Co zrobić z tym chłopakiem??? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Co zrobić z tym chłopakiem???

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 35 ]

Temat: Co zrobić z tym chłopakiem???

Cześć, zalogowałam się tu, bo potrzebuję opinii innych osób.

Na początku wakacji poznałam przez internet P. Dość szybko zaczęliśmy ze sobą flirtować na komunikatorze i po trzech/czterech dniach praktycznie spotkaliśmy się na żywo. P. jest przystojnym chłopakiem, ja atrakcyjną dziewczyną, od razu się sobie spodobaliśmy. Na pierwszym spotkaniu w powietrzu wisiał seks, wspólna ochota na coś więcej. Byliśmy w restauracji, potem w kinie, a na koniec całowaliśmy się. Do seksu nie doszło, bo wolałam z tym poczekać (ale nie po to, żeby przeciągać to w nieskończoność). Spotkaliśmy się następnie na trzeci dzień - był seks, żadne z nas nie chciało czekać. Potem byliśmy cały czas w kontakcie na fejsbuku, spotkaliśmy się jeszcze po raz kolejny, spędziliśmy razem cały dzień łącznie ze wspólną nocą u mnie (seks) i jeszcze dzień następny. P. cały czas był dla mnie miły, mówił, co będziemy robić, gdzie mnie zabierze, co mi pokaże. Wydawało mi się, że wszystko idzie w dobrym kierunku.

Od początku wiedziałam że P. ma konta na portalach randkowych, bo gdy po raz pierwszy wysłał mi swoje zdjęcie, wrzuciłam je do googla z ciekawości i w ten sposób wyskoczyły mi linki do portali. Uznałam, że to mnie moja sprawa, w końcu nie znamy się dobrze, ma prawo robić co chce. Przez cały czas spotykania się ze mną był na tych kontach aktywny, bo ze zwykłej ludzkiej ciekawości sprawdziłam to. Nie ufałam mu do końca, bo jednak nie lubię tego uczucia bycia tylko jedną z wielu, a przecież nie miałam pewności czy nie spotyka się przypadkiem z innymi dziewczynami. Niestety, mam złe doświadczenie z przeszłości, gdzie mój były chłopak notorycznie mnie okłamywał i zakładał sobie konta na takich portalach, więc automatycznie źle się czułam ze świadomością, że P. robi to samo, choć wiem, że to nie była moja sprawa. Tak czy siak, pewnego dnia przestał być rozmowny zamilkł. Nie odzywał się kilka dni, więc napisałam do niego z pytaniem czy pójdziemy do kina. Odpowiedział mi, że niestety ma teraz trudną sytuację w rodzinie i nie ma takiej możliwości. W między czasie logował się na tych swoich portalach randkowych, więc poczułam się olana. Miałam wrażenie, że mnie zbywa, okłamuje.

Nie wiem dlaczego to zrobiłam, ale napisałam do niego, że mu nie ufam, że pewnie chodziło mu tylko o seks, a teraz mnie spławia. Wiem, to było głupie i desperackie z mojej strony, ale to z braku zaufania. Odpisał mi, że nie ma ochoty na moje pomówienia i wyjaśnił, że ma bardzo chorą siostrzenicę, której stan się pogorszył i cała jego rodzina łącznie z nim czuwają przy niej i boją się o jej życie. Cóż, było mi głupio. Potem P. ponownie zamilkł. Ja i tak wciąż byłam nieufna - te portale stały sie jakimś moim przekleństwem, w głowie miałam uraz przez byłego, teraz kompletnie nie wierzyłam P. Czułam zawód. Zerwałam kontakt z P. uznając go za zwykłego krętacza.

Przez ponad miesiąc braku kontaktu, gdzie intensywnie myślałam o P., nawet gdy zaczęłam przez ten czas randkować z innymi facetami, których odstawiłam z kwitkiem, postanowiłam odezwać się do P. Coś mi nie dawało spokoju. Pomyślałam sobie, a co jeśli mówił prawdę o siostrzenicy? Co jeśli zawiódł się na mnie, bo mu nie uwierzyłam? Z początku nie reagował ma moje wiadomości. Gdy jednak spróbowałam po raz kolejny, w końcu odpisał. Przeprosiłam go za to, że nie dawałam wiary w jego słowa i poprosiłam o drugą szansę. Wymieniliśmy jeszcze kilka wiadomości, w których była wyczuwalna jego szorstkość i dystans. W końcu jednak się spotkaliśmy. P. jeszcze zanim urwałam z nim kontakt, zgodził się wziąć udział w pewnym moim projekcie, dlatego podczas tego spotkania omówiłam z nim szczegóły tego projektu, bo jak widać nadal wyrażał chęć wzięcia w nim udziału. Projekt jednak był tylko pretekstem z mojej strony, żeby się z nim zobaczyć po długiej przerwie. Podczas tego spotkania poruszyłam temat naszej znajomości. Wyznałam mu, że jeszcze nikt nie wzbudził we mnie takiego zainteresowania i emocji i że chciałbym się z nim nadal spotykać tak jak na początku. On na to odpowiedział, że na ten czas może mi zaoferować co?... przyjaźń... No nie powiem, ukłuło mnie to. W trakcie naszej rozmowy P. zaczął opowiadać mi o swoim biednym życiu, o ojcu alkoholiku, który bił rodzinę, o matce, która opuściła go i jego liczne rodzeństwo, nie interesując się ich losem, o tym jak w wieku 15 lat wyprowadził się z domu, o swoich siostrach, które mają problemy psychiczne... Byłam w szoku. Zrobiło mi się go strasznie szkoda i jednocześnie strasznie głupio w związku z tym co mu pisałam wcześniej (o tym, że mu nie ufam, że mnie oszukuje). Przytuliłam go tego wieczora, posiedzieliśmy jeszcze trochę gadając, a potem poszedł, na odchodne jeszcze raz mówiąc mi o przyjaźni. Zapytałam się go więc, co oznaczały te nasze początki, ten seks, to obiecywanie mi co będziemy razem robić, te czułe słówka, którymi mnie wtedy obdarowywał. Nie dostałam odpowiedzi na te pytania. Powiedziałam mu zatem, że nie wiem, czy zdołam się z nim tylko przyjaźnić, po tym jak się całowaliśmy, jak uprawialiśmy seks, powiedziałam mu, że chciałabym to powtórzyć, jednocześnie poznając go bliżej, ale on mówi, że nie potrafi przewidzieć co będzie i że możemy się poznawać na spokojnie, przyjaźniąc się.

Ta cała sytuacja zabolała mnie, bo gdybym nie odnowiła z nim tego kontaktu, czułabym spokój jak do tej pory, a tak czuję niepokój i niepewność. On mnie nie chce, ok, rozumiem, ale czuję, ze on się na mnie po prost zawiódł, za to co do niego pisałam wcześniej - za te pomówienia, za tę nieufność. Powiedział mi w związku z tym, że jestem straszna... i teraz tak się czuję. Strasznie, bo gdyby nie te wiadomości, kto wie jakby się rozwijała ta znajomość. Oczywiście przyznałam się mu jak mi wstyd i głupio, tym bardziej, gdy usłyszałam tę gorzką historię życia z jego ust i po tym jak na moje pytanie czy dziś jest szczęśliwszy niż kiedyś, odpowiedział ze będzie szczęśliwy dopiero jak otworzy własną firmę (którą ma w planach), ożeni się i będzie miał dziecko. No nic, wzruszyłam się i życzyłam mu powodzenia.

I teraz powiedzcie mi jak to jest. Kiedy jeszcze nie wiedziałam, że P. miał taką trudną przeszłość, miałam go za innego człowieka. Ogólnie sprawia wrażenie chłopaka pewnego siebie, ale zauważyłam, że nie lubi kiedy się go krytykuje, lubi robić wrażenie na innych, być podziwiany. Raz po seksie zapytałam się go ile miał partnerek w życiu, powiedział, ze 5 dziewczyn, z czego z żadną nie był dłużej niż rok, a poza tym podobno miał wiele innych dziewczyn na chwilę. Nie znam go dobrze, nie wiem jaki jest tak naprawdę. Jedyne co mogę o wiem powiedzieć to to, że lubi towarzystwo, jest ekstrawertykiem, trenuje sporty, ma ciężki zawód. Dużo pracuje, jest zaradny i chyba odpowiedzialny.

Powiedzcie mi, czy chłopak odrzuca moją propozycję spotykania się na stopie większej niż koleżeńska, dlatego, że zawiódł się na mnie czy nie jest mną zainteresowany? Pytałam go o to, ale on nie jest zbytnio rozmowny, nie usłyszałam od niego odpowiedzi. Jedyne co mi powiedział to to, że możemy się spotykać i poznawać na spokojnie, że on nie wie sam czego chce na ten moment, że nie potrafi niczego zaplanować, że wszytko się okaże. Czy ma rację? Ja po prostu nie chcę niepotrzebnie cierpieć, nie czuję do niego nic wielkiego, ale wiem, że bardzo mi się podoba i chciałabym go poznawać. Oczywiście powiedziałam mu, że nie chcę się narzucać. Czy ta relacja ma jakieś szanse?

Sory, za długi post.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Gary (2017-09-03 23:10:18)

Odp: Co zrobić z tym chłopakiem???

