozwody, rozstania.
Chcesz tak? Zyc szarpanina, klamstwem? potrzebna ci ta adrenalinka? do czego?

Napisz mu pare slow, ze nic z tego nie bedzie, zycz mu wiele szczescia i nie ciagnij tego.
To doprowadzilo by do lez, nieszczescia, rozbicia rodziny.

Zycie to nie jest ciagla adrenalinka i motyle w brzuchu, jesli chce sie zakladac rodzine. Owszem, sa ludzie, ktorzy zyja sami (zarowno kobiety jak i faceci), ktorzy szukaja, spotykaja sie, zmieniaja partnerow, szukaja przezyc wznioslych i nietypowych.
Ale jak ma sie rodzine, to trzeba sie opowiedziec i nie krzywdzic innych.

Takie jest moje zdanie.
Ja zdrada i oszustwem gardze.
Uwierz mi- wielu ludziom zdarza sie zauroczenie, gdy sa w zwiazku. Mnie sie tez zdarzylo.
Ale nigdy w zyciu nie zrobilabym zadnego kroku w kierunku zdrady.
Posiedzialam, pomyslalam, " pomarzylam sobie"- i na tym koniec.
Dzis nawet nie wiem, jak on wygladal i zyje szczesliwie  w dobrym, solidnym zwiazku.


jak to sie mowi?
DAJ SE SIANA.

20 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-11-14 10:24:30)

Odp: Zauroczona narzeczona....

Excop, autorka doskonale wie, że to nieracjonalne, a nawet czuje się zmanipulowanaq..
Myslę, że ten Pan jest bardzo sprytny, bo nawet nie wszedł z Nią w zwiazek w pełnym tego słowa znaczeniu- nie sypiali ze sobą- bo właśnie chodzi o utrzymywanie tego napięcia.( SZCZEGÓLNY ?) Co więcej, podejrzewam, że gdyby to zaproponowała, nie byłby zadowolony- moze nawet by uciekł? Co by było gdyby jutro zaproponowała mu zamieszkanie razem, ślub, opiekę nad synem?  Siwy dym...
Może to jest sposób na pozbycie się go na zawsze.
ps takich kobiet jest na pewno więcej.

21

Odp: Zauroczona narzeczona....

Excop, naprawdę mocne jest to co piszesz, ale i pomocne.

Jaki był powód rozstania, jakiego rozstania ? Ja z nim nigdy nie byłam. To było parę ładnych lat wstecz. Byłam młoda i na żaden związek nie liczyłam, a mimo to się zakochałam. Bałam się wejść w tą relację, bo bałam się zranienia. Jego świat różnił się od mojego, on sam jako facet jest nieodpowiedzialny. Tyle rzeczy widziałam na "NIE" On już wtedy potrafił "ładnie" mówić. Mówił ładnie nawet jak byliśmy oboje zajęci, kontakt wracał raz na parę miesięcy, czasem raz na dwa lata, trwał może kilka tygodni max. Ciągle głupie gadki co by było gdyby.

Nie myślałam, że mój facet jest "zapchajdziurą" . To nie głos rozsądku kazał mi go wybrać, robił na mnie albo robi dalej wrażenie jako FACET, nie jako dobry człowiek.

Jeśli bym mu powiedziała o tym to by mi powiedział "idź, przecież cię na siłę nie trzymam " nie wierzę, że by szalał z zazdrości, wiem , że byłby rozczarowany.
Im więcej czytam waszych wiadomości coraz bardziej zdaje sobie sprawę , że to ode mnie zależy. Jeśli pozwolę mu sobą pomiatac, wracać i mieszać mi w głowie, tym samym pozwolę mu na niszczenie mojego związku i mojej rodziny. A tego naprawdę nie chcę nawet emocjonalnie. Nie wiem nigdy nie było punktu gdzie jasno powiedziałam albo on , że to bez sensu albo po prostu weź się odwal bo nie mam ochoty na takie gierki. Ciągle chowalam głowę w piasek i mu na takie podchody pozwalam. Ale macie rację , jako matka i dorosła juz osoba powinnam przestać byc taka lekkomyślna..

22

Odp: Zauroczona narzeczona....
magdalena122 napisał/a:

Excop, naprawdę mocne jest to co piszesz, ale i pomocne.

Jaki był powód rozstania, jakiego rozstania ? Ja z nim nigdy nie byłam. To było parę ładnych lat wstecz. Byłam młoda i na żaden związek nie liczyłam, a mimo to się zakochałam. Bałam się wejść w tą relację, bo bałam się zranienia. Jego świat różnił się od mojego, on sam jako facet jest nieodpowiedzialny. Tyle rzeczy widziałam na "NIE" On już wtedy potrafił "ładnie" mówić. Mówił ładnie nawet jak byliśmy oboje zajęci, kontakt wracał raz na parę miesięcy, czasem raz na dwa lata, trwał może kilka tygodni max. Ciągle głupie gadki co by było gdyby.

Nie myślałam, że mój facet jest "zapchajdziurą" . To nie głos rozsądku kazał mi go wybrać, robił na mnie albo robi dalej wrażenie jako FACET, nie jako dobry człowiek.

Jeśli bym mu powiedziała o tym to by mi powiedział "idź, przecież cię na siłę nie trzymam " nie wierzę, że by szalał z zazdrości, wiem , że byłby rozczarowany.
Im więcej czytam waszych wiadomości coraz bardziej zdaje sobie sprawę , że to ode mnie zależy. Jeśli pozwolę mu sobą pomiatac, wracać i mieszać mi w głowie, tym samym pozwolę mu na niszczenie mojego związku i mojej rodziny. A tego naprawdę nie chcę nawet emocjonalnie. Nie wiem nigdy nie było punktu gdzie jasno powiedziałam albo on , że to bez sensu albo po prostu weź się odwal bo nie mam ochoty na takie gierki. Ciągle chowalam głowę w piasek i mu na takie podchody pozwalam. Ale macie rację , jako matka i dorosła juz osoba powinnam przestać byc taka lekkomyślna..

