Przyciagam "zlych facetow". moja wina? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Przyciagam "zlych facetow". moja wina?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

Temat: Przyciagam "zlych facetow". moja wina?

Mysle i analizuje. Mam trzydziesci kilka lat,za soba trzy powazne zwiazki plus jedno malzenstwo. Teraz jestem sama ale bardziej z wyboru bo boje sie facetow. A raczej pewnego typu facetow ktorych chyba nieswiadomie przyciagam. Po kolei. Pierwszy zwiazek,jeszcze nastoletni. Bylosmy razem trzy lata,bylam tlamszona,byly zakazy i nakazy,do tego stopnia ze balam sie wyjsc do sklepu zeby mnie nie posadzil o zdrade. Ostatecznie zdradzil on. Drugi,maz,pil i bil,niszczyl mnie psychicznie. Rozwiodlam sie gdy zlamal mi reke. Pozniej zwiazek z mlodszym mezczyzna,z ktorym mam corke. Rok po urodzeniu corki okazalo sie ze on ma dwie regularne kochanki plus kilka kolezanek z doskoku. Rozstanie po ktorym nie moglam pozbierac sie trzy lata.. Poznalam P. Byl cudowny,wspanialy, opiekunczy i delikatny. Kochal mnie i moje dziecko przez poltora roku. Zareczylismy sie i nagle on sie zmienil. Juz nie mial dla mnie czasu,spptykalismy sie srednio raz na dwa tygodnie,skonczyly sie przytulania i generalnie zmienil sie o 180 stopni. Ostatecznie powiedzial ze sie znudzil i woli byc sam bo moze sie spotykac z innymi.
Teraz mysle i kombinuje ze moze ja po prostu ich podswiadomie wybieram na wzor wlasnego ojca? Jestem DDA,kiedys chodzilam na terapie ale przestalam. Nie jest tak ze biore pierwszego ktory sie nawinie,zawsze analizowalam i sprawdzalam partnera,a szydlo wychodzilo z worka po czasie.
Jak myslicie,czy juz jestem skazana na takich facetow? Juz mysle ze lepiej byc sama,boje sie zaryzykowac i znowu ladowac sie w zwiazek z toksykiem

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Przyciagam "zlych facetow". moja wina?

Witaj wink
Po pierwsze gratuluję ci. Wydaje mi się, że jesteś silną kobietą. Potrafiłaś wyplątać się z trudnych związków a to naprawdę sztuka.
Po drugie, odnośnie pytania- ciężko stwierdzić. Pisałaś o ich zachowaniach, które w gruncie rzeczy były dość różne. Powinnaś może popatrzeć na to z trochę innej perspektywy.
Banał- jacy faceci ci się podobają. Poszukaj wspólnego mianownika. Jakie cechy cię przyciągają, jakie zachowania podobają. Na początku zawsze każdy jest super, więc może poszukaj w pamięci co ich na początku łączyło. Może jest tak, że jakieś niepokojące sygnały, takie same pojawiały się u każdego z nich?
Ciężko jest uważać, że masz aż takiego pecha. Co w sumie jest pozytywne- oznacza, że jeśli to jakiś schemat to możesz postarać się go zmienić.
Nie pytaj czy to twoja wina- nie, nie twoja. Nie wybierasz świadomie śmieci, którzy cię krzywdzą.

3

Odp: Przyciagam "zlych facetow". moja wina?

Dziekuje za odpowiedz,troche mi dala do myslenia. Faktycznie,kazdy z nich byl takim cieplym,dobrym misiem,delikatnym i wrazliwym...pozornie. Na poczatku kazdy dawal mi wsparcie i kazdy z nich tez dazyl do jak najszybszego zamieszkania razem,pozniej gdy do tego dochodzilo zaczynaly sie ograniczenia wzgledem mnie. Teraz jestem sama i o dziwo jest mi dobrze. Nie chce pchac sie w kolejny zwiazek,wreszcie robie cos dla siebie i nie musze bac sie reakcji partnera gdy np wyjde z kolezankami na kawe czy chocby piwo. A w glebi siebie obawiam sie ze zwyczajnie wszyscy faceci sa podobni,ograniczaja i stawiaja wymagania ktorym czasem nie sposob sprostac

Odp: Przyciagam "zlych facetow". moja wina?

"Teraz jestem sama i o dziwo jest mi dobrze. Nie chce pchac sie w kolejny zwiazek,wreszcie robie cos dla siebie i nie musze bac sie reakcji partnera gdy np wyjde z kolezankami na kawe czy chocby piwo."