Przeczytałem twój post.

NIE miej do siebie żalu, że tak zadziałałaś. Emocje kobiece, doświadczenia z przeszłości. Nie odciął się od Ciebie, przeprosiłaś. Zakończ ten temat.

Po drugie cudownie że mieliście seks, że się całowaliście, że już macie to za sobą. To naprawdę świetnie rozegrałaś, gratuluję Ci dziewczyno.

Po trzecie nie nalegaj na niego z wielką siłą. Spotykaj się z nim kiedy oboje dacie radę i macie ochotę. Poznawaj go. Zobaczysz jak będzie. Daj temu szansę. To nawet takie klasyczne zauroczyć się, bzyknąć, wpaść w dołek, a potem poznawać powoli, powoli.

Po czwarte nie martw się profilami na portalach. Jeśli jest Wam pisane być razem to będziecie. Liczy się charakter -- jeśli tutaj nie pasujecie do siebie to nie będziesz z nim. Jeśli pasujecie, to on i tak na tych portalach nie znajdzie bratniej duszy. On chce żony, dziecka, firmy. A Ty też? To poznawajcie się.

Jesteście na dobrej drodze. Bądźcie sobą. Powodzenia smile smile


możemy się spotykać i poznawać na spokojnie, że on nie wie sam czego chce na ten moment, że nie potrafi niczego zaplanować, że wszytko się okaże. Czy ma rację?

Ma rację!


Ja po prostu nie chcę niepotrzebnie cierpieć, nie czuję do niego nic wielkiego, ale wiem, że bardzo mi się podoba i chciałabym go poznawać.

Może będziesz cierpieć, a może wygrasz miłość. Kto nie gra ten nie wygra.
Zauważ co sama piszesz -- "chciałabym go poznawać". Czy stać Cię na to, aby robić co chcesz? ON chce cię poznawać, a Ty jego.


Oczywiście powiedziałam mu, że nie chcę się narzucać.

I już psujesz... W końcu chcesz go poznawać, czy wolisz się wycofać? Decyduj...


Czy ta relacja ma jakieś szanse?

Daj na luz. Poznawaj go. Spotykajcie się.

Czy to nie piękne jak dwie osoby, które chcą się bliżej poznać będą się spotykać? I mogą się spotykać? Nie zepsuj tego.

3

Odp: Co zrobić z tym chłopakiem???

Dziękuję Ci za te słowa otuchy Gary. Dałeś mi nadzieję smile Oczywiście chcę go poznawać, czuję, że to wartościowy człowiek, zrobił na mnie duże wrażenie. Masz rację. On też ma rację. Dam temu szansę na spokojnie. W niedzielę się widzimy, bo będziemy pracować nad moim projektem u niego.

4

Odp: Co zrobić z tym chłopakiem???

Nie zgadzam się z Garym tongue
Moim zdaniem ta misja się nie uda.
Ty jesteś za bardzo wkręcona, on jest obojętny na to, że by to trwało w takiej postaci.
Ta sytuacja między wami będzie Cię frustrować, przygnębiać i dręczyć, potrwa to kilka dni/tygodni, później emocje pękną i pewnie mu nawrzucasz, że dlaczego on się nie zakochał, że jest egoistą, oszukał cię bla bla bla (podczas gdy to on gra uczciwie- mówi ci żebyś niczego nie oczekiwała. Ty za to będziesz go teraz oszukiwać i grać rolę koleżanki, podczas gdy tak naprawdę liczysz na coś więcej - ja bym nie chciała takiego kolegi który pod przykrywką "koleżenstwa" tylko czeka na coś więcej...).
Normalni ludzie kiedy dostają kosza ("nie zakochałem się, nie wiąże z tobą przyszłosci, a najlepiej daj mi spokoj"-a to mozna odczytac z jego zachowania i słów zresztą) to odcinają się od obiektu westchnień i owszem, cierpią kilka dni czy tygodni ale pozwalają temu swojemu nieodwzajemnionemu uczuciu zdechnąć.
Po Twoich naciskach facet w końcu zgodził się na jakiś ciąg dalszy waszej znajomości ale jak dla mnie jest to mocno wymuszone twoimi staraniami, on od siebie kompletnie nic nie daje i brak z jego strony inicjatywy. A faceci działają tak, że kiedy im na kobiecie zależy to choćby skały sr*ły to się o nią postarają (on poza tym, że nie chce to nawet nie musi się starać).
Odpowiadając  jeszcze na pytanie "czy chłopak odrzuca moją propozycję spotykania się na stopie większej niż koleżeńska, dlatego, że zawiódł się na mnie czy nie jest mną zainteresowany?"
-Bramka nr 2. Jeszcze nie spotkałam faceta tak wrażliwego żeby olał kobietę którą jest zainteresowany przez tak błahą sprawę.
Myslę, że żadnej chorej siostrzenicy nie było, a nawet jeśli, to wątpie, żeby z okazji tej sytuacji nie zdobył się na kontakt z Tobą a jedoczesnie miał OCHOTĘ i nastrój na przebywanie na portalach randkowych.  Na początku znajomości kiedy jest ta fascynacja i zainteresowanie drugą osobą to prędzej szukałby pocieszenie i rozmowy u Ciebie niż na portalach. 

Reasumując- przeleciał cię, spławił cię, olał cię, a teraz z łaski tudzież na odczepnego proponuje koleżenstwo.
Nope.

5

Odp: Co zrobić z tym chłopakiem???

Dziękuję za kolejną odpowiedź Sosenek.

Cóż, ja gdzieś tam w głębi siebie myślę tak samo jak Ty. Wydawało mi się, że est wszystko fajnie dopóki, z dnia na dzień kontakt z jego strony nie osłabł. A że nie lubię jakichś gierek typu "przestanę się odzywać, zobaczę czy jej na mnie zależy", prosto z mostu wypaliłam o tej nieufności i poczuciu bycia olaną przez niego. Co do siostrzenicy - wiem, że istnieje i rzeczywiście jest chora, bo informacja o niej jest w internecie w lokalnych mediach, była nawet organizowana dla niej zbiórka pieniędzy na leczenie. Tylko, że jest jeden haczyk. Nie daję do końca wiary, że akurat w momencie naszego spotykania się nagle jej się pogorszyło, tym bardziej gdy kiedy już odnowiłam z nim kontakt, napisał mi, że z siostrzenicą jest już na szczęście lepiej, podczas gdy wtedy mówił mi, że ma 50% szans na przeżycie...

Póki co, nie jestem jakoś strasznie wkręcona w tę znajomość, nie jest zakochana, ale czuję zauroczenie, motylki w brzuchu, fascynację. Być może w dłuższej perspektywie grozi mi zakochanie, kto wie. P. z tego co zauważyłam, nie loguje się już na jednym z tych portali, ale jest aktywny na innym, ale z tego co widziałam, nie szuka dziewczyn do spotkań, tylko znajomych. Rozmawiałam z nim na ten temat, spytałam go prosto z mostu czy się z kimś spotyka - powiedział, że nie (cóż, wiadomo, że mówić można wszystko i niekończenie musi to być prawda).

Sugerujesz, że jestem nienormalna? Kiedy uznałam, że mnie oszukuje, ucięłam z nim kontakt. W tym czasie spotykałam się z innymi chłopakami, ale nie chciałam niczego ciągnąć na siłę, od tak sobie randkowałam. Myślałam jednak o P. i zastanawiałam się czy nie podjęłam zbyt pochopnie decyzji - no bo w końcu nie odzywał się zaledwie parę dni, a historia z siostrzenicą była mocno prawdopodobna. Gwoździem do trumny były po prostu dla mnie te profile na portalach randkowych, stąd na cała kumulacja nieufności w stosunku do niego. No ale odezwałam się, spróbowałam, i on teraz mówi mi o przyjaźni. Jeśli prawdą jest to co mi mówił o siostrzenicy, a mówił jeszcze, że był to dla niego ciężki okres, przez co zaniedbał też innych, m.in. swoich znajomych, przyjaciół, to być może moje słowa o braku zaufania  przytłoczyły go i zawiódł się na mnie - stąd teraz proponowanie przyjaźni, bo przecież niekoniecznie musi mi się rzucać po tym wszystkim na szyję, tym bardziej po tym gdy nazwałam go oszustem, bazując tylko na swoich domysłach. Z kolei jeśli jednak propozycja tej przyjaźni jest oznaką braku zainteresowania mną jako kobietą, to czemu mi tego nie powie wprost? Pytałam go, czy uważa mnie za odpowiednią osobę do spotykania się - nic nie odpowiedział. Tak jak już pisałam wcześniej, mówił o przyjaźni w kontekście powolnego poznawania się, spotykania. Odpowiedziałam mu, że niekoniecznie mi się to podoba i nie wiem czy właśnie tego chcę, to był zdziwiony mówiąc mi, że on nie potrafi zaplanować sobie czegoś tak jak ja, i że on nie wie takich rzeczy od razu - w domyśle, uznał, że chcę być jego dziewczyną i z nim chodzić oficjalnie już teraz.