No, widzisz. Znów uchyliłaś się od bezpośredniej odpowiedzi na moje pytanie, co do ówczesnych relacji z tym gościem sprzed trzech lat.
Napisałem, że była to relacja, gdzie ty się zakochałaś.
Z czegoś wynikać to musiało.
Że "oficjalnie" parą nie byliście, niczego - w kontekście obecnej sytuacji, nie zmienia.
Kto się odciął? Ty, czy on? Proste pytanie przecież?!
Teraz, co do Twojego narzeczonego.
Nie chce mi się rozczłonkowywać Twojej wypowiedzi, bo z małego smartfona piszę. Odnoszę się więc w ten sposób.
Twój narzeczony nie byłby zazdrosny, a jedynie "rozczarowany"?
Czyli, co?
Wie o "toczącym Cię robalu", o "krecie" drążącym od lat chodniki w Twoim umyśle, czy tylko domyśla się, że ktoś wszedł mu w szkodę ostatnio i  nic na to poradzić nie będzie mógł?
Czyżbyś przyznawała, że ta wielka miłość, że on prawdziwy, wart grzechu mężczyzna, a nie tylko, tzw. dobry człowiek, to pustosłowie tylko? A, tak naprawdę, mało Was łączy? Bo tego fragmentu nie rozumiem?
Bo wychodzi na to, że narzeczony, w porównaniu do "szkodnika", to "ciepłe kluchy", przy wszystkich jego zaletach?
Skoro ciąży Ci świadomość, że oszukujesz narzeczonego, a chcesz, by rodzina przetrwała, dosadnie zakończ korespondecję z bocznym.
Niech mu w pięty pójdzie. Most trzeba spalić, by dywersja zza rzeki nie szkodziła.

23

Odp: Zauroczona narzeczona....

Ach Excop, przepraszam.. Ale to wszystko takie pogmatwane było. "Rozstań i powrotów" było tyle, że ciężko określić. Większość razy on, choć ostatnim razem odcięłam się ja, dość świadomie. Dlatego myślałam, że mam to za sobą, że nawet jeśli kiedyś kontakt by się pojawił nie dałabym się głupia w to wciągnąć.

Narzeczony może i był by zazdrosny, ale nie robił by mi żadnych scen i nie próbował by z tamtym konkurować. Nie sądzę nawet żeby mnie wysłuchał. Dla niego tak jak dla was - jest coś czarne albo białe.
I nie wie o nim. A jakby wiedział to nic by poradzić na to nie chciał. Tyle mogę być pewna.
Do ciepłych kluchów też mu daleko...

Wiecie im bardziej ich koło siebie stawiam i się nad tym zastanawiam coraz mniejszy sens widzę w myśleniu o tamtym. Chyba sobie sama go w ramki przez te lata wkladalam i wierzyłam w coś co nie miało miejsca i oklamywalam sama siebie ze to wyjątkowe...

24

Odp: Zauroczona narzeczona....
magdalena122 napisał/a:

Ach Excop, przepraszam.. Ale to wszystko takie pogmatwane było. "Rozstań i powrotów" było tyle, że ciężko określić. Większość razy on, choć ostatnim razem odcięłam się ja, dość świadomie. Dlatego myślałam, że mam to za sobą, że nawet jeśli kiedyś kontakt by się pojawił nie dałabym się głupia w to wciągnąć.

Narzeczony może i był by zazdrosny, ale nie robił by mi żadnych scen i nie próbował by z tamtym konkurować. Nie sądzę nawet żeby mnie wysłuchał. Dla niego tak jak dla was - jest coś czarne albo białe.
I nie wie o nim. A jakby wiedział to nic by poradzić na to nie chciał. Tyle mogę być pewna.
Do ciepłych kluchów też mu daleko...

Wiecie im bardziej ich koło siebie stawiam i się nad tym zastanawiam coraz mniejszy sens widzę w myśleniu o tamtym. Chyba sobie sama go w ramki przez te lata wkladalam i wierzyłam w coś co nie miało miejsca i oklamywalam sama siebie ze to wyjątkowe...

Magdalena, a nie możesz go wszędzie gdzie to tylko możliwe  zablokować?

25

Odp: Zauroczona narzeczona....
magdalena122 napisał/a:

Ach Excop, przepraszam.. Ale to wszystko takie pogmatwane było. "Rozstań i powrotów" było tyle, że ciężko określić. Większość razy on, choć ostatnim razem odcięłam się ja, dość świadomie. Dlatego myślałam, że mam to za sobą, że nawet jeśli kiedyś kontakt by się pojawił nie dałabym się głupia w to wciągnąć.

Narzeczony może i był by zazdrosny, ale nie robił by mi żadnych scen i nie próbował by z tamtym konkurować. Nie sądzę nawet żeby mnie wysłuchał. Dla niego tak jak dla was - jest coś czarne albo białe.
I nie wie o nim. A jakby wiedział to nic by poradzić na to nie chciał. Tyle mogę być pewna.
Do ciepłych kluchów też mu daleko...

Wiecie im bardziej ich koło siebie stawiam i się nad tym zastanawiam coraz mniejszy sens widzę w myśleniu o tamtym. Chyba sobie sama go w ramki przez te lata wkladalam i wierzyłam w coś co nie miało miejsca i oklamywalam sama siebie ze to wyjątkowe...

