Jestem z partnerką od kilku lat, mamy również kochane przez nas bardzdo dziecko.
Było nam dobrze, robiliśmy wspólnie sporo, ale zawsze było coś co mi, albo jej nie pasowało. Oboje jesteśmy uparci. Ale chcieliśmy być ze sobą mimo różnicy zdań, czy nieporozumień.
Pół roku temu poznałem na imprezie rodzinnej kobietę, właściwie to dziewczyna kuzyna mojej partnerki. Rozmawialiśmy, potem jakieś rozmowy przez następne tygodnie przez komunikator, aż w końcu spotkaliśmy się i skończyło się to seksem. Po jakimś czasie rozstała się ze swoim chłopakiem. Powiedziała mu, że uczucie się wypaliło. Ja już nie uprawiam seksu ze swoją partnerką, mówię jej, że mam kryzys
Nawet, jak chciałem to nie potrafię. Już dawno bym się z nią rozstał, ale co z dzieckiem? To co robię jest naprawdę strasznę, oszukuję moją partnerkę, naszą córkę, którą tak bardzo kocham, ale też kocham kobietę, z którą nie jestem. Trwa to już ponad pół roku, próbowaliśmy się rozstać kilka razy, ale za każdym razem jest ten sam schemat. Tęsknimy za sobą, spotykamy się, rozmawiamy, czułości, itd. Typowa miłość romantyczna. Co nie wybierzemy to i tak jest źle. Tym razem znowu ta sama sytuacja - nie rozmawiamy już kilka dni. Powiedziałem, że nie zostawię dziecka, zawsze marzyłem, by dziecko miało naprawdę szczęśliwy dom. Kocham ją, bardzo. Zakochałem się, ona też. Ona rani siebie tkwiąc w tym i czekając na mnie. Nie spodziewałem się, że w życiu przydaży mi się coś takiego. Nie żałuję tego, bo to coś pięknego, ale czy można zbudować szczęśliwy dom w takiej sytuacji? Może minie trochę czasu, ja zacznę "jakoś" żyć z moją partnerką, ale obecnie sobie tego nie wyobrażam. Kocham inną... Gdzie najlepiej się udać? Do jakiegoś psychologa? Pomocy...
To ten szczęśliwy dom dla Twojego dziecka, gdzie Twoja partnerka zostaje odrzucona, bo jej nie kochasz, a nie umiesz odejść? Kłamstwa, życie jedną nogą gdzieś indziej - to też elementy szczęśliwego domu? To nie zbrodnia, by przestać kogoś kochać. Ba, to nie zbrodnia, kiedy pokochasz kogoś innego. Za to totalnym świństwem jest układanie sobie drugiego życia oszukując bliskich z tego pierwszego, i jeszcze twierdzenie, że to dla ich dobra.
Nie wybielam sie w ogole w tej sytuacji. Prosze o pomoc. Nie napisalem, ze robie cos dobrze. Stalo sie. To prawda i masz racje, ze to swinstwo, jak sie zachowuje. Nie umiem sobie juz z tym poradzic i trafilem tutaj. Nie ukladam sobie zycia za plecami, stalo sie. Napisalem przeciez, ze staram sie z tego zrezygnowac dla dziecka, ale nie wiem, jak stworzyc dom, kiedy ja juz nie kocham matki mojego dziecka.
Nie rezygnujesz z tego dla dziecka, bo myślami dalej jesteś z tą drugą. Nikt nie powiedział, że rodzice pozostający na siłę razem na zawsze to jedyna możliwość wychowania dziecka. Teraz jeszcze masz szansę odejścia względnie na spokojnie, poukładania kontaktów z dzieckiem i jeszcze obecną partnerką. Co będzie, jak wpadniesz w kolejne kółko swojego romansu i akurat wszystko się wyda? Albo jakimś cudem zrezygnujesz z tej konkretnej kobiety, ale nie kochając partnerki - zaczniesz inny romans i wyda się wtedy? Sądzisz, że wtedy zostanie jakaś szansa na w miarę normalny kontakt z rodziną?
5 2017-08-29 09:32:32 Ostatnio edytowany przez random.further (2017-08-29 09:35:09)
Nie wybielam sie w ogole w tej sytuacji.
Zmiękczasz choć może nie wybielasz
Prosze o pomoc.
Ok, może forum rozjaśni, może oceni, może skorzystasz...
Nie napisalem, ze robie cos dobrze.
I dobrze, że nie napisałeś bo nic dobrego nie robisz tylko się wikłasz
Stalo sie.
Stało się jak piorun strzeli a i tak są piorunochrony : WSZEDŁEŚ WŁASNĄ DECYZJĄ w taką relację
To prawda i masz racje, ze to swinstwo, jak sie zachowuje.