Ja naprawdę nie jest osobą, która pcha się tam gdzie jej nie chcą. Co prawda próbowałam ratować resztkami sił swój poprzedni związek, w którym byłam okłamywana, ale wiem, że to nie miało sensu i straciłam tylko czas i nerwy. Jeśli ze strony P. to ma być tylko przyjaźń, taka platoniczna, nie dążącą do czegoś więcej, to ja na pewno nie będę utrzymywać jej sztucznie przy życiu, bo tak nie potrafię - zwykle stosuję krótkie cięcia w takich sytuacjach. Poza tym warto zauważyć, że nie znamy się długo i wiedzieliśmy zaledwie cztery razy, więc rozsądnie na to patrząc to wszystko jest w fazie bardzo początkowej.

Wracając jeszcze do siostrzenicy - podczas naszej ostatniej rozmowy P. opisał mi jej ówczesny stan, chciał, żebym w ten sposób weszła w jego skórę i wyobraziła sobie, co czuł widząc chorą na nowotwór młodą dziewczynę, w dodatku niewidomą, z zanikami pamięci. No nie powiem, zrobiło mi się przykro i zaczęłam go rozumieć. Potem jeszcze ta historia jego dzieciństwa... Przygniotło mnie to. No nie wiem co o tym myśleć, przecież tego nie wymyślił. Na koniec przyznał jeszcze, że potraktował mnie nie fair, nie dając żadnego znaku wtedy, gdy przestał się odzywać. Ja wiem, że jeśli chłopakowi zależy to choćby nie wiem co zrobi wszystko, żeby jej nie stracić, ale w tym przypadku to nie jest dla mnie oczywiste, no bo ten trudny dla niego okres jest chyba jakimś usprawiedliwieniem, prawda? Potem i tak nie mógłby się do mnie odezwać, bo po tym jak zerwałam z nim kontakt, to po prostu zablokowałam go na fejsbuku, bo czułam się oszukana i nie chciałam mieć z nim nic wspólnego.

Ech, ja sama już nie wiem w co wierzyć. Na siłę nie będę mu się narzucać, to na pewno. Poza tym powiedział mi jeszcze, że on teraz chce się skupić na założeniu własnej firmy i byciu niezależnym na rynku, choć wydaje mi się, że to nie jest przecież przeszkodą w spotykaniu się z kimś, na kim mogłoby mu zależeć... No a skoro mu nie zależy, to łudzić się nie będę, choć wierzyłam w iskierkę nadziei...

6

Odp: Co zrobić z tym chłopakiem???

hmmm no dobrze,
po pierwsze nie myślę, że jesteś nienormalna, tak mi się napisało, źle sformułowałam zdanie, przepraszam jeśli poczułaś się urażona.
po drugie historia z dzieckiem brzmi całkiem wiarygodnie, wcześniej tez nie wspomniałaś o tym, że go poblokwałaś na fb (swoja drogą dziecinne i histeryczne zachowanie) i faktycznie mógł uznać, że jesteś stuknięta bo raczej nikt poważny tak nie robi, a dwa że mógł poczuć się urażony.
Miałam ostatnio taką sytuację, że facet (prawie 40 lat!)z którym znam się od 7 lat, niedawno zaczeliśmy się spotykać sami, ja nie do konca wiedziałam czy chce związku, a on chyba dorobił jakas dziwna historie i nagle ni z gruchy ni z pietruchy mnie zablokował na FB chyba tylko dlatego, że zamiast z nim spotykałam się z innym kolegą na piwo (wtf?!). Byłam w takim szoku, że napisałam sms o co chodzi, niech wyjaśni co się stało, nie odpisał i do czego zmierzam to to, że w sumie to jateraz jestem URAŻONA, obrażona, zła i w ogóle NIECH SPADA. Więc może i Twój kolega tak się poczuł...W sumie jak tak teraz myślę to całkiem te sytuacje podobne wink

7

Odp: Co zrobić z tym chłopakiem???
sosenek napisał/a:

Nie zgadzam się z Garym tongue
Moim zdaniem ta misja się nie uda.
Ty jesteś za bardzo wkręcona, on jest obojętny na to, że by to trwało w takiej postaci.

Masz rację -- ta misja może się nie udać. Stawiam 50% szans, że będą razem. Jednak jeśli misja się nie uda, to dziewczyna nic nie straci (? nie straci, prawda?), a będzie pewna, że wykorzystała szansę w całości. Życie nie jest perfekcyjne, jest w nim dobrze mniej-więcej. Czasem trudno powiedzieć w którą stronę się szala przechyli.

8

Odp: Co zrobić z tym chłopakiem???
sosenek napisał/a:

hmmm no dobrze,
po pierwsze nie myślę, że jesteś nienormalna, tak mi się napisało, źle sformułowałam zdanie, przepraszam jeśli poczułaś się urażona.
po drugie historia z dzieckiem brzmi całkiem wiarygodnie, wcześniej tez nie wspomniałaś o tym, że go poblokwałaś na fb (swoja drogą dziecinne i histeryczne zachowanie) i faktycznie mógł uznać, że jesteś stuknięta bo raczej nikt poważny tak nie robi, a dwa że mógł poczuć się urażony.
Miałam ostatnio taką sytuację, że facet (prawie 40 lat!)z którym znam się od 7 lat, niedawno zaczeliśmy się spotykać sami, ja nie do konca wiedziałam czy chce związku, a on chyba dorobił jakas dziwna historie i nagle ni z gruchy ni z pietruchy mnie zablokował na FB chyba tylko dlatego, że zamiast z nim spotykałam się z innym kolegą na piwo (wtf?!). Byłam w takim szoku, że napisałam sms o co chodzi, niech wyjaśni co się stało, nie odpisał i do czego zmierzam to to, że w sumie to jateraz jestem URAŻONA, obrażona, zła i w ogóle NIECH SPADA. Więc może i Twój kolega tak się poczuł...W sumie jak tak teraz myślę to całkiem te sytuacje podobne wink

Wiem, że zblokowanie go było szczytem niedojrzałości i idiotyzmu z mojej strony, ale dla mnie to była taka asekuracja - gdy czuję, że ktoś na kim mi w jakiś sposób zależy ma mnie gdzieś, to stosuję zasadę palenia mostów, no nie wiem, tak już mam, wolę coś zakończyć niż się z tym męczyć. No ale tak jak pisałam - coś mi nie dawało spokoju, przemyślałam to sobie i uznałam, że zachowałam się strasznie głupio. I teraz żałuję. Dlatego rozumiem z jednej strony, że teraz gdy zgodził się ponowne spotkać zaproponował przyjaźń, bo mógł jednak poczuć się urażony.

9

Odp: Co zrobić z tym chłopakiem???
Gary napisał/a:
sosenek napisał/a:

Nie zgadzam się z Garym tongue
Moim zdaniem ta misja się nie uda.
Ty jesteś za bardzo wkręcona, on jest obojętny na to, że by to trwało w takiej postaci.

Masz rację -- ta misja może się nie udać. Stawiam 50% szans, że będą razem. Jednak jeśli misja się nie uda, to dziewczyna nic nie straci (? nie straci, prawda?), a będzie pewna, że wykorzystała szansę w całości. Życie nie jest perfekcyjne, jest w nim dobrze mniej-więcej. Czasem trudno powiedzieć w którą stronę się szala przechyli.

Wydaję mi się, że chcę dać temu szansę, w końcu on też mnie nie skreślił, a mógł przecież się nie odezwać i olać. No i gdyby naprawdę miał mnie gdzieś to by wypalił jakąś wymówkę, że nie chce mieć ze mną kontaktu i tyle. Tak mi się wydaje, nie wiem jak postępują chłopacy w takich sytuacjach. Wszystko się okaże.

10

Odp: Co zrobić z tym chłopakiem???

Moim zdaniem daj sobie z nim spokój,  on nie jest Tobą zainteresowany, poza strefa seksualną,  ale i to nie do końca,  bo seksu też już nie ma jak widać.
TO wygląda na zwykły flirt, nie zdziwiła bym się,  jakbyś była jedna z wielu, wnioskuję to z jego bytnosci na portalach randkowych i bardzo szybkoego seksu z tobą,  bo po ilu , po 3 spotkaniach?  Moim zdaniem jest was kilka, dlatego on nagle nie miał czasu dla ciebie. Pewnie ma kilka takich koleżanekonomia, ,  co im mówi piękne słowa i obiecuje nie wiadomo co, a z tego nic nie wynika.  W historię o chorej siostrzenicy średnio wierzę,  jakby mu na tobie zależało,  to nie byłby żaden problem aby dalej trzymać kontakt.
Jego opowieści o kłopotach rodzinnych i to na starcie znajomosci-to wygląda na zwykłą próbę wywołania wspolczucia. Co mu się jak widać udało.  On się chciał z tobą tylko przespać i tyle. Dalej nie chce tego ciągnąć,  bo może nie chce ciebie za partnerkę,  albo też seks mu się nie do końca podobał. Więc zaproponował przyjaźń,  a Ty się teraz zadreczaszz,  że to twoja wina.
Urwij ta znajomość,  bo ci jeszcze krwi napsuje.