Nikt nie określa, że coś może być w kontrastowych barwach, bo różne rzeczy nas dotykają.
Z tego, co napisałaś, to rzeczywiście, wiążąc się z obecnym partnerem, nie przeanalizowałaś, dlaczego tamten wciąż zajmował Twój umysł.
Stąd, zgodziłaś się na kolejne, "a jak by to było, gdyby się wydarzyło", któreś ileś tam razy przechodziłaś w przeszłości.
Twój partner chyba dominuje w Waszym związku. Nie w sposób taki jednak, jak ten, który okazywał niedoszły poprzednik. Ma wysokie ego, chyba słusznie i przymioty, które przyciągną z łatwością inne, potencjalne Twoje następczynie. A dodając, że przewidywalny jest, zapewni poczucie bezpieczeństwa.
Pytając, czy on czasem nie "ciepłe kluchy", chciałem Cię sprowokować do bardziej otwartego wyznania.
Jednym słowem - on sobie poradzi bez problemu.
Ty zaś możesz zostać z ręką w nocniku, bo szukasz czegoś innego. Czego nawet nie potrafisz zdefiniować. smile

26

Odp: Zauroczona narzeczona....
Excop napisał/a:

Nikt nie określa, że coś może być w kontrastowych barwach, bo różne rzeczy nas dotykają.
Z tego, co napisałaś, to rzeczywiście, wiążąc się z obecnym partnerem, nie przeanalizowałaś, dlaczego tamten wciąż zajmował Twój umysł.
Stąd, zgodziłaś się na kolejne, "a jak by to było, gdyby się wydarzyło", któreś ileś tam razy przechodziłaś w przeszłości.
Twój partner chyba dominuje w Waszym związku. Nie w sposób taki jednak, jak ten, który okazywał niedoszły poprzednik. Ma wysokie ego, chyba słusznie i przymioty, które przyciągną z łatwością inne, potencjalne Twoje następczynie. A dodając, że przewidywalny jest, zapewni poczucie bezpieczeństwa.
Pytając, czy on czasem nie "ciepłe kluchy", chciałem Cię sprowokować do bardziej otwartego wyznania.
Jednym słowem - on sobie poradzi bez problemu.
Ty zaś możesz zostać z ręką w nocniku, bo szukasz czegoś innego. Czego nawet nie potrafisz zdefiniować. smile

Naprawdę w szoku jestem ile można wywnioskować, po moich ( wydawać by się mogło ) ogólnych, mało szczegółowych wypowiedzi.
Nigdy z nikim na ten temat nie rozmawiałam, bo my nigdy nie spotykaliśmy się oficjalnie , wszystkie emocje chowałam przed wszystkimi i może też trochę sama przed sobą. Przyjęłam od razu do wiadomości , że to facet nie dla mnie. Był to głos rozsądku , mój świadomy wybór. Dlatego, że A) jego sposób na życie odbiega całkowicie moim wyobrażeniom. Facet jest raczej bez większych celów i "lekkomyślnie" żyje , a B) nigdy do tego nie dążyliśmy. Jak się robiło gorąco to albo ja albo on rezygnowaliśmy.
Mój narzeczony jest całkiem inny i ja go tu nie chwalę po to by się rozgrzeszyc. Ale zdaje sobie sprawę że mam wartościowego faceta przy sobie. I wiem , że bym tego żałowala i gdybym go straciła, szybko by mi przeszło myślenie o tamtym.
Szczerze już się dystansuje do tamtego, ale chciałabym ten temat zakończyć raz na zawsze. Ale wydaje mi się, że to musi wydarzyć się we mnie, a nie na zewnątrz, na pokaz, a żeby mu w pięty poszło czy żebym zabrała mojemu dziecku szansę na wychowaniu się w pełnej , kochającej rodzinie. Ktoś pisał czy mogłabym go zablokować. Mogłabym. Pytanie tylko czy mu najpierw napisać żeby się odczepil i jak to napisać nie wchodząc w sentymentalne dyskusje.
Samej mi wstyd ze mam takie dylematy..

27

Odp: Zauroczona narzeczona....
magdalena122 napisał/a:

Ktoś pisał czy mogłabym go zablokować. Mogłabym. Pytanie tylko czy mu najpierw napisać żeby się odczepil i jak to napisać nie wchodząc w sentymentalne dyskusje.
Samej mi wstyd ze mam takie dylematy..

Na wstyd nie ma miejsca, gdy las podpalono, Magdaleno. Gasić zarzewie trzeba, nawet spodniami, czy sukienką - do wyboru. smile
Prosto i krótko: "Dałam się ponieść, nie pierwszy raz zresztą. Ale, z pewnością - ostatni. Daj nam obojgu spokój. Sobie samemu i mnie. To mój ostatni kontakt. Życzę szczęścia"
I zablokuj go, skoro masz taką możliwość. Tylko tyle, ale - w Twoim przypadku, aż tyle. I trzymaj się tego. smile

28

Odp: Zauroczona narzeczona....

Tak zrobiłam. Nie czekałam na odpowiedź... Dziękuję za pomoc

29

Odp: Zauroczona narzeczona....
magdalena122 napisał/a:

Tak zrobiłam. Nie czekałam na odpowiedź... Dziękuję za pomoc

Tylko, żebyś się nie rozmyśliła.

30

Odp: Zauroczona narzeczona....
magdalena122 napisał/a:

Tak zrobiłam. Nie czekałam na odpowiedź... Dziękuję za pomoc

Magdaleno mam podobną sytuację do Twojej. Dałaś radę się nie odzywać? Wiem jak to ciezko niestety sad

31

Odp: Zauroczona narzeczona....
magdalena122 napisał/a:

Tak zrobiłam. Nie czekałam na odpowiedź... Dziękuję za pomoc

Magdaleno zrobiłaś najmądrzejszą rzecz jaką mogłaś zrobić ( brawo Excop

32

Odp: Zauroczona narzeczona....
ali.h napisał/a:
magdalena122 napisał/a:

Tak zrobiłam. Nie czekałam na odpowiedź... Dziękuję za pomoc

Magdaleno mam podobną sytuację do Twojej. Dałaś radę się nie odzywać? Wiem jak to ciezko niestety sad

Dałam radę, ale jakbym powiedziała, że z łatwością to bym skłamała. Czasem trzeba zrobić ten pierwszy krok i przestać dopisywać wartość rzeczom , słowom , które w rzeczywistości nie mają wartości.. Ja nie chcę przekonywać się dopiero wtedy jak ważna jest moja rodzina, gdy ją stracę.. takie znajomości są owinięte tylko w silne emocje i adrenalinę. Jeśli się raz. coś temu poświęci zawsze się będzie tego szukać. A ja nie chcę tego robić...