Opolanka, w normalnym zwiazku, jesli facet Cie informuje, ze wychodzi na piwo z kolegami w piatek, to Ty masz go prawo poinformowac, ze np. wychodzisz z kolezankami do kina na babska komedie np. w sobote i normalny facet przyjmie to normalnie. A potem zaproponujesz, byscie gdzies razem pojechali w niedziele - w czym problem? Gdy sie chce wolnosci w zwiazku, to sie ja daje. Toksyczna relacja jest wtedy, gdy jedna osoba robi, co chce , a potem ogranicza wolnosc partnera. Wtedy sie robi toksycznie. I wtedy duzo zalezy od woli drugiej storny i od Ciebie samej, jak wyznaczysz granice i z czym zdecydujesz sie wytrzymac, a z czym nie.

Takze mozna spokojnie prowadzic zycie pelne przyjaciol, rozwoju, pasji, czasu dla siebie, itp. nawet bedac w zwiazku, tylko potrzebne sa dwie rzeczy:
1) trzeba znalezc w miare normalny egzemplarz faceta;
2) trzeba go wyszkolic odpowiednio.

Faceci, zwierzaki i dzieci maja jedna ceche wspolna- potrzebuja szkolenia :-). Mozecie sie wszyscy smiac, ale w wielu przypadkach sie sprawdza. Podam przyklad z zycia.

Poniewaz pogoda w IRL to "cztery pory roku w ciagu dnia"- rano slonce, potem leje, potem znowu slonce, potem grad, potem slonce i tak potrafi byc w kolko na zmiane, w zwiazku z tym wyszkolilam meza, by zwracal uwage na suszace sie na zewnatrz pranie. Jesli je powiesze na zewnatrz w ogrodku, to mu o tym mowie, ze pranie jest na zewnatrz. Juz sie nauczyl sciagac pranie, gdy tylko widzi pierwsze krople deszczu za oknem, nawet jesli oglada mecz..... Mecz mozna zatrzymac ( funkcja live pause) i wrocic po meczu po sciagnieciu prania.

Moi koledzy w armii uswiadomili mi jedna brutalna prawde: nikt nie ma zadnego lasera, zeby przeswietlic komus mozg i wyczaic, co druga osoba chce. Jesli sie facetowi czy komukolwiek nie powie, czego sie chce, to sie tego nie dostaje. Proste i logiczne. Dlatego ja sie otwarcie komunikuje z ludzmi, lacznie z wlasnym mezem. Najgorsze, co moge uslyszec, to krotkie "nie"- tego sie nie boje uslyszec. A w przypadku pozytywnej odpowiedzi/ reakcji dostaje to, czego w danej chwili potrzebuje. Relacje ludzkie moga byc naprawde proste, jesli czlowiek sobie je odpowiednio ustawi i nie komplikuje ich niepotrzebnie......

Opolanka, wejdz na moj profil i poczytaj sobie moje posty o byciu asertywna, wyznaczaniu granic i randkowaniu bez dramatu itp.

Dzieki randkowaniu bez dramatu mozna zerwac z przyciaganiem wiecznie tego samego typu faceta. Trzeba przestac byc tez desperatka i otworzyc sie na kazdy dzien osobno: co bedzie, to bedzie. I troche zmienic nastawienie na bardzije pozytywne.

A tym bardziej Ci to polecam, bo piszesz tak :
"Na poczatku kazdy dawal mi wsparcie i kazdy z nich tez dazyl do jak najszybszego zamieszkania razem,pozniej gdy do tego dochodzilo zaczynaly sie ograniczenia wzgledem mnie."

Kochana, kazdy wyczuwal w Tobie jakas desperacje, troche Cie poczarowal, z potem zaczynal na Tobie pasozytowac, gdy wpuszczalas do mieszkania. Proste. Wyczuwali, ze jestes ofiara, ktora latwo mozna omotac. Moja kolezanka przyciagala takie pasozyty tez. Ale mam dla Ciebie dobre wiesci- mozesz z tym skonczyc.

Musisz porzucic desperacje i zachowywac sie po prostu normalnie na zasadzie: co bedzie, to bedzie. Badz mila, ale nie daj facetom wyczuc, ze polecisz za kazda pierwsza lepsza para spodni. Szanuj sie. Gdy zaczniesz sie szanowac i ludziom wyznaczac granice, swiat rowniez zacznie Cie szanowac, w tym faceci. Swiat zadepcze kazdego, kto sie pozwoli zadeptac. Pamietaj, ze to, co wysylamy w swiat, do nas wraca.

