...
1 2017-09-03 20:23:49 Ostatnio edytowany przez Ines3 (2017-09-03 21:22:54)
2 2017-09-03 20:42:33 Ostatnio edytowany przez wiśnia_w_syropie (2017-09-03 20:50:01)
I przez te 6 lat widywaliscie się tylko w weekendy?
Taka sytuację między wami która opisalas to ja jestem w stanie zrozumieć u podlotkow lub u ludzi 25 Plus Ale swoje ludzi po 30 jeśli naprawdę chce ze sobą żyć to już dawno podjeliby kroki aby to zrobić.
Facet mówi że Cię kocha i chce spędzić tobą życie oświadcza Ci się pod twoim naciskiem?
To ja już bym wolała żeby wcale mi tego pierścionka nie dawał...
Ślub też będzie bo siła go pod ołtarz zaprowadzisz lub znowu szantażem może?
Odpuść bo straszna meczydupa jesteś a jemu
jest wygodnie tak jak jest...
A jedyną osobą której zależy na wspólnym życiu to jesteś Ty, gdyby było inaczej już dawno byście mieli ułożony plan jak to zrobić...
Zresztą 100km to tylko 1h jazdy samochodem, pociągiem autobusem A spotykacie się z taka czestotliwoscia jakbyście mieli pokonać w jedną stronę z 300km
Koncowka weekendu poraza. Naprawde macie takie problemy czy je wymyslacie?
Mysle, ze jestes glupia. (Nie ma to nic wspolnego z obrazaniem Ciebie)
Mamy po 34 lata. Jesteśmy razem 6 lat, nie mieszkamy razem i dzieli nas 100 km. Widywaliśmy się tylko w weekendy, co od dawna stanowiło główny powód kłótni, właściwie tylko z mojej strony. Nie mogłam znieść tego, że on poza gadaniem nie robi nic w tym względzie, właściwie rozmawiać na ten temat też specjalnie nie chciał, każdą rozmowę o wspólnym życiu inicjowałam ja. Po 5 latach braku choćby oświadczyn, nie wytrzymałam i powiedziałam, że jeśli tego nie zrobi do końca roku to kończę ten związek, oświadczył się 3 dni przed sylwestrem.
Ostatnio też był jakiś dramatyczny wątek, że narzeczeni się rozpadli, a ona wymusiła oświadczyny. To nie powtórka? Zmarnowałaś 6 lat, wymusiłaś oświadczyny, robiłaś awantury i czego oczekujesz? Że będziecie małżeństwem? Chcesz się z nim zestarzeć?
Wiem jak kiepsko to wygląda, ale ja cholernie go kocham,
Nie zawsze możemy żyć z tymi których kochamy. Wbij sobie to do głowy.
nie pozwoliłabym sobie na tę miłość gdyby on w kółko nie powtarzał, że kocha mnie najbardziej na świecie, że jestem dla niego najważniejsza, że chce się ze mną zestarzeć i spędzić resztę życia.
No a jego czyny jakie są?
Dwa tygodnie temu po kolejnej wymianie zdań na temat wspólnego zamieszkania, powiedziałam, że zachowuje się jak dzieciak i rozłączyłam się. Od tamtego czasu milczy. Po 4 dniach milczenia wysłałam mu kolejnego smsa i napisałam, że nawet dzieci zachowują się bardziej dojrzale. Dzień później próbowałam kilka razy do niego zadzwonić, ale ani nie odebrał ani nie oddzwonił.
Ty też jesteś jak dzieciak. Obraziłaś się, wybiegłaś jak piesek z domu, rozłączasz się, a potem skomlisz niczym kundel pod drzwiami, który jednak chce wrócić. Jeśli jesteś jak ten kundel, to skomlij sobie dalej. Pan się zlituje i może Cię wpuści. Jak będzie miał dobry nastrój to jeszcze kopniaka Ci da... a jak zły nastróə, to będzie miał Cię w d****pie.
To jest typ człowieka który obraża się po każdej kłótni, potrafił się już nie odezwać kilka dni, a przy naszej największej kłótni trwało to prawie 2 miesiące, przy czym to ja do niego pierwsza wtedy napisałam.
Jak kundel... wraca wierny. Nawet jesli pan po pijaku kundla kopnie, wyrzuci, obrzyga, zagłodzi. Kundel i tak macha ogonem.
Wiele razy rozmawialiśmy o tym i powiedziałam mu,
Ojej... pan zniósł jak kundel skomli... pewnie czekał aż kundel przestanie.
że jego milczenie bardzo dużo mnie kosztuje i żeby już tego więcej nie robił.