33

Odp: Zauroczona narzeczona....
magdalena122 napisał/a:
ali.h napisał/a:
magdalena122 napisał/a:

Tak zrobiłam. Nie czekałam na odpowiedź... Dziękuję za pomoc

Magdaleno mam podobną sytuację do Twojej. Dałaś radę się nie odzywać? Wiem jak to ciezko niestety sad

Dałam radę, ale jakbym powiedziała, że z łatwością to bym skłamała. Czasem trzeba zrobić ten pierwszy krok i przestać dopisywać wartość rzeczom , słowom , które w rzeczywistości nie mają wartości.. Ja nie chcę przekonywać się dopiero wtedy jak ważna jest moja rodzina, gdy ją stracę.. takie znajomości są owinięte tylko w silne emocje i adrenalinę. Jeśli się raz, coś temu poświęci zawsze się będzie tego szukać. A ja nie chcę tego robić...

No i tak trzymaj.
Zawsze pamiętaj o priorytetach.
Zawsze pamiętaj o tym co mozesz stracić a zapomnij o dupku który miesza Ci w głowie kiedy chce.
Ja jestem starszy pan.
Po ślubie 40 lat a razem 46 lat.
Też był moment kiedy się pogubiliśmy, bo praca, praca i jeszcze raz praca.
Wiele razy mogłem ja zdradzić lecz tego nie zrobiłem.
Czy ona mogła mnie zdradzić ?
Myślę i wierzę w to, że nie.
Kobiety o takich zasadach tak nie postępuję
Ja jej wierzę i nie kontroluję.
A tak na marginesie to dlaczego trafiłem na to forum?
Trafiłem bo się czułem się zagubiny, szukałem porady, wsparcia i wierz mi, że takowe dostałem.
Ten watek na którym pisałem umarł ( czego bardzo żałuję ) bo myśmy się zaprzyjaźnili.
Między nami była szczerość i chęć wsparcia w każdej sytuacj i tak czyniliśmy.
Ale życie jest życiem.
U mnie relacje z żoną się diametralnie poprawiły.
pozostali z tego wątku jakoś po przeżyrciach, traumach ułożyli sobie życie.
Bo tak w nim jest.
Dlatego ogarnij się i zacznij żyć dla tych którzy coś znaczą w Twoim życiu.

34 Ostatnio edytowany przez senszyciax3 (2017-11-22 13:15:39)

Odp: Zauroczona narzeczona....

Tez kiedyś miałam taką sytuację, z czego mój były jest w związku ponad 5 lat, mieszka z ta dziewczyna, mimo to dzwonił do mnie mówił ze mnie kocha, że to ja powinnam być na jej miejscu, a ona hmm wszystko słyszała, mimo to nadal z nim jest,  bardzo lubiłam z nim rozmawiać bo świetnie się rozumielismy i chyba dlatego z nim pisałam, ale nigdy nie mówiłam mu ze Go kocham,  bo tak na prawde nie wiedzialam co czuje, czy w ogóle cos czuje, starałam się być fair, wobec swojego narzeczonego, wiedział ze z nim pisze bo nie lubię kłamstw, ale pewnego dnia powiedziałam sobie ze jeśli nadal będzie tak jak jest to zniszcze sobie życie, i napisalam mu monolog ze nie chce utrzymywać z nim kontaktu ze ma fajną dziewczynę która go kocha i bardzo wyrozumiała ze ma ogarnąć swoje życie myśli i uczucia ze czas iść na przód i zapomnieć o mnie  bo biorę ślub, jestem,  szczęśliwa i nie chce tego psuć, i że to moja ostatnia wiadomość.itd I  przez swoją głupotę, i faceta który nie był w stanie podjąć konkretnej decyzji przez 4 lata nie licząc jAK juz byłam w związku,trwało to wszystko od 6 klasy podstawówki takie gowniarze byliśmy a ciąglo się przez 9 lat. Mogłam stracić takiego super  faceta jak moj narzeczony który nieba mi przychyli żebym była szczęśliwa, sądzę że my po prostu za dobrze mamy i dlatego czasami nie doceniamy tego co mamy, Ja się otrzasnelam w porę, mam nadzieję że Ty też będziesz silna. smile

35

Odp: Zauroczona narzeczona....
Lexpar napisał/a:
magdalena122 napisał/a:
ali.h napisał/a:

Magdaleno mam podobną sytuację do Twojej. Dałaś radę się nie odzywać? Wiem jak to ciezko niestety sad

Dałam radę, ale jakbym powiedziała, że z łatwością to bym skłamała. Czasem trzeba zrobić ten pierwszy krok i przestać dopisywać wartość rzeczom , słowom , które w rzeczywistości nie mają wartości.. Ja nie chcę przekonywać się dopiero wtedy jak ważna jest moja rodzina, gdy ją stracę.. takie znajomości są owinięte tylko w silne emocje i adrenalinę. Jeśli się raz, coś temu poświęci zawsze się będzie tego szukać. A ja nie chcę tego robić...