11

Odp: Co zrobić z tym chłopakiem???
rossanka napisał/a:

Moim zdaniem daj sobie z nim spokój,  on nie jest Tobą zainteresowany, poza strefa seksualną,  ale i to nie do końca,  bo seksu też już nie ma jak widać.
TO wygląda na zwykły flirt, nie zdziwiła bym się,  jakbyś była jedna z wielu, wnioskuję to z jego bytnosci na portalach randkowych i bardzo szybkoego seksu z tobą,  bo po ilu , po 3 spotkaniach?  Moim zdaniem jest was kilka, dlatego on nagle nie miał czasu dla ciebie. Pewnie ma kilka takich koleżanekonomia, ,  co im mówi piękne słowa i obiecuje nie wiadomo co, a z tego nic nie wynika.  W historię o chorej siostrzenicy średnio wierzę,  jakby mu na tobie zależało,  to nie byłby żaden problem aby dalej trzymać kontakt.
Jego opowieści o kłopotach rodzinnych i to na starcie znajomosci-to wygląda na zwykłą próbę wywołania wspolczucia. Co mu się jak widać udało.  On się chciał z tobą tylko przespać i tyle. Dalej nie chce tego ciągnąć,  bo może nie chce ciebie za partnerkę,  albo też seks mu się nie do końca podobał. Więc zaproponował przyjaźń,  a Ty się teraz zadreczaszz,  że to twoja wina.
Urwij ta znajomość,  bo ci jeszcze krwi napsuje.

Taki scenariusz na też mam w głowie, nawet moja mama mówiła mi, żebym się nie zadręczała, bo tak właśnie może być...

12

Odp: Co zrobić z tym chłopakiem???

Po ile macie lat?Tak 18-22?

13

Odp: Co zrobić z tym chłopakiem???
rossanka napisał/a:

Po ile macie lat?Tak 18-22?

Ja 25, on 24

14

Odp: Co zrobić z tym chłopakiem???
sun_runner napisał/a:
rossanka napisał/a:

Po ile macie lat?Tak 18-22?

Ja 25, on 24

O. To brzmisz młodziej. 
Ale na moje oko, to właśnie tak wygląda z jego strony.
Pomyśl,  czy jesteś gotowa na tylko "przyjazn"bo z tego co piszesz, to się trochę wkręciłas.
Ale pewnie niedługo okaże się  co i jak.

15

Odp: Co zrobić z tym chłopakiem???
rossanka napisał/a:
sun_runner napisał/a:
rossanka napisał/a:

Po ile macie lat?Tak 18-22?

Ja 25, on 24

O. To brzmisz młodziej. 
Ale na moje oko, to właśnie tak wygląda z jego strony.
Pomyśl,  czy jesteś gotowa na tylko "przyjazn"bo z tego co piszesz, to się trochę wkręciłas.
Ale pewnie niedługo okaże się  co i jak.

Czyli według Was zachowuję się niedojrzale? No z tym zablokowaniem wiem, że przesadziłam, no a reszta? Nie, nie chcę tylko przyjaźni. Jeśli tak ma być, to prawdopodobnie zakończę tę znajomość, tym razem bez blokowania, ale jednak. W niedzielę mamy się jeszcze spotkać by popracować razem na projektem. Najwyżej po jego skończeniu, przestanę cokolwiek inicjować, odzywać się...

16

Odp: Co zrobić z tym chłopakiem???
sun_runner napisał/a:
rossanka napisał/a:
sun_runner napisał/a:

Ja 25, on 24

O. To brzmisz młodziej. 
Ale na moje oko, to właśnie tak wygląda z jego strony.
Pomyśl,  czy jesteś gotowa na tylko "przyjazn"bo z tego co piszesz, to się trochę wkręciłas.
Ale pewnie niedługo okaże się  co i jak.

Czyli według Was zachowuję się niedojrzale? No z tym zablokowaniem wiem, że przesadziłam, no a reszta? Nie, nie chcę tylko przyjaźni. Jeśli tak ma być, to prawdopodobnie zakończę tę znajomość, tym razem bez blokowania, ale jednak. W niedzielę mamy się jeszcze spotkać by popracować razem na projektem. Najwyżej po jego skończeniu, przestanę cokolwiek inicjować, odzywać się...

Bardziej mi chodziło o to, że facet przepada, nie daje znaku życia,  mimo tego, że jak twierdzisz wszystko było dobrze i szło do przodu, ty się denerwujesz tym brakiem kontaktu i słusznie,  bo skoro było w porządku i ktoś nagle milczy,  to jest dziwne.
Nagle on wraca, opowiada ci jakieś rzewne historyjki,  a Ty juz mu wszystko wybaczysz,  bierzesz winę na siebie.
Zobacz, byłaś na niego złą,  że się nienodzywal, wystarczy, że naopowiadal Ci jakiś celowych historyjek a Ty juz zrazu zmieniasz swoje podejście.

17

Odp: Co zrobić z tym chłopakiem???
rossanka napisał/a:
sun_runner napisał/a:
rossanka napisał/a:

O. To brzmisz młodziej. 
Ale na moje oko, to właśnie tak wygląda z jego strony.
Pomyśl,  czy jesteś gotowa na tylko "przyjazn"bo z tego co piszesz, to się trochę wkręciłas.
Ale pewnie niedługo okaże się  co i jak.

Czyli według Was zachowuję się niedojrzale? No z tym zablokowaniem wiem, że przesadziłam, no a reszta? Nie, nie chcę tylko przyjaźni. Jeśli tak ma być, to prawdopodobnie zakończę tę znajomość, tym razem bez blokowania, ale jednak. W niedzielę mamy się jeszcze spotkać by popracować razem na projektem. Najwyżej po jego skończeniu, przestanę cokolwiek inicjować, odzywać się...

Bardziej mi chodziło o to, że facet przepada, nie daje znaku życia,  mimo tego, że jak twierdzisz wszystko było dobrze i szło do przodu, ty się denerwujesz tym brakiem kontaktu i słusznie,  bo skoro było w porządku i ktoś nagle milczy,  to jest dziwne.
Nagle on wraca, opowiada ci jakieś rzewne historyjki,  a Ty juz mu wszystko wybaczysz,  bierzesz winę na siebie.
Zobacz, byłaś na niego złą,  że się nienodzywal, wystarczy, że naopowiadal Ci jakiś celowych historyjek a Ty juz zrazu zmieniasz swoje podejście.

Chyba nie przeczytałaś dokładnie tego co napisałam. Nie odzywał się bo miał ciężki okres w życiu w związku z chorą siostrzenicą, przynajmniej tak mi powiedział, no i to ja się odezwałam do niego pierwsza po tej przerwie. Nie chodzi o wybaczanie, bo ja mu nie mam czego wybaczać. po prostu myślę, że przesadziłam nie ufając mu i zrywając kontakt.

No sama już nie wiem. Teraz mam potężny mętlik w głowie. Jedni mówią tak, drudzy tak. A ja naprawdę nie potrafię ocenić gdzie leży prawda, bo wszystkie scenariusze są takie prawdopodobne...

18

Odp: Co zrobić z tym chłopakiem???
sun_runner napisał/a:
rossanka napisał/a:
sun_runner napisał/a:

Czyli według Was zachowuję się niedojrzale? No z tym zablokowaniem wiem, że przesadziłam, no a reszta? Nie, nie chcę tylko przyjaźni. Jeśli tak ma być, to prawdopodobnie zakończę tę znajomość, tym razem bez blokowania, ale jednak. W niedzielę mamy się jeszcze spotkać by popracować razem na projektem. Najwyżej po jego skończeniu, przestanę cokolwiek inicjować, odzywać się...

Bardziej mi chodziło o to, że facet przepada, nie daje znaku życia,  mimo tego, że jak twierdzisz wszystko było dobrze i szło do przodu, ty się denerwujesz tym brakiem kontaktu i słusznie,  bo skoro było w porządku i ktoś nagle milczy,  to jest dziwne.
Nagle on wraca, opowiada ci jakieś rzewne historyjki,  a Ty juz mu wszystko wybaczysz,  bierzesz winę na siebie.
Zobacz, byłaś na niego złą,  że się nienodzywal, wystarczy, że naopowiadal Ci jakiś celowych historyjek a Ty juz zrazu zmieniasz swoje podejście.

Chyba nie przeczytałaś dokładnie tego co napisałam. Nie odzywał się bo miał ciężki okres w życiu w związku z chorą siostrzenicą, przynajmniej tak mi powiedział, no i to ja się odezwałam do niego pierwsza po tej przerwie. Nie chodzi o wybaczanie, bo ja mu nie mam czego wybaczać. po prostu myślę, że przesadziłam nie ufając mu i zrywając kontakt.

No sama już nie wiem. Teraz mam potężny mętlik w głowie. Jedni mówią tak, drudzy tak. A ja naprawdę nie potrafię ocenić gdzie leży prawda, bo wszystkie scenariusze są takie prawdopodobne...

Tego naprawdę nie wiesz jak było.  Tzn z tą siostrzenica. Nawet jak siedział w szpitalu, to mogł wieczorem do ciebie zadzwonić prawda?A on zupełnie przepadł.
Z resztą w życiu co jakiś czas dzieje się tragedię,  jak sobie wyobrażasz,  że w takich sytuacjach on będzie przepadal na parę dni?-ale ok tp już daleko posunięte gdybanie.
Tak nie zachowuje się facet, któremu zależy.  Coś mi tu nie pasuje,  ale pewnie się okaże za jakiś czas co i jak. Na razie to go wcale nie znasz no i on się określił,  że nie chce być z tobą jako para, więc to jest dosyć jasne określenie.