Nazywasz że świństwo nie czujesz że świństwo albo pasuje Ci to świństwo ![]()
Nie umiem sobie juz z tym poradzic i trafilem tutaj.
No i Ci się obrywa na razie ![]()
Nie ukladam sobie zycia za plecami, stalo sie.
Układasz, wolą własną i każdym spotkaniem z drugą kobietą, bez niespodziewanych : stało się lecz umówionych i planowanych spotkań ![]()
Napisalem przeciez, ze staram sie z tego zrezygnowac dla dziecka, ale nie wiem, jak stworzyc dom, kiedy ja juz nie kocham matki mojego dziecka.
Bo może nie tędy droga aby z matka dziecka tworzyć dom ? Ale sam musisz zdecydować z kim i jak - znaczy czego Ty oczekujesz dla SIEBIE
Nie wybielam sie w ogole w tej sytuacji. Prosze o pomoc. Nie napisalem, ze robie cos dobrze. Stalo sie. To prawda i masz racje, ze to swinstwo, jak sie zachowuje. Nie umiem sobie juz z tym poradzic i trafilem tutaj. Nie ukladam sobie zycia za plecami, stalo sie. Napisalem przeciez, ze staram sie z tego zrezygnowac dla dziecka, ale nie wiem, jak stworzyc dom, kiedy ja juz nie kocham matki mojego dziecka.
Albo rozwód i ślub z nową partnerka i nowe małżeństwo.
Albo zrywasz z kochanką i zostajesz że swoją rodziną.
Albo nic nie zmieniasz, żyjesz tak jak teraz z kochanką na boku.
Innych opcji nie ma.
7 2017-08-29 10:07:49 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2017-08-29 10:44:43)
(...) Stalo sie. To prawda i masz racje, ze to swinstwo, jak sie zachowuje. Nie umiem sobie juz z tym poradzic i trafilem tutaj. Nie ukladam sobie zycia za plecami, stalo sie. Napisalem przeciez, ze staram sie z tego zrezygnowac dla dziecka, ale nie wiem, jak stworzyc dom, kiedy ja juz nie kocham matki mojego dziecka.
Chcesz rady?
Zajrzyj do metryki, by przypomnieć sobie, ile masz lat i zachowuj się adekwatnie do swego wieku metrykalnego.
Przestań udawać człowieka niepełnosprytnego.
Przestań oszukiwać... siebie i przestań odrzucać odpowiedzialność za swe decyzje i wynikające z nich zachowanie. Nic "samo się" nie stało. Ty podjąłeś decyzję i Ty zdradziłeś/zdradzasz.
Kłamstwem jest też (z wielu wątków wynika, że nie tylko Ty go stosujesz) "staranie się". Ze starania się nic dobrego nie wynika, służy ono okłamywaniu siebie i usprawiedliwianiu podjętych decyzji. Bo o podjętej/podjętych decyzji/decyzjach świadczą nie słowa, choćby najbardziej wzniosłe, lecz czyny.
8 2017-09-11 13:17:53 Ostatnio edytowany przez misterius (2017-09-11 13:18:18)
stało się - tak, stało się przez to, że ja tego chciałem, nie napisałem, że samo się stało. Zrobiłem to z własnej woli i już się odbyło, czyli stało się... W tym sensie.
Nie bardzo rozumiem, w jaki sposób mógłbym wychowywać dziecko, kiedy bym odszedł z obecnego "związku"?
stało się - tak, stało się przez to, że ja tego chciałem, nie napisałem, że samo się stało. Zrobiłem to z własnej woli i już się odbyło, czyli stało się... W tym sensie.
Nie bardzo rozumiem, w jaki sposób mógłbym wychowywać dziecko, kiedy bym odszedł z obecnego "związku"?
Ale Ty tak na serio?
Boże! Widzisz i nie grzmisz! Skąd się biorą tacy cipeusze???
Daj spokój dziewczynie, z którą masz dziecko, bo przy Tobie nic dobrego jej nie spotka. Naucz się traktować dziecko jak człowieka, nie jak zabawkę. Nie wiesz jak się wychowuje? Może jak dorośniesz, to się dowiesz.
Jak?
Jak dorosły człowiek.Ojciec. Praca,opieka i zabawa z dzieckiem, potem Twoje życie ewentualnie kochanka.
I od tej pory tak będzie. Masz dziecko, bądź ojcem.Reszta schodzi na plan dalszy.
A nie jak nastolatek
jezu co teraz robić. Proste- dorosnąć.
dajcie spokój, przecież to troll ... nie warto karmić zainteresowaniem