No i tak trzymaj.
Zawsze pamiętaj o priorytetach.
Zawsze pamiętaj o tym co mozesz stracić a zapomnij o dupku który miesza Ci w głowie kiedy chce.
Ja jestem starszy pan.
Po ślubie 40 lat a razem 46 lat.
Też był moment kiedy się pogubiliśmy, bo praca, praca i jeszcze raz praca.
Wiele razy mogłem ja zdradzić lecz tego nie zrobiłem.
Czy ona mogła mnie zdradzić ?
Myślę i wierzę w to, że nie.
Kobiety o takich zasadach tak nie postępuję
Ja jej wierzę i nie kontroluję.
A tak na marginesie to dlaczego trafiłem na to forum?
Trafiłem bo się czułem się zagubiny, szukałem porady, wsparcia i wierz mi, że takowe dostałem.
Ten watek na którym pisałem umarł ( czego bardzo żałuję ) bo myśmy się zaprzyjaźnili.
Między nami była szczerość i chęć wsparcia w każdej sytuacj i tak czyniliśmy.
Ale życie jest życiem.
U mnie relacje z żoną się diametralnie poprawiły.
pozostali z tego wątku jakoś po przeżyrciach, traumach ułożyli sobie życie.
Bo tak w nim jest.
Dlatego ogarnij się i zacznij żyć dla tych którzy coś znaczą w Twoim życiu.

Dziękuję za słowa otuchy... Ja bardzo cenię sobie opinię starszych osób. Widać ten sens rzeczy które się robiło kiedyś, za młodu.
Ja nie chcę się usprawiedliwiać ani nic, ale ja nie miałam dobrego przykładu w rodzinie, babcie , matki ciotki zdradzały albo co trochę nowego faceta miały... Ja jak miałam 18-25 lat to mi to nie przeszkadzało. Może też dlatego tak łatwo dawałam się w takie dziwne znajomości , z nutką tajemniczości i adrenaliny wciągnąć. Dla mnie to był zawsze pożar i nigdy nie zdarzyło się coś co by to ugasiło. Ogień może trochę gasł, ale ta iskra była, to się nigdy nie kończyło. Trochę mi smutno z tego powodu, że to ma dalej na mnie wpływ. I nie mogę się pozbyć myśli ze jestem taka sama jak matka , że mój narzeczony na mnie nie zasługuje...

36

Odp: Zauroczona narzeczona....
magdalena122 napisał/a:
Lexpar napisał/a:
magdalena122 napisał/a:

Dałam radę, ale jakbym powiedziała, że z łatwością to bym skłamała. Czasem trzeba zrobić ten pierwszy krok i przestać dopisywać wartość rzeczom , słowom , które w rzeczywistości nie mają wartości.. Ja nie chcę przekonywać się dopiero wtedy jak ważna jest moja rodzina, gdy ją stracę.. takie znajomości są owinięte tylko w silne emocje i adrenalinę. Jeśli się raz, coś temu poświęci zawsze się będzie tego szukać. A ja nie chcę tego robić...

No i tak trzymaj.
Zawsze pamiętaj o priorytetach.
Zawsze pamiętaj o tym co mozesz stracić a zapomnij o dupku który miesza Ci w głowie kiedy chce.
Ja jestem starszy pan.
Po ślubie 40 lat a razem 46 lat.
Też był moment kiedy się pogubiliśmy, bo praca, praca i jeszcze raz praca.
Wiele razy mogłem ja zdradzić lecz tego nie zrobiłem.
Czy ona mogła mnie zdradzić ?
Myślę i wierzę w to, że nie.
Kobiety o takich zasadach tak nie postępuję
Ja jej wierzę i nie kontroluję.
A tak na marginesie to dlaczego trafiłem na to forum?
Trafiłem bo się czułem się zagubiny, szukałem porady, wsparcia i wierz mi, że takowe dostałem.
Ten watek na którym pisałem umarł ( czego bardzo żałuję ) bo myśmy się zaprzyjaźnili.
Między nami była szczerość i chęć wsparcia w każdej sytuacj i tak czyniliśmy.
Ale życie jest życiem.
U mnie relacje z żoną się diametralnie poprawiły.
pozostali z tego wątku jakoś po przeżyrciach, traumach ułożyli sobie życie.
Bo tak w nim jest.
Dlatego ogarnij się i zacznij żyć dla tych którzy coś znaczą w Twoim życiu.

Dziękuję za słowa otuchy... Ja bardzo cenię sobie opinię starszych osób. Widać ten sens rzeczy które się robiło kiedyś, za młodu.
Ja nie chcę się usprawiedliwiać ani nic, ale ja nie miałam dobrego przykładu w rodzinie, babcie , matki ciotki zdradzały albo co trochę nowego faceta miały... Ja jak miałam 18-25 lat to mi to nie przeszkadzało. Może też dlatego tak łatwo dawałam się w takie dziwne znajomości , z nutką tajemniczości i adrenaliny wciągnąć. Dla mnie to był zawsze pożar i nigdy nie zdarzyło się coś co by to ugasiło. Ogień może trochę gasł, ale ta iskra była, to się nigdy nie kończyło. Trochę mi smutno z tego powodu, że to ma dalej na mnie wpływ. I nie mogę się pozbyć myśli ze jestem taka sama jak matka , że mój narzeczony na mnie nie zasługuje...


Magdalena112 kurczę tak spojrzałam na datę Twojego postu i tak jakbyśmy mowily o jednym facecie, ktory odezwał się w tym samym czasie po przerwie. On nie jest z miasta na SZ..?  Bo chyba bym ze śmiechu padła i automatycznie byśmy się z tego wyleczyły he he.

37

Odp: Zauroczona narzeczona....
ali.h napisał/a:
magdalena122 napisał/a:
Lexpar napisał/a:

No i tak trzymaj.
Zawsze pamiętaj o priorytetach.
Zawsze pamiętaj o tym co mozesz stracić a zapomnij o dupku który miesza Ci w głowie kiedy chce.
Ja jestem starszy pan.
Po ślubie 40 lat a razem 46 lat.
Też był moment kiedy się pogubiliśmy, bo praca, praca i jeszcze raz praca.
Wiele razy mogłem ja zdradzić lecz tego nie zrobiłem.
Czy ona mogła mnie zdradzić ?
Myślę i wierzę w to, że nie.
Kobiety o takich zasadach tak nie postępuję
Ja jej wierzę i nie kontroluję.
A tak na marginesie to dlaczego trafiłem na to forum?
Trafiłem bo się czułem się zagubiny, szukałem porady, wsparcia i wierz mi, że takowe dostałem.
Ten watek na którym pisałem umarł ( czego bardzo żałuję ) bo myśmy się zaprzyjaźnili.
Między nami była szczerość i chęć wsparcia w każdej sytuacj i tak czyniliśmy.
Ale życie jest życiem.
U mnie relacje z żoną się diametralnie poprawiły.
pozostali z tego wątku jakoś po przeżyrciach, traumach ułożyli sobie życie.
Bo tak w nim jest.
Dlatego ogarnij się i zacznij żyć dla tych którzy coś znaczą w Twoim życiu.

