Wywołujesz do tablicy, spokojnie, faktycznie zależy Ci na rozdzieleniu włosa na czworo jak mi się wydaje… 
demon81 napisał/a:Kilka lat temu byłem w blisko 3 letnim związku.
Mimo, że minęły prawie 4 lata, ten związek ciągle "trwa" w mojej glowie
Czyli obecnie masz więcej niż 37 lat ? Tak ?
demon81 napisał/a:Poznaliśmy się mając po 30 lat. To ona zainicjowała relację. Dziwna i trudną od początku. Ze względu że ma dzieci nie widywalismy się tak często jak byśmy chcieli.
Nie licząc początków, to ja starałem się bardziej. Tłumaczyłem to sobie że ona musi swój czas i uwagę poświęcać też dzieciom. Im dłużej tak było tym bardziej mi to przeszkadzalo.
Czyli miałeś świadomość nierównego wkładu w związek, nie umiałeś temu zaradzić, godziłeś się z pogarszającym się układem dla zachowania tego układu…
demon81 napisał/a:Rozmawialiśmy o tym ale nigdy nie stawialem sprawy na ostrzu noża. Związek trwał
Brak Ci zdecydowania ? Czy AŻ tak bardzo Ci zależało ?
demon81 napisał/a:Ona często miewala problemy z sobą, nastrój potrafił się jej zmieniać z dnia na dzień. Nigdy nie mogłem przewidzieć czy np. Nie odwoła spotkania przez jakiś problem z dziećmi. Odbijalo się to na nas, na seksie itp.
Powoli zaczęło mnie to dobijac. Ze to głównie ja się staram o relacje. Po prostu miałem z tylu głowy że ona ma tyle problemów z dziećmi itp.
Posiadanie dzieci tak wygląda, MA się mnóstwo problemów, powinieneś zawczasu mieć tego świadomość mając nie mniej niż 30 lat.
demon81 napisał/a:Gdy one zaczęły coraz częściej chorować i mieć problemy w szkole, zaczęliśmy się rzadziej widywać a ż czasem prawie wogole. Próbowałem o to walczyć ale skutek był odwrotny od zamierzonego. Cały czas pisała/mówiła że wkrótce się zobaczymy ale....to nie nastąpiło. Ostatnia wiadomość od niej brzmiala ze "jutro sie widzimy". Jutro nie nastąpiło nigdy.....
Ona jest PRZEDE WSZYSTKIM matką i matkę wziąłeś sobie za partnerkę i tyle – tu nie ma się nad czym zastanawiać szczególnie, jeśli brak Ci tej świadomości to nadrób to wyobraźnią
wychowanie dzieci to mnóstwo czasu poświęcanego dzieciom
. Nie piszesz nic o Niej jako o kobiecie, o tych momentach kiedy nie poświęcała czasu dzieciom. Ona rozmyła Waszą znajomość, a Ty po cichu na to przystałeś. Była od Ciebie młodsza ?
demon81 napisał/a:Do sedna mego problemu ☺
Nie myślę wogole o żadnym powrocie itp.
I dobrze, nie wchodź dwa razy do tej samej rzeki
demon81 napisał/a:Chodzi mi o poznanie siebie.
Forumowa wróżka w tym nie pomoże
, to Twoja praca do wykonania. Odpowiedzi na forum będą powierzchowne (niełatwo urealnić osobę poprzez jej pisaninę, łatwiej urealnić problem) raczej, z czego powinieneś zdawać sobie sprawę, mimo to mocno się ich domagasz.
demon81 napisał/a:Robiłem po tym wszystkim wszystko tak jak trzeba. Inwestowalem w siebie, zmienilem pracę, mieszkanie. Poznawalem inne kobiety, byłem w 2 dluzszych związkach. Lepszych normalniejszych, niż ten. Hej nie widziałem ani razu. Od tej ostatniej wiadomości zero kontaktu. Zero pamiątek po niej, wszystko w kosz.
Te zmiany nastąpiły z powodu rozpadu tego związku – mam na myśli zmianę pracy i mieszkania ? To była twoja metoda na poradzenie sobie – stare do kosza a nowe, hm…, normalniejsze i nie utrzymane ?
demon81 napisał/a:Mimo to ciągle to we mnie siedzi. Nie potrafię tego przerobić. Tęsknię za czymś co było namiastka związku. Późniejsze związki, seks były lepsze. Nie wiem czemu, nie mogę rozszyfrować sam siebie.
Hm…, co było więc tą nitką która kurczowo trzymała Cię przy tej kobiecie mimo dodatkowych obciążeń ?
demon81 napisał/a:Co boli najbardziej?
To że tego nie zakończyłem. Ze nie potrafiłem powiedzieć wprost co mi przeszkadza a jak się do tego zebrałem, to było za późno.
I to jest problem, że : boli, i że : nie Ty zakończyłeś i że : nie zdobyłeś się na wyartykułowanie SIEBIE.
Boli – nie powinno po takim czasie.
Nie Ty zakończyłeś – dlaczego Ty miałeś zakończyć ? wycofuje się osoba bardziej ‘pochłodniała’ czyli pewnie nie Ty byłeś ‘ochłodzony’ do zerwania.
Nie zdobyłeś się na odkrycie SIEBIE – bo tego nie potrafiłeś, bo bałeś się jakichkolwiek ruchów, chciałeś prawdopodobnie utrzymania (tak mi się wydaje) tego związku a nie wiedziałeś jak go utrzymać. Utrzymuje się związek : albo poprzez działanie albo poprzez zaniechanie działania – ale obie te rzeczy są sterem a prowadzenie zawdzięcza się doświadczeniu w tworzeniu związków i hm…, rozumieniu zasad postępowania drugiej osoby.
demon81 napisał/a:Co wiem?
To była pierwsza poważniejsza relacja w moim życiu. W wieku 30 lat, późno wiem. Nie miałem za dużo miłości w dzieciństwie. Rodzice surowo, nie pokazujący uczuć. Miało być zawsze jak oni chcą, stąd pewnie problemy z wyrażeniem własnego zdania. Jestem osobą która lubi wszystko w koło analizować. W przeszłości miałem nadwagę i niska samoocene ale to sporo przed nią.
Być może jestem pedantem. Nie wiem co jeszcze...
A jakie właściwie było Twoje zdanie ? Dlaczego sięgasz tak głęboko bo aż do dzieciństwa w swojej diagnozie ? Wziąłeś się w pierwszym związku za trudną relację z matką – po licho – dla fascynacji tak silnej ?, dla chęci pokazania, że umiesz pokonać trudności ? czy nie jest tak, że analizowałeś w trakcie trwania związku ale nie pomyślałeś wystarczająco PRZED wpakowaniem się w taki związek ?
demon81 napisał/a:Proszę o pomoc osoby, mające doświadczenie w psychologii związku, rozstaniach, praca nad samym sobą. Nie Chodzi mi o powrót do niej czy jakieś spotkanie z nią. Muszę po prostu rozszyfrować siebie bo inaczej nigdy nie ruszę na 100% dalej. Wydawało mi się że wszystko po, zrobiłem dobrze. A jednak tylko wydawało...
Czyli nie zrobiłeś : wszystkiego…
A dlaczego Ci to potrzebne ? Moim zdaniem przesadzasz, chyba, że chcesz odnowić znajomość albo brak Ci pomysłu na samego siebie i czepiasz się przeszłych a istotnych dla Ciebie kiedyś momentów własnego życia i tym usiłujesz swoje bieżące życie wypełnić.