Witam wszystkie forumowiczki i forumowiczów, chciałbym zasięgnąć Waszej opinii w nietypowej kwestii ale do rzeczy:
Jakiś czas temu poznałem fajną dziewczynę, bardzo mnie ujęła swym podejściem do życia, charakterem ( choć czasem charakterkiem jeśli wiecie o czym mówię ) lecz jest mały problem, jest zagorzałą domatorką, praca dom praca dom i tak w kółko.
Prawdopodobieństwo wyciągnięcia jej na jakieś wyjście, wycieczkę lub wyjazd jest minimalne lub bliskie zeru.
Jeśli ktoś chce się podzielić swymi doświadczeniami z podobną sytuacją czekam na opinie i podpowiedzi rozwiązania tej sytuacji.
Spróbować może?
Gdy coś proponujesz- mówi dlaczego odmawia?
Jak długo się znacie?
Może chodzić o pieniądze na te wyjścia, może proponujesz coś, w czym ona nie czuje się pewnie i nie chce się ośmieszyć w Twoich oczach?
A nie da sie jej wyciagnac chocby na jakies targi dekoracyjno-budowlane, z roznymi fajnymi rzeczami dla domu i kuchni, a potem przy okazji pojsc na cos dobrego do jedzenia po targach? Rusz glowa troche.
Gdy coś proponujesz- mówi dlaczego odmawia?
Jak długo się znacie?
Może chodzić o pieniądze na te wyjścia, może proponujesz coś, w czym ona nie czuje się pewnie i nie chce się ośmieszyć w Twoich oczach?
Znamy się prawie dwa miesiące i staje się to dość uciążliwe, ok miło jest posiedzieć w domu, coś ciekawego obejrzeć itd. ale jakaś odmiana, zmiana otoczenia, towarzystwa jest także potrzebna. Wszelkie moje propozycje są kwitowane w stylu: Nie mam dziś ochoty lub inne banalne tłumaczenia.
a po ki grzyb chcesz ją wyciągać?
nawet jeszcze z nia nie jestes, a juz chcesz ją zmieniać?
7 2017-09-03 11:06:10 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-09-03 11:11:58)
Ela210 napisał/a:Gdy coś proponujesz- mówi dlaczego odmawia?
Jak długo się znacie?
Może chodzić o pieniądze na te wyjścia, może proponujesz coś, w czym ona nie czuje się pewnie i nie chce się ośmieszyć w Twoich oczach?Znamy się prawie dwa miesiące i staje się to dość uciążliwe, ok miło jest posiedzieć w domu, coś ciekawego obejrzeć itd. ale jakaś odmiana, zmiana otoczenia, towarzystwa jest także potrzebna. Wszelkie moje propozycje są kwitowane w stylu: Nie mam dziś ochoty lub inne banalne tłumaczenia.
Więc bardzo krótko się znacie w sumie.
A te banalne tłumaczenia to jakie?
Jakiego typu wyjścia proponujesz?
Zwykły spacer, kino, czy spotkanie ze znajomymi na kawie tez jest na nie?
Jak mówi: "nie mam DZIŚ ochoty" to mozesz odbić piłeczkę i zapytać - kiedy proponujesz zatem?
Jesli mówi nie mam ochoty i już to niewiele mozesz zrobić.
Prawdopodobieństwo wyciągnięcia jej na jakieś wyjście, wycieczkę lub wyjazd jest minimalne lub bliskie zeru.
Skąd wiesz? Zapytałeś ją o to, czy oceniasz na podstawie nie wiadomo czego? Może wychodzi/ wychodziła wcześniej czasem, ale nie wiesz po prostu o tym
Powiem Ci po sobie- tak, jasne, że można wyciągnąć z domu. A nawet takie próby są wskazane, bo ja np. czasem się zatracam w obowiązkach i zapominam, że jest coś takiego jak odpoczynek. Jednak powinno być to zrównoważone- w sensie, że można pojechać gdzieś na weekend, pójść na wycieczkę czy do kina. Ale też bez przesady, nie nazbyt często. Bo jak ktoś dużo pracuje i jest ambitny, to nie chce zaniedbywać np. pracy. Dodatkowo domatorów męczą takie tłumy, ja np. lubię potańczyć, ale gdy byłam w klubie, gdzie ciągle było jednolite łubudubu, DJ jakiś skacowany, każdy tylko pił/palił, rozmawiać się przez hałas nie dało, a tańca nie można było nazwać tańcem, tylko molestowaniem, albo nawet próbą gwałtu... to tak, będąc tam, trafiał mnie szlak, miałam myśli, że mogłam w tym czasie wygrzewać się pod kocem z kubkiem kakao, czytać fajną książkę i za chwilę spać sobie smacznie. Domator lubi spędzać czas w domu, zająć się sobą w jakiś sposób, pooglądać film, poczytać książkę, nawet poleżeć. A takie ciągłe wychodzenie jest dla nas męczące. Jednak jak dziewczyna ma już z kim, wymyślisz coś ciekawego, to ok. Tylko żeby była ta równowaga
\Ok, doczytałam, że pytałeś. Ale tak przez 2 miesiące serio nigdzie ani raz nie wyszła? To jak się poznaliście?