Dziękuję za słowa otuchy... Ja bardzo cenię sobie opinię starszych osób. Widać ten sens rzeczy które się robiło kiedyś, za młodu.
Ja nie chcę się usprawiedliwiać ani nic, ale ja nie miałam dobrego przykładu w rodzinie, babcie , matki ciotki zdradzały albo co trochę nowego faceta miały... Ja jak miałam 18-25 lat to mi to nie przeszkadzało. Może też dlatego tak łatwo dawałam się w takie dziwne znajomości , z nutką tajemniczości i adrenaliny wciągnąć. Dla mnie to był zawsze pożar i nigdy nie zdarzyło się coś co by to ugasiło. Ogień może trochę gasł, ale ta iskra była, to się nigdy nie kończyło. Trochę mi smutno z tego powodu, że to ma dalej na mnie wpływ. I nie mogę się pozbyć myśli ze jestem taka sama jak matka , że mój narzeczony na mnie nie zasługuje...


Magdalena112 kurczę tak spojrzałam na datę Twojego postu i tak jakbyśmy mowily o jednym facecie, ktory odezwał się w tym samym czasie po przerwie. On nie jest z miasta na SZ..?  Bo chyba bym ze śmiechu padła i automatycznie byśmy się z tego wyleczyły he he.

Raczej jednak nie mówimy o tym samym...

38

Odp: Zauroczona narzeczona....
magdalena122 napisał/a:
ali.h napisał/a:
magdalena122 napisał/a:

Dziękuję za słowa otuchy... Ja bardzo cenię sobie opinię starszych osób. Widać ten sens rzeczy które się robiło kiedyś, za młodu.
Ja nie chcę się usprawiedliwiać ani nic, ale ja nie miałam dobrego przykładu w rodzinie, babcie , matki ciotki zdradzały albo co trochę nowego faceta miały... Ja jak miałam 18-25 lat to mi to nie przeszkadzało. Może też dlatego tak łatwo dawałam się w takie dziwne znajomości , z nutką tajemniczości i adrenaliny wciągnąć. Dla mnie to był zawsze pożar i nigdy nie zdarzyło się coś co by to ugasiło. Ogień może trochę gasł, ale ta iskra była, to się nigdy nie kończyło. Trochę mi smutno z tego powodu, że to ma dalej na mnie wpływ. I nie mogę się pozbyć myśli ze jestem taka sama jak matka , że mój narzeczony na mnie nie zasługuje...


Magdalena112 kurczę tak spojrzałam na datę Twojego postu i tak jakbyśmy mowily o jednym facecie, ktory odezwał się w tym samym czasie po przerwie. On nie jest z miasta na SZ..?  Bo chyba bym ze śmiechu padła i automatycznie byśmy się z tego wyleczyły he he.

Raczej jednak nie mówimy o tym samym...

Raczej czy jednak?
Ten moj tez uskuteczniał takie znikanie/pojawianie się itp tylko, ze okazało się, ze ma żonę ;/
Schemat identyczny i też pojawil sie po roku (tydzień przed napisaniem Twojego postu)
Dla pewnosci dopiszę z miasta Sz imię na M.

39

Odp: Zauroczona narzeczona....

Dopisze jeszcze ze dopiero po czasie wyszlo, ze takich jak ja podobno było pare facet dobrze gral (manipulant straszny)  nigdy sie do tego nie przyznał. Mial kontakt na codzien w pracy z  dużą ilością mlodych kobiet i korzystal.. Nigdy faceta instruktora prawa jazdy...
Jak sobie przypomniałam te wszystkie chwile w ktorych przez niego plakalam to do teraz cieszę się, ze mu nie odpisalam.

40

Odp: Zauroczona narzeczona....
ali.h napisał/a:

Dopisze jeszcze ze dopiero po czasie wyszlo, ze takich jak ja podobno było pare facet dobrze gral (manipulant straszny)  nigdy sie do tego nie przyznał. Mial kontakt na codzien w pracy z  dużą ilością mlodych kobiet i korzystal.. Nigdy faceta instruktora prawa jazdy...
Jak sobie przypomniałam te wszystkie chwile w ktorych przez niego plakalam to do teraz cieszę się, ze mu nie odpisalam.

Hej, nie to nie moze byc ten sam...

Chyba przyjdzie mi kontynuować temat. Zablokowałam go wszędzie, ale przypadki chodzą po ludziach... Wczoraj byłam z moimi dziewczynami z pracy zjeść i potem poszłyśmy potańczyć. Pracuje w gastronomii i za napiwki jakie dostajemy i odłożymy robimy dwa razy w roku jakieś wypady.
Wieczór był taki przyjemny , aż tu nagle widzę JEGO z kumplami. Posiedzialam jeszcze pół godziny żeby uniknąć tłumaczeń koleżankom dlaczego chce je opuścić skoro zabawa się dopiero zaczęła i zaczęłam się zbierać. Cały czas się na mnie gapił, a przy szatni mnie zgarnął. I wyskoczył bym mu w twarz powiedziała, że nie mam do niego uczuć i nie chcę mieć z nim nic wspólnego. A głupia ja, nie wiem, pod wpływem złości, alkoholu emocji rozpłakałam się i powiedziałam by mnie w końcu zostawił w spokoju. Chciał jeszcze mnie zatrzymać , ale wyrwałam się i uciekłam. Dosłownie. Nie wiem jak on moje zachowanie zrozumiał i jestem zła na siebie ze nie stanęłam przed nim i nie powiedziałam mu "Kocham mojego narzeczonego, Ciebie już dawno nie i weź się w końcu odwal "
No zawaliłam on pewnie znowu będzie próbował. Jestem załamana sad

41

Odp: Zauroczona narzeczona....

