Po 7 latach małżeństwa zona stwierdziała że chce rozwodu (złożyła pozew}.
najgorsze jest to że bardzo to boli... widujemy się rozmawiamy z sobą ...
Kocham ja zbyt bardzo by się z Nią roztawać. chce walczyć . tylko czy warto?
Czy milość potrafi się odrodzić od nowa.
ten czas jest najgorszy w moim Zyciu... Już mialem myśli samobójcze .
co zrobic?
Pytanie: czemu rozwód? Chyba od tego w ogóle powinieneś ten temat zacząć.
Rozwód zpowodu który podaladla "Nie kocham Cię już"
zawsze mozna bylo spróbowac odbudowac milość...
tak nagle nie przestaje sie kochać z dnia na dzizeę
Kobiety nie uciekają w próżnię (chyba, że są bite, dręczone itp.). Ewidentnie jest ktoś trzeci.
Nie rozumie jej wogóle. mie ma nikogo ... nie mieszkamy razem od miesiaca . czesto przyjezdza do mie . spedzamy sporo czasu z soba.
Nigdy jej nie uderzylem.
Rozwód zpowodu który podaladla "Nie kocham Cię już"
zawsze mozna bylo spróbowac odbudowac milość...
tak nagle nie przestaje sie kochać z dnia na dzizeę
Fakt. Tak nagle nie przestaje się kochać, nagle jednak można podjąć decyzję.
Można próbować odbudować miłość, można też zdecydować o nie podejmowaniu takich prób albo gdy próby spełzły na niczym.
Kobiety nie uciekają w próżnię (chyba, że są bite, dręczone itp.). Ewidentnie jest ktoś trzeci.
Uciekają, a raczej odchodzą w taką próżnię. Fakt, nie wszystkie, część odchodzi do innego mężczyzny (podobnie ka część mężczyzn odchodzi w próżnię, część zaś do innej kobiety).
Jedno jest pewne nie poddam się. Nawet po rozwodzie.
Jest nadzieja że bedzie dobrze.
prawdziwie kocha się tylko raz .
warto podjąć walkę
Albo bedzię dobrze , albo bardzo żle .
Albo nigdy Cię nie kochała , albo przelała ta milosc na trzecia osobę , albo Ty uporczywie zabijałes ta milosc.
Ty jesteś w stanie stwierdzić tylko ten trzeci przypadek, ocenić czy były jakieś drastyczne zachowania z Twojej strony, czy lekceważyłes słowa którymi żona chciała Cię ostrzec ze jej milosc do Ciebie się rozmywa z powodu Twojego zachowania.
Masz teraz czas na spowiedź przed samym sobą .
Jeżeli tak było , to jest co naprawiać .
Jeżeli jest ktoś trzeci .... to jedynie odciąć się od zdradzacza i nie pogłębiać wykopanego przez niego rowu między Wami poniżaniem się próbami przekonania o swojej miłości .
Ja naprawdę przestaję rozumieć ten świat. Nie rozumiem czemu ludzie od siebie tak nagle i łatwo odchodzą? Może tak było zawsze, tylko nikt tego w internecie nie pisał, bo nie było go? A może to jednak faktycznie coraz częściej się zdarza?
Ja rozumiem, gdy ktoś próbuje walczyć o związek, od kilku lat i nagle się poddaje, odchodzi... Ale żeby tak nagle? Czym w dzisiejszych czasach jest małżeństwo? Tylko papierkiem, umową, którą można zerwać z dnia na dzień?
Jakim cudem ludzie tak łatwo rezygnują z małżeństw?
Może zadaj te pytania swojej żonie? Ja bym chyba to zrobiła. Usiadła bym z mężem do stołu i zapytała po prostu jak tak może łatwo powiedzieć: "biorę rozwód"?
Nie było ostrzeżeń z jej strony. Nie dawała żadnych sygnałów.
Od jakiegoś czasu daje do zroztumienia że jej zależy ( tylko po co cały ten rozozwód ).
Nie przypuszczam by był ktoś inny. powiedziała by o tym wprost. rozmawiałem z Nią na ten temat .
rozmowa w 4 oczy wtedy pacząc w jej oczy widziałem że jest szczera. ten błysk w oczach nie zapomne tego uczucia do końca życia...
tłumacze sobie , że coś musi umrzeć by narodzić się na nowo.