Była akurat z koleżankami z pracy w barze i tak się poznaliśmy, dziwne to trochę skoro jednak komuś udało się ją wyrwać z domu.
Może faktycznie jeszcze za krótko się znamy i nie znam jeszcze wszystkich tych magicznych sposobów które na nią działają
.
Była akurat z koleżankami z pracy w barze i tak się poznaliśmy, dziwne to trochę skoro jednak komuś udało się ją wyrwać z domu.
Może faktycznie jeszcze za krótko się znamy i nie znam jeszcze wszystkich tych magicznych sposobów które na nią działają.
To szczęście miała koleżanka, że raz wyszła i już kogoś poznała. Ale jak widzisz- da się ją jednak wyciągnąć, więc próbuj ![]()
widocznie jestescie całkiem różni. Wyobraź sobie, że ona po prostu musi lubić takie życie najprawdopodobniej. Jej nie są potrzebne wyjścia, a odpoczywać woli bardziej w domu niż na wycieczkach ewentualnych. Myślę, że albo będziesz musiał się prosić przed każdym wyjściem, albo wychodzic sam. Nie da się od tak zmienić człowieka. Osobiscie sądze, ze po pewnym czasie zaczniesz się dusić w tej relacji, ale z takimi wnioskami zbyt wczesnie ;-)
bardzo mnie ujęła swym podejściem do życia, charakterem ( choć czasem charakterkiem jeśli wiecie o czym mówię ) lecz jest mały problem, jest zagorzałą domatorką, praca dom praca dom i tak w kółko.
Czyli jednocześnie Cię ujęła i jednocześnie chcesz ją zmieniać?
"Jest fajna, ale wolałbym, by była inna". Dlaczego nie znajdziesz sobie dziewczyny towarzyskiej, jeśli takiej szukasz? Czemu chcesz "naprawiać" obecną na siłę?
awilkut napisał/a:bardzo mnie ujęła swym podejściem do życia, charakterem ( choć czasem charakterkiem jeśli wiecie o czym mówię ) lecz jest mały problem, jest zagorzałą domatorką, praca dom praca dom i tak w kółko.
Czyli jednocześnie Cię ujęła i jednocześnie chcesz ją zmieniać?
"Jest fajna, ale wolałbym, by była inna". Dlaczego nie znajdziesz sobie dziewczyny towarzyskiej, jeśli takiej szukasz? Czemu chcesz "naprawiać" obecną na siłę?
no właśnie moje pytanie o to samo pozostało bez odpowiedzi
a po ki grzyb chcesz ją wyciągać?
nawet jeszcze z nia nie jestes, a juz chcesz ją zmieniać?
Nie chcę nikogo zmieniać lecz pokazać, że inaczej też jest fajnie a to czy ktoś jest się wstanie zmienić dla drugiej osoby to już całkiem indywidualna sprawa.
_v_ napisał/a:a po ki grzyb chcesz ją wyciągać?
nawet jeszcze z nia nie jestes, a juz chcesz ją zmieniać?Nie chcę nikogo zmieniać lecz pokazać, że inaczej też jest fajnie a to czy ktoś jest się wstanie zmienić dla drugiej osoby to już całkiem indywidualna sprawa.
a czemu koniecznie musisz pokazac, ze inaczej tez jest fajnie?
ona chyba jednak tak nie uwaza, skoro sie broni.
Witam wszystkie forumowiczki i forumowiczów, chciałbym zasięgnąć Waszej opinii w nietypowej kwestii ale do rzeczy:
Jakiś czas temu poznałem fajną dziewczynę, bardzo mnie ujęła swym podejściem do życia, charakterem ( choć czasem charakterkiem jeśli wiecie o czym mówię ) lecz jest mały problem, jest zagorzałą domatorką, praca dom praca dom i tak w kółko.
Prawdopodobieństwo wyciągnięcia jej na jakieś wyjście, wycieczkę lub wyjazd jest minimalne lub bliskie zeru.
Jeśli ktoś chce się podzielić swymi doświadczeniami z podobną sytuacją czekam na opinie i podpowiedzi rozwiązania tej sytuacji.