Nie jestes na nic skazana. Nie pozwol sobie tego wmowic- to kompletna bzdura. Twoje zycie moze byc takie, jakie bedziesz chciala, zeby bylo. Juz pisalam dzis na jednym watku, ze istnije mechanizm samospelniajacego sie proroctwa- jesli bedziesz przekonana, ze wszystko jest do bani i inaczej nie bedzie,  to tak wlasnie bedzie i nic sie na lepsze nie zmieni, bo Twoj mozg wykona to, na co go sama zaprogramowalas.  Jesli "nakrecisz sie", ze bedzie lepiej, to bedzie lepiej.
Pan Bog stworzyl Cie czlowiekiem i dal Ci MOZG, cenny dar. Na pewno jestes fajna kobietka, ktora, skoro juz sie wyzwolila  toksycznej relacji, to bedzie potrafila wykorzystac ten dar bozy odpowiednio, by zmienic sobie zycie na lepsze, jeli tylko bedzie chciala... Chciec to moc.

A widze, ze cieszy Cie oddech od toksycznych relacji. I bardzo dobrze. Ciesz sie wolnoscia, zmien troche nastawienie i moze juz nigdy nie bedziesz w toksycznej relacji, tylko w normalnym zwiazku. Zycze Ci tego z calego serca.

Juz napisalam mnostwo na ten temat na forum, jak nie byc popychadlem w zwiazku. Tylko niektorym ludziom sie wydaje, ze spadlam z kosmosu jak meteoryt i gadam jak kosmita, bo duzo kobiet jest przyzwyczajonych w Polsce do roli Matki Polki, ktora pokornie znosi w milczeniu kazde g..... podane jest przez faceta dla dobra zwiazku.... W Polsce sie to nazywa Matka Polka poswiecajaca sie dla dobra rodziny, na zachodzie mowi sie "popychadlo". Drobna roznica kulturowa.....

5

Odp: Przyciagam "zlych facetow". moja wina?

Mama emigrantka - dziekuje za podpowiedz,zaraz zmykam na Twoj profil,musze sie doszkolic troszke smile

Po tylu latach faktycznie zauwazylam ze bylam troche desperatka,nie rzucalam sie na pierwszego ktory sie do mnie usmiechnal,ale tez nie przeprowadzalam zbyt dokladnej selekcji. A przeciez "najgorsze" co moglo mnie spotkac to status singielki,ktory w tej chwili cenie sobie najbardziej.

Znam tez mechanizm samospelniajacego sie proroctwa,zawsze mi babcia tlukla ze trzeba nastawic sie pozytywnie bo zle myslenie przyciaga zle rzeczy. Moze troche bylo tak ze za bardzo chcialam zeby bylo dobrze,chcialam byc ta dobra zona a nadgorliwisc przeciez gorsza od faszyzmu...

Teraz chce nauczyc sie siebie,pobyc sama i moze zrozumiem i naucze sie jak ma byc dobrze. Moze mam troche wypaczony wizerunek zwiazku,jestem DDA,ale wlasnie dlatego chce uczyc sie asertywnosci i zaczac stawiac siebie na pierwszym miejscu.

Dziekuje smile

Odp: Przyciagam "zlych facetow". moja wina?

"A przeciez "najgorsze" co moglo mnie spotkac to status singielki,ktory w tej chwili cenie sobie najbardziej. "

No widzisz, jak chcesz myslec pozytywnie, to potrafisz :-). Brawo dla tej Pani :-)))).

"Znam tez mechanizm samospelniajacego sie proroctwa,zawsze mi babcia tlukla ze trzeba nastawic sie pozytywnie bo zle myslenie przyciaga zle rzeczy. Moze troche bylo tak ze za bardzo chcialam zeby bylo dobrze,chcialam byc ta dobra zona a nadgorliwisc przeciez gorsza od faszyzmu..."

Zgadzam sie w 100 procentach. A mi kiedys tez powtarzali ciagle, ze nadgorliwosc jest gorsza od faszyzmu. Ale to bylo przed emigracja i dotyczylo glownie nauki/ pracy. Teraz wyluzowalam w IRL. Ty tez wyluzuj :-), a wszystko sie ulozy.

"Teraz chce nauczyc sie siebie,pobyc sama i moze zrozumiem i naucze sie jak ma byc dobrze. Moze mam troche wypaczony wizerunek zwiazku,jestem DDA,ale wlasnie dlatego chce uczyc sie asertywnosci i zaczac stawiac siebie na pierwszym miejscu."

Brawo, brawo i jeszcze raz brawo. Nie spiesz sie do niczego. Co nagle, to po diable. A na sile to sie jedynie gwozdzie wbija w sciane mlotkiem, a nie buduje zwiazek. A gdy bylam mala, to krazylo powiedzenie "Musi to na Rusi".  W dobrym zwiazku mozesz, ale nie musisz. A przede wszystkim w dobrym zwiazku sie CHCE cokolwiek robic dla drugiej osoby samemu, a nie jest sie zmuszanym do tego posrednio lub bezposrednio.

Trzymam kciuki za Twoja transformacje :-). Powodzenia :-).

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Przyciagam "zlych facetow". moja wina?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024