19

Odp: Co zrobić z tym chłopakiem???

Jeszcze raz sprawdziłam.  Z tą siostrzenica.
Sama piszesz, że w tym czasie jak oni w rodzinie mieli z tą siostrzenicą cężki okres to on jednak cały czas logował się na portalach randkowych. A do Ciebie nie zadzwoni. Nawet smsa nie puscil.

20

Odp: Co zrobić z tym chłopakiem???

Daj znać jak będziecie po spotkaniu wink może to wniesie coś nowego do sprawy
Też mi w tej historii najbardziej nie gra to jego milczenie, bo na sms czas i chęć się zawsze znajdzie, a tymczasem znalazły się ale nie na Ciebie tylko na profile randkowe. Może to taki typ co lubi płytkie znajomości, nie chce się angażować, a jest za mało asertywny żeby powiedzieć ci w twarz, że nie jest tobą zainteresowany albo zwyczajnie nie chce cię urazić. Trzymaj dystans, nie inicjuj już nic, jeśli jednak się okaże (w co jednak niestety wątpie) mu zależy to sam znajdzie do ciebie drogę.

21

Odp: Co zrobić z tym chłopakiem???

Wiem dziewczyny, macie rację. Ja staram się być ostrożna, najbardziej nienawidzę kłamstwa, wolę już najgorszą prawdę, ale kłamstwa nie zniosę. Będę ostrożna, zdystansuję się, zobaczymy co będzie w niedzielę. No ale cały czas łapię się na tym, że przecież się nie znamy, że cztery spotkania to za mało, żeby układać w głowie plany bycia razem, no ale wiem o co chodzi, o chęci. No jak na razie wraził chęć spotykania się i poznawania, ale kompletnie nie wiem do czego to będzie dążyć.

22

Odp: Co zrobić z tym chłopakiem???

Od poczatku, czyli od nazwy watku.
Co zrobic z tym chlopakiem. Sugerujesz, ze masz jakikolwiek wplyw na rozwoj sytuacji albo, ze mialas? Moze w tym, ze rozlozylas nogi na drugim spotkaniu a nie od razu (nie neguje takiego zachowania)

Meskim okiem. Fajna laska,, podupczylem sobie rekreacyjnie, mile spedzilem czas.

Spojrz w lustro. Powaznie. Uszy dziwnie nie opadly? Taka ilosc makaronu jaka po bzykaniu Ci nawinal z pewnoscia nie pozostala bez wplywu na ich polozenie.
Troche to niedojrzale bo mogl powiedziec Tobie, ze po prostu sobie poruchal a bajki, ktore Ci opowiadal w trakcie, co tam Ci nie pokaze itepe.  mialy tylko wzmocnic przekaz - skutecznie widac. Te brednie, ktore pozniej Ci wzenil to bardziej asekuracja i brak odwagi. Nie chce zebys myslala, ze tylko Cie wydupczyl a kto wie (on na  pewno) w przyszlosci jak nie bedzie dmuchal innej to zglosi sie do Ciebie i znowu przyjazn zmieni sie w milosc.

23 Ostatnio edytowany przez sun_runner (2017-09-04 14:23:40)

Odp: Co zrobić z tym chłopakiem???
namazu napisał/a:

Od poczatku, czyli od nazwy watku.
Co zrobic z tym chlopakiem. Sugerujesz, ze masz jakikolwiek wplyw na rozwoj sytuacji albo, ze mialas? Moze w tym, ze rozlozylas nogi na drugim spotkaniu a nie od razu (nie neguje takiego zachowania)

Meskim okiem. Fajna laska,, podupczylem sobie rekreacyjnie, mile spedzilem czas.

Spojrz w lustro. Powaznie. Uszy dziwnie nie opadly? Taka ilosc makaronu jaka po bzykaniu Ci nawinal z pewnoscia nie pozostala bez wplywu na ich polozenie.
Troche to niedojrzale bo mogl powiedziec Tobie, ze po prostu sobie poruchal a bajki, ktore Ci opowiadal w trakcie, co tam Ci nie pokaze itepe.  mialy tylko wzmocnic przekaz - skutecznie widac. Te brednie, ktore pozniej Ci wzenil to bardziej asekuracja i brak odwagi. Nie chce zebys myslala, ze tylko Cie wydupczyl a kto wie (on na  pewno) w przyszlosci jak nie bedzie dmuchal innej to zglosi sie do Ciebie i znowu przyjazn zmieni sie w milosc.

Myślę, że na początku miałam na wszystko wpływ, to ode mnie zależało czy pójdziemy do łóżka, czy zgodzę się na kolejne spotkanie, bo to on głównie inicjował kontakt, wysyłał wiadomości i proponował wszystko, ode mnie zależało czy się zgodzę czy nie. Teraz tak nie jest, bo on już chętny na to z tego co widać nie jest.

Ja na przyjaźń się nie godzę. Nie na taką, która do niczego nie dąży, która jest podobna do relacji siostra-brat. Jeśli on tak to widzi, to nie widzę sensu trwania w tym, to wiem na pewno. Podejrzewam też, że tak jak piszesz, może chce mnie trzymać w rezerwie na przyszłość?

A co do reszty - tak myślałam, tak sądziłam, tak czułam, że tylko o seks chodziło. No a te historie z siostrzenicą, z dzieciństwem - jeśli to wymyślił, no to rzeczywiście jest ostatnim dupkiem, najgorszym chyba jakiego spotkałam w swoim życiu, bo nikt kogo znałam, nie wymyślił nigdy czegoś takiego. No a jeśli to prawda? Jeszcze za nim kontakt osłabł to coś tam wspominał o swoim życiu, więc gdyby pozbierać te fakty do kupy, to w sumie całkiem prawdopodobne jest to co mówił.

No jakoś wierzyć mi się nie chce, że mnie oszukał z tym wszystkim. Owszem wcześniej nie dawałam wiary z tą siostrzenicą, ale nawet gdyby nie chciał się już ze mną spotykać to czemu mi tego nie napisał wprost? Przecież mówiłam mu, ze jeśli nie jest już zainteresowany to niech mi powie, nie obrażę się, oczekuję tylko szczerości i uczciwości. Odpowiedział mi wtedy, że nadal chce się spotykać, a potem znowu cisza kilka dni. Mówił też, że miał dołek i z nikim nie chciał rozmawiać i nie była jedyną osobą, którą tak potraktował.

Pierwszy raz w życiu mam taką sytuację, że nie wiem w co wierzyć.

Edit. Poza tym mówiłam mu, że nie szukam tylko przygód, że chcę go poznać bliżej i on o tym wiedział, sam wyrażał taką chęć, gdyby tylko o seks chodziło, to mógł sobie poszukać gdzieś indziej, u kogoś kto jasno stawia sprawę w tej kwestii.

24

Odp: Co zrobić z tym chłopakiem???

A nie możesz na razie po prostu z nim tego projektu dokończyć? Zobaczysz co będzie... smile

25

Odp: Co zrobić z tym chłopakiem???
sun_runner napisał/a:
namazu napisał/a:

Od poczatku, czyli od nazwy watku.
Co zrobic z tym chlopakiem. Sugerujesz, ze masz jakikolwiek wplyw na rozwoj sytuacji albo, ze mialas? Moze w tym, ze rozlozylas nogi na drugim spotkaniu a nie od razu (nie neguje takiego zachowania)

Meskim okiem. Fajna laska,, podupczylem sobie rekreacyjnie, mile spedzilem czas.

Spojrz w lustro. Powaznie. Uszy dziwnie nie opadly? Taka ilosc makaronu jaka po bzykaniu Ci nawinal z pewnoscia nie pozostala bez wplywu na ich polozenie.
Troche to niedojrzale bo mogl powiedziec Tobie, ze po prostu sobie poruchal a bajki, ktore Ci opowiadal w trakcie, co tam Ci nie pokaze itepe.  mialy tylko wzmocnic przekaz - skutecznie widac. Te brednie, ktore pozniej Ci wzenil to bardziej asekuracja i brak odwagi. Nie chce zebys myslala, ze tylko Cie wydupczyl a kto wie (on na  pewno) w przyszlosci jak nie bedzie dmuchal innej to zglosi sie do Ciebie i znowu przyjazn zmieni sie w milosc.

Myślę, że na początku miałam na wszystko wpływ, to ode mnie zależało czy pójdziemy do łóżka, czy zgodzę się na kolejne spotkanie, bo to on głównie inicjował kontakt, wysyłał wiadomości i proponował wszystko, ode mnie zależało czy się zgodzę czy nie. Teraz tak nie jest, bo on już chętny na to z tego co widać nie jest.

Ja na przyjaźń się nie godzę. Nie na taką, która do niczego nie dąży, która jest podobna do relacji siostra-brat. Jeśli on tak to widzi, to nie widzę sensu trwania w tym, to wiem na pewno. Podejrzewam też, że tak jak piszesz, może chce mnie trzymać w rezerwie na przyszłość?