Moim zdaniem oczekiwanie, że coś się zmieni w tej kwestii jest trochę naiwnością. Najlepszym rozwiązaniem byłoby poszukanie osoby pasującej do ciebie. Jej charakteru sam nie zmienisz, a dziewczynie jest dobrze w domu..
Pomyślałeś jakby wasze życie wyglądało za 5 lat? Na zmianę będziecie musieli się poświęcać, aby wyjść/zostać w domu, czyli zamęczycie się. Natomiast jeśli ktoś z was skapituluje i zostanie/wyjdzie z domu, to równocześnie "zwiędnie" w tej relacji.
Porozmawiaj stanowczo z dziewczyną i nie daj się spławić jakimiś śmiesznymi argumentami. Powiedz szczerze jak widzisz sytuację, czego potrzebujesz i spytaj się o jej wizję, może uda się wam znaleźć kompromis.
18 2017-09-03 19:43:26 Ostatnio edytowany przez awilkut (2017-09-03 19:45:57)
Do ____ V ____ :
Ok masz rację, może i próbuje narzucić swój światopogląd. Pomimo jej charakterku ( często nie do wytrzymania ) coś mi podpowiada aby walczył i stąd te moje rozkminki.
a o co chcesz walczyć?
przecież wy nawet chyba na zadnej randce nie byliscie
no i z kim chcesz walczyc? skoro walka to musi byc i wróg - kto jest tu wrogiem?
@bezkres, dlaczego ma rozmawiac STANOWCZO z dziewczyną? ona jest mu cos winna? obiecywała mu cos, a teraz nie dotrzymuje slowa?
woli zyc po swojemu i chyba wcale nie ma potrzeby zaciesniac więzi z autorem
a o co chcesz walczyć?
przecież wy nawet chyba na zadnej randce nie byliscie
no i z kim chcesz walczyc? skoro walka to musi byc i wróg - kto jest tu wrogiem?
Jeśli za randkę uważa się wspólne wyjście gdziekolwiek a nie spotkanie w domu to masz rację nie było takowej.
Może masz rację sobie coś ubzdurałem i z uporem maniaka próbuje do tego dążyć a " ... do tanga trzeba dwojga ... ".
@bezkres, dlaczego ma rozmawiac STANOWCZO z dziewczyną? ona jest mu cos winna? obiecywała mu cos, a teraz nie dotrzymuje slowa?
woli zyc po swojemu i chyba wcale nie ma potrzeby zaciesniac więzi z autorem
Żeby zaoszczędzić sobie czasu i tyle. Może wtedy dotrze do niego, że domatorka i nie-domator to dwa tak odmienne światy, że próby zniwelowania tarć na tym polu mogą ich bardzo dużo kosztować (jeśli rozwinie się to w coś poważnego).
Szczera i stanowcza rozmowa to coś dziwnego?
Do ____ V ____ :
Ok masz rację, może i próbuje narzucić swój światopogląd. Pomimo jej charakterku ( często nie do wytrzymania ) coś mi podpowiada aby walczył i stąd te moje rozkminki.
Jak już nie możesz wytrzymać z jej charakterem (a znacie się 2 miesiące), to moim zdaniem taki związek nie wypali na dłuższą metę. Teraz działa zauroczenie, fascynacja, która kiedyś się skończy. A jak już w tym momencie widzisz wadę w jej domatorstwie i w jej charakterze, to później będzie jeszcze gorzej. Ciągnie Cię do niej, bo to nowa "zdobycz", pytanie, czy to tylko nie powiew świeżości i chęć zdobycia dziewczyny. Pomyśl, czy umiałbyś w takim związku wytrzymać, jeśli nie, to nie rań dziewczyny
.
23 2017-09-03 20:01:46 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2017-09-03 20:07:32)
Przypadkiem Pan spotkał Panią. Pani, posiadając liczne zalety, zainteresowała Pana. Niestety, Pani ma też jedną wadę: woli czas wolny spędzać inaczej niż Pan. Wobec tego Pan rozmyśla o tym, w jaki sposób przekonać Panią, że jego sposób jest lepszym.
_v_ napisał/a:a o co chcesz walczyć?
przecież wy nawet chyba na zadnej randce nie byliscie
no i z kim chcesz walczyc? skoro walka to musi byc i wróg - kto jest tu wrogiem?Jeśli za randkę uważa się wspólne wyjście gdziekolwiek a nie spotkanie w domu to masz rację nie było takowej.
Może masz rację sobie coś ubzdurałem i z uporem maniaka próbuje do tego dążyć a " ... do tanga trzeba dwojga ... ".