Opresja. Przemoc emocjonalna z twojej strony. Masochiści jesteście.
Mówił, że będzie się starał poprawić i już tak nie zachowywać, od roku było dobrze i właściwie po dwóch, trzech dniach ciszy próbował się jakoś kontaktować. Teraz mijają dwa tygodnie a ja nie mam z nim absolutnie żadnego kontaktu.
Kto wygra tym razem... zobaczmy...
Ja już zdaję sobie sprawę, że jego cisza potrwa co najmniej kolejne kilka tygodni, albo w ogóle się nie odezwie i jestem załamana, bo nie wiem jak można w taki sposób potraktować partnera.
Ty jesteś opresyjna względem niego, a on względem Ciebie. Ten dramat jest dla Was szalenie energetyzujący. Wy tym żyjecie, aż w was się gotuje.
Nie mogę zrozumieć jak osobę z którą chciało się spędzić przyszłość można z dnia na dzień bez słowa zostawić.
A ja nie rozumiem jak można chcieć spedzać życie z kimś kto Cię okalecza. Widocznie to lubisz. Powinien tak Ci dać w kość, aby dojść do granicy twojej śmierci, ale abyś nie zdechła kompletnie, tylko się z tego wylizała, wyzdrowiała, aby znowu dać Ci w d***pę, znowu doprowadzić na granicę śmierci. Masochiści.
Rozumiem, że ktoś może się odkochać, że może kogoś sobie znaleźć i chcieć odejść, ale takie sytuacje wymagają rozmowy z szacunku do osoby z którą dzieliło się tyle lat. Dziś czuję się jak szmata, która nawet nie zasługuję na głupiego smsa. Bije się z myślami czy pisać do niego i pytac co jest grane i co zamierza, czy dać sobie spokój.
Jeśli jest Ci dobrze w tej waszej chorej emocjonalności, to rób co chcesz bo i tak nie odejdziesz. Im więcej cierpienia masz tym lepiej.
Jeśli zaś nie jesteś masochistką, to przestań się kundlić pod drzwiami na wycieraczce, tylko idź w świat szukać szczęścia. Ale wiem, że kundla na to nie stać. Ale wiem, że jest cień szansy, że kundlem nie jesteś.
Ty decydujesz co robisz.
Dodam jeszcze że w ten poniedziałek zaczynamy urlopy, mieliśmy w tamtym tygodniu zabukować bilety i polecieć na wakacje, na które czekałam cały rok.
Zupełnie nie wiem co robić.
Jeśli jesteś kundlem to czekaj pod drzwiami na wycieraczce. Możesz drapać w drzwi, pisać sms-y, ronić łzy, skomleć i umierać.
Jeśli nie jesteś kundlem to jedź na wycieczkę. Ale czy Cię na to stać psychicznie?
Ty decydujesz.
Nie będę się odnosiła to tych wyzwisk, słów i porównań jak z rynsztoka. Kilka lat temu założyłam tu temat, wtedy ludzie na forum trzymali jakiś poziom, teraz widzę totalne dno.
Nie będę się odnosiła to tych wyzwisk, słów i porównań jak z rynsztoka. Kilka lat temu założyłam tu temat, wtedy ludzie na forum trzymali jakiś poziom, teraz widzę totalne dno.
Obrazilas się i edytowalas post. Teraz faktycznie można odnieść wrażenie że Gary Cie obraził. A to nie do końca jest tak.
Użył porównania. Niestety właśnie bardzo trafnego. Przeczytaj jeszcze raz i pomyśl czy właśnie nie zachowujesz się jak pies do swojego właściciela? Właściciel może bić psa, ale wystarczy że go poglaszcze i już pies macha ogonem. Czy aby nie jest tak z wami?
7 2017-09-03 23:12:38 Ostatnio edytowany przez Gary (2017-09-03 23:17:02)
Wstrząsający był twój świat, to i chciałem wstrząsnąć Tobą. Obudź się i zobacz jak jest. Pisałem aby Ci pomóc. Ty wybierasz następny krok... Ty wybierasz... decyzja... w lewo iść czy w prawo... mówić czy milczeć... czekać czy iść...
W związku z usunięciem przez Autorkę postów, w tym pierwszego, dalsze istnienie wątku przestało mieć sens, dlatego zostaje zamknięty.
Przy okazji raaz jeszcze powtarzam swoją prośbę, aby osoba, która jako pierwsza w danym wątku udziela odpowiedzi, zawsze cytowała pierwszy post w całości, co w przyszłości pozwoli uniknąć takich sytuacji.
Z pozdrowieniami, Olinka