A co do reszty - tak myślałam, tak sądziłam, tak czułam, że tylko o seks chodziło. No a te historie z siostrzenicą, z dzieciństwem - jeśli to wymyślił, no to rzeczywiście jest ostatnim dupkiem, najgorszym chyba jakiego spotkałam w swoim życiu, bo nikt kogo znałam, nie wymyślił nigdy czegoś takiego. No a jeśli to prawda? Jeszcze za nim kontakt osłabł to coś tam wspominał o swoim życiu, więc gdyby pozbierać te fakty do kupy, to w sumie całkiem prawdopodobne jest to co mówił.

No jakoś wierzyć mi się nie chce, że mnie oszukał z tym wszystkim. Owszem wcześniej nie dawałam wiary z tą siostrzenicą, ale nawet gdyby nie chciał się już ze mną spotykać to czemu mi tego nie napisał wprost? Przecież mówiłam mu, ze jeśli nie jest już zainteresowany to niech mi powie, nie obrażę się, oczekuję tylko szczerości i uczciwości. Odpowiedział mi wtedy, że nadal chce się spotykać, a potem znowu cisza kilka dni. Mówił też, że miał dołek i z nikim nie chciał rozmawiać i nie była jedyną osobą, którą tak potraktował.

Pierwszy raz w życiu mam taką sytuację, że nie wiem w co wierzyć.

Edit. Poza tym mówiłam mu, że nie szukam tylko przygód, że chcę go poznać bliżej i on o tym wiedział, sam wyrażał taką chęć, gdyby tylko o seks chodziło, to mógł sobie poszukać gdzieś indziej, u kogoś kto jasno stawia sprawę w tej kwestii.

Nie chce Ci powiedzieć prawdy i nie powie. Nie powie też, że tak naprawdę nie chce się spotykać/nie chce z Tobą być/nic nie czuje, bo wie, że wtedy definitywnie zablokowałby sobie drogę do Ciebie, a po co, skoro nigdy nie wiadomo, czy znów mu się nie przydasz w przyszłości do czegoś

26

Odp: Co zrobić z tym chłopakiem???

Tak jak zauwazylas, na poczatku sie staral etc. Laj? No inaczej by seksu nie bylo.

No dobrze miec stajnie zeby cos dmuchnac jak bedzie posucha w przyszlosci.

Wiesz, on jest po prostu wyrachowany,  Jest facetem, kalkuluje a stosuje chyba najbardziej proste z zagrywek jednoczesnie pozostajac "czystym" To zwykla manipulacja obliczona na seks.

27

Odp: Co zrobić z tym chłopakiem???

Tak jak zauwazylas, na poczatku sie staral etc. Laj? No inaczej by seksu nie bylo.

No dobrze miec stajnie zeby cos dmuchnac jak bedzie posucha w przyszlosci.

Wiesz, on jest po prostu wyrachowany,  Jest facetem, kalkuluje a stosuje chyba najbardziej proste z zagrywek jednoczesnie pozostajac "czystym" To zwykla manipulacja obliczona na seks.

28

Odp: Co zrobić z tym chłopakiem???

No zobaczę jak będzie, niczego nie oczekuję, nie planuję, niech się dzieje, tylko po prostu kilka kwestii nie daje mi spokoju, bo nie lubię jak się robi ze mnie idiotkę. Dorośli ludzie powinni jasno mówić o tym czego chcą, ja się jasno wyraziłam - nie ma nic przeciwko pójściu do łóżka, chciałam go tylko bliżej poznawać, spotykać się dalej z perspektywą na coś więcej, ale to i tak wyszłoby w praniu.

29 Ostatnio edytowany przez sun_runner (2017-09-04 14:49:42)

Odp: Co zrobić z tym chłopakiem???
namazu napisał/a:

Tak jak zauwazylas, na poczatku sie staral etc. Laj? No inaczej by seksu nie bylo.

No dobrze miec stajnie zeby cos dmuchnac jak bedzie posucha w przyszlosci.

Wiesz, on jest po prostu wyrachowany,  Jest facetem, kalkuluje a stosuje chyba najbardziej proste z zagrywek jednoczesnie pozostajac "czystym" To zwykla manipulacja obliczona na seks.

Zdaję sobie sprawę, że te całe starania miały na celu zaciągnąć mnie do łóżka - jeszcze pisząc ze sobą przed spotkaniem, flirtowaliśmy i gadaliśmy o seksie, ale nie tylko. Nie mam z tym problemu, jeśli chcę to to robię. Ale po prostu nie rozumiem tego co stało się później... Mógł jasno się wyrazić, czego tylko oczekuje.

30

Odp: Co zrobić z tym chłopakiem???

Really? Seriously? Powaznie sie martwisz, czy cos z tego bedzie? Dobrze sosenek napisala- z tej maki chleba nie bedzie.

Na dzien dobry sie mu podlozylas, na samym poczatku:

"Na początku wakacji poznałam przez internet P. Dość szybko zaczęliśmy ze sobą flirtować na komunikatorze i po trzech/czterech dniach praktycznie spotkaliśmy się na żywo. P. jest przystojnym chłopakiem, ja atrakcyjną dziewczyną, od razu się sobie spodobaliśmy. Na pierwszym spotkaniu w powietrzu wisiał seks, wspólna ochota na coś więcej. Byliśmy w restauracji, potem w kinie, a na koniec całowaliśmy się. Do seksu nie doszło, bo wolałam z tym poczekać (ale nie po to, żeby przeciągać to w nieskończoność). Spotkaliśmy się następnie na trzeci dzień - był seks, żadne z nas nie chciało czekać. Potem byliśmy cały czas w kontakcie na fejsbuku, spotkaliśmy się jeszcze po raz kolejny, spędziliśmy razem cały dzień łącznie ze wspólną nocą u mnie (seks) i jeszcze dzień następny. P. cały czas był dla mnie miły, mówił, co będziemy robić, gdzie mnie zabierze, co mi pokaże. Wydawało mi się, że wszystko idzie w dobrym kierunku."

Pierdu pierdu z jego strony, fajnie bylo pare razy, pobawil sie Toba, a potem mu sie zwyczajnie znudzilo. Wiem, jestem cyniczna, ale widzialam to u innych i sama dostalam ze dwa razy nauczke.

Jesli sie chce zwiazku na dluzej, to sie nie idzie do lozka z facetem po paru dniach. No sorki, ale zadne gadanie o nowoczesnosci i ze niby jestem niedzisiejsza  tego nie zmieni.

"Od początku wiedziałam że P. ma konta na portalach randkowych, bo gdy po raz pierwszy wysłał mi swoje zdjęcie, wrzuciłam je do googla z ciekawości i w ten sposób wyskoczyły mi linki do portali. Uznałam, że to mnie moja sprawa, w końcu nie znamy się dobrze, ma prawo robić co chce. Przez cały czas spotykania się ze mną był na tych kontach aktywny, bo ze zwykłej ludzkiej ciekawości sprawdziłam to. Nie ufałam mu do końca, bo jednak nie lubię tego uczucia bycia tylko jedną z wielu, a przecież nie miałam pewności czy nie spotyka się przypadkiem z innymi dziewczynami. Niestety, mam złe doświadczenie z przeszłości, gdzie mój były chłopak notorycznie mnie okłamywał i zakładał sobie konta na takich portalach, więc automatycznie źle się czułam ze świadomością, że P. robi to samo, choć wiem, że to nie była moja sprawa. Tak czy siak, pewnego dnia przestał być rozmowny zamilkł. Nie odzywał się kilka dni, więc napisałam do niego z pytaniem czy pójdziemy do kina. Odpowiedział mi, że niestety ma teraz trudną sytuację w rodzinie i nie ma takiej możliwości. W między czasie logował się na tych swoich portalach randkowych, więc poczułam się olana. Miałam wrażenie, że mnie zbywa, okłamuje. "

Przeciez mial prawo zamilknac, skoro bylas zabawka. Dla zabawki nie likwiduje sie kont na portalach randkowych. Dla dziewczyny na powaznie- owszem, przyzwoitosc nakazuje je pozamykac. Najpierw buduje sie jakis zwiazek, zeby Cie uznal za swoja kobiete, a potem idzie do lozka, a nie na odwrot. Najpierw trzeba bylo go poznac przez pare miesiecy, zobaczyc, w jakim kierunku to idzie, sprawic, by sie zakochal i moze wtedy by te konta pozamykal. A tak, to dalas mu wszystko na talerzu pod nos, a teraz jeczysz, ze on niczego z Toba nie planuje.....

"Nie wiem dlaczego to zrobiłam, ale napisałam do niego, że mu nie ufam, że pewnie chodziło mu tylko o seks, a teraz mnie spławia. Wiem, to było głupie i desperackie z mojej strony, ale to z braku zaufania. Odpisał mi, że nie ma ochoty na moje pomówienia i wyjaśnił, że ma bardzo chorą siostrzenicę, której stan się pogorszył i cała jego rodzina łącznie z nim czuwają przy niej i boją się o jej życie. Cóż, było mi głupio. Potem P. ponownie zamilkł. Ja i tak wciąż byłam nieufna - te portale stały sie jakimś moim przekleństwem, w głowie miałam uraz przez byłego, teraz kompletnie nie wierzyłam P. Czułam zawód. Zerwałam kontakt z P. uznając go za zwykłego krętacza. "

I znowu- Ty gonilas za nim zamiast on za Toba. Pierdu, pierdu, z jego  moze faktycznie ma chora siostrzenice, ale uzyl jej jako doskonalej wymowki.