To nie rozumiem? Poznałeś ją w pubie i na następne spotkanie zaprosiła zupełnie obcego faceta do domu?? Albo do Twojego przyszła? Skoro nie było nigdy randki będącej wyjściem gdziekolwiek?
_v_ napisał/a:@bezkres, dlaczego ma rozmawiac STANOWCZO z dziewczyną? ona jest mu cos winna? obiecywała mu cos, a teraz nie dotrzymuje slowa?
woli zyc po swojemu i chyba wcale nie ma potrzeby zaciesniac więzi z autorem
Żeby zaoszczędzić sobie czasu i tyle. Może wtedy dotrze do niego, że domatorka i nie-domator to dwa tak odmienne światy, że próby zniwelowania tarć na tym polu mogą ich bardzo dużo kosztować (jeśli rozwinie się to w coś poważnego).
Szczera i stanowcza rozmowa to coś dziwnego?
w tej sytuacji tak, bo on nie ma prawa niczego oczekiwac
jeśli mu sie coś nie podoba, to droga wolna
przeciez nie ma obowiązku sie z nia spotykac
poza tym jak ma wyglądać taka stanowcza rozmowa? "jak ze mna gdzies nie wyjdziesz to z nami koniec"? albo " oczekuję, że od tej chwili będziesz ze mną wychodziła, gdy cie gdzies zaprosze"? przecież to śmieszne.
To nie rozumiem? Poznałeś ją w pubie i na następne spotkanie zaprosiła zupełnie obcego faceta do domu?? Albo do Twojego przyszła? Skoro nie było nigdy randki będącej wyjściem gdziekolwiek?
Tak zaprosiła mnie do siebie do domu, wiem strasznie dziwnie to wygląda z boku ale tak było.
Niestety to zaproszenie narobiło więcej bałaganu niż pożytku w tej "relacji" bo od tego momentu zacząłem niepotrzebnie rozkminiać wszystko na czynniki pierwsze.
Może ona nie lubi, albo ma jakąś fobie, albo boi się tłumu, albo nie ma pieniędzy na wyjścia....
Pewnie okaże się za jakiś czas o co chodzi. A może to z Tobą nie chce wyjść?
O właśnie, a z innymi osobami gdzieś wychodzi?
w tej sytuacji tak, bo on nie ma prawa niczego oczekiwac
jeśli mu sie coś nie podoba, to droga wolna
przeciez nie ma obowiązku sie z nia spotykacpoza tym jak ma wyglądać taka stanowcza rozmowa? "jak ze mna gdzies nie wyjdziesz to z nami koniec"? albo " oczekuję, że od tej chwili będziesz ze mną wychodziła, gdy cie gdzies zaprosze"? przecież to śmieszne.
Stanowcza rozmowa to taka, w której poruszenie kwestii wychodzenia z domu nie zostanie skwitowane: "Nie mam dziś ochoty lub inne banalne tłumaczenia."
Czemu taka cięta jesteś na niego? Bo facet?
Lepiej niech teraz analizuje, bo może tak się "zasiedzą" w tym domu, że im pyknie x-lat w związku i dopiero będzie płacz ![]()
Kinga24 napisał/a:To nie rozumiem? Poznałeś ją w pubie i na następne spotkanie zaprosiła zupełnie obcego faceta do domu?? Albo do Twojego przyszła? Skoro nie było nigdy randki będącej wyjściem gdziekolwiek?
Tak zaprosiła mnie do siebie do domu, wiem strasznie dziwnie to wygląda z boku ale tak było.
Niestety to zaproszenie narobiło więcej bałaganu niż pożytku w tej "relacji" bo od tego momentu zacząłem niepotrzebnie rozkminiać wszystko na czynniki pierwsze.
To sorry, ale chyba masz rację, jakaś nienormalna jest. A myślałam, że mało jest dziewczyn, które robią jak ta dziewczyna, która poszła do domu obcych facetów, których poznała w tramwaju i została zgwałcona.
A może ona daje Ci w ten sposób do zrozumienia, że nie chce normalnego związku, ale spotkań na seks? Poznałeś jej znajomych, rodzinę? Może nie chce chodzić w miejsca publiczne, żeby ktoś nie pomyślał, że jesteście w związku?
_v_ napisał/a:w tej sytuacji tak, bo on nie ma prawa niczego oczekiwac
jeśli mu sie coś nie podoba, to droga wolna
przeciez nie ma obowiązku sie z nia spotykacpoza tym jak ma wyglądać taka stanowcza rozmowa? "jak ze mna gdzies nie wyjdziesz to z nami koniec"? albo " oczekuję, że od tej chwili będziesz ze mną wychodziła, gdy cie gdzies zaprosze"? przecież to śmieszne.