Myszeczka masz rację zadam Jej to pytanie nawet dziś .
(...) Usiadła bym z mężem do stołu i zapytała po prostu jak tak może łatwo powiedzieć: "biorę rozwód"?
Skąd pomysł, że żonie autora było łatwo? Bo nie rozdzierała szat, nie rwała włosów z głowy?
Nie było ostrzeżeń z jej strony. Nie dawała żadnych sygnałów.
Od jakiegoś czasu daje do zroztumienia że jej zależy ( tylko po co cały ten rozozwód ). (...)
Skoro jej zależy, to prawdopodobnie były sygnały, których albo nie zauważyłeś, albo zbagatelizowałeś. Dlatego słowa o rozwodzie, które miały Cię obudzić i, jak widać, zrobiły to.
Porozmawiajcie (rozmowa to dialog, nie monolog czy upieranie się przy swym stanowisku, to także decyzja na usłyszenie tego, co mówi druga osoba) o swych wątpliwościach, marzeniach, uczuciach - także tych mniej przyjemnych.
Wielokropek, a nie masz wrażenia, że żona autora rozwód traktuje jak zwykłe rozstanie z chłopakiem? Bo ja bym na miejscu autora nie czuła się jak żona w takiej sytuacji, tylko jak dziewczyna z gimnazjum, z którą zwyczajnie nic nie wyszło.
Stąd moja pewność, że przyszło jej to łatwo. Ogólnie, że ludziom łatwo teraz nagle wypalić: "chcę rozwodu". Mam wrażenie, że dzisiaj trudniej oddać pralkę do reklamacji, niż się rozwieść. To nie jest normalne!
Były rozmowy kończył się tym , że oboje kończyliśmy w swoich obięciach . Z łzami w oczach w ciszy.
15 2017-09-06 11:35:06 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2017-09-06 11:37:34)
Nie, nie mam wrażenia. Nie mam żadnego wrażenia, bo autor bardzo oszczędnie (ale nie mam tego za złe) napisał o ich sytuacji.
I nie dokonuję, nieuprawnionych, uogólnień. Uważam, że lepiej się rozstać niż tkwić (bo naprawa związku nie przyniosła efektów) w nieudanym związku i kisić się w oparach niechęci, braku miłości, szacunku, zrozumienia, it.p..
Łatwiej się rozwieść niż oddać pralkę do reklamacji? Śmiem wątpić.
Na temat norm i tego, co normalne, a co nienormalne, dyskutować tutaj nie będę.
Były rozmowy kończył się tym , że oboje kończyliśmy w swoich obięciach . Z łzami w oczach w ciszy.
Po tych rozmowach była zmiana zachowania, czy też na wyznaniach, przeprosinach i deklaracjach się kończyło? Jeśli to drugie, jeśli nie nastąpiły żadne zmiany, to rozumiem utratę nadziei.
Wszystko zaczyna się psuć od momentu kutni z teściem . zawsze musiał dolożyc swoje parę groszy.
Wyprowadziłem sie do siebie. Zona została ze wzgledu na niego. Miała sie przeprowadzić po miesiacu. zamiast przeproadzki otzymałem tekst że się rozwodzimy.
Myślę , że tatus na nia wpłynoł z tą decyzją.
Od miesiaca widujemy się prawie co dziennie. Po każdej rozmowie sa zmiany na lepsze . Są deklaracje , które sa spełniane.
Myśle , że było by dobrze gdyby sie odciela od teścia on moze jej robic pranie mozgu. Od kad pamiętam zawsze z nim byly problemy, nie moza bylo mu sie przeciwstawić bo zaraz stawał sie czlowiek jego wrogiem.
Tak, tylko miej na uwadze to, że to jej ojciec, który jest już starszym człowiekiem i potrzebuje opieki.
Ty byś chciał, żeby Twoja córka od Ciebie na starość się odcięła, bo mąż ją o to prosi?
W ogóle w jakim ten teść jest stanie? Potrzebuje, aby córka z nim mieszkała, czy wystarczy jakby np co drugi dzień do niego wpadała, zrobić zakupy, posprzątać itd?
