Witam.
Zarejestrowałem się na tym forum ponieważ widziałem, że ludzie potrafią tu pomóc, chciałbym dowiedzieć się co zrobić w mojej sytuacji, ale od początku..
Z moją (byłą) narzeczoną byliśmy ze sobą 7 lat, wiadomo, że były kłótnie, ciche dni, ale też było wiele fajnych chwil.
Od roku mieszkam sam, moja ex miała wprowadzić się w czerwcu po ukończeniu studiów. Nie tak dawno mieliśmy przerwę od siebie (listopad - styczeń), ale później nasz kontakt się odnowił.
Do poniedziałku wszystko było ok (przynajmniej tak mi się wydawało), nagle zmieniła swoje zachowanie wobec mnie, zauważyłem to od razu i zapytałem co się dzieje? W końcu wydusiła z siebie,że nie jest przekonana czy to miłość na całe życie, chciała by przerwy.. Stanowczo odmówiłem jakiej kolwiek przerwy bo takowej nie uznaje.
Dzisiejszego dnia widziałem się z nią po raz pierwszy od zeszłej niedzieli, powiedziałem jej wprost,że mam ogromny żal i jestem mega zdenerwowany na nią jak postąpiła ze mną. Przepraszała i stwierdziła, że to jej wina,że ja nie zrobiłem nic złego. Ja powiedziałem jej, że nie chcę z niej tak łatwo rezygnować, ale jeśli ona chce wolności to puszczę ją wolno bo ją kocham.. Stwierdziła, że nie chce bym walczył..
Pytanie brzmi czy to na prawdę jest dylemat czy być może doskonale to przemyślała? Jakie są szanse,że jeszcze porozmawiamy na nasz temat?
Dodam tylko, że ja jej powiedziałem wprost, że chcę o niej zapomnieć bo zbyt wielką krzywdę mi wyrządziła, stwierdziła, że rozumie to.. Jeśli wiek ma jakie kolwiek znaczenie to ja mam 25 lat, ona zaś 23.
Może miała ze mną za dobrze? Nie jestem mężczyzną, który zrzuca obowiązki domowe na kobietę, chętnie sprzątam, piorę.. Co weekend wstawałem wcześniej od niej i przygotowywałem jej śniadanie, herbatkę itd..
Na jakimś forum przeczytałem, że niektóre kobiety chcą w ten sposób sprawdzić czy facet będzie walczył mimo iż twierdziły,że nie chcą aby walczyć.
Co sądzicie? Ja nie jestem optymistą, raczej realistą z doświadczeniem ;-) i bliżej mi do stwierdzenia, że może faktycznie to nie ta choć kocham ją nad życie i ja swoich uczuć jestem pewny.
W którymś SMS stwierdziła, że miałem rację twierdząc, że sama nie wie czego chce. Podczas naszego rozstania poznałem kogoś i zobaczyła nasze wspólne zdjęcie po czym złośliwie zaczęła do mnie... No i tak od słowa do słowa wróciliśmy do siebie.. Może zobaczyła, że mogę być dla niej zawsze i z taką łatwością zrywa coś co trwało tyle lat..?