Stanowcza rozmowa to taka, w której poruszenie kwestii wychodzenia z domu nie zostanie skwitowane: "Nie mam dziś ochoty lub inne banalne tłumaczenia."
Czemu taka cięta jesteś na niego? Bo facet?
![]()
Lepiej niech teraz analizuje, bo może tak się "zasiedzą" w tym domu, że im pyknie x-lat w związku i dopiero będzie płacz
Bez przesady, do X lat to im jeszcze daleko . Nie zasiedza się.
Rozumiem lubic siedzec w domu, ale żeby tak nigdy i nigdzie poza pracą nie wychodzić, to jest już trochę dziwne, więc dobrze delikatnie się dowiedzieć w czym rzecz.
na razie to ona nie chce, a on juz pewnie mysli, ze sa w związku
a poki co to ona go raz zaprosila do siebie, a teraz nie chce nigdzie z nim wyjść
tu nawet nie ma zadnej relacji,nie mowiac o czyms więcej
po trzecie wreszcie ona nie ma wcale obowiazku tlumaczenis sie z czegokolwiek przed nim. a powód "nie mam dzis ochoty" jest tak samo dobry jak kazdy inny i naprawdę nie trzeba udowadniać trzema argumentami dlaczego się nie ma tej ochoty.
na razie to ona nie chce, a on juz pewnie mysli, ze sa w związku
a poki co to ona go raz zaprosila do siebie, a teraz nie chce nigdzie z nim wyjść
tu nawet nie ma zadnej relacji,nie mowiac o czyms więcej
po trzecie wreszcie ona nie ma wcale obowiazku tlumaczenis sie z czegokolwiek przed nim. a powód "nie mam dzis ochoty" jest tak samo dobry jak kazdy inny i naprawdę nie trzeba udowadniać trzema argumentami dlaczego się nie ma tej ochoty.
Niby tak, ale nie do końca. On pisze, że ona ani razu z nim nigdzie nie wyszła. Nie, że odmawiała np 3 razy, ale za każdym razem odmawia wyjścia. To mnie zaciekawilo.
Widać ona nie chce, a dlaczego nie chce tego nie wiadomo.
Skoro wyszła z koleżankami, to oznacza, że jedynie z Autorem nie ma ochoty wyjść...
Skoro wyszła z koleżankami, to oznacza, że jedynie z Autorem nie ma ochoty wyjść...
Gdzie tak pisze?
santapietruszka napisał/a:Skoro wyszła z koleżankami, to oznacza, że jedynie z Autorem nie ma ochoty wyjść...
Gdzie tak pisze?
Była akurat z koleżankami z pracy w barze i tak się poznaliśmy, dziwne to trochę skoro jednak komuś udało się ją wyrwać z domu.
Może faktycznie jeszcze za krótko się znamy i nie znam jeszcze wszystkich tych magicznych sposobów które na nią działają.
Już migiem przeleciałam przez temat.
Wygląda na to, że może to domatorka, ale gdzieś jednak wychodzi, a że nie z autorem, coz, może nie jest zainteresowana nim , na to wygląda. Może go zaprosiła, trochę poznała i uznała, że to nie to, a każe wyjście to by było dawanie nadzieji to dziewczyna nie zgadza się na dalsze spotkania i tyle.
_v_ napisał/a:na razie to ona nie chce, a on juz pewnie mysli, ze sa w związku
a poki co to ona go raz zaprosila do siebie, a teraz nie chce nigdzie z nim wyjść
tu nawet nie ma zadnej relacji,nie mowiac o czyms więcej
po trzecie wreszcie ona nie ma wcale obowiazku tlumaczenis sie z czegokolwiek przed nim. a powód "nie mam dzis ochoty" jest tak samo dobry jak kazdy inny i naprawdę nie trzeba udowadniać trzema argumentami dlaczego się nie ma tej ochoty.
Niby tak, ale nie do końca. On pisze, że ona ani razu z nim nigdzie nie wyszła. Nie, że odmawiała np 3 razy, ale za każdym razem odmawia wyjścia. To mnie zaciekawilo.
Widać ona nie chce, a dlaczego nie chce tego nie wiadomo.
jest takie staropolskie powiedzenie:
"nie chce, to nie chce - na chooooj drążyć temat?"
rossanka napisał/a:_v_ napisał/a:na razie to ona nie chce, a on juz pewnie mysli, ze sa w związku
a poki co to ona go raz zaprosila do siebie, a teraz nie chce nigdzie z nim wyjść
tu nawet nie ma zadnej relacji,nie mowiac o czyms więcej
po trzecie wreszcie ona nie ma wcale obowiazku tlumaczenis sie z czegokolwiek przed nim. a powód "nie mam dzis ochoty" jest tak samo dobry jak kazdy inny i naprawdę nie trzeba udowadniać trzema argumentami dlaczego się nie ma tej ochoty.