"Przez ponad miesiąc braku kontaktu, gdzie intensywnie myślałam o P., nawet gdy zaczęłam przez ten czas randkować z innymi facetami, których odstawiłam z kwitkiem, postanowiłam odezwać się do P. Coś mi nie dawało spokoju. Pomyślałam sobie, a co jeśli mówił prawdę o siostrzenicy? Co jeśli zawiódł się na mnie, bo mu nie uwierzyłam? Z początku nie reagował ma moje wiadomości. Gdy jednak spróbowałam po raz kolejny, w końcu odpisał. Przeprosiłam go za to, że nie dawałam wiary w jego słowa i poprosiłam o drugą szansę. Wymieniliśmy jeszcze kilka wiadomości, w których była wyczuwalna jego szorstkość i dystans. W końcu jednak się spotkaliśmy."

No spotkal sie z desperatka, ktora mu spokoju nie dawala, zeby w koncu miec swiety spokoj. Czemu sie dziwisz?

"Projekt jednak był tylko pretekstem z mojej strony, żeby się z nim zobaczyć po długiej przerwie. Podczas tego spotkania poruszyłam temat naszej znajomości. Wyznałam mu, że jeszcze nikt nie wzbudził we mnie takiego zainteresowania i emocji i że chciałbym się z nim nadal spotykać tak jak na początku. On na to odpowiedział, że na ten czas może mi zaoferować co?... przyjaźń... No nie powiem, ukłuło mnie to"

Jezusicku, jak mowia gorale,  trzymajcie mnie. Ja sie wcale mu nie dziwie, naprawde. Nic innego Ci nie zaofiarowal, bo go jako kobieta przestalas interesowac na skutek wlasnych dzialan. Proste. A ze zabolalo? Bo zdesperowane dziecko nie dostalo, czego chcialo?

"W trakcie naszej rozmowy P. zaczął opowiadać mi o swoim biednym życiu, o ojcu alkoholiku, który bił rodzinę, o matce, która opuściła go i jego liczne rodzeństwo, nie interesując się ich losem, o tym jak w wieku 15 lat wyprowadził się z domu, o swoich siostrach, które mają problemy psychiczne."

No moze nie mial latwo, ale moze wykorzystywac to jako przykrywke do tego, by sie nie angazowac, kiedy nie ma na to ochoty- zawsze sobie biedna desperatka moze wtedy jakos cos wytlumaczyc, gdy nie wyjdzie....., prawda?

"Przytuliłam go tego wieczora, posiedzieliśmy jeszcze trochę gadając, a potem poszedł, na odchodne jeszcze raz mówiąc mi o przyjaźni. Zapytałam się go więc, co oznaczały te nasze początki, ten seks, to obiecywanie mi co będziemy razem robić, te czułe słówka, którymi mnie wtedy obdarowywał. Nie dostałam odpowiedzi na te pytania. Powiedziałam mu zatem, że nie wiem, czy zdołam się z nim tylko przyjaźnić, po tym jak się całowaliśmy, jak uprawialiśmy seks, powiedziałam mu, że chciałabym to powtórzyć, jednocześnie poznając go bliżej, ale on mówi, że nie potrafi przewidzieć co będzie i że możemy się poznawać na spokojnie, przyjaźniąc się. "

Ratunku, jeszcze wiecej desperacji i gonienia za facetem. Nie wiem, czy mam ryczec ze smiechu z Twojej naiwnosci czy wymiotowac.  Ten Twoj post to tak zionie desperacja, ze czuje ja  u siebie w Irlandii, gdzie jestem. Litosci, kobieto. Sama na wlasne zyczenie zrobilas sobie balagan i jestes zdumiona, ze jest nieporzadek. jedynie mozesz to posprzatac, koczac ta pozal sie Boze "relacje".

"Raz po seksie zapytałam się go ile miał partnerek w życiu, powiedział, ze 5 dziewczyn, z czego z żadną nie był dłużej niż rok, a poza tym podobno miał wiele innych dziewczyn na chwilę"

No przeciez to mowi samo za siebie i powinien Ci sie rozwyc w glowie dzwonek alarmowy jak syrena policyjna juz wtedy.

"Jedyne co mogę o wiem powiedzieć to to, że lubi towarzystwo, jest ekstrawertykiem, trenuje sporty, ma ciężki zawód. Dużo pracuje, jest zaradny i chyba odpowiedzialny. "

To nie wyklucza tego, ze moze traktowac kkobiety jak zabawki na chwile, a Ty jestes tego ksiazkowym przykladem. Nowiem, ze boli jak cholera, ale nie mam zamiaru Ci niczego sciemniac i Cie niczym ludzic. Im szybciej wyleczysz sie z tej desperacji i niepotrzebnych zludzen, tym lepiej dla Ciebie.

"Powiedzcie mi, czy chłopak odrzuca moją propozycję spotykania się na stopie większej niż koleżeńska, dlatego, że zawiódł się na mnie czy nie jest mną zainteresowany?"

Wytlumaczylam Ci to jasno powyzej wystarczajaco, mysle. Przepraszam, ze troche brutalnie, ale czasem tak bardziej dociera.

Pytałam go o to, ale on nie jest zbytnio rozmowny, nie usłyszałam od niego odpowiedzi. Jedyne co mi powiedział to to, że możemy się spotykać i poznawać na spokojnie, że on nie wie sam czego chce na ten moment, że nie potrafi niczego zaplanować, że wszytko się okaże. Czy ma rację?"

On Cie zwodzi i sciemnia Ci w bialy dzien. On sobie moze trzyma Ciebie jako wyjscie awaryjne. Jak to sie mowi, dobra sciema to polowa sukcesu. Jak mu sie zachce, to znowu Cie okreci sobie wokol palca, bo z Ciebie taka desperatka i znowu pojdziesz z nim do lozka zywiac sie zludzeniami. Tego chcesz, czy jakiegos normalnego faceta na dluzej, ktory Cie doceni? Chcesz byc opcja awaryjna w rekach czlowieka, ktory sie bawi kobietami czy chcesz byc najwazniejsza dla kogos, kto traktowalby Cie powaznie? Odpowiedz sobie i podejmij odpowiednie kroki, ktore dadza Ci to, czego sobie zyczysz.

"Ja po prostu nie chcę niepotrzebnie cierpieć, nie czuję do niego nic wielkiego, ale wiem, że bardzo mi się podoba i chciałabym go poznawać. Oczywiście powiedziałam mu, że nie chcę się narzucać. Czy ta relacja ma jakieś szanse?"

To jezeli nie chcesz cierpiec, to wyjdz z tej smiesznej relacji, ktora bazuje wylacznie na twojej desperacji i niczym wiecej. Juz mu sie wystarczajaco ponarzucalas. Wystarczy, jesli chcesz sobie NAPRAWDE zaoszczedzic bolu. Wykasuj jego numer i przestan Ty sie uganiac za facetami z desperacja w oczach. To najprostsza drgoa do bycia wykorzystana i wiekszych cierpien. A poza tym taka desperacja jest bardzo nieatrakcyjna w oczach facetow, ktorzy szukaja partnerki na dluzej.

I wiem, ze pol tego forum scierpiec nie moze, gdy mowie o "gonieniu kroliczka", ale to facet ma to robic, a nie Ty. To on ma "gonic kroliczka". Kot goni mysz, a nie mysz kota. Gdy mysz zaczyna gonic kota, to zostanie zjedzona, rpzezuta i wypluta lub wydalona z czterech liter kota w wiadomej smierdzacej postaci. I nie watpie, ze tak sie wlasnie obecnie czujesz- jak to cos wydalone przez kota.

Po co Ci to? Chcesz z tym skonczyc, zeby sie tak czuc? To zapomnij o nim. I zajmij sie wszystkim innym, tylko nie desperacka gonitwa za pierwsza lepsza para spodni. Istnieja ciekawsze rzeczy w zyciu- fajne ksiazki, filmy, podroze, wypady ze znajomymi, dbanie o siebie..... You name it, girl. Skor jestes na tyle inteligentna, ze potrafisz uzyc kompa, by wejsc na forum, to uzyj tego cudownego bozego daru, jakim jest Twoj mozg i zadbaj o swoj rozwoj lub znajomych, a odpowiedni facet sam sie pojawi, gdy przestaniesz byc desperatka.

Powiem Ci jak w "Krainie Lodu": Let it go, let it go, let it go........... Znasz ta piosenke? To powodzenia zmianie nastawienia i lepszym zyciu pozbawionym desperacji. Poczytaj moje posty lub wygoogluj randkowanie bez dramatu. Przyda Ci sie.

31 Ostatnio edytowany przez sun_runner (2017-09-04 15:10:48)

Odp: Co zrobić z tym chłopakiem???

Nie jestem desperatką, nie rzucam się przypadkowym chłopakom na szyję, wielu już spławiłam, wybieram tych których chcę, a nie biorę co mi dają. Oboje chcieliśmy seksu, więc z Twoim podejściem się nie zgadzam. Dlaczego mam udawać, że nie mam na to ochoty. I to nie jest tak, ze mi na nim strasznie zależy, że bez niego umrę. Poradzę sobie jeśli on ma mnie gdzieś. Po prostu sytuacja z chorą siostrzenicą, sprawiła, że nie wiedziałam co o tym myśleć, ie wiedziałam czy to prawda czy nie. Chciałam to wyjaśnić. I zupełnie nie rozumiem Twojego najazdu na mnie, chyba sama masz jakieś kompleksy.

