nie, nie zamierzam nikogo nikomu odbijac, mieszac sie do jakiegos zwiazku, a juz napewno nie malzenstwa, ale
czy wy bylyscie ta 3 i jak sie ta relacja potoczyla? moze zwiazalyscie sie z kims zaraz po rozwodzie itp?
bylyscie z nim szczesliwe czy nadszedl dzien, ze zostalyscie zranione?
Poczytaj na forum, różne przypadki są, choć wydaje się, że częściej marnie się to kończy. Jeszcze sporo zależy od samej sytuacji. Rodzice bliskiej mi osoby się rozwiedli - mama znalazła kogoś jeszcze podczas związku i wiązało się to z bardzo dużym (negatywnym) poruszeniem w rodzinie, a tata - później i z tym nikt nie miał problemu. Rozwód był dopiero potem, ale sam związek się rzeczywiście definitywnie rozpadł przed usankcjonowaniem tego faktu w sądzie, więc papiery nie były w tej sprawie istotne. Oba związki trwają od kilku lat.
Ciekawy temat poruszyłaś Mandarynko. Wprawdzie nie mam takiego doświadczenia- ale takie przeczucie- że wbrew poczuciu sprawiedliwości- ludzie budują nowe zadowalające ich związki nawet jak w tle jest poranienie innych wcześniej.
Różne mogą być sytuacje
1. ktoś jest egocentryczny- i uzyskuje od nowego partnera dokładnie to, czego oczekiwał- a wyrzuty sumienia nie istnieją, więc nie zakłócają szczęścia- jezeli ono się skończy- to z niezależnych od wcześniejszego związku, zewnętrznych powodów
2. ktoś ma problemy ze sobą i motywacje. których sobie nie uświadamia i znowu sie pojawią w nowym związku- i nastapi powtórka z rozrywki
3. ktoś w nowym związku uzyskuje czego chciał, ale chciałby by także rycerzem bez skazy- a wszystkiego razem mieć nie może- prosta droga do psychiatry- przykłady na tym forum
4. przypadek pożadany- ale chyba nieczęsty- oczekiwania pary na tyle rozbiegły się, ze nie mogą podążać inną ścieżką- mają tego świadomość i rozchodzą się w pokoju.
A po mojemu nie ma co dorabiać jakiejś głębokiej filozofii do zwykłego pierdolca jakiego ludzie doznają,
kiedy spotkają tą swoją wymarzoną drugą połówkę pomarańczy i bla bla bla i ple ple ple i do wyrzygu,
ładują się w nowe relacje bez jakiegokolwiek zastanowienia, a kiedy kurz opadnie i przyjdzie opamiętanie...
wtedy najczęściej się okazuje, że nowa dupa i większe cycki to nie wszystko, tylko że jest już za późno
na odkręcenie spraw które zaszły zbyt daleko. Stąd się wzięło powiedzenie o szczęściu na cudzym nieszczęściu,
lecz podobnie jak w przypadku tego o wchodzeniu dwa razy do tej samej rzeki, nie każdy rozumie jego sens.
Kończąc jeden związek i wskakując w drugi, ludzie zazwyczaj mają głęboko w tyłku uczucia tych, których porzucają,
a ewentualna chęć powrotu do nich zazwyczaj wynika już tylko z wyrachowanej kalkulacji ubranej w piękne słówka.
Jednak wracając do tytułu wątku, to nie ma tutaj żadnej reguły i wszystko zależy od tego jak się ludzie dobrali.
Jednym wyjdzie bo by im wyszło w każdych innych okolicznościach, a innym nie wyjdzie bo nie miało prawa wyjść.
To wszystko wychodzi z czasem, dokładnie tak samo jak w każdym innym przypadku, kiedy dwoje obcych ludzi się spotyka,
czy to wolnych strzelców, czy tkwiących już w związkach, czy w innych życiowych konfiguracjach, nie ma to żadnego znaczenia.
Cóż , jak to w życiu .
Najwiecej zależy od nas samych.
Jeżeli ktoś wchodzi w nowy związek z błędami popełnianymi w poprzednim (włączając w to wybór partnera) to marne szanse...