Niby tak, ale nie do końca. On pisze, że ona ani razu z nim nigdzie nie wyszła. Nie, że odmawiała np 3 razy, ale za każdym razem odmawia wyjścia. To mnie zaciekawilo.
Widać ona nie chce, a dlaczego nie chce tego nie wiadomo.jest takie staropolskie powiedzenie:
"nie chce, to nie chce - na chooooj drążyć temat?"
Już doczytałam temat.
Myślałam, że powod jest inny, a tu wychodzi, że ona nie zainteresowana.
To sorry, ale chyba masz rację, jakaś nienormalna jest. A myślałam, że mało jest dziewczyn, które robią jak ta dziewczyna, która poszła do domu obcych facetów, których poznała w tramwaju i została zgwałcona.
Dziewczyna przeszła piekło, zmarła.. zostaw już ją w spokoju.
Przypomniał mi się komentarz jaki przeczytałam pod postami osób tak nieczułych jak ty.. "każdy z nas choć raz w życiu zrobił coś bardzo lekkomyślnego, jednak w przeciwieństwie do tej dziewczyny miał szczęście, że nic złego się nie stało".
Autorze, gdzie ją zapraszałeś?
Na spacer też nie chce?
Spotykacie się tylko u niej w domu?
a może przez te 2 miesiace to były dopiero np, 2-3 spotkania i woli Ci się przyjrzeć w spokoju?
Kinga24 napisał/a:To sorry, ale chyba masz rację, jakaś nienormalna jest. A myślałam, że mało jest dziewczyn, które robią jak ta dziewczyna, która poszła do domu obcych facetów, których poznała w tramwaju i została zgwałcona.
Dziewczyna przeszła piekło, zmarła.. zostaw już ją w spokoju.
Przypomniał mi się komentarz jaki przeczytałam pod postami osób tak nieczułych jak ty.. "każdy z nas choć raz w życiu zrobił coś bardzo lekkomyślnego, jednak w przeciwieństwie do tej dziewczyny miał szczęście, że nic złego się nie stało".
Czemu stwierdzasz, że jestem nieczuła? Współczuję jej i nie śmieję się, jednak stwierdzam fakt. Fakt, że postąpiła bezmyślnie, tak samo jak dziewczyna od chłopaka z tego wątku, którego obcego faceta zaprasza od razu do siebie do domu. Wg Ciebie to norma i też byś tak postąpiła? Wiele tragedii dałoby się uniknąć, gdyby ludzie trochę przewidywali ewentualne konsekwencje
Jak już nie możesz wytrzymać z jej charakterem (a znacie się 2 miesiące), to moim zdaniem taki związek nie wypali na dłuższą metę. Teraz działa zauroczenie, fascynacja, która kiedyś się skończy. A jak już w tym momencie widzisz wadę w jej domatorstwie i w jej charakterze, to później będzie jeszcze gorzej. Ciągnie Cię do niej, bo to nowa "zdobycz", pytanie, czy to tylko nie powiew świeżości i chęć zdobycia dziewczyny. Pomyśl, czy umiałbyś w takim związku wytrzymać, jeśli nie, to nie rań dziewczyny
.
Będąc w centrum nie zauważamy pewnych dość znaczących sygnałów i wtedy może nas uświadomić spojrzenie na temat kogoś z zewnątrz.
Wygląda na to, że może to domatorka, ale gdzieś jednak wychodzi, a że nie z autorem, coz, może nie jest zainteresowana nim , na to wygląda. Może go zaprosiła, trochę poznała i uznała, że to nie to, a każe wyjście to by było dawanie nadzieji to dziewczyna nie zgadza się na dalsze spotkania i tyle.
Chyba jedynie poważna rozmowa i konfrontacja moich wizji z jej może dać jakieś nowe światło na całą sytuację.
a ja będę drążyć: wizji CZEGO?
Chyba jedynie poważna rozmowa i konfrontacja moich wizji z jej może dać jakieś nowe światło na całą sytuację.
No już dobrze poprawiam, moich i jej oczekiwań względem tej znajomości
Wiele tragedii dałoby się uniknąć, gdyby ludzie trochę przewidywali ewentualne konsekwencje
Powtórzę.. "każdy z nas choć raz w życiu zrobił coś bardzo lekkomyślnego, jednak w przeciwieństwie do tej dziewczyny miał szczęście, że nic złego się nie stało". Pewnie i ty znalazłabyś jakaś lekkomyślną akcję na swoim koncie, ale miałaś szczęście.
