Cały świat mi runął .Mój mąż po 28 latach małżeństwa zdradził mnie i zakocha się w innej .Mamy trzy córki dwie dorosłe .Mąż pracował zagranicą od 12 lat .Nigdy nie interesowały go kobiety .Moja córka uważała ojca za autorytet .Ja też nigdy bym się nie spodziewała .W styczniu pojechał do Niemiec do pracy .Poznała kobietę znali się raptem ok 2 tyg .Do kolegi powiedział ,ze on nie szukał baby tylko ona się zakręciła koło niego .Powiedział ,że latała ,latała i wylatała to są jego słowa .Wyszło całkiem przypadkiem .Powiedział mi ,że tak wyszło zakochał się w wieku 53 lat .Zostawił mnie .Nie mogę się otrząsnąć .Cały świat się mi zawalił .Nie mogę sobie z tym poradzić .Byliśmy scaloną rodziną .Bardzo zżytą emocjonalnie .Można powiedzieć poukładane życie czworo wnucząt .Dzieci prawie odchowane ,powodzi się dobrze .I czar prysnął .Jestem tak załamana ,niejjem i nie śpię już ósmy dzień .Zadaje sobie mnóstwo pytań i brak odpowiedzi .Jestem wrakiem człowieka .Jak mam dalej żyć .Łzy mi lecą ,widzę pary na mieście i ściska mi serce .To jest najgorsza rzecz jaka może spotkać człowieka .Ból ,ból ból .Nie mogę przestać myśleć ...
Spokojnie, odczekać, na siłę złapać dystans i ocenić trzeźwo w jakiej jesteś sytuacji i jakiej byłabyś : pozostając z mężem oraz bez męża.
Postępować twardo, zdecydowanie, konkretnie - nie dawać wciągać się w dyskusje i wpędzanie w poczucie winy.
To mąż stanowi problem i wprowadził zamieszanie, Ty masz myśleć o SOBIE i budować coś na przyszłóość dla SIEBIE - czy to z mężem czy bez męża.
Biedny misio, latała ta baba koło niego tak bardzo aż musiał zostawić dla niej rodzinę. Nie przyjmuj tego tłumaczenia i nie zdejmuj z niego odpowiedzialności nawet jeśli coś się zmieni i zejdziecie się jeszcze.
Ja wygląda twoja sytuacja. Piszesz, ze mąż cię opuścił ale czy masz poczucie, że to na zawsze? Zażądał rozwodu ,chce dzielić majątek? Czy ty pracujesz?
Tak pracuje .Jak mi oznajmił ,że mnie zostawia ,bo tak wyszło to powiedział mi ,że jego pani napisze pozew ,bo on się na tym nie zna .Nie miałam okazji z nim rozmawiać ,bo jest w Niemczech w pracy z niał Tam się poznali .Dwa tygodnie i zauroczenie .Zabrałam mu samochód więc jest biedny bo nie ma czym do pracy jeździć i wozić kochankę .
Nasze córki znienawidziły go odszedł ,zostawił i nic nie powiedział .A dzieci ,wnuki .Po 28 latach to trochę czasu ,aby tak wyjść i mieć wszystko za sobą.
Rozpamietujesz - tak to już jest że na razie tylko rozpamietujesz, ale staraj sie działać, ogarnij codzienność, szukaj pomocy u najbliższych, nie zamykaj sie w sobie, przygotuj się na niemiłe rozmowy jeśli mąż wróci i będzie chciał rozmawiać - to już nie będzie ten sam człowiek, poznasz go z innej strony, tej nie najlepszej.
Wiem, co czujesz. Sama byłam w gorszej sytuacji, bo mój mąż nie tylko mnie zdradził, ale również ma córkę z kochanką i ponadto narobił długów i dopiero wyjechał.
Trwało długo, bardzo długo, zanim otrząsnęłam się z tego i mogę ci tylko doradzić z perspektywy czasu MYŚL O SOBIE I TYLKO O SOBIE. Będzie trudno, ale to twoje życie i musisz myśleć, co dalej. Mnie mąż zostawił, potem bardzo przepraszał i błagał o jeszcze jedną szansę. Ale to ja już nie chciałam. i nadal podtrzymuję tą decyzję. Myślałam podobnie, jak ty, że mąż jest odporny na inne baby, wszyscy znajomi mi mówili, że ja jestem dla niego wyrocznią i bóstwem. A po 20 latach mu się zmieniło. Trudno, ale muszę myśleć o sobie i córce.