18 2017-09-06 12:31:28 Ostatnio edytowany przez lukasz1984 (2017-09-06 12:38:50)
W dobrym stanie jest, poza tym ma żonę i siostrę .
Zona jest jedynaczka może dla tego tak bardzo chce na nią wpłynąć .
Nie liczy się z tym że ja bardziej poczebuję żony koło siebie. W sumie oboje siebie potrzebujemy .
Bede dziś rozmawial z żona może uda sie wypracować jakis kompromis.
Zycie tak szczerze mnie nie oszczędzalo w przeciagu 4 lat straciłem ojca matke i dzziadków.
Nie chciał bym sracic ostatniej najliszej mi osoby.
19 2017-09-06 12:53:46 Ostatnio edytowany przez Myszeczka23 (2017-09-06 12:54:34)
Mam nadzieję, że żona zmieni zdanie. Ale nawet jeśli to zrobi, to potem musicie i tak dalej ze sobą rozmawiać. To nie jest normalne, że w ogóle pomysł rozwodu wpadł jej do głowy. Jeśli raz o tym pomyślała, w przyszłości znów może to zrobić. Zamierzasz wiecznie się tego bać?
Tak kryzys z teściem to jeden problem, a chęć rozwodu to drugi. Powiązany ze sobą, ale drugi i warto byś to wiedział.
Wiem i zdaje sobie z tego sprawę. Nie poddam sie tak łatwo.
Z drugiej strony nie wiem czy jest Swiadoma tego jak bardzo rani w ten sposób.
Ślad w sercu zostanie na zawsze.
Nie skupiaj się na tym, że Cię rani tym. Na pewno ona sobie z tego zdaje sprawę, że to robi. Ty się skup na tym co ją doprowadziło do takiej decyzji? Czego jej w tym małżeństwie brakuje i czemu nie walczyła do końca, tylko wolała uciec.
22 2017-09-06 14:11:48 Ostatnio edytowany przez lukasz1984 (2017-09-06 14:15:27)
Od miesiaca nie moge sie skupic na niczym inny.
Czego moglo jej brakowac . Miala wszystko.
Nie sadze by zdawa sobie sprawe z tego ze rani. Albo wie o tym i rani ja tak samo jak mnie.
Ty się skup na tym co ją doprowadziło do takiej decyzji? Czego jej w tym małżeństwie brakuje i czemu nie walczyła do końca, tylko wolała uciec.
Swietnie powiedziane!
Ale jesli sie nie da ratowac to koniecznie polecam:
(...) Czego moglo jej brakowac . (...)
Jest sposób, byś znalazł odpowiedź. Zapytaj ją, ona wie.
(...) Miala wszystko. (...)
To Twoja czy jej opinia?
MIala wszystko to jeje opinia , co do niej oboj sie zgadzamy.
Nie raz ja pytalem czego jej brakuje.. odpowiedz zawszew byla taka sama niczego.
Być może patrzę na tę sytuację nieobiektywnie, ze względu na własne doświadczenia, jednak mam wrażenie, że jest ktoś trzeci. To, że żona powiedziała Ci, że "nikogo nie ma" o niczym nie świadczy. Sytuacja wygląda bardzo dziwnie - niczego jej nie brakowało, nikogo nie ma, a jednak składa pozew o rozwód. Ot, tak po prostu przestała kochać. Nawet jakby tak było, to wątpię aby chciała rozwodu tylko dlatego, że nie czuje już do Ciebie tego, co na początku małżeństwa. Taka decyzja musi mieć jakieś konkretne powody i nie powstała w jej głowie z dnia na dzień. Nie przesądzam niczego ale obstawiam, że w jej życiu (a może na razie tylko w głowie) jest ktoś inny. Nie mieszkając z żoną, trudno Ci będzie to potwierdzić lub wykluczyć. Ja na Twoim miejscu jednak dopuściłbym taką ewentualność, nawet gdy teraz wydaje Ci się to nieprawdopodobne.
Jeszcze takie pytanie: jaki powód rozwodu podała żona w pozwie i czy ma on być bez orzekania o winie?
Czy ktos moze mi pomoc w napisaniu listu pozegnalnego do zony?
Naprawde nie mam.glowy a chce zakonczyc raz na zawsze.
Dzieki z gory