46 2017-09-03 21:02:33 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-09-03 21:15:06)
a ja będę drążyć: wizji CZEGO?
Dokładnie- czego?
Nie wiemy- moze przez 2 miesiace spotykają się codziennie dla seksu, a może spotkali sie 2 razy na herbatce..
Autor nie ujawnia więc zgaduj zgadula..
Poza tym kolejny wątek o odmiennym sposobie spedzania wolnego czasu z sączeniem informacji.. ktoś przeprowadza badania na ten temat?
Autor nie ujawnia więc zgaduj zgadula..
Proszę dokładniej czytać wcześniejsze posty i się wyjaśni.
Ela210 napisał/a:Autor nie ujawnia więc zgaduj zgadula..
Proszę dokładniej czytać wcześniejsze posty i się wyjaśni.
W żadnym Twoim poście nie ma odpowiedzi na pytanie, ile razy się spotkaliście w tym domu ![]()
W żadnym Twoim poście nie ma odpowiedzi na pytanie, ile razy się spotkaliście w tym domu
Ale jakie to ma znaczenie, poco dorabiacie jakąś ideologię, podjadę porozmawiam i wyjaśnię jakie są jej oczekiwania co do tej znajomości i wszystko będzie jasne.
santapietruszka napisał/a:W żadnym Twoim poście nie ma odpowiedzi na pytanie, ile razy się spotkaliście w tym domu
Ale jakie to ma znaczenie, poco dorabiacie jakąś ideologię, podjadę porozmawiam i wyjaśnię jakie są jej oczekiwania co do tej znajomości i wszystko będzie jasne.
To pewnie mam rację - i pewnie nie tylko ja - sądząc, że raz Cię zaprosiła na herbatkę, a wyjść z tobą nie chce, bo po prostu nie jest zainteresowana... skoro tak ciężko Ci odpowiedzieć na proste pytanie ![]()
Wszystko zostało wyjaśnione, sprawa zakończona więc temat do zamknięcia.
52 2017-09-04 20:01:44 Ostatnio edytowany przez CatLady (2017-09-04 20:05:29)
_v_ napisał/a:na razie to ona nie chce, a on juz pewnie mysli, ze sa w związku
a poki co to ona go raz zaprosila do siebie, a teraz nie chce nigdzie z nim wyjść
tu nawet nie ma zadnej relacji,nie mowiac o czyms więcej
po trzecie wreszcie ona nie ma wcale obowiazku tlumaczenis sie z czegokolwiek przed nim. a powód "nie mam dzis ochoty" jest tak samo dobry jak kazdy inny i naprawdę nie trzeba udowadniać trzema argumentami dlaczego się nie ma tej ochoty.
Niby tak, ale nie do końca. On pisze, że ona ani razu z nim nigdzie nie wyszła. Nie, że odmawiała np 3 razy, ale za każdym razem odmawia wyjścia. To mnie zaciekawilo.
Widać ona nie chce, a dlaczego nie chce tego nie wiadomo.
PRzecież oni dopiero co się poznali - ileż tych odmów mogło być? Pewnie nie więcej niż 3 do 5... Może zwyczajnie nie zapraszał ją w żadne miejsce, które by ją interesowało? A wy od razu wietrzycie zdziwaczenie, zdziczenie i oczekujecie poważnych rozmów.
Jakby mi jakiś facet, któego dopiero co poznałam kazał się tłumaczyć dlaczego nie chcę gdzieś wyjść i brał mnie na "poważne rozmowy" w tej sprawie, to szybko bym go pożegnała. Dla mnie to on wyglądałby jak jakiś psychol, który nie umie uszanować odmowy.
PS. Nie doczytałam, ze zakończony temat...
I jak się zakończył? Wyjaśniło się?
53 2017-09-04 20:26:47 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-09-04 20:29:23)
Mnie przeraziło to- "podjadę, porozmawiam" tak jakby nie czekał na zaproszenie do niej.. ale moze to moje złe doswiadczenia z jednym chłopakiem, który chciał mi organizować życie, przychodził kiedy chciał bez umówienia, bo chyba uważał, że po 2 spotkaniach jesteśmy w związku.. W sumie to było przykre bo był niby miły i nie potrafiłam mu powiedzieć by sie odczepił.. ale w końcu skończyło sie na takich słowach bo inaczej nie dało rady.
Bez urazy autorze, mam nadzieję ze z Tobą tak nie było.
rossanka napisał/a:_v_ napisał/a:na razie to ona nie chce, a on juz pewnie mysli, ze sa w związku
a poki co to ona go raz zaprosila do siebie, a teraz nie chce nigdzie z nim wyjść
tu nawet nie ma zadnej relacji,nie mowiac o czyms więcej
po trzecie wreszcie ona nie ma wcale obowiazku tlumaczenis sie z czegokolwiek przed nim. a powód "nie mam dzis ochoty" jest tak samo dobry jak kazdy inny i naprawdę nie trzeba udowadniać trzema argumentami dlaczego się nie ma tej ochoty.