Przede wszystkim, nigdy nie rezygnuj z imprezy z przyjaciółkami z powodu faceta.
Po drugie- nie obwiniaj się, powiedziałaś jak czujesz. Widocznie to gra, w której on ma wprawę, a ty kompletnie jej nie znasz.
Nie panujesz nad tym, to odetnij się, ale tak psychicznie, bo przecież nie będziesz chodzić opłotkami po mieście z jego powodu.

42

Odp: Zauroczona narzeczona....
Ela210 napisał/a:

Przede wszystkim, nigdy nie rezygnuj z imprezy z przyjaciółkami z powodu faceta.
Po drugie- nie obwiniaj się, powiedziałaś jak czujesz. Widocznie to gra, w której on ma wprawę, a ty kompletnie jej nie znasz.
Nie panujesz nad tym, to odetnij się, ale tak psychicznie, bo przecież nie będziesz chodzić opłotkami po mieście z jego powodu.

Nie panuje , racja , ale i planu nie mam jak się psychicznie od niego odciąć.

43

Odp: Zauroczona narzeczona....

magdalena, wspomniałaś, że damska wierność nie jest najmocniejszą stroną Twojej rodziny.
czy bierzesz od uwagę, ze przejmujesz schemat swoich poprzedniczek?
i nie chodzi mi tu o celowe planowanie zdrady, tylko wręcz przeciwnie - wierność rodzinnym schematom.
dobrze byłoby się odciąć od tych wzorców. uznać je i porzucić.

poczytaj o ustawieniach Hellingera - po nich możesz wszystko zobaczyć w zupełnie innym świetle.

44

Odp: Zauroczona narzeczona....
magdalena122 napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Przede wszystkim, nigdy nie rezygnuj z imprezy z przyjaciółkami z powodu faceta.
Po drugie- nie obwiniaj się, powiedziałaś jak czujesz. Widocznie to gra, w której on ma wprawę, a ty kompletnie jej nie znasz.
Nie panujesz nad tym, to odetnij się, ale tak psychicznie, bo przecież nie będziesz chodzić opłotkami po mieście z jego powodu.

Nie panuje , racja , ale i planu nie mam jak się psychicznie od niego odciąć.

Na pewno nie uciekając na jego widok. Mogłaś siedzieć i bawić się z przyjaciółkami ile chciałaś, gdyby podszedł zagadać, wystarczyło by go zbyć "nie mam ci nic do powiedzenia", "sorry mam faceta", przy przyjaciółkach byłoby to skuteczniejsze, a jeśli są one bystre to mogą załapać, że go nie lubisz i jakoś ci pomóc. Rozpłakiwaniem się i słowami " zostaw mnie", wskazałaś mu jasno, że jakieś duże emocje w tobie wywołuje.

Zastanów się jeszcze raz, czy na pewno narzeczony jest miłością twojego życia, bo twoje zachowanie, choć dla mnie zrozumiałe, niepokojąco świadczy o twoim wahaniu się.

45

Odp: Zauroczona narzeczona....
Biały napisał/a:
magdalena122 napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Przede wszystkim, nigdy nie rezygnuj z imprezy z przyjaciółkami z powodu faceta.
Po drugie- nie obwiniaj się, powiedziałaś jak czujesz. Widocznie to gra, w której on ma wprawę, a ty kompletnie jej nie znasz.
Nie panujesz nad tym, to odetnij się, ale tak psychicznie, bo przecież nie będziesz chodzić opłotkami po mieście z jego powodu.

Nie panuje , racja , ale i planu nie mam jak się psychicznie od niego odciąć.

Na pewno nie uciekając na jego widok. Mogłaś siedzieć i bawić się z przyjaciółkami ile chciałaś, gdyby podszedł zagadać, wystarczyło by go zbyć "nie mam ci nic do powiedzenia", "sorry mam faceta", przy przyjaciółkach byłoby to skuteczniejsze, a jeśli są one bystre to mogą załapać, że go nie lubisz i jakoś ci pomóc. Rozpłakiwaniem się i słowami " zostaw mnie", wskazałaś mu jasno, że jakieś duże emocje w tobie wywołuje.

Zastanów się jeszcze raz, czy na pewno narzeczony jest miłością twojego życia, bo twoje zachowanie, choć dla mnie zrozumiałe, niepokojąco świadczy o twoim wahaniu się.

W punkt

46

Odp: Zauroczona narzeczona....

Magdalena współczuję spotkania...
Poczytaj o zaburzeniach narcystycznych- zrozumiesz dlaczego on wraca i ucieka

Ile on ma lat? Może wydorośleje/ dojrzeje ..

47

Odp: Zauroczona narzeczona....

Magdalena współczuję spotkania...
Poczytaj o zaburzeniach narcystycznych- zrozumiesz dlaczego on wraca i ucieka

Ile on ma lat? Może wydorośleje/ dojrzeje ..

48

Odp: Zauroczona narzeczona....

Zdradzilam narzeczonego sad

49

Odp: Zauroczona narzeczona....
magdalena122 napisał/a:

Zdradzilam narzeczonego sad

I?

50

Odp: Zauroczona narzeczona....

Nie wiem, kurde nie wiem przeraża mnie to wszystko, nie mogę ogarnąć myśli.
Nie wiem co mam myśleć i robić. Ten facet doprowadza mnie do szału , z drugiej strony mam ułożone życie. Wstyd mi , że mój syn straci ojca przez cholera wie co !!

