Witam
Chcialbym po zasiegnac opinii szerszego grona na temat mojego zwiazku,
Po krotce sprawa wyglada tak
Poznalismy sie jakies 5 lat temu, po roku intensywnych rozmow na odleglosc i kilkunastu spotkaniach zostalismy para,
Podczas naszych rozmów opowiedzialem jej jakim to potworem byla moja Ex.
W tamtym czasie ona byla bardzo aktywna, koncerty, sporty, góry, podróze praca itp,
Ja chetnie zarazilem sie czescia tych pasji i rowniez sie aktywowalem,
Wszystko bylo ok, piekny zwiazek nie mal idealny bym powiedzial, jednak stopniowo zaczelo sie robic dziwnie:
Coraz czesciej wytykala i wypominala i krytykowala mnie za to ze bylem w moim poprzednim zwiazku, ze to zalosne ze jak ja wogóle moglem itp.
-dziwna sytuacja np gdy jej kolezanka zaczela cos swirowac do mnie i mimo to ze jasno dalem jej do zrozumienia ze tego nie toleruje oczywiscie w jej obecnosci to od 2 lat slucham juz ze przeciez ona na mnie leci itp,
-wyjazd grupowy na narty, zatloczona gondola wsiadamy ona wsiada i siada na miejscu ja widze ze jest miejsce ale nie chce siadac bo gadam z instruktorem o czyms tam, ona mnie ciagnie za plecak wiec siadam i mysle ok klapne sobie, tydzien po wyjezdzie robi mi wyrzyty ze jak ja moglem w ten sposob postapic, przeciez to zalosne i ze jej nie kocham itp... nic z tego nie czaje ale dobra dalej...
ten sam wyjazd, przychodzi rezydentka i siada gada o dupie maryny ze mna i z innym kolesiem ktory z nami mieszka podczas gdy moja kobita sie kapie, wyszla gdy rezydentka poszla, po czym kilka godzin pozniej afera ze przeciez co ona tak dlugo robila i dlaczego podrzymywalem rozmowe...( ja nie rozmawialem nawet z ta kobita tylko koles ktory z nami mieszkal )
inna sytuacja: Jako ze zarabiam sporo to splacam spory kredyt, ona ma mieszkanie ktore tez wynajmuje, wyjechalismy za granice i ona raz pracuje raz nie dla klientow z polski, ja oplacam wszystkie nasze koszta pobytu za granica (okolo 5tys /miesiac) , wszystkie nasze urlopy ( srednio 12tys w roku ), nagle pewnego dnia stwierdzila ze powinienem doplacac do jej kredytu hipotecznego, ja twierdze spoko super wiec zrob mnie wspolwlascicielem w tym momencie jej oburzenie siegnelo zenitu i stwierdzila ze chyba sobie zartuje ze jak smiem jej takie cos wogole proponowac itp...
Sytuacji podobnych jest wiecej, np nie mam zakazu spotykania znajomych ale calyu czas kilka razy w tygodniu slysze ze jestem taki i owaki bo mam takich do dupy znajomych.
Do rodziny mojej nie jezdzimy bo generalnie "zle sie czuje w ich towarzystwie", za to kazda wizyta w polsce jest spedzana u niej bo nie wyobrazam sobie spedzac czas osobno.
dopisuje wlasnie otrzymalem wiadomosc:
"Ostatnio tez zapomniales powiedziec mlodej studence ze jestem nie tylko xxx ale tez twoja dziewczyna"
studentka = kobita zabrana na bla bla na 500km trasy przy czym partnerka moja siedzi kolo mnie i podczas jazdy trzymam ja za reke rozmawiam tylko z nia i caluje.
Czy ze mna jest cos nie tak, ??
Pozdrawiam.