Niby tak, ale nie do końca. On pisze, że ona ani razu z nim nigdzie nie wyszła. Nie, że odmawiała np 3 razy, ale za każdym razem odmawia wyjścia. To mnie zaciekawilo.
Widać ona nie chce, a dlaczego nie chce tego nie wiadomo.PRzecież oni dopiero co się poznali - ileż tych odmów mogło być? Pewnie nie więcej niż 3 do 5... Może zwyczajnie nie zapraszał ją w żadne miejsce, które by ją interesowało? A wy od razu wietrzycie zdziwaczenie, zdziczenie i oczekujecie poważnych rozmów.
Jakby mi jakiś facet, któego dopiero co poznałam kazał się tłumaczyć dlaczego nie chcę gdzieś wyjść i brał mnie na "poważne rozmowy" w tej sprawie, to szybko bym go pożegnała. Dla mnie to on wyglądałby jak jakiś psychol, który nie umie uszanować odmowy.
PS. Nie doczytałam, ze zakończony temat...
I jak się zakończył? Wyjaśniło się?
Koniec tematu. Ona nie zainteresowana, tak myślałam w późniejszych odpowiedziach.
55 2017-09-05 07:25:14 Ostatnio edytowany przez zatroskany internauta (2017-09-05 07:26:07)
Najgorsze to zmieniać kogoś na siłę. Jeżeli spotkałeś ją w barze to być może jednak czasem wychodzi ze znajomymi. Nie mniej podróżnika i odkrywcę charakteryzuje nieustanna chęć poznania otoczenia i czegoś nowego, a domatora niechęć do tego. Sam jestem domatorem i kursuję głównie - praca - dom - praca - dom. Czasem gdzieś się wybiorę coś pozałatwiać, do kina, na rower, spacer itp. ale najlepiej czuję się w domu z dala od tłumów i hałasu. I to też jest podejście, które trzeba uszanować. Wiedz jedno - nawet jeśli uda Ci się ją przekonać by co jakiś czas gdzieś z Tobą wyszła, to nie licz na to, że zmienisz ją o 180 stopni. Zakładając, że w ogóle chciałaby się z Tobą spotykać. Lepiej sobie to uświadomić na samym początku niż snuć wielkie plany, a potem się rozczarować.
Problem jest taki, że takie domatorki to bardzo często niesamowicie wrażliwe, wierne i kochane osoby, ale nijak można je spotkać skoro rzadko gdzie bywają.
Problem jest taki, że takie domatorki to bardzo często niesamowicie wrażliwe, wierne i kochane osoby, ale nijak można je spotkać skoro rzadko gdzie bywają.
No właśnie, ale tego typu domatorów też nie ma gdzie spotkać i w tym jest cały ambaras. Jak domatorka w końcu się zmusi i wyjdzie z domu, to spotyka, ale np.imprezowicza i potem są tego typu problemy, próby zmieniania kogoś na siłę itd.
No właśnie, ale tego typu domatorów też nie ma gdzie spotkać i w tym jest cały ambaras. Jak domatorka w końcu się zmusi i wyjdzie z domu, to spotyka, ale np.imprezowicza i potem są tego typu problemy, próby zmieniania kogoś na siłę itd.
Dokładnie. Tylko trzeba niezmiernie dużo szczęścia żeby zapoznać 2 domatorów. Sam cenię sobie spokojne, troskliwe kobiety, ale znaleźć takie... cóż może kiedyś się uda ![]()
a skąd wiesz, ze domatorki są z automatu troskliwe i wrażliwe?
poza tym to, ze ktoś nie lubi chodzić na imprezy, nie znaczy od razu, ze jest domatorem.
podobnie jak nie chce wyjść na spotkanie (tak jak dziewczyna z autorem wątku), też nie znaczy, ze jest domatorką
może po prostu nie chce Z NIM wyjść ![]()
Może nie chce, a może po prostu nie lubi przebywać poza domem za często. Znam kilku takich znajomych.
Nie z automatu, tylko bardzo często , a wynika to z naturalnej więzi z ogniskiem domowym, wpajane od dziecka. Część kobiet potrafi poświęcać temu bardzo dużo czasu zamiast szukać przygód po świecie. Oczywiście domator nie znaczy, że siedzi tylko w 4 ścianach bo od tego to każdy w końcu by chyba zwariował ![]()