I ty też myśl o sobie i tylko o sobie. Jemu się zmieni, będzie chciał wrócić. I to prawie na pewno. Ale czy ty chcesz, żeby wrócił, gdy już mu nie jesteś w stanie zaufać? Czy naprawdę chcesz z nim być? Bo jeśli tak, musisz tylko poczekać, będzie skamlał i się płaszczył. Znów będzie chciał wszystkiego, co zna i z czym mu wygodnie. Kochanki są cudowne tylko przez jakiś czas, dopóki nie dopadnie go codzienność i problemy w drugim związku.
Możesz przeczytać mój wątek. Stary, bardzo stary. Ale nadal podtrzymuję, nie chcę go już, za żadne skarby świata. I nie żałuję, że nie pozwoliłam mu wrócić.
Teraz jestem szczęśliwsza bez niego. Mam córkę i to dla niej żyję. I dla siebie. A ty masz całą dużą rodzinę. Masz dla kogo żyć.
anis1967, współczuję Ci bardzo, ale nie walcz o niego, zajmij się teraz organizowaniem sobie życia na nowo, zorientuj w sprawach prawnych. Wiem, że to niełatwe, ale masz córki po swojej stronie i zapewne ich wsparcie.
Nie chcę Cie dobijać, ale jakoś trudno mi uwierzyć, że Twój mąż zdecydował się odejść od Ciebie po 2-tygodniowym zauroczeniu, to mało prawdopodobne.
Uważam jednak, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że on za jakiś czas wróci skruszony.
Domyślam się, że słowo"rozwód" na ten moment nie mieści Ci się w głowie, ale przeanalizuj sobie mimo wszystko jak ewentualnie przygotować się to tego, jak z nim rozmawiać i porozumieć się w sprawach majątkowych, czy zabezpieczeniu dzieci (mimo, że dorosłe). Nagrywaj rozmowy z nim, bo jak sądzę, nie masz na razie żadnego dowodu na jego zdradę, oprócz jego słów.
Po za tym sposób w jaki on Ci oznajmił swoją decyzję - "latała ,latała i wylatała", " powiedział mi ,że jego pani napisze pozew ,bo on się na tym nie zna", świadczy o całkowitym zlekceważeniu Ciebie, Waszego dotychczasowego życia, pochodzi do problemu z jakąś lekkością, jakby go to bawiło.
Bądź twarda, dbaj o siebie.
Tak mi jest ciężko .Nie mogę przestać myśleć .To w końcu było prawie 30 lat wspłonionego życia.Już minął ponad tydzień ,a ja coraz bardziej cierpię .Nie mogę powstrzymać łez.Płacz ,płacz płacz.Jak ja sobie z tym poradzę .W głowie mętlik i ciągle wspomnienia i myśli o nim .Brakuje mi jego mimo wszystko .To się tak nagle nie da wyrzucić z pamięci po tylu latach .
Przykro mi, że Ci tak ciężko. A czasami będzie jeszcze gorzej. I nie dosyć, będzie to długo trwało. Nie chcę cię załamywać, ale u mnie to były 2 lata. Mi osobiście pomogła rozmowa z psychologiem i jednak antydepresanty. No i moją najważniejszą motywacją była córka.
Nic na to nie poradzisz, że jest okropnie. W końcu spędziłaś z nim ponad połowę swego życia. Ufałaś, a on cię tak zranił. Sądzę, że nadal jeszcze jesteś w szoku i przez większość czasu nie możesz uwierzyć, że to się dzieje naprawdę. Masz nadzieję,że to tylko zły sen . Ja właśnie tak się czułam. Ale, jak to mówi moja córka, 'life is brutal'. To nie sen. Pogadaj z psychologiem, sama możesz sobie nie poradzić, byłaś z nim bardzo długo i tego nie tak łatwo wymazać, zapomnieć czy wybaczyć. Na razie czekasz na cud, ale on otrząśnie się dopiero po jakimś czasie, teraz jest zafascynowany nowym. Dopiero po okresie zauroczenia, zacznie racjonalniej myśleć. A ty musisz JUŻ TERAZ zacząć myśleć o sobie. Bo inaczej on może swoją obojętnością zniszczyć ciebie. Nie daj się.