32

Odp: Co zrobić z tym chłopakiem???

No i luz. Lubisz seks, fajno, ja tez i z tym ja np. problemu nie mam. Ale dosc naiwnie polecialas... To watek idealny dla facetow, ktorzy pisza, ze nie moga laski znalezc (nie niewidomych 80 latkow)  czy to na seks czy zwiazek. Mechanizm jest naprawde prosty: wystarczy dobry wyglad i tlo (nie musi byc prawdziwe, praca, majatek, przezycia, pasje itepe) no i podatny grunt. Z doswiadczenia wiem, ze ostatni punkt jest najlatwiejszy. A starania sa szybko wynagradzane.

33

Odp: Co zrobić z tym chłopakiem???
sun_runner napisał/a:

Nie jestem desperatką, nie rzucam się przypadkowym chłopakom na szyję, wielu już spławiłam, wybieram tych których chcę, a nie biorę co mi dają. Oboje chcieliśmy seksu, więc z Twoim podejściem się nie zgadzam. Dlaczego mam udawać, że nie mam na to ochoty. I to nie jest tak, ze mi na nim strasznie zależy, że bez niego umrę. Poradzę sobie jeśli on ma mnie gdzieś. Po prostu sytuacja z chorą siostrzenicą, sprawiła, że nie wiedziałam co o tym myśleć, ie wiedziałam czy to prawda czy nie. Chciałam to wyjaśnić. I zupełnie nie rozumiem Twojego najazdu na mnie, chyba sama masz jakieś kompleksy.

Nie mam kompleksow, tylko rozwalila mnie na lopatki Twoja naiwnosc. To skoro chcialas tylko seksu, to teraz nie placz nad rozlanym mlekiem, ze on nie chce zwiazku.
Sytuiacja z siostrzenica to wygodna wymowka. Obudz sie, kobieto. Wyjasnilas i powiedzial wszystko jasno. Teraz zdecyduj, czy chcesz dalej sie dla seksu spotykac czy sie ludzic nadzieja na zwiazek, ktorego i tak nie bedzie......

34

Odp: Co zrobić z tym chłopakiem???
Mama Emigrantka napisał/a:
sun_runner napisał/a:

Nie jestem desperatką, nie rzucam się przypadkowym chłopakom na szyję, wielu już spławiłam, wybieram tych których chcę, a nie biorę co mi dają. Oboje chcieliśmy seksu, więc z Twoim podejściem się nie zgadzam. Dlaczego mam udawać, że nie mam na to ochoty. I to nie jest tak, ze mi na nim strasznie zależy, że bez niego umrę. Poradzę sobie jeśli on ma mnie gdzieś. Po prostu sytuacja z chorą siostrzenicą, sprawiła, że nie wiedziałam co o tym myśleć, ie wiedziałam czy to prawda czy nie. Chciałam to wyjaśnić. I zupełnie nie rozumiem Twojego najazdu na mnie, chyba sama masz jakieś kompleksy.

Nie mam kompleksow, tylko rozwalila mnie na lopatki Twoja naiwnosc. To skoro chcialas tylko seksu, to teraz nie placz nad rozlanym mlekiem, ze on nie chce zwiazku.
Sytuiacja z siostrzenica to wygodna wymowka. Obudz sie, kobieto. Wyjasnilas i powiedzial wszystko jasno. Teraz zdecyduj, czy chcesz dalej sie dla seksu spotykac czy sie ludzic nadzieja na zwiazek, ktorego i tak nie bedzie......

No właśnie chciałam seksu, ale nie tylko. On deklarował to samo, jeszcze zanim to się stało. Myślałam, ze będziemy się po prostu spotykać, spędzać czas, sypiać razem i zobaczymy co dalej. Nie myślę od razu o związku - widziałam go zaledwie cztery razy w życiu, więc jak mogę myśleć o związku. Chciałam po prostu się z nim spotykać, sprawdzić czy jest nam dobrze, jak bardzo się polubimy, czy się uda stworzyć coś więcej. Przecież nie mogę powiedzieć, że pragnę z nim być, bo przecież dobrze go nie znam. Mało o nim wiem.

I nie jestem w żadnej rozpaczy, nie płaczę, tylko mam mętlik w głowie. Czy wszyscy odebrali moje posty jako desperację i robienie w portki ze strachu, ze on nie chce ze mną być? Przecież nie podchodzę do tej sytuacji, w taki sposób.

Ja po prostu nie wiem w co wierzyć. Ale jak słusznie chyba zauważyliście, wychodzi na to, że mi chodziło NIE TYLKO o seks, natomiast jemu TYLKO o to. No a skoro tak jest, no to zerwę z nim kontakt i tyle, nie mam z tym problemu. Być może jestem naiwna, trochę idealistycznie patrzę na rzeczywistość i to mnie zwodzi. Myślałam, że skoro ja jestem szczera i otwarta, to ktoś inny też będzie taki w stosunku do mnie. Wiem, to głupota, ale najwyraźniej trafiłam na dupka.

35

Odp: Co zrobić z tym chłopakiem???
sun_runner napisał/a:
Mama Emigrantka napisał/a:
sun_runner napisał/a:

Nie jestem desperatką, nie rzucam się przypadkowym chłopakom na szyję, wielu już spławiłam, wybieram tych których chcę, a nie biorę co mi dają. Oboje chcieliśmy seksu, więc z Twoim podejściem się nie zgadzam. Dlaczego mam udawać, że nie mam na to ochoty. I to nie jest tak, ze mi na nim strasznie zależy, że bez niego umrę. Poradzę sobie jeśli on ma mnie gdzieś. Po prostu sytuacja z chorą siostrzenicą, sprawiła, że nie wiedziałam co o tym myśleć, ie wiedziałam czy to prawda czy nie. Chciałam to wyjaśnić. I zupełnie nie rozumiem Twojego najazdu na mnie, chyba sama masz jakieś kompleksy.

Nie mam kompleksow, tylko rozwalila mnie na lopatki Twoja naiwnosc. To skoro chcialas tylko seksu, to teraz nie placz nad rozlanym mlekiem, ze on nie chce zwiazku.
Sytuiacja z siostrzenica to wygodna wymowka. Obudz sie, kobieto. Wyjasnilas i powiedzial wszystko jasno. Teraz zdecyduj, czy chcesz dalej sie dla seksu spotykac czy sie ludzic nadzieja na zwiazek, ktorego i tak nie bedzie......

No właśnie chciałam seksu, ale nie tylko. On deklarował to samo, jeszcze zanim to się stało. Myślałam, ze będziemy się po prostu spotykać, spędzać czas, sypiać razem i zobaczymy co dalej. Nie myślę od razu o związku - widziałam go zaledwie cztery razy w życiu, więc jak mogę myśleć o związku. Chciałam po prostu się z nim spotykać, sprawdzić czy jest nam dobrze, jak bardzo się polubimy, czy się uda stworzyć coś więcej. Przecież nie mogę powiedzieć, że pragnę z nim być, bo przecież dobrze go nie znam. Mało o nim wiem.

I nie jestem w żadnej rozpaczy, nie płaczę, tylko mam mętlik w głowie. Czy wszyscy odebrali moje posty jako desperację i robienie w portki ze strachu, ze on nie chce ze mną być? Przecież nie podchodzę do tej sytuacji, w taki sposób.

Ja po prostu nie wiem w co wierzyć. Ale jak słusznie chyba zauważyliście, wychodzi na to, że mi chodziło NIE TYLKO o seks, natomiast jemu TYLKO o to. No a skoro tak jest, no to zerwę z nim kontakt i tyle, nie mam z tym problemu. Być może jestem naiwna, trochę idealistycznie patrzę na rzeczywistość i to mnie zwodzi. Myślałam, że skoro ja jestem szczera i otwarta, to ktoś inny też będzie taki w stosunku do mnie. Wiem, to głupota, ale najwyraźniej trafiłam na dupka.

Nie napiszę wszystkiego, na co mam ochotę, ale to taka nauczka na przyszłość i przykład tego, jak to wygląda w rzeczywistości dla tych, którzy podchodzą do tego inaczej- a wniosek i nauczka jest jeden. Jak masz ochotę na związek, a miałaś, nie wykluczałaś tego i podświadomie na to liczyłaś, to w takich przypadkach nie wchodź od razu facetowi do łóżka. Będzie miał okazję pomęczyć się, pozabiegać, a w międzyczasie niechcący zaangażować i zakochać. W tym momencie już nie chce, bo dostał co chciał bez męczenia się, na związek pewnie w jego mniemaniu nie nadajesz się(nie zakochał się), więc pójdzie szukać innej. Co innego, gdybyś od początku chciała tylko zabawy, a związek wykluczała, wtedy możesz się bawić w niezobowiązujący seks, ale w innym przypadku nie, bo zawsze będzie płacz

Posty [ 35 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Co zrobić z tym chłopakiem???

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024