51

Odp: Zauroczona narzeczona....
magdalena122 napisał/a:

Zdradzilam narzeczonego sad

Coś czuje, że jesteś trollem. Jakieś szczegóły może?

52 Ostatnio edytowany przez Excop (2017-12-02 00:06:31)

Odp: Zauroczona narzeczona....
magdalena122 napisał/a:

Nie wiem, kurde nie wiem przeraża mnie to wszystko, nie mogę ogarnąć myśli.
Nie wiem co mam myśleć i robić. Ten facet doprowadza mnie do szału , z drugiej strony mam ułożone życie. Wstyd mi , że mój syn straci ojca przez cholera wie co !!

Zgadzam się z Białym.
Jakby na samym początku nie można  było tak pisać.
Kobietka już pożegnała się jednostronnie z tatusiem jej syna. Nie wie, co ma.robić?
Wstyd? Co to może mieć wspólnego z relacją syn - ojciec?
Raczej obawa o własną przyszłość. Z tamtym. A raczej o świadomość, że własne dziecko powiedzieć mamie może wtedy coś, czego później i tak, będzie żałowało przecież. A pewnych słów nie można zapomnieć.
I dziecko z poczuciem winy pozostanie, gdy pierwszy szok minie.

53

Odp: Zauroczona narzeczona....
Excop napisał/a:
magdalena122 napisał/a:

Nie wiem, kurde nie wiem przeraża mnie to wszystko, nie mogę ogarnąć myśli.
Nie wiem co mam myśleć i robić. Ten facet doprowadza mnie do szału , z drugiej strony mam ułożone życie. Wstyd mi , że mój syn straci ojca przez cholera wie co !!

Zgadzam się z Białym.
Jakby na samym początku nie można  było tak pisać.
Kobietka już pożegnała się jednostronnie z tatusiem jej syna. Nie wie, co ma.robić?
Wstyd? Co to może mieć wspólnego z relacją syn - ojciec?
Raczej obawa o własną przyszłość. Z tamtym. A raczej o świadomość, że własne dziecko powiedzieć mamie może wtedy coś, czego później i tak, będzie żałowało przecież. A pewnych słów nie można zapomnieć.
I dziecko z poczuciem winy pozostanie, gdy pierwszy szok minie.

Nie będzie żadnej przyszłości z tamtym.
Tak boję się że moje dziecko mnie kiedyś znienawidzi za to że przeze mnie rodzina się rozpadła, że przeze mnie wychowuje się bez ojca

54

Odp: Zauroczona narzeczona....
Excop napisał/a:
magdalena122 napisał/a:

Nie wiem, kurde nie wiem przeraża mnie to wszystko, nie mogę ogarnąć myśli.
Nie wiem co mam myśleć i robić. Ten facet doprowadza mnie do szału , z drugiej strony mam ułożone życie. Wstyd mi , że mój syn straci ojca przez cholera wie co !!

Zgadzam się z Białym.
Jakby na samym początku nie można  było tak pisać.
Kobietka już pożegnała się jednostronnie z tatusiem jej syna. Nie wie, co ma.robić?
Wstyd? Co to może mieć wspólnego z relacją syn - ojciec?
Raczej obawa o własną przyszłość. Z tamtym. A raczej o świadomość, że własne dziecko powiedzieć mamie może wtedy coś, czego później i tak, będzie żałowało przecież. A pewnych słów nie można zapomnieć.
I dziecko z poczuciem winy pozostanie, gdy pierwszy szok minie.

Nie będzie żadnej przyszłości z tamtym.
Tak boję się że moje dziecko mnie kiedyś znienawidzi za to że przeze mnie rodzina się rozpadła, że przeze mnie wychowuje się bez ojca

55

Odp: Zauroczona narzeczona....
Biały napisał/a:
magdalena122 napisał/a:

Zdradzilam narzeczonego sad

Coś czuje, że jesteś trollem. Jakieś szczegóły może?

On sie z innego numeru odezwał. I się z nim spotkałam , w celu wyjaśnienia sobie wszystkiego. Spotkaliśmy się wieczorem w barze. Myślałam , że w publicznym miejscu nawet jeśli bym chciała to nic nie może się stać. Ale on miał to gdzieś i mnie pocałował, a ja odwzajemniłam pocałunek. Po tym powiedziałam, że muszę iść i że w przyszłości zmienię numer telefonu bo nie chcę by on znowu nawiązywał kontakt do mnie i ciągle mi życie niszczył. I poszłam

56

Odp: Zauroczona narzeczona....
magdalena122 napisał/a:
Biały napisał/a:
magdalena122 napisał/a:

Zdradzilam narzeczonego sad

Coś czuje, że jesteś trollem. Jakieś szczegóły może?

On sie z innego numeru odezwał. I się z nim spotkałam , w celu wyjaśnienia sobie wszystkiego. Spotkaliśmy się wieczorem w barze. Myślałam , że w publicznym miejscu nawet jeśli bym chciała to nic nie może się stać. Ale on miał to gdzieś i mnie pocałował, a ja odwzajemniłam pocałunek. Po tym powiedziałam, że muszę iść i że w przyszłości zmienię numer telefonu bo nie chcę by on znowu nawiązywał kontakt do mnie i ciągle mi życie niszczył. I poszłam

Nie, nie spotkałaś się z nim aby sobie wszystko wyjaśnić. Spotkałaś się z nim bo chciałaś go zobaczyć, dotknąć, posłuchać jego głosu. Serio na co liczyłaś idąc z nim na piwo? Długo nie wytrzymasz i w końcu pójdziecie do łóżka. Ciągle myślę, że jesteś trollem, a jeśli mimo wszystko nie (bo takie kobiety jak ty owszem istnieją, ale raczej zachowują swoje ułomności dla siebie, a nie chwalą obcym ludziom w Internecie), to bardzo współczuje twojemu narzeczonemu, bo jesteś jednym z najgorszych typów kobiet, na jakie może nadziać się facet.

Posty [ 56 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zauroczona narzeczona....

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024